Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dolnośląskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2024

Sławek Gortych, Schronisko, które spowijał mrok


Kryminał z przeniesionym punktem ciężkości

Długo wyczekiwany trzeci tom karkonoskiej serii kryminałów Sławka Gortycha w końcu trafił w moje ręce. Schronisko, które spowijał mrok koncentruje się wokół Strzechy Akademickiej, górskiego ponurego giganta, wokół którego rozgrywają się różnego rodzaju dramaty. Jednak co ciekawe, to nie kryminalna zagadka wysuwa się na najistotniejszy temat powieści i jest to bardzo ważne i potrzebne przesunięcie tematyczne. Ale po kolei.

Miejsce akcji - Strzecha Akademicka

Jak zawsze, Gortych pracowicie snuje kilka wątków z różnych okresów czasowych. Mamy więc wydarzenia z września 1947 roku, kiedy to uczeń miejscowego liceum obrzuca węglem pociąg wiozący radzieckich oficjeli na komunistyczną konferencję, nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Mamy perspektywę grudnia 1991 roku, kiedy to Andrzej Czerwiński dociera do Strzechy, usiłując dowiedzieć się czegoś o zaginięciu jego ojca Stefana, ówczesnego dyrektora schroniska, i swojego wuja Zbigniewa. Mężczyzna jest blisko odkrycia prawdy, a jednak – mimo skręconej kostki – ginie w sylwestrową noc w jednej z najtragiczniejszych lawin, które zeszły kiedykolwiek Białym Jarem. Wreszcie obie te nitki łączy Tomasz Wilczur, przyjaciel Maksa Rajczakowskiego, znanego nam z pierwszego tomu. Młody pisarz nie może pozbierać się po tragicznej śmierci swojej dziewczyny, która zginęła niespodziewanie w wypadku komunikacyjnym. Przyjaciele wynajdują mu więc ciekawą historię z przeszłości, by wyciągnąć go z marazmu i dać mu zajęcie.

Tym, którzy z narażeniem życia idą w góry nieść ratunek innym

To, co różni tom trzeci od dwóch poprzednich, jest przeniesienie ciężaru z historii kryminalnej, której rozwiązanie poznajemy na około 80 stron przed końcem książki, na inny aspekt gór – bezpieczeństwo turystyki górskiej i pracę GOPRu. Gortych buduje wstrząsające zakończenie, starając się pokazać trud i poświęcenie ratowników, często pomagających turystom nieprzygotowanym na nagłe zmiany pogody, lekceważącym ostrzeżenia, wchodzącym na zamknięte szlaki. Pisarz sporo trudu włożył w opisanie panujących zimą warunków, różnic pomiędzy sytuacją u stóp gór a na ich szczytach, zagrożenia lawinowego. Skoro podróżnym często brakuje wyobraźni, autor zastępuje ją dokładnym opisem warunków i niebezpieczeństw czyhających w pozornie niegroźnych Karkonoszach. Mimo swoich 1600 metrów wysokości sytuacja meteorologiczna może zmieniać się z minuty na minutę i swojskie, niektórym dobrze znane góry mogą stać się śmiertelnie niebezpieczne. Gortych przypomina więc, że wtedy nie tylko życie turysty, który popadł w tarapaty, znajduje się na szali, ale również pracownika górskiego pogotowia ratunkowego. Historia nie zawsze będzie miała szczęśliwe zakończenie.

Dolnośląskie sekrety wyciągnięte na światło dzienne

Jest jednak jeden element, który w książkach młodego dolnośląskiego pisarza pozostaje niezmienny – miłość do gór i chęć przybliżenia różnych aspektów ich historii. Gortych opisuje lawinę z 1968 roku, która zeszła w Białym Jarze i pochłonęła życie 19 osób (więcej szczegółów: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Bia%C5%82ym_Jarze), utonięcie studenta Józefa Odrowąż-Pieniążka w torfowisku na Równi pod Śnieżką w 1828 roku czy też tragiczny finał wyścigu z 24 marca 1913 roku, kiedy to narciarz biegowy Bohumil Hanč, nie mając świadomości, że wyścig został przerwany ze względu na szybko pogarszające się warunki pogodowe, zasłabł w trakcie biegu. Nieco wcześniej jego przyjaciel Václaw Vrbata oddał mu swoją kurtkę i czapkę, ale sam zabłądził w gęstej mgle i śniegu i zamarzł. Żadnego nie udało się uratować. Ile jeszcze takich sekretów czeka na odkrycie? Zapewne kolejne tomy karkonoskiej sagi przyniosą odpowiedź. Znów nie będzie się można doczekać, zwłaszcza, że tom czwarty jest już w przygotowaniu!

