Pokazywanie postów oznaczonych etykietą World War II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą World War II. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2024

Roy Jacobsen, Niegodni (De uverdige)

Najnowsza powieść Roya Jacobsena

Kiedy zobaczyłam, że wyszła nowa książka Jacobsena, bardzo się ucieszyłam. Lubię twórczość pisarza i do tej pory bardzo mi się podobały jego utwory, a przeczytałam ich już sześć – cztery książki o Barroy, fascynującą opowieść o Fritzu Dörriesie (Człowiek, który kochał Syberię) oraz Cudowne dzieci. Sięgałam więc po Niegodnych ze sporym entuzjazmem, a t tymczasem czekało na mnie zaskoczenie.


Szybkie dojrzewanie w czasie wojny

Najnowsza powieść Jacobsena opowiada o losach nastolatków podczas drugiej wojny światowej w Oslo. Carl (zwany przez wszystkich Kalle), Olav i Roar mieszkają w mało zamożnej części miasta i bardzo szybko muszą dorosnąć. Rodzice Olava znikają, a o on sam zostaje z młodszym rodzeństwem, bliźniakami Lassem i Minną, których musi wykarmić. Mamcia Carla cierpi na depresję, a ojciec rozpływa się – jak się potem okazuje, działał w ruchu oporu i musiał uciekać do Szwecji. Chłopcy szybko orientują się, że jeśli chcą, by rodziny miały co jeść, muszą organizować dodatkowe pieniądze albo czasami zwędzić coś na stół. Zaczynają okradać zamożne wille nieobecnych obywateli, co zapewnia im nie tylko lepsze jedzenie czy nagły dostęp do drogich alkoholi, ale również umożliwia sprzedanie wielu bezcennych przedmiotów na lokalnym czarnym rynku.

Mnogość wątków i bohaterów

Może jestem zmęczona, a może czytam ostatnio za dużo, ale moje lektury zaczynają zlewać mi się w jedno. Niegodni bardzo przypominają Beatlesów Christensena, chociaż tam akcja dzieje się jakieś 20 lat po wojnie, a chłopców było czterech, a nie trzech. W powieści Jacobsena dość dużo się dzieje i często miałam problem, żeby połapać się w masie bohaterów i ich relacji. Mamy Kallego usiłującego zrozumieć, czym zajmował się jego ojciec, relację ojca, wspomnienia dyrektora szkoły, dawnego duchownego, utratę i odzyskanie bliźniaków, mamy obrazy z więzienia. Wiele wydarzeń mnie zaskoczyło (akcje sabotażowe wobec niemieckiego okupanta i ich drastyczne konsekwencje), nieuzasadnione morderstwo, pojawienie się i losy cennych przedmiotów na kartach książki. Dało mi to wrażenie chaosu i mnogości, miałam problem, żeby nadążyć. Nie poczułam relacji z  żadnym z bohaterów, wydali mi się odlegli, obcy, zajęci. Jednocześnie powieść Jacobsena nie wydała mi się nowa ani odkrywcza i może faktycznie mam przesyt literaturą okołowojenną. Myślę, że warto po nią sięgnąć i przekonać się samemu.

Moja ocena: 6/10.

Roy Jacobsen, Niegodni
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2024
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-68045-59-8

********************************************************************************

The latest novel by Roy Jacobsen

When I saw that Jacobsen's new book was out, I was very happy. I like the writer's work and so far I have already read six of them - four books about Barrøy, a fascinating story about Fritz Dörries (The Man Who Loved Siberia) and Child Wonder. So I reached for The Unworthy (not translated to English as of July 2024) with great enthusiasm, but a surprise was waiting for me.

Rapid maturation during the war

Jacobsen's novel tells the story of teenagers during World War II in Oslo. Carl (called Kalle by everyone), Olav and Roar live in a poor part of town and have to grow up very quickly. Olav's parents disappear, and he is left with his younger siblings, twins Lasso and Minna, whom he must take care of. Carl's mother suffers from depression, and his father vanishes - as it later turns out, he was a member of the resistance movement and had to flee to Sweden. The boys quickly realize that if they want their families to eat, they have to organize extra money or sometimes steal something for the table. They start robbing the wealthy villas of absent citizens, which not only provides them with better food or sudden access to expensive alcohol, but also allows them to sell many priceless items on the local black market.

A multitude of plots and characters

Maybe I'm tired, or maybe I've been reading too much lately, but my readings are starting to merge into one. The Unworthy are very reminiscent of Christensen's Beatles, although in the second case the action takes place some 20 years after the war and there were four boys, not three. There is quite a lot going on in Jacobsen's novel and I often had trouble understanding the multitude of characters and their relationships. We have Kalle trying to understand what his father did, his father's encounter of events, the memories of the school principal and at the same time a former priest, the loss and return of the twins, we have images from prison. Many events surprised me (sabotage actions against the German occupier and their drastic consequences), unjustified murder, the appearance and fate of valuable items on the pages of the book. It gave me the impression of chaos and multitude, I had trouble keeping up. I didn't feel a connection with any of the characters; they seemed distant, alien, and simply occupied. At the same time, Jacobsen's novel did not seem new or groundbreaking to me, and maybe I am actually fed up with literature on the topic of the war. I think it's worth reaching for it and seeing for yourself.

My rating: 6/10.


Author: Roy Jacobsen
Title: The Unworthy (not translated to English yet as of July 2024)
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2024
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 368
ISBN: 978-83-68045-59-8

poniedziałek, 15 maja 2023

Nino Haratischwili, Ósme życie (dla Brilki) (Das Achte Leben (für Brilka))

Osiem oznacza nieskończoność

Nie mam zielonego pojęcia, jak trafiłam na dwutomowe dzieło gruzińskiej pisarki Nino Haratischwili. Z pewnością nie widziałam okładki, która by mnie zniechęciła do sięgnięcia po tę pozycję. Z pewnością zamówiłam ją w bibliotece i cierpliwie czekałam na swoją kolej. Epopeja opowiada koleje rodziny Jaschi, skupiając się głównie na kobiecych jej przedstawicielkach w dość szerokim przekroju czasowym – od końcówki XIX wieku do czasów współczesnych. Sporą rolę w tej rodzinnej sadze gra przeklęta i przepyszna czekolada według przepisu nestora rodu. Potrzeba pięciu pokoleń, by klątwa przestała działać.

