Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dorastanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dorastanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lipca 2024

Lars Saabye Christensen, Beatlesi Powieść (Beatles)

O dorastaniu w rytmie hitów zespołu The Beatles

Wakacje to dobry moment na czytanie książek stosownej długości. Do takich zdecydowanie należą Beatlesi Larsa Saabye Christensena – książka ma 732 strony. Naczytałam się o niej u Knausgårda, potem sięgnęłam po Moją chińską babcię autora, która mnie oczarowała, więc kiedy wreszcie zastałam powieść na bibliotecznej półce, długo się nie zastanawiałam.

O dorastaniu na wesoło i na smutno

Książka, wydana w Polsce dopiero w 2016 roku, w Norwegii wyszła już w 1984 roku, można więc powiedzieć, że to klasyka. Beatlesi opowiadają historię przyjaźni czterech chłopców – Kima, Seba, Oli i Gunnara, od dzieciństwa, wspólnych wybryków w szkole, wypraw na ryby, pierwszych miłości, kłopotów w szkole, po wchodzenie w dorosłość. Muzyka słynnego zespołu z Liverpoolu towarzyszy chłopcom od 1965 roku, do jesieni ’72, a więc 7 lat. Początkowe proste melodie z czasem zmieniają ton, stają się bardziej skomplikowane, trudniejsze – jak losy chłopaków. Nie wszystko wychodzi im tak jak by chcieli, jeden z nich sięga po narkotyki, w tle toczy się niełatwe życie ich rodziców (depresja, rozwody). To, co było pogodnym wspomnieniem o dorastaniu, kończy się w sumie smutno i gorzko.

Różnice kulturowe

To, co mnie uderzyło w tej książce, to otwarcie Norwegii na świat w latach 60 i 70-tych. Kiedy w Polsce komunizm miał się jeszcze dobrze, a w sklepach trudno było cokolwiek dostać, na północy trwały protesty przeciwko wojnie w Wietnamie i przeciwko dołączeniu do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Młodzież miała dostęp do płyt, adapterów, fajnych ciuchów, a jedynym elementem stopującym konsumpcjonizm jest zamożność rodziców. Kraj się dorabia, to widać, część osób pozostaje w tyle, jak choćby Fred Hansen, wychowywany przez samotną matkę, żyjący w „gorszej” dzielnicy Oslo, a część się dorabia – pojawiają się nowe samochody, nowe sprzęty. Dużą wartością książki Christensena jest fakt, że to swoistego rodzaju pomnik pewnej epoki, jej dokładny opis, możliwość przeniesienia się 60 lat wstecz.

Najpierw Christensen, potem Knausgård

Chociaż książkę czytało mi się dobrze, a przy rozdziale o wyprawie na ryby, piciu alkoholu i puszczaniu pawia do namiotu śmiałam się w głos („Ola wsadził sobie dwa spławiki do nosa i wziął się za sprzątanie namiotu”, s. 250), to jednak powieść mnie nie porwała, jak to czasem potrafi literatura. Primo, nie jestem chłopcem, więc może moje zrozumienie młodzieńczych przygód będzie zawsze nieco… zdystansowane. Secundo, jestem chyba za młoda na tę powieść – dla mnie to już bardziej historyczny zapis pewniej epoki, niż odniesienie do własnych przeżyć czy wspomnień z dzieciństwa. Tertio, chyba Knausgård, odnosząc się z takim szacunkiem to twórczości Christensena, wywindował nieco moje oczekiwania. Widać zresztą wyraźną fascynację młodszego pisarza starszym i miałam takie poczucie, że coś podobnego już kiedyś czytałam. Warto, ale nieprzesadnie.

Moja ocena: 7/10.


Lars Saabye Christensen, Beatlesi Powieść
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 732
ISBN: 978-83-08-06155-8

*******************************************************************************

About growing up to the rhythm of The Beatles' hits

Holidays are a good time to read books of appropriate length. Beatles by Lars Saabye Christensen are definitely one of them - the book has 732 pages. I read about it in Knausgård's book, then I read the author's My Chinese Grandma, which charmed me, so when I finally found the novel on the library shelf, I didn't hesitate for long.

About growing up both happily and sadly

The book, published in Poland only in 2016, was published in Norway in 1984, so it can be said to be a classic. Beatles tells a story of friendship of four boys - Kim, Seb, Ola and Gunnar, from childhood, shared jokes at school, fishing trips, first infatuations, troubles at school, to entering adulthood. The music of the famous band from Liverpool accompanied the boys from 1965 to the fall of 1972, so for 7 years. The initial simple melodies change their tone over time, becoming more complicated and more difficult - just like the fate of the boys. Not everything turns out as they would like, one of them becomes addicted to drugs, and in the background the difficult life of their parents (depression, divorce) goes on. What was a happy memory of growing up ends sadly and bitterly.

Cultural differences

What struck me in this book was how open was Norway to the world in the 1960s and 1970s. When communism was still strong in Poland and it was difficult to find anything in stores, there were protests in the North against the war in Vietnam and against joining the European Economic Community. Young people had access to records, adapters, and nice clothes, and the only element stopping consumerism was the wealth of their parents. The country is getting wealthier, you can see it, some people are left behind, such as Fred Hansen, raised by a single mother, living in a "worse" district of Oslo, and some are getting richer - new cars, new equipment appear. The great value of Christensen's book is the fact that it is a kind of monument to a certain era, its detailed description, and the ability it gives to the reader to travel back 60 years in time.

First Christensen, then Knausgård

Although I read the book with pleasure, and I laughed out loud during the chapter about the fishing trip, drinking alcohol and womiting into the tent ("Ola stuck two floats up his nose and started cleaning the tent", p. 250), nevertheless the novel didn't captivate me, as literature sometimes does. First of all, I'm not a boy, so maybe my understanding of youthful adventures will always be a bit... detached. Second, I'm probably too young for this novel - for me it's more of a historical record of a certain era than a reference to my own experiences or childhood memories. Tertio, I think Knausgård, treating Christensen's work with such respect, raised my expectations a bit. The younger writer's fascination with the older one is clearly visible, and I had the feeling that I had read something similar before. It's worth a reading, but not at all cost.

My rating: 7/10.


Author: Lars Saabye Christensen
Title: Beatles
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 732
ISBN: 978-83-08-06155-8

niedziela, 15 sierpnia 2021

Jeffrey Eugenides, Przekleństwa niewinności (The Virgin Suicides)

Powieść intymna

Na razie przeczytałam dwie książki Eugenidesa, Przekleństwa niewinności jako pierwsze i Middlesex jako drugie. Zachwyca mnie, że te pozycje są od siebie tak różne, i każda była na swój sposób znakomita. Eugenides jest dla mnie jednym z najciekawszych i najbardziej utalentowanych współczesnych pisarzy, więc pewnie znajdzie się tu więcej jego pozycji.

