Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2026

Léna Pappá, Bez daty Kartki z dziennika

Szczęście dobrze naostrzonego ołówka

Swego czasu miałam wielką słabość do Wydawnictwa Książkowe Klimaty, które dbało o literaturę środkowo- i południowo-europejską. Śledziłam nowości, sięgałam po książki. Z tego też okresu pochodzi opublikowany w 2016 roku dziennik Lény Pappy, greckiej poetki i pisarki, z bardzo piękną, subtelną okładką. Z czasem jednak książki wydawnictwa przestały mnie fascynować, często mi się nie podobały, nużyły, nudziły. Niestety, dziennik Pappy trochę wpisuje się w ten trend, a sama książka nie zagrzeje miejsca na mojej półce.

Léna Pappá

Pappá urodziła się w 1932 roku w Atenach (wydawnictwo podaje rok późniejszą datę urodzenia na okładce), a zmarła w ubiegłym roku. Pracowała w Ateńskiej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych jako kustosz biblioteki i asystentka profesora historii sztuki Pandelisa Prevelakisa, była też sekretarzem generalnym tej uczelni. Uznawana jest za jedną z najważniejszych współczesnych poetek greckich, opublikowała kilkanaście tomików poezji, wielokrotnie nagradzanych różnymi wyróżnieniami. Dzienniki są jej osobistymi zapiskami i wspomnieniami, mają bardzo osobisty charakter, pokazują wątpliwości i rozterki Greczynki. Powstawały z różną intensywnością na przestrzeni całego jej życia.

Dziennik ma zawsze swoją specyfikę

Dziennik Pappy był dla mnie trochę męczący, może dlatego, że zaczyna się w jej latach młodzieńczych, kiedy najważniejszym tematem jest zakochanie i rozmyślania o obecnym ukochanym. Wszystkie pamiętniki nastolatek mają w sobie ten męczący fragment. Poetka wydaje się osobą bardzo refleksyjną, nieco depresyjną, dużo pisze o śmierci i o tym, jak ona ją pociąga. Chociaż udaje jej się ułożyć sobie szczęśliwie życie, znajduje sobie męża i rodzi trójkę dzieci, o macierzyństwie pisze w nieszczególnie pochlebny sposób:  „Ale niepodobna zaprzeczyć, że dziecko jest istotą wyjątkowo egoistyczną, która stale się czegoś domaga i chętnie pozbawi cię resztek życia osobistego. Przestajesz istnieć dla siebie, jesteś „czymś”, pisze (s. 401). Odnotowuje codzienne znużenie, drobne wydarzenia codzienności, ludzkie przemijanie, i próbuje dosięgnąć sensu ludzkiego istnienia. Czy jest on w drobnych codziennych radościach: „Zrozumiałam wtedy, i chce o tym napisać, że człowieka może uszczęśliwić byle głupstwo. Nie jakieś wielkie rzeczy, ale jedno dobre słowo, uśmiech, trochę dobrej muzyki, dobre towarzystwo. Suma małych codziennych radości, krótkich dobrych chwil – oto czym jest szczęście, nie potrzeba nic więcej” (s. 104). Zauważa też jednak smutek ludzkiego istnienia, przemijanie, odchodzenie najbliższych (najpierw matki, potem ojca, wreszcie męża).

Aforystyczny sznyt dziennika

Poetka – co pewnie nie zaskakuje – ma znakomite wyczucie słowa. Tworzy wiele niemal aforystycznych zdań, które stanowią o sile jej dziennika. Podam kilka przykładów:

·              ·       Jesienią samotność jest smutna, wiosną – niebezpieczna (s. 23).

·       Zmiana – magiczne słowo. Kryje w sobie tyle szans (s. 43).

·       Nie doroślejemy w pełni, póki nie stracimy matki (s. 129).

·       Stary człowiek potrafi zrozumieć młodego, chociaż młody nie rozumie starego (s. 291).

·       Jedyne, co warto robić na tym padole, to jak najlepiej przeżywać teraźniejszość (s. 374).

·       Co robimy każdego dnia?

Przeprowadzamy się z jednego smutku do drugiego (s. 401).

·       Najbardziej niebezpieczni i śmieszni są ci, którzy samych siebie traktują nazbyt poważnie (s. 407).

O miłości z perspektywy Penelopy

Bardzo pięknie pisze też Pappá o miłości, dzieląc ją na tą romantyczną, niespełnioną, pozostającą w strefie ideałów, i tą codzienną, utytłaną w naszej ludzkiej naturze, brudną i trudną:

Teraz, po doświadczeniach wielu lat małżeństwa, stwierdzam to z całą pewnością. Obcowanie z drugą osobą, wspólne życie zdziera z nas, jak wiadomo, płaszcz oczarowania, więc nikt, ale to nikt, nie jest ani „orłem”, ani „jedynym” w oczach partnera, z którym się dzieli bardzo ludzkie, acz nie zawsze piękne chwile, i w którego obecności człowiek – jak wszyscy ludzie na świecie – śpi, chrapie, kaszle, pluje, wydala, choruje, poci się czy gniewa nie zawsze w idealny sposób.

Wspólne życie wszystko potrafi odrzeć z mitu. S. 436

Niemniej więź między dwojgiem ludzi będących obok siebie w dzień i w nocy, „na dobre i na złe”, silniejsza jest od najbardziej namiętnej miłości. S. 437

Trudno się z tymi przemyśleniami nie zgodzić.

Ciężki klimat dziennika

Chociaż wypisałam sobie z tej książki, jak zresztą widać, naprawdę dużo myśli czy sformułowań, które chciałabym zapamiętać na przyszłość, sama lektura była dla mnie nużąca i przytłaczająca. Dziennik utrzymany jest w smutnym, ciężkim tonie, emocje często wydają się wyolbrzymione i trudne do opanowania, a zachowanie narratorki często trudne do zrozumienia. Jak mówi podtytuł, są to jedynie kartki z dziennika, niedatowane, chociaż zachowane w chronicznym układzie, z dużymi przeskokami w czasie, które znakomicie pokazują miałkość naszych niektórych emocji czy ich wyjście poza skalę problemu. Chociaż lektura jest mocno refleksyjna, to jednak jej pesymistyczny ton nie współgra z moją diametralnie inną naturą i przyznam, że odkładałam książkę z pewną ulgą.

Moja ocena: 5/10.


Léna Pappá, Bez daty Kartki z dziennika
Wydawnictwo Książkowe Klimaty, seria Greckie klimaty, Wrocław 2016
Tłumaczenie: Ewa T. Szyler
Liczba stron:452
ISBN: 978-83-64887-36-9

**********************************************************************************

The Happiness of a Well-Sharpened Pencil

I once had a great fondness for the Publishing House Książkowe Klimaty, which championed Central and Southern European literature. I kept up with new releases and picked up books. The diary of Léna Pappá, a Greek poet and writer, was published in 2016, with a very beautiful, subtle cover. Over time, however, the publisher's books lost their appeal to me; I often disliked them, found them tiresome, and boring. Unfortunately, Pappá's diary is somewhat consistent with this trend, and the book itself won't last long on my shelf.