Dramatyczna historia rodziny Jaszi

Historia zaczyna się od prapradziadka, fabrykanta słodyczy, który opracował swój autorski przepis na czekoladę. Dzięki niemu jego biznes kwitnie, a żona daje się namówić na kolejne dziecko, w nadziei, że w końcu będzie to chłopiec, dziedzic całego majątku. Niestety, szczęście nie trwa długo – Ketewan umiera niedługo po porodzie swej czwartej córki, noworodek także. Mężczyzna żeni się więc po raz drugi, a żona Larysa daje mu kolejną córkę, Kristine. Wkrótce rodzinę dopadają kolejne nieszczęścia – nadchodzi komunizm, firma przestaje prosperować, a smak czekolady, znany niegdyś wszystkim liczącym się mieszkańcom Tibilisi, teraz dostępny jest tylko rodzinie. Pije go Stazja, starsza córka fabrykanta, żona Simona Jaszi, matka Kitty i Kostii. Pije go Kristine, słynąca z piękności żona Ramasa, kochanka Stalina, którą kochający mąż oblewa kwasem, by zohydzić ją w oczach dyktatora. Pije ją Kitty, narzeczona Andro Eristawi, który postanawia dołączyć do antykomunistycznej partyzantki. Dziewczyna zapłaci za to w szkolnej sali bardzo wysoką cenę. Kosztuje jej córka Kostii, jego duma, Elene, zanim porzuci ją w ciąży pierwszy narzeczony, a potem drugi. Pije ją starsza córka Elene, Daria, zanim zdecyduje się odejść od przemocowego męża, Laszy, by za nim bezdennie tęsknić. Kosztuje jej również Nica, narratorka całej powieści, odkopująca pracowicie ślady rodziny w burzliwej historii Gruzji. To ona nadaje tej historii sens, pragnąc oddać kronikę dziejów rodziny córce swojej siostry Darii, Brilce.

Moc kobiet i moc opowieści

Haratischwili udało się bardzo subtelnie wpleść Wielką Historię w losy rodziny Jaszi, pokazać, jak ogromny miała ona wpływ na losy i marzenia, oraz możliwości bohaterów. Kobiety, zawsze bardziej uprzedmiotowione w burzliwych dziejach, doświadczają gwałtów, przymusowych aborcji, okaleczeń, a mimo to nie są bezwolnymi pionkami. Starają się stworzyć ciepły dom swoim dzieciom, azyl, do którego zawsze można wrócić. To one przekazują sobie historie ich rodziny, zapamiętują ją dla kolejnych pokoleń. Stazja, prababka, przekazuje Nico historię starego dywanu:

Ty jesteś nitką, ja jestem nitką, razem stanowimy mały ozdobnik, a z wieloma innymi nitkami tworzymy wzór. Każda nitka jest inna, innej grubości i innego koloru. Trudno objąć wzrokiem cały wzór, ale kiedy patrzy się jednocześnie na wszystkie nici, wtedy ukazują się fantastyczne rzeczy. […] Kilimy są tkane z różnych historii. Trzeba je chronić i dbać o nie. (T. I, s. 31)

Taką więc rolę bierze na siebie Nico, która po krótkiej konieczności zaopiekowania się Brilką postanawia spisać dla niej rodzinną historię. Jednak ma to dla niej również poważne konsekwencje:

Zagrzebałam się w mokrym piasku. Nie po to tu przyjechałam, żeby morze przypomniało mi wszystko, co było kiedyś w moim życiu. Nie, teraz chciałam się dowiedzieć, co jeszcze jest w nim możliwe. I wpatrując się w szary horyzont, zrozumiałam, że wchłonęłam w siebie zbyt dużo historii, ze nie pozwalają mi one patrzeć w przyszłość, lecz każą oglądać się za siebie, jak Orfeuszowi. (t. II, s. 587)

Nico zaczęła żyć cudzym życiem, nie mając zupełnie czasu i miejsca na własne. Dopiero zamknięcie rodzinnej historii, pozostawienie otwartego rozdziału dla Brilki sprawia, że narratorka zaczyna mieć miejsce na swoje sprawy.

Nowy talent

Proza Haratischwili jest naprawdę dobrze skonstruowana – postaci są wiarygodne, zróżnicowane, przemyślane, spójne. Dzięki Ósmemu życiu można pobieżnie zapoznać się z historią Gruzji, ale również z burzliwą historią Europy w XX wieku. Powieść wciąga, a losy rodziny śledzimy z zapartym tchem. Dużą pomocą jest rozrysowane na wklejce okładki drzewo genealogiczne, dzięki któremu łatwiej jest się rozeznać w postaciach, zwłaszcza na początku powieści. Utwór ma kompozycję klamrową, ale na przeszło 1200 stronach historia rozwija się chronologicznie, nie nastręczając czytelnikowi dodatkowych problemów. Może tylko wątek czekolady, mający w pewien sposób nadać opowieści magii jest w sumie mało wiarygodny – nie trzeba spożywać zakazanej słodyczy Jaszich, żeby mieć w życiu pecha albo żyć w niespokojnych czasach. Podsumowując - bardzo ciekawa i warta lektury pozycja!

Moja ocena: 8/10.

Nino Haratischwili, Ósme życie (dla Brilki), tom I, tom II

Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2016
Tłumaczenie: Urszula Poprawska
Liczba stron: 584 (t. I), 656 (t. II)
ISBN: 978-83-7515-392-7 (t. I), 978-83-7515-406-1 (t. II)

****************************************************************************

Eight means infinity

I have no idea how I came across the two-volume work of the Georgian writer creating in German, Nino Haratischwili. I definately didn't see the cover that would discourage me from picking up this position. I certainly ordered it from the library and waited patiently for my turn. The epic tells the story of the Jashi family, focusing mainly on its female representatives in a fairly wide time range - from the end of the 19th century to the present day. A large role in this family saga is played by the cursed and delicious chocolate prepared according to the recipe of the founder of the family. It takes five generations for the curse to break.

The dramatic story of the Jashi family

The story begins with the great-great-grandfather, a confectionery manufacturer, who developed his own recipe for chocolate. Thanks to him, his business flourishes, and his wife is persuaded to have another child, hoping that it will finally be a boy, the heir to the entire estate. Unfortunately, happiness does not last long – the mother, Ketewan, dies shortly after giving birth to her fourth daughter, as well as the newborn. So the man marries for a second time, and his wife Larissa gives him another daughter,Christine. Soon more misfortunes strike the family - communism is coming, the company ceases to prosper, and the taste of chocolate, once known to all important inhabitants of Tbilisi, is now available only to the family. It is drunk by Stasia, the factory owner's elder daughter, wife of Simon Jashi, mother of Kitty and Kostya. It is drunk by Christine, the famously beautiful wife of Ramas, Stalin's lover, whom her loving husband pours acid on to make her look disgusting in the eyes of the dictator. It is drunk by Kitty, the fiancée of Andro Eristawi, who decides to join the anti-communist partisans. The girl will pay a very high price for this in a particular school hall. Kostya's daughter and his pride, Elene, drinks it before she is abandoned pregnant by the first fiancé, and then the second. It is drunk by Elene's older daughter, Daria, before she decides to leave her abusive husband, Lasza, to miss him endlessly. Niza, the narrator of the entire novel, laboriously digging up the traces of her family in Georgia's turbulent history, also has a taste of this specialty. However, it is she who makes sense of this story, wanting to give the chronicle of the family to the daughter of her sister Daria, Brilka.

