Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giant Mountains. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giant Mountains. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 maja 2026

Sławek Gortych, Święto Karkonoszy

Święto Karkonoszy, Jeleniej Góry i literatury

Kiedy Rodzice podarowali mi na urodziny książkę, pomyślałam sobie – no, odważnie. Nie jest łatwo trafić w coś, czego nie znam albo nie posiadam. Jednak kiedy wzięłam zapakowany prezent do rąk już wiedziałam – nowy Gortych! Fantastycznie! Chociaż nie przeczytałam go jak zazwyczaj czytam wszystkie książki z karkonoskiej sagi, czyli maksymalnie w dwa wieczory, to jednak od pierwszych stron miałam wrażenie, że to najlepsza część z całej serii.

Zarys fabuły

Fabuła, charakterystycznie dla Gortycha, toczy się w dwóch planach czasowych – w 1948 roku Bronisław Kowalewski, WOPista, angażuje się w życie Jeleniej Góry, gdzie trafił po trudach II wojny światowej z matką. Z fascynacją odkrywa historię miasta, a potem działa na rzecz obchodów założenia piastowskiego grodu, którą to datę ustalono na rok 1108. 60 lat później jego syn, Robert, wraz ze swoimi przyjaciółmi Jankiem i Witkiem, wędruje w rocznicowym marszu Święta Karkonoszy, ale nad jego głową zbierają się ciemne chmury. W ogrodzie rodzinnego domu odkrył szkielet z raną postrzałową na potylicy, a żona po wielu latach małżeństwa składa papiery rozwodowe. Robert rozpoczyna więc prywatne śledztwo dotyczące zwłok zakopanych w ogrodzie, przy okazji odkrywając prawdziwą naturę swoich wieloletnich przyjaciół.

Wyłomy w karkonoskiej sadze

Zacznę od tego, że tytuł nie jest przypadkowy i Gortych odchodzi od nieodzownego schroniska. Tym razem bohaterem jest Jelenia Góra, przedstawiona z dużą starannością zwłaszcza w swoim tużpowojennym portrecie. Co za tym idzie, drugim ważnym motywem książki są Ziemie Odzyskane, ich zasiedlenie przez ludność polską, ale też wysiedlenia Niemców. Gortychowi udaje się przedstawić niepokój przesiedleńców – obawę, że za chwilę te ziemie wrócą do Niemców, a życie trzeba będzie po raz kolejny zaczynać gdzie indziej. Wielu ludzi musiało porzucić nie tylko cały swój dobytek na wschodzie, ale także całe swoje życie – przyjaciół, społeczność, groby najbliższych, całe swoje dziedzictwo, i przeprowadzić się w miejsce obce, niepewne, nierozpoznane. Dla wielu – jak dla matki Bronisława – to było za dużo. Inni wracali, jeśli mieli dokąd. Jeszcze inni, jak Bronisław, starali się lepiej poznać i oswoić te ziemie, zaznajomić się kulturą i lokalnymi legendami, a potem zarazić innych swoją pasją. Gortych przywołuje postać Eugenii Tiller, archiwistki, badaczki, która ocaliła wiele historycznych materiałów, dokumentów i książek z jeleniogórskiego archiwum, odzyskując je z wielu miejsc po wojnie, często z niezwykłą brawurą. Przy nakreśleniu jej postaci pisarz odwołuje się do wielu autentycznych historii, tworząc z niej prawdziwego Indiana Jonesa w spódnicy.

