Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura angielska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura angielska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2026

David Szalay, Ciało (Flesh)

Mamy ciało, gdzie jest dusza?

Sięgnęłam po książkę Szalaya w piątek po południu, a nagrodzona Bookerem powieść Ciało ma niecałe 400 stron. W sobotę rano było już po sprawie, i to tylko dlatego, że zmęczone lekturą oczy nie dawały już rady po 350 stronach. Najnowsze dzieło pisarza to kawał solidnej literatury, a jednocześnie głęboki, smutny portret ludzkiego życia. Nagroda wydaje się ze wszech miar zasłużona.

David Szalay

Ciało to szósta książka pisarza, pierwsza nagrodzona Nagrodą Bookera, ale jednocześnie druga do niej nominowana– pierwsza była Czym jest człowiek? z 2016 roku. Szalay urodził się w 1974 roku w Kanadzie, jego ojciec jest Węgrem, a mama Kanadyjką. Mieszkał w Beirucie, Londynie, Brukseli, Peczu na Węgrzech, a obecnie rezyduje w Wiedniu.  

Migawki z życia

Ciało to historia urodzonego na Węgrzech Istvána, którego poznajemy, gdy ma 15 lat i dojrzewa. Chłopak przeprowadza się z matką w nowe sąsiedztwo i nie ma zbyt wielu przyjaciół. Matka prosi go o pomoc w noszeniu zakupów dla sąsiadki, co z kolei prowadzi do zainicjowanego przez kobietę romansu. Kiedy jednak István wyznaje jej miłość i zaczyna się angażować, 42-latka zrywa z nim, a chłopak popada przez to w głębokie kłopoty. Dalej obserwujemy go podczas jego służby wojskowej na Bliskim Wschodzie, gdzie odznacza się odwagą i dostaje za nią medal, ale nie chce kontynuować tej ścieżki kariery. Potem wyjeżdża do Anglii, gdzie pracuje jako ochroniarz w szemranych klubach, ale któregoś wieczoru ratuje bogatemu mężczyźnie życie, a ten pomaga mu w znalezieniu lepszej pracy. István wdaje się w romans z żoną swojego nowego pracodawcy, a po jego śmierci zostaje jej mężem, osiągając wysoką pozycję społeczną i prowadząc własne inwestycje z pomocą kapitału żony. Jednak syn jego żony z pierwszego małżeństwa, Thomas, nienawidzi go, bo odkrył romans matki jako dziecko i uważa, że Węgrowi zależy tylko na majątku matki. Ta początkowa drzazga drastycznie zmieni życie Istvána.

Bierność głównego bohatera

Powieść Szalaya jest niesamowicie zmysłowa, a jednym z jej głównych tematów jest seks (i jego naprawdę dobre, naturalne, nierażące opisy). Wraz z Istvánem przeżywamy jego inicjację seksualną z dojrzałą kobietą, a potem kolejne relacje, romanse i zbliżenia. Z czasem rodzi się wrażenie, że mężczyzna ma stosunkowo mały wpływ na swoje życie, że ono mu się przydarza, a on tylko biernie za nim podąża. Mężczyzna nie potrafi pomóc swojemu synowi, kiedy ten doświadcza zastraszania w szkole, a na problemy ze starszym synem swojej żony reaguje agresją lub wycofaniem. Również swoje zaangażowanie i miłość do żony odkrywa zbyt późno, nie zdając sobie sprawy ze skali swojego uczucia. Jednak w godzinie próby, w punkcie zwrotnym swojego życia, István podejmuje moralną decyzję – postanawia uratować życie Thomasa, który właśnie przedawkował narkotyki, chociaż oznacza do dla niego utratę majątku i znaczące obniżenie komfortu życia. To mnie zaskoczyło, zupełnie się tego nie spodziewałam po głównym bohaterze. Nie wiem, czy pewnie oddzielenie się Istvána od swoich emocji, funkcjonowanie w dużej mierze bezrefleksyjne, na fali bezwładności, tłumaczy tytuł. Mamy ciało, które skupia się na zaspokajaniu swoich fizycznych potrzeb i popędów, bierze to, co mu się przytrafia, mając jednak niewiele siły woli, by nadać swojemu życiu bardziej konsekwentny czy zdefiniowany kierunek. Zmiany przyjmuje biernie, z dystansem, stoicko, ale bez podejmowania prób wpłynięcia na sytuację.

Czy banał nie może być prawdziwy?

Narracja, chociaż chronologiczna, przeskakuje spore kawałki czasu, pokazując fragmenty życia Istvána, ale nie dając obrazu całości. Kilkukrotnie Autor stosuje zabieg pozostawienia czytelnika w niepewności przy najbardziej dramatycznych wydarzeniach, a ich skutki czy konsekwencje poznajemy mimochodem znacznie później, z perspektywy czasu, pozbawione już intensywnego dramatyzmu, który musiał im towarzyszyć zaraz po tym, jak się wydarzyły. Dzięki temu mam wrażenie, że powieści udało się złapać pewną oczywistą prawdę o życiu – to garść sytuacji, które nas w pewnym stopniu definiują, wykorzystanych lub zmarnowanych szans. Brzmi banalnie, ale czym innym jest nasze życie? Mi powieść podobała się bardzo, a przy ilości czytanych obecnie książek wydała się świeża, z pewnością wciągająca, a lekturę zakończyłam z tak lubianym przeze mnie „hmmm”.

Moja ocena: 9/10.


David Szalay, Ciało
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2026
Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-979656-9-0

*****************************************************************************

We have the body, where is the soul?

I picked up Szalay's book on Friday afternoon, and the Booker Prize-winning novel, Flesh, is less than 400 pages long. By Saturday morning, it was over, and only because my tired eyes couldn't handle any more text after 350 pages. The writer's latest work is a solid piece of literature and, at the same time, a profound, sad portrait of human life. The award seems thoroughly deserved.

David Szalay

Flesh is the writer's sixth book, the first to win the Booker Prize, but also the second to be nominated for it – the first was All That Man Is in 2016. Szalay was born in 1974 in Canada to a Hungarian father and a Canadian mother. He has lived in Beirut, London, Brussels, and Pécs, Hungary, and currently resides in Vienna.

Snapshots of Life

Flesh is the story of Hungarian-born István, whom we meet at the age of 15, coming of age. He moves with his mother to a new neighbourhood where he doesn't have many friends. His mother asks him to help their neighbour to carry her groceries, which in turn leads to an affair initiated by the woman. However, when István confesses his love and begins to commit, the 42-year-old breaks up with him, and the boy finds himself in deep trouble. We then follow him during his military service in the Middle East, where he distinguishes himself for his courage and receives a medal for it, but he refuses to continue this career path. He then travels to England, where he works as a security guard in shady clubs, but one night he saves the life of a wealthy man, who helps him find a better job. István begins an affair with another employer's wife, and after her husband’s death, he marries her, achieving a high social position and managing his own investments with the help of his wife's capital. However, Helen's son from her first marriage, Thomas, hates him because he discovered his mother's affair as a child and believes the Hungarian only cares about her fortune. This initial rift will drastically change István's life.

