Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Poznańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Poznańskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

Zośka Papużanka, Solo

Obce kobiety

Skusiła mnie znowu półka nowości w bibliotece, a na niej ładnie wydany przez Wydawnictwo Poznańskie zbiór opowiadań Zośki Papużanki Solo. Niewiele ponad dwieście stron – cóż to dla mnie, zwłaszcza, że znów mogłam słuchać i czytać symultanicznie ze względu na dostępny na storytel audiobook. Tak więc książkę wypożyczoną w poniedziałek miałam za sobą już w czwartek, ku mojej wielkiej uldze.

Nie tacy mężczyżni

Każdemu czytelnikowi zdarzy się trafić na książkę, która go po prostu irytuje. Dokładnie tak było w moim przypadku z tym zbiorem opowiadań. Osiemnaście inspirowanych życiem historii, mielących w kółko ten sam temat – kobiecej samotności, bycia solo, zarówno po rozwodzie/porzuceniu/odejściu partnera, jak i w związku. Im dalej w las, tym większe miałam poczcie, że opisywany świat jest mi całkiem obcy, że go nie znam, nie poznaję i w niego najzwyczajniej w świecie nie wierzę. Jako kobietę wkurzał mnie portret mężczyzn w książce – zimnych, bezdusznych, skupionych na sobie, bezwzględnych, cynicznych, przemocowych. Nie wiem, czy obracam się w jakimś innym świecie, czy się w jakiś nieświadomy sposób nie zgadzam na jakieś traktowanie, ale w swoim najbliższym środowisku (dom, praca, znajomi) nie widzę takich przykładów. Widzę wsparcie, uważność, troskę, drobne objawy miłości, i to jest budujące. Rozstania? Są. Rozwody? Są. Czy zawsze są, bo ten dupek znalazł sobie młodszą/ładniejszą kobietę i bezdusznie porzucił swoją rodzinę? No nie. Dlatego świat, który pokazuje mi Papużanka wydaje mi się sztuczny, może napisany pod jakąś tezę, rozżalony i strasznie uproszczony.

Nie takie kobiety

Z drugiej strony, jako kobietę, wkurzają mnie również postaci damskie w tych opowiadaniach. Nierzadko są skupione na sobie, na swoich potrzebach, wymaganiach, oczekiwaniach, a przecież bycie w relacji oznacza branie pod uwagę tej drugiej osoby. Oczywiście, nie oznacza stawiania jej potrzeb ponad swoje (oprócz ekstremalnych sytuacji, jak ciężka choroba), ale współgranie, bycie razem, wspieranie się. Kobiety u Papużanki wpadają też w drugą skrajność, czyli całkowicie podporządkowują swoje życie partnerowi, przeprowadzają się do innego miasta, porzucają swoje rodziny, niemal swoją tożsamość, zostawiają siebie za sobą. A potem się dziwią, że związki się nie układają i nikt ich poświęcenia nie docenia. Jeśli nie ma się szacunku do samego siebie, to trudno oczekiwać, że magicznie pojawi się on u innych.

Nie taki świat

Mnie ta książka nie poruszyła, nie wzruszyła, nie zasmuciła. Mnie ta książka wkurzyła. Najczęściej jednostronna relacja skupionych na sobie, rozżalonych bab, które za własne błędy obarczają cały świat, a już najlepiej partnera. To nie jest świat, który znam. To nie jest męskość, której doświadczam. Kobiety, które znam, też w większości są inne, dojrzalsze, bardziej otwarte na rozmowę, może uważniejsze. I szanujące siebie.

Moja ocena: 5/10.



Zośka Papużanka, Solo
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-68610-21-5

*****************************************************************************

Foreign Women

I was tempted again by the library's new releases shelf, and on it, a beautifully published collection of Zośka Papużanka's short stories, Solo, published by Publishing House Poznańskie. Just over two hundred pages – what a brief read, especially since I could once again listen and read simultaneously thanks to the audiobook available on Storytel. So, the book I borrowed on Monday was already finished by Thursday, much to my relief.

Not Such Men

Every reader will come across a book that simply irritates them. That's exactly what happened to me with this collection of short stories. Eighteen stories inspired by life, rehashing the same theme over and over again – female loneliness, being solo, both after divorce/abandonment/partner departure, and in a relationship. The further I went, the more I realized that the world described was completely alien to me, that I didn't know it, didn't recognize it, and simply didn't believe in it. As a woman, I was infuriated by the portrayal of men in the book – cold, heartless, self-absorbed, ruthless, cynical, and violent. I don't know if I'm living in some alternative reality, or if I'm unconsciously refusing to be treated in a certain way, but in my immediate environment (home, work, friends) I don't see such examples. I see support, attentiveness, care, small signs of love, and that's encouraging. Breakups? They happen. Divorces? As well. Are they always because this asshole found a younger/prettier woman and callously abandoned his family? No, they aren’t. That's why the world Papużanka shows me seems artificial, perhaps written to serve a purpose, resentful, and terribly oversimplified.

Not That Kind of Women

On the other hand, as a woman, I'm also infuriated by the female characters in these stories. They're often focused on themselves, on their needs, demands, and expectations, yet being in a relationship means taking the other person into account. Of course, this doesn't mean putting their needs above your own (except in extreme situations, like a serious illness), but rather cohesiveness, being together, and supporting each other. Women in Papużanka also go to the other extreme, completely subordinating their lives to their partner, moving to another city, abandoning their families, practically their identities, and leaving themselves behind. And then they're surprised that their relationships don't work out and no one appreciates their sacrifices. If you lack self-respect, it's hard to expect it to magically appear in others.

Not That World

This book didn't move me, didn't thrill me, didn't sadden me. It infuriated me. Mostly, it's a one-sided account of self-absorbed, resentful women who blame the world, especially their partner, for their own mistakes. This isn't the world I know. This isn't the masculinity I experience. Most of the women I know are also different, more mature, more open to conversation, perhaps more attentive. And they respect themselves.

My rating: 5/10.


Author: Zośka Papużanka
Title: Solo
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Number of pages: 208
ISBN: 978-83-68610-21-5

niedziela, 5 października 2025

Rebecca Makkai, Nie ma przed czym uciekać (The Borrower)

Książki mogą uratować

Sięgnęłam po powieść Rebekki Maccai z kilku względów. Po pierwsze, znam jej obsypane nagrodami Wierzyliśmy jak nikt, i zawsze z ciekawością sięgam po kolejną książkę autorki czy autora (chociaż to jest akurat debiut z 2011 roku). Po drugie, temat wydał mi się bardzo atrakcyjny dla takiego pożeracza książek jak ja – bibliotekarka ucieka z dzieckiem, więc będzie dużo o książkach i czytaniu. No i po trzecie – książka jest pięknie wydana, okładka jest w punkt, z pastelowym labiryntem książek. Mimo, że wypożyczyłam równe dziesięć książek przy ostatniej wizycie w bibliotece, po tą sięgnęłam jako trzecią i uporałam się z nią w trzy dni. Ale niestety, myślę, że nie było warto.

