niedziela, 7 czerwca 2026

Patrick Süskind, Historia pana Sommera (Die Geschichte von Herrn Sommer)

Czytelnik wzięty z zaskoczenia

Niewielkich rozmiarów książka Patricka Süskinda z pięknymi ilustracjami Jeana-Jacquesa Sempé zaskakuje. Chociaż historia wydaje się lekka i pogodna, a także potencjalnie bardzo zwyczajna, kryje w sobie niezwykły ciężar.

Dziecięcy narrator

Historia pana Sommera to napisane z perspektywy dorosłego wspomnienia dziecka. Bezimienny narrator opowiada o swoim dzieciństwie – szkole, pierwszej miłości, Karolinie Kückelmann, nauki gry na pianinie u panny Funkel i strasznej historii smarka na klawiszu fis, pierwszym zawodzie miłosnym, aż wreszcie fascynującym człowieku, o którym lokalna społeczność wiedziała stosunkowo niewiele, czyli panu Sommerze. Nie znano jego imienia, można było tylko obserwować, jak mężczyzna bezustannie wędruje po najbliższej okolicy, jakby ktoś go ścigał. Narrator trzykrotnie ma okazję na bezpośrednią styczność z tajemniczym wędrowcem – najpierw podczas poważnego gradobicia, kiedy pan Sommer odmawia schronienia się w samochodzie, potem, kiedy zrozpaczony chłopiec pragnie popełnić samobójstwo skacząc z drzewa, wreszcie – będąc samotnym świadkiem udanego odebrania sobie życia przez pana Sommera. Lekka opowieść nabiera więc znacznie innego ciężaru gatunkowego.

Bildungsroman

Zdecydowanie krótka nowela Süskinda jest opowieścią przejścia, traktującą o dojrzewaniu. Narracja poprowadzona jest w lekko chaotyczny sposób, odzwierciedlając przerywaną logikę dziecka, które co rusz skupia się na innym zajmującym je temacie. W tym aspekcie powieść niemieckiego autora jest naprawdę znakomita, a złudzenie dziecięcego narratora naprawdę udane. Süskind zestawia też dziecięce przerysowane i przewrażliwione podejście z autentycznym cierpieniem dorosłego. Kiedy urażony w swojej dumie narrator wspina się na drzewo pragnąć popełnić samobójstwo, głownie by innym było przykro i docenili jego osobę, chłopiec ma możliwość zaobserwować prawdziwe cierpienie pana Sommera – nieudawane, wyrażone w momencie, kiedy mężczyzna jest przekonany, że nikt go nie widzi. Paradoksalnie, to spotkanie ratuje chłopcu życie i jest początkiem jego dojrzewania.

Dramatyczne i ciche rozwiązanie akcji

Rozwiązaniem akcji jest samobójstwo pana Sommera, a scena sama w sobie jest pełna kontrastów. Przede wszystkim narrator znów jest jej przypadkowym zupełnie świadkiem. Kiedy pędzi na rowerze do domu, by nie spóźnić się na kolację, spada mu łańcuch, więc musi się zatrzymać i naprawić usterkę. Wtedy też widzi, jak pan Sommer spokojnie wchodzi do jeziora, zostawiwszy wcześniej swoją nieodłączną laskę i plecak przy brzegu. Mężczyzna długo i spokojnie idzie po płyciźnie, by w końcu – bez żadnych przerysowanych gestów – zniknąć na głębinie. Najbardziej dramatyczne wydarzenie całej powieści rozgrywa się w całkowitej ciszy. Po drugie – chłopiec nikomu o nim nie mówi, pozostaje to jego tajemnicą przez wiele lat. Zgodnie z prośbą pana Sommera niemo zgadza się „dać mu święty spokój” i pozwala odejść. Wtedy też bezpośrednio styka się ze śmiercią, doświadcza jej. Dodatkowym wątkiem interpretacyjnym jest to, że pan Sommer znika w naturze, która przynosi mu ukojenie; mężczyzna sam zdecydował, w jaki sposób zakończy swoje życie.

Dużo treści na niewielu stronach

Süskind nie doprecyzowuje, co było traumą pana Sommera, co nie pozwalało mu spać po nocach i kazało wciąż chodzić po okolicy. Chociaż akcja dzieje się krótko po II wojnie światowej, a duchowe rany mężczyzny wydają się nieuleczalne, nie wiemy, czy był ofiarą obozów koncentracyjnych (na co mogłaby wskazywać żarłoczność i skrytość, z jaką zjada kromkę chleba z masłem), czy też oprawcą. Może dręczą go zupełnie inne demony?  Dzięki temu nowela pisarza pozostaje otwarta na czytelnicze interpretacje, a bezimienność narratora pozwala mu przemawiać wieloma głosami, w zależności od odczytania, nadając opowieści większy uniwersalizm. Pięknym dopełnieniem noweli są ilustracje Sémpego, które nadają książce lekkości i baśniowości, ale też początkowo każą czytelnikowi skupić się na dziecięcym wymiarze utworu, a dopiero potem pozwalają dostrzec jego gatunkowy ciężar. Myślę, że to bardzo wyważona i przemyślana pozycja, zaskakująca i zmuszająca do myślenia.

Moja ocena: 8/10.


Patrick Süskind, Historia pana Sommera
Ilustracje: Jean-Jacques Sémpe
Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2006
Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
Liczba stron: 110
ISBN: 978-83-247-0369-2

**********************************************************************************

A Reader Taken by Surprise

Patrick Süskind's small book, with beautiful illustrations by Jean-Jacques Sempé, is a surprise. Although the story seems light and cheerful, and potentially very ordinary, it conceals an extraordinary weight.

A Child Narrator

The Story of Mister Sommer is a child's memoir written from an adult's perspective. The unnamed narrator recounts his childhood – school, his first love Karolina Kückelmann, piano lessons with Miss Funkel and the terrible story of a snot on the F-sharp key, his first disappointment in love, and finally, a fascinating man about whom the local community knew relatively little: Mr. Sommer. His first name was unknown; one could only observe him constantly wandering the neighbourhood as if someone was chasing him. The narrator has three opportunities to directly encounter the mysterious wanderer – first during a severe hailstorm, when Mr. Sommer refuses to take shelter in his car; then when the distraught boy attempts suicide considering jumping from a tree; and finally, as a solitary witness to Mr. Sommer's successful suicide. This lighthearted tale thus takes on a significantly different weight.

Bildungsroman

Süskind's decidedly short novella is a transitional tale, dealing with adolescence. The narrative is told in a slightly chaotic manner, reflecting the intermittent logic of a child who constantly shifts focus to a different topic. In this respect, the German author's novel is truly excellent, and the illusion of a child narrator is truly successful. Süskind also juxtaposes a child's exaggerated and oversensitive approach with the authentic suffering of an adult. When the narrator, wounded in his pride, climbs a tree, wanting to commit suicide, primarily to make others feel sorry for him and appreciate him, the boy has the opportunity to observe Mr. Sommer's true suffering – unfeigned, expressed at a moment when the man is convinced no one is watching. Paradoxically, this encounter saves the boy's life and marks the beginning of his maturation.

Dramatic and Silent Resolution

The resolution of the plot is Mr. Sommer's suicide, and the scene itself is full of contrasts. Above all, the narrator is once again a completely accidental witness. As he races home on his bike to be on time for dinner, his chain falls off, forcing him to stop and repair the damage. Then he sees Mr. Sommer calmly enter the lake, having previously left his ever-present walking stick and backpack at the shore. The man walks for a long time in the shallows, finally disappearing – without any exaggerated gestures – into the depths. The most dramatic event of the entire novel unfolds in complete silence. Secondly, the boy tells no one about it; it remains his secret for many years. At Mr. Sommer's indirect request, he mutely agrees to "leave him in peace" and lets him go. In this way the narrator directly encounters death, sees it as it happens. An additional interpretive thread is that Mr. Sommer disappears into nature, which brings him solace, as the man himself decided how he would end his life.