The power of women and the power of stories

Haratischwili managed to very subtly weave the Great Story into the fate of Jashi's family, show how huge of an impact it had on the fate and dreams, and the possibilities of the characters. Women, always more objectified in turbulent history, experience rape, forced abortions, mutilation, and yet they are not powerless puppets. They try to create a warm home for their children, an asylum to which you can always return. They pass on the history of their family to each other and remember it for the next generations. Stasia, great-grandmother, tells Niza the story of the old carpet:

“You are the thread, I am the thread, together we are a little ornament, and with many other threads we make a pattern. Each thread is different, different thickness and different color. It's hard to see the entire pattern, but when you look at all the threads at once, fantastic things come out. [...] Kilims are woven from different stories. They must be protected and cared for.” (vol. I, p. 31)

So this is the role that Niza takes on herself after takeing care of Brilka for a short time. She decides to write down a family history for her niece. However, it also has serious consequences for her:

[…] I understood that I had absorbed too much history, that they did not allow me to look into the future, but made me look back, like Orpheus. (vol. II, p. 587)

Niza began to live someone else's life, having absolutely no time or space for her own. Only closing the family history, leaving the last chapter open for Brilka, makes the narrator begin to have a place for her affairs.

A new talent

Haratischwili's prose is really well constructed - the characters are credible, varied, thoughtful, consistent. Thanks to The Eighth Life, you can get acquainted with the history of Georgia, but also with the turbulent history of Europe in the 20th century. The novel draws you in, and we follow the fate of the family with bated breath. A family tree drawn on the cover insert is a great help, thanks to which it is easier to recognize the characters, especially at the beginning of the novel. The work has a brace composition, but on over 1,200 pages the story develops chronologically, without causing additional problems for the reader. Maybe only the theme of chocolate, which is supposed to give the story some magic, is not credible at all - you don't have to eat the forbidden Jashi sweet to have bad luck in life or live in turbulent times. Overall, a very interesting and worthwhile read!

My rating: 8/10.


Author: Nino Haratischwili
Title: The Eighth Life (for Brilka), Volume I, Volume II
Publishing House: Wydawnictwo Otwarte, Krakow 2016
Translation: Urszula Poprawska
Number of pages: 584 (vol. I), 656 (vol. II)
ISBN: 978-83-7515-392-7 (vol. I), 978-83-7515-406-1 (vol. II)

sobota, 24 grudnia 2022

Roy Jacobsen, Oczy z Rigela (Rigels Øyne)

Powieść drogi

Trzeci, choć dla mnie akurat ostatni, tom sagi o Ingrid Barrøy, jest zupełnie inny od pozostałych – to klasyczna powieść drogi. Ingrid wraz ze swoją córeczką Kają wyrusza na poszukiwanie Aleksandra. Jej oczami widzimy odradzający się po II wojnie światowej kraj, skalę wojennych zniszczeń, ludzkie dramaty. Nie chodzi o cel, lecz o samą podróż.

Wojna robi z ludźmi dziwne rzeczy, niekoniecznie stają się od niej lepsi

W pewien sposób Oczy z Riegela są powieścią rozliczeniową – pokazują podejście Norwegów do II wojny światowej, czy pomagali sobie nawzajem, czy też kolaborowali z okupantem. Część osób ewidentnie kłamie przed Ingrid, część usiłuje coś ukryć, część cierpliwie prowadzi ją ścieżkami uciekinierów, pokazując jej tajemne skrytki czy też miejsca przerzutów. Sama Ingrid też usiłuje rozwiązać zagadkę swojego „męża”, jak go nazywa, Aleksandra Michajłowicza Niżnikowa. Zacięta w swoim uporze kobieta nie wie jeszcze, jakie odkrycia ją czekają, a Jacobsen pisze gorzko:

Ingrid ścigała swoją miłość i wciąż pozostawała szczęśliwie nieświadoma tego, że pierwszą ofiarą pokoju jest prawda. (s. 46)

Czy Ingrid byłaby szczęśliwsza nie znając jej? Czy też do końca życia dręczyłaby ją nierozwiązana zagadka?

Wszystkie drogi prowadzą na Barrøy

Kiedy Ingrid zakończyła swoją kilkusetkilometrową tułaczkę, wróciła na Barrøy, ale jako inna, zmieniona osoba. Miała siłę samotnie przemierzać zniszczony wojną kraj, stykać się z nieznanymi ludźmi, brnąć samotnie przez leśne ostępy i opustoszałe drogi. Dlatego wraca na swoją wyspę jako silna, nieugięta kobieta, prawdziwa właścicielka tego miejsca, choć może nieco bardziej zgorzkniała i zamknięta.

Jacobsenowski styl

Tak samo jak we wszystkich pozostałych tomach Jacobsen zostawia sporo niedopowiedzeń i niejasności, nie podaje czytelnikowi jasnych rozwiązań. To proza wymagająca dużej uwagi podczas lektury, czasami sugerująca tylko pewne wydarzenia, malująca je na marginesie. Jednocześnie proza zachwycając opisami krajobrazu, mijanych miast i miasteczek, piękny obraz odradzającej się po wojnie Norwegii, swoisty portret czasów. Z przyjemnością wrócę kiedyś do tej książki, może właśnie do tego tomu ze wszystkich, by zobaczyć, który element wyjdzie dla mnie na pierwszy plan przy ponownej lekturze po dłuższej przerwie. Tymczasem – polecam!


Moja ocena: 7/10.

 

Roy Jacobsen, Oczy z Rigela
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-66570-29-0




****************************************************************************

The novel of the road

The third, but for me the last, volume of the Ingrid Barrøy saga is completely different from the others - it's a classic road novel. Ingrid and her daughter Kaja set out to find Aleksander. Through the mother’s eyes we see the country reborn after World War II, the scale of war damage, human suffering. It's not about the destination, it's about the journey itself.

War does strange things to people, they don't necessarily make them better

In a way, Eyes of the Riegel is a reckoning novel - it shows the approach of the Norwegians to World War II, whether they helped each other or collaborated with the occupier. Some people are clearly lying to Ingrid, some are trying to hide something, some patiently lead her along the paths of refugees, showing her secret hiding spots or places of transfers. Ingrid herself is also trying to solve the mystery of her "husband", as she calls him, Alexander Mikhailovich Nizhnikov. The stubborn woman does not yet know what discoveries await her, and Jacobsen writes bitterly:

Ingrid pursued her love and was still happily unaware that the first casualty of peace is truth. (p. 46)

Would Ingrid be happier not knowing it? Or would she be haunted by an unsolved mystery for the rest of her life?

