środa, 19 sierpnia 2026

Léna Pappá, Bez daty Kartki z dziennika

Szczęście dobrze naostrzonego ołówka

Swego czasu miałam wielką słabość do Wydawnictwa Książkowe Klimaty, które dbało o literaturę środkowo- i południowo-europejską. Śledziłam nowości, sięgałam po książki. Z tego też okresu pochodzi opublikowany w 2016 roku dziennik Lény Pappy, greckiej poetki i pisarki, z bardzo piękną, subtelną okładką. Z czasem jednak książki wydawnictwa przestały mnie fascynować, często mi się nie podobały, nużyły, nudziły. Niestety, dziennik Pappy trochę wpisuje się w ten trend, a sama książka nie zagrzeje miejsca na mojej półce.

Léna Pappá

Pappá urodziła się w 1932 roku w Atenach (wydawnictwo podaje rok późniejszą datę urodzenia na okładce), a zmarła w ubiegłym roku. Pracowała w Ateńskiej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych jako kustosz biblioteki i asystentka profesora historii sztuki Pandelisa Prevelakisa, była też sekretarzem generalnym tej uczelni. Uznawana jest za jedną z najważniejszych współczesnych poetek greckich, opublikowała kilkanaście tomików poezji, wielokrotnie nagradzanych różnymi wyróżnieniami. Dzienniki są jej osobistymi zapiskami i wspomnieniami, mają bardzo osobisty charakter, pokazują wątpliwości i rozterki Greczynki. Powstawały z różną intensywnością na przestrzeni całego jej życia.

Dziennik ma zawsze swoją specyfikę

Dziennik Pappy był dla mnie trochę męczący, może dlatego, że zaczyna się w jej latach młodzieńczych, kiedy najważniejszym tematem jest zakochanie i rozmyślania o obecnym ukochanym. Wszystkie pamiętniki nastolatek mają w sobie ten męczący fragment. Poetka wydaje się osobą bardzo refleksyjną, nieco depresyjną, dużo pisze o śmierci i o tym, jak ona ją pociąga. Chociaż udaje jej się ułożyć sobie szczęśliwie życie, znajduje sobie męża i rodzi trójkę dzieci, o macierzyństwie pisze w nieszczególnie pochlebny sposób:  „Ale niepodobna zaprzeczyć, że dziecko jest istotą wyjątkowo egoistyczną, która stale się czegoś domaga i chętnie pozbawi cię resztek życia osobistego. Przestajesz istnieć dla siebie, jesteś „czymś”, pisze (s. 401). Odnotowuje codzienne znużenie, drobne wydarzenia codzienności, ludzkie przemijanie, i próbuje dosięgnąć sensu ludzkiego istnienia. Czy jest on w drobnych codziennych radościach: „Zrozumiałam wtedy, i chce o tym napisać, że człowieka może uszczęśliwić byle głupstwo. Nie jakieś wielkie rzeczy, ale jedno dobre słowo, uśmiech, trochę dobrej muzyki, dobre towarzystwo. Suma małych codziennych radości, krótkich dobrych chwil – oto czym jest szczęście, nie potrzeba nic więcej” (s. 104). Zauważa też jednak smutek ludzkiego istnienia, przemijanie, odchodzenie najbliższych (najpierw matki, potem ojca, wreszcie męża).

Aforystyczny sznyt dziennika

Poetka – co pewnie nie zaskakuje – ma znakomite wyczucie słowa. Tworzy wiele niemal aforystycznych zdań, które stanowią o sile jej dziennika. Podam kilka przykładów:

·              ·       Jesienią samotność jest smutna, wiosną – niebezpieczna (s. 23).

·       Zmiana – magiczne słowo. Kryje w sobie tyle szans (s. 43).

·       Nie doroślejemy w pełni, póki nie stracimy matki (s. 129).

·       Stary człowiek potrafi zrozumieć młodego, chociaż młody nie rozumie starego (s. 291).

·       Jedyne, co warto robić na tym padole, to jak najlepiej przeżywać teraźniejszość (s. 374).

·       Co robimy każdego dnia?

Przeprowadzamy się z jednego smutku do drugiego (s. 401).

·       Najbardziej niebezpieczni i śmieszni są ci, którzy samych siebie traktują nazbyt poważnie (s. 407).

O miłości z perspektywy Penelopy

Bardzo pięknie pisze też Pappá o miłości, dzieląc ją na tą romantyczną, niespełnioną, pozostającą w strefie ideałów, i tą codzienną, utytłaną w naszej ludzkiej naturze, brudną i trudną:

Teraz, po doświadczeniach wielu lat małżeństwa, stwierdzam to z całą pewnością. Obcowanie z drugą osobą, wspólne życie zdziera z nas, jak wiadomo, płaszcz oczarowania, więc nikt, ale to nikt, nie jest ani „orłem”, ani „jedynym” w oczach partnera, z którym się dzieli bardzo ludzkie, acz nie zawsze piękne chwile, i w którego obecności człowiek – jak wszyscy ludzie na świecie – śpi, chrapie, kaszle, pluje, wydala, choruje, poci się czy gniewa nie zawsze w idealny sposób.

Wspólne życie wszystko potrafi odrzeć z mitu. S. 436

Niemniej więź między dwojgiem ludzi będących obok siebie w dzień i w nocy, „na dobre i na złe”, silniejsza jest od najbardziej namiętnej miłości. S. 437

Trudno się z tymi przemyśleniami nie zgodzić.

Ciężki klimat dziennika

Chociaż wypisałam sobie z tej książki, jak zresztą widać, naprawdę dużo myśli czy sformułowań, które chciałabym zapamiętać na przyszłość, sama lektura była dla mnie nużąca i przytłaczająca. Dziennik utrzymany jest w smutnym, ciężkim tonie, emocje często wydają się wyolbrzymione i trudne do opanowania, a zachowanie narratorki często trudne do zrozumienia. Jak mówi podtytuł, są to jedynie kartki z dziennika, niedatowane, chociaż zachowane w chronicznym układzie, z dużymi przeskokami w czasie, które znakomicie pokazują miałkość naszych niektórych emocji czy ich wyjście poza skalę problemu. Chociaż lektura jest mocno refleksyjna, to jednak jej pesymistyczny ton nie współgra z moją diametralnie inną naturą i przyznam, że odkładałam książkę z pewną ulgą.

Moja ocena: 5/10.


Léna Pappá, Bez daty Kartki z dziennika
Wydawnictwo Książkowe Klimaty, seria Greckie klimaty, Wrocław 2016
Tłumaczenie: Ewa T. Szyler
Liczba stron:452
ISBN: 978-83-64887-36-9

**********************************************************************************

The Happiness of a Well-Sharpened Pencil

I once had a great fondness for the Publishing House Książkowe Klimaty, which championed Central and Southern European literature. I kept up with new releases and picked up books. The diary of Léna Pappá, a Greek poet and writer, was published in 2016, with a very beautiful, subtle cover. Over time, however, the publisher's books lost their appeal to me; I often disliked them, found them tiresome, and boring. Unfortunately, Pappá's diary is somewhat consistent with this trend, and the book itself won't last long on my shelf.