A lot of content in a few pages

Süskind doesn't specify what traumatized Mr. Sommer, what kept him awake at night and forced him to constantly wander the countryside. Although the story takes place shortly after World War II, and the man's spiritual wounds seem incurable, we don't know whether he was a victim of concentration camps (as his voracious appetite and the secretiveness with which he eats a slice of bread with butter might suggest) or a torturer. Perhaps he is tormented by entirely different demons? This leaves the writer's novella open to interpretation, and the narrator's namelessness allows him to speak with multiple voices, depending on the reading, lending the story a greater universality. Sémpe's illustrations beautifully complement the novella, lending the book a light and fairytale feel, but also initially compelling the reader to focus on the childlike nature of the work before allowing them to appreciate its genre-specific weight. I think this is a very balanced and well-thought-out work, surprising and thought-provoking.

My rating: 8/10.

Author: Patrick Süskind
Title: The Story of Mister Sommer
Illustrations: Jean-Jacques Sémpe
Publisher: Świat Książki, Warsaw 2006
Translation: Małgorzata Łukasiewicz
Number of pages: 110
ISBN: 978-83-247-0369-2

wtorek, 2 czerwca 2026

Lucy Worsley, Agatha Christie Nieuchwytna kobieta

Po prostu żyć to wspaniała rzecz

Bardzo rzadko sięgam po biografie – nie przepadam za nimi i dokładne zaznajamianie się z życiem jednego człowieka wydaje mi się bezcelowe. Jednak Lucy Worsley udowodniła mi, że dobra biografia może być niczym najlepszy kryminał, dawać szerokie tło społeczne i obyczajowe, ale także obraz przemian historycznych odciskających się na głównym bohaterze. Niby żadne odkrycie, ale może dzięki tej książce zacznę czytać biografie.

Biografia wciągająca niczym najlepszy kryminał

Książka Worsley to dziewięć dekad życia słynnej brytyjskiej powieściopisarki i dramaturga Agaty Christie, podzielona na dziewięć rozdziałów plus podziękowania i szczegółowa bibliografia. Od razu powiem, że powieści brakuje materiału fotograficznego, bo autorka często opisuje konkretne zdjęcia, ale nie są one dołączone do książki. A jak wiadomo, obraz może powiedzieć więcej niż milion słów... Nie zmienia to jednak faktu, że Worsley wykonała ogrom pracy, przekopała się przez setki dokumentów i publikacji, i napisała kilkaset stron o słynnej pisarce w taki sposób, że książkę czyta się równie dobrze i szybko jak kryminały Christie.

Młodość

Wielu rzeczy o pisarce nie wiedziałam. Agatha Miller była trzecim dzieckiem Clarissy (zwanej w rodzinie Clarą) i Fredericka Millerów, urodziła się 15 września 1890 roku w ich domu w Ashfield. Miała szczęśliwe, wypełnione miłością dzieciństwo, należała do wyższej klasy, choć jej rodzina mocno zubożała, głównie ze względu na nieumiejętne zarządzanie majątkiem i rozrzutność. Agatha wyszła za mąż za Archibalda Christie, pilota, jednak zanim to nastąpiło (1914 rok) podczas pierwszej wojny światowej pracowała jako pielęgniarka, a potem pomagała w aptece, dzięki czemu znała się na lekach, ale i na truciznach (które potem wykorzystywała w swoich powieściach). Po pierwszej wojnie światowej zaczęły w społeczeństwie anielskim zachodzić głębokie zmiany, kobiety coraz częściej podejmowały pracę zarobkową, ale też wyższe sfery musiały sobie radzić przy coraz mniejszej pomocy służby. Wkrótce Agatha została marką, bo w 1919 roku na świat przyszła jej jedyna córka Rosalind. W tym samym roku nawiązuje współpracę z wydawcą Johnem Lanem z The Bodley Head i podpisuje mało korzystną umowę na wydanie pięciu kolejnych powieści u niego. W dniu wydania drugiej książki wyrusza z mężem w rejs po brytyjskich dominiach (część pracy Archiego w ramach przygotowania do Wystawy Światowej), zostawiając jednak córkę Rosalind z nianią u swojej starszej siostry Madge. Wyprawa trwała 9 miesięcy, jej córka miała wtedy niewiele ponad dwa lata.

Zniknięcie z 1926 roku

W 1926 roku miało miejsce słynne zaginięcie pisarki – okazuje się, że jej mąż pragnie ją zostawić dla innej kobiety, Nancy Neele, prasa śledzi uważnie niemal każdy jej krok, jest duża presja na pisanie kolejnych książek, które cieszą się wielką popularnością. Dodatkowo zmarła matka pisarki i Agatha pogrążyła się w żałobie. Autorka ppczytnych kryminałów zniknęła 3 grudnia i odnalazła się dopiero 11 dni później, 14 grudnia, w hotelu Hydropathic w Harrogate, gdzie podawała się za Teresę Neele z Kapsztadu. Tymczasem w Surrey, jej rodzinnym hrabstwie, trwały niespotykane dotąd poszukiwania, a Archie był podejrzewany o zamordowanie żony. Oficjalną przyczyną miał być zanik pamięci, wydaje się, że pisarka nie dźwignęła ciężaru wszystkich wydarzeń i po prostu postanowiła się na jakiś czas rozstać ze swoją tożsamością, podejmując przypuszczalnie wcześniej rodzaj próby samobójczej. Później uczestniczyła w terapii po tym wydarzeniu, trudne musiało być też konfrontowanie się z prasą i okrutną opinią publiczną. W 1928 roku dochodzi do rozwodu państwa Christie, a tydzień później Archibald żeni się z Nancy.

Dojrzałość

Agatha Chrisie dużo podróżowała, zwłaszcza na Środkowy Wschód, do Damaszku i Bagdadu, bierze udział w wykopaliskach archeologicznych w Ur, gdzie poznaje swojego przyszłego drugiego męża, 14 lat od niej młodszego Maxa Mallowana. Szczęście w tej relacji przyniosło jej również dobry okres w twórczości, nakłady jej książek rosną, a pisarka sponsoruje prace archeologiczne swojego męża. Podczas drugiej wojny światowej Agatha znów wraca do pracy w szpitalnej aptece, ale dalej pisze i publikuje swoje powieści i zaczyna mieć problemy z amerykańskim urzędem podatkowym, gdzie ma wielotysięczne długi za nieopłacone podatki od swoich wydanych książek. Jej córka wychodzi za mąż i zachodzi w ciążę, na świat przychodzi wnuk Agathy Mathew, ale jej zięć Hubert ginie w 1944 roku. Natomiast mąż pisarki, Max, służy w RAFie i niemal całą wojnę spędza na Bliskim Wschodzie. Agatha tworzy pod pseudonimem Mary Westmacott powieści obyczajowe i częściowo autobiograficzne, gdzie radzi sobie z różnego rodzaju przeżyciami i traumami. Kiedy jej alter ego zostało odkryte, przestała publikować pod tym przybranym nazwiskiem.