Moja ocena: 8/10.

 

Sławek Gortych, Schronisko, które spowijał mrok
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2024
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83- 271-6609-8

*******************************************************************************


A crime story with a shifted focus

The long-awaited third volume of the Karkonosze (Giant Monuntains, Riesengebirge) crime series by Sławek Gortych has finally landed in my hands. The Shelter That Shrouded in Darkness centers around mountain shelter Strzecha Akademicka, a gloomy mountain giant around where all sorts of dramas take place. Interestingly, however, it is not the crime mystery that becomes the most relevant topic of the novel and it is a very important and necessary thematic shift. But first things first.

Place of action - Strzecha Akademicka

As always, Gortych busily weaves several threads from different time periods. So we have the events of September 1947, when a student of a local high school throws coal at a train carrying Soviet officials to a communist conference, not realizing the possible consequences. We have the perspective of December 1991, when Andrzej Czerwiński reaches Strzecha, trying to find out something about the disappearance of his father, Stefan, the then director of the shelter, and his uncle Zbigniew. The man is close to discovering the truth, and yet - despite a sprained ankle - he dies on New Year's Eve in one of the most tragic avalanches that ever occurred along Biały Jar. Finally, both of these threads are connected by Tomasz Wilczur, a friend of Maks Rajczakowski, known to us from the first volume. A young writer cannot recover from the tragic death of his girlfriend, who was killed in a traffic accident. So his friends come up with an interesting story from the past to get him out of his stagnation and give him something to do.

To those who risk their lives and go to the mountains to save others

What makes the third volume different from the previous two is the shift of the focus from the crime story, the solution of which we discover about 80 pages before the end of the book, to another aspect of the mountains - the safety of mountain tourism and the work of GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe – Mountain Volunteer Search and Rescue). Gortych creates a shocking ending, trying to show the hardship and dedication of rescuers, who often help tourists who are unprepared for sudden weather changes, disregard warnings, and enter closed trails. The writer put a lot of effort into describing the winter conditions, the differences between the situation at the foot of the mountains and on their peaks, and the avalanche risk. Since travelers often lack imagination, the author replaces it with a detailed description of the conditions and dangers lurking in the seemingly harmless Karkonosze Mountains. Despite their 1,600 meters of height, the meteorological situation can change from minute to minute and the familiar, well-known mountains can become deadly dangerous. Gortych reminds us that not only the life of the tourist who gets into trouble is at stake, but also the life of the mountain rescue worker. The story will not always have a happy ending.

Lower Silesian secrets brought to light

However, there is one element that remains unchanged in the books of the young Lower Silesian writer - love for the mountains and the desire to present various aspects of their history. Gortych describes the 1968 avalanche that occurred in Biały Jar and claimed the lives of 19 people (more details: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Bia%C5%82ym_Jarze), the drowning of student Józef Odrowąż-Pieniążek in a peat bog on Równia pod Śnieżką in 1828 or the tragic ending of the race on March 24, 1913, when the cross-country skier Bohumil Hanč, unaware that the race was interrupted due to rapidly deteriorating weather conditions, fainted during the run. A little earlier his friend Václaw Vrbata gave him his jacket and hat, but he got lost in the thick fog and snow and froze to death. None of them could be saved. How many more such secrets are waiting to be discovered? The next volumes of the Karkonosze saga will probably provide the answer. One can't wait, especially that the fourth volume is already in preparation!

My rating: 8/10.


Author: Sławek Gortych
Title: A Shelter That Shrouded in Darkness
Publishing House: Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2024
Number of pages: 400
ISBN: 978-83-271-6609-8

poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Will Ferguson, W drodze na Hokkaido (Hokkaido Highway Blues)

Jeśli spotkacie Buddę na drodze, nie zabijajcie go. Unieście kciuk. Kto wie. Może was podwiezie?

