sobota, 14 lutego 2026

Sławek Gortych, Schronisko, które zostało zapomniane

Przywracanie pamięci lokalnej

Bardzo dziwne, bo czwarty tom serii o Karkonoszach przeleżał u mnie ładnych kilka miesięcy. Po prostu nie miałam ochoty na kryminał. Teraz jednak tak mnie zmęczyła przygoda z Tove Jansson, że potrzebowałam czegoś lżejszego, a jednocześnie odpowiadającego ponurej pogodzie za oknem. Nadszedł więc czas na Gortycha, i Gortych nie zawodzi.

Hotel Sanssouci

Fabuła rozłożona jest na trzy wątki dziejące się w różnym czasie. Z jednej strony mamy szokującą konferencję referentów do spraw żydowskich Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy w hotelu Sanssouci w Krummhübel (Karpaczu) w kwietniu 1944 roku, gdzie poruszany był temat „fizycznej likwidacji żydostwa wschodniego, która pozbawi je rezerw biologicznych”. Autor sprawnie miesza postaci fikcyjne z historycznymi, przywracając to wydarzenie powszechnej pamięci i tłumacząc mechanizmy działania nazistowskiej propagandy oraz powojenną bezkarność zbrodniarzy. Drugi wątek rozgrywa się znacznie później, bo 1992 roku, kiedy dawniej nowoczesny hotel, funkcjonujący jeszcze w powojennej Polsce jako FWP Urocza jest już ruiną. W hotelu imprezę kończy młodzież żegnająca wakacje, którą burza przepłoszyła z lasu, nieświadoma, że zaledwie dobę wcześniej w budynku rozegrała się tragedia, która swój początek miała w złowieszczym Kotle Łomniczki. Wszystkie wątki łączą się w 2008 roku, kiedy podczas renowacji hotelu w ścianie zostają znalezione zamurowane zwłoki. Akcja się zagęszcza, a łeb w łeb z policyjnymi śledczymi będzie szedł dobrze już czytelnikowi znany pisarz Tomasz Wilczur.

Schronisko nad Wodospadem Łomniczki

Tym razem zapomnianym schroniskiem jest to Nad Wodospadem Łomniczki, wybudowane 1901 roku, zwane Einkehrhaus am Lomnitzfall albo Lomnitzfallbaude, zmiecione przez lawinę w 1902 roku. Obiektu nigdy nie odbudowano z obawy na ponowną katastrofę lawinową. Drugim ważnym dla powieści obiektem jest Schronisko nad Łomniczką, wzniesione w 1890 roku przez Michaela Melza, zwane Melzergrundbaude. Budynek jest mniej znany turystom, bo nie oferuje noclegów, a przez brak prądu nie miał zbyt bogatej oferty kulinarnej.

Współczesny Karpacz

W każdej powieści Gortych oprócz historycznej wiedzy o naszej małej ojczyźnie przemyca też jakiś ważny da siebie temat – a to apele o zachowanie zdrowego rozsądku w górach i traktowanie ich poważnie, a to szacunek dla GOPRu. Tym razem zwraca uwagę na rabunkową gospodarkę miejską w Karpaczu – zaśmiecone wizualnie przestrzenie miejskie, zalew chińszczyzny na straganach i szpecących reklam, wiele monumentalnych inwestycji deweloperskich. Autor pod sensacyjną fabułą niezmiennie potrafi ukryć i historię regionu, i jakieś istotne przesłanie, a czytelnik musi to wchłonąć podczas tych kilku godzin bardzo intensywnej lektury. Cóż więc mogę powiedzieć – Gortych trzyma poziom! Pięciogwiazdkowy!

Moja ocena: 8/10.


Sławek Gortych, Schronisko, które zostało zapomniane
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2025
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-8387-872-0

**********************************************************************************

Restoring Local Memory

Very strange, because the fourth volume of the Giant Mountains (Karkonosze) series had been sitting on my shelf for a good few months. I simply wasn't in the mood for a crime novel. But now I was so tired of Tove Jansson's adventure that I needed something lighter, yet one that would also be appropriate for the gloomy weather outside. So it was time for Gortych, and Gortych does not disappoint.

Hotel Sanssouci

The plot is divided into three storylines taking place at different times. On the one hand, we have a shocking conference of Jewish affairs officials from the Third Reich Ministry of Foreign Affairs at the Hotel Sanssouci in Krummhübel (Karpacz) in April 1944, where the topic of "the physical liquidation of Eastern Jewry, which would deprive it of its biological reserves" was discussed. The author skillfully blends fictional characters with historical ones, restoring the event to the public memory and explaining the mechanisms of Nazi propaganda and the postwar impunity of the criminals. The second storyline unfolds much later, in 1992, when the formerly modern hotel, still operating in postwar Poland as the Urocza Employee Holiday Fund, is already in ruins. A group of youngsters, celebrating the end of summer vacation, finishes a party at the hotel as they have been chased away from the forest nearby by a heavy storm. Teenagers ase unaware that just the day before, a tragedy, initiated at the gloomy Lomniczka Glacier Cirque, had unfolded in the building. All the threads weave in 2008, when, during the hotel renovation, a body is found bricked up in a wall. The plot thickens, and the already familiar writer Tomasz Wilczur will go head-to-head with police investigators.

The Shelter on the Łomniczki Waterfall

This time, the forgotten shelter is the Lomniczki Waterfall Shelter (Nad Wodospadem Łomniczki), built in 1901, known as Einkehrhaus am Lomnitzfall or Lomnitzfallbaude, which was swept away by an avalanche in 1902. The structure was never rebuilt for fear of another avalanche disaster. The second important structure in the novel is the Shelter on the Łomniczki River, built in 1890 by Michael Melz, known as Melzergrundbaude. The building is less well-known to tourists because it offers no accommodations and, due to a lack of electricity, did not offer a wide range of culinary options.

Contemporary Karpacz

In each of Gortych's novels, besides historical knowledge of our small homeland, the Author also incorporates some important theme – appeals for common sense in the mountains and taking them seriously, and respect for the Mountain Rescue Service (GOPR). This time, he draws attention to the predatory urban economy in Karpacz – visually cluttered urban spaces, a flood of Chinese souvenirs at stalls and ugly advertisements, and numerous monumental development investments. The author consistently manages to conceal both the region's history and a significant message beneath the sensational plot, and the reader must absorb it during these few hours of intense reading. So what can I say – Gortych holds up! Five stars!

My rating: 8/10.


Sławek Gortych, The Shelter That Was Forgotten (title not translated to English as of Feb'26)
WAB Publishing House, Warsaw 2025
Number of pages: 448
ISBN: 978-83-8387-872-0

Tove Jansson, Listy (Brev från Tove Jansson)

Byłoby miło „spotkać się przy herbatce”, a jeszcze lepiej przy wódce

Styczeń z Tove Jansson niepostrzeżenie przeszedł w luty z Tove Jansson, a jeszcze dwie książki przede mną – Słoneczne miasto (dwie powieści w jednym tomie) i Kobieta, która pożyczała wspomnienia (zbiór opowiadań). Spora część ponurego, zimnego i ciemnego miesiąca została poświęcona na zapoznanie się z korespondencją fińskiej artystki, bo Listy to nie jest lektura na jeden wieczór.