Schyłek

Po wojnie Agatha kontynuuje pisanie, ale zaczyna również tworzyć sztuki teatralne. Jej mąż dalej z pasją oddaje się archeologii w terenie i pracy naukowej za biurkiem, a żona nadal go dyskretnie wspiera. Ciągną się problemy z amerykańskimi podatkami, wchodzi w użycie fraza „Christie for Christmas”, a więc książka Christie w prezencie świątecznym. Popularność autorki rośnie i mimo upływającego czasu i spadającej jakości pisanych przez nią powieści, wszystko, co sygnowane jej nazwiskiem sprzedaje się znakomicie. Mimo to stan majątku Agathy nie odzwierciedla jej ogromnej popularności – od ludzi jej stanu społecznego nie oczekiwano, że będą się znali na finansach, nie uczono ich tego i miało to odzwierciedlenie w majątku Agathy. Pisarka zmarła pod koniec lat 70-tych, ale przedtem jej powieści zaczęły być przenoszone na wielki ekran i te adaptacje okazały się wielkim kasowym hitem. Jak trafnie podsumowuje Worsley: „Agatha na dobre i złe doświadczyła wielu potężnych dwudziestowiecznych przemian: pośpieszne wojenne małżeństwo, praca w szpitalu, rodzinny lęk przed „szaleństwem”, rozwód, choroba psychiczna, psychoterapia, żałoba w czasie drugiej wojny światowej i niemający precedensu sukces w przemyśle rozrywkowym na globalną skalę” (s. 496). To naprawdę dużo jak na jedną angielską damę.

Znakomita biografia

Powieść czytało mi się znakomicie i zaskakująco szybko. Worsley wzbogaca biografię komentarzami o twórczości Christe, wskazując na najważniejsze utwory, ich interpretacje i recepcję, co z kolei nie pozostawia czytelnika na lodzie, jeśli chodzi o dalszą lekturę. Teraz będę się mogła przekonać, czy wskazywane przez nią kryminały naprawdę się wyróżniają wśród innych i podążają za pewnymi motywami i chwytami. Myślę, że sięgnę w końcu do spuścizny mojej Babci, która twórczość Agathy Christie absolutnie uwielbiała i z pewnością kupowała co najmniej jedną książkę na każde święta, patrząc po trzech półkach z twórczością Autorki, którą mam w domu. Biografię mogę serdecznie polecić, Worsley udało się nie tylko sportretować Angielkę z dużą dozą sympatii i zrozumienia, ale też pokazać jej życie na tle burzliwych przemian społeczno-historycznych. To właśnie to szerokie tło i wiele miejsca poświęconego pisarstwu Agathy tak mnie w tej książce wciągnęło i urzekło. Polecam.

Moja ocena: 8/10


Lucy Worsley, Agatha Christie Nieuchwytna kobieta
Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2025
Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-68471-71-7

**********************************************************************************

Simply Living Is a Wonderful Thing

I rarely read biographies – I'm not a fan of them, and delving into the life of one particular person seems pointless. However, Lucy Worsley proved to me that a good biography can be like the best crime novel, providing a broad social and moral background, but also a picture of the historical changes that have affected the main character. It might not seem like a revelation, but maybe this book will make me start reading biographies.

A biography as gripping as the best crime novel

Worsley's book covers nine decades of the life of the famous British novelist and playwright Agatha Christie. The publication is divided into nine chapters, plus acknowledgments and a detailed bibliography. I'll say right away that the novel lacks photographic material, as the author often describes specific photos, but they aren't included in the book. And as we know, a picture can say a million words... However, this doesn't change the fact that Worsley did a tremendous amount of work, delving into hundreds of documents and publications, and writing several hundred pages about the famous writer in such a way that the book reads as well and quickly as Christie's crime novels.

Youth

There was much I didn't know about the writer. Agatha Miller was the third child of Clarissa (known to her family as Clara) and Frederick Miller, born on September 15, 1890, in their home in Ashfield. She had a happy, loving childhood and belonged to the upper class, although her family became significantly impoverished, mainly due to mismanagement of her estate and excessive spending. Agatha married Archibald Christie, a pilot (1914), and worked as a nurse during World War I and later as an apothecary assistant, gaining knowledge of both medicines and poisons (which she later used in her novels). After World War I, profound changes began to take place in English society. Women increasingly took up paid work, but the upper classes also had to cope with diminishing support from servants. Agatha soon became a housewife, as her only daughter, Rosalind, was born in 1919. That same year, she began working with publisher John Lan of The Bodley Head and signed a less-than-stellar contract to publish five more novels with him. On the day of the second book's release, she and her husband set sail on a cruise around the British Dominions (part of Archie's work preparing for the World's Fair), leaving their daughter Rosalind with her older sister Madge to nurse. The trip lasted nine months; her daughter was just over two years old at the time.

The 1926 Disappearance

In 1926, the writer's famous disappearance occurred. It turns out her husband was planning to leave her for another woman, Nancy Neele. The press closely followed almost her every move, and there was intense pressure to write further books, which enjoyed enormous popularity. In addition, the writer's mother died, and Agatha plunged into mourning. The author of popular crime novels disappeared on December 3rd and was only found 11 days later, on December 14th, at the Hydropathic Hotel in Harrogate, where she had been posing as Teresa Neele from Cape Town. Meanwhile, in Surrey, her home county, an unprecedented search was underway, and Archie was suspected of murdering his wife. The official cause was stated as amnesia; it seems that the writer couldn't bear the weight of all the events and simply decided to part with her identity for a while, possibly attempting suicide. She later participated in therapy after this event, and facing the press and harsh public opinion must have been difficult. In 1928, the Christies divorced, and a week later, Archibald married Nancy.

Maturity

Agatha Christie travelled extensively, especially to the Middle East, Damascus and Baghdad. She participated in archaeological excavations in Ur, where she met her future second husband, Max Mallowan, 14 years her junior. The happiness of this relationship also brought her a flourishing period in her writing, with her book sales increasing and her sponsoring her husband's archaeological work. During World War II, Agatha returned to work in the hospital pharmacy, but continued writing and publishing her novels and began having problems with the US Internal Revenue Service, where she was in debt for thousands of dollars in unpaid taxes on her published books. Her daughter married and became pregnant, and Agatha's grandson, Mathew, was born, but her son-in-law, Hubert, was killed in 1944. Meanwhile, Agatha’s husband, Max, served in the RAF and spent almost the entire war in the Middle East. Agatha writes social and semi-autobiographical novels under the pseudonym Mary Westmacott, coping with various experiences and traumas. When her alter ego was discovered, she stopped publishing under this assumed name.

Decline

After the war, Agatha continued writing but also began creating plays. Her husband continued to work in archaeology in the field as well as his academic work behind a desk, and his wife continued to discreetly support him. Problems with American taxes continued, and the phrase "Christie for Christmas" came into use, meaning a Christie book as a Christmas gift. The author's popularity grew, and despite the passage of time and the declining quality of her novels, everything bearing her name sold very well. Despite this, Agatha's wealth did not reflect her immense popularity – people in her social class were not expected to be financially literate, nor were they taught to be, and this was reflected in her fortune. The writer died in the late 1970s, but before that her novels began to be adapted for the big screen and these adaptations turned out to be huge box office hits. As Worsley aptly summarizes: "Agatha, for better or worse, experienced many powerful twentieth-century transformations: a hasty wartime marriage, hospital work, a family fear of 'madness,' divorce, mental illness, psychotherapy, bereavement during World War II, and unprecedented success in the global entertainment industry" (p. 496). That's a lot for one English lady.

Excellent biography

I found the novel a delightful and surprisingly quick read. Worsley enriches the biography with commentary on Christie's work, pointing out the most important works, their interpretations, and reception, which leaves the reader in no doubt about what to read next. Now I'll be able to see if the crime novels she identifies truly stand out from the rest and follow certain themes and literary tricks. I think I'll finally reach out to my grandmother’s collection, as she absolutely adored Agatha Christie's work and certainly bought at least one book every Christmas, judging by the three bookshelves of Christie’s work I have at home. I can highly recommend this biography. Worsley managed not only to portray the famous writer with great sympathy and understanding, but also to portray her life against the backdrop of turbulent socio-historical changes. It was this broad background and the extensive space devoted to Agatha Christie's writing that so captivated and interested me in this book. I recommend it.