The Protagonist's Passivity

Szalay's novel is incredibly sensual, and one of its main themes is sex (and its truly good, natural, and unoffensive descriptions). We experience István's sexual initiation with a mature woman, followed by subsequent relationships, romances, and intercourses. Over time, the impression develops that the man has relatively little influence over his own life, that it happens to him, and he only passively follows it. He is unable to help his son when he experiences bullying at school, and he reacts to problems with his wife's older son with aggression or withdrawal. He also discovers his commitment and love for his wife too late, unaware of the scale of his feelings. However, in the hour of trial, at a turning point in his life, István makes a moral decision – he decides to save the life of Thomas, who has just overdosed on drugs, even though it means the loss of his fortune and a significant reduction in his quality of life. This surprised me; I didn't expect it from the main character at all. I don't know if István's disconnection from his emotions, functioning largely without reflection, on a wave of inertia, explains the title. We have human flesh focused on satisfying its physical needs and urges, accepting what happens to it, yet having little willpower to give its life a more consistent or defined direction. It accepts changes passively, with detachment, stoic, but without attempting to influence the situation.

Can't a cliché be true?

The narrative, although chronological, skips large chunks of time, showing fragments of István's life but not providing a complete picture. The author repeatedly employs the tactic of leaving the reader in suspense during the most dramatic events, only to learn their consequences much later, in retrospect, stripped of the intense drama that must have accompanied them immediately after they occurred. This leaves me with the impression that the novel has captured a certain obvious truth about life – a collection of situations that define us to some extent, opportunities taken or squandered. It sounds cliché, but what else is our life? I really enjoyed the novel, and considering the number of books I currently read, it felt fresh and certainly engaging. I finished reading it with that "hmmm" I love.

My rating: 9/10.


Author: David Szalay
Title: Flesh
Publishing House: Pauza, Warsaw 2026
Translation: Dobromiła Jankowska
Pages: 400
ISBN: 978-83-979656-9-0

 

sobota, 7 marca 2026

Kazuo Ishiguro, Nie opuszczaj mnie (Nevel Let Me Go)

Nobliści też piszą science-fiction

Kiedy sięga się po tą książkę bez żadnej wiedzy i przygotowania, trochę przypadkowo, tak jak ja to zrobiłam, wybierając ją jako audiobooka na Spottify, czytelnik może być naprawdę coraz bardziej zaskoczony. Historia jest tak nieoczekiwana, że łapałam się na przewijaniu fragmentów, żeby upewnić się, że na pewno wszystko dobrze zrozumiałam.

Powieść doceniona przez krytyków

Opublikowana w 2005 roku powieść Nie opuszczaj mnie to szóste dzieło w dorobku Autora. Ishiguro publikuje swoje utwory ze znacznymi przerwami w czasie, mniej więcej co pięć lat, dając sobie dostatecznie dużo czasu na staranne wycyzelowanie swoich książek. Zarówno publiczność, jak i krytycy doceniają taką postawę, ponieważ pozycja była na krótkiej liście do Nagrody Bookera za 2005 rok, nominowana do Nagrody Arthura C. Clarke’a w 2006 roku oraz do Nagrody National Book Critics Circle za 2005 rok. Magazyn „TIME” umieścił ją na wśród stu najlepszych powieści opublikowanych od 1923 roku, a „The Guardian” na wysokim, czwartym miejscu wśród stu najlepszych powieści opublikowanych od 2000 roku. Ja nadal wolę Okruchy dnia i w moim personalnym rankingu postawiłabym je wyżej, ale obie książki mają w sobie taki stłumiony, subtelny krzyk.

Jakie sekrety kryje dzieciństwo

Nie opuszczaj mnie opowiada historię Kathy, która jest obecnie opiekunką dawców organów. Ponad trzydziestoletnia kobieta wspomina swoje dzieciństwo w internacie w Hailsham, swoje relacje z przyjaciółmi i nauczycielami. Jej najbliższą przyjaciółką była Ruth, a przyjacielem Tommy, który znosił wiele szykan od innych dzieci ze względu na swój wybuchowy charakter. Z czasem okazuje się, że brak rodziców i tajemniczość opiekunów to nie przypadek. Dzieci to klony, hodowane na dawców organów, a ośrodek w Hailsham to progresywna placówka, która ma pokazać społeczeństwu, że „wersje zastępcze” też mają uczucia i potrafią je wyrażać choćby przez sztukę (dlatego Madame, która regularnie wizytuje szkołę, zabiera najlepsze prace podopiecznych do mitycznej galerii). Z czasem dzieci dowiadują się coraz więcej o czekającym je losie, również dzięki niepogodzonym z nim nauczycielom, jak to było w przypadku pani Lucy. Czytelnik dowiaduje się, że klony są bezpłodne, a po ukończeniu edukacji mogą albo zostać opiekunami dawców, albo od razu dawcami. Najczęściej po maksymalnie czterech donacjach umierają, więc ich życie nie jest długie.

Najważniejsze tematy

Ishiguro porusza temat przyjaźni, ciągnącej się od dziecka po dorosłość, i jej różnym wymiarom. Oczywiście, jest to przefiltrowane przez motyw pamięci – narratorem powieści jest Kathy, która po szkole zdecydowała się na rolę opiekunki dawców, i dla której niedługo przyjdzie czas na spełnienie swojego losu. Dziewczyna zastanawia się więc, jak za czasów Hailsham dzieci rozumiały, co się wokół nich dzieje, jak postrzegały świat zewnętrzny (jako zagrożenie, dlatego nie wolno im było opuszczać ośrodka), ile tak naprawdę potrafiły pojąć. Drugim ważnym tematem jest dla mnie nadzieja połączona z miłością – legenda głosi, że jeśli jakaś para klonów pokocha się dostatecznie mocno, może dostać odroczenie zostania dawcą i kilka lat wspólnego szczęścia. Kiedy jednak Kathy i Tommy idą do panien Emily i Lucy, które opiekowały się szkołą, okazuje się, że takie odroczenie nie istnieje i raczej nigdy nie istniało. Szczęście nie jest dla klonów.