Léna Pappá

Pappá was born in Athens in 1932 (the publisher lists her birth date on the cover a year later) and died last year (2025). She worked at the Athens Higher School of Fine Arts as a librarian and assistant to Professor of Art History Pandelis Prevelakis, and was also the school's secretary general. She is considered one of the most important contemporary Greek poets, having published more than a dozen volumes of poetry, which have received numerous awards. Her diaries are her personal notes and memoirs; they are deeply intimate, revealing the Greek woman's doubts and dilemmas. They were written with varying intensity throughout her life.

A diary always has its own unique character

Pappá's diary was a bit tedious for me, perhaps because it begins in her teenage years, when the most important theme is falling in love and reflecting on her current lover. All teenage diaries have this tiresome element. The poet seems very reflective, somewhat depressed, and she writes extensively about death and its pull on her. Although she manages to build a happy life for herself, finds a husband, and gives birth to three children, she writes about motherhood in a less than flattering way: "But it's impossible to deny that a child is an exceptionally selfish being, constantly demanding something and eager to deprive you of the remnants of your personal life. You cease to exist for yourself; you become 'something,'" she writes (p. 401). She notes daily weariness, minor everyday events, human transience, and tries to grasp the meaning of human existence. Is it found in small, everyday joys? "I understood then, and I want to write about it, that a person can be made happy by any trivial thing. Not by any great things, but by one kind word, a smile, some good music, good company. The sum of small, everyday joys, short, good moments – that's what happiness is; nothing more is needed" (p. 104). However, she also notes the sadness of human existence, transience, the passing of loved ones (first her mother, then the father, finally the husband).

The Aphoristic Touch of the Diary

The poet—perhaps unsurprisingly—has an exquisite sense of language. She creates many almost aphoristic sentences, which constitute the strength of her diary. Here are a few examples:

• In autumn, loneliness is sad, in spring—dangerous (p. 23).

• Change—a magical word. It holds so many opportunities (p. 43).

• We don't fully grow up until we lose our mother (p. 129).

​​An old person can understand a young person, though a young person cannot understand an old person (p. 291).

• The only thing worth doing in this world is to live the present as best as possible (p. 374).

• What do we do every day?

We move from one sadness to another (p. 401).

• The most dangerous and ridiculous people are those who take themselves too seriously (p. 407).

About Love from Penelope's Perspective

Pappá also writes beautifully about love, dividing it into the romantic, unfulfilled, idealistic kind, and the everyday kind, tainted by our human nature, dirty and difficult:

Now, after many years of marriage, I can say this with certainty. Being with another person, living together, as we know, strips us of the cloak of enchantment, so no one, and I mean no one, is either "the eagle" or "the only one" in the eyes of the partner with whom we share very human, though not always beautiful, moments, and in whose presence we—like all people in the world—sleep, snore, cough, spit, excrete, get sick, sweat, or get angry, not always in an ideal way.

Living together can strip everything of its myth. (p. 436)

Nevertheless, the bond between two people who are next to each other day and night, "for better or for worse," is stronger than the most passionate love. (p. 437)

It's hard to disagree with these thoughts.

The Stuffy Atmosphere of the Diary

Although I jotted down, as you can see, many thoughts and phrases from this book that I'd like to remember for the future, the reading itself was tedious and overwhelming. The diary has a sad, heavy tone; emotions often seem exaggerated and difficult to control, and the narrator's behavior is often difficult to understand. As the subtitle suggests, these are merely pages from the diary, undated, though preserved in a chronic way, with significant jumps in time that brilliantly demonstrate the shallowness of some of our emotions or how they transcend the scale of the problem. Although the reading is highly reflective, its pessimistic tone doesn't resonate with my diametrically different nature, and I admit I put the book down with some relief.

My rating: 5/10.


Author: Léna Pappá
Title: Undated Pages from a Diary (not translated to English as of August 2026)
Publishing House: Książkowe Klimaty, Greckie Klimaty series, Wrocław 2016
Translation: Ewa T. Szyler
Number of pages: 452
ISBN: 978-83-64887-36-9

 

 

 

wtorek, 18 sierpnia 2026

Jenny Erpenbeck, Opowieść o starym dziecku (Geschichte vom alten Kind)

Debiutancka nowela o znacznym stopniu trudności

Wszyscy zachwycają się twórczością Jenny Erpenbeck, wiele osób wymienia ją jako kolejną Noblistkę. Sięgnęłam po jej książkę bez szczególnej wiedzy, a odłożyłam bez szczególnego zachwytu. Może dlatego, że to debiut, a może książka okazała się dla mnie po prostu za trudna.

Jenny Erpenbeck

Erpenbeck urodziła się w 1967 roku w Berlinie Wschodnim. Po ukończeniu studiów pracowała głównie jako reżyser operowy, pisze od lat 90-tych. W 2024 rok jej powieść Kairos, przetłumaczona na język angielski z niemieckiego, wygrała International Booker Prize. Do tej pory (sierpień 2026) ukazały się cztery powieści, trzy tomiki nowel, dwa zbiory esejów i cztery sztuki. Debiutancką nowelę Opowieść o starym dziecku wydało Wydawnictwo Znak w serii litera nova  w tym roku w tłumaczeniu Elizy Borg, zresztą bardzo pięknie.

Bohaterka outsiderka

Któregoś dnia w przytułku dla dzieci zjawia się samotna dziewczynka trzymająca w dłoniach metalowe wiaderko. Jest gruba i niezgrabna, o okrągłej twarzy, nie wiadomo nic o jej rodzicach czy przeszłości. Bezimienna bohaterka ma problem z dopasowaniem się do grupy, więc stara się być jak najbardziej niewidoczna i pozostawać na samym dnie drabiny klasowej, bo tylko tam czuje się bezpiecznie. Jej małomówność i wycofanie zaczynają z czasem być brane przez dzieci za lojalność i oddanie, więc niektóre klasowe łobuzy polegają na jej dyskrecji. Dziewczynka jednak wkrótce zaczyna chorować, co wynosi ją poza margines klasy, a potem szkoły, i przenosi do publicznego szpitala, gdzie zagadka jej tożsamości zostaje rozwiązana.

Możliwe wątki interpretacyjne

Wielu krytyków dostrzega w tej powieści portret wyjątkowo trudnego dojrzewania i związanej z nim samotności i poczucia dyskomfortu we własnym ciele. Bohaterka ucieka od dorosłości pod wpływem nieznanej czytelnikowi traumy, nie chce się zmierzyć ze swoim życiem i ciałem. Dla innych jest to przypowieść o pamięci i życiu w NRD z amnezją i podporządkowaniem się władzy. Sierociniec wraz ze swoimi zasadami byłby opresyjnym społeczeństwem, gdzie najlepiej jest pozostawać niewidocznym, by nie ściągnąć na siebie niechcianej uwagi. Z pewnością bowiem nowela kryje w sobie coś więcej niż tylko historię o samotnej dziewczynce. Jednak żadne z tych odczytań nie było dla mnie logicznym wnioskiem z lektury. Dla mnie nowela okazała się zbyt gęsta (mało dialogów, dużo precyzyjnych acz krótkich opisów), z zaskakującym, ale nielogicznym zakończeniem, i pozostawiła mnie w zdziwieniu i niezrozumieniu. Ponadto, lada moment zapomnę o tej lekturze. Może warto sięgnąć po inny utwór tak powszechnie chwalonej pisarki?