My rating: 8/10


Author: Lucy Worsley
Title: Agatha Christie
Publishing House: Świat Ksiązki, Warsaw 2025
Translation: Alina Siewior-Kuś
Number of pages: 528
ISBN: 978-83-68471-71-7

 

niedziela, 31 maja 2026

Angelika Kuźniak, Stryjeńska Diabli nadali

Zawsze samotna, zawsze w postawie żebraczej, zawsze upokorzona

Na fali biografii Agathy Christie sięgnęłam po pożyczoną i czekającą cierpliwie w kolejce książkę Angeliki Kuźniak Stryjeńska Diabli nadali. Chociaż interesuję się malarstwem, lubię chodzić po muzeach i oglądać obrazy i reprodukcje, to przyznam, że postać polskiej artystki z XX wieku znam słabo, a jej twórczość prawie wcale.

Burzliwe życie w burzliwych czasach

Biografia artystki pióra Angeliki Kuźniak pokazuje Stryjeńską jako pełnokrwistą, temperamentną kobietę o naprawdę burzliwym życiu. Urodzona 13 maja 1891 roku w Krakowie, z domu Lubańska, jako mała dziewczynka spędzała wiele godzin w sklepie z galanterią skórzaną swojego ojca, podglądając i rysując jego klientów. Sztuka pociągała ją więc od samego początku, Zofia uczęszczała na wiele kursów, oraz jako Tadeusz Grzymała Lubański została przyjęta na Akademię Sztuk Pięknych w Monachium, gdzie kobiety nie mogły studiować. Uciekła, zanim wybuchł skandal, po około roku. Mieszkała i tworzyła w Krakowie, w 1916 roku wyszła za mąż za Karola Stryjeńskiego, wielką i ognistą miłość swojego życia, z którym miała trójkę dzieci – córkę Magdę i synów bliźniaków Jacka i Jana. Dla męża artystka przeprowadziła się do Zakopanego i dzieliła swoje życie pomiędzy kilka miast – również Kraków i Warszawę. Stryjeńska znała się i przyjaźniła z największymi nazwiskami swojej epoki – Magdaleną Samozwaniec, Marią Pawlikowską-Jasnorzewską, bywała u Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Władysława Reymonta, znała Wyspiańskiego, Żeromskiego, Witkacego (z którym jej mąż miał się strzelać, ale w końcu do pojedynku nie doszło). W małżeństwie szybko przestało się układać, małżonkowie dużo czasu spędzali osobno, każde pochłonięte swoją pracą i oboje obdarzeni ogromnym i wybuchowym temperamentem. Rozwód nastąpił w 1927 roku, a mąż przyczynił się do dwukrotnego krótkiego umieszczenia Zofii w szpitalu dla osób psychicznie chorych. Co ciekawe, dziećmi zajmowała się głównie rodzina męża, a Stryjeńska miała dla nich mało czasu, wciąż tworząc i podróżując z miejsca na miejsce. Artystka całe życie prowadziła jako nomadka – nie miała stałego adresu, zresztą po drugiej wojnie światowej wyprowadziła się na stałe z Polski, kiedy jej kariera przygasła w komunistycznej rzeczywistości.

Folklor w centrum

Artystycznie artystka skupiała się na polskim folklorze i słowiańszczyźnie, namalowała kilka cykli – Tańce polskie, Bożki słowiańskie, Pascha, Pory roku, Kolędy, Pastorałka, wykonała projekt poświęcony świątyni słowiańskiej – Witezjon, tworzyła i projektowała zabawki dla dzieci, kilimy, jak również malowała freski i projektowała polichromie, np. kamienice rynku Starego Miasta w Warszawie czy Sali warszawskiej cukierni Wedla. Artystka była również autorką dekoracji i kostiumów do baletu Harnasie, współpracowała w zakresie scenografii z Teatrem Miejskim w Krakowie. Jej prace są kolorowe, dynamiczne, postaci są często przedstawione w ruchu, widać całą, dynamiczną sylwetkę. Fascynowała ją słowiańszczyzna, ludowe wierzenia, życie blisko natury i zgodnie z jej rytmem. Chociaż zgłębiała temat mitologii słowiańskiej, całe życie była głęboko wierząca i trzymała się głownie katolicyzmu. Drugi paradoks – mimo wielowątkowej i bogatej twórczości Stryjeńska cały czas była w długach, ścigai ją wierzyciele, często nie miała za co żyć. Nie umiała zarządzać swoją twórczością i tak naprawdę zaczęła prowadzić spokojniejszą egzystencję, kiedy pomagały jej dorosłe już dzieci.

Głosem Stryjeńskiej

Kuźniak miała dostęp do naprawdę unikatowych dokumentów, między innymi skrupulatnie prowadzonych przez artystkę notatników, do których wklejała listy, bilety, wizytówki (Stryjeńska jako prekursorka scrapbookingu!). Kuźniak przytacza wiele fragmentów, co daje nam wgląd w burzliwe emocje artystki, ale również w jej własne postrzeganie swojej sytuacji, jej unikatowy, barwny język, wyrażenia dla niej charakterystyczne. Daje to wnikliwy, dokładny i przejmujący portret wielkiego talentu i trudnego charakteru malarki, jej chaotycznej natury, ale też obraz trudnych czasów, w których przyszło jej żyć (przetrwała dwie wojny światowe, a jak wiadomo, w czasach tak drastycznego kryzysu twórczość artystyczna nie jest absolutnym priorytetem). Chociaż książka momentami odbija nieuporządkowany charakter bohaterki, nie zawsze wiadomo, o kim Kuźniak właśnie pisze albo gdzie się dana osoba znajduje, warto sięgnąć po tą ciekawą pozycję. Mi dała dwie rzeczy – uświadomienie sobie, jak bogaty kulturalnie i buzujący był świat 20-lecia międzywojennego, ile się tam wtedy działo i jak ludzie byli ze sobą powiązani, a drugi był moment wzruszenia, kiedy Stryjeńska dostaje list z informacją o śmierci swojej matki, Anny Lubańskiej. Stryjeńska wklei go do swoich pamiętników, kopertę obrysuje grubą czarną krechą i napisze grubymi czarnymi literami MAMA. Nawet dla tej jednej strony warto było przeczytać całą książkę. Za to Autorce dziękuję.

Moja ocena: 7/10.


Angelika Kuźniak, Stryjeńska Diabli nadali
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015
Liczba stron: 344
ISBN: 978-83-8049-179-3

**********************************************************************************

Always lonely, always in a begging posture, always humiliated

Following the wave of Agatha Christie's biography, I reached for Angelika Kuźniak's book, Stryjeńska. The Devil’s Lot, which I had been patiently waiting for. Although I'm interested in painting, enjoy visiting museums, and looking at paintings and reproductions, I admit that I'm not very familiar with this 20th-century Polish artist, and I know almost nothing about her work.

A Turbulent Life in Turbulent Times

Angelica Kuźniak's biography of the artist portrays Stryjeńska as a full-blooded, temperamental woman with a truly turbulent life. Born on May 13, 1891, in Kraków, née Lubańska, as a little girl she spent many hours in her father's leather goods shop, observing and drawing his customers. Art captivated her from the very beginning. Zofia attended numerous courses and, as Tadeusz Grzymała Lubański, was accepted into the Academy of Fine Arts in Munich, where women were not allowed to study. She escaped after about a year before the scandal erupted. She lived and worked in Kraków, and in 1916 she married Karol Stryjeński, the great and fiery love of her life, with whom she had three children – a daughter, Magda, and twin sons, Jacek and Jan. For her husband, the artist moved to Zakopane and divided her life between several cities – including Kraków and Warsaw. Stryjeńska knew and was friends with the greatest names of her era – Magdalena Samozwaniec and Maria Pawlikowska-Jasnorzewska; she frequented Tadeusz Boy-Żeleński and Władysław Reymont; she knew Wyspiański, Żeromski, and Witkacy (with whom her husband allegedly engaged in a shooting match, but the duel ultimately never took place). The marriage quickly fell apart, with the couple spending much time apart, each absorbed in their work and both possessing a fierce and explosive temperament. The divorce took place in 1927, and her husband contributed to Zofia's two brief stays in a mental hospital. Interestingly, the children were primarily cared for by her husband's family, and Stryjeńska had little time for them, constantly creating and traveling from place to place. The artist lived her entire life as a nomad – she had no permanent address, and after World War II, she permanently moved out of Poland when her career faded under the communist regime.