Gdy czytelnik wie więcej niż narrator

Ten stłumiony krzyk, o którym pisałam na początku, powstaje bardziej w czytelniku, niż narratorze. Poznając Kathy jako dziecko, z targającymi nią emocjami i klasycznymi dla tego okresu przygodami (ekscytujące pchle targi, kiedy dzieci mogły sobie zakupić jakiś używany przedmiot, rywalizacja o względy nauczycieli, tajemne zgrupowania i teorie spiskowe, młodzieńcze zauroczenia i miłostki), patrzymy na nią jako dziecko i dopiero z czasem zaczynamy rozumieć, że Kathy nie jest w pełni człowiekiem. Ale  drugiej strony – no jak to nie jest? Przecież odczuwa i myśli zupełnie jak my. Stąd też budzi się niezgoda na taki los trójki przyjaciół, na traktowanie ich jako magazyn części zamiennych, bez prawa do życia i szczęścia. Jednak ta niezgoda jest tylko w czytelniku – zarówno narratorka, jak i jej przyjaciele nie buntują się przeciwko swojemu losowi. Odkąd został im on objawiony, przyjmują go i wypełniają bez słowa narzekania. Tymczasem upadek nadziei na wspólne życie dla Kathy i Tommiego czy też przedwczesna śmierć Ruth bezgłośnie łamią czytelnikowi serce.

Ważny głos we współczesnej dyskusji o etyce

Nie opuszczaj mnie to na pewno ważny głos etyczny w dyskusji o klonowaniu i jego moralnym wymiarze. Ishiguro najpierw pozwala nam poznać gromadę dzieciaków i przywiązać się do nich, a potem pokazuje nam całą prawdę, pytając – czy on naprawdę aż tak się od nas różnią? Pewnie dlatego ośrodek w Hailsham został zamknięty – dawał złudzenie, że istnieje jakaś inna wersja przyszłości, że nadzieja jest możliwa. Powieść Ishiguro można nazwać antyutopią i pokazać świat, w którym nie chcemy żyć. To ważna, mądra i bardzo przebiegła książka. Chociaż moja recenzja to uniemożliwia, polecam czytać tak jak ja czytałam – w pełnej nieświadomości. Wtedy uderza najmocniej.

Moja ocena: 7/10.


Kazuo Ishiguro, Nie opuszczaj mnie
Wydawnictwo: Faber & Faber, Londyn 2005
Liczba stron: 282
ISBN: 978-0-571-22413-X

*********************************************************************************

Nobel Prize Winners Also Write Science Fiction

When you pick up this book without any prior knowledge or preparation, somewhat at random, as I did when I selected it as an audiobook on Spotify, the reader can be truly surprised. The story is so unexpected that I found myself rewinding passages to make sure I understood everything correctly.

A Critically Acclaimed Novel

Published in 2005, Never Let Me Go is the author's sixth work. Ishiguro publishes his works at significant intervals, roughly every five years, giving himself ample time to carefully refine his books. Both audiences and critics appreciate this approach, as it was shortlisted for the 2005 Booker Prize, shortlisted for the 2006 Arthur C. Clarke Award, and shortlisted for the 2005 National Book Critics Circle Award. TIME magazine ranked it among the 100 best novels published since 1923, and The Guardian placed it at a high fourth place among the 100 best novels published since 2000. I still prefer The Remains of the Day and would put it higher in my personal ranking, but both books have a subdued, subtle cry in them.

What Secrets Does Childhood Hold?

Never Let Me Go tells the story of Kathy, who is now a carer for organ donors. The thirty-something woman recalls her childhood at boarding school in Hailsham, her relationships with friends and teachers. Her closest friend was Ruth, and her best friend was Tommy, who endured much bullying from other children due to his explosive temper. Over time, it becomes clear that the absence of parents and the secrecy of their guardians are no coincidence. The children are clones, bred to be organ donors, and the Hailsham center is a progressive institution intended to show society that "surrogate versions" also have feelings and can express them, even through art (which is why Madame, who regularly visits the school, takes the best works of the pupils to a mythical gallery). Over time, the children learn more and more about the fate awaiting them, partly thanks to teachers who are at odds with it, as was the case with Miss Lucy. The reader learns that the clones are sterile, and after completing their education, they can either become guardians of the donors or donors themselves. Most often, they die after a maximum of four donations, so their lifespan is short.

Key Themes

Ishiguro explores the theme of friendship, stretching from childhood to adulthood, and its various dimensions. Of course, this is filtered through the motif of memory – the novel's narrator is Kathy, who, after school, decided to become a donor carer and for whom the time will soon come to fulfill her destiny. She wonders how, during the Hailsham era, the children understood what was happening around them, how they perceived the outside world (as a threat, hence they were forbidden to leave the facility), and how much they were truly capable to comprehend. Another important theme for me is hope combined with love – legend has it that if a pair of clones fall in love deeply enough, they can receive a deferral from becoming donors and a few years of shared happiness. However, when Kathy and Tommy go to Miss Emily and Miss Lucy, who looked after the school, it turns out that such a deferral does not exist and likely never had. Happiness is not for the clones.

When the Reader Knows More Than the Narrator

The muffled cry I mentioned at the beginning arises more from the reader than the narrator. Getting to know Kathy as a child, with her emotions and the classic adventures of the period (exciting flea markets where children could buy used items, competition for teachers' favors, secret gatherings and conspiracy theories, youthful infatuations and romances), we see her as a child, and only with time do we begin to understand that Kathy is not fully human. But on the other hand – how could she not be? After all, she feels and thinks just like us. Hence, there is a resentment towards the fate of the three friends, towards being treated as a warehouse of spare parts, without the right to live and be happy. However, this resentment resides only in the reader – neither the narrator nor her friends rebel against their fate. Since it was revealed to them, they accept it and live it without a word of complaint. Meanwhile, the collapse of Kathy and Tommy's hope for a life together and Ruth's premature death silently break the reader's heart.

An Important Voice in the Contemporary Ethical Debate

Never Let Me Go is certainly an important ethical voice in the debate about cloning and its moral dimensions. Ishiguro first allows us to meet a group of children and become attached to them, and then shows us the whole truth, asking – are they really so different from us? That's probably why the Hailsham center was closed – it gave the illusion that some other version of the future exists, that hope is possible. Ishiguro's novel can be called a dystopia and show a world we don't want to live in. This is an important, wise, and very cunning book. Although my review prevents it, I recommend reading it as I did – in complete oblivion. That's when it hits the hardest. 

My rating: 7/10.


Author: Kazuo Ishiguro
Title: Never Let Me Go
Publishing House: Faber & Faber, London 2005
Number of pages: 282
ISBN: 978-0-571-22413-X

niedziela, 16 listopada 2025

Julian Barnes, Jedyna historia (The Only Story)

Powieść o miłości z istotniejszymi tematami niż miłość

Jedyna historia to trzecia książka Juliana Barnesa, po Poczuciu kresu i Arthurze i George’u, którą przeczytałam. Styl pisania Autora nie jest więc dla mnie nowością, a jednak książka mocno mnie zaskoczyła. Z jednej strony to powieść o miłości, jak odbiera ją większość czytelników. Dla mnie była to jednak opowieść o traumie, przemocy domowej i alkoholizmie, które przerosły dwójkę zakochanych w sobie ludzi.