Nie traćcie czasu na życie

Przekleństwa niewinności opowiadają historię pięciu sióstr Lisbon, które, jedna po drugiej, popełniają samobójstwo w przeciągu roku. Historia jest relacjonowana przez pierwszoosobowego narratora zbiorowego – wówczas chłopców z sąsiedztwa, a obecnie mężczyzn, którzy przypominają sobie czasy swojej młodości i usiłują odtworzyć wydarzenia sprzed lat. Przez to powieść jest niezwykle oniryczna, odległa, składająca się bardziej z wrażeń i emocji, niż faktycznych zdarzeń. Ktoś kogoś widział, ktoś z kimś rozmawiał, ale wspomnienia i fakty nikną w mroku.

Wydarzenia w powieści mają niejednorodną wagę – w zależności od tego, co pamięta narrator, te smaki i zapachy wychodzą na pierwszy plan. To książka w zasadzie utkana ze wspomnień i nitek pamięci. To sprawia, że mimo wątłej fabuły, powieść Eugenidesa niezwykle działa na zmysły.

Samotne w samobójstwie, które jest czymś głębszym niż śmierć

Oczywiście, Eugenides szuka przyczyn śmierci pięknych dziewcząt, przekopuje rodzinne pamiątki, dzienniki, gazety. Jednak powody ich decyzji pozostają ukryte i nie wiadomo, co jest przyczyną dramatu. Obserwatorom Lisbonek nie udaje się nawet zbliżyć do sedna dramatu i senne miasteczko ze zdumieniem i niedowierzaniem przygląda się rodzinnej tragedii. Dziewczęta na zawsze pozostaną samotne, efemerycznie, niezrozumiane. Sądzę, że głównym tematem powieści jest nie sama śmierć, ale dojrzewanie głównych bohaterów, zmaganie ze zmnieniającym się ciałem i burzą hormonalną, próba odnalezienia się w nowym kształcie.

Moja ocena: 7/10

W zasadzie po prozę Eugenidesa można sięgać w ciemno – za każdym razem czytelnik będzie pozytywnie zaskoczony. Autorowi udaje się uniknąć truizmów, sensacji, miałkości prozy, za każdym razem pisze pięknie i ewokacyjnie. Sięgając po Przekleństwa niewinności mamy gwarancję, że przypomnimy sobie niełatwy czas własnego dojrzewania, śmierdzącej szatni po szkolnych zajęciach sportowych, ostry zapach potu oraz targające nami sprzeczne i bardzo wyraźne emocje. Mimo trudnego tematu ta książka jest napisana w piękny, intymny, subtelny sposób.

 

Jeffrey Eugenides, Przekleństwa niewinności

Wydawnictwo Znak

Kraków 2013

Tłumaczenie: Tomasz Bieroń

Liczba stron: 240

ISBN: 978-83-240-2122-2

Gatunek: powieść obyczajowa

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

An intimate novel

So far I have read two of Eugenides' books, The Virgin Suicides as first and Middlesex as second. It amazes me that these items are so different from each other, and each was brilliant in its own way. To me, Eugenides is one of the most interesting and talented contemporary writers, so there will be more of his works here.

Don't waste your time on life

The Virgin Suicides tells the story of the five Lisbon sisters who, one after the other, commit suicide within a year. The story is told by a first-person group narrator - then neighborhood boys and now men who make recollections on their youth and try to recreate the events of years ago. As a result, the novel is extremely dreamlike, distant, consisting more of impressions and emotions than actual events. Someone saw somebody, somebody talked to someone, but memories and facts disappear in the dark.

The events in the novel have a heterogeneous weight - depending on what the narrator remembers, these tastes and smells come to the front. It's a book basically woven from memories and threads of recollections. This makes Eugenides' novel extremely sensual, despite the fragile plot.

Lonely in suicide that is deeper than death

Of course, Eugenides looks for the causes of death of the beautiful girls, digs through family mementos, journals and newspapers. However, the reasons for their decisions remain hidden, and it is not known what caused the drama. Lisbons’ observers fail to even get to the heart of the drama and the sleepy town watches the family tragedy with amazement and disbelief. Girls will always be lonely, ephemeral, misunderstood. I believe that the main theme of the novel is not death itself, but the maturing of the main characters, struggling with a changing body and a hormonal storm, an attempt to find a new shape.

My rating: 7/10

In fact, one can reach for the Eugenides' without any hesitation - the reader will be positively surprised every time. The author manages to avoid truisms, sensations, and shallow prose, each time he writes beautifully and evocatively. Reaching for The Virgin Suicides we have a guarantee that we will be immersed in the difficult time of our own adolescence, the smelly cloakroom after school sports, the sharp smell of sweat and the contradictory and very sharp emotions that haunted us then. Despite the difficult topic, this book is written in a beautiful, intimate, subtle way.

 

Author: Jeffrey Eugenides

Title: The Virgin Suicides

Publishing House: Wydawnictwo Znak

Krakow 2013

Translation: Tomasz Bieroń

Number of pages: 240

ISBN: 978-83-240-2122-2

Genre: novel


wtorek, 20 lipca 2021

Andreï Makine, Rzeka miłości (Au temps du fleuve Amour)


Zdarzają się lektury całkowicie niedopasowane do okoliczności. Książki na krótki urlop w Grecji wybierałam na podstawie rozmiaru i poręczności, a nie tematyki, i tak skończyłam z opowiadaniem o mroźnej tajdze na upalnej plaży.

Miłość w mrozach Syberii

Moim pierwszym zaskoczeniem była sama postać pisarza. Ze względu na niecodziennie brzmiące nazwisko podejrzewałam, że Makine jest… Węgrem. Okazało się, że to pisarz tworzący i mieszkający we Francji, ale pochodzenia rosyjskiego. Wikipedia podaje, że „w swoich utworach Makine podejmuje temat tożsamości człowieka należącego do dwóch, pozornie całkowicie sobie obcych, światów i konfrontuje wyrafinowaną francuską (zachodnią) kulturę z ponurą codziennością sowieckiego imperium”.[1] Ten element jest też osią kompozycyjną Rzeki miłości, powieści napisanej w 1994 roku.

Powieść o dojrzewaniu

Trzech przyjaciół, Dymitr – pierwszoosobowy narrator, z którego perspektywy poznajemy prezentowaną historię, Samuraj i Utkin Klestow, wychowują się w niewielkiej wiosce Swietłai nad rzeką Olej, niedalko miasteczka Każdaj i spory kawałek od większego miasta, Nerlug, „w którym można było kupić nawet lemoniadę w butelkach” (s. 17). Chłopcy mają po 14 i 16 lat i budzą się w nich pierwsze żądze. Każdy z nich niesie swój krzyż – rodzice Dymitra zmarli bardzo szybko i chłopca wychowywała samotna ciotka, Samuraj cudem uniknął gwałtu w lesie (i właśnie wtedy zaczął pracować na swój przydomek i legendarną siłę), a Utkin przeżył zmiażdżenie pękającym lodem na Oleju, w wyniku czego ma krzywo pozrastane kończyny i żyje z bólem.