Dwójka uciekinierów i ich podróż po Stanach

Lucy Hull jest dwudziestosześcioletnią bibliotekarką. Podejmuje pracę w lokalnej filii w dziale dziecięcym w miasteczku Hannibal. Jej stałym czytelnikiem jest dziesięcioletni Ian Drake, który dosłownie połyka podsuwane mu lektury. Okazuje się jednak, że jego czytelnicze wybory są ściśle kontrolowane przez anorektyczną matkę. Kobieta chce, żeby chłopiec czytał głównie literaturę chrześcijańską, by kształtować jego morale. Matka i najbliższe środowisko podejrzewają, że Ian może mieć skłonności homoseksualne (powtarzam, dziesięciolatek). Chłopiec należy również do grupy pastora Boba, która ma na celu sprowadzenie zagubionej młodzieży na właściwą ścieżkę (była to zresztą droga rzeczonego pastora). Lucy, przychodząc rano do pracy, odkrywa, że Ian spędził noc w bibliotece i absolutnie nie chce wracać do domu. W związku z czym… para wyrusza na ponadtygodniową przejażdżkę po Stanach Zjednoczonych. Wydaje się, że chłopca nie szuka policja, ani jego rodzice. Całej prawdy domyśla się jedynie przenikliwy ojciec Lucy, Rosjanin Jurik Hulkinow, który w kluczowym momencie wyciąga do córki pomocną dłoń rosyjskiej mafii.

Co powinienem przeczytać?

Przekaz książki jest ważny i piękny – książki potrafią ocalić życie, przynieść nadzieję w momentach rozpaczy, udzielić niezbędnych wskazówek w momentach zwątpienia. To dlatego Lucy na pożegnanie przekazuje Ianowi listę lektur na kolejne lata – dy dać mu wsparcie, którego od rodziny raczej nie dostanie. Zwłaszcza, kiedy chłopiec będzie chciał zdefiniować swoją seksualność i zrozumieć siebie. Lista lektur była drugą wartością książki – nieco sentymentalna podróż przez lektury dzieciństwa (dla Amerykanów), a dla mnie przez studia, ze względu na wybraną specjalizację. Nieoczywiste to miejsce do szukania inspiracji na lektury dla dzieci i nastolatków, ale jeśli ktoś się uprze, to znajdzie tu Lois Lowry (Dawca), Salmana Rushdiego (Harun i morze opowieści), Edith Nesbit (Pięcioro dzieci i coś), Elen Raskin (The Westing Game), Madeleine L’Engle (Pułapka czasu), Roalda Dahla (Matylda, BFG, Danny mistrz świata), J. K. Rowling (wiadomo co), Williama Pène du Bois (The 21 Baloons), L. Franka Bauma (cykl o krainie Oz), Philipa Pullmana (Złoty kompas), Williama Goldinga (Władca much), Wilsona Rawlesa (Tam gdzie rośnie czerwona paproć) i znacznie więcej (zwłaszcza w Nocie od tłumacza). Ale na tym pozytywy się kończą.

Niewiarygodna fabuła

Znika dziesięciolatek. I nikt go nie szuka. W Stanach Zjednoczonych. Nikogo nie zastanawia, że kobieta podróżująca z dzieckiem bierze dwa osobne pokoje w hotelach. No nie wierzę w to. Wydaje mi się również, że Lucy wzięła Iana ze sobą w podróż, żeby pomóc mu odnaleźć siebie, porozmawiać o jego doświadczeniach z kościoła, wesprzeć. Tymczasem jej nieudolne próby nie przynoszą efektu i nie dowiaduje się o chłopcu wiele więcej, niż wiedziała na początku. Mało tego – jej zdroworozsądkowe zdziwienie dywagacjami innych o seksualności chłopca (przecież on ma dopiero dziesięć lat) znikaja, a Lucy trochę traci rozum.

[…] większość chrześcijan nie wiesza takich transparentów. Większość uważa, że ludzie powinni być szczęśliwi tacy, jacy są. Ci tutaj są nienawistni. Jak naziści. Naziści nie lubili gejów i posyłali och do obozów koncentracyjnych razem z Żydami. (s. 245)

Mimo wszystko, zestawienie nawet skrajnie prawicowych chrześcijan z nazistami wydaje mi się mocno przesadzone.

Wątki poboczne ważniejsze niż wątek główny?

Podróż przynosi benefit jedynie Lucy, która odkrywa prawdę o swoim ojcu, uciekinierze z ZSRR, i ciężarze, jaki ten musi na co dzień nosić. Może mężczyźnie będzie łatwiej, kiedy ktoś zna prawdę. Niestety, postaci poboczne nie są dobrze rozwinięte – ani przyjaciel Rocky, który teoretycznie podkochuje się w młodej bibliotekarce, nie zdradza jej, jak to się stało, że jeździ na wózku inwalidzkim, ani pianista Glenn, pretendujący do roli chłopaka Lucy, nie jest pogłębiony. Dziewczyna wydaje się bardzo samotna. Czy dlatego zabiera ze sobą chłopca, chociaż powinna go od razu odwieźć do domu?

Wypożyczenie

Zaskakuje wybór tytułu. Angielski oryginał brzmi The Borrower, co dałby się zrozumieć albo jako wypożyczający (z biblioteki), ale też cała wycieczka Lucy i chłopca była swojego rodzaju pożyczką – chłopiec musi przecież zostać bezpiecznie zwrócony do rodziny. Nie ma przed czym uciekać, trzeba się zmierzyć ze swoimi problemami, stawić im czoła. Szkoda, bo tytuł często wyznacza linię interpretacyjną utworu, a tutaj sugeruje pewną banalizację poruszanych tematów, które przecież błahe nie są – budowanie tożsamości u nastolatka, czy rozliczenie z przeszłością u ojca Lucy. Wypożyczenie może lepiej wpisywałoby się w lekko żartobliwy, absurdalny ton powieści. Podsumowując, dla mnie trochę strata czasu.

Moja ocena: 5/10.


Rebecca Makkai, Nie ma przed czym uciekać
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-68370-21-8

*********************************************************************************

I do still believe that books can save you

I picked up Rebecca Maccai's novel for several reasons. First, I'm familiar with her award-winning We Believed Like Nobody, and I'm always curious about another book by the same author (even though this is a debut from 2011). Second, the subject matter seemed very appealing to a bookworm like me – a librarian runs away with a child, so there will be a lot about books and reading. And third, the book is beautifully published, the cover is spot on, with a pastel maze of books. Although I checked out exactly ten books on my last visit to the library, this one was my third and I finished it in three days. But unfortunately, I don't think it was worth it.

Two Runaways and Their Journey Across the States

Lucy Hull is a twenty-six-year-old librarian. She takes a job at the local branch in the children's section in the town of Hannibal. Her regular reader is ten-year-old Ian Drake, who literally devours the books he's given. However, it turns out his reading choices are strictly controlled by his anorexic mother. She wants the boy to read mainly Christian literature to shape his morals. His mother and his closest circle suspect Ian may have homosexual tendencies (I repeat, a ten-year-old). The boy also belongs to Pastor Bob's group, which aims to guide lost youth back to the right path (which, incidentally, was the pastor's own path). Lucy, arriving at work one morning, discovers that Ian has spent the night in the library and absolutely refuses to return home. Consequently, the couple embarks on a week-long road trip across the United States. It seems neither the police nor his parents are looking for the boy. Only Lucy's astute father, Yuri Hulkinov, a Russian, suspects the truth, and at a crucial moment, he offers his daughter a helping hand from the Russian mafia.

What Should I Read?