Léna Pappá

Pappá was born in Athens in 1932 (the publisher lists her birth date on the cover a year later) and died last year (2025). She worked at the Athens Higher School of Fine Arts as a librarian and assistant to Professor of Art History Pandelis Prevelakis, and was also the school's secretary general. She is considered one of the most important contemporary Greek poets, having published more than a dozen volumes of poetry, which have received numerous awards. Her diaries are her personal notes and memoirs; they are deeply intimate, revealing the Greek woman's doubts and dilemmas. They were written with varying intensity throughout her life.

A diary always has its own unique character

Pappá's diary was a bit tedious for me, perhaps because it begins in her teenage years, when the most important theme is falling in love and reflecting on her current lover. All teenage diaries have this tiresome element. The poet seems very reflective, somewhat depressed, and she writes extensively about death and its pull on her. Although she manages to build a happy life for herself, finds a husband, and gives birth to three children, she writes about motherhood in a less than flattering way: "But it's impossible to deny that a child is an exceptionally selfish being, constantly demanding something and eager to deprive you of the remnants of your personal life. You cease to exist for yourself; you become 'something,'" she writes (p. 401). She notes daily weariness, minor everyday events, human transience, and tries to grasp the meaning of human existence. Is it found in small, everyday joys? "I understood then, and I want to write about it, that a person can be made happy by any trivial thing. Not by any great things, but by one kind word, a smile, some good music, good company. The sum of small, everyday joys, short, good moments – that's what happiness is; nothing more is needed" (p. 104). However, she also notes the sadness of human existence, transience, the passing of loved ones (first her mother, then the father, finally the husband).

The Aphoristic Touch of the Diary

The poet—perhaps unsurprisingly—has an exquisite sense of language. She creates many almost aphoristic sentences, which constitute the strength of her diary. Here are a few examples:

• In autumn, loneliness is sad, in spring—dangerous (p. 23).

• Change—a magical word. It holds so many opportunities (p. 43).

• We don't fully grow up until we lose our mother (p. 129).

​​An old person can understand a young person, though a young person cannot understand an old person (p. 291).

• The only thing worth doing in this world is to live the present as best as possible (p. 374).

• What do we do every day?

We move from one sadness to another (p. 401).

• The most dangerous and ridiculous people are those who take themselves too seriously (p. 407).

About Love from Penelope's Perspective

Pappá also writes beautifully about love, dividing it into the romantic, unfulfilled, idealistic kind, and the everyday kind, tainted by our human nature, dirty and difficult:

Now, after many years of marriage, I can say this with certainty. Being with another person, living together, as we know, strips us of the cloak of enchantment, so no one, and I mean no one, is either "the eagle" or "the only one" in the eyes of the partner with whom we share very human, though not always beautiful, moments, and in whose presence we—like all people in the world—sleep, snore, cough, spit, excrete, get sick, sweat, or get angry, not always in an ideal way.

Living together can strip everything of its myth. (p. 436)

Nevertheless, the bond between two people who are next to each other day and night, "for better or for worse," is stronger than the most passionate love. (p. 437)

It's hard to disagree with these thoughts.

The Stuffy Atmosphere of the Diary

Although I jotted down, as you can see, many thoughts and phrases from this book that I'd like to remember for the future, the reading itself was tedious and overwhelming. The diary has a sad, heavy tone; emotions often seem exaggerated and difficult to control, and the narrator's behavior is often difficult to understand. As the subtitle suggests, these are merely pages from the diary, undated, though preserved in a chronic way, with significant jumps in time that brilliantly demonstrate the shallowness of some of our emotions or how they transcend the scale of the problem. Although the reading is highly reflective, its pessimistic tone doesn't resonate with my diametrically different nature, and I admit I put the book down with some relief.

My rating: 5/10.


Author: Léna Pappá
Title: Undated Pages from a Diary (not translated to English as of August 2026)
Publishing House: Książkowe Klimaty, Greckie Klimaty series, Wrocław 2016
Translation: Ewa T. Szyler
Number of pages: 452
ISBN: 978-83-64887-36-9

 

 

 

niedziela, 9 sierpnia 2026

Mary Roach, Sztywniak Osobliwe życie nieboszczyków (Stiff: The Curious Lives of Human Cadavers)

Jak martwi pomagają nam lepiej żyć

O książce Mary Roach Sztywniak przeczytałam w którymś zestawieniu nieodkładalnych książek na lato. Potem dostrzegłam ją na półce nowości w bibliotece i mój los był przesądzony… Ponieważ jednak z rajdu po bibliotekach przyniosłam ponad dziesięć pozycji, szybkie sięgnięcie po tą właśnie nie było przesądzone. Kiedy jednak wzięłam ją do ręki by zobaczyć, jaki jest opis na okładce, a potem spis rozdziałów, a potem zaczęłam czytać, okazało się, że książka naprawdę jest nieodkładalna.

Nazwisko znaczące?

Mary Roach to amerykańska pisarka, i jak definiuje ją angielskojęzyczna Wikipedia, specjalistka od humoru. Ma na swoim koncie dziewięć książek popularnonaukowych, przy czym Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków był pierwszą z nich, wydaną w Stanach Zjednoczonych w 2003 roku, gdzie niemal natychmiast trafił na listy bestsellerów. Takie opóźnienie wydawnicze z jednej strony dziwi (w tekście jest dużo odniesień do badań z tamtego czasu i jednak ma się wrażenie, że nie jest ona najbardziej aktualna), a z drugiej strony może i nie – temat jest ciężki, bo dotyczy ludzkich zwłok i ich życia po śmierci.