Mężczyzna

Powieść ma formę wspomnień głównego bohatera, dorosłego już Anglika z klasy średniej. Paul Roberts wspomina swoją pierwszą miłość, która wpłynęła na całe jego życie. Dojrzały już mężczyzna patrzy na siebie jako na dziewiętnastolatka (są lata 60-te XX wieku, to też istotne w kwestii ówczesnej obyczajowości), absolwenta Collegu, który po wakacjach będzie zaczynał studia prawnicze. Matka zachęca go, by zapisał się do klubu tenisowego, w nadziei, że pozna tam odpowiednią dziewczynę, a z czasem zakocha się i założy rodzinę. Jednak Paul poznaje w klubie 48-letnią Susan Mcleod, mężatkę, matkę dwóch dorosłych córek, i nawiązuje z nią romans. Żadne z dwójki kochanków nie jest jednak gotowe na to, co ta relacja im przyniesie. Paul pokochuje miłością pierwszą, wielką, naiwną i rażącą siłą swojego uczucia. Miłość do sporo od siebie starszej kobiety daje mu poczucie wyjątkowości, bycia outsiderem. Cieszy go społeczne zgorszenie towarzyszące temu związkowi i niepokój rodziców. Z drugiej strony jest w swojej miłości do Susan autentyczny.

Kobieta

Uczucie Paula otwiera z kolei u Susan puszkę Pandory. Okazuje się, że była w dzieciństwie molestowana przez swojego wuja, a jej mąż Gordon regularnie ją bije po alkoholu. Do tego stopnia, że wybija jej zęby. Kobieta decyduje się odejść do swojego znacznie młodszego kochanka, ale ona ma do stracenia wszystko, a on niewiele. Presja okazuje się dla niej nie do zniesienia i zaczyna popijać alkohol – na początku niewiele, ale potem już bez opamiętania. Wchodzący dopiero w dorosłość Paul nie umie pomóc swojej ukochanej, nie wie, jak ma się zachowywać, i nic, czego próbuje, nie działa. Związek zaczyna się sypać, ale Paul jeszcze nie wie, że Susan była tą jedną jedyną.

Język miłości

Powieść Barnesa czytało mi się ciężko. Sama czułam się bezradna niczym główny bohater, przerażona ogromem okropności, które przeszła Susan, pełna smutku, że nie udało się jej pomóc. Rozważania głównego bohatera o naturze miłości, faktycznie stanowiące najważniejszy temat przewodni książki, były dla mnie drugorzędne. Niemniej jednak Barnes ma kilka ciekawych spostrzeżeń w tym temacie. Paul był zaskoczony, że Gordon znał czułe zwroty, którymi zwracała się do niego Susan. Potem jednak dochodzi, do następujących wniosków:

Patrząc na sprawę racjonalnie, wiedział, że zasób dostępnych słów jest ograniczony i nie powinno mieć znaczenia, iż podlegają one recyklingowi, kiedy co noc, na całym świecie, miliardy ludzi zapewniają o wyjątkowości swoich uczuć, używając w tym celu wyrażeń z drugiej ręki. (s. 264)

Słowa są przenoszone drogą płciową, pisze w innym miejscu (s. 263).

Pamięć

Kolejnym ważnym tematem u Barnesa jest kwestia pamięci. Dorosły mężczyzna wspominając swoją młodzieńczą miłość zastanawia się, na ile wiarygodne są jego wspomnienia. „A więc znajomy problem pamięci. Rozumiał, że pamięć jest niewiarygodna i uprzedzona, ale w którą stronę? Czy skłania się ku optymizmowi?”, zastanawia się bohater (s. 219). Na ile jego obraz miłości sprzed lat jest wart zaufania? Podobne rozważania można znaleźć w Poczuciu kresu.

Niejednoznaczna rekomendacja

Przyznam, że książka mnie wciągnęła i z niepokojem śledziłam fabułę, zastanawiając się, jak skończy się ta historia. To smutna powieść inicjacyjna, z rzadko poruszanym ważnym tematem alkoholizmu wśród kobiet. Również przemoc domowa, za którą żaden z oprawców nigdy nie zapłacił, jest tu znakomicie pokazana. Natomiast temat miłości tonie w truizmach, jakby Barnes był epigonem wszystkich wielkich powieści o tym najważniejszym uczuciu. W takim razie czy warto? Musicie się chyba przekonać sami. Ja nie żałuję tej lektury, ale też nie będę do niej wracać.

Moja ocena: 7/10.


Julian Barnes, Jedyna historia
Tłumaczenie: Dominika Lewandowska-Rodak
Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2020
Liczba stron: 286
ISBN: 978-83-813-9628-8

**********************************************************************************

A love novel with more important themes than love

The Only Story is the third book by Julian Barnes, after The Sense of an Ending and Arthur and George, that I have read. The author's writing style is nothing new to me, yet the book surprised me greatly. On the one hand, it's a love novel, as most readers perceive it. For me, however, it was a story about trauma, domestic violence, and alcoholism, which overwhelmed two people in love.

The Man

The novel takes the form of a memoir by the protagonist, a middle-class middle-aged Englishman. Paul Roberts recalls his first love, which influenced his entire life. The mature man revisits himself when he was nineteen years old (the setting is the 1960s, which is also significant considering the social mores of the time), a college graduate who will begin law school after the summer break. His mother encourages him to join the tennis club, hoping he'll meet the right girl there, and eventually fall in love and start a family. However, Paul meets 48-year-old Susan Mcleod, a married mother of two adult daughters and begins an affair with her. Neither of the two lovers is prepared for what this relationship will bring them. Paul falls in love with a first love, a great, naive, and blatant one. His love for a woman much older than himself gives him a sense of uniqueness, of being an outsider. He enjoys the social outrage that accompanies this relationship and his parents' anxiety. On the other hand, he is genuine in his feeling for Susan.

The Woman

Paul's love, in turn, opens a Pandora's box for Susan. It turns out she was molested as a child by her uncle, and her husband, Gordon, regularly beats her when he's drunk, to the point of knocking out her teeth. She decides to leave for her much younger lover, but she has everything to lose, and Paul quite the contrary. The stakes for her are much higher. The pressure proves unbearable, and she begins to drink—little at first, but then incessantly. Paul, just entering adulthood, is unable to help his beloved, unsure how to behave, and nothing he tries works. The relationship begins to crumble, but Paul doesn't yet know that Susan was the one.