Moja ocena: 4/10.

Jenny Erpenbeck, Opowieść o starym dziecku
Wydawnictwo Znak, Kraków 2026
Tłumaczenie: Eliza Borg
Liczba stron: 112
ISBN: 978-83-8367-785-9

********************************************************************************

A Debut Novel of Considerable Difficulty

Everyone raves about Jenny Erpenbeck's work, many expect her to become the next Literary Nobel Prize winner. I picked up her book without any particular knowledge and put it down without much enthusiasm. Perhaps because it was a debut, or perhaps the book simply proved too difficult for me.

Jenny Erpenbeck

Erpenbeck was born in East Berlin in 1967. After graduating, she worked primarily as an opera director and has been writing since the 1990s. In 2024, her novel Kairos, translated into English from German, won the International Booker Prize. To date (August 2026), four novels, three collections of short stories, two collections of essays, and four plays have been published. Her debut novella, The Old Child, was published by Znak Publishing House in the litera nova series this year, translated by Eliza Borg, and very prettily I must say.

Outsider Heroine

One day, a lonely girl arrives at the children's shelter, clutching a metal bucket. She is fat and awkward, with a round face, and nothing is known about her parents or past. The nameless heroine struggles to fit in, so she tries to be as invisible as possible and remain at the bottom of the class ladder, because that's where she feels safe. Over time, her taciturnity and withdrawn nature begin to be mistaken by the children for loyalty and devotion, so some class bullies rely on her discretion. However, the girl soon becomes ill, which pushes her beyond the margins of the class, and then the school, and she is transferred to a public hospital, where the mystery of her identity is solved.

Possible Interpretive Themes

Many critics see this novel as a portrait of exceptionally difficult adolescence and the loneliness and discomfort associated with it. The protagonist flees adulthood under the influence of an unknown trauma, refusing to confront her life and body. For others, it is a parable about memory and life in the GDR, with its amnesia and submission to authority. The orphanage, with its rules, would be an oppressive society where it's best to remain invisible to avoid attracting unwanted attention. The novella certainly contains more than just the story of a lonely girl. However, neither of these readings was a logical conclusion for me. The novella proved too dense (little dialogue, plenty of precise yet brief descriptions), with a surprising but illogical ending, and left me puzzled and confused. Furthermore, I'll soon forget about this book. Perhaps it's worth trying another work by such a widely praised writer?

My rating: 4/10.


Author: Jenny Erpenbeck
Title: The Old Child
Publishing House: Znak, Kraków 2026
Translation: Eliza Borg
Number of pages: 112
ISBN: 978-83-8367-785-9

piątek, 14 sierpnia 2026

Percival Everett, Drzewa (The Trees)

Literatura może być dziejową zemstą

Głośno jest o pisarzu Percivalu Everett’cie ze względu na jego powieść James, która zdobyła Nagrodę Pulitzera w 2025. Ja jednak sięgnęłam po Drzewa, wydane w tym roku (2026) przez wydawnictwo Marginesy (i nieszczególnie ładnie, dodam). Zapowiedź śledztwa i mordów na tyle okładki zachęciła mnie, latem lubię przeczytać coś na kształt kryminału, szukając nieco lżejszej może lektury. Ależ mnie czekała niespodzianka!

Percival Everett

Urodzony w 1956 roku Everett to amerykański pisarz, wykładowca akademicki (Uniwersytet Południowej Kalifornii), zrobił licencjat z filozofii i magistra z literatury na Brown University, więc wydaje się, że do pisania jest przygotowany idealnie. Wikipedia podaje obszerną listę utworów jego autorstwa – dwadzieścia pięć (!) powieści, siedem tomików poezji czy książkę dla dzieci (na sierpień 2026). Everett znany jest z żonglowania gatunkami literackimi i ironicznego poczucia humoru. W Drzewach dostajemy jedno i drugie.

Schemat morderstwa

Zaczyna się niewinnie – w niewielkim miasteczku Money w stanie Missisipi dochodzi do morderstwa – ginie biały mężczyzna, a jego potencjalny, czarnoskóry morderca siedzi obok, trzymając odcięte jądra swojej ofiary w ręce. Wszystko byłoby jasne, gdyby napastnik sam nie był martwy, i nie wyglądał, jakby był martwy znacznie dłużej niż jego ofiara. Co gorsza, ciało czarnoskórego mężczyzny znika z kostnicy, by znaleźć się w miejscu kolejnego mordu i również trzymać jądra swojej kolejnej białej ofiary w ręce. Schemat wychodzi poza stan i powtarza się w każdym miejscu według tego samego wzorca. Początkowo wydaje się, że pierwsze morderstwa łączy sprawa Emmetta Tilla, 14-latka zlinczowanego w Money, Missisipi, w 1955 roku po fałszywym oskarżeniu przez Carolyn Bryant. Kobieta pomówiła chłopca o nieprzyzwoite komentarze, przez co jej krewni brutalnie go zamordowali. Obecne białe ofiary są powiązane ze sprawą. Okazuje się jednak, że wkrótce morderstwa obejmują cały kraj i wydają się być zemstą za lincze dokonywane na czarnoskórych mieszkańcach Stanów Zjednoczonych przez ostatnie 100 lat. Kluczową postacią okazuje się ponad stuletnia Mama Z, która pieczołowicie dokumentuje je wszystkie, zbierając ponad 7000 udokumentowanych spraw.

Ocalić od zapomnienia i pomścić

Tak trafiamy na pierwszą znaczącą scenę w książce – Damon Thruff, pracownik naukowy, który trafia do prywatnego archiwum Mamy Z, zapisuje nazwiska ofiar linczów jedno po drugim. Zapytany, czemu to robi, odpowiada: „- Kiedy zapisuję imiona i nazwiska, oni stają się rzeczywistością, a nie tylko statystyką. Kiedy zapisuję imiona i nazwiska, oni znów są prawdziwi. To niemal tak, jakby dostali tu jeszcze kilka sekund.” (s. 232). To próba ocalenia ich od zapomnienia, zachowania ich egzystencji na dłużej. Zresztą nieco dalej najlepsza przyjaciółka Thruffa, Gertuda, mówi:

- Wszyscy mówią o ludobójstwach na całym świecie, ale kiedy ludzie są zabijani powoli przez sto lat, nikt tego nie zauważa. Tam, gdzie nie ma masowych grobów, nikt nie widzi ludobójstwa. Amerykańskie oburzenie jest zawsze na pokaz. Ma datę ważności. (s. 350)

Dlatego, kiedy miejsca kolejnych mordów zaczynają przypominać listę zamordowanych w samosądach, książka zatacza ironiczną woltę. Każde nowe nazwisko pociąga za sobą nowe morderstwo w nowym miejscu, a armia martwych ofiar dawnych przestępstw rasowych niepowstrzymanie mści się na swoich oprawcach. Drzewa są słodką zemstą Everetta za lata prześladowań czarnoskórych (i nie tylko).