Zderzenie Wschodu i Zachodu

Makine dokładnie pokazuje życie na dalekiej Syberii – długie i surowe zimy, drzewa pękające pod wpływem mrozu, rzeki skute lodem, odkopywanie chat spod śniegu. Opisuje kąpiele latem w rzece, spacery po lesie, zimowe kąpiele w bani, oczekiwanie na przyjazd pociągu transsyberyjskiego i podglądanie pasażerów w wagonach. Równocześnie pokazuje zafascynowanie chłopców zakazanym światem Zachodu – w postaci filmów z Jeanem-Paulem Belmondo i ich wpływu na każdego z nich. Dymitr pokazuje, że wprowadzenie francuskich filmów było błędem reżimu i otworzyło w ludziach głód na piękno, estetykę, kolory i życie nie tylko dla wykonywania stachanowskich planów. To właśnie filmy z Belmondo ukształtowały każdego z bohaterów i popchnęły w dalszą drogę. Makine pokazuje to również na przykładzie zwykłych ludzi – dyrektorka szkoły pod wpływem zachodnich filmów zmienia się z okutanej w bure wełniane ubrania surowej służbistki w atrakcyjną i piękną kobietę, najsurowsi myśliwi przychodzą na seanse z Belmondo. Świat zaczyna się otwierać.

Przemiana jebania w miłość

Ciekawa jest również przemiana przedstawiania miłości w książce. Wychodzimy od „jebania” – tak chłopcom przedstawiane jest początkowo to uczucie, i sami w ten sposób o nim mówią. „Miłość natomiast… Określano ją jednym jedynym słowem, „jebanie” (s. 26)”. Makine pokazuje, jak z  barowej wersji seksu powoli wyłania się bliskość, zachwyt kobiecym ciałem, namiętność. W powieści sporo jest opisów zbliżenia, włącznie z inicjacją Dymitra z rudowłosą, starszą prostytutką. Niechaj o tym, jak Makine potrafi pisać o fizycznym zbliżeniu, świadczy pierwsze zdanie powieści: „Jej ciało przypomina roztopiony kryształ w obróbce hutnika” (s. 7). Mnie zachwyciło. Jednocześnie sporo jest opisów miłości brutalnej (gwałty na Jakutkach podczas przemarszów różnych armii), zmysłowych opisów lokalnych specyfików na potencję (korzeń Charg) czy wreszcie smutnych losów porzuconych kobiet. Tytuł daje się odnieść do trzeciorzędnej postaci w powieści, Wiery, która przychodzi na wybrzeże od lat, czekając na powrót ukochanego. Ten jednak nie wraca, a lokalna ludność wie, że mieszka w pobliskim mieście, roztył się i ma nową żonę. To też jakiś obraz miłości.

Nie to miejsce, nie ten czas

Książka była ciekawa, napisana pięknym, poetyckim językiem, nie za długa. Ma wiele ciekawych wątków, zarówno na poziomie bohaterów – ich dorastanie, inicjacja, wejście w dorosłość, jak i na poziomie społeczności – wpływ wojen i wielkiego wahadła na życie szarych ludzi, szarość komunistycznego społeczeństwa i przebłyski koloru w postaci filmów przygodowych z Belmondo. Skąd więc u mnie pewne ale? Może właśnie z rozjazdu rzeczywistości przedstawionej w książce (mroźna Syberia) z moją obecną sytuacją (greckie upały), pewnego sentymentalizmu prozy Makine i melancholii z niej płynącej.

 

Moja ocena: 5/10.

 

Andrei Makine, Rzeka miłości

Wydawnictwo Czytelnik, Seria Nike

Waszawa 2001

Tłumaczenie: Małgorzata Hołyńska

Liczba stron: 240

ISBN: 978-83-07-02818-3

Gatunek: proza obyczajowa

 

There are readings that are completely unsuited to the circumstances. I chose books for a short vacation in Greece based on size and portability, not subject matter, and so I ended up with a reading about a frosty taiga on a hot beach.

Love in the frosts of Siberia

My first surprise was the writer himself. Due to the unusual sounding of the name I suspected that Makine was… Hungarian. It turned out that he was a writer who creates and lives in France, but of Russian origin. Wikipedia states that "in his works, Makine takes up the subject of the identity of a man belonging to two seemingly completely alien worlds and confronts the refined French (Western) culture with the gloomy everyday life of the Soviet empire." This element is also the compositional axis of Once Upon the River Love, a novel written in 1994.

A novel about coming of age

Three friends, Dmitri - a first-person narrator who tells the story, Samurai and Utkin Klestov, are brought up in the small village of Svetlai on the Olej River, not far from the town of Kazdaj and quite a bit from the larger city, Nerlug, "where you could even buy lemonade in bottles ”(p. 17). The boys are 14 and 16 years old and their first desires begin to awaken. Each of them carries their own cross - Dimitri's parents died very quickly and the boy was raised by a single aunt, Samurai miraculously avoided rape in the forest (and it was then that he began to work for his nickname and legendary strength), and Utkin survived being crushed by cracking ice on the river Olej, as a result of which he has crooked limbs and lives with continuous pain.

The clash of the East and the West

Makine accurately shows life in distant Siberia - long and harsh winters, trees breaking under the frost, rivers choked with ice, digging up huts from under the snow. He describes summer swimming in the river, walking in the forest, winter bathing in a banya, waiting for the arrival of the Trans-Siberian train and watching passengers in the carriages. At the same time, he shows the boys' fascination with the forbidden world of the West - in the form of films with Jean-Paul Belmondo and their impact on each of them. Dmitri shows that the introduction of French films was a regime's mistake and opened people's hunger for beauty, aesthetics, colors and life, not only for the execution of Stakhan's plans. It was the Belmondo films that shaped each of the characters and pushed them further. Makine also shows it on the example of ordinary people - the headmistress, influenced by Western films, changes from a strict official in gray woolen clothes into an attractive and beautiful woman, the harshest hunters come to the screenings of Belmondo movies. The world is starting to open up.

Turning fucking into love

Also interesting is the alternation of the portrayal of love in the book. We start with "fucking" - this is how boys are initially told about this feeling, and this is how they talk about it themselves. "Love, on the other hand ... It was described with one single word, ‘fucking’ (p. 26)". Makine shows how closeness, delight with the female body and passion slowly emerge from the bar version of sex. There are many descriptions of intercourse in the novel, including Dmitri's initiation with a redheaded, elderly prostitute. Let the first sentence of the novel prove how Makine can write about physical intercourse: "Her body resembles a molten crystal in the work of a steelworker" (p. 7). It amazed me. At the same time, there are many descriptions of brutal love (rapes of Yakute women during the marches of various armies), sensual descriptions of local drugs for potency (Charg root) and, finally, the sad fate of abandoned women. The title relates to the third-rate character in the novel, Vera, who has been coming to the coast for years, waiting for her beloved to return. However, he does not come back, and the locals know that he lives in a nearby town, became fat and has a new wife. It is also a picture of love.