Folklore at the Center

Artistically, the artist focused on Polish folklore and Slavic culture. She painted several series – Polish Dances, Slavic Gods, Pesach, Seasons, Carols, and Pastoral. She also completed a project dedicated to the Slavic temple – Witezjon. She created and designed children's toys and kilims, as well as painting frescoes and designing polychromes, for example, for the tenement houses in Warsaw's Old Town Market Square and the hall of the Wedel confectionary in Warsaw. The artist also designed the sets and costumes for the ballet Harnasie and collaborated on the set design with the Municipal Theatre in Krakow. Her works are colorful and dynamic; the figures are often depicted in motion, revealing the full, dynamic silhouette. She was fascinated by Slavic culture, folk beliefs, and living close to nature and in harmony with its rhythms. Although she explored Slavic mythology, she remained deeply religious throughout her life and adhered primarily to Catholicism. The second paradox – despite her multifaceted and prolific oeuvre, Stryjeńska was constantly in debt, pursued by creditors, and often had nothing to live on. She was unable to manage her work and, in fact, began to lead a more peaceful existence when her now-adult children helped her.

In Stryjeńska's Voice

Kuźniak had access to truly unique documents, including the artist's meticulously kept notebooks, into which she pasted letters, tickets, and business cards (Stryjeńska as a pioneer of scrapbooking!). Kuźniak cites numerous excerpts, giving us insight into the artist's turbulent emotions, but also into her own perception of her situation, her unique, vivid language, and her characteristic expressions. This creates an insightful, precise, and moving portrait of the painter's great talent and challenging personality, her chaotic nature, but also a picture of the difficult times in which she lived (she survived two world wars, and as we know, in times of such drastic crisis, artistic creation is not an absolute priority). Although the book at times reflects the protagonist's chaotic nature, and it's not always clear who Kuźniak is writing about or where a particular person is, it's worth picking up this interesting book. It gave me two things: a realization of how culturally rich and vibrant the interwar period was, how much was happening there, and how interconnected people were. Secondly, there was a touching moment when Stryjeńska received a letter informing her of the death of her mother, Anna Lubańska. Stryjeńska would paste it into her diaries, outline the envelope with a thick black line, and write "MOM" in bold black letters. Even for this one page, the entire book was worth reading. For that, I thank the author.

My rating: 7/10.


Author: Angelika Kuźniak
Title: Stryjeńska. The Devil’s Lot (book not translated to English as of May 2026)
Publishing House: Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015
Number of pages: 344
ISBN: 978-83-8049-179-3

 

niedziela, 24 maja 2026

Colette, Klaudyna w Paryżu (Claudine à Paris)

Życie kobiety we Francji na początku XX wieku

Męcząc się potwornie z lekturą Modlitwy za Owena Johna Irvinga zerknęłam na swoją półkę i dostrzegłam książkę francuskiej pisarki Sidonie-Gabrielle Colette, a mianowicie drugi z cyklu o Klaudynie tomik Klaudyna w Paryżu. Sięgnęłam po niego, żeby odpocząć trochę, a zostałam urzeczona.

Colette

Przede wszystkim niewiele wiedziałam o żyjącej w latach 1873-1954 francuskiej pisarce, której życie nadawało się na film (który zresztą powstał). Wychowana na burgundzkiej wsi Saint-Sauveur-en-Pulsaye, wraz z zamążpójściem przeprowadziła się do Paryża. Długo publikowała pod nazwiskiem męża, Henry’ego Gauthier-Villars, a dokładniej jako Willy Colette. Trzykrotnie zamężna, była w romantycznych relacjach z kobietami, ale również pasierbem swojego męża. Oprócz sześciotomowej serii o Klaudynie opublikowała ponad czterdzieści powieści, w tym Gigi i Chéri.

Życie we Francji na początku XX wieku

Niewiele ponaddwustustronicowa Klaudyna w Paryżu zaskoczyła mnie swoją świeżością i przystępnością. 17-letnia Klaudyna zgadza się na propozycję ojca, badacza mięczaków (malakologa), a zwłaszcza ślimaków, na przeprowadzkę do Paryża. Przeprowadzka do dużego miasta ma mu zapewnić dostęp do bibliotek i towarzystw badawczych. Jego córka początkowo dużo choruje, być może częściowo z tęsknoty za porzuconą ukochaną wsią i dzieciństwem, jednak wraz końcem zimy wychodzi z kryzysu. Zaczyna bywać na salonach, początkowo u siostry swojego ojca, gdzie poznaje kuzyna, Marcela, oraz jego ojca, czterdziestoletniego Renauda. O ile kobiecy kuzyn mocno ją bawi i intryguje, zwłaszcza jego homoerotyczna relacja z nieco starszym kolegą ze szkoły, Charliem, o tyle w jego ojcu dostrzega dojrzałość, wrażliwość, wreszcie fascynację i uczucie. Chociaż dziewczyna zdecydowana jest zostać jego kochanką, by nie być oskarżaną o polowanie na majątek, to mężczyzna oświadcza się i zostaje przyjęty. Te perypetie wypełniają rok życia Klaudyny i drugi tom cyklu.

Otwarcie o seksualności

Gdzie więc w tej sztampowej dość opowieści miejsce na świeżość i odkrywczość? Po pierwsze, we wrażliwości na naturę. Przeniesiona do miasta dziewczyna tęskni za swobodą otwartych przestrzeni, za możliwością obcowania z przyrodą, bezpiecznego wędrowania samotnie, obserwowania zmian zachodzących w okolicy w zależności od pory roku. Duszny, brudny, ciasny Paryż ze śmierdzącymi ulicami i zaczepkami mężczyzn na chodniku nie jest bezpiecznym rajem z dzieciństwa. Po drugie otwarte rozmowy o seksualności na bardzo wielu poziomach – po pierwsze Klaudyna opowiada Marcelowi o rzeczach, które działy się w damskim internacie, o co Marcel wypytuje z rosnącą ciekawością, rewanżując się zresztą historiami z męskiego odpowiednika. Klaudyna w Paryżu to zdecydowanie powieść inicjacyjna, gdzie fascynacja seksem epatuje z każdej strony, a sama bohaterka jest świadoma, jak wygląda seks. Zaskakuje tylko łatwość, z którą dziewczyna godzi się, by zostać kochanką Renauda, odrzucając swoją niewinność i pozycję społeczną, by spełnić swoje ciągoty. Colette z ogromną łatwością opisuje różnego typu relacje damsko męskie, nie kryjąc zarówno, że Renaud jest kobieciarzem, jak i otwarcie opisując Łusię, przyjaciółke z dzieciństwa, która została utrzymanką 60-letniego zamożnego paryżanina. Nie dziwię się więc, że na początku XX wieku te powieści były czytane z wypiekami na twarzy.

Moja ocena: 7/10.

Colette, Klaudyna w Paryżu
Wydawnictwo: WAB, Warszawa 2011
Tłumaczenie: Krystyna Dolatowska
Liczba stron: 236
ISBN: 978-83-7414-948-8

**********************************************************************************

Life of a Woman in France at the Beginning of 20th Century

While struggling to read John Irving's A Prayer for Owen, I glanced at my shelf and spotted a book by the French writer Sidonie-Gabrielle Colette, the second in the Claudine series, Claudine in Paris. I picked it up to relax a bit, and I was captivated.