Tak pięknie do mnie piszesz, chciałabym Cię przytulić

Listy do dość opasła książka, ze starannie przygotowanym wstępem i słowem od tłumaczki. Tom podzielony jest na rozdziały w zależności od tego, kto był adresatem korespondencji (z odpowiednim opisem tychże), i uporządkowany chronologicznie, czyli kiedy dana korespondencja się rozpoczęła. Mamy więc i wiadomości do rodziny od stęsknionej uczennicy ze Sztokholmu, potem listy do przyjaciół, jak choćby do Ewy Konikoff, która uciekła przed wojną do Stanów Zjednoczonych, listy do ukochanych obojga płci, do matki czy w końcu korespondencja z wydawcą. Każdy zbiór jest w trochę innym tonie, tak jak z każdym rozmawia się trochę inaczej, na inne tematy, w różnym stopniu zażyłości. Dla mnie pewne wyzwanie stanowiła jednostronność tej komunikacji – tom nie zawiera odpowiedzi, więc widać zawsze jedną stronę medalu i jedną osobę.

A ja już nie boję się tak filifionkowo katastrof

Tematyka tych listów jest różna – sprawy rodzinne i finansowe, temat II wojny światowej, który podzielił rodzinę (Faffan czyli Viktor Jansson, ojciec Tove, był zwolennikiem Hitlera, matka i córka miały odmienne poglądy i niepokoiły się powołaniem brata Tove, Per Olova, do wojska i jego niepewnym losem), utratę przyjaciół (część osób zginęła, część wyjechała), powojenną rzeczywistość, trudności z zaopatrzeniem, życie miłosne, obejmujące zarówno relacje z mężczyznami (Atos Wirtanen), jak i kobietami (Vivika Bandler, Tuulikki Pietilä), zażyłe, choć trudne relacje z matką, Signe Hammarsten Jansson, zwaną Ham. Świadectwo czasów, sytuacji historyczno-gospodarczej, ale i jednostkowej wrażliwości, wartości, preferencji.

Należy przyjmować dni jak prezenty

Chociaż wyniosłam z Listów silne poczucie przekroczenia jakiejś granicy prywatności, zaglądania w sfery całkowicie prywatne, to miałam okazję zobaczyć Tove jako osobę obdarzoną ogromnym poczuciem humoru i wrażliwości. O ilustrowanych przez siebie przygodach Alicji w krainie czarów pisała: „Bonnier chce, żeby były idylliczne, żeby pasowały do domu ludowego, ale ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jedynym odpowiednim ilustratorem tego patologicznego koszmaru byłby Hieronymus Bosch” (s. 426), o niektórych odwiedzanych przez siebie wystawach sztuki: „Iskra, która sprawiła, że wybrańcy chwycili za pędzel i wykonali te boskie dzieła, w niezrozumiały sposób nie przeniosła się na widza” (s. 27). Nawet w trudnych chwilach, których przecież nie brakowało, Jansson zachowuje pogodę ducha i spokój.

Mieszkańcy tego kraju są jak te rosomaki na swoich brzozach

Dla siebie wyniosę z tej książki piękne i nostalgiczne obrazy Finlandii – od tęsknoty Finów za domem zanim jeszcze z niego wyjadą, poprzez powolną wiosnę, aż po malarski opis późnej jesieni na Klovharun, ukochanej wyspie pisarki i jej partnerki Tuulikki:

Nigdy nie widziałam wyspy takiej, jaką jest teraz, kiedy nadchodzi jesień. Nie ma tu żadnych barw pożegnalnych, one się tylko wymazują, mieszanina zwięzłej szarości i brązu, wyspa kurczy się i jakby wciąga w deszcze, a może i wieczory są dramatyczne z tymi swoimi pustoszącymi zachodami i ławicami chmur. Ciemność na takiej wyspie jest taka, jakby stała na końcu świata, a wszystkie odgłosy potężniejszą i ma się wrażenie absolutnej samotności - natura przestaje być ramą twojego istnienia, wyrzuca cię na peryferie i wspaniale dominuje. Nagle jest tylko morze i wielkie dramatyczne jesienne sklepienia. Dziwne, im krajobraz robi się mniej przyjazny, tym mniej chce mi się stąd wyjeżdżać - miasto jako schronienie wydaje mi się groźne. (s. 430)

Z tym opisem Was zostawię, tak jak z decyzją, czy sięgać do Listów. U mnie poleżały ładnych parę lat, i gdyby nie noworoczny wyjazd do Finlandii, to pewnie czekałyby dalej. Nie żałuję lektury, ale też raczej do niej nie wrócę.

Moja ocena: 7/10.

Tove Jansson, Listy
Wybór i komentarze: Boel Westin i Helen Svensson
Tłumaczenie: Justyna Czechowska
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016
Liczba stron: 464
ISBN: 978-83-65282-50-7

**********************************************************************************

It would be nice to "meet over tea," or even better, over vodka

(The subtitles are inexact quotes from the Letters from Tove)

January with Tove Jansson imperceptibly turned into February with Tove Jansson, and I still have two books to read – Sun City (two novels in one volume, published in Poland by Marginesy Publishing House), and The Woman Who Borrowed Memories (a collection of short stories). A large part of the gloomy, cold, and dark month was devoted to reading the Finnish artist's correspondence, because Letters from Tove are not a one-night stand.

You write to me so beautifully, I'd like to hug you

Letters are a rather lengthy read, with a carefully prepared introduction and a word from the translator. The volume is divided into chapters depending on the recipient of the correspondence (with a foreword who was who), and arranged chronologically, meaning when each correspondence began. So we have messages to family from a homesick student in Stockholm, then letters to friends, such as Ewa Konikoff, who fled the war to the United States, letters to loved ones of both sexes, to her mother, and finally correspondence with the publisher. Each collection has a slightly different tone, just as each conversation is slightly different, on different topics, with varying degrees of intimacy. For me, the one-sided nature of this communication posed a challenge – the volume doesn't contain answers, so you always see one side of the coin, one speaker.

And I'm no longer so Fillyjonkily afraid of disasters

The topics of these letters are varied – family and financial matters, the topic of World War II, which divided the family (Faffan, as Viktor Jansson, Tove's father was nicknamed, was a supporter of Hitler; mother and daughter had different views and were worried about Tove's brother, Per Olov, being drafted into the army and his uncertain fate), the loss of friends (some died, others left), the post-war reality, supply difficulties, love life, including relationships with both men (Atos Wirtanen) and women (Vivika Bandler, Tuulikki Pietilä), and the close, though difficult, relationship with her mother, Signe Hammarsten Jansson, known as Ham. It's a testament to the times, the historical and economic situation, but also to individual sensitivities, values, and preferences.

Days should be accepted as gifts

Although my predominant impression from Letters is a strong sense of crossing some boundary of privacy, of peering into completely private spheres, I had the opportunity to see Tove as someone with a tremendous sense of humor and sensitivity. She wrote about the Alice’s Adventures in Wonderland she illustrated: "Bonnier wants them to be idyllic, to fit into a folk home, but I am increasingly convinced that the only suitable illustrator for this pathological nightmare would be Hieronymus Bosch" (p. 426). She wrote about some of the art exhibitions she visited: "The spark that made the chosen ones pick up the brush and create these divine works incomprehensibly didn't transfer to the viewer" (p. 27). Even in difficult moments, of which there were many, Jansson remains cheerful and calm.

The people of this country are like those wolverines on their birch trees

I will take away from this book beautiful and nostalgic images of Finland – from the Finns' longing for home before they even leave, through the slow pace of spring, to the picturesque description of late autumn on Klovharun, the beloved island of the writer and her partner Tuulikka:

You’ve never seen the island as it looks now, tipping over into autumn. There are no bright colours out here to signal departure, they are simply erased, a withered tangle of greys and browns, the island shrinks and is somehow absorbed into the rain and sea and the evenings are dramatic with their desolate sunsets and banks of cloud. The darkness on an island such as this is like standing at the end of the world and all the night sounds are intensified, giving an impression of utter solitude – nature no longer frames one’s existence, but hurls it to the periphery and imposes its sovereign domination. Suddenly it’s just the sea and vast, dramatic autumn skies. Oddly enough I feel less and less inclined to leave, the less benign my surroundings grow – the security of town is more menacing. (p. 430)

I'll leave you with this description, as with the decision whether to read Letters or not. I've had them for quite a few years, and if it weren't for my New Year's trip to Finland, they'd probably still be waiting. I don't regret reading them, but I probably won't return to them either.