The Language of Love

Barnes's novel was a difficult read. I felt as helpless as the main character, terrified by the enormity of the horrors Susan endured, filled with sadness that he couldn't help her. The main character's reflections on the nature of love, which are truly the book's central theme, were secondary to me. Nevertheless, Barnes has some interesting observations on this topic. Paul was surprised that Gordon knew the affectionate terms Susan addressed him with. But then he comes to the following conclusions:

Looking at it rationally, he knew that the supply of available words is limited, and it shouldn't matter that they are recycled when, every night, all over the world, billions of people affirm the uniqueness of their feelings using secondhand expressions. (p. 264, inexact citation, translated back from Polish)

Words are transmitted sexually, he writes elsewhere (p. 263).

Memory

Another important theme in Barnes's work is the question of memory. An adult man, recalling his youthful love, wonders how reliable his memories are. "“So, that familiar question of memory. He recognized that memory was unreliable and biased, but in which direction? Towards optimism?" the protagonist wonders (p. 219). To what extent is his image of love from past years worth trusting? Similar considerations can be found in The Sense of an Ending.

A mixed recommendation

I must admit that the book captivated me, and I followed the plot with trepidation, wondering how the story would end. It is a sad novel of initiation, with the rarely discussed important topic of alcoholism among women. Domestic violence, for which neither perpetrator ever paid the price, is also brilliantly portrayed here. The topic of love, however, is drowned in clichés, as if Barnes were the epigone of all great novels about this most important feeling. So, is it worth it? I guess you'll have to see for yourself. I don't regret reading it, but I won't be returning to it either.

My rating: 7/10.

Author: Julian Barnes
Title: The Only Story
Translation: Dominika Lewandowska-Rodak
Publisher: Świat Książki, Warsaw 2020
Number of pages: 286
ISBN: 978-83-813-9628-8

piątek, 24 października 2025

Alice Vincent, Dlaczego kobiety uprawiają ogrody Opowieści o ziemi, siostrzeństwie i kobiecej sile (Why Women Grow)

Książka nie o ogrodach

Zastanawiam się, czemu właściwie sięgnęłam po tę książkę. Czy skusiła mnie absolutnie przepiękna okładka z namalowanymi kwiatami? Czy nazwiska Ali Smith i Vanessy Bell na tyle okładki i oczekiwanie, że zobaczę ich ogrody? Czy też może jesienna szaruga za oknem i poszukiwanie zieleni, choćby w literaturze? Sama nie wiem. Podchodziłam do tej książki z jakimś sporym wewnętrznym niepokojem, ale udało się, przeczytałam. Uczucia po lekturze mam mieszane.

Fałszywy pretekst

Dlaczego kobiety uprawiają ogrody jest pokłosiem ankiety, którą autorka zamieściła online. Kontaktowała się potem z kobietami, które odesłały jej swoje odpowiedzi, i jeździła po całym kraju, by z nimi porozmawiać i zobaczyć ich ogrody, stąd też poszczególne rozdziały to nazwy lokalizacji. Tutaj pierwsze zastrzeżenie – jeśli faktycznie mamy pójść tropem geolokalizacyjnym i ma to jakiekolwiek znaczenie, brakuje mapki. Ale chyba nie ma. Również to nie ogrody są tu najważniejsze, a spotykane przez autorkę kobiety, ich różne historie i podejścia do własnego kawałku gruntu. Jest to zgodne z mottem książki: W ogrodach chodzi przede wszystkim o ludzi, a dopiero potem o rośliny (Katherine Swift).

Pytania bez odpowiedzi

A jednak zabrakło mi czegoś w tych spotkaniach. Po pierwsze, nie przywiązałam się do spotykanych kobiet, nie wytworzyłam sobie z nimi żadnej relacji. Było ich zdecydowanie za dużo, nie rozróżniałam opisywanych chwilowych bohaterek ani się do nich nie przywiązywałam. Mam wrażenie, że to bardziej próba odnalezienia odpowiedzi na dręczące autorkę pytania – jak zmieni się jej życie po wyjściu za mąż i o obawach z tym związanych, potem, czy chce zostać matką (temat dość obsesyjnie poruszany na początku książki) i podglądanie, jak z macierzyństwem radzą sobie inne kobiety, po wizyty w różnego rodzaju komunach, głównie LGBTQ+, i sprawdzaniu socjalnej funkcji ogrodu. Sporo jest o różnego rodzaju wykluczeniach, nierównościach, niesprawiedliwościach, wzmianki o BLM (Black Lives Matter), z absolutnym wyłączeniem mężczyzn. Panowie są głównie przedstawiani jako zagrożenie – dla samotności, dla kobiecości, dla bezpieczeństwa. Wydaje mi się, że po dwóch latach poszukiwania odpowiedzi na stawiane sobie pytania Autorka wcale nie jest bliższa ich znalezienia.

Kobieta, która nie odnalazła się w kobiecym świecie

Ja się po prostu w tej książce nie odnalazłam. Nie miałam podczas mojego ślubu myśli, jak bardzo będę musiała chodzić na kompromisy i co poświęcić, bo poczułam się przyjęta do rodziny mojego męża, zaakceptowana, pokochana. Zyskałam drugi dom. Nie mam też wrażenia, by męski pierwiastek był opresyjny, wręcz przeciwnie – mam duże wsparcie. W Epilogu Autorka mówi: „Nauczyłam się, że kobiecość jest samotna, ponieważ jest trudna, ale właśnie ta samotność jest powodem, dla którego wspieramy się nawzajem. Że wściekłość jest uzasadniona i może być siłą, a siła powoduje zmiany” (s. 336). Myślę, że pochodzimy z różnych kręgów kulturowych – ja szukam wsparcia w najbliższej rodzinie i przyjaciołach, Autorka – w dalszych znajomych i łączącym poczuciu bycia kobietą. Pozycja Vincent kompletnie do mnie nie trafiła i nie wzbudziła mojego zachwytu. Dla mnie osobiście – strata czasu.

Moja ocena: 5/10.


Alice Vincent, Dlaczego kobiety uprawiają ogrody Opowieści o ziemi, siostrzeństwie i kobiecej sile
Wydawnictwo Insignis Media, Kraków 2025
Tłumaczenie: Izabela Stankiewicz
Liczba stron: 340
ISBN: 978-83-68352-09-2

**********************************************************************************

A Book Not About Gardens

I wonder why I picked up this book. Was I tempted by the absolutely beautiful cover with painted flowers? Was it the names of Ali Smith and Vanessa Bell on the back cover and the anticipation of seeing their gardens? Or was it the autumn gloom outside and the search for greenery, even if only in literature? I don't know. I approached this book with considerable inner trepidation, but I read it. My feelings after reading it are mixed.