Donald Trump jako bohater literacki

Dodatkowo Autor użył sobie na prezydencie Stanów Zjednoczonych Donaldzie Trumpie. Przedstawia go jako rozpieszczonego i przestraszonego bachora, przyzwyczajonego do spełniania jego żądań, schowanego ze strachu pod swoim prezydenckim biurkiem (a do jego bujnej grzywy przykleja się schowana tam guma do żucia). Prezydent przyłapany jest na kłamstwie i obrażaniu swoich wyborców, a jego przemówienie jest naprawdę przykre do słuchania. Dawno nie widziałam, żeby ktoś wplótł postać obecnie sprawującego władzę polityka i tak się na niej wyżył. Zawsze też, niezależnie od preferowanej opcji politycznej, bezpośrednie nawiązania do polityki po którejkolwiek stronie mnie rażą i sprawiają, że książka szybciej się dezaktualizuje. Może jednak o swoich poglądach trzeba pisać wprost i bez ogródek.

Słodycz odwetu

Znam jeszcze jeden tylko równie słodki przykład zemsty literackiej, a mianowicie Mistrza i Małgorzatę, w którym Bułhakow puszcza subtelne oczko do czytelnika i wyśmiewa socjalistyczny system. Tak, jak sądzę, że Bułhakow świetnie się bawił, pisząc swoje ikoniczne dzieło, tak sądzę, że sporą dawkę mściwej satysfakcji miał również Percival Everett, pisząc Drzewa. Nawet dla mnie, białej Polki w jakimś przypadkowym mieście, słodycz tej zemsty kapie ze stron tej jakże dobrze napisanej książki. Powieść jest odważna, nie bierze zakładników, ma znakomitą budowę i zostawia czytelnika z zdumieniu i z pełnym niedowierzania uśmieszkiem na twarzy. Czy Apokalipsa naprawdę nadchodzi?

Moja ocena: 8/10.


Percival Everett, Drzewa
Wydawnictwo Marginesy, Warszwa 2026
Tłumaczenie: Tomasz Macios
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-68549-62-1

**********************************************************************************

Literature Can Be Historical Revenge

The writer Percival Everett has become quite a name for his novel James, which won the Pulitzer Prize in 2025. However, I picked up The Trees, published this year (2026) by Marginesy (and not particularly pretty, I might add). The announcement of an investigation and murders on the back cover enticed me; in the summer, I like to read something resembling a crime novel, perhaps looking for something a little lighter. What a surprise I was in for!

Percival Everett

Born in 1956, Everett is an American writer and academic (University of Southern California). He holds a BA in Philosophy and an MA in Literature from Brown University, so it seems he is ideally suited to writing. Wikipedia lists an extensive list of his works – twenty-five (!) novels, seven volumes of poetry, and a children's book (as of August 2026). Everett is known for his genre-bending and wry sense of humor. In The Trees, we get both.

Murder Pattern

It begins innocently enough – a murder occurs in the small town of Money, Mississippi. A white man is murdered, and his potential black killer sits nearby, holding his victim's severed testicles. Everything would be clear if the assailant wasn't already dead and appeared to have been dead much longer than his victim. Worse still, the black man's body disappears from the morgue, only to turn up at the site of another murder, also holding the testicles of his next white victim. The model extends beyond the state and repeats itself in every location, following the same pattern. Initially, the first murders appear to be connected to the case of Emmett Till, a 14-year-old lynched in Money, Mississippi, in 1955 after being falsely accused by Carolyn Bryant. The woman blamed the boy of making indecent comments, prompting her relatives to brutally murder him. The current white victims are linked to the case. It soon turns out, however, that the murders spread across the country and appear to be revenge for the lynchings committed against Black people in the United States over the past 100 years. The key figure seems  to be the over-100-year-old Mama Z, who meticulously documents all murders, collecting over 7,000 documented cases.

Save from Oblivion and Avenge

This is how we arrive at the first significant scene in the book – Damon Thruff, a researcher who stumbles upon Mama Z's private archive, records the names of lynching victims one by one. When asked why he does this, he replies: " When I write their names they become real, not just statistics. When I write the names they become real again. It’s almost like they get a few more seconds here " (p. 232). It's an attempt to save them from oblivion, to preserve their existence for a longer time. A little further on, Thruff's best friend, Gertuda, says:

Everybody talks about genocides around the world, but when the killing is slow and spread over a hundred years, no one notices. Where there are no mass graves, no one notices. American outrage is always for show. It has a shelf life. (p. 350)

Therefore, when the locations of subsequent murders begin to resemble a list of those murdered in lynchings, the book takes an ironic turn. Each new name brings with it a new murder in a new place, and the army of dead victims of past racial crimes relentlessly takes revenge on their tormentors. The Trees are Everett's sweet revenge for years of persecution of black people (and others).

Donald Trump as a Literary Hero

Furthermore, the author paid some special attention to the President of the United States, Donald Trump. He portrays him as a spoiled and frightened brat, accustomed to have his demands immediately fulfilled, hiding in fear under his presidential desk (with chewing gum stuck to his lush mane). The president is caught lying and insulting his constituents, and his speech is truly painful to listen to. It's been a long time since I've seen anyone embody a politician currently in power and take it out on them so vehemently. Regardless of one's political leanings, direct references to politics on either side always worry me and make the book outdated more quickly. Anyhow, maybe one should be direct and straightforward about one's views, it’s called the freedom of speech.

The Sweetness of Revenge

I know of only one other equally sweet example of literary revenge: The Master and Margarita, in which Bulgakov winks subtly at the reader and ridicules the socialist system. Just as I think Bulgakov had a great time writing his iconic work, I think Percival Everett also had a healthy dose of vengeful satisfaction in writing The Trees. Even for me, a white Pole in some random town, the sweetness of that revenge drips from the pages of this oh-so-well-written book. The novel is bold, takes no hostages, is superbly constructed, and leaves the reader astonished and with a disbelieving smile on their face. Is the Apocalypse truly coming?

My rating: 8/10.

Author: Percival Everett
Title: The Trees
Publishing House: Marginesy, Warsaw 2026
Translation: Tomasz Macios
Number of pages: 368
ISBN: 978-83-68549-62-1

niedziela, 9 sierpnia 2026

Mary Roach, Sztywniak Osobliwe życie nieboszczyków (Stiff: The Curious Lives of Human Cadavers)

Jak martwi pomagają nam lepiej żyć

O książce Mary Roach Sztywniak przeczytałam w którymś zestawieniu nieodkładalnych książek na lato. Potem dostrzegłam ją na półce nowości w bibliotece i mój los był przesądzony… Ponieważ jednak z rajdu po bibliotekach przyniosłam ponad dziesięć pozycji, szybkie sięgnięcie po tą właśnie nie było przesądzone. Kiedy jednak wzięłam ją do ręki by zobaczyć, jaki jest opis na okładce, a potem spis rozdziałów, a potem zaczęłam czytać, okazało się, że książka naprawdę jest nieodkładalna.

Nazwisko znaczące?

