Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2026

Szczepan Twardoch, Powiedzmy, że Piontek

Metapowieść

Dokonałam smutnej konstatacji – mam na swoich półkach niemal 2100 książek. Skoro czytam 52 książki rocznie, przeczytanie tylko tego, co czeka u mnie w domu, to ponad 40 lat, więc do emerytury nie wyrobię się na pewno, a nie wiem, czy i życia wystarczy. A przecież nie czyta się tylko tego, co człowiek pracowicie zgromadził we własnym księgozbiorze, książki się pożycza, i od znajomych, i z biblioteki, więc ogrom do przeczytania może przytłaczać. W związku z czym postanowiłam, jakże późno, dać audiobookom n-tą szansę, i na razie idzie mi całkiem nieźle. Udaje mi się dorzucić książkę w tygodniu, w tle, podczas spacerów, gotowania czy sprzątania, i staram się, by była to pozycja, która już czeka w domu w długiej kolejce wstydu. Tak też przesłuchałam powieść Szczepana Twardocha Powiedzmy, że Piontek, czytaną przez Autora oraz przez Borysa Szyca. Chociaż początkowo wada wymowy Autora bardzo mnie irytowała, to szybko wciągnęłam się w historię i pierwszy bohater całkowicie mnie urzekł, śmiałam się w głos, jednak im dalej w las, tym gorzej.

Powiedzmy, że Erwin Piontek to górnik ze Śląska

Historia zaczynała się bardzo obiecująco. Emerytowany górnik Erwin Piontek wstaje rano do pracy. Ubiera się, szykuje sobie kawę, wypala porannego papierosa, schowanego w ogrodowym krasnalu i wsiada do auta tylko po to, by w lusterku zobaczyć oświetloną światłem stopu mocno zirytowaną małżonkę, która uświadamia mu, że przecież jest na emeryturze i nie musi jechać do pracy. Erwin zasmuca się. Jego życie straciło kierunek i sens, domowe obowiązki nie dają mu poczucia spełnienia, ale mężczyzna ma marzenie, które w końcu, podczas spotkania Górniczego Klubu Turystyki Żeglarskiej „Szkwał” wypowiada na głos. Chociaż Piontek całe życie był górnikiem i 25 lat spędził pod ziemią, z całego serca pragnie pływać po morzu. Chociaż wszyscy myślą, że Erwin żartuje, górnik postanawia wydać oszczędności życia na łódkę, którą wpływa na zalew Rybnicki, i krąży po nim wytrwale, pragnąc przepłynąć dystans równy opłynięciu kuli ziemskiej. 73-latek staje się lokalną sensacją, a Twardoch pięknie obśmiewa społeczność tiktokerów, influencerów i inne absurdy. Kiedy już czytelnik pięknie umościł się na kanapie i z wypiekami na twarzy obserwuje górnika spełniającego swoje morskie marzenia, nagle zostaje przeniesiony w zupełnie inny czas (początek XX wieku) i w zupełnie inne miejsce (Deutsch-Südwestafrika), gdzie poznaje innego Erwina Piontka, który wiedzie zupełnie inne życie (choć ma te same pasje i obsesje, czyli pragnienie żeglowania i bezbłędne określanie czasu). Nie jest to jednak jedyne wcielenie bohatera.

Powiedzmy, że czytelnik nadąża

Wraz z upływem fabuły Erwin Piontek dostaje coraz większą autonomię, co jest ciekawym zabiegiem. Przechodzimy od wszystkowiedzącego narratora, który referuje jego życie oraz wydarzenia przed nim i po nim, do Piontka, który całkowicie przejmuje kontrolę nad opowiadaną historią i mści się na Autorze za niepomyślny dla niego rozwój fabuły. Z kolei jego destrukcyjne zapędy mszczą się na nim i prowadzą do utraty głosu. Twardoch napisał więc metapowieść zarówno o trudach pisania, kreowania świata ze słów, ale też samoświadomości Autora i jego widoczności w tekście. Twardoch już nawet nie puszcza oczka do czytelnika, tylko patrzy mu prosto w oczy i bawi się formą. Pytanie tylko, czy oprócz niego ktoś jeszcze dobrze się bawi. Powiedzmy, że nie.

Powiedzmy, że uwierzę narratorowi

Ta powieść zakłada dużo cierpliwości i dobrej woli ze strony czytelnika. Decydując się na formę powieści czytelnik chce słuchać spójnej i wiarygodnej historii, i pierwsza część książki mnie porwała i zachwyciła, ale też wzruszyła. Starszy człowiek, pełen swoich nawyków i dziwactw, pięknie nakreślony, mówiący po śląsku, spełniający swoje marzenia z poczuciem, że nie zostało mu dużo czasu. Potem zwrot fabularny i budowanie postaci Erwina Piontka od nowa – w ogóle mnie to nie zainteresowało ani nie porwało. Przestałam wierzyć książkowej narracji. Po co słuchać o czymś, czemu nie daje się wiary? Ostatni Erwin Piontek, samodzielnie opowiadający swoją historię, nie obchodził mnie już kompletnie, choć jego przemiana w Naczelnika Państwa, którego miał początkowo udawać, jest udana i przerażająca. Kończyłam jednak książkę na siłę, rozczarowana, zdezorientowana i nie doceniająca zabiegu formalnego. Nie wiem, czy pretensji nie mogę mieć tylko do siebie – począwszy od tytułu Autor uprzedza nas, że świat przedstawiony to tylko założenie. „powiedzmy, że” przewija się przez całą książkę konsekwentnie, więc powiedzmy, że czytelnik się na to zgadza od samego początku. Ale czy świadomie?  

Klub Fanów Erwina Piontka Pierwszego

Jeszcze na polonistyce ta książka bardzo by mnie ucieszyła i założę się, że powstanie na jej temat niejedna praca magisterska. Jednak teraz, kiedy nie czytam już z profesjonalnego przymusu, a bardziej dla przyjemności, ta lektura mnie zmęczyła i zirytowała. No i Erwin raczej nie opłynął świata, a to największe rozczarowanie. Wypuścić Erwina Piontka na morze! Zresztą to byłby fantastyczny plot twist, gdyby Erwin Piontek w wydaniu górniczo-żeglarskim zaczął żyć własnym życiem, fan-pejdże powstałyby naprawdę i Erwin zacząłby żyć własnym życiem, niezależnym od Autora. A może od początku o to właśnie chodziło?

Moja ocena: 6/10.