My rating: 7/10.

Author: Tove Jansson
Title: Listy
Selection and commentary: Boel Westin and Helen Svensson
Translation: Justyna Czechowska
Publishing House: Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016
Number of pages: 464
ISBN: 978-83-65282-50-7

Existing English translation:
Author: Tove Jansson
Title: Letters from Tove
Selection and commentary: Boel Westin and Helen Svensson
Translation: Sarah Death
University of Minnesota, 2021

 

Styczeń z Tove Jansson - Muminki

Czy po powrocie z Finlandii można czytać cokolwiek innego niż Muminki? Zrobiłam więc sobie powrót do dzieciństwa i wróciłam do Muminkowej serii, którą pamiętałam już tylko fragmentarycznie. Uważam, że był to całkiem udany powrót, a Dolina Muminków spod koca z kubkiem gorącej herbaty nawet zimą wydawała się przyjemnym miejscem. I to chyba Zima w Dolinie Muminków podobała mi się najbardziej. Ale idźmy po kolei.

Duże Trolle i mała powódź (Småtrollen och den stora översvämningen), 1945

Za Chiny Ludowe nie mogę tej książeczki w domu znaleźć, pozostaje do usupełnienia.

Kometa nad Doliną Muminków (Kometen kommer), 1946

W drugim tomie Muminkowej sagi Ryjek odkrywa jaskinię, która spełni bardzo ważną rolę w fabule, oraz pragnie się zaprzyjaźnić ze stworzeniem, które zaczyna się na K a kończy na T, do grona mieszkańców domu Muminków dołącza filozofujący Piżmowiec, który tak bardzo straszy rodzinę Muminków nadchodzącym niebezpieczeństwem, że Muminek wraz z Ryjkiem postanawiają wyruszyć na wyprawę do Obserwatorium w Górach Samotnych, żeby przekonać się, czy do świata faktycznie zbliża się wielka kometa. W podróży spotykają Włóczykija, który towarzyszy im do samego końca, uprzyjemnia podróż opowieściami i grą na organkach. Po drodze spotykają również Paszczaka, który pomaga im wyjść ze szczeliny na powierzchnię po utracie tratwy, biorąc ich początkowo za rzadkie oazy kolekcjonowanych przez niego owadów. Muminek dowiaduje się, że są na świecie inne Muminki, które w zależności od nastroju potrafią zmieniać kolor. W jego myślach zaczyna dominować Panna Migotka. Kiedy po wielu przygodach drużynie udaje się dotrzeć do Obserwatorium, i to Ryjek, posługując się pochlebstwem, dowiaduje się, że kometa „powinna zetknąć się z ziemią siódmego sierpnia o godzinie ósmej czterdzieści dwie wieczorem. Może cztery sekundy później” (s. 103). Przyjaciołom zostają tylko cztery dni na powrót do domu, droga jest długa i niebezpieczna, a ekipa wciąż się rozrasta – dołącza Panna Migotka i jej brat Migotek. Po drodze czeka ich piękny dancing, ale również przeprawa na szczudłach przez wyschnięte morze, spotkanie kolejnego Paszczaka, tym razem kolekcjonującego znaczki, tornado i powrót do domu niemal w ostatniej chwili. Rodzinie udaje się schronić w Ryjkowej grocie, a kometa dociera do ziemi i się od niej odbija. Są uratowani!

Ponieważ książka ukazała się w 1946 roku, nawiązania do właśnie zakończonej II wojny światowej są czytelne. Jeden z młodszych braci Tove został zaciągnięty do armii na czas trwania konfliktu i jako starsza siostra Tove bardzo się o niego niepokoiła.

Tove Jansson, Kometa nad Doliną Muminków
Ilustracje: Tove Jansson
Nasza Księgarnia, Warszawa 1988
Tłumaczenie: Teresa Chłapowska
Liczba stron: 256
ISBN: (978-)83-10-09138-9

********************************************************************************

W Dolinie Muminków (Trollkarlens hatt), 1948

Dwa lata później ukazuje się W Dolinie Muminków, po raz pierwszy z charakterystyczną dla dalszych tomów mapą. Po przespaniu stu dni i stu nocy Muminek budzi się wiosną i wraz z Włóczykijem postanawiają zrobić cos niezwykłego – wspiąć się na szczyt góry jako pierwsi tej wiosny. Okazuje się, że ktoś tam przed nimi był – na miejscu zastają sporych rozmiarów kapelusz, który Muminek postanawia zabrać w prezencie dla Tatusia. Kapelusz okazuje się jednak na niego za duży, więc zostaje potraktowany jako kosz na śmieci. Jednak nie jest to zwykłe nakrycie głowy – cokolwiek do niego trafi, ulega przemianie. Tak z wyrzuconych przez Muminka skorupek po jajkach powstają dostarczające przyjaciołom rozrywki na cały dzień puszyste obłoczki, na których można latać. Kiedy jednak podczas zabawy w chowanego ukryty pod kapeluszem Muminek przemienia się w nierozpoznawalnego stworka, i tylko jego Mamusia poznaje swoje dziecko, figle kapelusza przestają być znośne. Kapelusz zostaje wyrzucony do rzeki, ale utyka po drodze i zamienia wodę w sok malinowy, więc Muminek z Włóczykijem odpowiedzialnie chowają go do groty Ryjka. Nigdy nie dowiemy się, w co została przemieniona sztuczna szczęka Piżmowca, który do tej groty postanowił się wprowadzić… Tatuś Muminka zabiera rodzinę na wycieczkę, którą Paszczak prawie przypłaci życiem – okazuje się, że wyspa należy do Hatifnatów, a Paszczak zabrał im barometr. Wyprawa kończy się triumfalnym powrotem z Samotnej Wyspy łodzią obładowaną skarbami znalezionymi na plaży po wielkiej burzy z poprzedniego wieczora. Udaje im się również złowić ogromnego Mameluka, który zostanie upieczony w ognisku i zjedzony. Do historii wkraczają Topik i Topcia z tajemniczą walizką zawierającą nieznany skarb, jak się okazuje – zrabowany Buce. Lodowaty stwór zgadza się jednak oddać skarb za Magiczny Kapelusz. Smutek Muminka po odejściu Włóczykija skłania Topika i Topcię do pokazania Muminkowi skarbu z ich walizeczki – to Królewski Rubin, którego poszukuje Czarnoksiężnik. Rubin ten będą mogli zobaczyć wszyscy mieszkańcy Doliny na przyjęciu zorganizowanym przez Mamusię Muminka z okazji odnalezienia jej torebki. Z księżyca jego blask dostrzegł Czarodziej i bezzwłocznie pojawił się na przyjęciu by go zdobyć – szukał go trzysta lat. Ponieważ Topik i Topcia nie chcą mu podarować ani sprzedać klejnotu, poczęstowany posiłkiem magik proponuje wszystkim spełnienie jednego życzenia. Tak Mamusia Muminka zamienia tęsknotę synka za Włóczykijem w oczekiwanie, Tatuś Muminka dostaje piękną oprawę na swoje pamiętniki, Muminek wysyła Włóczykijowi zastawiony potrawami stół, Piżmowiec odzyskuje swoją książkę pod zmienionym tytułem O potrzebności wszystkiego, Ryjek dostaje piękną łódź, a Topik i Topcia proszą o dokładnie taki sam rubin jaki mają, żeby sprezentować go szczodremu Czarodziejowi. Wszyscy wracają do domów szczęśliwi – „Teraz chłodna jesień wkroczy do Doliny Muminków. Bo inaczej jakże mogłaby znowu przyjść wiosna?” (s. 220).