Mary Roach to amerykańska pisarka, i jak definiuje ją angielskojęzyczna Wikipedia, specjalistka od humoru. Ma na swoim koncie dziewięć książek popularnonaukowych, przy czym Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków był pierwszą z nich, wydaną w Stanach Zjednoczonych w 2003 roku, gdzie niemal natychmiast trafił na listy bestsellerów. Takie opóźnienie wydawnicze z jednej strony dziwi (w tekście jest dużo odniesień do badań z tamtego czasu i jednak ma się wrażenie, że nie jest ona najbardziej aktualna), a z drugiej strony może i nie – temat jest ciężki, bo dotyczy ludzkich zwłok i ich życia po śmierci.

Życie po śmierci rozdział po rozdziale

W dwunastu rozdziałach Autorka przygląda się ludzkiemu ciału po śmierci. Szczęśliwie daje nam dwa rozdziały na przyzwyczajenie się do zwłok i ich najczęstszego zastosowania, jeśli zostały przekazane na cele naukowo-badawcze, a więc lekcji anatomii na uniwersytetach i w placówkach medycznych, zanim przejdzie do najtrudniejszej części w książce. Rozdział trzeci, „Życie po śmierci”, pokazuje stadia rozkładu ludzkiego ciała w specjalnej placówce naukowej Kliniki Medycznej Uniwersytetu Tennessee. Zwłokom pozwala się rozkładać w specjalnie do tego przeznaczonym ogrodzie, w różnych warunkach (w ubraniu lub bez, częściowo zakopanym, leżącym w wodzie, etc.), by badać postęp rozkładu i wpływ warunków atmosferycznych, co z kolei pozwala potem ustalić czas zgonu przy ciałach, które odnaleziono po długim czasie, często z podejrzeniem morderstwa. Jako że zaczęłam czytać tą książkę późnym wieczorem, to był rozdział który udało mi się skończyć przed snem, i nie był to dobry pomysł. Jednak poranek zrekompensował mi nocne koszmary – rozdział czwarty, „Trup za kółkiem”, opowiadający o użyciu zwłok w przemyśle motoryzacyjnym do badań nad bezpieczeństwem pojazdu, jest napisany fenomenalnie i z dużym humorem. Zastanawiam się, czy zaśmiewanie się w głos nad książką o trupach to normalna sprawa. Pozwólcie jednak, że dam Wam próbkę: „Wbrew powszechnemu przekonaniu w testach zderzeniowych zwłok nie sadza się na przednich siedzeniach realnie pędzących samochodów, bo prowadzenie auta to jedna z tych rzeczy, których trup nie robi najlepiej” (s. 111). Z tego rozdziału dowiedziałam się też najwięcej (np. że trzonek kierownicy w dawnych automobilach był umiejscowiony tak, że w razie wypadku wbijał się idealnie w serce kierowcy, że współczesne samochody zwijają się z przodu w harmonijkę nawet przy stosunkowo niewielkich stłuczkach, by jak najlepiej ochronić pasażerów, przy współczesnych standardach bezpieczeństwa człowiek jest w stanie przeżyć zderzenie czołowe ze ścianą przy prędkości 95km/h, a maksymalnie wgniecenie klatki piersiowej, które nie powoduje obrażeń, to 7 centymetrów). Nawet przypisy są skonstruowane tak, że w humorystyczny sposób kierują czytelnika do dalszych ciekawych faktów, jak choćby historia pielęgniarki (!) Chante Mallard, która potrąciwszy mężczyznę wróciła z jego żywym jeszcze ciałem do domu i pozwoliła mu umrzeć, a potem pozbyła się zwłok i samochodu i zgubiło ją samochwalstwo (znów, Wikipedia opisuje ten bulwersujący wypadek bardzo szczegółowo). W kolejnym rozdziale, „Poza czarną skrzynką”, czytelnik znajdzie garść porad dotyczącą bezpieczeństwa w samolotach („Siadaj w pobliżu wyjścia bezpieczeństwa. W razie wypadku trzymaj się blisko podłogi, bo tam jest najmniej dymu i gorącego powietrza. Wstrzymuj oddech tak długo, jak potrafisz, to może uda ci się nie ugotować płuc i nie nawdychać trujących oparów” s. 167). W kolejnych rozdziałach Autorka pisze o używaniu zwłok w testach balistycznych („Trup idzie do wojska”), badaniach nad całunek turyńskim („Święty trup”), lękach przed pochowaniem żywcem i jak dawniej upewniano się, że ktoś naprawdę nie żyje („Skąd wiesz, że nie żyjesz?”, niektórzy badacze są naprawdę chorzy!), o transplantacjach („Tylko głowa”) i ich dość ponurych początkach (badania radzieckiego lekarza Władimira Demichowa nad psami czy Roberta White’a nad małpami i przeszczepami mózgu), kanibalizmie („Zjedz mnie”), gdzie pisze o zwyczaju zjadania łożyska, popularnych cukierkach z balsamowanych zwłok i innych ohydach, aż wreszcie w przedostatnim rozdziale „Z pieca do kubła z kompostem” o rozwijających się metodach bardziej ekologicznej utylizacji zwłok. Zwierzęta rozpuszcza się w ługu, natomiast w Szwecji trwają badania nad kompostowaniem zwłok. Idea, że kiedyś wyrośnie z nas drzewo, jest w jakimś stopniu pocieszająca. Na końcu Autorka zastanawia się, co zrobić ze swoimi zwłokami i czy przekazać je na cele naukowe, dochodzi jednak do wniosku, że pozostawia taką decyzję rodzinie, która musi potem żyć z jej konsekwencjami.

Ostrożnie przy czytaniu

Chociaż książka może być momentami naprawdę ciężka do przetrawienia, a większość czytelników nie chce się skonfrontować z rozkładem własnego ciała po śmierci, to jednak ilość poruszanych tematów i wielość informacji, którą można z niej wyciągnąć, jest ogromna. Na pewno sytuację poprawia fakt, że Autorka pisze w lekki, „amerykański” sposób, i choć czasami jej żarty są niesmaczne, to jednak sprawiają, że ta ciężkostrawna skądinąd lektura staje się lżejsza. Dla osób szczególnie wrażliwych albo obdarzonych dobrze rozwiniętą wyobraźnią, która dobrze odda zapachy i obrazy opisane w książce, polecam pominąć rozdział trzeci. Dla fanów motoryzacji zaś – koniecznie przeczytać rozdział czwarty! Ciekawa, choć makabryczna ze swej natury, lektura.

Moja ocena: 7/10.


Mary Roach, Sztywniak Osobliwe życie nieboszczyków
Wydawnictwo Filia, Poznań 2026
Tłumaczenie: Maciej Borys Sekerdej
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-8402-957-2

*********************************************************************************

How the Dead Help Us Live Better

I read about Mary Roach's book Stiff in one of the lists of unputdownable summer books. Then I noticed it on the new releases shelf in the library and my fate was sealed... However, since I brought over ten items from the library raid, it was not certain that I would reach for this one quickly. However, when I picked it up to see the description on the cover, and then the list of chapters, and then I started reading, it turned out that the book was truly impossible to put down.

A Meaningful Surname?