Zmiana tonu i punktu ciężkości

Zamiast historii kryminalnej na pierwszy plan wysuwa się zacięcie badacza, skupienie na powojennych losach Ziem Odzyskanych, na ich właściwym, dokumentalnym niemal przedstawieniu. Choć widzę, że wielu czytelników jest rozczarowanych zmianą tonu książki i przeniesieniem ciężaru na inne wątki, mi to osobiście bardzo odpowiada. Historie kryminalne są do siebie z reguły dość podobne i ich szczegóły zacierają mi się w pamięci. Natomiast historyczne ciekawostki dotyczące naszego regiony tworzą jakąś sumę wiedzy, na której się potem bazuje. Dla mnie jest to najdojrzalsza, mniej sensacyjna, a bardziej refleksyjna powieść, najlepsza z całej serii. Chciałabym się dowiedzieć, jak Niemka Emma, wysiedlona z Sobieszowa, przyjęła garść ziemi spod jabłonki, pod którą pochowana została jej córka. Ten wątek wydał mi się niesłusznie zapomniany. Natomiast porzucenie śledztwa, które niechybnie doprowadzi do ujęcia mordercy, zupełnie mi nie przeszkadzało. Nie potrzebowałam tej kropki nad „i”. Znakomita część, polecam serdecznie!

Moja ocena: 9/10.


Sławek Gortych, Święto Karkonoszy
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2026
Liczba stron: 464
ISBN: 978-83-8449-040-2

*******************************************************************************

A celebration of the Giant Mountains, Jelenia Góra, and literature

When my parents gave me a book for my birthday, I thought to myself – well, brave. It's not easy to find something I don't know or don't own. However, when I held the wrapped gift in my hands, I knew immediately – a new Gortych! Fantastic! Although I didn't read it as I usually do, which is to say, in two evenings at most, from the very first pages I had the impression that it was so far the best part in the entire series.

Plot Summary

The plot, characteristic of Gortych, unfolds in two time frames – in 1948, Bronisław Kowalewski, a member of the BPF (Border Protection Forces, in Polish WOP – Wojska Ochrony Pogranicza), becomes involved in the life of Jelenia Góra, where he arrived with his mother after the hardships of World War II. He discovers the city's history with fascination, and then works to celebrate the founding of the Piast stronghold, the date of which was established for 1108. Sixty years later, his son, Robert, along with his friends Janek and Witek, is walking on the anniversary march of the Karkonosze Festival, but dark clouds are gathering over his head. In the garden of the family home, he discovers a skeleton with a gunshot wound to the back of the head, and his wife, after many years of marriage, is filing divorce papers. Robert begins a private investigation on the body buried in the garden, in the process discovering the true nature of his longtime friends.

Breaches in the Giant Mountains Saga

Let me begin by noting that the title is no accident, and Gortych departs from his essential mountain refuge. This time, the protagonist of the book is Jelenia Góra, depicted with great care, especially in its portrait from the immediate post-war period. Consequently, the book's second major theme is the Recovered Territories, their settlement by Poles, but also the expulsion of Germans. Gortych manages to convey the displaced people's anxiety—the fear that these lands would soon return to the Germans, and life would have to be started anew somewhere else. Many people had to abandon not only all their possessions in the east but also their entire lives—friends, communities, the graves of loved ones, their entire heritage—and move to a foreign, uncertain, and unrecognized territory. For many—like Bronisław's mother—this was too much. Others returned where they came from if they still had a place to go to. Still others, like Bronisław, sought to better understand and familiarize themselves with these lands, getting acquainted with the culture and local legends, and then instilling their passion in others. Gortych evokes the figure of Eugenia Tiller, an archivist and researcher who saved numerous historical materials, documents, and books from the Jelenia Góra archives, recovering them from numerous locations after the war, often with remarkable bravado. In portraying her, the writer draws on numerous real-life stories, creating a true Indiana Jones in a skirt.

A Change of Tone and Focus

Instead of a crime story, the researcher's passion comes to the fore, focusing on the post-war fate of the Recovered Territories, on their proper, almost documentary-like presentation. Although I see that many readers are disappointed with the book's change of tone and the shift in focus from crime novel, I personally find it very appealing. Crime stories are usually quite similar, and their details fade from my memory. On the other hand, the historical curiosities about our region create a certain sum of knowledge on which to build. For me, this is the most mature, less sensational, and more reflective novel, the best in the entire series. I would like to know how the German woman Emma, ​​displaced from Sobieszów, accepted a handful of earth from under the apple tree where her daughter was buried. This thread seemed unfairly forgotten to me. However, the abandonment of the investigation, which would inevitably lead to the capture of the murderer, didn't bother me at all. I didn't need that final touch. An excellent fifth volume of the saga, I highly recommend it!