Szczepan Twardoch, Powiedzmy, że Piontek
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-08-08438-0

*******************************************************************************

Metanovel

I've made a sad realization – I have almost 2,100 books on my shelves. Since I read 52 books a year, reading only what's waiting for me at home would take over 40 years, so I definitely won't make it to the end of my life, let alone the retirement. But you don't just read what you've painstakingly amassed in your own collection; you borrow books, both from friends and from the library, so the sheer volume of reading can be overwhelming. Therefore, I decided, ever so late, to give audiobooks an umpteenth chance, and so far, I'm doing quite well. I manage to add a book a week, in the background, while walking, cooking, or cleaning, and I try to make sure it's a book that's already waiting in the long queue of shame at home. That's how I listened to Szczepan Twardoch's novel Let's Say Piontek, read by the Author himself and actor Borys Szyc. Although the Author's speech impediment initially irritated me, I quickly became engrossed in the story, and the first character completely captivated me. I laughed out loud, but the further I went, the worse it got.

Let's Say Erwin Piontek is a miner from Silesia

The story began very promisingly. Retired miner Erwin Piontek gets up for work in the morning. He dresses, prepares coffee, smokes his morning cigarette, hidden in a garden gnome, and gets into his car, only to see his wife, illuminated by the brake light, looking very irritated in the rearview mirror. She reminds him that he's retired and doesn't have to go to work. Erwin becomes saddened. His life has lost direction and meaning, his domestic duties leave him feeling unfulfilled, but he has a dream, which he finally voices aloud during a meeting of the "Squall" Mining Tourism Sailing Club (in English the club’s name sounds even more ironic). Although Piontek has been a miner his entire life and spent 25 years underground, he wholeheartedly longs to sail the sea. Although everyone thinks Erwin is joking, the miner decides to spend his life savings on a boat, which he takes to the Rybnik Reservoir and persistently navigates, aiming to sail a distance equivalent to circumnavigating the globe. The 73-year-old becomes a local sensation, and Twardoch brilliantly pokes fun at the community of TikTokers, influencers, and other absurdities. Once the reader has comfortably settled into the couch and is watching the miner fulfil his seafaring dreams, they are suddenly transported to a completely different time (the early 20th century) and a completely different place (German South West Africa), where they meet a different Erwin Piontek, who leads a completely different life (though he shares the same passions and obsessions, namely a desire for sailing and impeccable timekeeping). However, this isn't the only incarnation of the protagonist.

Let's say the reader keeps up

As the story progresses, Erwin Piontek gains more and more autonomy, which is an interesting literary breach. We move from an omniscient 3rd person narrator who recounts his life and the events before and after, to Piontek, who completely takes control of the story and takes revenge on the Author for the unfavourable developments of the plot. In turn, his destructive tendencies backfire on him and lead to the loss of his voice. Twardoch has written a metanovel about the difficulties of writing, creating a world from words, but also the author's self-awareness and his visibility in the text. Twardoch no longer even winks at the reader; he looks them straight in the eye and plays with form. The only question is whether anyone else is having fun. Let's say not really.

Let's say I believe the narrator

This novel assumes a great deal of patience and goodwill on the reader's part. Choosing the novel format, the reader wants to hear a coherent and believable story, and the first part of the book captivated and delighted me, but also moved me. An elderly man, full of his habits and quirks, beautifully described, speaking Silesian, fulfilling his dreams with the sense that he doesn't have much time left. Then the plot twist and the re-creation of Erwin Piontek's character—it didn't interest me or captivate me at all. I stopped believing in the book's narrative. Why listen to something you can't believe? The final Erwin Piontek, who tells his own story, no longer interested me at all, although his transformation into the Chief of State he was initially supposed to fake is both successful and utterly terrifying. However, I finished the book reluctantly, disappointed, disoriented, and underestimating the formal device. I don't know if I can blame only myself – starting with the title, the author warns us that the world presented is merely an assumption. "Let's say that" recurs consistently throughout the book, so let's say the reader agrees to this from the very beginning. But was it conscious?

Erwin Piontek the First Fan Club

Back in Polish Literature Studies, this book would have delighted me greatly, and I bet more than one master's thesis will be written about it. However, now that I no longer read out of professional obligation but more for pleasure, this reading has exhausted and irritated me. And Erwin probably didn't sail around the world, which is a bigger disappointment. Let Erwin Piontek out to sea! Besides, it would be a fantastic plot twist if Erwin Piontek, in his mining and sailing edition, started a life outside of the book, fan-pages were actually created, and he had a life of his own, independent of the author. Or maybe that was the intention from the beginning? 

My rating: 6/10.


Author: Szczepan Twardoch
Title: Let's Say Piontek
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Number of pages: 256
ISBN: 978-83-08-08438-0

niedziela, 28 grudnia 2025

Karl Ove Knausgård, Wilki z lasu wieczności (Ulvene fra evighetens skog)

Wszyscy jesteśmy dziećmi śmierci

Po przeczytaniu Gwiazdy porannej wiedziałam, że muszę sięgnąć po ciąg dalszy. Bohaterowie, do których się przywiązałam, i ich niedokończone, porzucone losy wciąż do mnie wracały. Dlatego w grudniu sięgnęłam po Wilki z lasu wieczności, co okazało się dość karkołomnym pomysłem. Nawet zakładając normalne tempo czytania, a więc około 50 stron dziennie, to lektura na niemal trzy tygodnie, a grudzień jest dla mnie wyjątkowo trudnym miesiącem, wypełnionym pracą i dodatkowymi aktywnościami. Dopiero przerwa świąteczna pozwoliła mi spokojnie doczytać opasły tom, z pewną stratą dla fabuły.

Nowi bohaterowie

Ku mojemu zaskoczeniu, Wilki z lasu wieczności przynoszą kolejną plejadę bohaterów – na wstępie pojawia się Helge, młody chłopiec, który w 1977 roku widział w jeziorze światła reflektorów samochodowych, ale nie wezwał pomocy, bo był przekonany, że nikt mu nie uwierzy. Mężczyzna, który wtedy zginął, Syvert Løyning, był ojcem 10-letniego Syverta Juniora i kilkuletniego Joara. Jego starszy syn trafia na korespondencję ojca w języku rosyjskim i tak dowiaduje się, że miał on ognisty romans w Rosji, a kochanka ojca, Asja, prawdopodobnie urodziła mu dziecko. Syvert po odbyciu służby w wojsku jest bezrobotny, a w związku z chorobą nowotworową matki podejmuje pracę w jednym miejscu, które ją w tym czasie oferuje – w zakładzie pogrzebowym. Drugą kluczową postacią jest Alewtina Kotowa, Ala, wykładowca akademicki i mama dwudziestokilkuletniego Sewastiana. Kobieta wraz z synem udaje się do ojca na północ, by zorganizować mu osiemdziesiąte urodziny. Tom zawiera też filozoficzny esej przyjaciółki Alewtiny, Wasylisy Baranowej, zatytułowany Wilki z lasu Wieczności. Ponownie Syverta i Alewtinę spotykamy wiele lat później podczas ich pierwszego spotkania w Moskwie. Syvert był świadkiem brutalnego napadu na sklep jubilerski i udzielał ofiarom pomocy, jego krótki pobyt w kraju siostry jest więc wyjątkowo burzliwy.