False Pretense

Why Women Grow is the result of a survey the author posted online. She then contacted the women who sent her their responses and traveled across the country to talk to them and see their gardens, hence the names of locations in each chapter. Here's my first quibble – if we're actually going by geolocation, and it matters, there's no map. But I don't think we follow that path. It's also not the gardens that are most important here, but the women the author meets, their different stories, and their approaches to their own plot of land. This is consistent with the book's motto: "Gardens are about people first, plants second" (Katherine Swift).

Unanswered Questions

And yet, something was missing from these encounters. First, I didn't bond with the women I met, I didn't develop any rapport with them. There were far too many of them, and I didn't distinguish between the fleeting characters described, nor did I develop any attachment to them. I feel like it's more of an attempt to find answers to the author's nagging questions – how her life will change after marriage and the associated anxieties, then whether she wants to become a mother (a topic explored quite obsessively at the beginning of the book), observing how other women cope with motherhood, visiting various communes, mainly LGBTQ+ ones, and examining the social function of the garden. There's a lot about various kinds of exclusions, inequalities, and injustices, and mentions of BLM (Black Lives Matter), with the absolute exclusion of men. Men are primarily presented as a threat – to loneliness, to femininity, to safety. It seems to me that after two years of searching for answers to these questions, the author is no closer to finding them.

A Woman Who Hasn't Found Herself in a Woman's World

I simply didn't find myself in this book. During my wedding, I didn't consider how much I would have to compromise and what sacrifices I would have to make, because I felt welcomed into my husband's family, accepted, and loved. I gained a second home. I also don't feel like the masculine element is oppressive; quite the opposite – I have a lot of support. In the Epilogue, the author says: "I've learned that femininity is lonely because it's difficult, but this loneliness is precisely why we support each other. That rage is justified and can be strength, and strength brings about change" (p. 336). I think we come from different cultural backgrounds – I seek support from my immediate family and friends, the author from more distant acquaintances and the unifying sense of being a woman. Vincent's book didn't resonate with me at all and didn't excite me. For me personally – a waste of time.

My rating: 5/10.


Author: Alice Vincent
Title: Why Women Grow: Stories of Soil, Sisterhood and Survival
Publishing House: Insignis Media, Kraków 2025
Translation: Izabela Stankiewicz
Pages: 340
ISBN: 978-83-68352-09-2

środa, 22 października 2025

Muriel Spark, Jazda (The Driver’s Seat)

Kto siedzi w fotelu kierowcy

Niewielkich rozmiarów powieść Muriel Spark Jazda (The Driver’s Seat) przyciąga uwagę niezwykłą okładką z obwolutą. Widzimy rozpościerającą się przez przednią szybę samochodu drogę w gryzących barwach, a w tylnym lusterku zdesperowane oczy kobiety. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Jeśli jednak zdjąć obwolutę, to obraz zasadniczo zmienia swoje znaczenie. Jak i sama treść książki, zaskakująca i dziwna.

Muriel Spark

Życie Muriel Spark nadawałoby się na ciekawą powieść. Urodzona w 1918 roku w Szkocji, a zmarła w 2006 roku we Włoszech pisarka odeszła od swojego męża, z którym wyjechała do Afryki, ponieważ mężczyzna był agresywny. Zostawiła mu jednak ich wspólnego syna, Samuela. Całe życie pisała lub edytowała książki, a Jazda była na krótkiej liście Nagrody Bookera za 1970 rok (ze względu na zmianę sposobu przyznawania nagrody nominacja przyszła pośmiertnie w 2010 roku). Od lat 70-tych XX wieku mieszkała z rzeźbiarką Penelope Jardine w Toskanii, konsekwentnie zaprzeczając plotkom o swojej homoseksualności.

Książka na wspak

Jazda to pozycja krótka (liczy sobie ok. 190 stron), ale to ten rodzaj publikacji, w którym czytelnik ciągle się potyka. Główna bohaterka, Lise, dostaje urlop po załamaniu nerwowym w pracy. Kupuje sobie wyjątkowo niegustowną i krzykliwą sukienkę, na którą każdy zwraca uwagę, i leci do Włoch na wakacje. Każdemu napotkanemu podróżnemu opowiada inną historię, podając inne powody podróży. Dialogi się rozjeżdżają – celowo. Ludzie mówią do Lisy jedno, ona im odpowiada drugie. Okazuje się, że mężczyzna, na którego zwróciła uwagę w samolocie, faktycznie jest tym, na którego czekała, jednak nie w takim sensie, w jakim konwencjonalnie to odbieramy. Lisa bowiem szuka kogoś, kto odbierze jej życie. To ona, jako ofiara, wymusza swoje własne zabójstwo na mordercy, dokładnie go instruując, co i jak ma zrobić. To zabójca jest ofiarą żądnej śmierci kobiety. Dlatego też kobieta dostała histerii w sklepie, kiedy okazało się, że sukienka, którą chce kupić, jest z nieplamiącego się materiału. Kiedy to właśnie materiał ma się zaplamić.

Znakomite posłowie

O ile sama powieść zostawiła we mnie mieszane uczucia, o tyle posłowie tłumacza Jacka Dehnela jest naprawdę znakomite i pozostawia dobry klucz interpretacyjny utworu (jak i krótką historię, jak nietłumaczona dotąd powieść Spark trafiła na polski rynek i dlaczego właśnie pod takim tytułem). Chociaż nie będzie to moja ulubiona książka w tym roku, to z pewnością trafiłam na Autorkę ciekawą i nietuzinkową. Jazda zaskakuje swoją świeżością i niepokornością, odwróceniem ról, dziwnością, dzięki czemu powieść jest ponadczasowa. I chociaż mam wrażenie, że trafia w moje gusta niczym sukienka głównej bohaterki, to tak samo zapada w pamięć w pewien jaskrawy, wyrazisty sposób.

Moja ocena: 6/10.



Muriel Spark, Jazda
Wydawnictwo: Znak, Kraków 2025
Tłumaczenie: Jacek Dehnel
Liczba stron: 192
ISBN: 978-83-8367-786-6

**********************************************************************************

Who's Sitting in the Driver's Seat?

Muriel Spark's compact novel, The Driver's Seat, attracts attention with its unusual cover and dust jacket. We see a road stretching out through the windshield in acrid colors, and in the rearview mirror, the desperate eyes of a woman. That's how it seems at first glance. However, if you remove the dust jacket, the image fundamentally changes its meaning. Just like the book's content itself, surprising and strange.

Muriel Spark

Muriel Spark's life would make for an interesting novel. Born in Scotland in 1918 and dying in Italy in 2006, the writer left her husband, with whom she had traveled to Africa, because he was abusive. However, she left him their son, Samuel. She spent her entire life writing or editing books, and The Driver’s Seat was shortlisted for the 1970 Booker Prize (due to a change in the awarding system, the nomination came posthumously in 2010). From the 1970s, she lived with sculptor Penelope Jardine in Tuscany, consistently denying rumors of her homosexuality.