Mary Roach is an American writer and, as the English-language Wikipedia defines her, a specialist in humour. She has written nine popular science books, including Stiff: The Peculiar Lives of Human Cadavor. It was the first of them, published in the United States in 2003, where it almost immediately hit the bestseller lists. The book was published in Poland only this year, and such a publishing delay is surprising on the one had (the text contains many references to research from that time, therefore the Polish reader has the impression that it is not really up-to-date), but on the other hand, perhaps not - the topic is difficult because it concerns human corpses and their “life after death”.

Life After Death Chapter by Chapter

In twelve chapters, the Author looks at the human body after death. Fortunately, she gives us two chapters to get used to cadavers and their most common use if they were donated for scientific and research purposes, i.e. anatomy lessons at universities and medical facilities, before moving on to the most difficult part of the book. Chapter three, " Life After Death:  On human decay and what can be done about it ", shows the stages of decomposition of the human body in a special research facility of the University of Tennessee Medical Clinic. Corpses are allowed to decompose in a garden specially designated for this purpose, in various conditions (with or without clothes, partially buried, lying in water, etc.) to study the progress of decomposition and the influence of weather conditions, which in turn allows the time of death to be determined for bodies that were found after a long time, often victims of murder. Since I started reading this book late in the evening, I managed to finish the chapter before going to bed, and it wasn't a good idea. However, the morning compensated for the nightmares - chapter four, " Dead Man Driving:  Human crash test dummies and the ghastly, necessary science of impact tolerance", about the use of corpses in the automotive industry for vehicle safety research, is written phenomenally and with great humour. I wonder if it's normal to laugh out loud at a book about dead bodies? But let me give you a sample: "Contrary to popular belief, in crash tests, corpses are not placed in the front seats of real, moving cars, because driving is one of those things that a corpse cannot do best" (p. 111). I also learned the most from this chapter (e.g. that the steering shaft in old cars was located in such a way that in the event of an accident it stuck perfectly into the driver's heart, that modern cars fold into an accordion at the front even in the event of relatively minor collisions to best protect the passengers, that with modern safety standards a person can survive a head-on collision with a wall at a speed of 95 km/h, and the maximum dent in the chest that does not cause injury is 7 centimetres). Even the footnotes are constructed in such a way that they humorously direct the reader to further interesting facts, such as the story of nurse (!) Chante Mallard, who, having hit a man, returned home with his still living body and let him die, and then got rid of the body and the car and was lost in self-praise (again, Wikipedia describes this shocking accident in great detail). In the next chapter, " Beyond the Black Box: When the bodies of the passengers must tell the story of a crash", the reader will find a handful of tips regarding safety on airplanes ("Sit near the safety exit. In the event of an accident, stay close to the floor, because there is the least amount of smoke and hot air there. Hold your breath as long as you can, and you may be able to avoid boiling your lungs and inhaling poisonous fumes" p. 167). In the following chapters, the author writes about the use of corpses in ballistics tests ("The Cadaver Who Joined the Army:  The sticky ethics of bullets and bombs"), research on the Shroud of Turin ("Holy Cadaver:  The crucifixion experiments"), fears of being buried alive and how in the past people were made sure that someone was really dead ("How to Know if You're Dead:  Beating-heart cadavers, live burial, and the scientific search for the soul", some researchers are really sick!), about transplantations ("Just a Head: Decapitation, reanimation, and the human head transplant") and their rather grim beginnings (the research of the Soviet doctor Vladimir Demikhov on dogs or Robert White on monkeys and brain transplants), cannibalism ("Eat Me:  Medicinal cannibalism and the case of the human dumplings"), where she writes about the custom of eating the placenta, popular candies made from embalmed corpses and other abominations, and finally in the penultimate chapter " Out of the Fire, into the Compost Bin:  And other  new ways to end up" about the developing methods of more ecological disposal of corpses. Animals are dissolved in lye, while research on composting carcasses is underway in Sweden. The idea that one day we will grow into a tree is somehow comforting. Finally the author ponders what to do with her remains and whether to donate them to science, but concludes that she leaves that decision to her family, who must then live with the consequences.

Read with Caution

Although the book can be difficult to digest at times, and most readers don't want to confront the decomposition of their own bodies after death, the number of topics covered and the wealth of information that can be gleaned from it are enormous. This is certainly improved by the author's light, "American" writing style, and although her jokes are sometimes distasteful, they make this otherwise difficult read lighter. For those who are particularly sensitive or have a well-developed imagination that can capture the smells and images described in the book, I recommend skipping chapter three. For automotive enthusiasts, be sure to read chapter four! An interesting, albeit macabre, read.

My rating: 7/10.


Author: Mary Roach
Title: Stiff: The Curious Lives of Human Cadavers
Publishing House: Filia, Poznań 2026
Translation: Maciej Borys Sekerdej
Pages: 400
ISBN: 978-83-8402-957-2

David Szalay, Ciało (Flesh)

Mamy ciało, gdzie jest dusza?

Sięgnęłam po książkę Szalaya w piątek po południu, a nagrodzona Bookerem powieść Ciało ma niecałe 400 stron. W sobotę rano było już po sprawie, i to tylko dlatego, że zmęczone lekturą oczy nie dawały już rady po 350 stronach. Najnowsze dzieło pisarza to kawał solidnej literatury, a jednocześnie głęboki, smutny portret ludzkiego życia. Nagroda wydaje się ze wszech miar zasłużona.

David Szalay

Ciało to szósta książka pisarza, pierwsza nagrodzona Nagrodą Bookera, ale jednocześnie druga do niej nominowana– pierwsza była Czym jest człowiek? z 2016 roku. Szalay urodził się w 1974 roku w Kanadzie, jego ojciec jest Węgrem, a mama Kanadyjką. Mieszkał w Beirucie, Londynie, Brukseli, Peczu na Węgrzech, a obecnie rezyduje w Wiedniu.  

Migawki z życia

Ciało to historia urodzonego na Węgrzech Istvána, którego poznajemy, gdy ma 15 lat i dojrzewa. Chłopak przeprowadza się z matką w nowe sąsiedztwo i nie ma zbyt wielu przyjaciół. Matka prosi go o pomoc w noszeniu zakupów dla sąsiadki, co z kolei prowadzi do zainicjowanego przez kobietę romansu. Kiedy jednak István wyznaje jej miłość i zaczyna się angażować, 42-latka zrywa z nim, a chłopak popada przez to w głębokie kłopoty. Dalej obserwujemy go podczas jego służby wojskowej na Bliskim Wschodzie, gdzie odznacza się odwagą i dostaje za nią medal, ale nie chce kontynuować tej ścieżki kariery. Potem wyjeżdża do Anglii, gdzie pracuje jako ochroniarz w szemranych klubach, ale któregoś wieczoru ratuje bogatemu mężczyźnie życie, a ten pomaga mu w znalezieniu lepszej pracy. István wdaje się w romans z żoną swojego nowego pracodawcy, a po jego śmierci zostaje jej mężem, osiągając wysoką pozycję społeczną i prowadząc własne inwestycje z pomocą kapitału żony. Jednak syn jego żony z pierwszego małżeństwa, Thomas, nienawidzi go, bo odkrył romans matki jako dziecko i uważa, że Węgrowi zależy tylko na majątku matki. Ta początkowa drzazga drastycznie zmieni życie Istvána.