Życie po śmierci rozdział po rozdziale

W dwunastu rozdziałach Autorka przygląda się ludzkiemu ciału po śmierci. Szczęśliwie daje nam dwa rozdziały na przyzwyczajenie się do zwłok i ich najczęstszego zastosowania, jeśli zostały przekazane na cele naukowo-badawcze, a więc lekcji anatomii na uniwersytetach i w placówkach medycznych, zanim przejdzie do najtrudniejszej części w książce. Rozdział trzeci, „Życie po śmierci”, pokazuje stadia rozkładu ludzkiego ciała w specjalnej placówce naukowej Kliniki Medycznej Uniwersytetu Tennessee. Zwłokom pozwala się rozkładać w specjalnie do tego przeznaczonym ogrodzie, w różnych warunkach (w ubraniu lub bez, częściowo zakopanym, leżącym w wodzie, etc.), by badać postęp rozkładu i wpływ warunków atmosferycznych, co z kolei pozwala potem ustalić czas zgonu przy ciałach, które odnaleziono po długim czasie, często z podejrzeniem morderstwa. Jako że zaczęłam czytać tą książkę późnym wieczorem, to był rozdział który udało mi się skończyć przed snem, i nie był to dobry pomysł. Jednak poranek zrekompensował mi nocne koszmary – rozdział czwarty, „Trup za kółkiem”, opowiadający o użyciu zwłok w przemyśle motoryzacyjnym do badań nad bezpieczeństwem pojazdu, jest napisany fenomenalnie i z dużym humorem. Zastanawiam się, czy zaśmiewanie się w głos nad książką o trupach to normalna sprawa. Pozwólcie jednak, że dam Wam próbkę: „Wbrew powszechnemu przekonaniu w testach zderzeniowych zwłok nie sadza się na przednich siedzeniach realnie pędzących samochodów, bo prowadzenie auta to jedna z tych rzeczy, których trup nie robi najlepiej” (s. 111). Z tego rozdziału dowiedziałam się też najwięcej (np. że trzonek kierownicy w dawnych automobilach był umiejscowiony tak, że w razie wypadku wbijał się idealnie w serce kierowcy, że współczesne samochody zwijają się z przodu w harmonijkę nawet przy stosunkowo niewielkich stłuczkach, by jak najlepiej ochronić pasażerów, przy współczesnych standardach bezpieczeństwa człowiek jest w stanie przeżyć zderzenie czołowe ze ścianą przy prędkości 95km/h, a maksymalnie wgniecenie klatki piersiowej, które nie powoduje obrażeń, to 7 centymetrów). Nawet przypisy są skonstruowane tak, że w humorystyczny sposób kierują czytelnika do dalszych ciekawych faktów, jak choćby historia pielęgniarki (!) Chante Mallard, która potrąciwszy mężczyznę wróciła z jego żywym jeszcze ciałem do domu i pozwoliła mu umrzeć, a potem pozbyła się zwłok i samochodu i zgubiło ją samochwalstwo (znów, Wikipedia opisuje ten bulwersujący wypadek bardzo szczegółowo). W kolejnym rozdziale, „Poza czarną skrzynką”, czytelnik znajdzie garść porad dotyczącą bezpieczeństwa w samolotach („Siadaj w pobliżu wyjścia bezpieczeństwa. W razie wypadku trzymaj się blisko podłogi, bo tam jest najmniej dymu i gorącego powietrza. Wstrzymuj oddech tak długo, jak potrafisz, to może uda ci się nie ugotować płuc i nie nawdychać trujących oparów” s. 167). W kolejnych rozdziałach Autorka pisze o używaniu zwłok w testach balistycznych („Trup idzie do wojska”), badaniach nad całunek turyńskim („Święty trup”), lękach przed pochowaniem żywcem i jak dawniej upewniano się, że ktoś naprawdę nie żyje („Skąd wiesz, że nie żyjesz?”, niektórzy badacze są naprawdę chorzy!), o transplantacjach („Tylko głowa”) i ich dość ponurych początkach (badania radzieckiego lekarza Władimira Demichowa nad psami czy Roberta White’a nad małpami i przeszczepami mózgu), kanibalizmie („Zjedz mnie”), gdzie pisze o zwyczaju zjadania łożyska, popularnych cukierkach z balsamowanych zwłok i innych ohydach, aż wreszcie w przedostatnim rozdziale „Z pieca do kubła z kompostem” o rozwijających się metodach bardziej ekologicznej utylizacji zwłok. Zwierzęta rozpuszcza się w ługu, natomiast w Szwecji trwają badania nad kompostowaniem zwłok. Idea, że kiedyś wyrośnie z nas drzewo, jest w jakimś stopniu pocieszająca. Na końcu Autorka zastanawia się, co zrobić ze swoimi zwłokami i czy przekazać je na cele naukowe, dochodzi jednak do wniosku, że pozostawia taką decyzję rodzinie, która musi potem żyć z jej konsekwencjami.

Ostrożnie przy czytaniu

Chociaż książka może być momentami naprawdę ciężka do przetrawienia, a większość czytelników nie chce się skonfrontować z rozkładem własnego ciała po śmierci, to jednak ilość poruszanych tematów i wielość informacji, którą można z niej wyciągnąć, jest ogromna. Na pewno sytuację poprawia fakt, że Autorka pisze w lekki, „amerykański” sposób, i choć czasami jej żarty są niesmaczne, to jednak sprawiają, że ta ciężkostrawna skądinąd lektura staje się lżejsza. Dla osób szczególnie wrażliwych albo obdarzonych dobrze rozwiniętą wyobraźnią, która dobrze odda zapachy i obrazy opisane w książce, polecam pominąć rozdział trzeci. Dla fanów motoryzacji zaś – koniecznie przeczytać rozdział czwarty! Ciekawa, choć makabryczna ze swej natury, lektura.

Moja ocena: 7/10.


Mary Roach, Sztywniak Osobliwe życie nieboszczyków
Wydawnictwo Filia, Poznań 2026
Tłumaczenie: Maciej Borys Sekerdej
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-8402-957-2

*********************************************************************************

How the Dead Help Us Live Better

I read about Mary Roach's book Stiff in one of the lists of unputdownable summer books. Then I noticed it on the new releases shelf in the library and my fate was sealed... However, since I brought over ten items from the library raid, it was not certain that I would reach for this one quickly. However, when I picked it up to see the description on the cover, and then the list of chapters, and then I started reading, it turned out that the book was truly impossible to put down.

A Meaningful Surname?

Mary Roach is an American writer and, as the English-language Wikipedia defines her, a specialist in humour. She has written nine popular science books, including Stiff: The Peculiar Lives of Human Cadavor. It was the first of them, published in the United States in 2003, where it almost immediately hit the bestseller lists. The book was published in Poland only this year, and such a publishing delay is surprising on the one had (the text contains many references to research from that time, therefore the Polish reader has the impression that it is not really up-to-date), but on the other hand, perhaps not - the topic is difficult because it concerns human corpses and their “life after death”.

Life After Death Chapter by Chapter

In twelve chapters, the Author looks at the human body after death. Fortunately, she gives us two chapters to get used to cadavers and their most common use if they were donated for scientific and research purposes, i.e. anatomy lessons at universities and medical facilities, before moving on to the most difficult part of the book. Chapter three, " Life After Death:  On human decay and what can be done about it ", shows the stages of decomposition of the human body in a special research facility of the University of Tennessee Medical Clinic. Corpses are allowed to decompose in a garden specially designated for this purpose, in various conditions (with or without clothes, partially buried, lying in water, etc.) to study the progress of decomposition and the influence of weather conditions, which in turn allows the time of death to be determined for bodies that were found after a long time, often victims of murder. Since I started reading this book late in the evening, I managed to finish the chapter before going to bed, and it wasn't a good idea. However, the morning compensated for the nightmares - chapter four, " Dead Man Driving:  Human crash test dummies and the ghastly, necessary science of impact tolerance", about the use of corpses in the automotive industry for vehicle safety research, is written phenomenally and with great humour. I wonder if it's normal to laugh out loud at a book about dead bodies? But let me give you a sample: "Contrary to popular belief, in crash tests, corpses are not placed in the front seats of real, moving cars, because driving is one of those things that a corpse cannot do best" (p. 111). I also learned the most from this chapter (e.g. that the steering shaft in old cars was located in such a way that in the event of an accident it stuck perfectly into the driver's heart, that modern cars fold into an accordion at the front even in the event of relatively minor collisions to best protect the passengers, that with modern safety standards a person can survive a head-on collision with a wall at a speed of 95 km/h, and the maximum dent in the chest that does not cause injury is 7 centimetres). Even the footnotes are constructed in such a way that they humorously direct the reader to further interesting facts, such as the story of nurse (!) Chante Mallard, who, having hit a man, returned home with his still living body and let him die, and then got rid of the body and the car and was lost in self-praise (again, Wikipedia describes this shocking accident in great detail). In the next chapter, " Beyond the Black Box: When the bodies of the passengers must tell the story of a crash", the reader will find a handful of tips regarding safety on airplanes ("Sit near the safety exit. In the event of an accident, stay close to the floor, because there is the least amount of smoke and hot air there. Hold your breath as long as you can, and you may be able to avoid boiling your lungs and inhaling poisonous fumes" p. 167). In the following chapters, the author writes about the use of corpses in ballistics tests ("The Cadaver Who Joined the Army:  The sticky ethics of bullets and bombs"), research on the Shroud of Turin ("Holy Cadaver:  The crucifixion experiments"), fears of being buried alive and how in the past people were made sure that someone was really dead ("How to Know if You're Dead:  Beating-heart cadavers, live burial, and the scientific search for the soul", some researchers are really sick!), about transplantations ("Just a Head: Decapitation, reanimation, and the human head transplant") and their rather grim beginnings (the research of the Soviet doctor Vladimir Demikhov on dogs or Robert White on monkeys and brain transplants), cannibalism ("Eat Me:  Medicinal cannibalism and the case of the human dumplings"), where she writes about the custom of eating the placenta, popular candies made from embalmed corpses and other abominations, and finally in the penultimate chapter " Out of the Fire, into the Compost Bin:  And other  new ways to end up" about the developing methods of more ecological disposal of corpses. Animals are dissolved in lye, while research on composting carcasses is underway in Sweden. The idea that one day we will grow into a tree is somehow comforting. Finally the author ponders what to do with her remains and whether to donate them to science, but concludes that she leaves that decision to her family, who must then live with the consequences.