The book's message is important and beautiful – books can save lives, bring hope in moments of despair, and offer essential guidance in moments of doubt. That's why, as a parting gift, Lucy gives Ian a reading list for the coming years – to give him the support he's unlikely to receive from his family, especially as he seeks to define his sexuality and understand himself. The reading list was the book's second value – a somewhat sentimental journey through childhood reading (for Americans), and for me, through my academic years due to the chosen field of study. It's not an obvious place to look for inspiration for children's and teen books, but if you're determined, you'll find Lois Lowry (The Giver), Salman Rushdie (Haroun and the Sea of ​​Stories), Edith Nesbit (Five Children and Something), Elen Raskin (The Westing Game), Madeleine L'Engle (A Wrinkle in Time), Roald Dahl (Matilda, The BFG, Danny the Champion of the World), J. K. Rowling (You know what), William Pène du Bois (The 21 Balloons), L. Frank Baum (the Oz series), Philip Pullman (The Golden Compass), William Golding (Lord of the Flies), Wilson Rawles (Where the Red Fern Grows), and much more (especially in the Translator's Note). But that's where the positives end.

Unbelievable Plot

A ten-year-old boy disappears. And no one is looking for him. In the United States. No one wonders that a woman traveling with a child would take two separate hotel rooms. I don't believe it. I also think Lucy took Ian with her on the trip to help him find himself, to talk about his experiences at church, to offer support. Meanwhile, her clumsy attempts are ineffective, and she doesn't learn much more about the boy than she initially knew. Moreover, her common-sense surprise at others' speculations about the boy's sexuality (after all, he's only ten years old) vanishes, and Lucy loses her mind a bit.

[…] most Christians don't hang up banners like that. Most believe people should be happy just the way they are. These people here are hateful. Like the Nazis. The Nazis didn't like gays and sent them to concentration camps along with the Jews. (p. 245)

Well, that escalated quickly.

Are side plots more important than the main plot?

The journey benefits only Lucy, who discovers the truth about her father, a refugee from the USSR, and the burden he must carry every day. Perhaps it will be easier for the man if his daughter also knows the truth. Unfortunately, the secondary characters are not well developed – nor Lisa’s parents, neither friend Rocky, who theoretically has a crush on the young librarian, ever reveals to her how he ended up using a wheelchair, nor pianist Glenn, Lucy's aspiring boyfriend, is given any depth. The girl seems very lonely. Is that why she takes the boy with her, even though she should have taken him home immediately?

The Borrower

The choice of title is surprising. The Polish title is "There’s Nothing to Run From," which suggests you have to face your problems, confront them. It's a shame, because the title often defines the interpretation of the work, and here it suggests a certain trivialization of the topics discussed, which are, after all, not trivial – building an identity for a teenager, or Lucy's father coming to terms with the past. Staying closer to the original title would perhaps have fit better with the novel's slightly humorous, absurd tone. To sum up, for me it was a bit of a waste of time. I wouldn’t borrow it from the library for a second time. 

My rating: 5/10.


Author: Rebecca Makkai
Title: The Borrower
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Translation: Rafał Lisowski
Number of pages: 368
ISBN: 978-83-68370-21-8

niedziela, 28 września 2025

Elif Shafak, Tam na niebie są rzeki (There Are Rivers in the Sky)

Palące tematy w powieści o wodzie

Elif Shafak naprawdę potrafi opowiadać. Wciągnąć czytelnika od pierwszej strony, zaczarować, przykuć do opowiadanej historii. Ale jednak... Nie mam przekonania do tej powieści – mam wrażenie, że została napisana trochę pod publiczkę, trochę pod aktualną modę, a polityczna poprawność jest na poziomie Netfliksa.

Trójka bohaterów

Najnowsza powieść tureckiej pisarki Tam na niebie są rzeki, klasycznie dla Shafak, ma wiele poziomów. Po pierwsze, to trzy przeplatające się historie, dziejące się w różnym czasie – Arthura, Władcy Ścieków i Slumsów, żyjącego w latach 1840 - 1876, przez całe życie związanego z rzekami – Tamizą i Tygrysem, fascynata Mezopotamii, badacza, który rozszyfrował pismo klinowe (wzorowanego na rzeczywistej postaci Georga Smitha). Oprócz tego przyglądamy się życiu Zaleekhah, która przechodzi właśnie trudny czas w życiu – rozwodzi się z mężem i wyprowadza ze wspólnego mieszkania na barkę, należącą do właścicielki salonu tatuaży, Nen. Młoda badaczka wody, pracująca w startupie, ma z badanym żywiołem skomplikowaną relację – jej rodzice utopili się w błyskawicznej powodzi, kiedy dziewczynka miała siedem lat. Od tego czasu wychowywał ją niezwykle bogaty wuj Malek. Ostatnią bohaterką jest dziewięcioletnia Narin, która z ukochaną Babcią i ojcem wyjeżdża przyjąć chrzest w świętej dolinie Lalisz w Iranie, gdzie właśnie rozpoczęły się niepokoje społeczne, a ISIS morduje innowierców, jazydów. Dziewczynka, pochodząca z jazydzkiego rodu wróżbitów, nie zostaje oszczędzona – jej rodzina ginie, a ona sama zostaje służącą w domu komendanta terrorystycznej organizacji, a dalej zostaje sprzedana kolejnemu mężczyźnie. Z rąk oprawców wykupują ją Zaleekhah i Nen, które chronią ją od losu dawczyni organów.

Pamięć wody

Drugim ważnym tematem w książce jest woda – w każdej postaci. Zarówno jako rzeki, często poukrywane pod miastami, przysypane, rozlane w tamy, wyciągnięte ze swoich koryt. Woda pokazana jest zarówno jako dobrodziejstwo – trzymająca ludzi przy życiu w pustynnych terenach, ale również jako zagrożenie – nieokiełznany żywioł, który może odebrać życie, czy jako powódź, czy jako źródło zatrutej wody. Shafak pisze otwarcie o problemach z dostępem do wody, o postępujących zmianach klimatycznych, o niedoborach cennej substancji. Tutaj książka przypominała najnowsze publikacje Wydawnictwa Poznańskiego, zwłaszcza Żywe istoty Iidy Turpeinen czy nagrodzoną Bookerem Liściowieść Richarda Powersa. Świadomość konieczności ochrony naturalnych zasobów staje się ważnym literackim – i życiowym – tematem.

Jazydzi

Kolejnym ważnym elementem powieści są prześladowania na tle religijnym czy narodowościowym. Mniejszość jazydzka, nienależąca do ludów księgi jak chrześcijanie czy Żydzi, jest prześladowana przez Muzułmanów jako czciciele Szatana (faktycznie wierzą w istotę boską zwaną Shaytan). Shafak ukazuje ludobójstwo z Sindżaru z 3 sierpnia 2014 roku, kiedy sunniccy ekstremiści z Państwa Islamskiego zaatakowali i wymordowali ponad dziesięć tysięcy jazydów, a część ludności po ucieczce w góry zdołała korytarzem humanitarnym uciec do Syrii i Iraku. Rodzina Narin nie miała tego szczęścia – prawdopodobnie zarówno ojciec, jak i Babka, zginęli straszną śmiercią. Sama dziewczynka, uprowadzona przez siły ISIS, musiała służyć muzułmańskim panom i prawdopodobnie nie uniknęła przemocy seksualnej. Litościwie dla czytelnika Shafak oszczędza nam drastycznych szczegółów.

Epos o Gilgameszu

Wreszcie literackim bohaterem jest rozszyfrowywany przez Arthura Epos o Gilgameszu, odnajdywany przez naukowca na glinianych tabliczkach na terenie wykopalisk. Ten akadyjski poemat, który powstał między XIII a XI wiekiem p.n.e., choć spisany został dużo później, jest mi w zasadzie nieznany, więc cieszę się, że Shafak przybliżyła mi niejednoznacznego bohatera, który przechodzi przemianę z okrutnego i bezwzględnego tyrana na mądrego władcę. Tekst, który odkrywa Arthur, pochodzi z biblioteki pałacowej asyryjskiego króla Aszurbanipala w Niniwie.