All roads lead to Barrøy

When Ingrid ended her wandering of several hundred kilometers, she returned to Barrøy, but as a different, changed person. She had the strength to travel alone through a war-torn country, meet unknown people, wade alone through forests and deserted roads. That is why she returns to her island as a strong, unyielding woman, the true owner of this place, although perhaps a bit more bitter and secretive.


Jacobsen's style

As in all other volumes, Jacobsen leaves a lot of understatements and ambiguities, he does not give the reader clear solutions. It is prose that requires a lot of attention when reading, sometimes only suggesting certain events, painting them in the margins. At the same time, the prose that delights with the descriptions of the landscape, cities and towns passed by, a beautiful portrait of Norway reborn after the war, also - a portrait of the times. I will be happy to return to this very book of the entire series someday, to see which element will come to the fore for me when re-reading after a long break. In the meantime - I strongly recommend!


My rating: 7/10.



Author: Roy Jacobsen
Title: Eyes of the Rigel
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie , Poznan 2020
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 256
ISBN: 978-83-66570-29-0

Roy Jacobsen, Białe morze (Hvitt Hav)

Nad morzem człowiek jest tylko ulepionym z twardej gliny gościem

Białe morze to drugi po Niewidzialnych tom sagi o Ingrid Barrøy. Akcja początkowo toczy się nieśpiesznie, ale w momencie, gdy Ingrid ratuje rozbitka ze statku Riegel nagle na zimniej norweskiej wyspie wybucha gorące uczucie. Rosyjski jeniec wojenny Aleksander znajduje u Ingrid nie tylko ocalenie od śmierci, ale również miłość, a później wolność.

Życie mieszkańca wyspy to szukanie

Drugi tom sagi o Barrøy jest dość mroczny, bo wiele w nim obrazów wojny. Dzielna Ingrid znajduje u wybrzeży swojej wyspy wiele zwłok, które pracowicie wyciąga na brzeg i zabezpiecza, a następnie oddaje niemieckim okupantom. Jacobsen arcyciekawie wplótł prawdziwe wydarzenie historyczne, a mianowicie zatonięcie norweskiego statku transportowego MS Rigel, które miało miejsce 27 listopada 1944. Podczas katastrofy zginęło niemal 2500 osób, w tym głównie jeńcy radzieccy, ale również żołnierze niemieccy i kilku Norwegów. Aleksander jest właśnie jedną z cudem ocalałych osób, a uczucie pomiędzy właścicielką wyspy a rozbitkiem rozwija się pomimo bariery językowej. Jednak oboje zdają sobie sprawę z zagrożenia, więc Ingrid przygotowuje rozbitka do ucieczki zimą, kiedy żaden niemiecki okupant nie zdecyduje się zawitać na wyspę ze względu na pogodę. Tak właśnie jednego dnia Aleksander rozpoczyna wędrówkę po swoją wolność, a Ingrid zostaje tylko wspomnienie jego oczu.

Kiedy ktoś umiera nie daje się żyć

Katastrofa statku to jednak niejedyne ponure oblicze wojny w Białym morzu. Ingrid ląduje w szpitalu, gdzie słyszy dramatyczne historie ludzi dotkniętych przez wojnę, a wracając do domu poznaje całą masę ludzi szukającą swoich bliskich zagubionych w wojennej zawierusze. Kraj jest zrujnowany po wojnie, panuje głód, brakuje podstawowych towarów. Jednak ludzie sobie pomagają, a sama Ingrid przyjmuje do siebie chorą dziewczynkę Nelvy oraz młodych chłopaków do odbudowy gospodarstwa. Świat zaczyna się odradzać, rodzi się nowe życie, aż wreszcie znaczna część rodziny wraca na wyspę i Ingrid nie jest już na niej kompletnie sama.

Bóg nie ma tak wielkiej miłości dla ludzi na wybrzeżu, jaką ma wobec tych w głębi lądu i miastach

Fabuła się rozwija z tomu na tom, natomiast nie zmienia się niełatwy, oszczędny, więcej sugerujący niż opisujący styl Jacobsena. Mija półtorej strony zanim to, co widzi Ingrid, zostanie nazwane jako trupy. Przez całą powieść zastanawiałam się też, czy Ingrid została zgwałcona przez niemieckich okupantów. Główna bohaterka zastanawia się natomiast, czy jej ukochany na pewno jest zbiegłym rosyjskim jeńcem, czy może jednak niemieckim oprawcą. Powieść wymaga pełnego skupienia podczas lektury, ale podczas ponownego przeglądania niektóre fragmenty nadal pozostały dla mnie niezrozumiałe.

Chociaż mówiono mi, że pierwszy tom tetralogii o Barrøy jest najlepszy, mi chyba drugi podobał się najbardziej. Dopiero wracając do niego byłam w stanie docenić siłę zdań Jacobsen i umiejętność budowania nastroju, zwłaszcza oddania samotności i nieprzystępności północnej krainy. To nie jest kraj, który ułatwia życie, raczej taki, który zmusza ich do nieustannej walki z żywiołami, głodem i nieprzyjazną pogodą. Historia dokłada konieczność walki o własną godność i prawdę.

 


Moja ocena: 7/10.



Roy Jacobsen, Białe morze
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 264
ISBN: 978-83-6638-78-0



**************************************************************

By the sea, a man is just a passerby made of hard clay

White Shadow is the second book in Ingrid Barrøy's saga after The Unseen. The action is slow at first, but when Ingrid rescues a castaway from the Riegel ship, a hot feeling suddenly erupts on a cold Norwegian island. Russian prisoner of war Alexander finds in Ingrid not only salvation from death, but also love, and later freedom.

The life of an islander is a constant search

The second volume of the Barrøy saga is quite dark, because it depicts many images of war. The brave Ingrid finds many corpses off the coast of her island, which she laboriously pulls ashore and secures, and then gives back to the German occupiers. Jacobsen wove a real historical event in an interesting way, namely the sinking of the Norwegian transport ship MS Rigel, which took place on November 27, 1944. Almost 2,500 people died during the disaster, mainly Soviet prisoners of war, but also German soldiers and a few Norwegians. Aleksander is one of the miraculous survivors, and the feeling between the island's owner and the castaway develops despite the language barrier. However, both are aware of the threat his presence poses, so Ingrid prepares the castaway to escape in the winter, when no German occupier will decide to visit the island due to the weather. That's how one day Aleksander begins his journey for his freedom, and Ingrid is left with only the memory of his eyes.