Read with Caution

Although the book can be difficult to digest at times, and most readers don't want to confront the decomposition of their own bodies after death, the number of topics covered and the wealth of information that can be gleaned from it are enormous. This is certainly improved by the author's light, "American" writing style, and although her jokes are sometimes distasteful, they make this otherwise difficult read lighter. For those who are particularly sensitive or have a well-developed imagination that can capture the smells and images described in the book, I recommend skipping chapter three. For automotive enthusiasts, be sure to read chapter four! An interesting, albeit macabre, read.

My rating: 7/10.


Author: Mary Roach
Title: Stiff: The Curious Lives of Human Cadavers
Publishing House: Filia, Poznań 2026
Translation: Maciej Borys Sekerdej
Pages: 400
ISBN: 978-83-8402-957-2

piątek, 10 lipca 2026

Jakub Małecki, Obiekty głębokiego nieba

Jedyne, których nie wolno

Lubię twórczość Jakuba Małeckiego, chociaż z pewnością nie czytałam wszystkich jego książek. Obiekty głębokiego nieba nie umknęły oczywiście mojej uwadze, bo powieść była nominowana do książki roku 2025 na portalu lubimyczytać.pl w kategorii literatura piękna, ale tyle się na rynku wydawniczym dzieje i tyle jest rzeczy do przeczytania, że do tej pory po prostu nie było okazji po nią sięgnąć. W końcu mi się udało i książkę przeczytałam szybko – sporo nie do końca zadrukowanych stron i wyraźnie zaznaczone rozdziały sprawiają, że lektura idzie błyskawicznie.

Zwykłe niezwykłe życie

Książka opowiada historię małżeństwa – Janka i Idy Wrzosków, którzy pochodzą z niewielkiej wioski Zakręt. Janek był w Idzie całkowicie zakochany, zamieszkał z nią w Warszawie, oboje podjęli pracę – Ida w dużej korporacji, Janek w wykończeniówce. Zaczęli spotykać się z nowymi znajomymi, Weroniką i Mateuszem, i weszli z nimi, naprzemiennie, za wszechstronną zgodą, w relacje erotyczne. Ta dozwolona niewierność okazała się jednak mieć znacznie większą niszczącą siłę, niż oboje podejrzewali. Jednocześnie ojciec Janka zaczyna ciężko chorować, więc mężczyzna, w obliczu mniejszej ilości zleceń, postanawia się nim zaopiekować. Tato kompulsywnie jeździ pod dom swojej byłej żony, matki Janka, która rozstała się z nim wiele lat temu, a co z kolei jego byłą żonę mocno niepokoi. Jeszcze jedną warstwę powieści stanowi przeszłość ojca, który całe życie prowadził gospodarstwo rolne i hodował świnie. Janek jako dziecko długo nie rozumiał, jak to się dzieje, że jego ukochane zwierzaki znikają, a ojciec długo tłumaczył mu, że co jakiś czas jedna wymknie się na wolność. Do czasu, kiedy w nocy zastaje ojca w stodole nad balią pełną krwi i wiszącym nad niej truchłem świni. Jednak wkrótce wydarzy się coś, co sprawi, że ojciec nie będzie już w stanie prowadzić świniobicia.

Dyskretnie o wielkich emocjach

Powieść jest w jakiś subtelny sposób poruszająca – rzeczy dzieją się bardziej na poziomie emocji niż faktycznych wydarzeń, a jednak dochodzenie do prawdy, odkrywanie przeszłości i stawanie w prawdzie ze swoimi emocjami okazuje się zadaniem bardzo trudnym i czasochłonnym. Dramaty są jakby zamglone, bez fajerwerków, toczą się swoim cichym biegiem. Rozstanie następuje, kończy czas wspólnego życia, ale świat się przez to nie zatrzymuje, dni biegną dalej. Okazuje się, że czas zasklepia rany, a pojednania, które wydawały się niemożliwe, jednak następują. Oprócz tego Małecki bardzo pięknie pisze o śmierci rodzica – „Uświadomił sobie, że tata był zawsze. Że Jan Wrzosek nie spędził ani minuty na świecie, na którym nie byłoby Pawła Wrzoska” (s. 203). Po śmierci ojca świat nie jest taki sam, ale znów biegnie dalej, nie zatrzymując się nad naszymi jednostkowymi dramatami. Powieść jest więc w niedramatyczny sposób melancholijna, ale także spokojna, zdystansowana i dojrzała. Mi podobała się bardzo. Polecam.

Moja ocena: 9/10.

Jakub Małecki, Obiekty głębokiego nieba
Wydawnictwo SQN, Kraków 2025
Liczba stron: 304
ISBN: 978-83-83308210

****************************************************************************

The Only Ones You're Not Allowed to Read

I like Jakub Małecki's work, although I certainly haven't read all of his books. Deep Objects in the Sky certainly didn't escape my attention, as the novel was nominated for the 2025 Book of the Year award on the website lubimyczytać.pl in the fiction category, but there's so much going on in the publishing market and so much to read that I simply haven't had the opportunity to pick it up until now. I finally managed to do so and read the book quickly – many half-printed pages and clearly marked chapters make for a quick read.

An Ordinary Extraordinary Life

The book tells the story of a married couple – Janek and Ida Wrzosek, who come from the small village of Zakręt. Janek was completely in love with Ida, moved in with her in Warsaw, and both took jobs – Ida in a large corporation, Janek in a home finishing. They began meeting new friends, Weronika and Mateusz, and entered into erotic relationships with them, Ida with Mateusz and Janek with Weronika and with full consent. However, this permitted infidelity proved to be far more destructive than either of them suspected. At the same time, Janek's father becomes seriously ill, so, faced with fewer assignments, he decides to take care of him. Father compulsively visits the house of his ex-wife, Janek's mother, who separated from him many years ago, a situation that, in turn, deeply disturbs his ex-wife. Another layer of the novel is the father's past, a lifelong farmer who raised pigs. As a child, Janek didn't understand how his beloved animals could disappear, and his father spent a long time explaining to him that every now and then one would escape. Until, one night, he finds his father in the barn, over a tub full of blood and a pig carcass hanging above it. However, something soon happens that will make his father unable to continue slaughtering pigs.