Sens życia

Tematy łączące z pierwszym tomem są dwa – pojawienie się gwiazdy na niebie i tematyka śmierci i sensu życia. Tak jak w pierwszym tomie Egil analizował śmierć z perspektywy Apokalipsy św. Jana, tak tutaj zarówno Walentina w swoim eseju, jak i Alewtina po kierunku studiów patrzą na życie i śmierć z perspektywy biochemii, rosyjskiego mistycyzmu i eksperymentów naukowych. Sporo miejsca poświęca Knausgård na filozofię Nikołaja Fiodorowicza Fiodorowa, rosyjskiego filozofa, prekursora filozofii transhumanizmu. Fiodorow głosił, że w przyszłości śmierć można będzie zatrzymać, a poprzednie pokolenia wskrzesić, a przeludnienia Ziemi uniknąć, zasiedlając inne planety. To przywróci sprawiedliwość dziejową (starsze pokolenie daje młodszemu życie nie dostając nic w zamian), a reprodukcja nie będzie już więcej potrzebna. Norweski pisarz przytacza też prace Siergieja Briuchonienki, który eksperymentował na psach, usuwając im organy i badając je poza organizmami zwierząt, jak również utrzymywał przy życiu odciętą psią głowę przez kilka godzin. Stworzył jeden z pierwszych modeli płucoserca. Tekst Walentiny odpowiada trudnością esejowi Egila.

Fragment większej całości?

Książka jest tak poprowadzona, że nie da się nie sięgnąć po kolejny, trzeci i ostatni tom. Czy bohaterowie obu części będą jakoś połączeni? Zobaczymy. Wilki z lasu wieczności czytało się nieco gorzej od Gwiazdy Porannej – tam było więcej bohaterów, więc poznawaliśmy więcej osób. Tutaj jest ich główna dwójka – Sylvert i Alewtina, a do tego postaci poboczne, jak Walentina czy Oksanka, przyjaciółka Aluszy. Gwiazda przychodzi trochę później i nie jest tak niepokojąca jak w pierwszym tomie trylogii, więc druga część ma trochę inny wydźwięk. Tak jak w pierwszym tomie, dużą rolę pełni muzyka (Van Halen, AC/DC, Master of Puppets, Balls to the Wall, Dire Straits Telegraph Road, Sham 69, The Clash, The Police, The Specials, Status Quo, Slade, Mud, Gary Glitter, Rory Gallagher, Thin Lizzy, Queen, Rainbow, ale też Mozart i Beethoven), czytelnik może się w tle zanurzyć w utwory, których słuchają bohaterowie, i cenię Knausgårda za pewną pedantyczność w tym względzie. Zasiadam zatem do ostatniego tomu.

Moja ocena: 7/10.


Karl Ove Knausgård, Wilki z lasu wieczności
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 928
ISBN: 978-83-08-08417-5

********************************************************************************

We Are All Children of Death

After reading The Morning Star, I knew I had to read the sequel. The characters I had grown attached to and their unfinished, abandoned fates kept coming back to me. So in December, I picked up The Wolves of Eternity, which turned out to be quite a risky idea. Even assuming a normal reading pace of about 50 pages a day, that would take almost three weeks, and December is an exceptionally difficult month for me, filled with work and extracurricular activities. Only the Christmas break allowed me to finish the hefty volume, albeit to some extent to the detriment of the plot.

New Characters

To my surprise, The Wolves of Eternity introduces another galaxy of characters – at the outset we have Helge, a young boy who saw car headlights in a lake in 1977 but didn't call for help because he was convinced no one would believe him. The man who died that day, Syvert Løyning, was the father of 10-year-old Syvert Junior and his younger brother Joar. His older son stumbles upon his father's correspondence in Russian and learns that he had a fiery affair in Russia, and that his father's mistress, Asya, has likely given birth to his child. Syvert, unemployed after serving in the army, takes a job at the only place that offers it at the time – a funeral home. The second key character is Alevtina Kotova, an academic and mother of twenty-something Sevastian. She and her son travel north to her father to organize his eightieth birthday party. The volume also includes a philosophical essay by Alevtina's friend, Vasilisa Baranova, titled "The Wolves of Eternity." We meet Syvert and Alevtina again many years later, during their first meeting in Moscow. Syvert witnessed a brutal robbery of a jewelry store and provided aid to the victims, making his short stay in his sister's country exceptionally turbulent.

The Meaning of Life

Two themes connect this volume with the first: the appearance of a star in the sky and the theme of death and the meaning of life. Just as in the first volume, Egil analyzed death from the perspective of the Apocalypse of St. John, here both Valentina in her essay and Alevtina's studies, view life and death from the perspective of biochemistry, Russian mysticism, and scientific experiments. Knausgård devotes considerable attention to the philosophy of Nikolai Fyodorovich Fyodorov, a Russian philosopher and pioneer of the philosophy of transhumanism. Fyodorov proclaimed that in the future, death could be stopped, previous generations resurrected, and Earth's overpopulation avoided by colonizing other planets. This would restore historical justice (the older generation gives life to the younger without receiving anything in return), and reproduction would no longer be necessary. The Norwegian writer also cites the work of Sergei Bryukhonenko, who experimented on dogs, removing their organs and studying them outside the animal's bodies, and also kept a severed dog's head alive for several hours. He created one of the first models of a heart-lung machine. Valentina's text parallels Egil's essay in its difficulty.

A Piece of a Bigger Work of Art?

The book is structured in such a way that it's impossible not to reach for the next, third, and final volume. Will the characters in both parts be connected in any way? We'll see. The Wolves of Eternity was a slightly less readable book than The Morning Star – there were more characters, so we got to know more people. Here, there are the main two – Sylvert and Alewtina, plus side characters like Valentina and Oksanka, Alusha's friend. The star arrives a bit later and isn't as unsettling as in the first volume of the trilogy, so the second part has a slightly different tone. As in the first volume, music plays a significant role (Van Halen, AC/DC, Master of Puppets, Balls to the Wall, Dire Straits Telegraph Road, Sham 69, The Clash, The Police, The Specials, Status Quo, Slade, Mud, Gary Glitter, Rory Gallagher, Thin Lizzy, Queen, Rainbow, but also Mozart and Beethoven). The reader can immerse themselves in the music the characters listen to, and I appreciate Knausgård's meticulousness in this regard. So, I'm off to the final volume. 

