niedziela, 9 czerwca 2024

Richard Lourie, Autobiografia Stalina (The Autobiography of Joseph Stalin)

Zapis opętanego umysłu

Długo czaiłam się na tę książkę. Najpierw polowałam na wydanie w serii Znak Proza z 1999 roku, w końcu dostałam nowszą edycję z 2013 roku. Potem – klasycznie – musiała swoje odstać na półce, bym wreszcie po nią sięgnęła. Trochę się z tą powieścią namęczyłam, powiem szczerze, zaskoczyła mnie i nie do końca spełniła moje oczekiwania.

Znawca tematyki rosyjskiej

Richard Lourie to urodzony w 1940 roku w Stanach Zjednoczonych tłumacz, wykładowca i pisarz. Znawca tematyki rosyjskiej, był tłumaczem Gorbaczowa, a później doradcą Hillary Clinton w sprawach rosyjskich w jej kampanii wyborczej w 2008 roku. Uczył się teorii przekładu od Czesława Miłosza, którego zresztą później tłumaczył na angielski, obok Aleksandra Wata, Tadeusza Konwickiego, Kazimierza Brandysa, Jarosława Iwaszkiewicza czy Stanisława Barańczaka. Lourie jest autorem sześciu powieści oraz dwóch książek z gatunku literatury faktu. Autobiografia Stalina ukazała się w 1999 roku i rozeszła szerokim echem.

Kto jest prawdziwym bohaterem powieści?

Stalina poznajemy jako dziecko, możemy się przyjrzeć przyszłemu dyktatorowi w jego rodzinnym domu w Gruzji jeszcze jako Iosifowi Dżugaszwili, jego trudnym relacjom z ojcem alkoholikiem i oczekiwaniom matki co do przyszłości syna. Potem poznajemy czasy zesłań na Syberię, ucieczek, ponownych wyroków. Stalin buduję swoją siatkę kontaktów i osób zaufanych, historię przyjętego nazwiska, bezwzględną działalność dla bolszewików. Jednak większość książki obraca się wokół postaci Lwa Trockiego, jego zaprzysiężonego wroga. Zresztą pierwsze zdanie powieści brzmi: „Lew Trocki usiłuje mnie zabić” (s. 11). Relacja następcy Lenina na stanowisku Sekretarza Generalnego KC z ludowym komisarzem do spraw wojskowych i marynarki wojennej stanowią oś utworu, a śledztwo, które prowadzi Trocki może mocno zaszkodzić radzieckiemu dyktatorowi. Wygląda bowiem na to, że Stalin dopuścił się jeszcze jednej zbrodni, o której świat nie ma pojęcia, a której ujawnienie może doprowadzić do jego natychmiastowej śmierci.

Polityka to morderstwo we właściwym kontekście

Wynudziłam się przez to sążnie. Rozgrywki partyjne, przemowy, rozmyślania Stalina, czy Trocki wpadnie na trop jego tajemnicy, czy nie, co filozof i publicysta właśnie porabia, o czym pisze, przyćmiewały dziejącą się właśnie w Europie II wojnę światową. W porównaniu z wyrzuconym z kraju komunistycznym rewolucjonistą Hitler wydaje się nic nie znaczącą postacią, a losy kontynentu wydarzeniami tła. Droga do władzy i wygrana z Trockim pokazane są jak dobrze i strategicznie rozegrana partia szachów, w której Stalin wykazał się większą przenikliwością i cierpliwością.

Przez wiele przyszłych stuleci historycy będą pisać opasłe tomy , analizując przyczyny, dla których po śmierci Lenina Trocki przegrał walkę ze Stalinem. Znajdą dziesiątki i setki przyczyn, ale tak naprawdę była tylko jedna – Trocki nienawidził nudy, a Stalin ją uwielbiał. (s. 212)

Przez zakulisowe przesunięcia swoich zwolenników na wysokie stanowiska Stalin stopniowo ograniczał władzę Trockiego, a potem go po prostu przechytrzył podczas pogrzebu Lenina, podając mu złą datę. Wkrótce był w stanie pozbawić przeciwnika wszystkich publicznych funkcji i wygnać go z kraju.

Historię tworzą sprytni starcy, wykorzystując głupotę młodości

Lourie stworzył obraz umysłu opętanego swoją ideą, a także pragnieniem władzy i bezkompromisowym do niej dążeniem. Chociaż powieść mnie ani specjalnie nie wciągnęła, ani nie przestraszyła, to jednak zawiera wiele cennych czy zaskakujących spostrzeżeń i może być ciekawą interpretacją historii. Z pewnością nie był to czas stracony i – kto wie – może ten kawałek historii byłby przystępniejszy, gdyby poznawać go właśnie z tej literackiej strony.

Moja ocena: 6/10.


Richard Lourie, Autobiografia Stalina
Wydawnictwo Znak, Kraków 2013
Tłumaczenie: Jadwiga Piątkowska
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-240-2106-2

**********************************************************************************

Record of a possessed mind

I've been waiting for this book for a long time. First, I was looking for an edition in the Znak Proza series from 1999, and finally I got a newer edition from 2013. Then - as usual - it had to sit on the shelf for me to finally reach for it. I struggled a bit with this novel, to be honest, it surprised me and did not fully meet my expectations.

An expert on Russian issues

Richard Lourie is a translator, lecturer and writer born in 1940 in the United States. An expert on Russian issues, he was Gorbachev's translator and later an advisor to Hillary Clinton on Russian affairs in her 2008 election campaign. He learned translation theory from Czesław Miłosz, whom he later translated into English, alongside Aleksander Wat, Tadeusz Konwicki, Kazimierz Brandys, Jarosław Iwaszkiewicz and Stanisław Barańczak. Lourie is the author of six novels and two nonfiction books. The Autobiography of Joseph Stalin was published in 1999 and received wide attention.

Who is the real hero of the novel?

We meet Stalin as a child, we can look at the future dictator in his family home in Georgia when he is still Iosif Dzhugashvili, get to now his difficult relationship with his alcoholic father and his mother's expectations for her son's future. Then we learn about the times of exiles to Siberia, escapes, and repeated sentences. Stalin is building his network of contacts and trusted people, takes on his adopted name, and acts ruthlessly for the Bolsheviks. However, most of the book revolves around the character of Leon Trotsky, his sworn enemy. Moreover, the first sentence of the novel reads: "Leon Trotsky is trying to kill me" (p. 11). The relationship between Lenin's successor as General Secretary of the Central Committee and the People's Commissar for Military and Navy Affairs is the axis of the work, and the investigation conducted by Trotsky could greatly harm the Soviet dictator. It seems that Stalin has committed yet another crime that the world has no knowledge of, and the disclosure of which could lead to his immediate death.