Tove Jansson, W Dolinie Muminków
Ilustracje: Tove Jansson
Nasza Księgarnia, Warszawa 1990
Tłumaczenie: Irena Szuch-Wyszomirska
Liczba stron: 224
ISBN: (978-)83-10-08160-X

*****************************************************************************

Zdjęcie oryginalnej ilustracji T. Janssen
Pamiętniki Tatusia Mauminka (Muminpappas Bravader Skrivna av Honom Själv), 1950

Tatuś Muminka, stawiając czoło groźnej chorobie (przeziębienie), przestraszony nadciągającym rychłym końcem, postanawia spisać pamiętniki ze swojego życia. Okazuje się, że jego dzieciństwo i młodość obfitowały w przygody i nie brakowału mu dramatyzmu. Tatuś Muminka trafił do domu dla podrzutków prowadzonego przez Ciotkę Paszczaka, osobę szalenie wymagającą i surową. Dlatego też Tatuś muminka postanawia uciec, dzięki czemu poznaje wynalazcę Fredriksona i uczestniczy w budowie statku Symfonia Mórz, a potem wyrusza wraz z inżynierem oraz jego towarzyszami Wiercipiętkiem (jak się potem okazało, ojcem Ryjka) i Jokiem (ojcem Włóczykija). Muminek bohatersko ratuje osobę ściganą przez Bukę (jak się okazuje, Ciotkę Paszczaka, szczęśliwie porwaną później przez Gryzilepki), przeżywa wielki sztorm na morzu, uczestniczy w balu u autokraty, oswaja ducha, zwiedza morskie głębiny i w końcu poznaje Mamusię Muminka.

Pamiętniki Tatusia są klarownym nawiązaniem do literatury pamiętnikarskiej, z zachowaniem wielu charakterystycznych cech – Tatuś Muminka pod każdym rozdziałem zamieszcza krótkie streszczenie, czego się czytelnik w tej części może spodziewać (jak w pamiętnikach Casanovy z 1820 roku), z pierwszoosobową narracją i nie do końca wiarygodnym narratorem, opisującym wszystkie wydarzenia ze swojej perspektywy. Ten tom ma charakter nieco awanturniczy, rozszerzający świat Muminków, choć wielu postaci więcej już nie spotkamy (Jok, Wiercipiętek, Fredrikson, Ciotka Paszczaka).

Tove Jansson, Pamiętniki Tatusia Muminka
Ilustracje: Tove Jansson
Nasza Księgarnia, Warszawa 1990
Tłumaczenie: Teresa Chłapowska
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-10-09137-0

******************************************************************************

Lato Muminków (Farlig midsommar), 1954

Ten uroczy tom dzieje się latem, kiedy to Mamusia Muminka przygotowuje synkowi piękny stateczek z brzozowej kory, a Muminek wie, że to dla niego (Mama każdego lata robi pierwszy okręt dla tego, kogo najbardziej lubi, s. 9). Góra ziejąca ogniem powoduje wielką powódź – najpierw rodzina Muminków traci dostęp do niższych pięter w domu i po wszystkie przybory kuchenne i zapasy trzeba nurkować, ale potem całkiem musi opuścić dom, przenosząc się do opustoszałego pływającego teatru. Poznają szczura teatralnego Emmę, która jest złośliwa i wyniosła, a w nocy odcina przycumowany dom, porzucając Muminka i Pannę Migotkę śpiących na drzewie. Włóczykij, który nie zdążył na wiosnę wrócić do Doliny, planuje zemstę na Dozorcy Parku, który wszystkiego zabrania, i wysiewa mu Hatifnaty na terenie parku. Kiełkujące i rażące prądem stworki wypłaszają Dozorcę, a pod jego nieobecność Włóczykij usuwa wszystkie tabliczki z zakazami, przez co sieroty, którymi opiekował się Dozorca, podążają za Włóczykijem. W innej części kraju podczas Nocy Świętojańskiej pewna smutna Filifionka czeka na swoją znienawidzoną rodzinę, którą zaprosiła na kolację, ale rodzina ta się nie pojawia. Zamiast tego pojawia się Muminek i Panna Migotka, uwalniając Filifionkę od przykrego obowiązku. Cała trójka je razem kolację, a potem znajduje tablice powyrywane przez Włóczykija i spala je w wielkim ognisku, za co rano zostają aresztowani przez Dozorcę. Tatuś Muminka pisze sztukę teatralną Narzeczone lwa, a Dozorca bardzo chce się udać na premierę, w związku z czym prosi swoją kuzynkę o przypilnowanie jego więźniów. Jednak kiedy kuzynka dowiaduje się, że jej więźniowie są niewinni, wypuszcza ich i wszyscy udają się na premierę. Wszystko dobrze się kończy.

Musze przyznać, że to mój najmniej ulubiony tom, zawierający stosunkowo mało letnich elementów. Znowu wraca powódź, niebezpieczeństwo, które zabiera Muminkom dom na ukochane lato, nie pozwala Tatusiowi uprawiać tytoniowego ogródka, a Muminkowi i jego przyjaciołom wypoczywać na plaży. Emma jest złośliwa i przekonana o ważności teatru.

Tove Jansson, Lato Muminków
Ilustracje: Tove Jansson
Nasza Księgarnia, Warszawa 1990
Tłumaczenie: Irena Szuch-Wyszomirska
Liczba stron: 192
ISBN: (978-)83-10-08552-4

**********************************************************************************

Makieta z książki autorstwa T. Jansson i T. Pietila
Zima Muminków (Trollvinter), 1957

Moja krótka zimowa wizyta w Finlandii pozwoliła mi inaczej spojrzeć na Zimę Muminków. Otóż którejś zimy Muminek budzi się niedługo po Nowym Roku, ale jego rodzina pozostaje głęboko uśpiona. Zaskoczony, wychodzi na zewnątrz i zaczyna odkrywać nieznany mu świat – odkrywa jazdę na nartach, dowiaduje się, skąd się bierze śnieg, przeżywa spotkanie z Lodową Panią, obserwując ją z bezpiecznego wnętrza kabiny kąpielowej, oraz zawiera masę nowych przyjaźni – z Too-tiki, Paszczakiem z mosiężną trąbą, który kocha jazdę na nartach i wszystkich do niej zachęca, psa Ynka, który marzy o spotkaniu z braćmi wilkami, dopóki nie przekona się, że ostatnie, co ich łączy, to więzy braterstwa, drobinkę Salome czy zapominalską wiewiórkę. Poznaje również swojego Przodka, którego z ciekawością obserwuje. Too-tiki uczy go samodzielności: Wszystko trzeba odkryć samemu – powiedziała. – również przejść przez to zupełnie samemu. S. 164. I faktycznie, dla mnie jest po powieść o dorastaniu – o konieczności mierzenia się z wieloma momentami codzienności samotnie, samodzielnym podejmowaniu decyzji i ponoszeniu ich konsekwencji, dojrzewaniu. Wydaje się, że po tej zimie Muminek jest trochę inny. Kiedy Panna Migotka chce przykryć pierwszego krokusa szklanką, żeby nie zmarzł, mówi jej: Myślę, że wyjdzie mu to na dobre, jeżeli będzie miał trochę trudności. S. 188. Trudno nie odnieść jego słów do niego samego.