My rating: 7/10.


Author: Karl Ove Knausgård
Title: The Wolves of Eternity
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 928
ISBN: 978-83-08-08417-5

niedziela, 19 października 2025

Karl Ove Knausgård, Gwiazda poranna (Morgenstjernen)

Zaczęło się

No pięknie! Odkryłam, że Karl Ove Knausgård napisał trylogię dopiero, kiedy zobaczyłam trzeci tom. Ale lepiej późno niż wcale, zwłaszcza, że nowa seria to coś innego niż słynna autobiografia Moja walka. Czy warto?

Bardzo długie przedstawienie bohaterów

Knausgård chyba nie umie pisać krótkich książek. Gwiazda poranna ma ponad 700 stron, ale czyta się ją przyjemnie i w miarę szybko. Powieść stoi na pograniczu gatunków – pomiędzy prozą obyczajową, thrillerem, kryminałem a fantastyką. Bohaterów jest aż dziewięcioro: Arne (1), wypoczywający w domku letniskowym ze swoją żoną Tove i trójką dzieci, nastoletnią córką Ingvild oraz bliźniakami Asle i Hemingiem. Mężczyzna jest wykładowcą akademickim, a podczas wakacji przejmuje opiekę nad dziećmi, podczas gdy jego żona ma nawrót psychozy. Rodzinę odwiedza Egil Stray (2), który na wyspie mieszka cały rok. Mężczyzna szuka samotności, namiętnie czyta Biblię i zastanawia się nad sensem życia i śmierci. Poznajemy również Kathrine (3), która jest pastorem. Podczas powrotu z konferencji dotyczącej tłumaczenia Pisma Świętego kobieta dochodzi do wniosku, że nie chce wracać do domu, do męża i dzieci, i woli spędzić noc w rodzinnym mieście w hotelu niż wracać na łono rodziny. Emil (4) to młody mężczyzna, który pracuje w przedszkolu, a podczas jego dyżuru jedno z dzieci spada z przewijaka na głowę. Jednak opiekun nikomu się nie przyznaje do wypadku i spędza wieczór w towarzystwie znajomych. Iselin (5) tuż po ukończeniu liceum zaczyna pracować na kasie w lokalnym sklepie, nie podejmując studiów mimo sporego talentu wokalnego. Dziewczyna nie lubi swojego grubego ciała i nie akceptuje swojego wyglądu. Solveig (6) jest pielęgniarką w szpitalu. Opiekuje się swoją cierpiącą na Alzheimera matką, a w odwiedziny przyjeżdża do niej dawno niewidziana córka Line. Podczas dodatkowego dyżuru pacjent, u którego stwierdzono śmierć mózgu, budzi się na stole operacyjnym podczas próby pobrania organów. Jostein (7) jest dziennikarzem, obecnie pracującym w dziale kultury, a dawniej jako dziennikarz śledczy. Mężczyzna nadużywa alkoholu i nie zauważa, jak jego syn Ole stacza się w depresję. Jego żona Turid (8) pracuje jako opiekunka osób upośledzonych umysłowo na nocnej zmianie. Kobieta jest uzależniona od oksazepamu i podczas jej dyżuru jeden z pacjentów jej ucieka. W końcu jest również Vibeke (9), młoda kurator sztuki niewiele po trzydziestce, która związała się ze znacznie starszym, uznanym architektem, Helgem Bråthenem, i razem mają córeczkę, Åsę. Vibeke przygotowuje przyjęcie niespodziankę na 60 urodziny partnera. Cała powieść toczy się w przeciągu dwóch dni i jest jakby długą ekspozycją bohaterów, przy czym niektórzy, tacy jak Egil czy Arne, pojawiają się częściej, a inni (Emil) znacznie rzadziej. Część bohaterów kojarzy się wzajemnie albo zna, a część jest sobie zupełnie obca.

Powolna utrata kontroli

Łączą ich dwie rzeczy – każdy widzi wielką supernową, gwiazdę polarną, która ukazuje im się na niebie. Nikt nie wie, co ona oznacza, ale zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Zwierzęta pojawiają się masowo niczym w biblijnych plagach egipskich. Arne spotyka na swojej drodze mnóstwo krabów, Vibeke ma na tarasie najazd biedronek, Solveig dwukrotnie spotyka na drodze do szpitala majestatycznego jelenia. W jakiś sposób te spotkania niosą aurę niezwykłości i czasami również zagrożenia. W życiu każdego z bohaterów dzieją się również rzeczy niepokojące i każdy z nich traci kontrolę nad jakimś aspektem swojego życia. Arne ucieka przed chorobą swojej żony w alkohol, Egil nie chce zajmować się swoim synem Wiktorem, którego była żona musi mu podstępem podrzucić. Iseline widzi rzeczy, których nie widzą inni (pożar na poddaszu, obłąkanego syna gospodarzy, który dobija się do domu). Emil zataja wypadek dziecka, narażając je tym samym na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Matka Solveig łamie rękę podczas wizyty w toalecie. Jostein dowiaduje się, że znaleziono członków heavymetalowego zespołu, zamordowanych i obdartych ze skóry. Jakieś zło czai się w lesie… Z każdą stroną wzrastał mój niepokój.

To śmierć nas stworzyła

Bardzo dużo miejsca w powieści zabierają rozważania egzystencjalne. Sporo miejsca poświęcił Autor śmierci, o której esej pisze Egil. Ale zastanawia się nad nią również Katherine, która organizuje pogrzeb starszego samotnego mężczyzny, a potem kilkuletniej dziewczynki. Knausgård przywołuje prace Kierkegaarda czy choćby Apokalipsę Świętego Jana, cytat z której stanowi motto powieści.

Umiejętność zatrzymywania chwil

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na przepiękny początek książki – dobiega końca upalne lato w Norwegii, ojciec sprawdza, jak śpią jego dzieci. Ten obraz tchnie czułością, ale również niesamowitym spokojem. Zresztą to jest wielka siła prozy Knausgårda, malowanie subtelnych, pięknych obrazów, łapanie chwili. Jest taki moment, kiedy Wiktor nawiązuje bardzo intymną relację z ojcem, przyznając mu się do swojego strachu przed śmiercią. Sama w tym momencie poczułam się jak dziecko, przypominając sobie moment, kiedy uświadomiłam sobie, że śmierć istnieje i jak bardzo się wtedy bałam. Norweg naprawdę potrafi chwytać chwile. Można powiedzieć, że kupił mnie już sam początek tej książki i czytałam ją z ogromną ciekawością i rosnącym zainteresowaniem. Teraz muszę sięgnąć po kolejne tomy – Wilki z lasu wieczności i Trzecie królestwo. W końcu, jak głosi ostatnie zdanie książki – „Oznacza to, że się zaczęło” (s. 718). Ale co?