Bierność głównego bohatera

Powieść Szalaya jest niesamowicie zmysłowa, a jednym z jej głównych tematów jest seks (i jego naprawdę dobre, naturalne, nierażące opisy). Wraz z Istvánem przeżywamy jego inicjację seksualną z dojrzałą kobietą, a potem kolejne relacje, romanse i zbliżenia. Z czasem rodzi się wrażenie, że mężczyzna ma stosunkowo mały wpływ na swoje życie, że ono mu się przydarza, a on tylko biernie za nim podąża. Mężczyzna nie potrafi pomóc swojemu synowi, kiedy ten doświadcza zastraszania w szkole, a na problemy ze starszym synem swojej żony reaguje agresją lub wycofaniem. Również swoje zaangażowanie i miłość do żony odkrywa zbyt późno, nie zdając sobie sprawy ze skali swojego uczucia. Jednak w godzinie próby, w punkcie zwrotnym swojego życia, István podejmuje moralną decyzję – postanawia uratować życie Thomasa, który właśnie przedawkował narkotyki, chociaż oznacza do dla niego utratę majątku i znaczące obniżenie komfortu życia. To mnie zaskoczyło, zupełnie się tego nie spodziewałam po głównym bohaterze. Nie wiem, czy pewnie oddzielenie się Istvána od swoich emocji, funkcjonowanie w dużej mierze bezrefleksyjne, na fali bezwładności, tłumaczy tytuł. Mamy ciało, które skupia się na zaspokajaniu swoich fizycznych potrzeb i popędów, bierze to, co mu się przytrafia, mając jednak niewiele siły woli, by nadać swojemu życiu bardziej konsekwentny czy zdefiniowany kierunek. Zmiany przyjmuje biernie, z dystansem, stoicko, ale bez podejmowania prób wpłynięcia na sytuację.

Czy banał nie może być prawdziwy?

Narracja, chociaż chronologiczna, przeskakuje spore kawałki czasu, pokazując fragmenty życia Istvána, ale nie dając obrazu całości. Kilkukrotnie Autor stosuje zabieg pozostawienia czytelnika w niepewności przy najbardziej dramatycznych wydarzeniach, a ich skutki czy konsekwencje poznajemy mimochodem znacznie później, z perspektywy czasu, pozbawione już intensywnego dramatyzmu, który musiał im towarzyszyć zaraz po tym, jak się wydarzyły. Dzięki temu mam wrażenie, że powieści udało się złapać pewną oczywistą prawdę o życiu – to garść sytuacji, które nas w pewnym stopniu definiują, wykorzystanych lub zmarnowanych szans. Brzmi banalnie, ale czym innym jest nasze życie? Mi powieść podobała się bardzo, a przy ilości czytanych obecnie książek wydała się świeża, z pewnością wciągająca, a lekturę zakończyłam z tak lubianym przeze mnie „hmmm”.

Moja ocena: 9/10.


David Szalay, Ciało
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2026
Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-979656-9-0

*****************************************************************************

We have the body, where is the soul?

I picked up Szalay's book on Friday afternoon, and the Booker Prize-winning novel, Flesh, is less than 400 pages long. By Saturday morning, it was over, and only because my tired eyes couldn't handle any more text after 350 pages. The writer's latest work is a solid piece of literature and, at the same time, a profound, sad portrait of human life. The award seems thoroughly deserved.

David Szalay

Flesh is the writer's sixth book, the first to win the Booker Prize, but also the second to be nominated for it – the first was All That Man Is in 2016. Szalay was born in 1974 in Canada to a Hungarian father and a Canadian mother. He has lived in Beirut, London, Brussels, and Pécs, Hungary, and currently resides in Vienna.

Snapshots of Life

Flesh is the story of Hungarian-born István, whom we meet at the age of 15, coming of age. He moves with his mother to a new neighbourhood where he doesn't have many friends. His mother asks him to help their neighbour to carry her groceries, which in turn leads to an affair initiated by the woman. However, when István confesses his love and begins to commit, the 42-year-old breaks up with him, and the boy finds himself in deep trouble. We then follow him during his military service in the Middle East, where he distinguishes himself for his courage and receives a medal for it, but he refuses to continue this career path. He then travels to England, where he works as a security guard in shady clubs, but one night he saves the life of a wealthy man, who helps him find a better job. István begins an affair with another employer's wife, and after her husband’s death, he marries her, achieving a high social position and managing his own investments with the help of his wife's capital. However, Helen's son from her first marriage, Thomas, hates him because he discovered his mother's affair as a child and believes the Hungarian only cares about her fortune. This initial rift will drastically change István's life.

The Protagonist's Passivity

Szalay's novel is incredibly sensual, and one of its main themes is sex (and its truly good, natural, and unoffensive descriptions). We experience István's sexual initiation with a mature woman, followed by subsequent relationships, romances, and intercourses. Over time, the impression develops that the man has relatively little influence over his own life, that it happens to him, and he only passively follows it. He is unable to help his son when he experiences bullying at school, and he reacts to problems with his wife's older son with aggression or withdrawal. He also discovers his commitment and love for his wife too late, unaware of the scale of his feelings. However, in the hour of trial, at a turning point in his life, István makes a moral decision – he decides to save the life of Thomas, who has just overdosed on drugs, even though it means the loss of his fortune and a significant reduction in his quality of life. This surprised me; I didn't expect it from the main character at all. I don't know if István's disconnection from his emotions, functioning largely without reflection, on a wave of inertia, explains the title. We have human flesh focused on satisfying its physical needs and urges, accepting what happens to it, yet having little willpower to give its life a more consistent or defined direction. It accepts changes passively, with detachment, stoic, but without attempting to influence the situation.

Can't a cliché be true?

The narrative, although chronological, skips large chunks of time, showing fragments of István's life but not providing a complete picture. The author repeatedly employs the tactic of leaving the reader in suspense during the most dramatic events, only to learn their consequences much later, in retrospect, stripped of the intense drama that must have accompanied them immediately after they occurred. This leaves me with the impression that the novel has captured a certain obvious truth about life – a collection of situations that define us to some extent, opportunities taken or squandered. It sounds cliché, but what else is our life? I really enjoyed the novel, and considering the number of books I currently read, it felt fresh and certainly engaging. I finished reading it with that "hmmm" I love.

My rating: 9/10.


Author: David Szalay
Title: Flesh
Publishing House: Pauza, Warsaw 2026
Translation: Dobromiła Jankowska
Pages: 400
ISBN: 978-83-979656-9-0

 

sobota, 25 lipca 2026

Erin Meyer, Mapa kulturowa (The Culture Map)

Publikacje biznesowe pomagają lepiej zrozumieć świat

Książkę Mapa kulturowa Erin Meyer otrzymałam w zeszłym roku w prezencie świątecznym. Zabrałam ją ze sobą do Japonii, również jako kontynuację moich przygotowań do podróży. Muszę przyznać, że jest to przyjemna i bardzo pouczająca lektura, o tej samej strukturze – przykład jako wstęp, potem analiza, potem kilka kolejnych przykładów i wnioski. Wierzę, że ta książka pomogła mi lepiej zrozumieć mojego azjatyckiego szefa i dostrzec kod kulturowy stojący za jego decyzjami.