Discreetly about great emotions

The novel is subtly moving – things happen more at the level of emotions than actual events, and yet reaching the truth, uncovering the past, and facing one's emotions proves to be a very difficult and time-consuming task. The dramas are as if hazy, without fireworks, unfolding at their own quiet pace. The separation comes, ending the time spent together, but the world doesn't stop because of it; the days go on. It turns out that time heals wounds, and reconciliations that seemed impossible do happen. Moreover, Małecki writes beautifully about the parent's death – "He realized that his father had always been there. That Jan Wrzosek hadn't spent a single minute in a world without Paweł Wrzosek" (p. 203). After his father's death, the world isn't the same, but it moves on again, not dwelling on our individual tragedies. The novel is thus undramatically melancholic, but also calm, detached, and mature. I really liked it and I recommend it.

My review: 9/10.


Author: Jakub Małecki
Title: Deep Objects in the Sky (book not translated into English as of July 2026)
Publishing House: SQN, Kraków 2025
Pages: 304
ISBN: 978-83-83308210

sobota, 7 marca 2026

Kazuo Ishiguro, Nie opuszczaj mnie (Nevel Let Me Go)

Nobliści też piszą science-fiction

Kiedy sięga się po tą książkę bez żadnej wiedzy i przygotowania, trochę przypadkowo, tak jak ja to zrobiłam, wybierając ją jako audiobooka na Spottify, czytelnik może być naprawdę coraz bardziej zaskoczony. Historia jest tak nieoczekiwana, że łapałam się na przewijaniu fragmentów, żeby upewnić się, że na pewno wszystko dobrze zrozumiałam.

Powieść doceniona przez krytyków

Opublikowana w 2005 roku powieść Nie opuszczaj mnie to szóste dzieło w dorobku Autora. Ishiguro publikuje swoje utwory ze znacznymi przerwami w czasie, mniej więcej co pięć lat, dając sobie dostatecznie dużo czasu na staranne wycyzelowanie swoich książek. Zarówno publiczność, jak i krytycy doceniają taką postawę, ponieważ pozycja była na krótkiej liście do Nagrody Bookera za 2005 rok, nominowana do Nagrody Arthura C. Clarke’a w 2006 roku oraz do Nagrody National Book Critics Circle za 2005 rok. Magazyn „TIME” umieścił ją na wśród stu najlepszych powieści opublikowanych od 1923 roku, a „The Guardian” na wysokim, czwartym miejscu wśród stu najlepszych powieści opublikowanych od 2000 roku. Ja nadal wolę Okruchy dnia i w moim personalnym rankingu postawiłabym je wyżej, ale obie książki mają w sobie taki stłumiony, subtelny krzyk.

Jakie sekrety kryje dzieciństwo

Nie opuszczaj mnie opowiada historię Kathy, która jest obecnie opiekunką dawców organów. Ponad trzydziestoletnia kobieta wspomina swoje dzieciństwo w internacie w Hailsham, swoje relacje z przyjaciółmi i nauczycielami. Jej najbliższą przyjaciółką była Ruth, a przyjacielem Tommy, który znosił wiele szykan od innych dzieci ze względu na swój wybuchowy charakter. Z czasem okazuje się, że brak rodziców i tajemniczość opiekunów to nie przypadek. Dzieci to klony, hodowane na dawców organów, a ośrodek w Hailsham to progresywna placówka, która ma pokazać społeczeństwu, że „wersje zastępcze” też mają uczucia i potrafią je wyrażać choćby przez sztukę (dlatego Madame, która regularnie wizytuje szkołę, zabiera najlepsze prace podopiecznych do mitycznej galerii). Z czasem dzieci dowiadują się coraz więcej o czekającym je losie, również dzięki niepogodzonym z nim nauczycielom, jak to było w przypadku pani Lucy. Czytelnik dowiaduje się, że klony są bezpłodne, a po ukończeniu edukacji mogą albo zostać opiekunami dawców, albo od razu dawcami. Najczęściej po maksymalnie czterech donacjach umierają, więc ich życie nie jest długie.

Najważniejsze tematy

Ishiguro porusza temat przyjaźni, ciągnącej się od dziecka po dorosłość, i jej różnym wymiarom. Oczywiście, jest to przefiltrowane przez motyw pamięci – narratorem powieści jest Kathy, która po szkole zdecydowała się na rolę opiekunki dawców, i dla której niedługo przyjdzie czas na spełnienie swojego losu. Dziewczyna zastanawia się więc, jak za czasów Hailsham dzieci rozumiały, co się wokół nich dzieje, jak postrzegały świat zewnętrzny (jako zagrożenie, dlatego nie wolno im było opuszczać ośrodka), ile tak naprawdę potrafiły pojąć. Drugim ważnym tematem jest dla mnie nadzieja połączona z miłością – legenda głosi, że jeśli jakaś para klonów pokocha się dostatecznie mocno, może dostać odroczenie zostania dawcą i kilka lat wspólnego szczęścia. Kiedy jednak Kathy i Tommy idą do panien Emily i Lucy, które opiekowały się szkołą, okazuje się, że takie odroczenie nie istnieje i raczej nigdy nie istniało. Szczęście nie jest dla klonów.

Gdy czytelnik wie więcej niż narrator

Ten stłumiony krzyk, o którym pisałam na początku, powstaje bardziej w czytelniku, niż narratorze. Poznając Kathy jako dziecko, z targającymi nią emocjami i klasycznymi dla tego okresu przygodami (ekscytujące pchle targi, kiedy dzieci mogły sobie zakupić jakiś używany przedmiot, rywalizacja o względy nauczycieli, tajemne zgrupowania i teorie spiskowe, młodzieńcze zauroczenia i miłostki), patrzymy na nią jako dziecko i dopiero z czasem zaczynamy rozumieć, że Kathy nie jest w pełni człowiekiem. Ale  drugiej strony – no jak to nie jest? Przecież odczuwa i myśli zupełnie jak my. Stąd też budzi się niezgoda na taki los trójki przyjaciół, na traktowanie ich jako magazyn części zamiennych, bez prawa do życia i szczęścia. Jednak ta niezgoda jest tylko w czytelniku – zarówno narratorka, jak i jej przyjaciele nie buntują się przeciwko swojemu losowi. Odkąd został im on objawiony, przyjmują go i wypełniają bez słowa narzekania. Tymczasem upadek nadziei na wspólne życie dla Kathy i Tommiego czy też przedwczesna śmierć Ruth bezgłośnie łamią czytelnikowi serce.

Ważny głos we współczesnej dyskusji o etyce

Nie opuszczaj mnie to na pewno ważny głos etyczny w dyskusji o klonowaniu i jego moralnym wymiarze. Ishiguro najpierw pozwala nam poznać gromadę dzieciaków i przywiązać się do nich, a potem pokazuje nam całą prawdę, pytając – czy on naprawdę aż tak się od nas różnią? Pewnie dlatego ośrodek w Hailsham został zamknięty – dawał złudzenie, że istnieje jakaś inna wersja przyszłości, że nadzieja jest możliwa. Powieść Ishiguro można nazwać antyutopią i pokazać świat, w którym nie chcemy żyć. To ważna, mądra i bardzo przebiegła książka. Chociaż moja recenzja to uniemożliwia, polecam czytać tak jak ja czytałam – w pełnej nieświadomości. Wtedy uderza najmocniej.