When someone dies, you can't continue on living

However, the shipwreck is not the only gloomy face of the war in White Shadow. Ingrid s taken to the hospital, where she hears dramatic stories of people affected by the war, and on her way home she meets a lot of people looking for their loved ones lost in the turmoil of war. The country is ruined after the war, there is famine, there is a shortage of basic goods. However, people help each other, and Ingrid herself takes in a sick girl Nelvy and young boys to rebuild the farm. The world begins to regenerate, new life is born, until finally a large part of the family returns to the island and Ingrid is no longer completely alone on it.

God does not have as much love for people on the coast as He has for those inland and in the cities

The plot develops from volume to volume, but it does not change the difficult, brief, more suggestive than describing Jacobsen's style. It takes a page and a half before what Ingrid sees is called corpses. Throughout the novel, I also wondered if Ingrid was raped by the German occupiers. The main character, wonders whether her beloved is really an escaped Russian prisoner of war, or maybe a German opressor. The novel requires full concentration when reading it, but also during re-reading some passages still remained incomprehensible to me.

Although I've been told that the first volume of the Barrøy tetralogy is the best, I think I liked the second one better. It was only when I came back to it I was able to appreciate the power of Jacobsen's sentences and the ability to build the mood, especially the depiction of the loneliness and inaccessibility of the northern land. This is not a country that makes life easier, rather one that forces them to constantly fight the elements, hunger and unfriendly weather. History makes it necessary to fight for one's own dignity and truth. 

My rating: 7/10. 

Author: Roy Jacobsen
Title: White Shadow
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 264
ISBN: 978-83-6638-78-0

niedziela, 14 listopada 2021

Jakub Małecki, Dygot (Shiver)

Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece

Dygot kompletnie mnie zaskoczył. W ogóle nie spodziewałam się takiej treści, takiej historii, takich wzruszeń. Uwielbiam nie wiedzieć, o czym będzie dana książka, a potem przeżywać zaskoczenia. Zwłaszcza, jeśli są pozytywne!

Zarys fabuły ze spojlerami

Janek Łabendowicz ożenił się z Irenką, córką cudaka Pokrzywa i wariatki Dojki. Młode małżeństwo szybko zostało rodzicam Kazia, a żona wkrótce zaszła w drugą ciążę. Rodzina mieszkała przy Frau Eberl, której pomagali w gospodarstwie. Jednak z końcem wojny Janek nie chciał odwieźć swojej dawnej gospodyni do nowej granicy i porzucił ją w drodze, wracając do swojej ciężarnej żony. Porzucona bez opieki Niemka rzuciła na niego przekleństwo, a wkrótce Irenka urodziła syna – albinosa.  Chłopiec dostał na imię Wiktor i we wsi postrzegany jako zwiastun kary bożej i odmieniec. Łatwo nie miał, zwłaszcza, że miejscowi postanowili się go pozbyć, by odwrócić ciągle nękające ich plagi. Dziecko przeżyło cios siekierą w głowę, ale samo zaczęło lubować się w śmierci. Wiktor usiłował zabić kota, a potem zabił żyjącego w rowie Johana Pilchera, Strzępka, z którym rozmawiał i któremu podsunął wcześniej niechcący plan zamordowania własnego ojca.

Drugim wątkiem powieści są losy rodziny Gelda. Bronisław Gelda ożenił się z Helenką i mieli córeczkę Emilkę. Rodzice prowadzili warzywniak w mieście, a ich dziecko bawiło się pod opieką sióstr Pyziakowych. Zardzewiały granat przechowywany w szafie wybuchł bez ostrzeżenia, cztery siostry zginęły, a Emilka została poważnie poparzona. Zrozpaczony ojciec wraca do Cyganów, którzy przepowiedzieli mu taki los, i dowiaduje się o dalsze dzieje swojego dziecka. Ich przepowiednia ma się spełnić co do słowa.

Losy dwójki wyrzutków stykają się, a wtedy Albinos ze zwidami po uderzeniu siekierą i poparzona samotna dziewczyna zakochują się w sobie na śmierć. Emilka rodzi syna, Sebastiana, ale jej mąż ginie w tajemniczych okolicznościach. Dopiero po wielu latach to właśnie Sebastianowi uda się rozwikłać tajemnicę śmierci ojca. W tle zaś toczą się historie ich rodziny – ojciec umiera na raka, Kazimierz jest mężem Krysi i ojcem Helenki, ale również alkoholikiem.

Zapraszam Państwa do świata mojej wyobraźni

Podoba mi się koronkowa fabuła tej książki, przeplatające się losy bohaterów i przedstawienie trzech pokoleń. Bohaterowie są spójni, choć każdy z nich przesycony jest nieszczęściem, smutkiem, melancholią, śmiercią. Wyznacznikiem ich człowieczeństwa jest cierpienie i ulotność przeżywanego szczęścia, oraz znacząca przewaga bólu i smutku nad ulotną radością i spełnieniem. Jedyne, co psuło mi może trochę przyjemność z lektury, to przeświadczenie, że świat nie jest aż taki ponury i smutny, jak przedstawiony przez Małeckiego. Ale przecież książki czyta się po to, by zobaczyć inny punkt widzenia, inne spojrzenie na świat, nieprawdaż?

Literackie odnośniki

Dygot przypominał mi nieco Sto lat samotności Marqueza, a to za sprawą pojawiającego się często realizmu magicznego. Spełniające się przepowiednie Cyganów, czarne otaczające Wiktora i jego syna, niemal nieśmiertelna Dojka – to wszystko elementy niemal jak z powieści kolumbijskiego pisarza. Silne są również podobieństwa do powieści Kamień na kamieniu Wiesława Myśliwskiego, ze zrelacjonowanymi dokładnie losami Szymona Pietruszki. Pojawia się również ciekawy i rzadki w polskiej literaturze wątek albinosa, ze wszystkimi jego uwarunkowaniami kulturowymi (zabobonne podejście ludności wiejskiej i miejskiej do chłopca, a potem mężczyzny, próby morderstwa). Przyznam szczerze, że w literaturze polskiej to pierwszy taki portret, z którym się spotkałam. Małecki lubi pisać o inności, o wyrzutkach, dziwakach, odszczepieńcach. Zaryzykowałabym twierdzenie, że poruszone tematy inności oraz choroby i śmierci to jego znaki charakterystyczne.

Sporo uwagi poświęca autor również historii dziejącej się w tle. Oczami Jana Łabędowicza widzimy świat za czasów II wojny światowej, oczami rodziny Geldów trudy życia w powojennej Polsce. Z Emilką przechodzimy czasy komunizmu, a Sebastian wprowadza nas w lata transformacji. To wszystko pokazane jest nienachalnie, jako przekonujące tło wydarzeń, nadające im wiarygodności.

Polecam! Wciągająca lektura, napisana lekko, do przeczytania w dwa dni. Niesamowicie wciągająca i poruszająca.