Erin Meyer

Meyer urodziła się w USA w 1971 roku, wkrótce zaczęła podróżować i pracować na całym świecie, zaczynając jako wolontariuszka Korpusu Pokoju, ucząc języka angielskiego w Botswanie. Później, przez ponad 20 lat, robiła międzynarodową karierę, co pozwoliło jej dostrzec i zrozumieć różnice kulturowe w różnych krajach. To doprowadziło do publikacji książki Mapa kulturowa, wydanej w Polsce przez wydawnictwo Znak w 2023 roku, 8 lat po amerykańskiej premierze. Podtytuł brzmi Jak skutecznie radzić sobie z różnicami kulturowymi w biznesie. Obecnie Meyer jest profesorem w INSEAD Business School i prowadzi wykłady na całym świecie.

Jak pracować z różnymi kulturami najefektywniej

Erin Meyer uważa, że ​​istnieje osiem wymiarów, które najlepiej opisują międzynarodowe różnice między kulturami. Są to:

• Komunikacja – niski kontekst vs. wysoki kontekst
• Ewaluacja – bezpośrednia negatywna informacja zwrotna vs. pośrednia negatywna informacja zwrotna
• Perswazja – najpierw zasady vs. najpierw zastosowanie
• Przywództwo – egalitarne vs. hierarchiczne
• Podejmowanie decyzji – konsensualne vs. odgórne
• Zaufanie – oparte na zadaniach vs. oparte na relacjach
• Niezgoda – konfrontacyjne vs. unikanie konfrontacji
• Planowanie – liniowe vs. elastyczne

Autorka stworzyła prostą skalę, na której możemy ocenić nasze kultury i ich miejsce, co pomoże nam zrozumieć, skąd pochodzimy i jak postrzegamy niektóre aspekty. Wyniki powinny być ważone w kontekście relatywizmu kulturowego – w zależności od tego, gdzie na danej skali znajduje się nasza własna kultura względem innych (przykładem jest Hiszpania jako kultura oparta na relacjach z perspektywy niemieckiej, ale kultura oparta na zadaniach z perspektywy indyjskiej, chińskiej czy saudyjskiej). To, jak kultury postrzegają siebie nawzajem, również wyznacza punkt widzenia. „Wchodząc w interakcję z kimś z innej kultury, staraj się więcej obserwować, więcej słuchać i mniej mówić. Słuchaj, zanim coś powiesz i ucz się, zanim coś zrobisz”, mówi Meyer (s. 27).

Wymiar po wymiarze

W rozdziałach następujących po Wprowadzeniu Meyer zajmuje się wymiarami jeden po drugim, zawsze podążając za tym samym schematem – przykład z życia wzięty, analiza, skala kulturowa i wyjaśnienie, kilka dodatkowych przykładów i porad na końcu. To sprawia, że ​​książka jest w pewnym sensie bardzo amerykańska same wnioski zmieściłyby się na kilku stronach, ale jednocześnie widzimy, jak każdy problem wygląda w rzeczywistości, a to sprawia, że ​​książka jest mniej akademicka, a bardziej oparta na realiach. Trzy wnioski, które pomogły mi lepiej zrozumieć środowisko, w którym pracuję? Po pierwsze, istnieją kultury, w których zaufanie buduje się poprzez zadania i nie utrzymuje się relacji po ich zakończeniu, więc nie ma w tym nic osobistego. Po drugie, istnieją kultury, w których przywództwo jest hierarchiczne i nigdy nie należy zaprzeczać szefowi, a publiczne nieporozumienia są źle postrzegane. Ponownie, nic osobistego. Po trzecie, bardzo ogólnie – różnimy się, a te różnice kulturowe mogą naprawdę utrudniać nam życie, dopóki ich nie zrozumiemy i nie rozszyfrujemy, będziemy się z tymi nieprzyjemnościami borykać. Jest na to rada: czytać, uczyć się i stosować to, czego się nauczyliśmy, aby ułatwić sobie życie.

Moja ocena: 8/10.

Erin Meyer, Mapa kulturowa
Wydawnicto Znak Litera nova, Kraków 2023
Tłumaczenie: Agnieszka Sobolewska
Liczba stron: 320
ISBN: 978-32-24085019

***********************************************************************************

Business Publications Can Help You Understand the World Better

I received the book The Culture Map by Erin Meyer as a Christmas Gift last year. I took it with me to Japan, also as a continuation of my preparations for the journey. I have to say it is a pleasant and highly informative read, with the same structure – example as an introduction, then analysis, then some more examples, and conclusions. I believe this book has helped me to understand my Asian boss better, and see the cultural code behing his decisions.

Erin Meyer

Meyer was born in the USA in 1971, but soon started to travel and work around the word, starting as a volunteer of Peace Corps teaching English in Botswana. She later had an international career of more than 20 years, letting her see and realise cultural differences across countries. That led to the publication of the book The Culture Map. Decoding how People Think, Lead, and Get Things Done Across Cultures in 2015. Currently she is a professor in the INSEAD Business School and lectures around the world.

How to Work with Different Cultures Most Efficiently

Erin Meyers believes there are eight dimensions that best describe international differences between cultures. Those are:

  • Communication – low-context vs. high-context
  • Evaluating – direct negative feedback vs. indirect negative feedback
  • Persuading – principles-first vs. application first
  • Leading – egalitarian vs. hierarchical
  • Deciding – consensual vs. top-down
  • Trusting – tasks based vs. relationship-based
  • Disagreeing – confrontational vs. avoids confrontation
  • Scheduling – linear-time vs. flexible time

The Author has created a simple scale on which we can mark our cultures and their place on it, which will make us understand where do we come from and how do we perceive some aspects. Results should be weighted against cultural relativity - depends where our own culture is on the particular scale (example given was Spain as relationbased culture from German perspective but task-based culture from Indian, Chinese or Saudi Arabia perspective). How cultures perceive each other also establishes a point of view.

When interacting with someone from another culture, try to watch more, listen more, and speak less. Listen before you speak and learn before you act, says Meyer (p. 27).

Dimension after Dimension

In chapters following Introduction Meyer tackles the dimensions one by one, always following the same pattern – real life example, analysis, culture scale and explanation, some more examples and advice at the end. This makes the book somehow very American – the actual takeaways would be a few pages, but at the same time we see how every issue looks in real life, and it also makes this book less academic and more real-life related. My three takeaways that made me better understand the environment in which I work? First, there are cultures that build trust task-based and fail to keep relations after the task is finished, so it’s nothing personal. Secondly, there are cultures where leading is done in a hierarchical way and one should never defer their boss, and public disagreement is seen badly. Again, nothing personal. Thirdly, vety general – we differ and those cultural differences can make our life really difficult unless we understand and decode what’s making our life difficult, it will remain difficult. So read, learn and apply what you’ve learned to make your life easier.

My rating: 8/10.

Author: Erin Meyer
Title: The Culture Map
Publishing House: Publicaffairs, New York 2015
Number of pages: 280
ISBN: 978-1-61039-276-1