Moja ocena: 8/10.


Karl Ove Knausgård, Gwiazda poranna
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022
Liczba stron: 720
ISBN: 978-83-08-07640-8

******************************************************************************

It's Begun

Oh, great! I discovered that Karl Ove Knausgård wrote a trilogy only after seeing the third volume. But better late than never, especially since the new series is something different from his famous autobiography, My Struggle. Is it worth it?

A Very Long Introduction of the Characters

Knausgård doesn't seem to like writing short books. Morning Star is over 700 pages long, but it's an enjoyable and relatively quick read. The novel straddles the genres—between social fiction, thriller, crime novel, and fantasy. There are nine characters: Arne (1), vacationing at a summer cottage with his wife, Tove, and their three children - his teenage daughter, Ingvild; and the twins, Asle and Heming. He's a university lecturer and takes over the children during the holidays while his wife experiences a relapse of psychosis. The family is visited by Egil Stray (2), who lives on the island year-round. He seeks solitude, avidly reading the Bible, and pondering the meaning of life and death. Another character is Kathrine (3), a pastor. While returning from a Bible translation conference, she decides she doesn't want to return home to her husband and children, preferring to spend the night in a hotel in her hometown rather than return to the bosom of her family. Emil (4) is a young man who works at a preschool, and while he's on duty, one of the children falls from the changing table onto his head. However, the caregiver doesn't confess to anyone about the accident and spends the evening with friends. Iselin (5), right after graduating from high school, starts working as a cashier at a local store, not pursuing higher education despite her considerable singing talent. She dislikes her overweight body and refuses to accept her appearance. Solveig (6) is a nurse in a hospital. She cares for her mother, who suffers from Alzheimer's disease, and her long-lost daughter, Line, comes to visit. During an extra shift, a brain-dead patient wakes up on the operating table during an organ harvest. Jostein (7) is a journalist, currently working in the cultural department and formerly an investigative journalist. He abuses alcohol and fails to notice that his son Ole descents into depression. His wife, Turid (8), works night shifts as a caregiver for the mentally disabled. She is addicted to oxazepam, and during her shift, one of the patients escapes. Finally, there's Vibeke (9), a young art curator in her early thirties who has become involved with a much older, renowned architect, Helg Bråthen, and together they have a daughter, Åsa. Vibeke is planning a surprise party for her partner's 60th birthday. The entire novel unfolds over two days and serves as a long exposition of the characters, with some, such as Egil and Arne, appearing more frequently, while others (Emil) appear less frequently. Some of the characters are familiar with each other, while others are complete strangers.

A Slow Loss of Control

Two things connect them – each sees a huge supernova, the Morning Star, appearing in the sky. No one knows what it means, but strange things begin to happen. Animals appear en masse, as in the biblical plagues of Egypt. Arne encounters a multitude of crabs, Vibeke is invaded by ladybugs on the terrace, and Solveig encounters a majestic deer on the way to the hospital twice. Somehow, these encounters carry an aura of the extraordinary and, at times, of danger. Disturbing things also happen in each of the characters' lives, and each of them loses control over some aspect of their lives. Arne escapes his wife's illness by turning to alcohol, Egil refuses to care for his son, Victor, and his ex-wife has to simply send the kid over with no way out. Iseline sees things others don't see (a fire in the attic, the farmer's deranged son knocking on the door). Emil conceals the child's accident, thus exposing the kid to even greater danger. Solveig's mother breaks her arm while using the restroom. Jostein learns that members of a heavy metal band, missing fr a few weeks, have been found murdered and skinned. Some evil lurks in the forest… My anxiety grew with each page.

Death Made Us

Existential reflections occupy a significant portion of the novel. The Author devotes considerable space to death, which Egil writes an essay about. But Katherine also ponders about it, as she organizes the funeral of an elderly, lonely man, and later, a young girl. Knausgård cites Kierkegaard's works and even the Apocalypse of St. John, a quote from which serves as the novel's motto.

The Ability to Capture Moments

I'd also like to highlight the book's beautiful beginning – a hot summer in Norway is coming to an end, and a father checks on his children's sleep. This image exudes tenderness, but also incredible peace. Indeed, this is the great strength of Knausgård's prose: painting subtle, beautiful images, capturing the moment. There is a moment when Wiktor establishes a very intimate relationship with his father, confessing to him his fear of death. I felt like a child myself, remembering the moment I realized death existed and how terrified I was. The Norwegian truly has a knack for capturing images and emotions. I was captivated by the very beginning of this book, and I read it with immense curiosity and growing interest. Now I have to reach for the next volumes – The Wolves of Eternity and The Third Realm. After all, as the book's final sentence says – "It means that it has begun" (p. 718). But what?

My rating: 8/10.


Author: Karl Ove Knausgård
Title: The Morning Star
Translation: Iwona Zimnicka
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022
Number of pages: 720
ISBN: 978-83-08-07640-8

 

 

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Lisa Halliday, Asymetria (Asymmetry)

Debiut z Philipem Rothem w tle (i w łóżku)

Książkę Asymetria Lisy Halliday kupiłam w ubiegłym roku na wyprzedaży bibliotecznej, skuszona atrakcyjną okładką i zamieszczonymi na niej recenzjami. Wydany w Polsce w 2019 roku, a w 2018 roku w Stanach Zjednoczonych debiut młodej pisarki zaskakuje swoją dojrzałością, ale dopiero wgląd w biografię artystki pozwala w pełni go zrozumieć.

Autobiograficzny debiut

Urodzona w 1976 roku w Medfield, Masachusetts Lisa Halliday ukończyła Harvard i pracowała jako asystentka literacka w nowojorskiej agencji literackiej. Tam poznała Philipa Rotha, z którym miała romans, a jej debiut traktuje właśnie o tej relacji. Co ciekawe, na razie nie ukazały się żadne nowe utwory autorki, a poza Asymetrią i opublikowanym w 2005 roku opowiadaniem i relacją z życia na Harwardzie nie ukazało się nic więcej.