My rating: 9/10.


Author: Sławek Gortych
Title: The Giant Mountains Festival
Publishing House: WAB, Warsaw 2026
Pages: 464
ISBN: 978-83-8449-040-2

sobota, 14 lutego 2026

Sławek Gortych, Schronisko, które zostało zapomniane

Przywracanie pamięci lokalnej

Bardzo dziwne, bo czwarty tom serii o Karkonoszach przeleżał u mnie ładnych kilka miesięcy. Po prostu nie miałam ochoty na kryminał. Teraz jednak tak mnie zmęczyła przygoda z Tove Jansson, że potrzebowałam czegoś lżejszego, a jednocześnie odpowiadającego ponurej pogodzie za oknem. Nadszedł więc czas na Gortycha, i Gortych nie zawodzi.

Hotel Sanssouci

Fabuła rozłożona jest na trzy wątki dziejące się w różnym czasie. Z jednej strony mamy szokującą konferencję referentów do spraw żydowskich Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy w hotelu Sanssouci w Krummhübel (Karpaczu) w kwietniu 1944 roku, gdzie poruszany był temat „fizycznej likwidacji żydostwa wschodniego, która pozbawi je rezerw biologicznych”. Autor sprawnie miesza postaci fikcyjne z historycznymi, przywracając to wydarzenie powszechnej pamięci i tłumacząc mechanizmy działania nazistowskiej propagandy oraz powojenną bezkarność zbrodniarzy. Drugi wątek rozgrywa się znacznie później, bo 1992 roku, kiedy dawniej nowoczesny hotel, funkcjonujący jeszcze w powojennej Polsce jako FWP Urocza jest już ruiną. W hotelu imprezę kończy młodzież żegnająca wakacje, którą burza przepłoszyła z lasu, nieświadoma, że zaledwie dobę wcześniej w budynku rozegrała się tragedia, która swój początek miała w złowieszczym Kotle Łomniczki. Wszystkie wątki łączą się w 2008 roku, kiedy podczas renowacji hotelu w ścianie zostają znalezione zamurowane zwłoki. Akcja się zagęszcza, a łeb w łeb z policyjnymi śledczymi będzie szedł dobrze już czytelnikowi znany pisarz Tomasz Wilczur.

Schronisko nad Wodospadem Łomniczki

Tym razem zapomnianym schroniskiem jest to Nad Wodospadem Łomniczki, wybudowane 1901 roku, zwane Einkehrhaus am Lomnitzfall albo Lomnitzfallbaude, zmiecione przez lawinę w 1902 roku. Obiektu nigdy nie odbudowano z obawy na ponowną katastrofę lawinową. Drugim ważnym dla powieści obiektem jest Schronisko nad Łomniczką, wzniesione w 1890 roku przez Michaela Melza, zwane Melzergrundbaude. Budynek jest mniej znany turystom, bo nie oferuje noclegów, a przez brak prądu nie miał zbyt bogatej oferty kulinarnej.

Współczesny Karpacz

W każdej powieści Gortych oprócz historycznej wiedzy o naszej małej ojczyźnie przemyca też jakiś ważny da siebie temat – a to apele o zachowanie zdrowego rozsądku w górach i traktowanie ich poważnie, a to szacunek dla GOPRu. Tym razem zwraca uwagę na rabunkową gospodarkę miejską w Karpaczu – zaśmiecone wizualnie przestrzenie miejskie, zalew chińszczyzny na straganach i szpecących reklam, wiele monumentalnych inwestycji deweloperskich. Autor pod sensacyjną fabułą niezmiennie potrafi ukryć i historię regionu, i jakieś istotne przesłanie, a czytelnik musi to wchłonąć podczas tych kilku godzin bardzo intensywnej lektury. Cóż więc mogę powiedzieć – Gortych trzyma poziom! Pięciogwiazdkowy!