Bad place, bad timing

The book was interesting, written in a beautiful, poetic language, not too long. It has many interesting threads, both at the level of the heroes - their growing up, initiation, entering adulthood, and at the community level - the impact of wars and the great pendulum on the lives of gray people, the gray of communist society and flashes of color in the form of Belmondo adventure movies. So where do I get some doubts? Perhaps it is from the crossover between the reality presented in the book (frosty Siberia) with my current situation (Greek heat), a certain sentimentalism in Makine's prose and the melancholy flowing from it.

 

My rating: 5/10.

 

Author: Andreï Makine

Title: Once Upon the River Love

Publishing House: Czytelnik, Nike Series

Waszawa 2001

Translation: Małgorzata Hołyńska

Number of pages: 240

ISBN: 978-83-07-02818-3

Genre: prose

sobota, 8 maja 2021

Sally Rooney, Normalni ludzie (Normal People)

Sięgałam po tę książkę z mieszanymi uczuciami. Słyszałam skrajne opinie – od bardzo złych po bardzo dobre. Nastawiona byłam raczej negatywnie, pewnie dlatego przeżyłam przyjemne zaskoczenie.

Spotkanie dwóch światów

Powieść relacjonuje życie dwójki nastolatków, którzy wraz z rozwojem fabuły dojrzewają. Marianne pochodzi z dobrego, bogatego domu, ale ma słabe relacje z matką i wręcz toksyczne – ze swoim bratem Erikiem. W szkole jest outsiderką, odrzuconą i wyśmiewaną przez grupę równieśniczą, ale niezależnie myślącą i wyróżniającą się wśród innych uczniów. Dziewczyna dużo czyta i stara się nie przejmować, co mówią i myślą o niej inni. Connell odwrotnie – pochodzi z ubogiej rodziny, jego matka Lorraine sprząta dom należący do rodziny Marianne. Chłopak doświadczył w życiu dużo miłości i wsparcia od mamy, ale zupełnie nie zna ojca. Uczy się również bardzo dobrze, gra w szkolnej drużynie sportowej i jest uwielbiany przez swoich rówieśników (a do tego przystojny). Kiedy przyjeżdża odebrać Lorraine z domu Marianne, młodzi zaczynają się do siebie zbliżać. Jednak Connell pragnie utrzymać ich związek w tajemnicy i na bal kończący szkołę zaprasza inną dziewczynę. Marianne wycofuje się z życia szkolnego, zdaje egzaminy na studnia znakomicie i para spotyka się dopiero w Trinity College w Dublinie. Tam ich uczucie odżywa, ale nadal nie są ze sobą związani na stałe, a drobne nieporozumienia i niedomówienia sprawiają, że ich ścieżki ponownie się rozchodzą, by znów się zejść, i znów rozejść...

Ograniczona perspektywa

Nieczęsto się zdarza, żeby książka tak mocno koncentrowała się na swoich bohaterach. Zazwyczaj mamy jakieś szersze tło, opis domu rodzinnego, topografię miasta. Tutaj natomiast wszystko przefiltrowane jest przez myśli i rozmowy dwójki bohaterów, a mimo tej koncentracji wiele rzeczy pozostaje dla czytelnika zagadką. Ojciec Marianne znęcał się nad rodziną, a sama dziewczyna w relacjach damsko-męskim wykazuje daleko posuniętą uległość. Connell ma nad nią całkowitą władzę, ale powstrzymuje się przed pewnymi zachowaniami (bicie, podduszanie), na które Marianne godzi się z innymi. Sceny seksu są opisane znakomicie jak rzadko, bohaterów łączy nie tylko namiętność, ale też poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia. Żaden inny partner nie daje im takiego poczucia. Marianne czuje się pusta w środku, jak studnia, i tylko Connellowi ufa całkowicie.

Rooney porusza naprawdę sporo ważnych tematów – radzenie sobie z traumą z dzieciństwa (albo raczej nieradzenie), waga postrzegania przez innych i potrzeba akceptacji w nastoletnim życiu, nawet kosztem uczciwości względem samego siebie, nierówności w postrzeganiu i traktowaniu płci i zagrożenia płynące z rozpowszechniania zdjęć i informacji w sieci. Mimo, że brzmi to niemal jak jakiś poradnik, to tematy te są zgrabnie i delikatnie wplecione w losy bohaterów i książka nie jest w żaden sposób dydaktyczna.

Proza jak reportaż

Powieść jest napisana oszczędnie, chłodnym, zdystansowanym językiem. Duża jej część toczy się w dialogach, niewyogrębnionych z tekstu żadnymi znakami interpunkcyjnymi (co nie stanowi żadnego problemu). Każdy tytuł rozdziału zawiera datę i wydarzenia rozwijają się chronologicznie, ale stanowią jakby migawkę, urywek życia bohaterów. Nie ma klasycznej narracji, jest tylko zerkanie przez uchylone drzwi, a czytelnik zawsze pozostaje na zewnątrz, bez pełnego wglądu.

Zastanawia mnie znaczenie tytułu i definicja normalności. Czy Marianne i Conell są normalni? Czy tak powinna wyglądać zdrowa relacja? Czy każdy ma jakieś mroczne, trudne zakamarki, z którymi musi sobie poradzić? Rooney zostawia nas z tym pytaniem.

 

Moja ocena: 8/10.

 

Sally Rooney, Normalni ludzie

Wydawnictwo WAB

Warszawa 2020

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Liczba stron: 304

ISBN: 978-83-280-6705-9

Gatunek: powieść obyczajowa

 

 

I reached for this book with mixed feelings. I've heard extreme opinions - from very bad to very good. My attitude was rather negative, which is probably why I experienced a pleasant surprise.

Meeting of two worlds

The novel tells about the lives of two teenagers who mature as the plot develops. Marianne comes from a good, wealthy home, but has a poor relationship with her mother and even toxic - with her brother Erik. At school, she is an outsider, rejected and ridiculed by a peer group, but she thinks independently and stands out among other students. The girl reads a lot and tries not to worry about what others say and think about her. Connell comes from a poor family, his mother Lorraine cleans the house belonging to Marianne's family. The boy has experienced a lot of love and support from his mother in his life, but he doesn't know his father at all. He also studies very well, plays for the school sports team and is adored by his peers (and handsome). When she comes to pick up Lorraine from Marianne's house, the young people begin to grow closer. However, Connell wants to keep their relationship a secret and invites another girl to his graduation prom. Marianne retires from school life, passes the college exams brilliantly, and the couple don't meet until Trinity College, Dublin. There, their affection comes alive, but they are still not permanently bound together, and minor misunderstandings and misunderstandings make their paths diverge again to come back together and diverge again ...