Budowa powieści

Asymetria składa się z trzech części. Część pierwsza, Głupota, najobszerniejsza i zdecydowanie najlepsza, to opis relacji młodej, 25-letniej asystentki Mary-Alice ze znacznie starszym, uznanym pisarzem Ezrą Blazerem. W części drugiej, Szaleństwe, Amar Jaafari zostaje zatrzymany na lotnisku w Wielkiej Brytanii, gdzie odmówiono mu wstępu na terytorium kraju. Czekając na samolot, młody doktorant wspomina swoje życie, podzielone pomiędzy Stany Zjednoczone a Irak. W ostatniej, najkrótszej części, Rozmowa z Ezrą Blazerem w audycji Desert Island Discs, poznajemy dalsze losy leciwego już pisarza, dalej niepoprawnego podrywacza i bawidamka.

Asymetrie

Dla mnie asymetrii w tej lekturze było sporo. Pierwsza tkwiła w relacji młodej dziewczyny i podstarzałego mężczyzny. On – doświadczony, wymieniany wśród kandydatów do Nagrody Nobla, zamożny, ale również schorowany i obolały. Ona – młoda, biedna, chyba trochę zagubiona, odważna, czekająca na telefon od niego. Zastany ład versus spontaniczność i możliwości młodości. Druga asymetria w drugiej części – zamożny świat zachodu wobec chaosu i niepewności wschodu. Syty, bezpieczny i rozleniwiony mieszkaniec USA czy Zjednoczonego Królestwa versus wiecznie czujny i niepewny swojego jutra mieszkaniec terenów pogrążonych w odwiecznym konflikcie. Trzecia część pozostaje dla mnie zagadką, ale może i kolejną asymetrią. Mary-Alice znika z horyzontu, zostaje sam Ezra, a ona jest tylko wzmianką w jego biografii. On dostał w końcu upragnionego Nobla, ma poczucie satysfakcji ze swojego życia, osiągnął wszystko, co dało się osiągnąć. O niej nic nie wiadomo.

Co wnosi Asymetria?

Z pewnością niekrótka powieść Lisy Halliday to ciekawy i stosunkowo dojrzały debiut, gładko napisany. Redakcyjne lata z pewnością nie poszły w las. Książka zostawiła jednak we mnie mieszane uczucia – zawsze zastanawiam się, co pisarz chciał swoim dziełem pokazać, na co – i dlaczego – zwrócić uwagę. Z pewnością powieść pretenduje do miana czegoś więcej niż tylko dobrej rozrywki, ale jednocześnie do bycia pozycją ważną czegoś zabrakło. Asymetria ociera się o romansowy banał, a części irackiej brakuje głębi – i mimo drastycznych scen w  szpitalu – pewnej dramaturgii. Ciekawe, czy autorka sięgnie jeszcze po pióro, a wtedy – czym nas zaskoczy. Przy jej debiucie pozostaję w zawieszeniu niezdecydowania.

Moja ocena: 6/10



Lisa Halliday
, Asymetria
Wydawnicwo Literackie, Kraków 2019
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-08-06877-9

**********************************************************************************

Debut with Philip Roth in the Background (and in Bed)

I bought the book Asymmetry by Lisa Halliday last year at a library sale, tempted by the attractive cover and reviews. Published in Poland in 2019 and in the United States in 2018, the debut of the young writer surprises with its maturity, but only an insight into the artist's biography allows one to fully understand it.

Autobiographical debut

Born in 1976 in Medfield, Massachusetts, Lisa Halliday graduated from Harvard and worked as a literary assistant at a New York literary agency. There, she met Philip Roth, with whom she had an affair, and her debut deals with this relationship. Interestingly, no new works by the author have been published so far, and apart from Asymmetry, a short story published in 2005 and an account of life at Harvard, nothing else has been published.

The structure of the novel

Asymmetry consists of three parts. Part one, Stupidity, the most extensive and definitely the best, is a description of the relationship between the young, 25-year-old assistant Mary-Alice and the much older, renowned writer Ezra Blazer. In part two, Madness, Amar Jaafari is stopped at an airport in Great Britain, where he is refused entry to the country. Waiting for the plane, the young doctoral student recalls his life, divided between the United States and Iraq. In the last, shortest part, Conversation with Ezra Blazer on Desert Island Discs, we learn about the fate of the elderly writer, still an incorrigible flirt and ladies' man.

Asymmetries

For me, there were many asymmetries in this reading. The first was in the relationship between the young girl and the aging man. He – experienced, mentioned among the candidates for the Nobel Prize, wealthy, but also sick and sore. She – young, poor, perhaps a bit lost, brave, waiting for a call from him. The existing order versus the spontaneity and possibilities of youth. The second asymmetry in the second part – the wealthy world of the West versus the chaos and uncertainty of the East. The well-fed, safe and lazy resident of the USA or the United Kingdom versus the ever-vigilant and uncertain of his tomorrow resident of areas immersed in eternal conflict. The third part remains a mystery to me, but perhaps another asymmetry. Mary-Alice disappears from the horizon, Ezra is left alone, and she is only a mention in his biography. He finally received the coveted Nobel Prize, he feels satisfied with his life, he has achieved everything that could be achieved. Nothing is known about her.

What does Asymmetry bring?

Certainly, Lisa Halliday's not-so-short novel is an interesting and relatively mature debut, smoothly written. The years of editing certainly did not go to waste. The book, however, left me with mixed feelings – I always wonder what the writer wanted to show with his work, what – and why – to draw attention to. The novel certainly aspires to be something more than just good entertainment, but at the same time something was missing to be an important book. Asymmetry borders on romantic banality, and the Iraqi part lacks depth – and despite the drastic scenes in the hospital – a certain drama. I wonder if the author will reach for the pen again, and then – what will she surprise us with. With her debut, I remain in a state of indecision.

My rating: 6/10

Author: Lisa Halliday
Title: Asymmetry
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019
Translation: Maciej Świerkocki
Number of pages: 384
ISBN: 978-83-08-06877-9

poniedziałek, 11 listopada 2024

Hideo Yohohama, Sześć cztery (64 Rokuyon)

Kryminał z kręgu kultury japońskiej

Opasłych rozmiarów kryminał był moim planem na kolejny długi weekend listopadowy i udało się! Chociaż książka liczy niemal 750 stron, to czyta się w zasadzie sama. Chociaż na nasze europejskie, a zwłaszcza skandynawskie, standardy akcja jest niesamowicie rozwleczona, a jeden z najważniejszych tematów pozostaje nierozwiązany, Sześć cztery Hideo Yokohamy stanowi ciekawe wprowadzenie do japońskiego kryminału i obyczajowości. Warto się z nim zapoznać.