Moja ocena: 8/10.


Sławek Gortych, Schronisko, które zostało zapomniane
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2025
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-8387-872-0

**********************************************************************************

Restoring Local Memory

Very strange, because the fourth volume of the Giant Mountains (Karkonosze) series had been sitting on my shelf for a good few months. I simply wasn't in the mood for a crime novel. But now I was so tired of Tove Jansson's adventure that I needed something lighter, yet one that would also be appropriate for the gloomy weather outside. So it was time for Gortych, and Gortych does not disappoint.

Hotel Sanssouci

The plot is divided into three storylines taking place at different times. On the one hand, we have a shocking conference of Jewish affairs officials from the Third Reich Ministry of Foreign Affairs at the Hotel Sanssouci in Krummhübel (Karpacz) in April 1944, where the topic of "the physical liquidation of Eastern Jewry, which would deprive it of its biological reserves" was discussed. The author skillfully blends fictional characters with historical ones, restoring the event to the public memory and explaining the mechanisms of Nazi propaganda and the postwar impunity of the criminals. The second storyline unfolds much later, in 1992, when the formerly modern hotel, still operating in postwar Poland as the Urocza Employee Holiday Fund, is already in ruins. A group of youngsters, celebrating the end of summer vacation, finishes a party at the hotel as they have been chased away from the forest nearby by a heavy storm. Teenagers ase unaware that just the day before, a tragedy, initiated at the gloomy Lomniczka Glacier Cirque, had unfolded in the building. All the threads weave in 2008, when, during the hotel renovation, a body is found bricked up in a wall. The plot thickens, and the already familiar writer Tomasz Wilczur will go head-to-head with police investigators.

The Shelter on the Łomniczki Waterfall

This time, the forgotten shelter is the Lomniczki Waterfall Shelter (Nad Wodospadem Łomniczki), built in 1901, known as Einkehrhaus am Lomnitzfall or Lomnitzfallbaude, which was swept away by an avalanche in 1902. The structure was never rebuilt for fear of another avalanche disaster. The second important structure in the novel is the Shelter on the Łomniczki River, built in 1890 by Michael Melz, known as Melzergrundbaude. The building is less well-known to tourists because it offers no accommodations and, due to a lack of electricity, did not offer a wide range of culinary options.

Contemporary Karpacz

In each of Gortych's novels, besides historical knowledge of our small homeland, the Author also incorporates some important theme – appeals for common sense in the mountains and taking them seriously, and respect for the Mountain Rescue Service (GOPR). This time, he draws attention to the predatory urban economy in Karpacz – visually cluttered urban spaces, a flood of Chinese souvenirs at stalls and ugly advertisements, and numerous monumental development investments. The author consistently manages to conceal both the region's history and a significant message beneath the sensational plot, and the reader must absorb it during these few hours of intense reading. So what can I say – Gortych holds up! Five stars!

My rating: 8/10.


Sławek Gortych, The Shelter That Was Forgotten (title not translated to English as of Feb'26)
WAB Publishing House, Warsaw 2025
Number of pages: 448
ISBN: 978-83-8387-872-0

środa, 5 czerwca 2024

Sławek Gortych, Schronisko, które spowijał mrok


Kryminał z przeniesionym punktem ciężkości

Długo wyczekiwany trzeci tom karkonoskiej serii kryminałów Sławka Gortycha w końcu trafił w moje ręce. Schronisko, które spowijał mrok koncentruje się wokół Strzechy Akademickiej, górskiego ponurego giganta, wokół którego rozgrywają się różnego rodzaju dramaty. Jednak co ciekawe, to nie kryminalna zagadka wysuwa się na najistotniejszy temat powieści i jest to bardzo ważne i potrzebne przesunięcie tematyczne. Ale po kolei.