Colette

First of all, I knew little about the French writer, who lived from 1873 to 1954, whose life was worthy of a film (which, in fact, was made). Raised in the Burgundian village of Saint-Sauveur-en-Pulsaye, she moved to Paris upon her marriage. For a long time, she published under the name of her husband, Henry Gauthier-Villars, or more precisely, as Willy Colette. Married three times, she had romantic relationships with women, including her husband's stepson. In addition to the six-volume Claudine series, she published over forty novels, including Gigi and Chéri.

Life in France at the Early 20th Century

The barely two-hundred-page Claudine in Paris surprised me with its freshness and accessibility. Seventeen-year-old Claudine agrees to her father's proposal, a researcher of mollusks (malacologist), especially snails, to move to Paris. The move to the big city is intended to provide him with access to libraries and research societies. His daughter initially suffers from frequent illnesses, perhaps partly out of longing for her beloved countryside and childhood, but by the end of winter, she emerges from this crisis. She begins frequenting society, initially with her father's sister, where she meets her cousin, Marcel, and his father, the forty-year-old Renaud. While she is greatly amused and intrigued by her lady-like cousin, especially his homoerotic relationship with a slightly older schoolmate, Charlie, she sees maturity, sensitivity, and ultimately fascination and affection in his father. Although she is determined to become his mistress so as not to be accused of fortune-hunting, he proposes and is accepted. These adventures fill a year of Claudine’s life and the second volume of the series.

Openly on Sexuality

So where is there room for freshness and discovery in this rather cliched story? First, in her sensitivity to nature. Relocated to the city, the girl longs for the freedom of open spaces, the opportunity to commune with nature, to wander safely alone, and to observe the changes taking place in the area depending on the season. Stuffy, dirty, cramped Paris, with its stinking streets and men accosting her on the sidewalk, is not the safe paradise of her childhood. Secondly, open conversations about sexuality on many levels – firstly, Claudine tells Marcel about the events that happened at the girls' boarding school, which Marcel inquires about with growing curiosity, reciprocating with stories from his male school. Claudine in Paris is definitely an initiation novel, where a fascination with sex is evident on every page, and the heroine herself is aware of what sex looks like. What's surprising is the ease with which she decides to become Renaud's mistress, rejecting her innocence and social standing to fulfil her desires. Colette describes various types of relationships with great ease, not hiding both Renaud's womanizing nature and openly describing Łusia, a childhood friend who became the mistress of a 60-year-old wealthy Parisian. It's no wonder, then, that these novels were read with great enthusiasm in the early 20th century.

My rating: 7/10.

Author: Colette
Title: Claudine in Paris
Publisher: WAB, Warsaw 2011
Translation: Krystyna Dolatowska
Pages: 236
ISBN: 978-83-7414-948-8

Tomasz Szlendak, Miłość nie istnieje

Miłość jako baśniowy jednorożec

O książce Tomasza Szlendaka przeczytałam w jakimś zestawieniu książek o miłości, co z perspektywy czasu wydaje się być dość ironiczne. Jak to z polecajkami bywa, zapamiętałam Autora i tytuł, to już dużo, i zamówiłam sobie książkę w bibliotece. Goniona terminem oddania zabrałam się za książkę z pewną ostrożnością (nie dałam rady słuchać audiobooka, wymagał ode mnie za dużo skupienia), a okazało się, że tą przepełnioną ciekawymi badaniami analizę współczesnego rozumienia miłości połyka się niemal na jedno posiedzenie. To jedna z lepszych książek, które czytałam w tym roku.

Słów kilka o Autorze

Tomasz Szlendak to urodzony w 1974 roku socjolog, profesor zwyczajny na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Dyrektor Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych UMK, laureat wielu stypendiów i nagród. Szlendak jest głównie Autorem prac naukowych, więc wydana w ubiegłym roku Miłość nie istnieje (2025) to chyba pierwsza popularnonaukowa praca wydana samodzielnie w szerokim nakładzie.

Zmiana roli miłości

Autor podzielił swoją pozycję na dwie części – „Jak wygląda jednorożec”, gdzie przygląda się funkcjom społecznym miłości romantycznej, oraz zmianom zachodzącym w społeczeństwie i co z nich wynika. Dużo uwagi poświęca autor aplikacjom randkowym typu Tinder, dochodząc do ciekawych wniosków. W części drugiej – „Nowe układanki”, Autor przygląda się postrzeganiu miłości w innych kulturach, głównie azjatyckich (Chiny, Japonia, ale też RPA), jak również potencjalnych dalszych możliwościach rozwoju miłości i jej prawnych uwarunkowań (małżeństwa zawierane na określony okres czasu, poliamoryzm, związek otwarty). Dawniej funkcją miłości romantycznej było łączenie ludzi w trwałe pary, co zapewniało spokojne warunki do wychowywania potomstwa zwłaszcza ekonomicznie. Odpowiednio zaaranżowane związki świadczyły o statusie społecznym i majątkowym. Obecnie ta funkcja miłości romantycznej traci na znaczeniu, zwłaszcza w Europie Zachodniej i Środkowej, gdzie łatwiej jest się utrzymać i stałość małżeństwa nie definiuje sytości potomków. Co się więc zmieniło? Status ekonomiczny kobiet i ich wykształcenie i zarobki, a co za tym idzie – również oczekiwania. Kobiety poszukują partnerów na tym samym lub wyższym poziomie zasobów, mężczyźni patrzą w dół. W związku rosnącą pozycją kobiet zmniejsza się pula kandydatów do wyboru, a rośnie pula mężczyzn niewybieralnych. Co z kolei sprawia, że mężczyźni postrzegani jako atrakcyjni mogą przebierać w kandydatkach i traktować je z mniejszym lub znikomym zaangażowaniem, co z kolei prowadzi ro rosnącego rozczarowania kobiet.

Zmiana sposobu poszukiwania partnerów

Zmienił się również sposób, w który poznajemy potencjalnych nowych partnerów, oraz pula kandydatów do wyboru. Aplikacje randkowe prowadzą do platformizacji intymności (s. 81). Z jednej strony wydaje się, że opcje wyboru są nieskończone, z drugie zaś za wiele możliwości prowadzi do niepodejmowania jakichkolwiek decyzji. Po drugie, zawyżamy oczekiwania wobec naszych potencjalnych partnerów i sami siebie postrzegamy w znacznie lepszym świetle. Ludzie stają się towarem, który trzeba jak najlepiej wystawić, stajemy się swoją własną marką, w którą wciąż trzeba inwestować, żeby była atrakcyjna na rynku. Oceniamy innych ludzi jak towar, starając się zawczasu dowiedzieć o nich jak najwięcej, co odziera znajomość z tajemnicy i ogranicza wyobraźnię. Wreszcie – samym twórcom aplikacji też nie zależy, by ludzie odnajdywali swoje drugie połówki – dzięki temu interes wciąż się kręci.

Zmiana roli miłości

Autor dochodzi więc do następujących wniosków – interesy płci stają się sprzeczne, intymność podlega platformizacji, a na rynku seksualnym rządzi postępujący ekskluzywizm (s. 159). Ponieważ posiadanie potomstwa staje się coraz mniejszym priorytetem, zmienia się również funkcja miłości romantycznej, dawniej pozwalająca w ekonomicznym spokoju wychować potomstwo. Autor dąży ku tezie, że miłość, tak jak ją znamy, nie jest już dłużej możliwa w realizacji. Staje się instrumentem służącym samopoznaniu (s. 271), czymś życiu towarzyszącym, a nie obowiązkowym elementem. Jej wartość leży w poczuciu bezpieczeństwa i przyjaźni, która powstaje na bazie miłości, na byciu z osobą, która zapewni nam czułość i wsparcie, kiedy tego potrzebujemy, choć może nie zaspokajać wszystkich naszych potrzeb, które można realizować gdzie indziej.