Przygotowania do wyjazdu do Japonii idą pełną parą, dlatego kiedy podczas akcji Kup Pani Książkę Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci trafiłam na książkę Willa Fergusona W drodze na Hokkaido. Autostopem przez kraj kwitnącej wiśni, nie wahałam się długo. Nie odstraszyła mnie nawet jej długość (526 stron), a dzięki stosunkowo krótkim rozdziałom i zamieszczonym w relacji mapkom, udało mi się całkiem szybko uporać z tą dość sporą pozycją.

Po co się czyta relacje z podróży?

Jak przed każdą podróżą, kiedy maksymalizuję swoje wysiłki, by jak najlepiej przygotować się na wyjazd, zastanawiam się, czego tak naprawdę szukam w tego typu książkach? Czy oczekuję zbeletryzowanego przewodnika, który z trochę innej perspektywy opisuje miejsca, które będę zwiedzać, czy zapisu przygód i wrażeń autora przefiltrowanych przez jego wrażliwość? Na pewno liczę na pewien portret miejsca, które zamierzam odwiedzić, by choć trochę przygotować się na nieznane i w pewien sposób nastawić na to, co może mnie czekać. Myślę, że książka spełniła moje oczekiwania – przynajmniej po trochu.

Podążając za sakurą

Will Ferguson, Kanadyjczyk, który spędził w Japonii kilka lat jako nauczyciel języka angielskiego, zobowiązał się przed swoimi kolegami z pracy, że wyruszy wzdłuż Japonii wraz z falą kwitnienia wiśni, a jego pomysł spotkał się ze znacznie większym entuzjazmem, niż autor się spodziewał. Wyjazd okazał się więc społeczną koniecznością. Mimo, że sakura jest motywem całej podróży, nie znajdziemy zbyt wielu jej opisów. Fergusona zajmuje bowiem bardziej co innego – ludzie wiozący go z miejsca na miejsce, jako że odważny podróżnik postanowił odbyć swoją podróż autostopem. Spotyka go w zasadzie sama życzliwość, gościnność, otwartość, ale również poczucie odpowiedzialności za chwilowego gościa w samochodzie i potrzeba zapewnienia mu bezpieczeństwa. Żałowałam, że nie znam języka i dla mnie podróż w taki sposób nie byłaby możliwa.

Ferguson ma sporo trafnych i ciekawych spostrzeżeń, dotyczących zarówno natury Japończyków, ich kraju, jak i wybranego środka podróży. Chociaż często decyduje się na specyficzne poczucie humoru i patrzy na otaczający go świat z pewnym poczuciem wyższości (trudnym zresztą do zrozumienia), to często pokazuje również swoją wrażliwość na otaczający go świat i ludzi. Pokazuje Japonię i jej mieszkańców wnikliwie, przytaczając mity, wierzenia, starając się uchwycić ważne terminy kulturowe i społeczne. Warto przejść przez całą książkę, by parę takich perełek (chociażby o ginko czy układzie senpai-kohai – mistrz-uczeń) wyłowić.

Sakura

A co pisze Ferguson o samej sakurze? Oddajmy mu głos:

W Japonii rośnie ponad sto różnych odmian wiśni. Jeśli dodać do tego powstałe w wyniku starannego krzyżowania pododmiany, liczba ta wzrośnie do trzystu. Bywają sakura zebrane w koszyczki, jak chryzantemy (zae-zakura), inne rosną na cieniutkich gałązkach, zbite w ciasne grupki (edohigan-zakura). Niektóre opadają jak witki wierzb płaczących (shidare-zakura). Jedne są maleńkie i delikatne (chyoji-zakura), inne krzykliwie czerwone (kanhi-zakura). Niektóre wypuszczają kwiatki wprost z pni, inne poruszają się na wietrze jak firany. Niektóre pienią się niczym szampan, inne rosną niby w sieci wąsów. Niektóre są wysmukłe i strzeliste, inne niskie i przysadziste. Ich pnie bywają wąskie jak palec, ale niektóre sękacze przekraczają jedenaście metrów w obwodzie. Są wiśnie, które rosnąc, przekraczają granice własnej wytrzymałości i trzeba je podpierać z drewnianymi palikami, żeby nie łamały się ich gałęzie. Setkom z nich nadano status bogów: otoczono je powrozami shimenawa i oddaje im się cześć chramach. Innym nadano status państwowych pomników przyrody. Wszystkie one są sakura. (s. 90)

I dodaje:

Metaforyka otaczająca sakura jest skomplikowana. Zjawisko to od dawien dawna łączy się z narodzinami i śmiercią, pięknem i przemocą. Kwiaty wiśni zajmując centralne miejsce w japońskim kulcie przyrody, są podstawą kompozycji haiku, ornamentów zdobiących wazony i kimona, a - z drugiej strony - gardy samurajskich mieczy nosiły wizerunki sakura, będące ostatnim, nieco sarkastycznym przypomnieniem przemijalności życia, dostrzegalnym tuż przed rozpłataniem sobie brzucha. (s. 305)

Ruszamy więc zobaczyć fenomen sakura, chociaż z Polsce drzewa owocowe właśnie kwitną w najlepsze. Zobaczymy, jakie będą nasze spostrzeżenia i wrażenia z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Moja ocena: 7/10.



Will Ferguson, W drodze na Hokkaido
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2012
Tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-245-9038-4

*******************************************************************************

Will Ferguson, On the way to Hokkaido

If you meet a Buddha on the road, do not kill him. Give him a thumbs up. Who knows. Maybe he'll give you a ride?

Preparations for the trip to Japan are in full swing, so during the Kup Pani Książkę campaign of the Wrocław’s Hospice for Children, I came across Will Ferguson's book Hokkaido Highway Blues. Hitchhiking Japan, I didn't hesitate for a minute. Even its length (526 pages) did not deter me, and thanks to the relatively short chapters and maps included in the report, I managed to deal with this rather large book quite quickly.

Why read travel reports?

Like before every trip, when I maximize my efforts to prepare for it as best as possible, I wonder what I am really looking for in this type of books? Do I expect a more elaborate guide that describes the places I will visit from a slightly different perspective, or a record of the author's adventures and impressions filtered through his sensitivity? I'm definitely counting on a certain portrait of the place I'm going to visit, to prepare at least a little for the unknown and, in some way, to embrace what may await me. I think the book met my expectations - at least to some point.

Following sakura

Will Ferguson, a Canadian who spent several years in Japan as an English teacher, made a commitment to his colleagues that he would travel along Japan with the cherry blossom wave, and his idea was met with much more enthusiasm than the author expected. The trip turned out to be a social necessity. Even though sakura is the motif of the entire trip, there are not many descriptions of it. Ferguson is more interested in something else - the people taking him from place to place, as the brave traveler decided to hitchhike. He is basically met with kindness, hospitality, openness, but also a sense of responsibility for a temporary guest in the car and the need to ensure his safety. I regretted that I didn't know the language and traveling in this way would not be possible for me.

Ferguson has a lot of accurate and interesting observations regarding both the nature of the Japanese, their country, and the means of travel chosen. Although he often goes for a specific sense of humor and looks at the world around him with a certain sense of superiority (which is difficult to understand), he also often shows his sensitivity to the world and people around him. It shows Japan and its inhabitants in detail, citing myths and beliefs, trying to capture important cultural and social terms. It is worth going through the entire book to find a few such gems (for example about ginko or the senpai-kohai - master-disciple system).

Sakura

And what does Ferguson write about sakura itself? Let's give him a voice:

Over a hundred different varieties of cherries grow in Japan. If we add the subvarieties created as a result of careful crossbreeding, this number increases to three hundred. There are sakura gathered in baskets, like chrysanthemums (zae-zakura), others grow on thin twigs, clustered in tight groups (edohigan-zakura). Some fall like the tendrils of weeping willows (shidare-zakura). Some are tiny and delicate (chyoji-zakura), others are bright red (kanhi-zakura). Some sprout flowers straight from the trunks, others move in the wind like curtains. Some foam like champagne, others grow like a network of tendrils. Some are slender and towering, others short and stocky. Their trunks can be as narrow as a finger, but some knot trees exceed eleven meters in circumference. There are cherry trees that, as they grow, exceed the limits of their own strength and need to be supported with wooden stakes so that their branches do not break. Hundreds of them were given the status of gods: they were surrounded by shimenawa ropes and worshiped in shrines. Others were given the status of state natural monuments. They are all sakura. (p. 90)

Later in the book he adds:

The metaphor surrounding sakura is complicated. This phenomenon has long been associated with birth and death, beauty and violence. Cherry blossoms occupy a central place in the Japanese cult of nature, are the basis of haiku compositions, ornaments decorating vases and kimonos, and - on the other hand - the guards of samurai swords carried images of sakura, which are the last, slightly sarcastic reminder of the transience of life, visible just before cutting one's belly open. (p. 305)

So we set out to see the sakura phenomenon, although fruit trees in Poland are in full bloom right now. We will see what our observations and impressions from the Land of the Rising Sun will be.