Miejsce akcji - Strzecha Akademicka

Jak zawsze, Gortych pracowicie snuje kilka wątków z różnych okresów czasowych. Mamy więc wydarzenia z września 1947 roku, kiedy to uczeń miejscowego liceum obrzuca węglem pociąg wiozący radzieckich oficjeli na komunistyczną konferencję, nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Mamy perspektywę grudnia 1991 roku, kiedy to Andrzej Czerwiński dociera do Strzechy, usiłując dowiedzieć się czegoś o zaginięciu jego ojca Stefana, ówczesnego dyrektora schroniska, i swojego wuja Zbigniewa. Mężczyzna jest blisko odkrycia prawdy, a jednak – mimo skręconej kostki – ginie w sylwestrową noc w jednej z najtragiczniejszych lawin, które zeszły kiedykolwiek Białym Jarem. Wreszcie obie te nitki łączy Tomasz Wilczur, przyjaciel Maksa Rajczakowskiego, znanego nam z pierwszego tomu. Młody pisarz nie może pozbierać się po tragicznej śmierci swojej dziewczyny, która zginęła niespodziewanie w wypadku komunikacyjnym. Przyjaciele wynajdują mu więc ciekawą historię z przeszłości, by wyciągnąć go z marazmu i dać mu zajęcie.

Tym, którzy z narażeniem życia idą w góry nieść ratunek innym

To, co różni tom trzeci od dwóch poprzednich, jest przeniesienie ciężaru z historii kryminalnej, której rozwiązanie poznajemy na około 80 stron przed końcem książki, na inny aspekt gór – bezpieczeństwo turystyki górskiej i pracę GOPRu. Gortych buduje wstrząsające zakończenie, starając się pokazać trud i poświęcenie ratowników, często pomagających turystom nieprzygotowanym na nagłe zmiany pogody, lekceważącym ostrzeżenia, wchodzącym na zamknięte szlaki. Pisarz sporo trudu włożył w opisanie panujących zimą warunków, różnic pomiędzy sytuacją u stóp gór a na ich szczytach, zagrożenia lawinowego. Skoro podróżnym często brakuje wyobraźni, autor zastępuje ją dokładnym opisem warunków i niebezpieczeństw czyhających w pozornie niegroźnych Karkonoszach. Mimo swoich 1600 metrów wysokości sytuacja meteorologiczna może zmieniać się z minuty na minutę i swojskie, niektórym dobrze znane góry mogą stać się śmiertelnie niebezpieczne. Gortych przypomina więc, że wtedy nie tylko życie turysty, który popadł w tarapaty, znajduje się na szali, ale również pracownika górskiego pogotowia ratunkowego. Historia nie zawsze będzie miała szczęśliwe zakończenie.

Dolnośląskie sekrety wyciągnięte na światło dzienne

Jest jednak jeden element, który w książkach młodego dolnośląskiego pisarza pozostaje niezmienny – miłość do gór i chęć przybliżenia różnych aspektów ich historii. Gortych opisuje lawinę z 1968 roku, która zeszła w Białym Jarze i pochłonęła życie 19 osób (więcej szczegółów: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Bia%C5%82ym_Jarze), utonięcie studenta Józefa Odrowąż-Pieniążka w torfowisku na Równi pod Śnieżką w 1828 roku czy też tragiczny finał wyścigu z 24 marca 1913 roku, kiedy to narciarz biegowy Bohumil Hanč, nie mając świadomości, że wyścig został przerwany ze względu na szybko pogarszające się warunki pogodowe, zasłabł w trakcie biegu. Nieco wcześniej jego przyjaciel Václaw Vrbata oddał mu swoją kurtkę i czapkę, ale sam zabłądził w gęstej mgle i śniegu i zamarzł. Żadnego nie udało się uratować. Ile jeszcze takich sekretów czeka na odkrycie? Zapewne kolejne tomy karkonoskiej sagi przyniosą odpowiedź. Znów nie będzie się można doczekać, zwłaszcza, że tom czwarty jest już w przygotowaniu!