Politics was murder in the proper context

It made me tired a lot. Party games, speeches, Stalin's thoughts on whether Trotsky would find out about his secret or not, what the philosopher and publicist was doing, what he was writing about, overshadowed the World War II taking place in Europe. Compared to the expelled communist revolutionary, Hitler seems to be an insignificant figure, and the fate of the continent seems to be background events. The path to power and the victory against Trotsky are shown like a well- and strategically played game of chess, in which Stalin showed greater insight and patience.

For centuries to come, historians will write weighty tomes analyzing why Trotsky lost the power struugle to Stalin after Lenin's death. They will find dozens, hundreds of reasons, but really there was only one - Trotsky hated boredom and Stalin loved it. (p. 212)

By moving his supporters to high positions behind the scenes, Stalin gradually limited Trotsky's power, and then simply outsmarted him during Lenin's funeral by giving him the wrong date. Soon he was able to deprive his opponent of all public functions and exile him from the country.

History is made by cunning old men exploiting the stupidity of youth

Lourie created an image of a mind obsessed with its idea, as well as the desire for power and an uncompromising pursuit of it. Although the novel did not particularly captivate me or scare me, it contains many valuable and surprising observations and may be an interesting interpretation of history. It was certainly not wasted time and - who knows - maybe this piece of history would be more accessible if we learned about it from this literary perspective.

My rating: 6/10.


Author: Richard Lourie
Title: The Autobiography of Joseph Stalin
Publishing House: Znak, Kraków 2013
Translation: Jadwiga Piątkowska
Number of pages: 320
ISBN: 978-83-240-2106-2

Mateusz Śliwiński, Łowca

Łódzki kryminał debiutanta Mateusza Śliwińskiego

Książka Łowca debiutanta Mateusza Śliwińskiego trafiła do mnie jako prezent od znajomych z Łodzi. Nie jest to przypadek, bowiem miejsce akcji osadzone jest właśnie w tym mieście. Można powiedzieć, że w opisach autora miasto staje się równoprawnym bohaterem powieści i to jest fantastyczne. Byłoby całkiem nieźle, gdyby nie niespotykana wręcz liczba literówek i błędów w tekście, która z czasem zaczęła przenosić uwagę z tekstu na warstwę stylistyczną. Zamiast śledzić skomplikowaną fabułę stawałam się detektywem edytorstwa. A szkoda.

Doświadczona para śledczych

Policjantka Urszula Krawczyk, zwana od wypadku z wampirem z Częstochowy Blachą, łączy swe siły ze śledczym z Łodzi Edem Żuchnowskim, by dopaść Łowcę – mordercę kobiet z Łodzi. Mężczyzna atakuje w okolicach dworca Łódź Kaliska, zabija swoje ofiary, a wymyte i uczesane ciała zostawia na jednym z miejskich osiedli. Młode dziewczyny zostają dziwnie upozowane, a w ich kroczu znajdują się paski od mopa umaczane w lizolu. Policjantom staną włosy na głowach, gdy okaże się, że zwłoki układane się w litery z napisu CZYSTOŚĆ, a seryjny morderca doszedł już do litery „O”. 

Sympatyczna para nie do końca kompetentnych śledczych

Akcja powieści wciąga, główni bohaterowie są ciekawymi, dobrze nakreślonymi postaciami, a kawałki ich przeszłości podawane są czytelnikom w intrygujący sposób. Blacha jest niemal policyjną celebrytką po błyskawicznym rozwiązaniu sprawy wampira, którą przypłaciła poważnymi problemami ze zdrowiem (uszkodzony kręgosłup) i zrujnowaniem życia prywatnego. Ed to z kolei samotny 40-latek, który pomaga finansowo swojej chorej na raka matce i jeździ starym, zadbanym dieslem. Oboje śledczy budzą dużą sympatię, chociaż czasami ich niekompetencja zaskakuje. W środku śledztwa Blacha, wyrzucona z przesłuchania przez komendanta, obrażona idzie do hotelowego pokoju i wyłącza telefon na całą noc. Plus zaskakująco często zdarza jej się zaspać. Ale swoistych lapsusów czy niespodziewanych – i słabo uzasadnionych fabularnie zwrotów akcji – jest więcej. Przesłuchiwany przez nich dawny działacz SB nagle postanawia ujawnić policjantom całą historię swojego wroga i handlarza organami, i naprawdę nie ma na to dobrej podkładki psychologicznej. Spotkany na klatce przypadkowy funkcjonariusz dzieli się rezultatami swojego śledztwa, podając śledczym parę wątków na tacy. Za łatwo idzie to dochodzenie. W zasadzie Blacha nie wykonuje żadnej pracy papierkowej, nie ślęczy nad dokumentacją, a tylko raz na jakiś czas dzwoni do ministra zdać relację z postępów. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe.

Zbyt napakowana akcja

W sumie ofiary przestępstw pozostają w znakomitej większości (oprócz dwóch) bezimienne, a ich historie nie są opowiedziane. Łączy je akt dokonanej aborcji, co z kolei napędza wątek czystości, jego rozumienia w znaczeniu katolickim, a potem odniesień do innych religii. W tym momencie ja zaczęłam się gubić, ale też chyba metafizycznym rozważaniom zabrakło pewnej głębi. Akcja jest na tyle zawiła, że doliczyłam się 4 morderców na kartach powieści, ale policyjna akcja zawęża się do odwiedzania kolejnych znajomych Eda Żuchnowskiego (w tym jednego księdza noszącego nazwisko autora), dobrego jedzenia (co chyba raczej nie jest standardem w tym zawodzie, zwłaszcza w terenie), czy też rozważań Blachy o seksualnej atrakcyjności jej policyjnych partnerów. Słowem, przed autorem jeszcze dużo do dopracowania, a na pewno – wybór lepszej redakcji, by głupie błędy edytorskie nie wpływały na odbiór lektury (o ironio, wydawnictwo nazywa się BookEdit). Ciekawa jestem dalszych publikacji autora.

Moja ocena: 5/10.


Mateusz Śliwiński, Łowca
Wydawnicto BookEdit, self publishing, 2023
Liczba stron: 382
ISBN: 978-83-67539-43-2

**********************************************************************************

A crime novel from Łódź by debutant Mateusz Śliwiński

The book The Hunter by Mateusz Śliwiński came to me as a gift from friends from Łódź. This is not a coincidence, because the action takes place in this city. It can be said that in the author's descriptions the city becomes an equal hero of the novel and that is fantastic. And indeed that would be a promisng debut if it weren't for the unprecedented number of typos and errors in the text, which over time began to shift attention from the text to the stylistic layer. Instead of following the complicated plot, I became an editorial detective. What a pity.