Ciekawy kawałek literatury

Czy się zgadzam z tezami Autora czy nie, książkę czytało mi się znakomicie, zmusiła mnie bowiem do zastanowienia się nad różnymi aspektami miłości, na którymi do tej pory się nie zastanawiałam. Szlendak przytacza setki różnych badań i statystyk, patrzy na wiele omawianych tematów z różnych perspektyw, a to wszystko robi w formacie popularnonaukowym, niezbyt skomplikowanym językiem, wymagającym jednak skupienia i uwagi. Rzadko w takim tempie i z takim zainteresowaniem czytam książki okołonaukowe, bo najczęściej są nudne i nieprzystępne. Mnie Miłość nie istnieje wciągnęła, zaciekawiła i zmusiła do refleksji, jestem również przekonana, że przy następnej lekturze wyciągnęłabym dla siebie coś innego. Polecam!

Moja ocena: 8/10.


Tomasz Szlendak, Miłość nie istnieje
Wydawnictwo Znak, Kraków 2025
Liczba stron: 366
ISBN: 978-83-240-9242-0

******************************************************************************

Love as a Fairytale Unicorn

I read about Tomasz Szlendak's book in some compilation of books about love, which, in retrospect, seems rather ironic. As is often the case with recommendations, I remembered the author and the title—that's quite a lot—and ordered the book from the library. Keenly pressed for time, I approached the book with some caution (I couldn't listen to the audiobook; it demanded too much of my concentration), but it turned out that this analysis of the contemporary understanding of love, filled with fascinating research, could be devoured in almost one sitting. It's one of the best books I've read this year.

A Few Words About the Author

Tomasz Szlendak, born in 1974, is a sociologist, a professor at the Faculty of Philosophy and Social Sciences at Nicolaus Copernicus University in Toruń, and the Director of the Doctoral School in Social Sciences at the same place. He has received numerous scholarships and awards. Szlendak is primarily an author of scholarly works, so last year's Love Does Not Exist (2025) is perhaps the first widely self-written popular science work.

The Changing Role of Love

The author divided his work into two parts: "What Does a Unicorn Look Like?", which examines the social functions of romantic love, and the changes taking place in society and their implications. He devotes considerable attention to dating apps like Tinder, reaching interesting conclusions. In the second part, "New Puzzles," the author examines the perception of love in other cultures, primarily Asian (China, Japan, but also South Africa), as well as potential further developments of love and its legal conditions (marriages concluded for a fixed period, polyamorous relationships, open relationships). Historically, the function of romantic love was to unite people in lasting couples, providing a peaceful environment for raising children, especially economically. Properly arranged relationships reflected social and financial status of the married couple. Currently, this function of romantic love is losing its importance, especially in Western and Central Europe, where it's easier to maintain a living and the stability of marriage doesn't determine the well-being of offspring. So what has changed? Women's economic status, education, and earnings, and consequently, expectations. Women seek partners with the same or higher level of resources, while men look downward. Due to women's growing power, the pool of candidates to choose from is shrinking, while the pool of unselectable men is growing. This, in turn, means that men perceived as attractive can choose among many candidates and treat them with less or no commitment, which in turn leads to growing disappointment among women.

Changing the Way We Find Partners

The way we meet potential new partners has also changed, as has the pool of candidates to choose from. Dating apps are leading to the platformization of intimacy (p. 81). On the one hand, it seems that the options are endless, but on the other, too many options lead to indecision. Secondly, we raise our expectations of our potential partners and perceive ourselves in a much more favorable light. People become commodities that need to be presented in the best possible way; we become our own brands, constantly needing investment to remain attractive in the marketplace. We judge others as commodities, striving to learn as much about them as possible in advance, which strips friendships of their mystery and limits our imagination. Finally, the app creators themselves don't seem to care about people finding their soul mates either—which keeps business afloat.

The Changing Role of Love

The author thus reaches the following conclusions: the interests of the sexes are becoming conflicting, intimacy is being platformed, and the sexual market is being ruled by increasing exclusivity (p. 159). As having children becomes a decreasing priority, the function of romantic love, once allowing for the economic peace of mind of raising children, is also changing. The author argues that love, as we know it, is no longer feasible. It is becoming an instrument of self-discovery (p. 271), a companion to life, rather than a mandatory element. Its value lies in the sense of security and friendship that arises from love, from being with someone who provides us with tenderness and support when we need it, even though they may not meet all our needs, which can be fulfilled elsewhere.

An Interesting Piece of Literature

Whether I agree with the author's thesis or not, I thoroughly enjoyed reading this book. It forced me to consider various aspects of love that I hadn't considered before. Szlendak cites hundreds of different studies and statistics, looks at many of the topics discussed from different perspectives, and does all of this in a popular science format, using language that isn't too complicated, yet requires focus and attention. I rarely read science-related books at such a pace and with such interest, because they are usually boring and inaccessible. I found Love Does Not Exist captivating, intriguing, and thought-provoking. I'm also convinced that I'd pick up something else the next time I read it. I recommend it!

My rating: 8/10.

Author: Tomasz Szlendak
Title: Love Does Not Exist (not translated to English as of May 2026)
Publishing House: Znak, Kraków 2025
Number of pages: 366
ISBN: 978-83-240-9242-0


 

 

niedziela, 17 maja 2026

Salman Rushdie, Luka i ogień życia (Luka and the Fire of Life)

Tylko człowiek krzesze iskry z książek

Nie wiem, czy też Wam się zdarza patrzeć na półkę długie kwadranse i zastanawiać się, po co by tu teraz sięgnąć… Mi się zdarza nagminnie, więc tym razem postanowiłam bez większych refleksji sięgnąć po książkę, która akurat leżała w zasięgu wzroku, i tak trafiłam na Lukę i ogień życia Salmana Rushdie. Z czasów studiów pamiętam poprzedni tom, Harun i morze opowieści, więc z ciekawością sięgnęłam po ciąg dalszy.

Luka, młodszy brat Haruna

Luka i ogień życia to powieść dla dzieci i młodzieży, przepięknie wydana w 2010 roku przez wydawnictwo Rebis. Podzielona jest na 8 rozdziałów, które opowiadają historię Luki, 18 lat młodszego brata Haruna, syna Raszida Khalify i jego żony Soraji. Chłopiec jest dla rodziców błogosławieństwem, odmładzając ich i przynosząc wiele radości. Zwłaszcza ojciec, znakomity bajarz, poświęca mu dużo czasu i opowiada o magicznej krainie, w której wspólnie żyją liczni bogowie z różnych religii. Przez to baśniowe miejsce płynie Rzeka Czasu, a wodospad Niagara Słów spływa z Morza Opowieści do Jeziora Mądrości. Nad jeziorem stoi Góra Wiedzy, na której szczycie płonie pilnie strzeżony Ogień Życia. Okazuje się, że Luka będzie musiał się do tej krainy wybrać, ponieważ zły czarodziej Aag rzuca na ojca klątwę. Raszid Khalifa, Mistrz Wodolejstwa, Ocean Pomysłów, pogrąża się we śnie i nie można go obudzić. Zaniepokojony Luka któregoś dnia potyka się w domu i w ten sposób przenosi do alternatywnej, magicznej rzeczywistości, w której będzie musiał zawalczyć o Ogień Życia, którego moc może wrócić ojca do życia. Co ciekawe, jego pierwszym przewodnikiem po tym świecie będzie Niktata, zjawa, która wysysa z Raszida jego siły życiowe i tożsamość, a kiedy zabierze wszystko, ojciec umrze. Czasu nie ma więc wiele.