A Book Goes Backwards

The Driver’s Seat is a short work (around 190 pages), but it's the kind of book that the reader constantly stumbles upon. The main character, Lise, is given time off after a nervous breakdown at work. She buys herself a particularly tasteless and garish dress that everyone notices and flies to Italy for a vacation. She tells each traveler she meets a different story, giving different reasons for her trip. The dialogue is intentionally fragmented. People say one thing to Lisa, and she replies with something completely different. It turns out that the man she noticed on the plane is indeed the one she was waiting for, but not in the conventional sense. Lisa is searching for someone to take her life. It is she, as the victim, who forces her own murder on the murderer, instructing him precisely what to do and how. The killer is the victim of the woman who wants to die. That's why the woman went into hysterics in the store when she discovered that the dress she wanted to buy was made of a stain-resistant material. When she actually wanted the material to stain.

Excellent Afterword

While the novel itself left me with mixed feelings, translator Jacek Dehnel's afterword is truly excellent and provides a good interpretive key to the work (as well as a brief history of how the previously untranslated Spark’s novel came to the Polish market and why under that title). While it won't be my favorite book this year, I certainly came upon an interesting and unique author. The Driver’s Seat surprises with its freshness and rebelliousness, role reversal, and strangeness, making the novel timeless. And although I feel like it appeals to my tastes like the main character's dress, it is equally memorable in a certain vivid, expressive way.

My rating: 6/10.


Author: Muriel Spark
Title: The Driver’s Seat
Publisher: Znak, Kraków 2025
Translation: Jacek Dehnel
Number of pages: 192
ISBN: 978-83-8367-786-6

niedziela, 3 sierpnia 2025

Maddie Mortimer, Mapy naszych spektakularnych ciał (Maps of Our Spectacular Bodies)

Jedyną rzeczą gorszą od śmierci jest świadomość jej nadchodzenia

Rzadko zdarza mi się płakać przy książce. Powiedziałabym, że ekstremalnie rzadko. Tutaj jednak na koniec pociekły mi łzy. Chociaż niczego innego nie można spodziewać się po książce opowiadającej o matce umierającej na raka, to jednak Mortimer udaje się uniknąć taniego sentymentalizmu i stworzyć książkę wielowymiarową i wieloaspektową. Co nie zmienia faktu, że chociaż jest to pierwsza książka, którą oceniam 10/10, to jednak nie chcę jej postawić na swojej półce.

Wróciło

Lia na początku powieści Mapy naszych spektakularnych ciał dowiaduje się, że nowotwór, z którym walczyła, powrócił. Poddaje się więc wycieńczającej chemioterapii wierząc, że przyniesie ona skutek. Co ciekawe, równoległym narratorem powieści, zabierającym coraz więcej miejsca, jest sam rozprzestrzeniający się po ciele bohaterki nowotwór. Ten ciekawy zabieg po pierwsze daje czytelnikowi pełniejszy wgląd w bezwzględny postęp choroby (więc skan pokazujący przerzuty do kolejnych organów nie jest dla nas zaskoczeniem), ale też pokazuje pierwszą mapę – mapę ciała i rozchodzącej się choroby, atakującej kolejne organy, forsującej bariery immunologiczne. Z drugiej strony mamy Lię, która relacjonuje swoje życie i jego kluczowe momenty – dzieciństwo z rodzicami – ojcem pastorem Peterem i jego żoną Anne, i wykradane im książki, pierwszą miłość w postaci Matthew, chłopaka, który zamieszkał z rodziną pastora, uczucie, które ich połączyło; późniejsze wspólne życie we Włoszech i nałogi Matthew; rozstanie i życie w Londynie. Lia poznaje Harry’ego, rodzi się jej córka Iris, a cztery lata później Harry i Lia biorą ślub. Niestety, ich sielankowe życie zakłóca choroba.

Normalne życie i jego problemy

No właśnie, czy aby to życie na pewno było sielankowe? Iris ma problemy w szkole, gdzie znudzona grupa nastolatków spisuje i zdradza swoje najskrytsze sekrety, co przy wyolbrzymionej wrażliwości młodych ludzi jest doświadczeniem granicznym i niebezpiecznym. Zaczyna się wzajemne wyśmiewanie, kąśliwe plotki, wzajemne okrucieństwo. Temat dojrzewania, moment wstydzenia się troski rodziców i chęć podkreślania swojej niezależności to jeden z istotnych tematów powieści. Z drugiej strony, Iris zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, widzi zmiany zachodzące w ciele matki, zaczyna zdawać sobie sprawę, jak niewiele czasu im zostało. Mama zniknie, gdy będzie jej tak bardzo potrzebna przy wchodzeniu w dorosłość, i nie pomogą pisane na kolejne urodziny listy.

Narracyjny dwugłos

Lia wydaje się mocno skupiona na swoim życiu i przeszłości, na wspominaniu go. A w zasadzie robi to za nią narrator. Teraźniejszość relacjonuje dla czytelnika mroczny bohater książki, rak, w pierwszoosobowej narracji. Czy ten formalny chwyt pokazuje kto w tym starciu będzie górą? Kto ma lepszy dostęp do informacji i zmieniającej się sytuacji? Kto tu rządzi? Rak. Bohater, który dostał własny głos i który mówi niemalże poetyckim językiem. Winowajca, który sam relacjonuje swoje postępy, ale który robi to nowatorskim językiem – zarówno w treści, jak i w formie. Powieść Mortimer jest bowiem ciekawa również graficznie, a wypowiedzi nowotworu nie trzymają się przyjętej formuły, a rozbiegają po stronie w przeciwnych kierunkach, zapętlają, mogą być większe lub wręcz ogromne. Nowotwór – choć dla bohaterki niesłyszalne – mówi tubalnie - boldem, pogrubioną czcionką. Agresywnie zabiera coraz więcej miejsca, odbierając Lii siły, ciało, a potem również częściowo osobowość w związku z przerzutami do mózgu. Narracja zaczyna łapać zadyszkę wraz ze zbliżającym się końcem. Mortimer pokazuje chorobę w jej fizjologicznej pełni, wysiadających organach, postępującej chudości i wyczerpaniu. Obraz tym bardziej porusza, że patrzy na niego nastoletnie dziecko.