Limited perspective

It's not often that a book focuses so much on its characters. Usually we have a broader background, a description of the family home, the topography of the city. Here, however, everything is filtered through the thoughts and conversations of the two characters, and despite this concentration, many things remain a mystery to the reader. Father Marianne abused the family, and the girl herself in male-female relations shows far-reaching submission. Connell has complete control over her, but refrains from certain behaviors (beatings, choking) that Marianna agrees to with others. Sex scenes are described perfectly as rarely, the characters share passion, but also a sense of security and understanding. No other partner gives them this feeling. Marianne feels empty inside, like a well, and only Connell trusts completely.

Rooney touches on a lot of important topics - dealing with childhood trauma (or rather not crying), the importance of perception by others and the need for acceptance in teenage life, even at the cost of being honest with yourself, gender inequality, and the dangers of disseminating photos and information on the web. Although it sounds almost like a tutorial, these topics are neatly and delicately woven into the fate of the characters and the book is in no way didactic.

Prose resembling a reportage

The novel is written sparingly, in a cool, reserved language. A large part of it takes place in dialogues, not immersed in the text with any punctuation marks (which is not a problem). Each chapter title contains a date and the events unfold chronologically, but are like a snapshot, a fragment of the heroes' lives. There is no classic narrative, there is only a peek through a slightly ajar door, and the reader always stays outside, without full insight. Maybe that's why Rooney's novel is so captivating and mesmerizing, and it's so easy to read.

My grade: 8/10.

 

Author: Sally Rooney

Title: Normal People

Publishing House: Wydawnictwo WAB

Warsaw 2020

Translation: Jerzy Kozłowski

Number of pages: 304

ISBN: 978-83-280-6705-9

Genre: novel

poniedziałek, 28 grudnia 2020

John Banville, Prawo do światła (Ancient light)

Banville jest wyjątkowo płodnym pisarzem, do tej pory opublikował 20 książek. Prawo do światła jest trzecim tomem z trylogii The Alexander and Cass Cleave Trilogy, publikowanej w latach 2002-2012. Oczywiście dowiedziałam się o tym dopiero po przeczytaniu książki. Poprzednie dwa tytuły nie są przetłumaczone na język polski.

Diabeł nie tkwi w fabule

Bohaterem powieści jest aktor Alexander Cleave, dobiegający już 70-tki. Ku jego zaskoczeniu zostaje zaproszony do kolejnego przedsięwzięcia, tym razem na wielkim ekranie, z którego korzysta. Towarzyszy mu młoda gwiazda kina, Dawn Devonport. Jednocześnie mężczyzna wspomina swoje lata młodzieńcze, kiedy zakochał się i przeżył romans z 20 lat od siebie starszą matką kolegi, Celią Gray. 35-letnia wówczas kobieta jest opisana w prozie Banville’a niesamowicie zmysłowo, a doznania młodego bohatera działają na wszystkie zmysły. Alexander uprawiał seks z Celią w zrujnowanej chacie w lesie, pełnej zbutwiałych liści, na skrzypiącej podłodze, w chłodnym potoku nieopodal, w jej starym samochodzie, w schowku na pranie.


Kiedy nie oddaje się zmysłowym wspomnieniom, Alexander jest wieloletnim mężem Lydii Mercer i pogrążonym w żałobie ojcem Catherine, zwanej pieszczotliwie Cass, która popełniła samobójstwo rzucając się ze skały we Włoszech. Co gorsza, dziewczyna była wtedy w ciąży. Małżeństwo najgorsze chwile ma już za sobą, ale dalej nie może pogodzić się ze śmiercią swojego jedynego dziecka i oboje stąpają po kruchym lodzie. Kiedy Dawn podejmuje nieudaną próbę samobójczą, Alexander zabiera ją ze sobą do Włoch, by choć przez chwilę móc z nią podróżować jak ze swoją córką, i zbliżyć się do zagadki śmierci swojego jedynego dziecka.

Zmysłowa proza

Siła powieści nie tkwi w fabule, lecz w mistrzostwie języka. Czytając powieść podczas upalnych letnich wakacji słyszałam wszystkie dźwięki, czułam opisywane przez Banville’a zapachy, dawałam się uwodzić – za Alexandrem – zmysłowemu obrazowi starszej kochanki. Z drugiej strony, pisarz zwraca uwagę na ulotność pamięci, przetworzenie swoich wspomnień przez czas i nagromadzone doświadczenie. Książka zawiera zresztą swoistą klamrę kompozycyjną – z początku bohater zastanawia się, co się stało z jego kochanką z lat młodzieńczych, na końcu książki dowiaduje się, że zmarła zaledwie rok po ich romansie, a oddając się swojemu młodemu i niedoświadczonemu kochankowi wiedziała już, że jest chora. Dorosły już mężczyzna może się więc zastanawiać, czy postanowił zlekceważyć pojawiające się objawy, czy też ich jeszcze nie było, czy jego pamięć postanowiła ich nie zauważać? Taka pogoń za przeszłością, przesączona przez niezwykle poetycki, zmysłowy język, tworzy pociągającą i silną mieszankę. Mnie pchnęła do lektury kolejnych książek Banville’a.

 

Moja ocena: 7/10.

 

John Banville, Prawo do światła

Wydawnictwo Świat Książki

Warszawa 2015

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik

Liczba stron: 302

ISBN: 978-83-7943-544-9

 

John Banville, Ancient Light

Banville is an exceptionally prolific writer, having published 20 books to date. Ancient Light is the third volume in The Alexander and Cass Cleave Trilogy, published between 2002 and 2012. Of course, I only found out about this after reading the book. The previous two titles are not translated into Polish.

The beauty is not in the plot

The hero of the novel is the actor Alexander Cleave, who is already in his seventies. To his surprise, he is invited to the next venture, this time on the big screen. He is accompanied by a young movie star, Dawn Devonport. At the same time, the man remembers his adolescence when he fell in love and had an affair with his friend's 20 years older mother, Celia Gray. The then 35-year-old woman is described in Banville's prose incredibly sensually, and the experiences of the young protagonist affect all the senses. Alexander had sex with Celia in a dilapidated hut in the woods, full of decaying leaves, on a squeaky floor, in a chilly river nearby, in her old car, in the laundry closet.

When he doesn't indulge in sensual memories, Alexander is the long-time husband of Lydia Mercer and the bereaved father of Catherine, affectionately known as Cass, who committed suicide by throwing herself off a rock in Italy. Worse, the girl was pregnant at the time. The worst moments are behind the married couple, but they still cannot come to terms with the death of their only child and they both tread on thin ice. When Dawn makes an unsuccessful suicide attempt, Alexander takes her with him to Italy so that he can travel with her for a while as with his daughter and get closer to the mystery of the death of his only child.