Tove Jansson, Zima Muminków
Ilustracje: Tove Jansson
Nasza Księgarnia, Warszawa 1990
Tłumaczenie: Irena Szuch- Wyszomirska
Liczba stron: 192
ISBN: (978-)83-10-08578-8

********************************************************************************

            Zdjęcie z Muzeum Muminków w Tampere                 
Opowiadania z Doliny Muminków (Det osynliga barnet), 1962

Siódmy tom stanowi zbiór niepowiązanych ze sobą dziewięciu opowiadań. W Wiosennej piosence Włóczykij spotyka na swojej ścieżce bezimienne stworzonko, wyraźnie poruszone spotkaniem tak legendarnej postaci. Włóczykij nadaje mu imię, Ti-ti-uu („[…] rozumiesz, z wesołym początkiem i z trochę smutnym „u” na końcu”, s. 19), ale poza tym jest oschły i zirytowany. Zwierzątko znika, ale Włóczykija dręczą wyrzuty sumienia i wraca, by je odnaleźć. Stworzonko, pełne przekonania o własnej wartości, które wyrosło w nim wraz z nadaniem imienia, nie ma już jednak dla niego czasu. „Muszę się śpieszyć i żyć – tyle czasu się zmarnowało!”, mówi (s. 26). Straszna historia opowiada o małym Homku, który kłamie swoim rodzicom, ale potem nabiera się na kłamstwa Małej Mi i w ten sposób dostaje pouczającą nauczkę. W trzecim opowiadaniu O Filifionce, która wierzyła w katastrofy, tytułowa bohaterka czuje się przytłoczona przez ponury dom, w którym mieszka (bo mieszkali tam jej przodkowie) z przytłaczającą ilością przedmiotów. Podczas spotkania z przyjaciółką Gapsą usiłuje się z nią podzielić swoim niepokojem i przeczuciem zbliżającej się katastrofy, ale tamta odpowiada jej frazesem (Jeżeli ktoś ma zmartwienie, powinien tylko dolać trochę octu do płukania, a szmaciane chodniki nie stracą koloru!, s. 87). Tornado, które porywa jej dom i wszystkie dobra, przynosi jej wyzwolenie. Historia o ostatnim smoku na świecie pokazuje, że przyjaźń i lojalność jest ważniejsza niż chęć posiadania. Smok, którego znajduje Muminek, upodobał sobie Włóczykija, ale ten, widząc jaką przykrość taki obrót spraw przynosi jego przyjacielowi, odsyła smoka wraz ze swoim kapeluszem gdzieś daleko. O Paszczaku, który kochał ciszę to z kolei historia Paszczaka, który całe życie dziurkował bilety wstępu do lunaparku i opiekował się dziećmi, chociaż tego nie znosił. Dopiero ulewne deszcze, które sprawiają, że park rozrywki przestaje działać, pozwalają mu uwolnić się od znienawidzonej pracy. Dostaje park po babci, w którym postanawia się zaszyć i wieść spokojny żywot. Jednak dzieci, które do lunaparku kochały przychodzić, uratowały z niego wiele sprzętów i przyniosły Paszczakowi w prezencie. Paszczak początkowo z niechęcią, ale potem z coraz większą przyjemnością szykuje park ciszy, w końcu pozwala sobie pomóc i buduje wspólnie z dzieciarnią. Tak otwiera park, do którego dzieci mogą przychodzić się bawić bez żadnych ograniczeń i biletów, i okazuje się, że jest szczęśliwy. W Opowiadaniu o niewidzialnym dziecku Too-tiki przyprowadza do rodziny Muminków niewidzialną Nini. Dziewczynka przestała być widoczna ze strachu przed zimną i ironiczną ciotką, więc Too-tiki zabrała ją spod jej opieki. Spokoje podejście rodziny Muminków, dystans do samych siebie oraz magiczna kuracja z przepisu Babci przywracają Nini pełną postać. Tajemnica Hatifnatów przybliża funkcjonowanie tych dziwnych stworów. Tatuś Muminka wyrusza z nimi na morze i poznaje ich obyczaje, ale również sposób funkcjonowania. Jest przerażony bezcelowością ich egzystencji: „Żeby nigdy nie móc się cieszyć lub rozczarować! – myślał Tatuś, podczas gdy łódź pędziła wśród nawałnicy. – Nigdy nikogo nie kochać, nie móc się rozgniewać na tego kogoś, a potem mu przebaczyć. Nie móc spać | ani marznąć, nigdy się nie mylić, nie mieć bólów brzucha i potem wyzdrowieć, nie obchodzić urodzin, nie pić piwa i nigdy nie mieć nieczystego sumienia… To wszystko jest straszne!” s. 211-212

W opowiadaniu Cedryk Włóczykij usiłuje przekonać Ryjka, że wartość dobrych relacji z innymi jest wyższa niż wartość posiadanych przedmiotów. Wreszcie w ostatnim opowiadaniu Choinka dowiadujemy się, że Muminki nie mają bladego pojęcia o Wigilii (a skąd miałyby je mieć, skoro ją przesypiają), a obudzone w środku zimy przez Paszczaka, są tym wydarzeniem mocno poruszone (-Mamusiu! Zbudź się! – zawołał Muminek przerażony. – Stało się coś strasznego! To się nazywa Wigilia! S. 232). Udaje im się jednak postawić przed domem choinkę, pięknie ją przystroić i zostawić przebłagalne prezenty „dla Wigilii”, oddają to wszystko zachwyconym leśnym stworzonkom i idą spać dalej.

W opowiadaniach Jansson rzuca trochę światła na świat Muminków i mieszkające w nim stwory, ich obyczaje i podejście do życia. Muminki mają lekki stosunek do posiadanych przez siebie rzeczy, ale z drugiej strony są też przedmioty, do których są bardzo przywiązane – Mamusia do swojej torebki, Tatuś do pamiętników, nawet Włóczykij do organków i starego kapelusza. Cechuje je otwartość na innych i chęć dzielenia się tym co mają, cenienie relacji, lojalność. Opowiadania czytałam z zapartym tchem – nie mają wspólnej fabuły, nie są ze sobą powiązane, a jednocześnie niemal w każdym Jansson udaje się stworzyć bardzo emocjonalny klimat.

Tove Jansson, Opowiadania z Doliny Muminków
Ilustracje: Tove Jansson
Nasza Księgarnia, Warszawa 1990
Tłumaczenie: Irena Szuch-Wyszomirska
Liczba stron: 256
ISBN: (978-)83-10-08949-X

*******************************************************************************

Tatuś Muminka i morze (Pappan och havet), 1962

Przedostatni tom przygód Muminków pokazuje ich wyprowadzkę na wyspę z latarnią morską. Tatusia gna potrzeba zmian, silne pragnienie opiekowania się swoją rodziną, zaczęcia od nowa. Dlatego rodzina pakuje swój dobytek na „Przygodę” i wyrusza na wyspę, która okaże się wielką nieznaną i wyzwaniem. Tatusiowi nie uda się odpalić nieczynnej latarni morskiej, ale uda poznać naturę morza i znaleźć z nim wspólny język. Muminek oswoi swoje strachy w postaci Buki, a stwór z kolei przekona się, że może na niego liczyć. Mamusia Muminka namaluje sobie na ścianach latarni ogród-kryjówkę, w której będzie się mogła schować, a Mała Mi okaże się bezkompromisowym rozwiązywaczem problemów.