Wiele obrazów miłości

Ważnym tematem w tej książce jest również miłość, pokazana wielowymiarowo i wielopłaszczyznowo – najpierw groźna i szalona pomiędzy Lią a Matthew, pełna namiętności, wzajemnego ranienia się i destrukcyjnych uczuć. Potem – spokojna przystań z Harrym. Ale pokazana jest również miłość Lii do Iris, jej duma z niezależności córki, jej odwagi i charakteru. Ma ona swoje odzwierciedlenie w trudnych relacji Lii z jej matką, która przyczyniła się do jej pierwszego rozstania z Matthew, co poskutkowało zerwaniem relacji na lata. Bohaterowie są z jednej strony wyjątkowi i niepowtarzalni, a z drugiej – to zwyczajna rodzina, z problemami jak inni, u których choroba zakłóca normalny bieg rzeczy. W tym aspekcie Mortimer pokazuje, że nowotwór nie wybiera, atakuje na ślepo, ale jakże skutecznie.

Zaskakująco realistyczna proza

Dla mnie śmierć przynosi w tej książce ulgę. Kończy się gorączkowe cierpienie chorego, ból, wycieńczenie. Nawet Iris daje na końcu matce przyzwolenie na odejście:

No przecież! Śmierć nie wydarza się
w pierwszej czy w trzeciej osobie,
tylko w drugiej!
 (s. 464)

Mnogość odniesień do bohaterów książki w podziękowaniu sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy książka nie jest w pewnej mierze autobiograficzna, napisana na podstawie własnych doświadczeń. I rzeczywiście – matka pisarki, Katie Pearson, zmarła na raka, gdy Mortimer była nastolatką. Wiele jej uczuć i przeżyć znalazło więc odzwierciedlenie na kartach tej przerażająco wiarygodnej powieści, czyniąc z niej jednocześnie jeden z najlepszych debiutów w historii. Chociaż powieść Mapy naszych spektakularnych ciał jest na wielu poziomach trudna – począwszy od języka narracji nowotworu, przez jej formę graficzną, aż po tematykę, to książka absolutnie wyjątkowa i niezmiernie piękna, wymagająca uważności przy lekturze. Moje pierwsze tegoroczne 10/10.

Moja ocena: 10/10.


Maddie Mortiner, Mapy naszych spektakularnych ciał
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2023
Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Liczba stron: 472
ISBN: 978-83-67891-12-7

**********************************************************************************

The only thing worse than death is knowledge of its coming

I rarely cry while reading a book. I'd say extremely rarely. However, here, tears welled up at the end. While you wouldn't expect anything else from a book about a mother dying of cancer, Mortimer manages to avoid cheap sentimentality and creates a multi-dimensional and multi-faceted book. Which doesn't change the fact that, although this is the first book I've rated 10/10 this year, I still don't want to put it on my shelf.

It’s back

At the beginning of Maps of Our Spectacular Bodies, Lia learns that the cancer she was fighting has returned. So she undergoes debilitating chemotherapy, believing it will be effective. Interestingly, the novel's parallel narrator, taking up more and more space, is the cancer itself, spreading throughout the protagonist's body. This interesting device, firstly, gives the reader a fuller insight into the ruthless progression of the disease (so the scan showing metastases to subsequent organs is no surprise), but also presents the first map – a map of the body and the spreading cancer, attacking organ after organ, overcoming immunological barriers. On the other hand, we have Lia, who recounts her life and its key moments – her childhood with her parents – her father, pastor Peter, and his wife, Anne, and the books stolen from them; her first love in the form of Matthew, the boy who moved in with the pastor's family, the feeling that united them; their subsequent life together in Italy and Matthew's addictions; their separation and her lonely life in London. Lia meets Harry, her daughter Iris is born, and four years later, Harry and Lia marry. Unfortunately, their idyllic life is disrupted by the disease.

A Normal Life and Its Problems

Exactly, is this life really idyllic? Iris is having trouble at school, where a bored group of teenagers are writing down and revealing their deepest secrets. This, given the hypersensitivity of young people, is a borderline and dangerous experience. Mutual ridicule, scathing gossip, and mutual cruelty ensue. The theme of adolescence, the moment of shame over parents' care and the desire to assert one's independence, is one of the novel's key themes. On the other hand, Iris realizes the gravity of the situation, sees the changes taking place in her mother's body, and begins to realize how little time they have left. Her mother will disappear when she so desperately needs her as she enters adulthood, and the letters written for her future birthdays won't help.

Narrative Double Voice

Lia seems intensely focused on her life and past, on remembering it. Or rather, the narrator does it for her. The present is recounted for the reader by the book's dark protagonist, Cancer, in first-person narration. Does this formal device indicate who will prevail in this clash? Who has better access to information and the changing situation? Who's in charge here? Cancer. A protagonist who has been given his own voice and speaks in an almost poetic language. A culprit who recounts his own progress, but who does so in innovative language – both in content and form. Mortimer's novel is also visually compelling, and the cancer's pronouncements don't adhere to a conventional formula; they veer off the page in opposite directions, loop, and can be larger or even outright enormous. The cancer – though inaudible to the protagonist – speaks resoundingly – in bold font. It aggressively takes up more and more space, robbing Lia of her strength, body, and then, partially, her personality, as brain metastases spread. The narrative begins to falter as the end approaches. Mortimer depicts the disease in its physiological fullness, failing organs, progressive thinness, and exhaustion. The image is all the more moving because it is being watched by a teenage child.

Many Images of Love

Love is also a key theme in this book, presented on many levels and dimensions – first, the dangerous and frantic love between Lia and Matthew, full of passion, mutual hurt, and destructive feelings. Then, a peaceful haven with Harry. But Lia's love for Iris is also depicted, her pride in her daughter's independence, courage, and character. This is reflected in Lia's difficult relationship with her mother, who contributed to her first separation from Matthew, resulting in a long-lasting rupture in womens’ relations. The characters are, on the one hand, exceptional and unique, but on the other – an ordinary family, with problems like any other for whom the disease disrupts the normal course of events. In this respect, Mortimer shows that cancer is indiscriminate; it attacks blindly, yet so effectively.

Surprisingly realistic prose

For me, death brings relief in this book. The patient's feverish suffering, pain, and exhaustion end. Even Iris gives her mother permission to leave at the end:

But of course! Death doesn't happen
in the first or third person,
but in the second!
(p. 464)

The numerous references to the book's characters in the acknowledgments part made me wonder if the book wasn't, to some extent, autobiographical, based on Mortimer's own experiences. And indeed, the author's mother, Katie Pearson, died of breast cancer when Mortimer was a teenager. Many of her feelings and experiences are reflected in the pages of this terrifyingly believable novel, making it one of the best debuts ever. Although Maps of Our Spectacular Bodies is challenging on many levels—from the language of cancer's narrative, through its graphic design, to its subject matter—it is an absolutely unique and exceedingly beautiful book, demanding Focus from its reader. My first 10 out of 10 this year.

My rating: 10/10.


Author: Maddie Mortiner
Title: Maps of Our Spectacular Bodies
Publishing House: Wydawnictwo Poznań, Poznań 2023
Translation: Agnieszka Walulik
Number of pages: 472
ISBN: 978-83-67891-12-7