 


Moja ocena: 8/10.

 

Jakub Małecki, Dygot

Wydawnictwo Sine Qua Non

Kraków 2015

Liczba stron: 316

ISBN: 978-83-7924-438-6

Gatunek: powieść obyczajowa

 

 


You are a scream, you are shivering, you are a drop in the river

Shiver surprised me completely. I did not expect such content, such a story, such emotions at all. I love not knowing what a book is going to be about and then experience surprises. Especially if they are positive!

Outline of the plot with numerous spoilers

Janek Łabendowicz married Irenka, the daughter of a weirdo Pokrzyw and a madwoman, Dojka. The young couple quickly became Kazio's parents, and the wife soon became pregnant again. The family lived at Frau Eberl’s, whom they helped on the farm. However, with the end of the war, Janek did not want to take his former hostess to the new border and abandoned her on the way, returning to his pregnant wife. The German woman, abandoned, cursed him, and soon Irenka gave birth to a son - an albino. The boy was named Wiktor and in the village was perceived as a harbinger of divine punishment and a changeling. Life has not been easy for him, especially since the locals decided to get rid of him in order to ward off the plagues that continued to strike them. The child survived the blow of an axe to the head, but began to enjoy death itself. Wiktor tried to strangle the cat and later killed Johan Pilcher, the Scap, who lived in the ditch, with whom he had spoken and to whom he had previously unintentionally encouraged to murder his father.

The second theme of the novel is the fate of the Gelda family. Bronisław Gelda married Helena and they had a daughter, Emilka. The parents ran a greengrocer in the city, and their child played under the care of the Pyziak sisters. A rusty grenade stored in a cupboard exploded without warning, four sisters were killed and Emilka was severely burned. The desperate father returns to the Gypsies who foretold him such ebents, and learns about the further fate of his child. Their prophecy is to be fulfilled to the word.

The fates of the two outcasts cross and the hallucinating Albino and the burned lonely girl fall in love with each other. Emilka gives birth to a son, Sebastian, but her husband dies in mysterious circumstances. Only after many years it is Sebastian who will manage to unravel the enigma of his father's death. In the background, the stories of their family unfold - the father dies of cancer, Kazimierz is Krysia's husband and a father to Helenka, but also an alcoholic.

Welcome to the world of my imagination

I like the intricate plot of this book, the intertwining fates of the heroes and the presentation of three generations. The characters are consistent, although each of them is saturated with misfortune, sadness, melancholy and death. The determinant of their humanity is suffering and the fleetingness of experienced happiness, as well as a significant advantage of pain and sadness over joy and fulfillment. The only thing that spoiled my reading pleasure a bit is the conviction that the world is not as gloomy and sad as the one presented by Małecki. But after all, books are read to see a different point of view, a different view of the world, right?

Literary references

Shiver reminded me a bit of Marquez's One Hundred Years of Solitude, thanks to the frequently occurring magical realism. The fulfilling prophecies of the Gypsies, the black surrounding Wiktor and his son, the almost immortal Dojka - all these elements resemble the style of the Colombian writer. There are also strong similarities to the novel Stone upon Stone by Wiesław Myśliwski, with the exact description of the life of Szymon Pietruszka. There is also an interesting and rare in Polish literature topic of the albino, with all its cultural determinants (superstitious attitude of the rural and urban population towards a boy, then a man, and attempted murders). I honestly admit that in Polish literature it is the first portrait of this type that I have come across. Małecki likes to write about otherness, outcasts, weirdos and dissenters. I would risk saying that the discussed themes of otherness as well as disease and death make his signature style.

The author also devotes a lot of attention to the background story. Through the eyes of Jan Łabędowicz we see the world during World War II, through the eyes of the Gelda family the hardships of life in post-war Poland. With Emilka we go through the times of communism, and Sebastian introduces us to the years of transformation. All this is shown unobtrusively as a convincing background to the events, giving them credibility.

I strongly recommend this book! Addictive reading, written lightly, to read in two days.

 

My rating: 8/10.

 

Author: Jakub Małecki

Title: Shiver

Publishing House: Sine Qua Non

Krakow 2015

Number of pages: 316

ISBN: 978-83-7924-438-6

Genre: novel of manners

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

Mikołaj Łoziński, Stramer

Tarnowscy Żydzi w obliczu wojny

Jestem wierną fanką talentu i twórczości Mikołaja Łozińskiego, odkąd przeczytałam jego debiut, Reisefieber. Zaskoczyła mnie wtedy dojrzałość autora. Potem była piękna, ciepła, napisana z zawadiackim humorem Książka. Wreszcie nadszedł czas na opublikowanego w 2019 roku Stramera.

Historia rodziny w trudnych czasach

Stramerowie to rodzina tarnowskich Żydów – Natan i Rywka wychowują razem sześcioro dzieci. Najstarsza córka Rena jest lokalną pięknością, Rudek autorytetem dla braci i studentem filologii klasycznej, Hesio i Salek zaczynają działać w partii, ale to młodszy brat zostaje za to niespodziewanie aresztowany. Najmłodsi – Wela i Nusek – trzymają się jeszcze matczynej spódnicy i obserwują wraz z nią dorastające rodzeństwo. W tle dzieje się wielka historia – Polska odzyskuje niepodległość, rozpoczynają się działania partii komunistycznej, świat się radykalizuje. Zbliża się i wybucha II wojna światowa.

Rodzina

To, co urzeka w książce Stramera, to klasyczność jego prozy. Nie ma tu żadnych eksperymentów formalnych, jest za to ogrom badawczej pracy, by odpowiednio przedstawić przedwojenny Tarnów, jest sporo postaci historycznych (Piłsudski, Tetmajer, Przybyszewski). Realia przedwojennego życia pokazane są naprawdę bardzo dobrze, ale mimo nadchodzących mrocznych czasów i wojennej zawieruchy w prozie Łozińskiego po raz kolejny najważniejsza jest rodzina, a konkretnie – postać matki. To właśnie Rywka jest ukrytą osią całego mechanizmu Stramerów, to jej marzenia, troski, obserwacje są tu najcenniejsze i najważniejsze. Ona jest silną kobietą, która znosi nieudane interesy swojego męża oraz nawroty depresji, która wspiera swoje dzieci i troskliwie się nimi opiekuje, która odkłada swoje marzenia i plany na później, poświęcając się rodzinie. Wypuszcza swoje dzieci z rodzinnego gniazda, z matczynym niepokojem obserwując ich lot, w miarę możliwości starając się wspierać i chronić. Niestety, przed tym, co miało nastąpić, nikogo nie mogła uchronić.