My rating: 7/10.


Author: Will Ferguson
Title: Hokkaido Highway Blues. Hitchhiking Japan
Publishing House: Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2012
Translation: Jarosław Włodarczyk
Number of pages: 528
ISBN: 978-83-245-9038-4

niedziela, 24 września 2023

Sławek Gortych, Schronisko, które przestało istnieć

Historia Karkonoszy podczas drugiej wojny światowej w kryminalnym sosie

Ponieważ zamówienia w takiej, a nie innej kolejności spłynęły z bibliotek, czytałam kryminały Sławka Gortycha od końca. Trochę mi to przeszkadzało, bo tom drugi zdradza, co znajduje się w poszukiwanej przez wszystkich bohaterów skrzyni, więc nie miałam niespodzianki. Przyznam też, że Schronisko, które przetrwało, rozbudziło moje apetyty świeżością pomysłu, genialnym miejscem osadzenia akcji, fantastycznym połączeniem historii z kryminałem. Tom pierwszy oferuje podobną fabułę. Liczyłam jeszcze na to, że podkreślany przez autora brak fajerwerków (nie ma tu ani katastrofy kolejowej, ani spadających w przepaść samochodów) nada książce jeszcze lepszy klimat, ale jakoś go nie poczułam. Tom drugi, mimo moich drobnych zastrzeżeń, jest chyba ciut lepszy.

Prinz-Heinrich-Baude i powojenne Karkonosze

Tytułowe Schronisko, które przestało istnieć, to schronisko im. Księcia Henryka (Prinz-Heinrich-Baude), które istniało do 1946 roku, kiedy spłonęło. Przyczyny pożaru pozostają niewyjaśnione. Drugie schronisko, którego budynek co prawda się zachował, ale przebudowany i niepełniący już swojej pierwotnej hotelowej funkcji, to Schronisko Nad Śnieżnymi Kotłami, wybudowane w 1897 roku. Dawniej oferujące 60 pokoi, pięć jadalni i siedmiokondygnacyjną wieżę widokową, najpierw było czasowo zamknięte od 1948 roku, a potem od 1960 roku zaczął w nim funkcjonować radiowo-telewizyjny ośrodek nadawczy i tak też znamy je dzisiaj. Gortych sumiennie funduje nam kawałek arcyciekawej historii, dopisując swoją interpretację pożaru w Prinz-Heinrich-Gebaude oraz przypominając grabieżcze praktyki na ziemiach odzyskanych tuż po wojnie.

Historia rodziny skomplikowana niczym dzieje regionu

W autentyczną przeszłość historyczną pisarz sprytnie wplata skomplikowaną historię rodziny Rajczakowskich. Dwaj bracia, Artur i Krzysztof, idą różnymi ścieżkami. Artur kupuje nieczynne schronisko Na Śnieżnych Kotłach i chce mu przywrócić dawny blask, Krzysztof rozwija swoją karierę prawniczą, licząc na to, że jego syn, Maksymilian, pójdzie w jego ślady. Jednak Maks zostaje stomatologiem i tak jak jego wujka, ciągnie go w góry. Nie zdąży jednak odwiedzić brata swojego ojca, gdyż ten ginie, nieostrożnie przechodząc za barierkę na Śnieżnych Kotłach. Chłopak jedzie więc zobaczyć, gdzie swoje ostatnie chwile spędził jego wujek, a przy okazji natyka się na różne dziwne ślady i tropy, które każą mu sądzić, że Artur nie zginął przez przypadek. W jego życiu pojawia się również piękna dziewczyna, Marta, która będzie mu pomagać w śledztwie. Fabuła rozwija się szybko i zaskakująco, poznajemy profesora Węglorza z Willi Hauptmanna, zaznajamiamy z karczmą U Karkonosza w Karpaczu, poznajemy tragiczną historię Drogi Sudeckiej, przy powstaniu której zginęły setki przymusowych pracowników. I znów niepostrzeżenie prawda miesza się z literacką fikcją, a czytelnik poznaje historię swojego rejonu i może zwrócić uwagę na miejsca, których wcześniej nie zauważał.