An experienced pair of investigators

Policewoman Urszula Krawczyk, called Blacha after the incident with the vampire from Częstochowa, joins forces with an investigator from Łódź, Ed Żuchnowski, to catch the hunter - a murderer of women from Łódź. The man attacks near the Łódź Kaliska station, kills his victims, and leaves the washed and combed bodies in one of the city's housing estates. Young girls are posed strangely, with mop strips dipped in Lysol in their crotches. The hair of the police will stand on end when it turns out that the bodies are arranged in the letters of the word CLEANSED, and the serial killer has already reached the letter "N".

A nice couple of not entirely competent investigators

The action of the novel is engaging, the main characters are interesting, and well-defined, and pieces of their past are presented to readers in an intriguing way. Ula is almost a police celebrity after quickly solving the vampire case, which resulted in serious health problems (damaged spine) and the ruination of her private life. Ed, on the other hand, is a lonely 40-year-old who financially helps his mother who has cancer. He is very fond of his old, well-kept diesel. Both investigators are very sympathetic, although sometimes their incompetence is surprising. In the middle of the investigation, Blacha, thrown out of the interrogation by the commander, offended, goes to the hotel room and turns off the phone for the whole night. Plus she tends to oversleep surprisingly often. But there are more mistakes and unexpected plot twists that are poorly justified by the plot. The former SB agent, who was being interrogated by them, suddenly decides to reveal the entire history of his enemy and organ dealer to the police, and there is really no good psychological basis for this. A random officer met in the staircase of the crime scene shares the results of his private investigation, handing a few threads to the couple on a platter. This investigation is going too easily. Basically, Blacha does not do any paperwork, does not pore over the documentation, and only calls the minister from time to time to report on the progress. Too good to be true.

Too packed with action

Overall, the vast majority of crime victims (except two) remain nameless and their stories remain untold. They are connected by the act of an abortion, which in turn drives the theme of purity and clensing, its understanding in the Catholic sense, and then references to other religions. At this point I started to get lost, but I think the metaphysical considerations lacked certain depth. The plot is so intricate that I counted 4 murderers on the pages of the novel, but the police action is limited to visiting more of Ed Żuchnowski's friends (including one priest bearing the author's surname), good food (which is probably not a standard in this profession, especially in the field), or Blacha's reflections on the sexual attractiveness of her police partners. In other words, the author still has a lot of work to do, including choosing a better editor so that stupid editorial mistakes don't affect the reception of the book (ironically, the publishing house is called BookEdit). I am curious about Śliwiński’s further publications.

My rating: 5/10.


Author: Mateusz Śliwiński
Title: The Hunter
BookEdit publishing house, self publishing, 2023
Number of pages: 382
ISBN: 978-83-67539-43-2

sobota, 8 czerwca 2024

Elif Shafak, 10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie (10 Minutes 38 Seconds in This Strange World)

Kobieca przeciwwaga dla twórczości Orhana Pamuka

Ostatni raz tak przepadłam czytając książkę podczas lektury Księgi nocnych kobiet Marlona Jamesa. Tutaj było podobnie – 440-stronicową książkę przeczytałam w 24 godziny, w tym w niedzielę rekordowe jak na mnie 350 stron. To pierwsza pozycja Elif Shafak, ale zakładam, że nie ostatnia.

Miejsce akcji - Stambuł

Książki tureckiej pisarki pięknie wydaje Wydawnictwo Poznańskie i jest w czym wybierać. Urodzona w 1971 roku w Strasburgu Shafak jest jednak obywatelką świata – mieszkała trochę w Hiszpanii, studiowała i pracowała w Stanach Zjednoczonych, a potem w Turcji, w Ankarze. Życie dzieli pomiędzy Nowy Jork i Stambuł, a ostatnio również Londyn. To właśnie turecka metropolia stanowi miejsce akcji powieści 10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie i jestem głęboko przekonana, że nie ma lepszej lokalizacji dla tej wielowątkowej historii.

Fabuła z pomysłem

Początek jest niecodzienny – mózg umierającej prostytutki Leili dokonuje przeglądu najważniejszych wydarzeń w jej życiu, wprowadzając przy okazji piątkę jej najbliższych przyjaciół na scenę. Poznawani w różnych okolicznościach, diametralnie od siebie różni, potrafili stworzyć dobrze się rozumiejącą i współpracującą grupę, dawać sobie poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Można więc powiedzieć, że to książka o sile przyjaźni, która wykopie ciało z bezimiennego grobu i złoży je w miejscu, w którym Leila chciała spocząć. Jednocześnie to również kobieca odpowiedź na książkę Orhana Pamuka Nazywam się czerwień, gdzie męski narrator był również martwy.

Kobiety na pierwszym miejscu

Jest to jednak również powieść o kobietach i ich zmieniającej się w społeczeństwie roli. Ojciec pragnął, jak w powieści Tahara Ben Jellouna Dziecko piasku, żeby jego córka okazała się upragnionym synem, i oddał dziewczynkę na wychowanie swojej pierwszej, bezdzietnej żonie. Jego długo wyczekiwany męski potomek urodził się z zespołem Downa i był skrzętnie ukrywany przed dalszą rodziną, a mąż rodziny potraktował narodziny chłopca jak karę boską i uciekł w surowość islamu. Nie zauważył, że wuj molestuje mu córkę, odkąd skończyła 6 lat, i dopiero poronienie uświadamia rodzinie dramatyzm sytuacji. Leila ucieka do Stambułu ułożyć sobie życie, ale zostaje sprzedana do burdelu i rozpoczyna żywot prostytutki. Życie mocno ją doświadcza – przeżywa oblanie kwasem przez radykalnego klienta, piękną i krótką miłość i małżeństwo z malarzem D’Alim, który ginie zastrzelony w rewolucyjnym porywie. W końcu ginie zamordowana przez nadgorliwych ochroniarzy bogatego klienta.

Życie jej przyjaciół nie jest lżejsze – każdy ma swoją historię, która z odległych zakątków sprowadziła ich do Stambułu i skrzyżowała ich ścieżki. Ich losy są odmienne, w dużej mierze również trudne, ale niesamowicie wciągające. To właśnie spotkania z przyjaciółmi, okoliczności poznania się, przewijają się przez umierający mózg Leili.

Miasto, które można znaleźć na kartach powieści

Dawno nie czytałam powieści tak wciągającej, dobrze zaplanowanej i z tak ciekawym konceptem. 10 minut i 38 sekund… wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu niemal do ostatniej, dając przy okazji dobry wgląd w życie Stambułu i zmiany w nim zachodzące przez okres około 20 lat. Miło było odkrywać znane miejsca – wieżę Galata, plac Taksim, most Bosforski, czy też żałować, że nie znałam książki wcześniej i nie odwiedziłam Cmentarza Samotnych, gdzie spoczywają zwłoki osób opuszczonych przez swoje rodziny, cudzoziemców, ludzi szarej strefy. To musi być ciekawe miejsce.