Powieść pod tezę

Powieść Shafak jest wciągająca i ciekawa, dobrze skomponowana. Każda część poświęcona Narin ma oznaczenie H-, Arturowi -O-, a Zaleekah -H, co daje nam H2O. Końcowy rozdział, łączący losy całej trójki, tak się właśnie nazywa. Niemniej jednak mam wrażenie, że książka została napisana pod pewną tezę, określony, „modny” temat. Zainteresowanie Zaleekah właścicielką swojej łodzi było dla mnie gwoździem do trumny, wciśnięciem pewnego motywu na siłę, zwłaszcza, że nic w fabule nie wskazywało, żeby młoda badaczka miała homoseksualne skłonności. Ten wątek w ogóle mnie nie przekonał. Książka, choć na początku wciągająca i zachwycająca, z biegiem traciła dla mnie swój urok. W mojej ocenie to jedna z gorszych publikacji utalentowanej tureckiej autorki, jakby napisana pod konkretną tezę i zamówienie. Szkoda.

Moja ocena: 6/10.


Elif Shafak, Tam na niebie są rzeki
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-68479-02-7

***********************************************************************************

Burning Themes in a Novel About Water

Elif Shafak truly knows how to tell a story. She captivates the reader from the very first page, enchanting them, riveting them to the story. But still... I'm not convinced by this very novel – I feel it was written partly to appeal to the audience, partly to current fashion, and the political correctness is on par with Netflix.

Three Characters

The Turkish writer's latest novel, There Are Rivers in the Sky, is a classic Shafak book, with many layers. Firstly, it features three interwoven stories, set in different time periods – Arthur, the Lord of the Sewers and Slums, who lived from 1840 to 1876, with a lifelong connection to rivers – the Thames and Tigris, a Mesopotamian enthusiast, and a researcher who deciphered cuneiform writing (based on the real-life figure of George Smith). We also follow Zaleekhah, who is going through a difficult time in her life – she's divorcing her husband and moving out of their shared apartment onto a barge belonging to Nen, the owner of a tattoo parlor. A young water researcher who is working at a startup has a complicated relationship with the element she studies – her parents drowned in a flash flood when she was seven. Since then, she has been raised by her incredibly wealthy uncle, Malek. The final protagonist is nine-year-old Narin, who, with her beloved Grandma and father, travels to be baptized in the holy Lalesh Valley in Iran, where civil unrest has just erupted and ISIS is murdering Yazidis, non-Jews. The girl, from a Yazidi family of fortune tellers, is not spared – her family is killed, and she becomes a servant in the household of the commander of the terrorist organization, only to be sold to another man. Zaleekhah and Nen redeem her from her captors and save her from the fate of an organ donor.

The Memory of Water

The second major theme in the book is water – in all its forms. Whether it's rivers, often hidden beneath cities, buried, flooded, or pulled from their beds. Water is presented both as a blessing – keeping people alive in desert areas – but also as a threat – an untamed element that can take lives, whether as a flood or a source of poisoned water. Shafak writes openly about problems with access to water, ongoing climate change, and the shortage of this precious substance. Here, the book recalls recent publications by Wydawnictwo Poznańskie, particularly Iida Turpeinen's Beasts of the Sea and Richard Powers' Booker Prize-winning The Overstory. Awareness of the need to protect natural resources becomes a significant literary – and real-life – theme.

The Yazidis

Another important element of the novel is persecution based on religion or nationality. The Yazidi minority, not belonging to the People of the Book like Christians or Jews, is persecuted by Muslims as Satan worshippers (they actually believe in a divine being called Shaytan). Shafak depicts the Sinjar genocide of August 3, 2014, when Sunni extremists from the Islamic State attacked and murdered over ten thousand Yazidis. Some of the population, after fleeing to the mountains, managed to escape to Syria and Iraq through a humanitarian corridor. Narin's family was not so fortunate – it is likely that both her father and grandmother died horrific deaths. The girl herself, abducted by ISIS forces, was forced to serve Muslim masters and likely suffered sexual violence. Mercifully for the reader, Shafak spares us the gory details.

The Epic of Gilgamesh

Finally, the literary hero is the Epic of Gilgamesh, deciphered by Arthur, discovered by a scholar on clay tablets at an excavation site. This Akkadian poem, written between the 13th and 11th centuries BC, is largely unfamiliar to me, though written much later. I'm glad Shafak has introduced me to an ambiguous protagonist who undergoes a transformation from a cruel and ruthless tyrant to a wise ruler. The text Arthur discovers comes from the palace library of the Assyrian king Ashurbanipal in Nineveh.

A Novel for a Thesis

Shafak's novel is engaging, interesting, and well-composed. Each section devoted to Narin is designated with H- letter, Arthur -O-, and Zaleekah -H, giving us H2O. The final chapter, which ties together the fates of all three, is precisely titled this way. Nevertheless, I have the impression that the book was written with a specific thesis, a specific, “fashionable” theme in mind. Zaleekah’s interest in the owner of her boat was the final nail in the coffin for me, a forced introduction, especially since nothing in the plot suggested the young researcher had homosexual tendencies. This thread didn’t convince me at all. The book, though initially engaging and delightful, gradually lost its charm for me. In my opinion, it’s one of the lesser publications by this talented Turkish author, as if written for a specific thesis and commission. It’s a shame.

My rating: 6/10.


Author: Elif Shafak
Title: There Are Rivers in the Sky
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Translation: Natalia Wiśniewska
Number of pages: 528
ISBN: 978-83-68

środa, 24 września 2025

Richard Powers, Plac zabaw (Playground)

Piękno oceanów i zagrożenia sztucznej inteligencji

Muszę przyznać, że lubię twórczość Richarda Powersa. Przeczytałam już nagrodzoną Bookerem Liściowieść, a później bardzo dobre Zadziwienie. Kiedy w tym roku zobaczyłam Plac zabaw, sięgnęłam po książkę bez wahania. Jest tu wiele dobrze już znanych elementów twórczości autora – skupienie na środowisku naturalnym, ciekawi i zróżnicowani bohaterowie, dobrze zarysowany konflikt, ale jakoś długo mi nad książką zeszło i nie czytało mi się jej płynnie.

Wokół przyjaźni

Osią fabularną powieści jest relacja Rafiego Younga, genialnego czarnoskórego młodzieńca, który dzięki swojej szybko wykształconej umiejętności czytania błyskawicznie wzbogaca swoją wiedzę o świecie i z biednej dzielnicy dostaje się do najlepszej szkoły w mieście, gdzie po pierwszym roku dostaje prestiżowe stypendium. Tam zaprzyjaźnia się z Toddem Keane, zamożnym białym chłopcem, który fascynuje się programowaniem. Młodzieńców łączy pasja do gier – początkowo szachów, a potem gry go, ale finalnie również głęboka przyjaźń, którą Rafi zrywa wiele lat później przez zranioną dumę. Drogi młodych mężczyzn się rozchodzą, by zejść się w niespodziewanym finale. W ten oto sposób Powers przemyca temat niesprawiedliwości społecznych, lepszych i gorszych dzielnic i poczucia dumy.