Moja ocena: 7/10

Książka wzrusza, a ostatni rozdział u niejednego wywoła łezkę w oku. Jednak odłożyłam Stramera dziwnie pokrzepiona – to książka ciepła, spokojna, a wojenna zawierucha w niej nie dominuje, choć wisi nad bohaterami ciemną chmurą. Zdecydowanie warto przeczytać.

 

Mikołaj Łoziński, Stramer

Wydawnictwo Literackie

Kraków 2019

Liczba stron: 440

ISBN: 978-83-08-06946-2

Gatunek: powieść historyczna

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Tarnów Jews in the face of war

I have been a faithful fan of Mikołaj Łoziński's talent and work since I read his debut, Reisefieber. I was surprised by the maturity of the young author. Then there was a beautiful, warm Book, written with cheeky humor. Finally, it's time for Stramer published in 2019.

Family history in difficult times

The Stramers are a family of Tarnów Jews - Natan and Rywka raise six children together. Rena, the oldest daughter, is a local beauty, Rudek is an authority for the brothers and a student of classical philology, Hesio and Salek start working for the communist party, but the younger brother is unexpectedly arrested for it. The youngest - Wela and Nusek - still hold on to their mother's skirt and watch their growing siblings with her. The gruesome history is happening in the background - Poland regains its independence, the activities of the communist party begin, the world is becoming radicalized. World War II is approaching and breaks out.

Family

What captivates in Stramer is the classicism of its prose. There are no formal experiments here, but a lot of research work to adequately present pre-war Tarnów, there are many historical figures (Piłsudski, Tetmajer, Przybyszewski). The realities of pre-war life are shown really well, but despite the dark times to come and the turmoil of war, the most important thing in Łoziński's prose is the family, and more specifically - the figure of the mother. It is Rywka who is the hidden axis of the entire Stramer mechanism, her dreams, cares and observations are the most valuable and most important here. She is a strong woman who endures her husband's failures and relapses of depression, who supports and cares for her children, who puts her dreams and plans for later, dedicating herself to her family. She releases her children from the family nest, watching their flight with maternal anxiety, trying to support and protect as much as possible. Unfortunately, she could not save anyone from what was to come.

My rating: 7/10

The book is touching, and the last chapter will bring a tear to the eye of many. However, I put down Stramer strangely reassured - it is a warm, calm book, and the turmoil of war does not dominate it, although it hangs over the characters in a dark cloud. It's definitely worth reading.

 

Author: Mikołaj Łoziński

Title: Stramer

Literary Publishing House

Krakow 2019

Number of pages: 440

ISBN: 978-83-08-06946-2

Genre: historical novel


wtorek, 4 maja 2021

Kazuo Ishiguro, Okruchy dnia (The Remains of the Day)

Książkę wydawnictwa Faber & Faber przywiozłam sobie z Anglii jakoś koło roku 2002-2003. Musiała czekać na półce prawie 20 lat, żebym w końcu po nią sięgnęła. Ta niewielka powieść to kawałek naprawdę znakomitej prozy, choć z pewnością nie każdemu się spodoba.

W znakomitych domach toczy się światowa historia

Narratorem powieści jest majordomus Darlington Hall, Stevens. Mężczyzna prosi swojego nowego pracodawcę, Lorda Farradaya, o możliwość wzięcia kilku dni urlopu i udaje się w podróż po Kornwalii, by odwiedzić dawną gospodynię, pracującą w domostwie jeszcze za czasów jej poprzedniego włąściciela, Lorda Darlingtona. Ta kilkudniowa wyprawa będzie dla niego jednocześnie okazją do snucia wspomnień z czasów, gdy posiadłość dawnego właściciela była jednym z najważniejszych punktów na mapie Anglii, a w pokojach ważyły się losy świata.

Ishiguro z iście chirurgiczną prezycją pokazuje upadek dawnego świata, odejście pewnej epoki. Dawne arystokratyczne dwory tracą na znaczeniu, a niegdyś tętniące życiem rezydencje podupadają. Drastycznie spada liczba zatrudniownej służby, w rezydencjach zostaje naprawdę niezbędna liczba osób, a większa część pomieszczeń jest zamknięta i wyłączona z użytku. Jeszcze w latach trzydziestych Darlington Hall był niemalże centrum politycznym kraju, gdzie bywał premier oraz XXX. To właśnie rozmowy z przedstawicielami nazistowskich Niemiec, choć prowadzone w dobrej wierze i z ogromną naiwnością, sprawiły, że Lord Darlington został surowo osądzony przez swoich współczesnych i jeszcze pod koniec jego życia posiadłość zaczęła upadać. Dla nowobogackiego Amerykanina będzie już raczej pełniła rolę letniej rezydencji.

Wraz z upadkiem znaczenia Darlington Hall znika rozbudowana siatka służących i ich funkcje, oraz cała hierarchia. Stevens z rozrzewnieniem wspomina toczące się dawniej rozmowy, na czym polega wielkość roli majordomusa i po czym rozpoznać najlepszych w swoim fachu. Dla niego samego sytuacją testową było ważne spotkanie w rezydencji, podczas gdy jego ojciec ciężko zachorował i zmarł. Stevens był dumny z siebie, że w chwili próby okazał się profesjonalistą i nie okazał uczuć, nawet umierającemu ojcu. Zresztą w ukrywaniu emocji i oszukiwaniu samego siebie majordomus był prawdziwym mistrzem.

Co pozostaje z dnia, gdy nadchodzi wieczór?

Drugim ważnym tematem Okruchów dnia jest zmarnowana szansa na miłość. Swego czasu w Darlington Hall pracowała panna Kenton, doświadczona gospodyni koło trzydziestki. Kobieta nie tylko ceniła Stevensa jako znakomitego specjalistę, ale również okazywała mu zainteresowanie i starała się ocieplić ich relacje. Majordomus często wypożycza książki z biblioteki lorda i któregoś dnia panna Kenton przłapuje go na czytaniu romansu. Jednakże Stevens, który zapewne potrzebował jakiejś rozsądnej towarzyszki, odrzucił jej nieśmiałe awanse i nie zareagował odpowiednio, kiedy kobieta powiedziała mu, że zamierza wyjść za mąż. Sentymentalna podróż Stevensa także okazuje się klapą – mężczyzna jest tak uwięziony w swoim profesjonaliźmie i uprzejmości, że traci swoją ostatnią szansę.

Ważną rolę w powieści Ishiguro gra również język. Stevens wypowiada się w sposób afektowany, sztuczny, podniosły. Kiedy ma okazję rozmawiać z prostymi ludźmi ze wsi, ze względu na jego styl i maciery mężczyzna brany jest za kogoś innego, kogoś z wyższej klasy, a on chętnie nie wyprowadza ludzi z błędu i podkreśla, kogo miał okazję podejmować w swoim domu. Zapytany, czy znał Lorda Darlingtona, wypiera się swojej długoletniej służby u niego. Jak sam twierdzi, robi to po to, by nie musieć wysłuchiwać bzdur na temat swojego dawnego pracodawcy. Dość wygodna wymówka, nieprawdaż? Zwłaszcza, że Stevens odcina się od postaci shańbionego lorda, ale chętnie podkreśla swoją wagę w wydarzeniach takiej rangi. Ani razu też nie wtrącał się ani nie sugerował zaangażowanemu idealiście, że jego ścieżka może być błędna.