Precyzyjna budowa utworu

Powieść podzielona jest na trzy części, z których pierwsza – Umysł – jest najdłuższa i najlepsza. Poszczególne rozdziały odliczają tytułowy, upływający nieubłaganie czas, wprowadzając postaci przyjaciół i okoliczności ich poznania. Część druga – Ciało – pokazuje perspektywę przyjaciół, stawia ich oraz ich wspomnienia związane z Leilą na pierwszym miejscu. Ostatnia, najkrótsza część – Dusza – łączy te dwie perspektywy i jest momentem przejścia. Dla Leili – złożeniem w docelowym grobie. Dla jej przyjaciela Sinana – wyzwolenia się z podwójnego życia i rozpadu nieszczęśliwego małżeństwa. Chociaż tylko pierwsza część ma piękną, klarowną budowę i żelazną logikę oraz tempo, to cała książka jest dobrze przemyślana i napisana. Dla mnie powieść Shafak stanowi tegoroczne odkrycie i zostanie ze mną na długo. Pierwsze w tym roku 10 na 10.

Moja ocena: 10/10.


Elif Shafak, 10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie
Tłumaczenie z języka angielskiego: Natalia Wiśniewska
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020
Liczba stron: 446
ISBN: 978-83-66553-55-2

********************************************************************************

A female counterweight to the work of Orhan Pamuk

The last time I disappeared so completely when reading a book was when I devoured The Book of Night Women by Marlon James. It was similar here - I read the 440-page book in 24 hours, including a record 350 pages on Sunday. This is the first story by Elif Shafak's I reached for, but for sure it won't be the last.

Place of action - Istanbul

The Turkish writer's books are beautifully published by Wydawnictwo Poznańskie and there is plenty to choose from. Born in Strasbourg in 1971, Shafak is a citizen of the world - she lived for a while in Spain, studied and worked in the United States, and then in Turkey, in Ankara. She divides her life between New York and Istanbul, and recently also London. It is the Turkish metropolis that is the setting of the novel 10 Minutes 38 Seconds in this Strange World, and I am deeply convinced that there is no better location for this multi-threaded story.

A plot based on a clever idea

The beginning is unusual - the brain of the dying prostitute Leila reviews the most important events in her life, introducing five of her closest friends to the stage. Met in different circumstances, completely different from each other, they were able to create a group that understood and cooperated well, giving each other a sense of security and belonging. So we can say that it is a book about the power of friendship that will dig up a body from a nameless grave and place it where Leila wanted to rest. At the same time, it is also a female response to Orhan Pamuk's book My Name is Red, where the male narrator was also dead.

Women come first

However, it is also a novel about women and their changing role in society. Leila’s father wanted, as in Tahar Ben Jelloun's novel The Sand Child, that his daughter would turn out to be the longed-for son, and he gave the girl to his first, childless wife to raise. His long-awaited male offspring was born with a Down syndrome and was carefully hidden from his extended family. For unhappy father the boy's birth was a divine punishment so he fled into the harshness of Islam. He did not notice that an uncle had been molesting his daughter since she was 6 years old, and only her miscarriage made the family realize the drama of the situation. Leila runs away to Istanbul to make a life for herself, but is sold to a brothel and begins life as a prostitute. Life tests her hard - she experiences a vient attack with acid performer by a radical client, a beautiful and short love and marriage with the painter D'Ali, who is shot in a revolutionary impulse. Eventually, she is murdered by overzealous bodyguards of a wealthy client.

The lives of her friends are not easier - each has their own story that brought them to Istanbul from distant corners of the world and crossed their paths. Their fates are different, largely difficult, but incredibly addictive. It is the meetings with friends, the circumstances of getting to know each other, that run through Leila's dying brain.

A city that can be found on the pages of a novel

I haven't read a novel so engaging, well-planned and with such an interesting concept for a long time. 10 Minutes 38 Seconds... draws you in from the first page and keeps one in suspense almost until the last, giving a good insight into the life of Istanbul and its changes over a period of about 20 years. It was nice to discover famous places - the Galata Tower, Taksim Square, the Bosphorus Bridge, or regret that I had not known the book earlier and had not visited the Cemetery of the Unknown in Kilyos, where the bodies of people abandoned by their families, foreigners, people from the gray zone are buried. This must be an interesting place.

Well-thought structure of the book

The novel is divided into three parts, the first of which - Mind - is the longest and best. Individual chapters count down the titular, inexorably passing time, introducing the characters of the friends and the circumstances in which they met. The second part - Body - shows the perspective of the friends, putting them and their memories of Leila in the first place. The last, shortest part – Soul – combines these two perspectives and is a moment of transition. For Leila - burial in the final grave. For her friend Sinan - freedom from a double life and the breakdown of an unhappy marriage. Although only the first part has a beautiful, clear structure and iron logic and pace, the entire book is well thought out and written. For me, Shafak's novel is this year's discovery and will stay with me for a long time. First 10 out of 10 this year.

My rating: 10/10.


Author: Elif Shafak
Title: 10 Minutes 38 Seconds in this Strange World
Translation from English: Natalia Wiśniewska
Publishng House: Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020
Number of pages: 446
ISBN: 978-83-66553-55-2

 

środa, 5 czerwca 2024

Sławek Gortych, Schronisko, które spowijał mrok


Kryminał z przeniesionym punktem ciężkości

Długo wyczekiwany trzeci tom karkonoskiej serii kryminałów Sławka Gortycha w końcu trafił w moje ręce. Schronisko, które spowijał mrok koncentruje się wokół Strzechy Akademickiej, górskiego ponurego giganta, wokół którego rozgrywają się różnego rodzaju dramaty. Jednak co ciekawe, to nie kryminalna zagadka wysuwa się na najistotniejszy temat powieści i jest to bardzo ważne i potrzebne przesunięcie tematyczne. Ale po kolei.

Miejsce akcji - Strzecha Akademicka

Jak zawsze, Gortych pracowicie snuje kilka wątków z różnych okresów czasowych. Mamy więc wydarzenia z września 1947 roku, kiedy to uczeń miejscowego liceum obrzuca węglem pociąg wiozący radzieckich oficjeli na komunistyczną konferencję, nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Mamy perspektywę grudnia 1991 roku, kiedy to Andrzej Czerwiński dociera do Strzechy, usiłując dowiedzieć się czegoś o zaginięciu jego ojca Stefana, ówczesnego dyrektora schroniska, i swojego wuja Zbigniewa. Mężczyzna jest blisko odkrycia prawdy, a jednak – mimo skręconej kostki – ginie w sylwestrową noc w jednej z najtragiczniejszych lawin, które zeszły kiedykolwiek Białym Jarem. Wreszcie obie te nitki łączy Tomasz Wilczur, przyjaciel Maksa Rajczakowskiego, znanego nam z pierwszego tomu. Młody pisarz nie może pozbierać się po tragicznej śmierci swojej dziewczyny, która zginęła niespodziewanie w wypadku komunikacyjnym. Przyjaciele wynajdują mu więc ciekawą historię z przeszłości, by wyciągnąć go z marazmu i dać mu zajęcie.