Podwodne piękno

Drugim ważnym tematem, i to takim, w którym Powers jest znakomity, to ochrona przyrody i wątek Makatei, wyspy w archipelagu Tuamotu, należącej do Polinezji Francuskiej. Wyspa została splądrowana do lat 60-tych rabunkowym wydobyciem skał fosforanowych, po których zakończeniu ziała w lądzie wielka dziura. Przez lata rany się zagoiły, ale wyspa dostaje kolejną propozycję gwałtownego wzrostu i rozwoju, wiążącą się z otwarciem na świat i seasteadingiem – budowaniem niepodległych państw-miast na wodzie, dookoła wyspy. O dalszych losach ma zadecydować głosowanie mieszkańców. Są wśród nich także przybysze z zewnątrz – sędziwa i słynna nurek Evelyne Baulieu, autorka powieści Oczywiście, że Ocean, czy Rafi ze swoją żoną, rzeźbiarką Iną Aroitą. Jak zadecydują tubylcy? Czy zgodzą sie na dalszą eksplorację zasobów naturalnych, czy też staną w obronie swojego mini świata? Dodatkowo Powers opisuje fikcyjną karierę Evelyne, wzorowanej na legendarnej postaci Sylvii Earle, która jako jedna z pierwszych kobiet eksplorowała podwodny świat. Autor pokazuje jego niezwykłe bogactwo, rafy koralowe, nieznane gatunki ryb i skorupiaków, a jego opisy naprawdę poruszają wyobraźnię. Pokazuje jednak również zniszczenie tego świata, zaśmiecanie akwenów wodnych plastikiem, wzrost temperatury wody, który wyniszcza bioróżnorodność. Powers uwrażliwia nas na przemijanie świata, którego nie zdążyliśmy nawet porządnie zbadać, zwraca uwagę ku mrocznym morskim głębinom i blednącym rafom koralowym.

Zagrożenia płynące ze sztucznej inteligencji

Kolejnym ważnym tematem jest rozwijająca się skokowo sztuczna inteligencja, widoczna w wielu różnych płaszczyznach książki. Todd odpowiada za stworzenie platformy Plac zabaw, która płaci swoim użytkownikiem w walucie playbuck, pozwalając zmonetyzować swoje wpływy. Rozwój technologii jest tak szybki, że jeden z przyszłych inwestorów przypływa na wyspę na w pełni zautomatyzowanym, bezzałogowym statku. Na początku swojej kariery Todd jest w stanie zaprogramwać bardzo proste szachy, z których użytkownik uczy się początkowych ruchów i strategii, pod koniec swojego życia program komputerowy wygrywa z mistrzami szachowymi. Powers stawia w tle pytania o granice sztucznej inteligencji i zakres jej ingerencji w życie jednostki i całego społeczeństwa, odzwierciedlając obecne niepokoje.

Plac zabaw

Sam tytuł pokazuje, że wszyscy prowadzimy pewnego rodzaju grę w życiu – podejmujemy mniej lub bardziej świadome ryzyka. Oprócz ciężkiej pracy w życiu potrzeba trochę szczęścia, co dobrze pokazuje zaskakujące zakończenie powieści – czy któryś z wyspiarzy mógłby chociaż pomarzyć o tym, co szykuje im los?

Bo czyże nieustannie zajmują się wszystkie stworzenia – nawet ja – jeśli nie grą w świecie, grą przed swoim bawiącym się Stwórcą? (s. 422)

Miłość

Dodatkowo książka pokazuje piękne małżeństwo Evelyne i Barta, gdzie to mąż musiał poświęcić więcej, żeby żona mogła rozwijać się zawodowo jako nurek i badacz. Ale pokazuje również koszt tego skupienia na sobie – oddalenie od dzieci, poczucie nieprzystawalności w codzienności, niedopasowania. Oceany to był jej świat, ale nie ziemska egzystencja. Życie pasją ma swoją cenę. Małżeństwo Evie i Barta jest jednak pokazane w ciepłym, przyjemnym świetle. Kiedy jedno z małżonków zachoruje, niejednemu czytelnikowi zakręci się łza w oku.

Ciekawy głos w bieżących tematach

Mimo swoich wielu zalet książkę czytało mi się bardzo nierówno – opisy przyrody połykałam błyskawicznie, ale wielość bohaterów i wątków oraz różne perspektywy czasowe utrudniały mi trochę zadanie. Powers nie prowadzi swojej narracji chronologicznie, miesza różne wątki i historie bohaterów, choć poszczególni bohaterowie mają dla ułatwienia różne czcionki. Gubiłam się w różnych historiach i męczyłam trochę koniec książki. Myślę, że Plac zabaw jest dobry, ale nie tak dobry jak Zadziwienie, i nie tak karkołomny jak Liściowieść.

Moja ocena: 7/10.


Richard Powers, Plac zabaw
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Tłumaczenie: Anna Halbersztat
Liczba stron: 424
ISBN: 978-83-68479-06-5

***********************************************************************************

The Beauty of the Oceans and the Threats of Artificial Intelligence

I must admit that I enjoy Richard Powers's work. I've already read the Booker Prize-winning The Overstory, and then the excellent Bewilderment. When I saw Playground this year, I picked it up without hesitation. It contains many familiar elements of the author's work – a focus on the natural environment, interesting and diverse characters, a well-developed conflict – but it took me a long time to read and didn't flow smoothly.

Around Friendship

The novel's plot revolves around the relationship between Rafi Young, a brilliant black youth whose rapidly developing reading skills quickly expand his knowledge of the world and, from a poor neighborhood, he gains admission to the best school in the city, where after his first year he receives a prestigious scholarship. There, he befriends Todd Keane, a wealthy white boy fascinated by programming. The young men share a passion for games – initially chess, then Chinese game of Go, but ultimately also a deep friendship, which Rafi breaks off many years later due to wounded pride. The young men's paths diverge, only to meet again in an unexpected finale. In this way, Powers weaves in themes of social injustice, better and worse neighborhoods, and a sense of pride.

Underwater Beauty

The second major theme, and one in which Powers excels, is nature conservation and the story of Makatea, an island in the Tuamotu archipelago, French Polynesia. The island was plundered by the 1960s through the reckless mining of phosphate rock, which left a large hole in the land. Over the years, the wounds have healed, but the island is being offered another opportunity for rapid growth and development, one that involves opening up to the world and seasteading—the building of independent city-states on the water, surrounding the island. A vote by its residents will decide its fate. Among them are also visitors from outside – the elderly and renowned diver Evelyne Baulieu, author of the novel Of course the Ocean, and Rafi and his wife, sculptor Ina Aroita. What will the natives decide? Will they consent to further exploration of natural resources, or defend their mini-world? Powers also describes the fictional career of Evelyne, modeled on the legendary Sylvia Earle, who was one of the first women to explore the underwater world. The author depicts its extraordinary richness, coral reefs, and unknown species of fish and crustaceans, and his descriptions truly capture the imagination. However, he also depicts the destruction of this world, the littering of waters with plastic, and the rising water temperatures that are destroying biodiversity. Powers sensitizes us to the transience of a world we haven't even had time to properly explore, drawing our attention to the dark depths of the sea and the fading coral reefs.

The Threats of Artificial Intelligence

Another important topic is the rapidly evolving nature of artificial intelligence, visible in many different areas of the book. Todd is responsible for creating the Playground platform, which pays users in the Playbuck currency, allowing them to monetize their influence. The technology's development is so rapid that one of the prospective investors arrives on the island in a fully automated, unmanned ship. Early in his career, Todd is able to program very simple chess games, from which the user learns initial moves and strategies; by the end of his life, the computer program defeats chess masters. Powers raises questions about the limits of artificial intelligence and the extent of its interference in individual and societal lives, reflecting current anxieties.