Moja ocena: 7/10.


Kazuo Ishiguro, Nie opuszczaj mnie
Wydawnictwo: Faber & Faber, Londyn 2005
Liczba stron: 282
ISBN: 978-0-571-22413-X

*********************************************************************************

Nobel Prize Winners Also Write Science Fiction

When you pick up this book without any prior knowledge or preparation, somewhat at random, as I did when I selected it as an audiobook on Spotify, the reader can be truly surprised. The story is so unexpected that I found myself rewinding passages to make sure I understood everything correctly.

A Critically Acclaimed Novel

Published in 2005, Never Let Me Go is the author's sixth work. Ishiguro publishes his works at significant intervals, roughly every five years, giving himself ample time to carefully refine his books. Both audiences and critics appreciate this approach, as it was shortlisted for the 2005 Booker Prize, shortlisted for the 2006 Arthur C. Clarke Award, and shortlisted for the 2005 National Book Critics Circle Award. TIME magazine ranked it among the 100 best novels published since 1923, and The Guardian placed it at a high fourth place among the 100 best novels published since 2000. I still prefer The Remains of the Day and would put it higher in my personal ranking, but both books have a subdued, subtle cry in them.

What Secrets Does Childhood Hold?

Never Let Me Go tells the story of Kathy, who is now a carer for organ donors. The thirty-something woman recalls her childhood at boarding school in Hailsham, her relationships with friends and teachers. Her closest friend was Ruth, and her best friend was Tommy, who endured much bullying from other children due to his explosive temper. Over time, it becomes clear that the absence of parents and the secrecy of their guardians are no coincidence. The children are clones, bred to be organ donors, and the Hailsham center is a progressive institution intended to show society that "surrogate versions" also have feelings and can express them, even through art (which is why Madame, who regularly visits the school, takes the best works of the pupils to a mythical gallery). Over time, the children learn more and more about the fate awaiting them, partly thanks to teachers who are at odds with it, as was the case with Miss Lucy. The reader learns that the clones are sterile, and after completing their education, they can either become guardians of the donors or donors themselves. Most often, they die after a maximum of four donations, so their lifespan is short.

Key Themes

Ishiguro explores the theme of friendship, stretching from childhood to adulthood, and its various dimensions. Of course, this is filtered through the motif of memory – the novel's narrator is Kathy, who, after school, decided to become a donor carer and for whom the time will soon come to fulfill her destiny. She wonders how, during the Hailsham era, the children understood what was happening around them, how they perceived the outside world (as a threat, hence they were forbidden to leave the facility), and how much they were truly capable to comprehend. Another important theme for me is hope combined with love – legend has it that if a pair of clones fall in love deeply enough, they can receive a deferral from becoming donors and a few years of shared happiness. However, when Kathy and Tommy go to Miss Emily and Miss Lucy, who looked after the school, it turns out that such a deferral does not exist and likely never had. Happiness is not for the clones.

When the Reader Knows More Than the Narrator

The muffled cry I mentioned at the beginning arises more from the reader than the narrator. Getting to know Kathy as a child, with her emotions and the classic adventures of the period (exciting flea markets where children could buy used items, competition for teachers' favors, secret gatherings and conspiracy theories, youthful infatuations and romances), we see her as a child, and only with time do we begin to understand that Kathy is not fully human. But on the other hand – how could she not be? After all, she feels and thinks just like us. Hence, there is a resentment towards the fate of the three friends, towards being treated as a warehouse of spare parts, without the right to live and be happy. However, this resentment resides only in the reader – neither the narrator nor her friends rebel against their fate. Since it was revealed to them, they accept it and live it without a word of complaint. Meanwhile, the collapse of Kathy and Tommy's hope for a life together and Ruth's premature death silently break the reader's heart.

An Important Voice in the Contemporary Ethical Debate

Never Let Me Go is certainly an important ethical voice in the debate about cloning and its moral dimensions. Ishiguro first allows us to meet a group of children and become attached to them, and then shows us the whole truth, asking – are they really so different from us? That's probably why the Hailsham center was closed – it gave the illusion that some other version of the future exists, that hope is possible. Ishiguro's novel can be called a dystopia and show a world we don't want to live in. This is an important, wise, and very cunning book. Although my review prevents it, I recommend reading it as I did – in complete oblivion. That's when it hits the hardest. 

My rating: 7/10.


Author: Kazuo Ishiguro
Title: Never Let Me Go
Publishing House: Faber & Faber, London 2005
Number of pages: 282
ISBN: 978-0-571-22413-X

niedziela, 28 grudnia 2025

Karl Ove Knausgård, Wilki z lasu wieczności (Ulvene fra evighetens skog)

Wszyscy jesteśmy dziećmi śmierci

Po przeczytaniu Gwiazdy porannej wiedziałam, że muszę sięgnąć po ciąg dalszy. Bohaterowie, do których się przywiązałam, i ich niedokończone, porzucone losy wciąż do mnie wracały. Dlatego w grudniu sięgnęłam po Wilki z lasu wieczności, co okazało się dość karkołomnym pomysłem. Nawet zakładając normalne tempo czytania, a więc około 50 stron dziennie, to lektura na niemal trzy tygodnie, a grudzień jest dla mnie wyjątkowo trudnym miesiącem, wypełnionym pracą i dodatkowymi aktywnościami. Dopiero przerwa świąteczna pozwoliła mi spokojnie doczytać opasły tom, z pewną stratą dla fabuły.

Nowi bohaterowie

Ku mojemu zaskoczeniu, Wilki z lasu wieczności przynoszą kolejną plejadę bohaterów – na wstępie pojawia się Helge, młody chłopiec, który w 1977 roku widział w jeziorze światła reflektorów samochodowych, ale nie wezwał pomocy, bo był przekonany, że nikt mu nie uwierzy. Mężczyzna, który wtedy zginął, Syvert Løyning, był ojcem 10-letniego Syverta Juniora i kilkuletniego Joara. Jego starszy syn trafia na korespondencję ojca w języku rosyjskim i tak dowiaduje się, że miał on ognisty romans w Rosji, a kochanka ojca, Asja, prawdopodobnie urodziła mu dziecko. Syvert po odbyciu służby w wojsku jest bezrobotny, a w związku z chorobą nowotworową matki podejmuje pracę w jednym miejscu, które ją w tym czasie oferuje – w zakładzie pogrzebowym. Drugą kluczową postacią jest Alewtina Kotowa, Ala, wykładowca akademicki i mama dwudziestokilkuletniego Sewastiana. Kobieta wraz z synem udaje się do ojca na północ, by zorganizować mu osiemdziesiąte urodziny. Tom zawiera też filozoficzny esej przyjaciółki Alewtiny, Wasylisy Baranowej, zatytułowany Wilki z lasu Wieczności. Ponownie Syverta i Alewtinę spotykamy wiele lat później podczas ich pierwszego spotkania w Moskwie. Syvert był świadkiem brutalnego napadu na sklep jubilerski i udzielał ofiarom pomocy, jego krótki pobyt w kraju siostry jest więc wyjątkowo burzliwy.