Tym, którzy z narażeniem życia idą w góry nieść ratunek innym

To, co różni tom trzeci od dwóch poprzednich, jest przeniesienie ciężaru z historii kryminalnej, której rozwiązanie poznajemy na około 80 stron przed końcem książki, na inny aspekt gór – bezpieczeństwo turystyki górskiej i pracę GOPRu. Gortych buduje wstrząsające zakończenie, starając się pokazać trud i poświęcenie ratowników, często pomagających turystom nieprzygotowanym na nagłe zmiany pogody, lekceważącym ostrzeżenia, wchodzącym na zamknięte szlaki. Pisarz sporo trudu włożył w opisanie panujących zimą warunków, różnic pomiędzy sytuacją u stóp gór a na ich szczytach, zagrożenia lawinowego. Skoro podróżnym często brakuje wyobraźni, autor zastępuje ją dokładnym opisem warunków i niebezpieczeństw czyhających w pozornie niegroźnych Karkonoszach. Mimo swoich 1600 metrów wysokości sytuacja meteorologiczna może zmieniać się z minuty na minutę i swojskie, niektórym dobrze znane góry mogą stać się śmiertelnie niebezpieczne. Gortych przypomina więc, że wtedy nie tylko życie turysty, który popadł w tarapaty, znajduje się na szali, ale również pracownika górskiego pogotowia ratunkowego. Historia nie zawsze będzie miała szczęśliwe zakończenie.

Dolnośląskie sekrety wyciągnięte na światło dzienne

Jest jednak jeden element, który w książkach młodego dolnośląskiego pisarza pozostaje niezmienny – miłość do gór i chęć przybliżenia różnych aspektów ich historii. Gortych opisuje lawinę z 1968 roku, która zeszła w Białym Jarze i pochłonęła życie 19 osób (więcej szczegółów: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Bia%C5%82ym_Jarze), utonięcie studenta Józefa Odrowąż-Pieniążka w torfowisku na Równi pod Śnieżką w 1828 roku czy też tragiczny finał wyścigu z 24 marca 1913 roku, kiedy to narciarz biegowy Bohumil Hanč, nie mając świadomości, że wyścig został przerwany ze względu na szybko pogarszające się warunki pogodowe, zasłabł w trakcie biegu. Nieco wcześniej jego przyjaciel Václaw Vrbata oddał mu swoją kurtkę i czapkę, ale sam zabłądził w gęstej mgle i śniegu i zamarzł. Żadnego nie udało się uratować. Ile jeszcze takich sekretów czeka na odkrycie? Zapewne kolejne tomy karkonoskiej sagi przyniosą odpowiedź. Znów nie będzie się można doczekać, zwłaszcza, że tom czwarty jest już w przygotowaniu!

Moja ocena: 8/10.

 

Sławek Gortych, Schronisko, które spowijał mrok
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2024
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83- 271-6609-8

*******************************************************************************


A crime story with a shifted focus

The long-awaited third volume of the Karkonosze (Giant Monuntains, Riesengebirge) crime series by Sławek Gortych has finally landed in my hands. The Shelter That Shrouded in Darkness centers around mountain shelter Strzecha Akademicka, a gloomy mountain giant around where all sorts of dramas take place. Interestingly, however, it is not the crime mystery that becomes the most relevant topic of the novel and it is a very important and necessary thematic shift. But first things first.

Place of action - Strzecha Akademicka

As always, Gortych busily weaves several threads from different time periods. So we have the events of September 1947, when a student of a local high school throws coal at a train carrying Soviet officials to a communist conference, not realizing the possible consequences. We have the perspective of December 1991, when Andrzej Czerwiński reaches Strzecha, trying to find out something about the disappearance of his father, Stefan, the then director of the shelter, and his uncle Zbigniew. The man is close to discovering the truth, and yet - despite a sprained ankle - he dies on New Year's Eve in one of the most tragic avalanches that ever occurred along Biały Jar. Finally, both of these threads are connected by Tomasz Wilczur, a friend of Maks Rajczakowski, known to us from the first volume. A young writer cannot recover from the tragic death of his girlfriend, who was killed in a traffic accident. So his friends come up with an interesting story from the past to get him out of his stagnation and give him something to do.

To those who risk their lives and go to the mountains to save others

What makes the third volume different from the previous two is the shift of the focus from the crime story, the solution of which we discover about 80 pages before the end of the book, to another aspect of the mountains - the safety of mountain tourism and the work of GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe – Mountain Volunteer Search and Rescue). Gortych creates a shocking ending, trying to show the hardship and dedication of rescuers, who often help tourists who are unprepared for sudden weather changes, disregard warnings, and enter closed trails. The writer put a lot of effort into describing the winter conditions, the differences between the situation at the foot of the mountains and on their peaks, and the avalanche risk. Since travelers often lack imagination, the author replaces it with a detailed description of the conditions and dangers lurking in the seemingly harmless Karkonosze Mountains. Despite their 1,600 meters of height, the meteorological situation can change from minute to minute and the familiar, well-known mountains can become deadly dangerous. Gortych reminds us that not only the life of the tourist who gets into trouble is at stake, but also the life of the mountain rescue worker. The story will not always have a happy ending.

Lower Silesian secrets brought to light

However, there is one element that remains unchanged in the books of the young Lower Silesian writer - love for the mountains and the desire to present various aspects of their history. Gortych describes the 1968 avalanche that occurred in Biały Jar and claimed the lives of 19 people (more details: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Bia%C5%82ym_Jarze), the drowning of student Józef Odrowąż-Pieniążek in a peat bog on Równia pod Śnieżką in 1828 or the tragic ending of the race on March 24, 1913, when the cross-country skier Bohumil Hanč, unaware that the race was interrupted due to rapidly deteriorating weather conditions, fainted during the run. A little earlier his friend Václaw Vrbata gave him his jacket and hat, but he got lost in the thick fog and snow and froze to death. None of them could be saved. How many more such secrets are waiting to be discovered? The next volumes of the Karkonosze saga will probably provide the answer. One can't wait, especially that the fourth volume is already in preparation!

My rating: 8/10.