Playground

The title itself suggests that we all play a kind of game in life – we take risks, whether conscious or not. Besides hard work, life also requires a bit of luck, as the novel's surprising ending illustrates – could any of the islanders even dream of what fate has in store for them? 

For what are all creatures – even me – constantly engaged in if not playing in the world, playing before their playful Creator? (p. 422)

Love

Additionally, the book depicts the beautiful marriage of Evelyne and Bart, where the husband had to sacrifice more so that his wife could develop professionally as a diver and explorer. But it also shows the cost of this self-absorption for Evie – the distance from their children, the feeling of incompatibility in everyday life, of not fitting in. The oceans were her world, but not her earthly existence. Living with passion has its price. However, Evie and Bart's marriage is presented in a warm, pleasant light. When one spouse falls ill, many a reader will be moved to tears.

An Interesting Voice on Current Issues

Despite its many strengths, the book was a very uneven read – I devoured the descriptions of nature quickly, but the multitude of characters and themes, as well as the varying timelines, made it somewhat difficult. Powers does not follow a chronological narrative, mixing different threads and characters' stories, although individual characters have different fonts for ease of use. I got lost in the various stories and struggled a bit towards the end. I think Playground is good, but not as good as Bewilderment, and not as crazy and uncompromising as The Overstory.

My rating: 7/10.


Author: Richard Powers
Title: Playground
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie , Poznań 2025
Translation: Anna Halbersztat
Number of pages: 424
ISBN: 978-83-68479-06-5

niedziela, 3 sierpnia 2025

Maddie Mortimer, Mapy naszych spektakularnych ciał (Maps of Our Spectacular Bodies)

Jedyną rzeczą gorszą od śmierci jest świadomość jej nadchodzenia

Rzadko zdarza mi się płakać przy książce. Powiedziałabym, że ekstremalnie rzadko. Tutaj jednak na koniec pociekły mi łzy. Chociaż niczego innego nie można spodziewać się po książce opowiadającej o matce umierającej na raka, to jednak Mortimer udaje się uniknąć taniego sentymentalizmu i stworzyć książkę wielowymiarową i wieloaspektową. Co nie zmienia faktu, że chociaż jest to pierwsza książka, którą oceniam 10/10, to jednak nie chcę jej postawić na swojej półce.

Wróciło

Lia na początku powieści Mapy naszych spektakularnych ciał dowiaduje się, że nowotwór, z którym walczyła, powrócił. Poddaje się więc wycieńczającej chemioterapii wierząc, że przyniesie ona skutek. Co ciekawe, równoległym narratorem powieści, zabierającym coraz więcej miejsca, jest sam rozprzestrzeniający się po ciele bohaterki nowotwór. Ten ciekawy zabieg po pierwsze daje czytelnikowi pełniejszy wgląd w bezwzględny postęp choroby (więc skan pokazujący przerzuty do kolejnych organów nie jest dla nas zaskoczeniem), ale też pokazuje pierwszą mapę – mapę ciała i rozchodzącej się choroby, atakującej kolejne organy, forsującej bariery immunologiczne. Z drugiej strony mamy Lię, która relacjonuje swoje życie i jego kluczowe momenty – dzieciństwo z rodzicami – ojcem pastorem Peterem i jego żoną Anne, i wykradane im książki, pierwszą miłość w postaci Matthew, chłopaka, który zamieszkał z rodziną pastora, uczucie, które ich połączyło; późniejsze wspólne życie we Włoszech i nałogi Matthew; rozstanie i życie w Londynie. Lia poznaje Harry’ego, rodzi się jej córka Iris, a cztery lata później Harry i Lia biorą ślub. Niestety, ich sielankowe życie zakłóca choroba.

Normalne życie i jego problemy

No właśnie, czy aby to życie na pewno było sielankowe? Iris ma problemy w szkole, gdzie znudzona grupa nastolatków spisuje i zdradza swoje najskrytsze sekrety, co przy wyolbrzymionej wrażliwości młodych ludzi jest doświadczeniem granicznym i niebezpiecznym. Zaczyna się wzajemne wyśmiewanie, kąśliwe plotki, wzajemne okrucieństwo. Temat dojrzewania, moment wstydzenia się troski rodziców i chęć podkreślania swojej niezależności to jeden z istotnych tematów powieści. Z drugiej strony, Iris zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, widzi zmiany zachodzące w ciele matki, zaczyna zdawać sobie sprawę, jak niewiele czasu im zostało. Mama zniknie, gdy będzie jej tak bardzo potrzebna przy wchodzeniu w dorosłość, i nie pomogą pisane na kolejne urodziny listy.

Narracyjny dwugłos

Lia wydaje się mocno skupiona na swoim życiu i przeszłości, na wspominaniu go. A w zasadzie robi to za nią narrator. Teraźniejszość relacjonuje dla czytelnika mroczny bohater książki, rak, w pierwszoosobowej narracji. Czy ten formalny chwyt pokazuje kto w tym starciu będzie górą? Kto ma lepszy dostęp do informacji i zmieniającej się sytuacji? Kto tu rządzi? Rak. Bohater, który dostał własny głos i który mówi niemalże poetyckim językiem. Winowajca, który sam relacjonuje swoje postępy, ale który robi to nowatorskim językiem – zarówno w treści, jak i w formie. Powieść Mortimer jest bowiem ciekawa również graficznie, a wypowiedzi nowotworu nie trzymają się przyjętej formuły, a rozbiegają po stronie w przeciwnych kierunkach, zapętlają, mogą być większe lub wręcz ogromne. Nowotwór – choć dla bohaterki niesłyszalne – mówi tubalnie - boldem, pogrubioną czcionką. Agresywnie zabiera coraz więcej miejsca, odbierając Lii siły, ciało, a potem również częściowo osobowość w związku z przerzutami do mózgu. Narracja zaczyna łapać zadyszkę wraz ze zbliżającym się końcem. Mortimer pokazuje chorobę w jej fizjologicznej pełni, wysiadających organach, postępującej chudości i wyczerpaniu. Obraz tym bardziej porusza, że patrzy na niego nastoletnie dziecko.

Wiele obrazów miłości

Ważnym tematem w tej książce jest również miłość, pokazana wielowymiarowo i wielopłaszczyznowo – najpierw groźna i szalona pomiędzy Lią a Matthew, pełna namiętności, wzajemnego ranienia się i destrukcyjnych uczuć. Potem – spokojna przystań z Harrym. Ale pokazana jest również miłość Lii do Iris, jej duma z niezależności córki, jej odwagi i charakteru. Ma ona swoje odzwierciedlenie w trudnych relacji Lii z jej matką, która przyczyniła się do jej pierwszego rozstania z Matthew, co poskutkowało zerwaniem relacji na lata. Bohaterowie są z jednej strony wyjątkowi i niepowtarzalni, a z drugiej – to zwyczajna rodzina, z problemami jak inni, u których choroba zakłóca normalny bieg rzeczy. W tym aspekcie Mortimer pokazuje, że nowotwór nie wybiera, atakuje na ślepo, ale jakże skutecznie.