Styczeń z Tove Jansson, Tatuś Muminka i morze
Ilustracje: Tove Jansson
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1988
Tłumaczenie: Teresa Chłapowska
Liczba stron: 320
ISBN: (978-)83-10-08950-3

*******************************************************************************

Dolina Muminków w listopadzie (Sent i november), 1970

Cóż to za karkołomny pomysł na ostatnią książkę o Muminkach, w której nie ma… Muminków! Mieszkańcy okolicznych domków zaczynają tęsknić za Muminkami zupełnie od siebie niezależnie – jest Filifionka, która po wypadku na dachu dochodzi do wniosku, że nie może więcej sprzątać i musi zmienić otoczenie, jest Paszczak, który lubi innym organizować życie i dużo gadać, jest Wuj Truj, który jest zapominalski i uważa, że wszystko mu wolno ze względu na wiek (100 lat), jest Homek Toft, który mieszka u Paszczaka na łódce, lubi ładne zapachy i kocha opowiadać sobie historie, jest wreszcie i Mimbla o pięknych włosach, która przyszła w odwiedziny do swojej młodszej Siostrzyczki Małej Mi. Na chwilę wraca również Włóczykij, który opuszczał Dolinę w pośpiechu. Powrót pozwala mu na spokojne przygotowanie się do swojej corocznej wyprawy, na odnalezienie deszczowych melodii i zostawienie tradycyjnego listu Muminkowi.

Dolina Muminków w listopadzie to prawdziwe pożegnanie z Muminkami. Rodzina jest niobecna przez cały tom, w ostatnim akapicie ich łódka dobija do brzegu podczas powrotu z wyspy z latarnią morską. Wszyscy tęsknią za Muminkami, ale nie jest nam dane ich zobaczyć.Nie mogłabym sobie wyobrazić lepszego ostatniego tomu.

Tove Jansson, Dolina Muminków w listopadzie
Ilustracje: Tove Jansson
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 1990
Tłumaczenie: Teresa Chłapowska
Liczba stron: 256
ISBN: (978-)83-10-09136-2
Zdjęcie ilustracji T. Jansson z książki Dolina Muminków w listopadzie

Przyjemnie było wrócić do Muminków po tylu latach (czytałam je ostatnio jako dziecko, a może bardziej słuchałam, jak były mi czytane), niewiele z nich już pamiętałam. Dwa pierwsze tomy – Kometa i W Dolinie Muminków, są trochę słabsze, z czego Jansson chyba zdawała sobie sprawę, bo w listach do Mai Vanni pisze:

Poprawiłam Kometę w Dolinie i Pamiętniki Tatusia, częściowo na czysto, doszlifowałam językowo W Dolinie Muminków. […] Ale to dobrze – od dawna wstydziłam się tych dwóch pierwszych książek […], s. 430, Tove Jansson, Listy, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016.

Dla mnie faktycznie te tomy były przeznaczone bardziej dla dzieci, choć paradoksalnie, je z pewnością wcześniej czytałam więcej niż raz. Mi Muminki zaczęły się bardzo podobać od Zimy…, a potem było już tylko lepiej. Opowiadania są genialne, z niezwykłą umiejętnością wywoływania w czytelniku emocji. Tatuś Muminka… opowiada o kryzysie męskości i ponownym odnalezieniu swojego miejsca, ale też o dorastaniu syna i jego metaforycznym pokonywaniu czy oswajaniu lęków z dzieciństwa (Buka). Wreszcie Dolina Muminków w listopadzie, gdzie tytułowych bohaterów w ogóle nie ma, a to w ogóle nie przeszkadza. Tutaj też mamy dojrzewanie bohaterów, zachodzące w nich przemiany, uwalnianie się od pewnych traum (Filifionka), marzeń, które okazują się dla nas nieprawdziwe (Paszczak i pragnienie żeglowania), wyobrażeń (Homek i jego podejście do Mamusi Muminka). Ostatnie cztery tomy pokazują wielką dojrzałość autorki, która dotyka tematów zdecydowanie nie dziecięcych. Chociaż wiele jest opinii, że bez Muminków Tove Jansson byłaby nadal jedną z najważniejszych fińskich pisarek, to śmiem się z tym nie zgodzić. W jej opowiadaniach mamy bardziej próby uchwycenia pewnych momentów, zachowania chwili, a w Muminkach mamy cały piękny, barwny, bardzo plastyczny świat. Przekonajcie się sami, to lektura dla czytelników w każdym wieku.

**********************************************************************************

January with Tove Jansson

Can you read anything other than the Moomins after returning from Finland? So I took a trip back to my childhood and revisited the Moomin series, which I only vaguely remembered. I think it was quite a successful return, and Moominvalley, from under a blanket with a cup of hot tea, seemed like a pleasant place even in winter. And I think it was "Winter in Moominvalley" that I enjoyed the most. But let's go in order.

The Moomins and the Great Flood (Småtrollen och den stora översvämningen), 1945

I can't find this book at home; I will need to revisit this post once I succeed.

Picture of original drawing of T. Jansson from      
Mumin Museumin Tampere 
The Comet in Moominland (Kometen kommer), 1946

In the second volume of the Moominland saga, Snout discovers a cave that will play a crucial role in the plot. He longs to befriend a creature that begins with a C and ends with a T. The philosophizing Muskrat joins the Moominhouse, and later so frightens the Moomin family with the approaching danger that Moomintroll and Snout decide to embark on an expedition to the Lonely Mountains Observatory to see if a great comet is indeed approaching the world. Along the way, they meet Snufkin, who accompanies them until the very end, making the journey more enjoyable with stories and playing the organ. Along the way, they also meet the Hemulen, who helps them emerge from a crevice to the surface after losing their raft, initially mistaking them for the rare insects he collects. Moomintroll learns that there are other Moomins in the world, who can change color depending on their mood. His thoughts begin to be dominated by Snork Maiden. When, after many adventures, the team manages to reach the        Observatory, it is Snork, using flattery, who learns that the comet will hit Moominvalley „on the seventh of August at 8.42 in the evening. Possibly four seconds later ...” (p. 103). The friends have only four days left to return home, the journey is long and dangerous, and the group is constantly growing – joined by Miss Snork and her brother Snork. Along the way, they experience a beautiful dancing event, but also a stilt-walking across a dry sea, an encounter with another Hemulen, this time a stamp collector, a tornado, and an almost-last-minute return home. The family manages to take shelter in Snork's cave, and the comet approaches and bounces off the earth. They are saved!

Picture of original drawing of T. Jansson
from Moomin Museum in Tampere
Since the book was published in 1946, the references to the recently ended World War II are clear. One of Tove's younger brothers was drafted into the army during the conflict, and as an older sister, Tove was very worried about him. Reflections of all those feelings and anxieties are visible in the second book of the series.