Moja ocena: 8/10.

 

Sławek Gortych, Schronisko, które spowijał mrok
Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2024
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83- 271-6609-8

*******************************************************************************


A crime story with a shifted focus

The long-awaited third volume of the Karkonosze (Giant Monuntains, Riesengebirge) crime series by Sławek Gortych has finally landed in my hands. The Shelter That Shrouded in Darkness centers around mountain shelter Strzecha Akademicka, a gloomy mountain giant around where all sorts of dramas take place. Interestingly, however, it is not the crime mystery that becomes the most relevant topic of the novel and it is a very important and necessary thematic shift. But first things first.

Place of action - Strzecha Akademicka

As always, Gortych busily weaves several threads from different time periods. So we have the events of September 1947, when a student of a local high school throws coal at a train carrying Soviet officials to a communist conference, not realizing the possible consequences. We have the perspective of December 1991, when Andrzej Czerwiński reaches Strzecha, trying to find out something about the disappearance of his father, Stefan, the then director of the shelter, and his uncle Zbigniew. The man is close to discovering the truth, and yet - despite a sprained ankle - he dies on New Year's Eve in one of the most tragic avalanches that ever occurred along Biały Jar. Finally, both of these threads are connected by Tomasz Wilczur, a friend of Maks Rajczakowski, known to us from the first volume. A young writer cannot recover from the tragic death of his girlfriend, who was killed in a traffic accident. So his friends come up with an interesting story from the past to get him out of his stagnation and give him something to do.

To those who risk their lives and go to the mountains to save others

What makes the third volume different from the previous two is the shift of the focus from the crime story, the solution of which we discover about 80 pages before the end of the book, to another aspect of the mountains - the safety of mountain tourism and the work of GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe – Mountain Volunteer Search and Rescue). Gortych creates a shocking ending, trying to show the hardship and dedication of rescuers, who often help tourists who are unprepared for sudden weather changes, disregard warnings, and enter closed trails. The writer put a lot of effort into describing the winter conditions, the differences between the situation at the foot of the mountains and on their peaks, and the avalanche risk. Since travelers often lack imagination, the author replaces it with a detailed description of the conditions and dangers lurking in the seemingly harmless Karkonosze Mountains. Despite their 1,600 meters of height, the meteorological situation can change from minute to minute and the familiar, well-known mountains can become deadly dangerous. Gortych reminds us that not only the life of the tourist who gets into trouble is at stake, but also the life of the mountain rescue worker. The story will not always have a happy ending.

Lower Silesian secrets brought to light

However, there is one element that remains unchanged in the books of the young Lower Silesian writer - love for the mountains and the desire to present various aspects of their history. Gortych describes the 1968 avalanche that occurred in Biały Jar and claimed the lives of 19 people (more details: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawina_w_Bia%C5%82ym_Jarze), the drowning of student Józef Odrowąż-Pieniążek in a peat bog on Równia pod Śnieżką in 1828 or the tragic ending of the race on March 24, 1913, when the cross-country skier Bohumil Hanč, unaware that the race was interrupted due to rapidly deteriorating weather conditions, fainted during the run. A little earlier his friend Václaw Vrbata gave him his jacket and hat, but he got lost in the thick fog and snow and froze to death. None of them could be saved. How many more such secrets are waiting to be discovered? The next volumes of the Karkonosze saga will probably provide the answer. One can't wait, especially that the fourth volume is already in preparation!

My rating: 8/10.


Author: Sławek Gortych
Title: A Shelter That Shrouded in Darkness
Publishing House: Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2024
Number of pages: 400
ISBN: 978-83-271-6609-8