Highly sensual prose

The strength of the novel lies not in the plot, but in the mastery of language. While reading the novel during a hot summer vacation, I heard all the sounds, I felt the smells described by Banville, I was seduced - following Alexander - by the sensual image of an elderly mistress. On the other hand, the writer pays attention to the elusiveness of memory, the processing of his memories through time and accumulated experience. The book contains a peculiar composition bracket - at first the protagonist wonders what happened to the lover from his adolescent years, at the end of the book he learns that she died just a year after their romance, and by giving herself to her young and inexperienced boy, she already knew that she was sick. So an adult man may wonder if he decided to ignore the emerging symptoms, if they were not there yet, or if his memory decided not to notice them? Such a pursuit of the past, permeated with an extremely poetic, sensual language, creates an alluring and powerful mixture. It pushed me to read more of Banville books.

 

My rating: 7/10.

 

John Banville, Ancient Light

Publishing House: Świat Książki

Warsaw 2015

Translated by: Jacek Żuławnik

Number of pages: 302

ISBN: 978-83-7943-544-9

sobota, 29 lutego 2020

Donna Tartt, Szczygieł (The Goldfinch)

Marzyłam o tej książce od momentu, kiedy ją kupiłam. Zaplanowałam sobie, że przeczytam ją podczas krótkiego pobytu w Karpaczu, i chociaż mi się nie udało, zawsze już będzie kojarzyć mi się z tym miejscem.
Szczygieł to przede wszystkim pean na cześć wielkiej sztuki, dokładna analiza tytułowego obrazu Fabritiusa i masa rozważań nad tym, co wyróżnia naprawdę wyjątkowe dzieła. Czytając nagrodzoną Pulitzerem książkę Donny Tartt, wciąż sięgałam po telefon, by obejrzeć kolejne wymieniane przez nią obrazy, czy posłuchać muzyki, której słuchają bohaterowie. Pełne zanurzenie!

Fabuła


Szczygieł to historia Theo Deckera, którego poznajemy, kiedy w Amsterdamie w hotelu stara się pozostać anonimowy, bojąc się przyjazdu policji. Jednak kluczem do jego historii jest zamach w Metropolitan Museum of Art, gdy chłopak ma lat 13. W zamachu ginie jego matka, a Theo poznaje Welty'ego i jego płomiennorudą wnuczkę Pippę. Theo jest z Weltym, kiedy ten umiera i na jego polecenie chowa do torby bezcenny obraz Fabritiusa Szczygieł, a także zobowiązuje się oddać powierzony mu pierścień jego rodzinie. Kiedy po kilku tygodniach ta sytuacja na powrót mu się przypomina, chłopak odnajduje sklep ze starociami i poznaje tam swojego późniejszego przyjaciela na całe życie, Hobiego.
Sytuacja rodzinna Theo jest skomplikowana, a jego dziadkowie nie chcą i nie mogą się nim zająć, więc chłopak trafia do rodziny swojego przyjaciela, Andiego. Elegancki salon państwa Barbour jest dla niego fantastycznym schronieniem, aż do niespodziewanego pojawienia się ojca wraz z partnerką Xandrą. Bez zbędnych dyskusji mężczyzna zabiera swojego syna do Las Vegas, gdzie chłopak wychowuje się w zasadzie bez żadnego nadzoru. Nawiązuje tam przyjaźń z młodym Ukraińcem Borisem, która będzie go naprawdę wiele kosztować.

Kiedy jego ojciec ginie w wypadku samochodowym, przerażony wizją opieki społecznej chłopak zgarnia kilka rzeczy, zapakowany obraz i psa Popczika i ucieka do Nowego Jorku, gdzie znajduje schronienie u Hobiego. Odnawia znajomość z rodziną Barbour i dowiaduje się od ich najstarszego syna, Pratta, że pan Barbour wraz z Andym utopili się podczas burzy. Theo zaczyna często odwiedzać panią Barbour, w związku z czym nie wiadomo kiedy i jak zaręcza się z córką państwa Barbour, Kitsey, i planuje z nią ślub.
W międzyczasie spotyka w Nowym Jorku Borisa i okazuje się, że tak pieczołowicie przez niego skrywany i przechowywany obraz został przez przyjaciela skradziony jeszcze w Nevadzie. Pojawia się szansa na odzyskanie go i mężczyźni wyjeżdżają do Amsterdamu, by go odzyskać. Ryzykowny plan się jednak nie udaje, obraz ponownie znika, a Theo zostaje mordercą, ratując swojemu przyjacielowi życie. Sprawa zostaje jednak sprytnie rozegrana, Boris i Theo dostają nagrodę za wskazówkę, gdzie obrazy mogą byś schowane, a opiewa ona na ładnych kilka milionów dolarów. Zaginione dzieła wracają do muzeów, a Theo może mieć prawie czyste sumienie.

Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni


Powiem szczerze, że książka wydawała mi się mocno przegadana i taka sobie niemal do ostatniego rozdziału, ale to właśnie ostatni rozdział ją uratował. Punkt zborny stanowi niemal traktat filozoficzny o dobru i złu, o nieuchwytnej naturze rzeczy, o różnicach w postrzeganiu.




"(...) dobro nie zawsze wynika z dobrych uczynków, a złe uczynki nie zawsze są skutkiem zła (...)", mówi Boris, starając się pocieszyć przyjaciela po oddanych przez niego, celnych strzałach (s. 810). "(...) ja osobiście nigdy nie wyznaczałem tak wyraźnej granicy między "dobrem" a "złem" jak ty. Dla mnie: ta granica jest często fałszywa. Jedno i drugie nigdy nie jest całkiem rozdzielone. Jedno nie może istnieć bez drugiego." (s. 811)



Tym samym Tartt dołącza do innych wielkich traktatów o naturze dobra i zła, a nawiązań do wybitnych utworów literackich, jest naprawdę sporo:
  • Idiota Dostojewskiego
  • Ziemia, planeta ludzi Exupery'ego
  • Linia piękna Allana Holinghursta ("Linia piękna jest linią piękna. Nieważne, czy przeszła sto razy przez ksero." s. 821)
To chyba właśnie Boris, może w hołdzie wielkim pisarzom rosyjskim, wygłasza najważniejsze uwagi w całej książce, zauważając, między innymi, że życie jest okrutne i niesprawiedliwe, nie ma komu złożyć zażalenia na los, ale to gra, w którą można grać z pewnego rodzaju przyjemnością.