Author and illustrator: Tove Jansson
Title: Comet in Moominland
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1988
Translation: Teresa Chłapowska
Number of pages: 256
ISBN: (978-)83-10-09138-9

*********************************************************************************

Finn Family Moomintroll (Trollkarlens hatt), 1948

Two years later, Finn Family Moomintroll is published, for the first time featuring the map characteristic of subsequent volumes. After sleeping through a hundred days and a hundred nights, Moomintroll awakens in spring and, together with Snufkin, decides to do something extraordinary – be the first to climb the mountain peak that spring. It turns out that someone has been there before them – when they arrive, they find a large hat, which Moomintroll decides to take as a gift for his father. However, the hat proves too big for him, so it is treated as a wastebasket. However, this is no ordinary headgear – whatever falls into it is transformed. Thus, from the eggshells thrown away by Moomintroll, fluffy clouds on which they can fly are created, providing his friends with all-day entertainment. However, while playing hide-and-seek, Moomintroll, hidden under his hat, transforms into an unrecognizable creature, and only his mother recognizes her child, the hat's tricks are no longer bearable. The hat is thrown into the river, but it gets stuck along the way and turns the water into raspberry juice, so Moomintroll and Snufkin responsibly hide it in Snufkin's cave. We never find out what the Muskrat’s false teeth were transformed into, when he decided to move to Snork’s cave... Moominpapa takes the family on a trip that nearly costs the Hemulen his life – it turns out the Island they landed on belongs to the Hattifatteners, and the Hemulen has stolen their barometer. The trip ends with a triumphant return from the Lonely Island in a boat laden with treasures found on the beach after the previous evening's great storm. They also manage to catch a huge Mameluke, which is roasted over a bonfire and eaten. Thingumy and Bob enter the story with a mysterious suitcase containing an unknown treasure, which turns out to be a stolen from Groke. However, the icy creature agrees to exchange the treasure for the Magic Hat. Moomin's sadness after Snufkin's departure prompts Thingumy and Bob to show Moomin the treasure from their suitcase – it's the Royal Ruby, which the Hobgoblin is searching for. This ruby ​​will be available to all the inhabitants of the Valley at a party organized by Moominmamma to celebrate the discovery of her purse. The Hobgoblin, having spotted its glow from the moon, immediately appeared at the party to retrieve it he had been searching for it for three hundred years. Since Thingumy and Bob refuse to give or sell the jewel to him, the magician, after offering them a meal, offers everyone a wish. Moominmamma transforms her son's longing for Snufkin into expectation, Moominpappa receives a beautiful cover for his diaries, Moomintroll sends Snufkin a table laden with food, Muskrat gets his book back under the new title "The Necessity of Everything," Snufkin receives a beautiful boat, and Thingumy and Bob ask for the exact same ruby ​​they have to give to the generous Hobgoblin. Everyone returns home happy "It is autumn in Moomin Valley, for how else can spring come back again?" (p. 220).

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: Finn Family Moomintroll
Illustrations: Tove Jansson
Publishing House: Puffin Book, London 2019
Translation: Elisabeth Portch
Number of pages: 224
ISBN: 978-0-241-34449-1

**********************************************************************************

The Exploits of Moominpappa (Moominpappas Bravader Skrivna av Honom Själv), 1950

Moominpappa, facing a serious illness (a cold), and certain of his impending end, decides to write a memoir of his life. It turns out that his childhood and youth were full of adventures and drama. Moominpappa was found in a paper bag on the stairs of foundling home run by Aunt Hemulen, an extremely demanding and strict person. Therefore, Moominpappa decides to escape, which leads to him meeting the inventor Fredrikson and participating in the construction of the ship Symphony of the Seas. He then sets off with the engineer and his companions Muddler (as it later turned out, Sniff's father) and Joxter (Snufkin's father). Moominpapa heroically saves a person being chased by the Groke (as it turns out, the Hemulen's Aunt, who is later happily kidnapped by the Niblings), survives a great storm at sea, attends a ball at the King's, tames an island ghost, explores the depths of the sea, and finally meets Moominmamma.

Moomintroll's Memoirs is a clear reference to memoir literature, retaining many characteristic features – Moominpappa provides a short summary of what the reader can expect in each chapter (as in Casanova's 1820 memoirs), with a first-person narrative and a not entirely reliable narrator describing all events from his own perspective. This volume is somewhat adventurous, expanding the world of the Moomins, although we will never meet many of the characters again (Joxter, Muddler, Fredrikson, the Hemulen's Aunt).

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: The Exploits of Moominpappa
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1990
Translation: Teresa Chłapowska
Number of pages: 272
ISBN: 978-83-10-09137-0

 

**********************************************************************************

           Zdjęcie ilustracji T. Jansson                             
Moominsummer Madness (Farlig midsommar), 1954

This charming volume takes place in summer, when Moominmamma makes her son a beautiful ship made of birch bark, and Moomintroll knows it's for him (Moominmamma makes the first ship for the one she likes best, p. 9). A fire-breathing mountain causes a great flood – first, the Moomin family loses access to the lower floors of the house and must dive for all their kitchen utensils and supplies, but then they are forced to abandon their home altogether, moving to a deserted floating theatre. They meet Emma, ​​a mischievous and haughty stage rat who, at night, cuts off the moored house, abandoning Moomin and Snorkmaiden, who are sleeping in a tree. Snufkin, who didn't make it back to the Valley in time for spring, plots revenge on the Park Keeper, who forbids him everything, and sows Hattifatteners throughout the park. The sprouting, electrocuting creatures scare the Keeper away, and in his absence, Snufkin removes all the prohibition signs, causing the orphans in the Keeper's care to follow Snufkin. In another part of the country, on Midsummer's Eve, a sad Fillyjonk waits for her hated family, whom she invited to dinner, but they don't show up. Instead, Moomintroll and Snorkmaiden appear, freeing Fillyjonk from her unpleasant duty. The three of them eat dinner together, then find the tablets torn off by Snufkin and burn them in a large bonfire, for which they are arrested by the Hemulen the next morning. Moominpappa is writing a play, The Lion Brides, and the prison guard is eager to attend the premiere, so he asks his cousin to watch over his prisoners. However, when the cousin learns that her prisoners are innocent, she releases them, and they all go to the premiere. All ends well.

     Picture of book illustration       
by T. Jansson
I must admit, this is my least favorite volume, containing relatively few summery elements. The flood returns again, a danger that robs the Moomins of their beloved summer home, prevents Papa from tending his tobacco garden and Moomintroll and his friends from relaxing on the beach. Emma is mischievous and convinced of the importance of theater.

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: Moominsummer Madness
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1990
Translation: Irena Szuch-Wyszomirska
Number of pages: 192
ISBN: (978-)83-10-08552-4

**********************************************************************************

            Picture of book illustration                    
by T. Jansson
Moominland Midwinter (Trollvinter), 1957

My short winter visit to Finland allowed me to see Moominland Midwinter differently. One winter, Moomintroll awakens shortly after the New Year, but his family remains deeply asleep. Surprised, he goes outside and begins to explore a world unknown to him – he discovers skiing, learns where the snow comes from, has an encounter with the Lady of the Cold, observing her from the safety of the bathing cabin, and makes a host of new friends – Too-tiki, a Hemulen with a brass trunk who loves skiing and encourages everyone to do so; Sorry-oo the dog, who dreams of meeting his wolf brothers until he realizes that the last thing that unites them is the bonds of brotherhood; Salome the speck; and a forgetful squirrel. He also meets his Ancestor, whom he observes with curiosity. Too-tiki teaches him independence: "You have to discover everything for yourself," she said. "And go through it completely alone" (p. 164). And indeed, for me, it's a novel about growing up—about having to face many everyday moments alone, about making decisions on your own and bearing their consequences, about maturing. It seems that after this winter, Moomintroll is a bit different. When Snorkmaiden wants to cover the first crocus with a glass to keep it warm, he tells her: "I think it will do him good to have a little difficulty" (p. 188). It's hard not to relate his words to himself.