Dziennikarz śledczy przy piórze

Hideo Yokohama to urodzony w 1957 roku japoński powieściopisarz i dziennikarz. Powieść Sześć Cztery wygrała nagrodę dla Najlepszej Japońskiej Powieści Kryminalnej za rok 2013 (The Best Japanese Crime Fiction of the Year) i powtórzyła sukces nietłumaczonej na język polski powieści Połowiczne wyznanie (Half a Confession, Han’ochi) z 2003 roku. Powieści Yokohamy były w Japonii wielokrotnie ekranizowane. W Polsce jak na razie (listopad 2024) ukazała się tylko jedna pozycja autora, wydane w 2018 roku przez Wydawnictwo Literackie Sześć Cztery w tłumaczeniu Łukasza Małeckiego. Książka zebrała mieszane recenzje, część czytelników zarzucała jej nadmierne skupienie na części poświęconej współpracy prasy i policji, co odciąga uwagę czytelnika od toczącego się śledztwa. Wydaje mi się jednak, że mamy zupełnie inne rozumienie tematu i podejście kulturowe. Skomplikowane relacje prasy i policji w podobnym świetle ukazuje znakomity serial Tokio Vice, dostępny na platformie Max (dawne HBO).

Dwa przeplatające się watki

Kryminał Yokohamy prowadzi niezależnie dwa ciekawe wątki. Pierwszy z nich to tytułowe niezamknięte śledztwo dotyczące porwania i zamordowania siedmioletniej Shoko Amamiya. Przestępca uprowadził dziecko, zaszantażował rodziców i wyłudził od nich dwadzieścia milionów jenów, a kilka dni po przekazaniu okupu znaleziono zwłoki dziewczynki. W 1989 roku technologia nie działała jeszcze tak niezawodnie jak obecnie, a sama policja dopuściła się kilku błędów, które potem zamiotła pod dywan. Mordercy nigdy nie udało się schwytać, a śledztwu brakuje zaledwie roku do przedawnienia. Jednocześnie w policji toczy się walka o stołki pomiędzy nadaniami ze stolicy a promocją utalentowanych śledczych z lokalnej służby. Komisarz Yoshinobu Mikami został przeniesiony z działu śledczego do administracji i jest obecnie Dyrektorem Działu Prasowego. Mężczyzna opowiada za relacje z czwartą władzą i sposobem oraz zakresem przekazywanych jej informacji. Jednocześnie wraz ze swoją żoną Minako przeżywa osobisty dramat - ich córka Ayumi uciekła z domu przed trzema miesiącami i nie daje znaku życia. Dziewczyna była w głębokiej depresji, nienawidziła swojego wyglądu, odziedziczonego po ojcu, a nie po legendarnie pięknej matce. Te wątki będą się subtelnie przenikać na przestrzeni całej książki.

Współpraca policji i prasy

Sensacyjna fabuła ustępuje jednak miejsca tematom społeczno-obyczajowym. Współpraca prasy i policji wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, a tarcia na tej linii są dla nas czymś zupełnie niezrozumiałym i obcym. Prasa patrzy funkcjnariuszom prawa na ręce i rozlicza ich z postępów w prowadzonych śledztwach. Jednocześnie dziennikarze muszą uważać, by nie stanowić zagrożenia dla ofiar przestępstw i nie narazić ich na dodatkowe niebezpieczeństwo przez ujawnienie zbyt wielu danych. Jest to bliska współpraca, chociaż obie strony stosują różnego rodzaju ciosy i uniki. Dodatkowo relacje te pokazane są w specyfice kultury japońskiej, z dużą rolą szacunku, hierarchii i wzajemnych teatralnych gestów. Chociaż wielu czytelnikom wydawało się to nudne, dla mnie ten temat był arcyciekawy.  

Wartościowa pozycja

Żałuję, że nie wydano więcej książek Hideo Yohohamy w języku polskim. W końcu nie wszystkie kryminały muszą być od sztampy i na jedno kopyto. Sześć Cztery przyniosło i frapującą zagadkę kryminalną, i sporą wartość poznawczą innej kultury i zasad jej działania, ale również ciekawego, zmieniającego się bohatera. Mikami przechodzi wewnętrzną przemianę, dorasta do swojej administracyjnej roli, która wydawać się mogła łatwiejsza niż praca śledczych. Dostrzega też nadciągające problemy i chce im z pełną odpowiedzialnością stawić czoła. Może taki dyrektor Działu Prasowego to marzenie dziennikarza śledczego? Warto samemu się przekonać.

Moja ocena: 8/10.

Hideo Yokohama, Sześć Cztery
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018
Tłumaczenie z języka angielskiego: Łukasz Małecki
Liczba stron: 752
ISBN: 978-83-08-06517-4

******************************************************************************

Crime Fiction from the Japanese Culture

A massive crime novel was my plan for another long November weekend, and I’ve made it! Although the book is almost 750 pages long, it basically reads itself. Although by our European, and especially Scandinavian, standards the action is incredibly drawn-out, and one of the most important topics remains unresolved, Six Four by Hideo Yokohama is an interesting introduction to Japanese crime fiction and customs. It is worth getting to know it.

Investigative Journalist at the Pen

Hideo Yokohama is a Japanese novelist and journalist born in 1957. The novel Six Four won the Best Japanese Crime Fiction of the Year award for 2013 and repeated the success of the untranslated novel Half a Confession (Han’ochi) from 2003. Yokohama’s novels have been adapted into films many times in Japan. In Poland, so far (November 2024), only one of the author's works has been published - in 2018 Wydawnictwo Literackie released Sześć Cztery, translated from English by Łukasz Małecki. The book has received mixed reviews, with some readers accusing it of excessive focus on the part devoted to the cooperation between the press and the police, which distracts the reader from the ongoing investigation. However, it seems to me that we have a completely different understanding of the subject and cultural approach. The complicated relations between the press and the police are shown in a similar light in the excellent series Tokio Vice, available on the Max platform (formerly HBO).

Two intertwining plots

Yokohama's crime novel has two interesting plots. The first is the titular unfinished investigation into the kidnapping and murder of seven-year-old Shoko Amamiya. The criminal abducted the child, blackmailed the parents and extorted twenty million yen from them, and a few days after the ransom was handed over, the girl's body was found. In 1989, technology was not yet as reliable as it is today, and the police themselves made several mistakes that they later swept under the carpet. The murderer was never caught, and the investigation is only a year away from the statute of limitations. At the same time, there is a fight for positions in the police between assignments from the capital and the promotion of talented investigators from the local service. Comissioner Yoshinobu Mikami has been transferred from the investigation department to the administration and is currently the Director of the Press Relations Department. The man is responsible for relations with the fourth estate and the method and scope of information passed on to it. At the same time, together with his wife Minako, he is going through a personal drama - their daughter Ayumi ran away from home three months ago and has not given any sign of life. The girl was deeply depressed, hated her appearance, inherited from her father, not from her legendary beautiful mother. These threads will subtly intertwine throughout the book.