Wymyślony świat, który ma szansę ocaleć

Jak się można spodziewać, Luka przeżywa w Czarodziejskim Świecie wiele przygód (choćby pomaga w wojnie ze szczurami, lata na czarodziejskim dywanie, zawiera nowe przyjaźnie czy bierze udział w turnieju zagadek). Co ciekawe, Rushdie wzorował fabułę książki na grze komputerowej – na pierwszym poziomie bohater musi zbudować sobie zapas życia, które potem będzie tracił na kolejnych etapach. Chłopiec po zakończeniu każdej przygody musi zrobić „sejva”, a więc zapisać przygodę, by w razie śmierci nie cofać się do początku. Natomiast zakończenie jest niestandardowe – zamiast oszukiwać pięciu strażników Ognia życia na ostatnim poziomie, Luka postanawia zaapelować do ich rozsądku i zmusić ich do wzięcia odpowiedzialności za pomoc w wykonaniu zadania do końca. Ponieważ Czarodziejska Kraina istnieje, bo stworzył ją ojciec chłopca, jest ona wytworem jego bogatej wyobraźni, ale również efektem wielu lat badań i autentycznej pasji, wraz z jego śmiercią przestanie istnieć (a więc tak jak w Niekończącej się historii Michaela Ende). W interesie żyjących w niej bogów jest więc pomoc chłopcu w dotarciu do ojca na czas i ocalenie swojego świata. To piękny przekaz – zamiast lawirowania i oszustwa na koniec jest apel o pomoc i wzięcie odpowiedzialności za własne życie, dostrzeżenie go w szerszym kontekście wspólnego celu.

Bogactwo języka wyzwaniem dla tłumacza

Książka jest napisana naprawdę pięknym językiem. Do Rushdiego podchodziłam już wielokrotnie, kilka razy zaczynałam (ale nigdy nie skończyłam) Dzieci północy, podobnie z Szatańskimi wersetami. Do tej pory udało mi się przeczytać jedynie jego dwa utwory dla dzieci i młodzieży, ale stanowi to dobrą zachętę, by podejść do najgłośniejszych pozycji jeszcze raz. Zachwycił mnie tutaj odważny język (wiele nowych słów), ale też duża dojrzałość autora i ponadkulturowe łączenie wielu mitologii i religii (jak u Neila Gaimana). Luka i ogień życia musiał być karkołomnym wyzwaniem dla tłumacza Michała Kłobukowskiego, który dźwignął je koncertowo (Niktata – Nobodaddy, Słońkaczka – Elephant Duck, Gryzelda z Wydranii – Insultana of Ott).

Niech żyją Magiczne Krainy!

Książka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, choć bez bicia przyznam, że nie przywiązywałam dużej wagi do poszczególnych etapów podróży i świata przedstawionego. Chociaż pozycja skierowana jest do dzieci i młodzieży, może się okazać dla tej grupy docelowej zbyt trudna, bo ilość zgromadzonych na stronach bogów, bożków, bóstw i przedstawicieli różnych mitologii i religii jest przytłaczająca i może być trudna. Dlatego de facto myślę, że to książka dla dorosłych, którzy chcą przywołać swoje wewnętrzne dziecko i na chwilę zanurzyć się w świecie baśni, gdzie wszystko dobrze się kończy. Czasami wszyscy tego potrzebujemy. Dzięki ciągłej lekturze zaś Czarodziejski Świat Raszida Khalify wciąż będzie istniał.

Moja ocena: 7/10.


Salman Rushdie, Luka i ogień życia
Wydawnictwo Rebis, Poznań 2010
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-7510-509-4

********************************************************************************

Only Man Can Ignite Sparks from Books

I don't know if you, too, have ever stared at a shelf for fifteen minutes and wondered which book you should pick it up now... It happens to me all the time, so this time I decided to pick up a book that happened to be lying within reach without giving it a second thought, and that's how I came across Luka and the Fire of Life by Salman Rushdie. I remember the previous volume, Harun and the Sea of ​​Stories, from my university days, so I reached for the sequel with curiosity.

Luka, Harun's Younger Brother

Luka and the Fire of Life is a novel for children and young adults, beautifully published in 2010 by Polish Publishing House Rebis. It is divided into eight chapters that tell the story of Luka, Harun's 18-year-younger brother, son of Rashid Khalifa and his wife, Soraya. The boy is a blessing for his parents, rejuvenating them and bringing them much joy. His father, a brilliant storyteller, devotes much of his time to him, telling him of a magical land where numerous gods from different religions coexist. The River of Time flows through this fairytale place, and the Niagara Waterfall of Words flow from the Sea of ​​Stories into the Lake of Wisdom. Above the lake stands the Mountain of Knowledge, at which summit burns the carefully guarded Fire of Life. It turns out that Luka will have to travel to this land because the evil Captain Aag has placed a curse on his father. Rashid Khalifa, Master of Watercraft, the Ocean of Ideas, falls asleep and cannot be awakened. One day, troubled, Luka trips at home and this little misstep transports him to an alternate, magical reality where he must fight for the Fire of Life, whose power can bring his father back to life. Interestingly, his first guide in this world will be Nobodaddy, a ghost who drains Rashid of his life force and identity, and when it takes everything, his father will die. Very little time is left for the boy to undertake action.

A fictional world with a chance of survival

As you might expect, Luka experiences many adventures in the World of Magic (for example, he helps in the war against rats, flies on a magic carpet, makes new friends, and participates in a riddle tournament). Interestingly, Rushdie modelled the book's plot on a computer game – in the first level, the hero must build up a supply of life, which he will then lose on subsequent levels. After completing each adventure, the boy must save his adventure so that in the event of death, he won't have to return to the beginning. The ending, however, is unconventional – instead of deceiving the five guardians of the Fire of Life in the final level, Luka decides to appeal to their common sense and force them to take responsibility for helping him complete the task. The World of Magic exists because the boy's father had created it, it is a product of his rich imagination, but also the result of many years of research and genuine passion. With his death, it will cease to exist (just like in Michael Ende's The Neverending Story). It is in the best interest of the gods living within it to help the boy reach his father in time and save his world. It's a beautiful message – instead of manoeuvring and deception, at the end, there's a plea for help and taking responsibility for one's own life, seeing it within the broader context of a shared purpose.

The richness of language: a challenge for the translator

The book is written in truly beautiful language. I've approached Rushdie many times, starting (but never finishing) Midnight's Children several times, and the same with The Satanic Verses. So far, I've only managed to read two of his works for children and young adults, but this is a good incentive to revisit his most acclaimed works. I was captivated by the bold language (with many new words), but also by the author's considerable maturity and cross-cultural blending of multiple mythologies and religions (like Neil Gaiman). Luka and the Fire of Life must have been a daunting challenge for translator Michał Kłobukowski, who mastered it brilliantly (Niktata – Nobodaddy, Słońkaczka – Elephant Duck, Gryzelda z Wydranii – Insultana of Ott).

Long live the Magic Lands!

The book made a very positive impression on me, although I freely admit that I didn't attach much importance to the individual stages of the journey and the world depicted. Although the book is aimed at children and young adults, it may prove too difficult for this target group, as the number of gods, idols, deities, and representatives of various mythologies and religions gathered within the pages is overwhelming and can be challenging. Therefore, I actually think this is a book for adults who want to summon their inner child and briefly immerse themselves in the world of fairy tales, where everything ends well. Sometimes we all need that. With continued reading, Rashid Khalifa's World of Magic will continue to exist.

My rating: 7/10.


Author: Salman Rushdie
Title: Luka and the Fire of Life
Publishing House: Rebis, Poznań 2010
Translation: Michał Kłobukowski
Pages: 224
ISBN: 978-83-7510-509-4