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: Moominland Midwinter
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1990
Translation: Irena Szuch-Wyszomirska
Number of pages: 192
ISBN: (978-)83-10-08578-8

**********************************************************************************

               Picture of the first Moomin House              
from Moomin Muzeum in Tampere 
Tales from Moominvalley (Det osynliga barnet), 1962

The seventh volume is a collection of nine unrelated stories. In "The Spring Tune," the Snufkin encounters a nameless creature, clearly moved by the meeting with such a legendary figure. Snufkin names it Teety-Woo ("[...] don’t you see, a light beginning, sort off, and a little sadness to round it off," p. 19), but otherwise is cold and irritated. The animal disappears, but Snufkin is tormented by remorse and returns to find it. The creature, full of the self-confidence that grew within him with the naming, no longer has time for him. "I’ll have to live as fast as I can, because I’ve lost a lot of time already!" he says (p. 26). „The Tale of Horror” tells of little Homek, who lies to his parents, but then falls for Little My's lies and thus learns a lesson. In the third story, "The Fillyjonk Who Believed in Disasters," the titular heroine feels overwhelmed by the gloomy house she lives in (because her ancestors lived there) with its overwhelming number of objects. During a meeting with her friend Gaffsie, she tries to share her anxiety and premonition of impending disaster, but she responds with a platitude (‘Have you tried vinegar,’ said Gaffsie, staring into her teacup. ‘The colours keep best if you have a little vinegar in the rinsing water.’, p. 87). The tornado that carries away Fillyjonk’s house and all her possessions brings her liberation. The story „The Last Dragon in the World” shows that friendship and loyalty are more important than the desire for possessions. The dragon that Moomintroll finds takes a liking to Snufkin, but Snufkin, seeing the distress this turn of events brings to his friend, sends the dragon and his hat far away. „The Hemulen Who Loved Silence” is the story of a Hemulen who spent his entire life punching tickets to amusement parks and taking care of children, even though he hated it. Only torrential rains, which shut down the amusement park, allow him to free himself from his hated job. He inherits a park from his grandmother, where he decides to retreat and live a quiet life. However, the children, who loved coming to the amusement park, salvaged much of the equipment and brought it to the Hemulen as a gift. Initially reluctant, but then with increasing pleasure, the Hemulen prepares a park of silence, eventually allowing himself to be helped and building it together with the children. Thus, he opens a park where children can come and play without any restrictions or tickets, and it turns out he's happy. In „The Invisible Child”, Too-tiki brings the invisible Ninny to the Moomin family. The girl has become invisible out of fear of her cold and ironic aunt, so Too-tiki takes her away from her care. The Moomin family's calm attitude, self-restraint, and a magical cure from Grandma's recipe restore Ninny to her full form. „The Secret of the Hattifatteners” reveals the workings of these strange creatures. Moominpappa sets out to sea with them and learns not only their customs but also their way of functioning. He is terrified by the pointlessness of their existence: "Just think, never to be glad or disappointed. Never to like anyone and get cross at him and forgive him. Never to sleep or feel cold, never to make a mistake and have a stomach-ache and be cured from it, never to have a birthday party, drink beer, and have a bad conscience… How terrible" (pp. 211-212)

                   Picture of original illustration of T. Jansson              
from Moomin Muzeum in Tampere
In the story „Cedric” Snufkin tries to convince Snout that the value of good relationships with others is higher than the value of possessions. Finally, in the last story, "The Fir Tree," we learn that the Moomins have no clue about Christmas Eve (and how could they, since they sleep through it), and when woken in the middle of winter by the Hemulen, they are deeply moved by this event ("Wake up, Mummy, something terrible has happened. They call it Christmas" p. 232). However, they manage to put up a Christmas tree in front of the house, decorate it beautifully, and leave propitiatory gifts "for Christmas." They give it all to the delighted forest creatures and go back to sleep.

In those stories Tove Jansson sheds some light on the Moomins' world and the creatures who inhabit it, their customs, and their approach to life. The Moomins have a carefree attitude towards their possessions, but on the other hand, there are also objects to which they are very attached – Mummy to her handbag, Pappa to his diaries, even Snufkin to his organ and old hat. They are characterized by openness to others and a willingness to share what they have, valuing relationships, and loyalty. I read the stories with bated breath – they have no common plot, are unconnected, and yet Jansson manages to create a very emotional atmosphere in almost every one of them.

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: Tales from Moominvalley
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1990
Translation: Irena Szuch-Wyszomirska
Number of pages: 256
ISBN: (978-)83-10-08949-X

**********************************************************************************

                     Picture of book illustration of T. Jansson                      
Moominpappa at Sea (Pappan och havet), 1962

The penultimate volume of the Moomin adventures depicts their move to an island with a lighthouse. Moominpappa is driven by a need for change, a strong desire to care for his family, and a fresh start. So the family packs their belongings to their boat "Adventure" and sets off for an island that will prove to be a great unknown and a challenge. Moominpappa fails to light the defunct lighthouse, but he manages to learn the nature of the sea and find common ground with it. Moomintroll will tame his fears in the form of Groke, and the creature, in turn, will discover that it can count on him. Moominmamma paints a garden-hiding place on the lighthouse walls where she can hide, and Little My proves to be an uncompromising problem-solver.

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: Moominpappa at Sea
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1988
Translation: Teresa Chłapowska
Number of pages: 320
ISBN: (978-)83-10-08950-3

*********************************************************************************

                       Picture of book illustation of T. Jansson                   
Moominvalley in November (Sent i november), 1970

What a daring idea for a final Moomin book that doesn't feature... Moomins! The inhabitants of the surrounding cottages begin to miss the Moomins completely independently of each other – there's Fillyjonk, who, after an accident on the roof, decides she can't clean anymore and needs a new environment; there's the Hemulen, who likes to organize other people's lives and chat a lot; there's Grandpa-Grumble, who's forgetful and thinks he can do anything because of his age (100); there's Toft, who lives with the Hemulen on a boat, likes nice scents and loves telling stories; and finally, there's Mymble with beautiful hair, who's come to visit her younger sister, Little My. Snufkin, who left the Valley in a hurry, also returns for a moment. His return allows him to calmly prepare for his annual expedition, to discover the rainy melodies, and to leave a traditional letter for Moomin.

Moominvalley in November is a true farewell to the Moomins. The family is absent throughout the entire volume; in the final paragraph, their boat reaches shore while returning from the island with the lighthouse. Everyone misses the Moomins, but we are not allowed to see them. I couldn't imagine a better final volume.

Author and Illustrator: Tove Jansson
Title: Moominvalley in November
Publishing House: Nasza Księgarnia, Warsaw 1990
Translation: Teresa Chłapowska
Number of pages: 256
ISBN: (978-)83-10-09136-2

 

It was nice to revisit the Moomins after so many years (I read them recently as a child, or perhaps more so, I listened to them being read to me), but I didn't remember much of them. The first two volumes – Comet… and Finn Family – are a bit weaker, which Jansson must have been aware of, because in letters to Maja Vanni she writes:

I revised Comet in the Valley and Daddy's Diaries, partially to make them clean, and polished the language of In Moominvalley. […] But that's good – I've been ashamed of those first two books for a long time […], p. 430, Tove Jansson, Letters, Marginesy Publishing House, Warsaw 2016, inexact quote in English.

For me, these volumes were indeed intended more for children, although paradoxically, I'd certainly read them more than once before. I really started to like the Moomins from Winter… onwards, and it only got better from there. The stories are brilliant, with an extraordinary ability to evoke emotions in the reader. Moominpap at Sea tells the story of a crisis of masculinity and rediscovering one's place, but also of a son's growth and his metaphorical overcoming or coming to terms with childhood fears (Groke). Finally, Moominvalley in November, where the titular characters are completely absent, and that doesn't bother us at all. Here, too, we see the characters maturing, the transformations taking place within them, freeing themselves from certain traumas (Filifyonka), dreams that turn out to be untrue for us (the Hemulen and his desire to sail), and imaginings (Toft and his relationship with imagined Moominmamma). The final four volumes demonstrate the author's great maturity, which touches on topics decidedly not childish. Although many argue that without the Moomins, Tove Jansson would still be one of Finland's most important writers, I dare to disagree. In her stories, we are more concerned with capturing moments, whereas in The Moomins, we have a whole beautiful, colorful, and highly visual world. See for yourself, this are books for readers of all ages.

Picture of book illustation of T. Jansson