Theo jest bohaterem ułomnym, pokiereszowanym przez los, cierpiącym na traumę po wydarzeniach z dzieciństwa. Niepogodzonym ze swoim losem, tęskniącym za matką - zniknęła, gdy była jeszcze punktem orientacyjnym w jego życiu. Powrót do normalności po jej śmierci wydaje mu się zdradą wobec niej:

"(...) powrót do normalnych zajęć wydawał mi się czymś nielojalnym, niewłaściwym. Przeżywałem wstrząs za każdym razem, gdy zdawałem sobie z tego sprawę, kolejne uderzenie w twarz - odeszła. Wszystkie nowe wydarzenia, wszystkie czynności przez resztę życia miały nas tylko bardziej rozdzielić: dni, których nie była już częścią, wydłużający się dystans między nami. Każdego kolejnego dnia przez resztę mojego życia miała się oddalać coraz bardziej." s. 96

Zaczyna w zupełnie innym punkcie, niż jego rówieśnicy, i zapewne doświadcza więcej, niż jest w stanie znieść. Cierpi.

"I mam nadzieję, że kryje się tu jakaś głębsza prawda o cierpieniu, przynajmniej tak, jak ja je rozumiem, chociaż uzmysłowiłem sobie, że jedyne prawdy, które mają dla mnie znaczenie, to te, których nie rozumiem lub nie jestem w stanie zrozumieć. Wszystko, co tajemnicze, dwuznaczne, niewyjaśnione. Co nie pasuje do opowieści lub jej nie ma. Jasny błysk na prawie niewidocznym łańcuchu. Plamka słońca na żółtej ścianie. Samotność, która oddziela każdą żywą istotę od każdej innej żywej istoty. Smutek nierozerwalnie związany z radością." s. 834

Staje się wrażliwszy na otaczający go świat - dostrzega podobieństwa pomiędzy swoją sytuacją po śmierci matki a w rodzinie Barbour po odejściu dwóch jej członków: "Znałem ten bezruch; tak właśnie zapada się w sobie dom, gdy ktoś umiera," zauważa (s. 132). Jego związek z Pippą nie jest możliwy ze względu na łączące ich traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, mimo, że Theo jest w niej tak zakochany, że czuje się, jakby głowę miał w deszczowych chmurach, serce w niebie (s. 172).

Sztuka w centrum uwagi


Siłą rzeczy w książce znajduje się także sporo rozważań o sztuce.

"(...) między "rzeczywistością" z jednej strony a punktem, gdzie umysł styka się z rzeczywistością, istnieje strefa pośrednia, tęczowa krawędź, gdzie rodzi się piękno, gdzie dwie zupełnie różne powierzchnie mieszają się i stapiają, przynosząc coś, czego nie jest w stanie dać życie: w tej przestrzeni mieści się cała sztuka i magia." (s. 838)



"strefa pośrednia, polichromiczna rubież między prawdą i nieprawdą" s. 839



"Ale ten obraz nauczył mnie też, że możemy się porozumiewać, pokonując barierę czasu." s. 839



"(...) pogoń za czystym pięknem to pułapka, prosta droga do zgorzknienia i smutku, (...) piękno musi być połączone z czymś głębszym." s. 828



"Wiesz, co powiedział Picasso. "Dobrzy artyści kopiują, wielcy kradną". Mimo wszystko, gdy masz do czynienia z prawdziwie wielkim dziełem, jest tak, jakbyś odczuwał wstrząs, dotykając końca przewodu. Nieważne, jak często go dotykasz ani ilu ludzi zrobiło to przed tobą. To ten sam przewód. Który spadł z jakiegoś wyższego poziomu życia. Wciąż ma w sobie ten sam ładunek." s. 821



"Ten Fabritius to żart. Opiera się na żarcie. Tak jak u wszystkich największych mistrzów. Rembrandta. Velazqueza. Późnego Tycjana. Oni pozwalają sobie na żarty. Zabawiają samych siebie." s. 630



"Ten obraz sprawiał, że czułem się mniej śmiertelny, mniej zwyczajny. Był wsparciem i zadośćuczynieniem; był pożywieniem i sumą. Był filarem, który podtrzymywał całą katedrę." s. 608



"Pokusa była zbyt wielka: mieć go w rękach i nie rzucić okiem? Szybko go wysunąłem i niemal natychmiast spowił mnie jego blask, coś niemal muzycznego, wewnętrzna słodycz, która była niewytłumaczalna poza głębokim, poruszającym krew poczuciem harmonii, jak wtedy, gdy serce bije wolno i pewnie w obecności kogoś, przy kim czujemy się bezpieczni i kochani." s. 345

Theo zastanawia się również, czy każdy wybitny obraz jest w rzeczy samej autoportretem - jak w przypadku tytułowego szczygła. Malarz to ptak na łańcuchu, wynajęty przez kogoś to stworzenia dzieła na zamówienie: "Jeden więzień spogląda na drugiego". s. 834




Siostry Muzy byłyby zadowolone

Podsumowując, to sprawnie napisana książka, choć zdecydowanie za długa. W pewien sposób trochę podobna do Małego życia Yanagihary, jeśli chodzi o szerokie ambicje opisywania rzeczywistości i przemian bohaterów. Yanagihara jest jednak trochę lepsza, sprawniej napisana, z większą galerią bohaterów. Na pewno wielką siłą tej książki jest odwoływanie się do wielu zmysłów - wzroku - przy śledzeniu różnorakich tytułów malarskich, słuchu - kiedy włączałam sobie Palestrinę, by czytać do dzwięków muzyki, których słuchała Pippa dochodząc do siebie po wypadku. A może to nie o zmysły chodzi, tylko o synestetyczne łączenie sztuk - literatury, muzyki, malarstwa. To się autorce naprawdę udało.



Donna Tartt, Szczygieł
Wydawnictwo Znak, seria litera nova
Kraków 2015
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Liczba stron: 844
ISBN: 978-83-240-2652-4



PS.

"Interesujące było to, jak ten delikatny chłopiec o krzywych nóżkach ze zdjęcia, uroczo uśmiechnięty, nieskazitelny w swym marynarskim ubranku, był jednocześnie konającym starcem, który chwycił mnie za rękę: dwie oddzielne ramy tej samej duszy nałożone na siebie." s. 822


_______________________________________________________________________

I've been dreaming about this book since I bought it. I planned to read it during a short stay in Karpacz, and although I did not succeed, it will always remind me of this place.

The Goldfinch is primarily a pean in honor of great art, a thorough analysis of the title Fabritius's image and plenty of reflection on what distinguishes really unique works. Reading the Pulitzer award-winning book by Donna Tartt, I was constantly reaching for my cellphone to see the next images she mentioned, or listen to the music the characters listen to. Full immersion!