Author: Sławek Gortych
Title: A Shelter That Shrouded in Darkness
Publishing House: Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2024
Number of pages: 400
ISBN: 978-83-271-6609-8

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Joyce Carol Oates, Mama odeszła (Missing Mom)

Nie sądź książki po okładce

Zarówno sentymentalna okładka, jak i wstrząsający tytuł zapowiadały dla mnie historię o traumie i radzeniu sobie z odchodzeniem jednej z najważniejszych osób w życiu – matki. Poniekąd tak jest, chociaż powieść amerykańskiej pisarki Joyce Carol Oates skupia się głównie na radzeniu sobie z byciem córką zamordowanej rodzicielki, znoszeniu wścibskich spojrzeń sąsiadów i ich chęci pomocy czy też poczucia winy. Słowem – zupełnie nie tego się spodziewałam i dość mocno się rozczarowałam.

Sensacyjna fabuła

Skoro zdradziłam clue powieści już w pierwszym akapicie, nie ma co owijać w bawełnę – matka dwóch córek, niemal 60-letnia Gwen, dusza społeczności, zostaje brutalnie zamordowana we własnym garażu, a znajduje ją młodsza z córek, Nikki Eaton, dziennikarka lokalnej gazety. Nikki prowadzi dość chaotyczny, nieuporządkowany żywot, wynajmuje mieszkanie i ma romans z żonatym mężczyzną, czekając, aż ten zostawi dla niej swoją żonę. Jej starsza siostra Clare to z kolei wcielenie rozsądku i opanowania, przykładna matka i gospodyni domowa, mająca wysokie wymagania, zawsze perfekcyjna. Niespodziewana śmierć ich matki wywróci ich światy do góry nogami i każda poradzi sobie z zaistniałą sytuacją zupełnie inaczej.

Kryminał, romans i obyczajówka w jednym

Dodatkowo do tej z lekka sensacyjnej fabuły dochodzi wątek romansowy i kryminalny (w jednym!). Mordercą okazuje się Ward Lynch, były więzień, któremu Gloria pomagała stanąć na nogi, znaleziony w zasadzie bez trudu przez policję. Do końca toczą się losy procesu, a detektyw zaangażowany w sprawę, Ross Strabane, wyjątkowo się stara dla atrakcyjnej Nikki. Warto zaznaczyć, że powieść Oates nie ma w sobie nic z kryminału, a morderca, oprócz puszczenia fabuły w ruch, nie odgrywa większej roli.

Sentymentalna papka

Muszę przyznać, że jestem na nie, i to zdecydowanie. Począwszy od zaskakującej fabuły, poprzez ckliwe zakończenie i złote myśli w stylu Paulo Coelho. Spodziewałam się czegoś znacznie cięższego, mądrzejszego, głębszego, a dostałam słabe romansidło z wątkiem kryminalnym. Jakim cudem ta książka w 2005 roku znalazła się na liście stu najważniejszych książek roku według magazynu New York Times? Rzadko mi się zdarza pozbywać przeczytanych książek, ale w tym przypadku tak właśnie będzie. Wcześniej czytałam Gwałt jej samej autorki i nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia, ale nie znam z kolei Blondynki, która narobiła sporo hałasu w literackim świecie. Powieści z 2005 roku nie warto czytać.

Moja ocena: 5/10.


Joyce Carol Oates, Mama odeszła
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2016
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-8062-108-4

****************************************************************************

Don't judge a book by its cover

Both the sentimental cover and the moving title made me expect a story about trauma and coping with the passing of one of the most important people in life – the mother. To some extent, this is true, although the novel by the American writer Joyce Carol Oates focuses mainly on coping with being the daughter of a murdered parent, enduring the prying eyes of neighbors and their willingness to help, or the feeling of guilt. In short, it wasn’t what I expected at all and I was quite disappointed.

Sensational plot

Since I revealed the clue of the novel in the first paragraph, there is no point beating around the bush – the mother of two daughters, almost 60-year-old Gwen, the soul of the community, is brutally murdered in her own garage, and is found by the younger of the daughters, Nikki Eaton, a journalist of the local newspaper. Nikki leads a rather chaotic, disordered life, she rents an apartment and has an affair with a married man, waiting for him to leave his wife for her. Her older sister Clare, in turn, is the embodiment of reason and self-control, an exemplary mother and housewife, with high expectations and always perfect. The unexpected death of their mother will turn their worlds upside down and each of them will deal with the situation in a completely different way.

Crime, romance and social drama in one

On top of that slightly sensational plot there is a romance and a crime (in one!). The murderer turns out to be Ward Lynch, an ex-convict whom Gloria had helped to get back on his feet, found basically easily by the police. The fate of the trial seems uncertain until the end of the book, and the detective involved in the case, Ross Strabane, tries exceptionally hard for the attractive Nikki. It is worth noting that Oates's novel has nothing in it of a proper crime story (so Focus on the murderer, solving a riddle, plot revolving around the crime), and the murderer, apart from setting the plot in motion, does not play any role.

Sentimental mush

I must admit that I disliked the book strongly. Starting with the surprising plot, through the sentimental ending and golden thoughts in the style of Paulo Coelho. I expected something much heavier, smarter and deeper, but what I got was a mediocre romance novel with a murder. How did this book make it to the New York Times list of the 100 most important books of the year in 2005? I rarely get rid of books I have read, but in this case I have no intentions of keeping it. I had previously read Rape. A Love Story by the same author and it didn't make the best impression on me, but I don't know Blonde, which made a lot of noise in the literary world. The 2005 novel is not worth reading.

My rating: 5/10.

Author: Joyce Carol Oates
Title: Missing Mom
Rebis, Poznań 2016
Translation: Katarzyna Karłowska
Number of pages: 416
ISBN: 978-83-8062-108-4

Banana Yoshimoto, Tsugumi


Melancholijny czar krainy dzieciństwa

Tuż po powrocie z Japonii, w ramach walki z jet lagiem, sięgnęłam po książkę, której nie dałam rady przeczytać na wyjeździe, a więc Tsugumi Banany Yoshimoto. Nie jest to pozycja nowa, bo popularna japońska autorka napisała ją już w 1989 roku, ale na polskie wydanie musieliśmy czekać do 2005 roku. Mój egzemplarz zaś prawie kolejnych 20 lat, by ktoś po niego sięgnął i się zachwycił.


O chorobie bez patosu

Banana Yoshimoto to popularna japońska pisarka, której międzynarodowa kariera zaczęła się od błyskotliwego debiutu Kuchnia. Wydaj się jednak, że od 2015 roku autorka nie wydała nic nowego. Tsugumi opowiada historię przyjaźni dwóch dziewcząt, narratorki Marii Shirakawa, oraz jej chorej sąsiadki, tytułowej Tsugumi Yamamoto. Lekarze od wczesnego dzieciństwa nie dają dziewczynce większych szans na przeżycie, ale ona uparcie trzyma się życia dzięki swojej niezłomnej woli i sile ducha. Stara się nie zgrywać męczennicy, ale płata najbliższym różne złośliwe figle i stara się żyć pełnią życia, odsuwając swoją chorobę do granic wytrzymałości fizycznej. Dzięki temu buduje wartościowe przyjaźnie i przeżywa swoje pierwsze większe i mniejsze miłości.