Faktem jest, że Lord Darlington lobbował za zniesieniem reparacji wojennych nałożonych na Niemcy po I wojnie światowej, by podnieść poziom życia ludności niemieckiej. Wielokrotnie też podróżował do Niemiec, ale w swoich negocjacjach okazał się bardzo naiwny, lub też, jak określił to zaproszony na konferencję Amerykanin Lewis, okazał się amatorem. Polityka przechodzi w ręce profesjonalistów, a podobne debaty w obliczu tak poważnego konfliktu nie mogą się skończyć niczym dobrym.

Uważam, że książka Ishiguro jest naprawdę fantastyczna. Jest napisana wysublimowanym językiem, choć pewnie dla większości czytelników może okazać się nudna. Faktycznie, Stevens ze swoją manierą i dość ograniczonym zestawem tematów może być męczący. Ale u Ishiguro jest to zabieg celowy, dokładnie zaplanowany, a przy niecałych 250 stronach objętości – całkowicie do przyjęcia. Z drugiej strony – wachlarz poruszanych tematów jest naprawdę spory. Mamy zarówno wiszący w powietrzu romans z dobrze zarysowanym dramatem panny Kenton (sądzę, że Stevens był niespełnioną miłością jej życia), jak i znakomity rys historyczny. Noblista nie wydaje żadnych wyroków, nie potępia ani nie pochwala zachowania majordomusa, a ocenę jego zachowania pozostawia czytelnikowi. Dla mnie do tej pory to najlepsza książka przeczytana w tym roku.

 

Moja ocena: 9/10.

 

Kazuo Ishiguro, Okruchy dnia

Wydawnictwo Faber & Faber

Londyn 1990

Liczba stron: 246

ISBN: 978-0-571-15491-3

Gatunek: powieść obyczajowa

 

I brought the Faber & Faber book from England around 2002-2003. It had to wait on the shelf for almost 20 years for me to finally reach for it. This small novel is a piece of truly excellent prose, although it certainly will not be liked by everyone.

Great houses resemble great history

The novel is narrated by the butler of Darlington Hall, Mr. Stevens. The man asks his new employer, Lord Farraday, for a few days off and travels to Cornwall to visit the former housekeeper, Miss Kenton, who worked on the estate during the days of its former owner, Lord Darlington. This several-day trip will also be an opportunity for him to reminisce about the times when the property of the former owner was one of the most important points on the map of England, and the fate of the world was decided there.

Ishiguro shows with a truly surgical precision the fall of the old world, the passing of an era. Former aristocratic mansions are losing their importance, and once bustling mansions are in decline. The number of hiring servants drops drastically, only the absolutely necessary number of people remains in the residences, and most of the rooms are closed and out of use. In the 1930s Darlington Hall was almost the political center of the country, where the prime minister and German Ambassador Ribbentrop were visiting. It was the talks with representatives of Nazi Germany, although conducted in good faith and with great naivety, that caused Lord Darlington to be severely judged by his contemporaries and at the end of his life the property began to collapse. For a nouveau riche American, Mr. Farraday, it will rather serve as a summer residence.

With the fall of Darlington Hall's importance, the extensive network of servants, their functions, and the entire hierarchy disappears. Stevens fondly recalls the conversations that took place in the past, about the greatness of the role of a butler and how to recognize the best in their profession. For himself, the test situation was an important meeting at the residence, while his father became seriously ill and died. Stevens was proud of himself that he had turned out to be a professional at the time of the trial and showed no affection, even to his dying father. He was a real master in hiding his emotions and deception (but mostly, of himself).

What remains at the end of the day?

The second important theme of The Remains of the Day is a missed chance for love. Miss Kenton, a seasoned housekeeper in her thirties, used to work at Darlington Hall. The woman not only valued Stevens as an excellent specialist, but also showed interest in him and tried to warm their relationship. The butler frequently borrows books from the Lord's library, and one day Miss Kenton catches him reading a romance. However, Stevens, who must have been in need of some sensible companion, turned down her timid affections and failed to react appropriately when the woman told him she was going to get married. Stevens' sentimental journey also turns out to be a flop - the man is so trapped in his professionalism and kindness that he misses his last chance.

Language also plays an important role in Ishiguro's novel. Stevens expresses himself in an affected, artificial, sublime way. When he has the opportunity to talk to simple people from the countryside he is taken for someone else, someone from the upper class, and he does not correct the false impressions, as well as emphasizes whom did he have the opportunity to meet in his home. When asked if he knew Lord Darlington, he denies his long service to him. As he says himself, he does it so as not to have to listen to nonsense about his former employer.

“Indeed, it seems to me that my odd conduct can be very plausibly explained in terms of my wish to avoid any possibility of hearing any further such nonsense concerning his lordship; that is to say, I have chosen to tell white lies in both instances as the simplest means of avoiding unpleasantness.”    (s. 126)

Pretty convenient excuse, isn't it? Especially since Stevens distances himself from the character of the disgraced lord, but willingly emphasizes his importance in events of great importance. Not once did he interfere or suggest to his idealist employer that his path might be wrong or disgraceful.


The fact is that Lord Darlington lobbied for the lifting of the war reparations imposed on Germany after World War I in order to raise the standard of living of the German population. He also traveled to Germany several times, but he turned out to be very naive in his negotiations, or, as the American Mr. Lewis invited to the conference put it, he turned out to be an amateur. Politics is falling into the hands of professionals, and such debates in the face of such a serious conflict cannot end with anything good.

I think Ishiguro's book is really fantastic. It is written in a sophisticated language, although for most readers it may turn out to be boring. In fact, Stevens can be tiring with his manners and a fairly limited set of topics. But for Ishiguro it is a deliberate, carefully planned element, and with less than 250 pages of volume - completely acceptable. On the other hand, the range of topics is really considerable. We have both a lingering romance with Miss Kenton and her well-sketched drama (I believe Stevens was the unfulfilled love of her life), and an excellent historical outline. The Nobel laureate does not pass any judgments, condemn or approve of the butler’s behavior, and he leaves the evaluation to the reader. For me it is the best book I’ve read this year so far.

 

My grade: 9/10.

 

Author: Kazuo Ishiguro

Title: The Remains of the Day

Publishing House: Faber & Faber

London 1990

Number of pages: 246

ISBN: 978-0-571-15491-3

Genre: novel