The plot The Goldfinch is the story of Theo Decker, which we get to know when in Amsterdam in a hotel he tries to remain anonymous, fearing the arrival of the police. However, the key to his story is the terrorist attack at the Metropolitan Museum of Art, when the boy is 13 years old. His mother dies in the attack, and Theo meets Mr. Welty and his fiery granddaughter Pippa. Theo is with Mr. Welty when he dies, and he hides the priceless image of Fabritius's The Goldfinch in his bag on the old man's request, and also undertakes to give the ring entrusted to him back to his family. When, after a few weeks, he recollects this situation the boy finds an antique store and meets his later friend for the rest of his life, Hobie. Theo's family situation is complicated, and his grandparents do not want and can not take care of him, so the boy goes to the family of his friend Andy. The elegant Barbour salon is a fantastic shelter for him, until his father and his partner Xandra appear unexpectedly. Without undue discussion, the man takes his son to Las Vegas, where the boy grows up without any supervision. He makes a friendship with a young Ukrainian, Boris, which will cost him a lot. When his father dies in a car accident, the boy, terrified by the vision of social security, picks up a few things, with the wrapped painting and Popczik's (family's dog) and escapes to New York, where he finds shelter with Hobie again. He renews his relationship with the Barbour family and learns from their eldest son, Pratt, that Mr. Barbour and Andy had drowned in a storm. Theo often visits Mrs. Barbour, so it is not known when and how he gets engaged to the Barbours' daughter, Kitsey, and plans to marry her. In the meantime, he meets Boris in New York and it turns out that the picture he had so carefully hidden and stored had been stolen by his friend already in Nevada. There is a chance to get it back and the men go to Amsterdam to claim it. However, the risky plan fails, the picture disappears again, and Theo becomes a murderer, saving his friend's life. Therefore they tip the police on the possible whereabouts of the painting and Boris and Theo get a few million dollars reward for this precious information. Missing works are returned to museums, and Theo may have an almost clear conscience.

I am a part of that power which eternally wills evil and eternally works good
I will honestly say that the book seemed over-talked to me and so-so almost to the last chapter, but it was the last chapter that saved it. The assembly point is almost a philosophical treatise on good and evil, the elusive nature of things and differences in perception. "(...) good does not always result from good deeds, and bad deeds are not always the result of evil (...)", says Boris, trying to comfort his friend after his accurate shots (p. 810). "(...) I personally have never set such a clear border between 'good' and 'evil' as you. For me: this border is often false. Both are never completely separated. One cannot exist without the other." (p. 811) Thus, Tartt joins other great treatises on the nature of good and evil, and there are really many references to outstanding literary works: - Dostoevsky's Idiot - Saint-Exupéry, Wind, Sand and Stars
- Allan Holinghurst, The Line of Beauty ("The line of beauty is a beauty line. It doesn't matter if it went through a photocopier a hundred times." p. 821)
It is Boris who, perhaps as a tribute to great Russian writers, makes the most important comments throughout the book, noting, among other things, that life is cruel and unfair, there is no one to complain to about fate, but it is a game that can be played with some sort of pleasure. Theo is a defective hero, mangled by fate, suffering from trauma after the childhood events. Uncompromised with his fate, missing his mother - she disappeared when she was still a landmark in his life. Returning to normal after her death seems to him a betrayal of her: "(...) returning to normal activities seemed to me something disloyal, wrong. I experienced a shock every time I was aware of it, another blow to the face - she's gone. All new events, all activities for the rest of my life only had to separate us more: days that she was no longer part of, the distance between us was lengthening. Every day till the rest of my life would keep moving me away from her." p. 96 He starts at a completely different point than his peers, and probably experiences more than he can bear. He suffers. "And I hope that there is a deeper truth about suffering here, at least as I understand it, although I have realized that the only truths that matter to me are those that I do not understand or cannot understand. Everything mysterious, ambiguous, unexplained. What does not match the story or does not have it. A bright flash on an almost invisible chain. A sun spot on a yellow wall. A loneliness that separates every living being from every other living being. Sadness inseparable from joy." p. 834 Theo becomes more sensitive to the world around him - he notices the similarities between his situation after his mother's death and in the Barbour family after the departure of two of its members: "I knew this stillness; that's how a house falls in, when someone dies," he notes (p. 132). His relationship with Pippa is not possible due to their shared traumatic childhood experiences, despite the fact that Theo is so in love with her to the point he feels as if his head was in rainy clouds, and heart in heaven (p. 172).

Focus on art
Inevitably, the book also contains many considerations about art. "(...) between 'reality' on the one hand and the point where the mind meets reality, there is an intermediate zone, a rainbow edge, where beauty is born, where two completely different surfaces mix and fuse, bringing something that is not able to give life: all art and magic fit into this space." (p. 838) "intermediate zone, polychrome boundary between truth and untruth" p. 839 "But this picture also taught me that we can communicate by overcoming the time barrier." p. 839 "(...) the pursuit of pure beauty is a trap, a straight path to bitterness and sadness, (...) beauty must be combined with something deeper." p. 828 "You know what Picasso said. 'Good artists copy, great artists steal.' After all, when you are dealing with a truly great work, it is as if you feel a shock when you touch the end of the wire. No matter how often you touch it or how many people did it before you. It's the same cable. It fell from some higher stage of living. It still has the same charge." p. 821
"This Fabritius is a joke. It's based on a joke. Like all the greatest masters. Rembrandt. Velazquez. Late Titian. They allow themselves jokes. They entertain themselves." p. 630 "This image made me feel less lethal, less ordinary. It was support and compensation; it was food and a sum. He was a pillar that supported the entire cathedral." p. 608 "The temptation was too great: to have it in my hands and not to take a look? I quickly pulled it out and almost immediately it has enveloped me in its splendor, something almost musical, an internal sweetness that was inexplicable except a deep, bloody sense of harmony, as when the heart beats slowly and confidently in the presence of someone with whom we feel safe and loved." p. 345 Theo also wonders if every outstanding picture is indeed a self-portrait - as in the case of the title goldfinch. The painter is a bird on a chain, hired by someone to create a custom work: "One prisoner looks at another". p. 834 The Muses would be pleased In summary, it is a well-written book, although definitely too long. In some ways a bit similar to Yanagihara's Little Life when it comes to broad ambitions to describe the reality and transformation of heroes. Yanagihara's book, however, is a little better, more efficiently written, with a larger gallery of heroes. Certainly the great strength of this book is referring to many senses - eyesight - when tracking various painting titles, hearing - when I turned on Palestrina to read to the sounds of music that Pippa listened to after recovering from the accident. Or maybe it's not about the senses, but about the synesthetic combination of arts - literature, music, painting. In this the author has really succeeded. Author: Donna Tartt
Title: The Goldfinch Printing House: Znak, letter nova series Krakow 2015 Translation: Jerzy Kozłowski Number of pages: 844 ISBN: 978-83-240-2652-4

PS. "It was interesting how this gentle boy with crooked legs from the photo, charmingly smiling, immaculate in his sailor suit, was also a dying old man who grabbed my hand: two separate frames of the same soul superimposed." p. 822