Moment przejściowy

Jednak największą wartością książki jest umiejętność Yoshimoto do łapania chwili i kreślenia nastrojów. Maria właśnie dostała się na studia w Tokio, a jej sytuacja życiowa mocno się poprawia. Jej ojciec uzyskał właśnie rozwód ze swoją poprzednią żoną i może w końcu sprowadzić do siebie swoją wieloletnią partnerkę z dzieckiem. Obie kobiety wyprowadzają się więc z małej, nadmorskiej miejscowości, gdzie matka dziewczynki pracowała w zajeździe u swojej siostry, do Tokio. Obie też bardzo tęsknią za senną atmosferą miasteczka, szumem morza, spokojem i najbliższymi. Kiedy okazuje się, że w miasteczku ma powstać wielki i nowoczesny hotel, mieszkańcy obawiają się, że ich małe biznesy nie przetrwają konkurencji, więc ojciec Tsugumi podejmuje decyzję o przeprowadzce w góry i otworzeniu tam pensjonatu. Po pierwszym roku studiów Maria wraca w rodzinne strony na ostatnie takie wakacje, jest to swoisty powrót do dzieciństwa, do bezpiecznej strefy. Więcej takiej szansy nie będzie, więc te wakacje są szczególne, melancholijne, ale stanowią również moment przełomowy – zwłaszcza dla Marii. To zamknięcie pewnego etapu i przygotowanie do dorosłego życia.

Subtelna i delikatna proza

Powieść Yoshimoto bardzo mi się podobała. Jej sposób opowiadania jest bardzo lekki, a wydarzenia w powieści, choć często dramatyczne, przedstawione są niemal w pastelowych barwach. Pisarce udało się uchwycić pewną efemeryczność, delikatność nastolatek, powlec ich opowieść nieodpartym czarem i urokiem dzieciństwa, przemycić czytelnikowi kolory, smaki i zapachy małego japońskiego miasteczka. To bezpieczny świat, który odchodzi do przeszłości, a jednocześnie zawsze będzie stanowił integralną część życia dziewczynek, podstawę ich dorosłości, nawet jeśli nie będzie do niego więcej dostępu. To lektura skłaniająca do myślenia, ale jednocześnie zapewniająca rozrywkę i przyjemny odpoczynek. Jak widać, czasami książka musi poczekać 20 lat na swojego czytelnika.

Moja ocena: 9/10


Banana Yoshimoto, Tsugumi
Tłumaczenie: Gabriela Rzepecka
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2005
Liczba stron: 152
ISBN: 978-83-06-02947-X

****************************************************************************

The melancholic charm of the land of childhood

Shortly after returning from Japan, as part of the fight against jet lag, I reached for a book that I didn't manage to read during my trip, Tsugumi by Banana Yoshimoto. This is not a new title, because the popular Japanese author wrote it in 1989, but we had to wait until 2005 for the Polish edition. My copy had to wait for almost 20 years for me to reach for it and admire it.


About the disease without pathos

Banana Yoshimoto international career began with her brilliant debut Kitchen. However, it seems that the author has not published anything new since 2015. Tsugumi tells the story of the friendship of two girls, the narrator Maria Shirakawa, and her sick neighbor, the titular Tsugumi Yamamoto. Doctors from early childhood do not give the girl much chance of survival, but she stubbornly clings to life thanks to her indomitable will and strength of spirit. She tries not to play a martyr, playing various malicious tricks on her loved ones instead, and tries to live her life to the fullest, pushing her illness to the limits of her physical endurance. Thanks to this, she builds valuable friendships and experiences her first, teenage infatuations.

A moment of transition

However, the greatest value of the book is Yoshimoto's ability to capture the moment and create moods. Maria has just gotten into college in Tokyo, and her living situation is improving significantly. Her father has just obtained a divorce from his previous wife and he can finally bring his long-term partner and their child back to live with him. So both women move from the small seaside town, where the girl's mother worked at her sister's inn, to Tokyo. They both miss the sleepy atmosphere of the town, the sound of the sea, peace and their loved ones. When it turns out that a large and modern hotel is to be built in the town, the residents are afraid that their small businesses will not survive the competition, so Tsugumi's father decides to move to the mountains and open a guesthouse there. After the first year of studies, Maria returns to her hometown for the last such vacation, it is a kind of return to childhood, to a safe zone. There will be no such chance again, so this holiday is special, melancholic, but it is also a breakthrough moment - especially for Maria. It is the closing of a certain stage and preparation for adult life.

Subtle and delicate prose

I really liked Yoshimoto's novel. Her way of telling is very light, and the events in the novel, although often dramatic, are presented in almost pastel colors. The writer managed to capture a certain ephemerality and delicacy of teenagers, cover their story with the irresistible charm of childhood, and convey to the reader the colors, tastes and smells of a small Japanese town. It is a safe world that is becoming a thing of the past, but at the same time it will always be an integral part of girls' lives, the basis of their adulthood, even if they no longer have access to it. It is a thought-provoking read, but at the same time providing entertainment and pleasant relaxation. As you can see, sometimes a book has to wait 20 years for its reader.

My rating: 9/10

Author: Banana Yoshimoto
Title: Tsugumi
Translation: Gabriela Rzepecka
Publishing House: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warsaw 2005
Number of pages: 152
ISBN: 978-83-06-02947-X

Ian McEwan, Pierwsza miłość, ostatnie posługi (First Love, Last Rites)

Nie sądź książki po okładce

Powieść Pierwsza miłość, ostatnie posługi stała sobie u mnie na półce od roku, trafiła do mnie jako prezent urodzinowy. Skusiło mnie w końcu jej piękne wydanie, choć przyznam, że odrzucał nieco opis z tylnej okładki. Kazirodztwo, pedofilia, znęcanie nad zwierzętami, morderstwo, podłość, samotność – niekoniecznie są to tematy, po które sięga się w pierwszej kolejności. Dwa, że inne dwie książki brytyjskiego pisarza Iana McEwana, które czytałam wcześniej (Pokuta, Ukojenie, Marzyciel), jakoś mnie nie zachwyciły. Ale po co są kolejne szanse?