Genialny cykl Gortycha

Pozostaję wielkim fanem talentu Gortycha, pragnienia dzielenia się swoją wiedzą i pasją w tak ciekawy i nietuzinkowy sposób. Sprawnie napisana fabuła wciąga, zwroty akcji zaskakują, wszystko harmonijnie się łączy i rozwiązuje. Sądzę, że autor musiał długo układać scenariusze na górskich szlakach, bo jego książki czyta się z zapartym tchem. Fantastyczna, wartościowa lektura, przemycająca ciekawostki o regionie w bardzo przystępnej, wciągającej formie. Nie mogę doczekać się tomu trzeciego, a dwa, które się już ukazały, będą wspaniałymi prezentami na święta.

Moja ocena: 8/10.

Sławek Gortych, Schronisko, które przestało istnieć
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2022
Liczba stron: 364
ISBN: 978-83-271-6214-4

*****************************************************************************

The history of the Karkonosze Mountains during World War II in a criminal sauce

Because the orders came from libraries in this particular order, I read Sławek Gortych's crime novels from the end. This bothered me a bit, because the second volume reveals what is in the chest that all the characters are looking for in volume one, so I had no surprise. I will also admit that The Shelter That Survived whetted my appetite with its fresh idea, brilliant setting, and fantastic combination of history and crime. The first volume offers a similar plot. I also hoped that the lack of fireworks emphasized by the author (there is neither a train crash nor cars falling into a cliff) would give the book an even better atmosphere, but somehow I didn't feel it. The second volume, despite my minor reservations, is probably a bit better.



Prinz-Heinrich-Baude and the post-war Karkonosze Mountains (Giant Mountains, Riesengebirge)

The Shelter That Ceased to Exist is the shelter named after Prince Henry (Prinz-Heinrich-Baude), which existed until 1946, when it burned down. The cause of the fire remains unexplained. The second shelter, the building of which has been preserved, but rebuilt and no longer serving its original hotel function, is Schneegrubenbaude (Nad Śnieżnych Kotłami Shelter), built in 1897. Formerly offering 60 rooms, five dining rooms and a seven-story observation tower, it was temporarily closed in 1948, and then in 1960 it became a radio and television broadcasting center, and that is how we know it today. Gortych conscientiously gives us a piece of extremely interesting history, adding his interpretation of the fire in Prinz-Heinrich-Gebaude and recalling the predatory practices in the lands regained immediately after the war.

The family history as complicated as the history of the region

The writer cleverly weaves the complicated history of the Rajczakowski family into the authentic historical past. Two brothers, Artur and Krzysztof, follow different paths. Artur buys the closed Na Śnieżnych Kotłach Shelter (Schneegrubenbaude) and wants to restore it to its former glory, Krzysztof is developing his legal career, hoping that his son, Maksymilian, will follow in his footsteps. However, Maks becomes a dentist and, like his uncle, takes him to the mountains. However, he will not have time to visit his father's brother, because he dies while carelessly crossing the barrier at Śnieżne Kotły. So the boy goes to see where his uncle spent his last moments, and in the process he comes across various strange traces and clues that make him believe that Artur did not die by accident. A beautiful girl, Marta, also appears in his life and will help him in the investigation. The plot develops quickly and surprisingly, we meet Professor Węglorz from Hauptmann’s Willa, we become acquainted with the U Karkonosza Inn in Karpacz, we learn the tragic history of the Sudecka Road, during the construction of which hundreds of forced workers died. And once again, truth imperceptibly mixes with literary fiction, and the reader learns about the history of his region and can pay attention to places he had not noticed before.

Gortych's brilliant series

I remain a great fan of Gortych's talent and his desire to share knowledge and passion in such an interesting and unique way. A well-written storyline is engaging, the plot twists are surprising, everything harmoniously connects and resolves. I think that the author must have been planning scenarios on mountain trails for a long time, because his books are read with bated breath. A fantastic, valuable read, introducing interesting facts about the region in a very accessible and engaging form. I can't wait for book three, and the two that are already out will make great Christmas gifts.

My rating: 8/10.

Author: Sławek Gortych
Title: The Shelter That Ceased to Exist
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2022
Number of pages: 364
ISBN: 978-83-271-6214-4