Zaskakująco realistyczna proza

Dla mnie śmierć przynosi w tej książce ulgę. Kończy się gorączkowe cierpienie chorego, ból, wycieńczenie. Nawet Iris daje na końcu matce przyzwolenie na odejście:

No przecież! Śmierć nie wydarza się
w pierwszej czy w trzeciej osobie,
tylko w drugiej!
 (s. 464)

Mnogość odniesień do bohaterów książki w podziękowaniu sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy książka nie jest w pewnej mierze autobiograficzna, napisana na podstawie własnych doświadczeń. I rzeczywiście – matka pisarki, Katie Pearson, zmarła na raka, gdy Mortimer była nastolatką. Wiele jej uczuć i przeżyć znalazło więc odzwierciedlenie na kartach tej przerażająco wiarygodnej powieści, czyniąc z niej jednocześnie jeden z najlepszych debiutów w historii. Chociaż powieść Mapy naszych spektakularnych ciał jest na wielu poziomach trudna – począwszy od języka narracji nowotworu, przez jej formę graficzną, aż po tematykę, to książka absolutnie wyjątkowa i niezmiernie piękna, wymagająca uważności przy lekturze. Moje pierwsze tegoroczne 10/10.

Moja ocena: 10/10.


Maddie Mortiner, Mapy naszych spektakularnych ciał
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2023
Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Liczba stron: 472
ISBN: 978-83-67891-12-7

**********************************************************************************

The only thing worse than death is knowledge of its coming

I rarely cry while reading a book. I'd say extremely rarely. However, here, tears welled up at the end. While you wouldn't expect anything else from a book about a mother dying of cancer, Mortimer manages to avoid cheap sentimentality and creates a multi-dimensional and multi-faceted book. Which doesn't change the fact that, although this is the first book I've rated 10/10 this year, I still don't want to put it on my shelf.

It’s back

At the beginning of Maps of Our Spectacular Bodies, Lia learns that the cancer she was fighting has returned. So she undergoes debilitating chemotherapy, believing it will be effective. Interestingly, the novel's parallel narrator, taking up more and more space, is the cancer itself, spreading throughout the protagonist's body. This interesting device, firstly, gives the reader a fuller insight into the ruthless progression of the disease (so the scan showing metastases to subsequent organs is no surprise), but also presents the first map – a map of the body and the spreading cancer, attacking organ after organ, overcoming immunological barriers. On the other hand, we have Lia, who recounts her life and its key moments – her childhood with her parents – her father, pastor Peter, and his wife, Anne, and the books stolen from them; her first love in the form of Matthew, the boy who moved in with the pastor's family, the feeling that united them; their subsequent life together in Italy and Matthew's addictions; their separation and her lonely life in London. Lia meets Harry, her daughter Iris is born, and four years later, Harry and Lia marry. Unfortunately, their idyllic life is disrupted by the disease.

A Normal Life and Its Problems

Exactly, is this life really idyllic? Iris is having trouble at school, where a bored group of teenagers are writing down and revealing their deepest secrets. This, given the hypersensitivity of young people, is a borderline and dangerous experience. Mutual ridicule, scathing gossip, and mutual cruelty ensue. The theme of adolescence, the moment of shame over parents' care and the desire to assert one's independence, is one of the novel's key themes. On the other hand, Iris realizes the gravity of the situation, sees the changes taking place in her mother's body, and begins to realize how little time they have left. Her mother will disappear when she so desperately needs her as she enters adulthood, and the letters written for her future birthdays won't help.

Narrative Double Voice

Lia seems intensely focused on her life and past, on remembering it. Or rather, the narrator does it for her. The present is recounted for the reader by the book's dark protagonist, Cancer, in first-person narration. Does this formal device indicate who will prevail in this clash? Who has better access to information and the changing situation? Who's in charge here? Cancer. A protagonist who has been given his own voice and speaks in an almost poetic language. A culprit who recounts his own progress, but who does so in innovative language – both in content and form. Mortimer's novel is also visually compelling, and the cancer's pronouncements don't adhere to a conventional formula; they veer off the page in opposite directions, loop, and can be larger or even outright enormous. The cancer – though inaudible to the protagonist – speaks resoundingly – in bold font. It aggressively takes up more and more space, robbing Lia of her strength, body, and then, partially, her personality, as brain metastases spread. The narrative begins to falter as the end approaches. Mortimer depicts the disease in its physiological fullness, failing organs, progressive thinness, and exhaustion. The image is all the more moving because it is being watched by a teenage child.

Many Images of Love

Love is also a key theme in this book, presented on many levels and dimensions – first, the dangerous and frantic love between Lia and Matthew, full of passion, mutual hurt, and destructive feelings. Then, a peaceful haven with Harry. But Lia's love for Iris is also depicted, her pride in her daughter's independence, courage, and character. This is reflected in Lia's difficult relationship with her mother, who contributed to her first separation from Matthew, resulting in a long-lasting rupture in womens’ relations. The characters are, on the one hand, exceptional and unique, but on the other – an ordinary family, with problems like any other for whom the disease disrupts the normal course of events. In this respect, Mortimer shows that cancer is indiscriminate; it attacks blindly, yet so effectively.

Surprisingly realistic prose

For me, death brings relief in this book. The patient's feverish suffering, pain, and exhaustion end. Even Iris gives her mother permission to leave at the end:

But of course! Death doesn't happen
in the first or third person,
but in the second!
(p. 464)

The numerous references to the book's characters in the acknowledgments part made me wonder if the book wasn't, to some extent, autobiographical, based on Mortimer's own experiences. And indeed, the author's mother, Katie Pearson, died of breast cancer when Mortimer was a teenager. Many of her feelings and experiences are reflected in the pages of this terrifyingly believable novel, making it one of the best debuts ever. Although Maps of Our Spectacular Bodies is challenging on many levels—from the language of cancer's narrative, through its graphic design, to its subject matter—it is an absolutely unique and exceedingly beautiful book, demanding Focus from its reader. My first 10 out of 10 this year.

My rating: 10/10.


Author: Maddie Mortiner
Title: Maps of Our Spectacular Bodies
Publishing House: Wydawnictwo Poznań, Poznań 2023
Translation: Agnieszka Walulik
Number of pages: 472
ISBN: 978-83-67891-12-7

piątek, 1 sierpnia 2025

Iida Turpeinen, Żywe istoty (Elolliset)

Mądra publikacja o wymieraniu gatunków

Nadal stosunkowo rzadko zdarza mi się przeczytanie książki w mniej niż 24 godziny, i to jeszcze w tygodniu! Za to drugi raz Wydawnictwo Poznańskie zaskoczyło mnie tak ciekawą publikacją, znacznie lepszą niż okładkowe zapowiedzi. W mądry, spokojny sposób Iida Turpeinen opowiada o wymieraniu gatunków i roli człowieka w tym procesie. To piękna, choć bardzo smutna historia poznawania świata w XIX wieku, ludzkiej zachłanności i braku zrozumienia ekosystemów, ale rówież o rodzącej się wiedzy następowania po sobie gatunków, odkrywania i klasyfikowania otaczającego świata, rodzącej się świadomości ekologicznej.

Iida Turpeinen

Autorka to urodzona w 1987 roku fińska pisarka i badaczka, której powieść Żywe istoty właśnie (2025) została wydana w Polsce przez niezawodne Wydawnictwo Poznańskie w serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich. Od razu miałam skojarzenia z dwoma innymi publikacjami tego samego wydawcy – przepiękną książką Człowiek, który kochał Syberię Annelise Pilz i Roya Jacobsena, oraz moją ulubioną Kobiety, o których myślę nocą Mii Kankimaki. Tutaj autorka równie pasjonująco potrafi opowiadać o historii odkryć nieznanych lądów, a przy okazji – o napotykanych tam gatunkach i przerażającym tempie ich niszczenia, z którego ludzie początkowo nie zdawali sobie sprawy.