Sens życia

Tematy łączące z pierwszym tomem są dwa – pojawienie się gwiazdy na niebie i tematyka śmierci i sensu życia. Tak jak w pierwszym tomie Egil analizował śmierć z perspektywy Apokalipsy św. Jana, tak tutaj zarówno Walentina w swoim eseju, jak i Alewtina po kierunku studiów patrzą na życie i śmierć z perspektywy biochemii, rosyjskiego mistycyzmu i eksperymentów naukowych. Sporo miejsca poświęca Knausgård na filozofię Nikołaja Fiodorowicza Fiodorowa, rosyjskiego filozofa, prekursora filozofii transhumanizmu. Fiodorow głosił, że w przyszłości śmierć można będzie zatrzymać, a poprzednie pokolenia wskrzesić, a przeludnienia Ziemi uniknąć, zasiedlając inne planety. To przywróci sprawiedliwość dziejową (starsze pokolenie daje młodszemu życie nie dostając nic w zamian), a reprodukcja nie będzie już więcej potrzebna. Norweski pisarz przytacza też prace Siergieja Briuchonienki, który eksperymentował na psach, usuwając im organy i badając je poza organizmami zwierząt, jak również utrzymywał przy życiu odciętą psią głowę przez kilka godzin. Stworzył jeden z pierwszych modeli płucoserca. Tekst Walentiny odpowiada trudnością esejowi Egila.

Fragment większej całości?

Książka jest tak poprowadzona, że nie da się nie sięgnąć po kolejny, trzeci i ostatni tom. Czy bohaterowie obu części będą jakoś połączeni? Zobaczymy. Wilki z lasu wieczności czytało się nieco gorzej od Gwiazdy Porannej – tam było więcej bohaterów, więc poznawaliśmy więcej osób. Tutaj jest ich główna dwójka – Sylvert i Alewtina, a do tego postaci poboczne, jak Walentina czy Oksanka, przyjaciółka Aluszy. Gwiazda przychodzi trochę później i nie jest tak niepokojąca jak w pierwszym tomie trylogii, więc druga część ma trochę inny wydźwięk. Tak jak w pierwszym tomie, dużą rolę pełni muzyka (Van Halen, AC/DC, Master of Puppets, Balls to the Wall, Dire Straits Telegraph Road, Sham 69, The Clash, The Police, The Specials, Status Quo, Slade, Mud, Gary Glitter, Rory Gallagher, Thin Lizzy, Queen, Rainbow, ale też Mozart i Beethoven), czytelnik może się w tle zanurzyć w utwory, których słuchają bohaterowie, i cenię Knausgårda za pewną pedantyczność w tym względzie. Zasiadam zatem do ostatniego tomu.

Moja ocena: 7/10.


Karl Ove Knausgård, Wilki z lasu wieczności
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 928
ISBN: 978-83-08-08417-5

********************************************************************************

We Are All Children of Death

After reading The Morning Star, I knew I had to read the sequel. The characters I had grown attached to and their unfinished, abandoned fates kept coming back to me. So in December, I picked up The Wolves of Eternity, which turned out to be quite a risky idea. Even assuming a normal reading pace of about 50 pages a day, that would take almost three weeks, and December is an exceptionally difficult month for me, filled with work and extracurricular activities. Only the Christmas break allowed me to finish the hefty volume, albeit to some extent to the detriment of the plot.

New Characters

To my surprise, The Wolves of Eternity introduces another galaxy of characters – at the outset we have Helge, a young boy who saw car headlights in a lake in 1977 but didn't call for help because he was convinced no one would believe him. The man who died that day, Syvert Løyning, was the father of 10-year-old Syvert Junior and his younger brother Joar. His older son stumbles upon his father's correspondence in Russian and learns that he had a fiery affair in Russia, and that his father's mistress, Asya, has likely given birth to his child. Syvert, unemployed after serving in the army, takes a job at the only place that offers it at the time – a funeral home. The second key character is Alevtina Kotova, an academic and mother of twenty-something Sevastian. She and her son travel north to her father to organize his eightieth birthday party. The volume also includes a philosophical essay by Alevtina's friend, Vasilisa Baranova, titled "The Wolves of Eternity." We meet Syvert and Alevtina again many years later, during their first meeting in Moscow. Syvert witnessed a brutal robbery of a jewelry store and provided aid to the victims, making his short stay in his sister's country exceptionally turbulent.

The Meaning of Life

Two themes connect this volume with the first: the appearance of a star in the sky and the theme of death and the meaning of life. Just as in the first volume, Egil analyzed death from the perspective of the Apocalypse of St. John, here both Valentina in her essay and Alevtina's studies, view life and death from the perspective of biochemistry, Russian mysticism, and scientific experiments. Knausgård devotes considerable attention to the philosophy of Nikolai Fyodorovich Fyodorov, a Russian philosopher and pioneer of the philosophy of transhumanism. Fyodorov proclaimed that in the future, death could be stopped, previous generations resurrected, and Earth's overpopulation avoided by colonizing other planets. This would restore historical justice (the older generation gives life to the younger without receiving anything in return), and reproduction would no longer be necessary. The Norwegian writer also cites the work of Sergei Bryukhonenko, who experimented on dogs, removing their organs and studying them outside the animal's bodies, and also kept a severed dog's head alive for several hours. He created one of the first models of a heart-lung machine. Valentina's text parallels Egil's essay in its difficulty.

A Piece of a Bigger Work of Art?

The book is structured in such a way that it's impossible not to reach for the next, third, and final volume. Will the characters in both parts be connected in any way? We'll see. The Wolves of Eternity was a slightly less readable book than The Morning Star – there were more characters, so we got to know more people. Here, there are the main two – Sylvert and Alewtina, plus side characters like Valentina and Oksanka, Alusha's friend. The star arrives a bit later and isn't as unsettling as in the first volume of the trilogy, so the second part has a slightly different tone. As in the first volume, music plays a significant role (Van Halen, AC/DC, Master of Puppets, Balls to the Wall, Dire Straits Telegraph Road, Sham 69, The Clash, The Police, The Specials, Status Quo, Slade, Mud, Gary Glitter, Rory Gallagher, Thin Lizzy, Queen, Rainbow, but also Mozart and Beethoven). The reader can immerse themselves in the music the characters listen to, and I appreciate Knausgård's meticulousness in this regard. So, I'm off to the final volume. 

My rating: 7/10.


Author: Karl Ove Knausgård
Title: The Wolves of Eternity
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 928
ISBN: 978-83-08-08417-5

poniedziałek, 27 października 2025

Jon Fosse, To jest Ales (Det er Ales)

Literatura gęsta

Niedziela, 6:30 rano, chłodny poranek pod koniec października. Po zmianie czasu jest już jasno. Panująca dookoła cisza zachęca, by sięgnąć po nowelkę norweskiego pisarza Jona Fossego, laureata Literackiej Nagrody Nobla za 2023 rok. Wykorzystuję więc okazję  w pełnym skupieniu zagłębiam się w północną późną jesień, żałując jedynie, że nie sięgnęłam po tę książkę pod koniec listopada, tak jak toczy się akcja.