Osiem niepowiązanych opowiadań

Na początku trzeba zaznaczyć, że ten zbiór opowiadań to literacki debiut Brytyjczyka z 1975 roku. Mimo pół wieku od publikacji tom się nie zestarzał, a obrazy kreowane przez pisarza są żywe, barwne, choć często zaskakująco okrutne albo dziwne. Jakby McEwan sprawdzał, gdzie leży granica, której nie powinno się przekraczać, i z każdym nowym opowiadaniem jednak robił ten krok dalej. Osiem zamieszczonych w tomiku opowiadań mocno się od siebie różni, a bohaterowie się nie powtarzają i nie mają ze sobą nic wspólnego. W pierwszym opowiadaniu Stereometria mąż, czytając pamiętniki swojego dziadka, odkrywa sekret geometrii i przekłada żonę na drugą stronę rzeczywistości, powodując, że znika. Domowym sposobem to historia brata, który bardzo chciał poznać, czym jest seks, więc bawi się – dość skutecznie – ze swoją siostrą w dom. Ostatni dzień lata opowiada o rodzinie mieszkającej na przedmieściach Londynu, a jej narratorem jest 12-letni chłopiec, który mieszka z siostrą Kate, jej malutką córeczką Alice i bratem Peterem na farmie. Dołącza do nich gruba czarnoskóra dziewczyna, Jenny, która wkrótce zaczyna opiekować się dziewczynką lepiej niż jej rodzona matka. Niestety, ostatni dzień lata przyniesie rodzinie wielką tragedię. Kusiak w teatrze to obrazek, w którym para wychodzi poza swoje role na scenie i niepomna patrzących na nich oczu uprawia seks w całkowitym zapamiętaniu. Motyle to dłuższe i w moich oczach najbardziej wstrząsające i brudne opowiadanie, gdzie nie cieszący się popularnością wśród rówieśników chłopiec wykorzystuje dziewczynkę z podwórka, a potem wpycha ją do kanału, gdzie mała tonie. Rozmowa z człowiekiem z szafy opowiada historię dorosłego już mężczyzny, który był całkowicie zawłaszczony w dzieciństwie przez matkę, która opóźniała jego dorastanie i opuszczenie domu, dopóki nie znalazła sobie mężczyzny i dorosły już, niedorozwinięty syn nie stał się dla niej przeszkodą. Tytułowe opowiadania, Pierwsza miłość, ostatnie posługi to widok na życie młodej pary, wynajmującej pokój, w którego ścianach gnieździ się szczur. Zabicie gryzonia sprawia, że para nagle dorośleje i postanawia uporządkować swoje życie. Duże, choć znów przygnębiające wrażenie, zrobiła na mnie ostatnia historia, Przebrania, gdzie ciotka opiekująca się osieroconym chłopcem, zmusza go do udziału w różnorakich przebierankach, nakłaniając do zakładania dziewczęcego stroju i makijażu, gdzie ona sama udaje dorosłego mężczyznę. Nawet pięknie zapowiadająca się przyjaźń z koleżanką z klasy może zostać skalana podczas balu przebierańców u ciotki.

Nie do wszystkich pisarzy można się przekonać

Opowiadania McEwana są brudne. W pewien sposób czytelnik staje się podglądaczem, ciekawskim sąsiadem, zaskoczonym świadkiem wydarzeń, których nie chciałby widzieć czy uczestniczyć. Mam wrażenie, że książka McEwana była zakrojona jako swoistego rodzaju sprawnie napisana prowokacja, popis sprawnego pióra użytego na rzecz sensacji czy przekraczania granic. Czyta się ją szybko, opowiadania są krótkie, ale zostałam z mało ciekawą refleksją – co mi dała ta lektura? Bez zachwytu. Czyli konsekwentnie z twórczością tego autora.

Moja ocena: 5/10.

Ian McEwan, Pierwsza miłość, ostatnie posługi
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo: Albatros, Warszawa 2019
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-7985-908-5

******************************************************************************

Don’t judge the book by its cover

The novel First Love, Last Rites has been on my shelf for a year, it came to me as a birthday gift. I was finally tempted by its beautiful cover, although I must admit that I was a bit put off by the description on the back. Incest, pedophilia, animal abuse, murder, meanness, loneliness - these are not necessarily the topics that people reach for in the first place. Secondly, the other three books by the British writer Ian McEwan that I had read earlier (Atonement, The Comfort of Strangers, The Daydreamer) did not impress me. But what are second chances for?

Eight unrelated short stories

At the beginning, it should be noted that this collection of stories is the British writer's literary debut from 1975. Despite half a century since its publication, the volume has not aged, and the images created by the writer are vivid, colorful, although often surprisingly cruel or strange. As if McEwan was checking where the line that shouldn't be crossed is surpassed, and with each new story he takes a step further. The eight stories included in the volume are very different from each other, and the characters are not repeated and have nothing in common. In the first story Solid Geometry, the husband, reading his grandfather's diaries, discovers the secret of geometry and translates his wife to the other side of reality, causing her to disappear. Homemade is the story of a brother who really wanted to know what sex is, so he plays house - quite successfully - with his sister. Last Day of Summer is about a family living in the suburbs of London, and its narrator is a 12-year-old boy who lives with his sister Kate, her little daughter Alice and his brother Peter on a farm. They are joined by a fat black girl, Jenny, who soon begins to take better care of the girl than her birth mother. Unfortunately, the last day of summer will bring a great tragedy to the family. Cocker at the Theater is a picture in which a couple goes beyond their roles on stage and, oblivious to the eyes looking at them, has sex in full view. Butterflies is a longer and, in my opinion, the most shocking and dirty story, where a boy who is not popular among his peers exploits a girl from the yard and then pushes her into a canal, where the little girl drowns. Conversation with the Cupboard Man tells the story of an adult man who was completely taken over as a child by his mother, who delayed his growing up and leaving home until she found a man and her adult, underdeveloped son became an obstacle for her. The title stories, First Love, Last Rites, are a view of the life of a young couple renting a room with a rat nesting in the walls. Killing the rodent makes the couple suddenly grow up and decide to put their lives in order. The last story, Disguises, made a great, although again depressing, impression on me, where an aunt who takes care of an orphaned boy forces him to participate in various disguises, forcing him to put on girls' clothes and make-up, while she herself pretends to be an adult man. Even a budding friendship with a classmate can be sullied during a fancy dress party at your aunt's house.

Sometimes a second chance is a mistake

McEwan's stories are dirty. In a way, the reader becomes a voyeur, a curious neighbor, a surprised witness of events he would not like to see or participate in. I have the impression that McEwan's book was intended as a kind of well-written provocation, drawing out a certain darkness from the readers. It's a quick read, the stories are short, but I was left with an uninteresting reflection - what did this reading give me? Cetrailny no delight. So consistent with the rest of the author's work.

My rating: 5/10.

 

Author: Ian McEwan
Title: First Love, Last Rites
Translation: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Publishing House: Albatros, Warsaw 2019
Number of pages: 256
ISBN: 978-83-7985-908-5