Historia wymarcia krowy morskiej Stellera

Turpeinen opisuje co najmniej kilka gatunków, które przestały istnieć pod koniec XIX wieku – począwszy od głównej bohaterki powieści, syreny morskiej Stellera, poprzez alkę olbrzymią i niestety – wiele innych. Georg Wilhelm Steller, który zmarł podczas podróży powrotnej ze świeżo odkrytej wyspy Behringa przez Syberię, nie miał świadomości, że ostatnie stado syren morskich, które miał szansę odkryć podczas swojej nieprawdopodobnej podróży do Ameryki, przeżyje go niewiele dłużej. Te nieprawdopodobne ssaki zostały całkowicie wytrzebione niewiele po ich odkryciu.

Ciekawy kawałek historii odkrywania i dokumentowania świata

Budowa książki przypomina Kobiety, o których myślę nocą – różne części poświęcone są różnym odkrywcom i przedmiotom ich odkryć. Po I części poświęconej Stellerowi mamy rodział o nowym gubernatorze Alaski Johanie Campusie Furuhjelmie i jego młodej żonie Annie, którzy udają się do rosyjskiej wtedy Alaski, do Sitki, by tam nadzorować pozyskiwanie futer i drewna. Siostra gubernatora, Constance, zajmuje się zbiorami zoologicznymi w Kekoor Castle i ma okazję zaopiekować się szkieletem krowy morskiej znalezionym przez dwóch Aleutów na jednej z odegłych wysp. W 1867 roku Alaska zostaje sprzedana Stanom Zjednoczonym, ale wcześniej szkielet krowy morskiej trafia do profesora Alexandra von Nordmanna w Helsinkach. To właśnie on i jego asystentka Hilda Olson, utalentowana rysowniczka, są bohaterami części trzeciej. To właśnie ta ciekawa kobieta, oprócz setek pająków, miała również okazję utrwalić na papierze szkielet krowy morskiej Stellera, malowany z natury. Rozdział ten ciekawie pokazuje trudną pozycję kobiet w środowisku naukowym, niechęć badaczy do nich i przekonanie o kobiecej podrzędności. Ostatnir części książki poświęcone są współpracy konserwatora Johna Grönvalla ze zbieraczem i radcą Ragnarem Kerugerem, właściecielem Muzeum Oologicznego. Tam konserwator zajmuje się uszkodzonym jajem alki olbrzymiej, gatunku już wtedy wymarłego. Przy okazji Turpeinen pokazuje XIX-wieczne szaleństw zbieractwa i pogoni za rzadkimi okazami, które niejednokrotnie przyczyniło się do zniknięcia gatunku z powierchni ziemi. Podobnie znikają gołębie wędrowne, wystrzelane przez myśliwych, czy kormoran okularowy Stellera. Musi minąć wiele lat, zanim wprowadzone zostaną odpowiednie regulacje prawne, a szał na zbieractwo przeminie.

Podczas pisania tej książki wymarły 364 gatunki świata ożywionego

W pierwszej części podziękowania Turpeinen wylicza część gatunków, które wyginęły podczas jej prac nad książką. Jest ich dokładnie 374. Chociaż książka supia się na historii wyginięcia krowy morskiej Stellera, to ta liczba robi wstrząsające wrażenie. Świat staje się coraz mniej różnorodny – na naszych oczach. Autorka w nienachalny sposób zwraca uwagę na naszą w tym rolę. Myślę, że to bardzo ważny głos w dyskusji o ochronie środowiska i jego bioróżnorodności, a do tego kawał ciekawej historii odkrywania świata, poznawania nowych gatunków i warunków prowadzenia badań kilkaset lat temu. Jak dobrze wciągnie – pasjonująca lektura, od której naprawdę nie można się oderwać.

Moja ocena: 8/10.


Iida Turpeinen, Żywe istoty
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Liczba stron: 302
ISBN: 978-83-68479-45-4

***********************************************************************************

Wisely on Extinction

It's still relatively rare for me to read a book in less than 24 hours, let alone during a weekday! However, for the second time, Publishing House Poznańskie has surprised me with such an interesting publication, much better than the cover admits. It tells the story of species extinction and humanity's role in this process in a wise, calm manner. It's a beautiful, though deeply sad story of exploring the world in the 19th century, of human greed and lack of understanding of ecosystems, but also of the emerging knowledge of species succession, the discovery and classification of the world around us, and the emergence of ecological awareness.

Iida Turpeinen

The author is a Finnish writer and researcher born in 1987, whose novel, Beasts of the Sea, has just been published in Poland by the reliable Publishing House Poznańskie as part of the "Works of Scandinavian Writers" series. I immediately had associations with two other publications from the same publisher – the beautiful book The Man Who Loved Siberia by Annelise Pitz and Roy Jacobsen, and my favorite, The Women I Think About at Night by Mia Kankimäki. The author is equally passionate about telling the story of the discovery of unknown lands, and, incidentally, about the species encountered there and the terrifying rate of their destruction, which people initially failed to realize.

The Story of Steller’s Sea Cow Extinction

Turpeinen describes at least several species that disappeared by the end of the 19th century – starting with the novel's main character, Steller's sea cow, and continuing on to the great auk and – unfortunately – many others. Georg Wilhelm Steller, who died during his return voyage from the newly discovered Behring Island through Siberia, was unaware that the last herd of sea cows he had the chance to discover during his improbable journey to America would not outlive him by much. These incredible mammals were completely exterminated shortly after their discovery. The structure of the book is reminiscent of The Women I Think About at Night – different sections are devoted to different explorers and the objects of their discoveries. After the first part devoted to Steller, we have a chapter about the new governor of Alaska, Johan Campus Furuhjelm, and his young wife, Anna, who travel to Sitka, then Russian Alaska, to oversee the harvesting of furs and timber. The governor's sister, Constance, manages the zoological collections at Kekoor Castle and has the opportunity to care for the skeleton of a sea cow found by two Aleuts on a remote island. In 1867, Alaska is sold to the United States, but not before the skeleton of a sea cow is delivered to Professor Alexander von Nordmann in Helsinki. He and his assistant, Hilda Olson, a talented cartoonist, are the subjects of the third part. Olson was an interesting woman who, in addition to hundreds of spiders, also had the opportunity to capture on paper Steller's sea cow skeleton, painted from life. This chapter captivatingly reveals the difficult position of women in the scientific community, the researchers' aversion to them, and the belief of their inferiority. The final sections of the book are devoted to the collaboration between conservator John Grönvall and collector and advisor Ragnar Keruger, owner of the Oological Museum. There, the conservator deals with a damaged egg of a great auk, a species already extinct at the time. Turpeinen also illustrates the 19th-century frenzy of collecting and the pursuit of rare specimens, which often led to the disappearance of species from the face of the earth. Passenger pigeons, shot by hunters, and Steller's spectacled cormorants are disappearing in similar ways. Many years will pass before appropriate legal regulations are introduced and the collecting craze subsides.

374 living creature went extinct in the time this book was being written

In the first part of the acknowledgments, Turpeinen lists some of the species that became extinct during her work on the book. There are exactly 374 of them. Although the book centers on the story of the extinction of the Steller's sea cow, this number is shocking. The world is becoming less and less diverse – right before our eyes. The author unobtrusively draws attention to our role in this. I think this is a very important voice in the discussion about environmental protection and its biodiversity, and also a fascinating story of discovering the world, learning about new species, and the conditions under which research was conducted several hundred years ago. It's captivating – a fascinating read that you simply can't put down.

My rating: 8/10.

 

Author: Iida Turpeinen
Title: Beasts of the Sea
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2025
Translation: Sebastian Musielak
Number of pages: 302
ISBN: 978-83-68479-45-4