Wiele treści w niewielu słowach

O Jonie Fosse usłyszałam dopiero przy okazji Nobla. Norweg ma naprawdę spory dorobek – ponad dwadzieścia powieści, ponad dziesięć tomików poetyckich, kilkadziesiąt sztuk teatralnych, twórczość dla dzieci, eseje. Ja miałam szczęście zacząć od niewiele ponad sześćdziesięciostronicowej noweli To jest Ales, która – jak czytam w różnych recenzjach – stanowi doskonałe wprowadzenie do twórczości Noblisty. Akcja toczy się późną jesienią przy jednym z licznych fiordów. Panuje niemal nieprzenikniona ciemność, pada deszcz, woda jest wzburzona. Starzejąca się Signe wspomina dzień, kiedy jej mąż Asle wyszedł z domu, by się przejść, ale najprawdopodobniej nie oparł się pokusie wypłynięcia na morze w swojej niewielkiej, drewnianej łódce, i utonął. To był 1979 rok. Teraz jest rok 2003 i Signe walczy z napierającą samotnością, dręczącymi ją wciąż pytaniami, czy mogła jakoś zapobiec tragedii i powstrzymać męża od wyjścia z domu. Kobieta widzi zarówno siebie – w różnych perspektywach czasowych, jak i zmarłych członków rodziny męża, w którego domu rodzinnym nadal mieszka. Pojawia się zatem praprababka Aslego, Ales, potem jej syn Olav, pradziarek, potem syn Kristoffer, dziadek i jego żona Brita, ich syn Asle, który utopił się w dniu swoich siódmych urodzin na podarowanej mu przez ojca malutkiej łódce. Bohaterowie występują koło siebie jednocześnie, nie widząc się wzajemnie, a będąc widzianymi przez dwójkę głównych bohaterów.

Charakterystyczny styl Autora

Styl Fossego jest dość charakterystyczny. Dialogi pomiędzy bohaterami niosą mało treści, ale dużo napięcia, niepokoju. Autor nie używa w ogóle kropki jako znaku interpunkcyjnego, chociaż pozostałe znaki – przecinki, wykrzykniki, znaki zapytania – występują normalnie. Rozmowy bohaterów to w zasadzie wymiana kilku tych samych zdań, często powtarzanych przez drugą stronę. Chociaż wydawać by się mogło, że w małżeństwie panuje kryzys, to w wielu momentach powieści widać łączącą dwójkę ludzi miłość – sweter, który żona zrobiła mężowi na drutach w pierwszym roku po ślubie, który mąż nosi ilekroć zrobi się chłodno, figurę Signe czekającą z niepokojem na powrót Aslego w oknie, małe znaki przywiązania. A jednocześnie jakaś siła każe mężczyźnie patrzeć tęsknie w ciemność za oknem i wyruszać z domu tak często, jak to tylko możliwe.

Groźna natura

Ponura jesienna przyroda jest równoprawnym bohaterem nowelki. Na zewnątrz jest zimno, mokro, ciemno, wieje silny wiatr. Wewnątrz, w domu, płonie ogień w kominku, jest przytulnie. Natura stanowi zagrożenie – woda zabiera życie małemu Aslemu, określanemu przecież jako duży i mądry chłopiec. Sam Kristoffer też wpada do lodowatej wody i matka musi go błyskawicznie wyciągać i rozcierać w domu, by odegnać chorobę. Dom to ciepło, bezpieczeństwo, sycący posiłek, zewnętrze – to chłód, choroba i niebezpieczeństwo. Da dychotomia jest u Fossego szczególnie widoczna.

Autor, który zaciekawia

Chociaż pozycja jest króciutka, to naprawdę aż gęsta od emocji, smutku, chłodu. To chyba pierwszy tak sugestywny obraz ponurości Norwegii zimą, z którym się zetknęłam, i ta wizja zrobiła na mnie duże wrażenie. Z dużą ciekawością będę chciała sięgnąć po Septologię, bo zbliża się odpowiedni czas – Adwent i Boże Narodzenie, kiedy to toczy się akcja.

Moja ocena: 8/10.


Jon Fosse, To jest Ales
Wydawnictwo ArtRage, Warzawa 2025
Liczba stron: 64
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
ISBN: 978-83-68295-28-3

**********************************************************************************

Dense Literature

Sunday, 6:30 a.m., a cool morning in late October. It's already bright after the time change. The surrounding silence beckons me to reach for a novella by Norwegian writer Jon Fosse, winner of the 2023 Nobel Prize in Literature. So I seize the opportunity and immerse myself in the late northern autumn, my only regret being that I didn't pick up this book at the end of November, just as the story unfolds.

A lot of meaning in a few words

I only heard about Jon Fosse when he had won the Nobel Prize. The Norwegian has a truly impressive body of work – over twenty novels, more than ten volumes of poetry, dozens of plays, works for children, and essays. I was lucky enough to start with the just over sixty-page novella Aliss at the Fire, which – as I've read in various reviews – is an excellent introduction to the Nobel laureate's work. The action takes place in late autumn by one of the many fjords. It's almost pitch black, rain is pouring down, and the water is churning. An aging woman Signe recalls the day her husband, Asle, left the house for a walk, but likely couldn't resist the temptation to sail out to sea in his small wooden boat and drowned. That was 1979. Now it's 2003, and Signe struggles with encroaching loneliness, with persistent questions about whether she could have prevented the tragedy and stopped her husband from leaving the house. She sees both herself—through different timelines—and the deceased members of her husband's family, in whose family home she still lives. Then comes Asle's great-great-grandmother, Aliss; then her son, Olav, his great-grandfather; then his son, Kristoffer, his grandfather; and his wife, Brita; their son, Asle, who drowned on his seventh birthday in a tiny boat given to him by his father. The characters appear side by side simultaneously, unable to see each other but seen by the two main characters.

Characteristic style

Fosse's style is quite distinctive. The dialogue between the characters carries little substance but a great deal of tension and anxiety. The author doesn't use periods as punctuation at all, although other characters—commas, exclamation points, question marks—appear normally. The characters' conversations essentially consist of the same few sentences, often repeated by the other party. Although it might seem that the marriage is in crisis, the love that unites the two is evident in many moments of the novel—the sweater the wife knitted for her husband in their first year of marriage, which the husband wears whenever the weather turns cold, the figure of Signe anxiously awaiting Asle's return in the window, small signs of affection. And yet, some force compels the man to gaze longingly into the darkness outside and venture out as often as possible.

Threatening Nature

The gloomy autumn nature is an equal protagonist of the novella. Outside, it's cold, wet, dark, and a strong wind blows. Inside the house a fire burns in the fireplace, it's cozy. Nature poses a threat – water takes the life of little Asle, who is described as a big and wise boy. Kristoffer himself falls into the icy water, and his mother has to quickly pull him out and rub him inside the house to ward off illness. Home represents warmth, safety, a filling meal; the outside represents cold, illness, and danger. This dichotomy is particularly evident in Fosse's work.

An Author Who Captivates

Although the book is very short, it is truly dense with emotion, sadness, and cold. This is probably the first such evocative image of the bleakness of Norway in winter that I have encountered, and this vision made a profound impression on me. I will be eagerly awaiting to read Septology, as the appropriate season – Advent and Christmas, when the action takes place – is approaching.

My rating: 8/10.


Author: Jon Fosse
Title: Aliss at the Fire
Publishing House: ArtRage, Warsaw 2025
Pages: 64
Translation to Polish: Iwona Zimnicka
ISBN: 978-83-68295-28-3