Cooperation between the police and the press

However, the sensational plot gives way to social and moral themes. The cooperation between the press and the police looks completely different than in Poland, and the friction on this line is something completely incomprehensible and alien to us. The press watches the officers of the law and holds them accountable for the progress of the investigations conducted. At the same time, journalists must be careful not to pose a threat to the victims of crimes and not expose them to additional danger by revealing too much information. This is a close cooperation, although both sides use various types of blows and evasions. Additionally, these relations are shown in the specifics of Japanese culture, with a large role of respect, hierarchy and mutual theatrical gestures. Although many readers found it boring, for me this topic was extremely interesting.

A valuable reading

I regret that more books by Hideo Yohohama have not been published in Polish. After all, not all crime stories have to be cliché and one-two punch. Six Four brought both an intriguing crime mystery and considerable cognitive value about another culture and the principles of its operation, but also an interesting, changing protagonist. Mikami undergoes an internal transformation, growing into his administrative role, which may have seemed easier than the work of investigators. He also notices the impending problems and wants to face them with full responsibility. Maybe such a director of the Press Department is an investigative journalist's dream? It's worth seeing for yourself.

My rating: 8/10.

Author: Hideo Yokohama
Title: 64 (Six Four)
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018
Translation from English: Łukasz Małecki
Number of pages: 752
ISBN: 978-83-08-06517-4

sobota, 13 lipca 2024

Lars Saabye Christensen, Beatlesi Powieść (Beatles)

O dorastaniu w rytmie hitów zespołu The Beatles

Wakacje to dobry moment na czytanie książek stosownej długości. Do takich zdecydowanie należą Beatlesi Larsa Saabye Christensena – książka ma 732 strony. Naczytałam się o niej u Knausgårda, potem sięgnęłam po Moją chińską babcię autora, która mnie oczarowała, więc kiedy wreszcie zastałam powieść na bibliotecznej półce, długo się nie zastanawiałam.

O dorastaniu na wesoło i na smutno

Książka, wydana w Polsce dopiero w 2016 roku, w Norwegii wyszła już w 1984 roku, można więc powiedzieć, że to klasyka. Beatlesi opowiadają historię przyjaźni czterech chłopców – Kima, Seba, Oli i Gunnara, od dzieciństwa, wspólnych wybryków w szkole, wypraw na ryby, pierwszych miłości, kłopotów w szkole, po wchodzenie w dorosłość. Muzyka słynnego zespołu z Liverpoolu towarzyszy chłopcom od 1965 roku, do jesieni ’72, a więc 7 lat. Początkowe proste melodie z czasem zmieniają ton, stają się bardziej skomplikowane, trudniejsze – jak losy chłopaków. Nie wszystko wychodzi im tak jak by chcieli, jeden z nich sięga po narkotyki, w tle toczy się niełatwe życie ich rodziców (depresja, rozwody). To, co było pogodnym wspomnieniem o dorastaniu, kończy się w sumie smutno i gorzko.

Różnice kulturowe

To, co mnie uderzyło w tej książce, to otwarcie Norwegii na świat w latach 60 i 70-tych. Kiedy w Polsce komunizm miał się jeszcze dobrze, a w sklepach trudno było cokolwiek dostać, na północy trwały protesty przeciwko wojnie w Wietnamie i przeciwko dołączeniu do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Młodzież miała dostęp do płyt, adapterów, fajnych ciuchów, a jedynym elementem stopującym konsumpcjonizm jest zamożność rodziców. Kraj się dorabia, to widać, część osób pozostaje w tyle, jak choćby Fred Hansen, wychowywany przez samotną matkę, żyjący w „gorszej” dzielnicy Oslo, a część się dorabia – pojawiają się nowe samochody, nowe sprzęty. Dużą wartością książki Christensena jest fakt, że to swoistego rodzaju pomnik pewnej epoki, jej dokładny opis, możliwość przeniesienia się 60 lat wstecz.

Najpierw Christensen, potem Knausgård

Chociaż książkę czytało mi się dobrze, a przy rozdziale o wyprawie na ryby, piciu alkoholu i puszczaniu pawia do namiotu śmiałam się w głos („Ola wsadził sobie dwa spławiki do nosa i wziął się za sprzątanie namiotu”, s. 250), to jednak powieść mnie nie porwała, jak to czasem potrafi literatura. Primo, nie jestem chłopcem, więc może moje zrozumienie młodzieńczych przygód będzie zawsze nieco… zdystansowane. Secundo, jestem chyba za młoda na tę powieść – dla mnie to już bardziej historyczny zapis pewniej epoki, niż odniesienie do własnych przeżyć czy wspomnień z dzieciństwa. Tertio, chyba Knausgård, odnosząc się z takim szacunkiem to twórczości Christensena, wywindował nieco moje oczekiwania. Widać zresztą wyraźną fascynację młodszego pisarza starszym i miałam takie poczucie, że coś podobnego już kiedyś czytałam. Warto, ale nieprzesadnie.

Moja ocena: 7/10.


Lars Saabye Christensen, Beatlesi Powieść
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 732
ISBN: 978-83-08-06155-8

*******************************************************************************

About growing up to the rhythm of The Beatles' hits

Holidays are a good time to read books of appropriate length. Beatles by Lars Saabye Christensen are definitely one of them - the book has 732 pages. I read about it in Knausgård's book, then I read the author's My Chinese Grandma, which charmed me, so when I finally found the novel on the library shelf, I didn't hesitate for long.

About growing up both happily and sadly

The book, published in Poland only in 2016, was published in Norway in 1984, so it can be said to be a classic. Beatles tells a story of friendship of four boys - Kim, Seb, Ola and Gunnar, from childhood, shared jokes at school, fishing trips, first infatuations, troubles at school, to entering adulthood. The music of the famous band from Liverpool accompanied the boys from 1965 to the fall of 1972, so for 7 years. The initial simple melodies change their tone over time, becoming more complicated and more difficult - just like the fate of the boys. Not everything turns out as they would like, one of them becomes addicted to drugs, and in the background the difficult life of their parents (depression, divorce) goes on. What was a happy memory of growing up ends sadly and bitterly.

Cultural differences

What struck me in this book was how open was Norway to the world in the 1960s and 1970s. When communism was still strong in Poland and it was difficult to find anything in stores, there were protests in the North against the war in Vietnam and against joining the European Economic Community. Young people had access to records, adapters, and nice clothes, and the only element stopping consumerism was the wealth of their parents. The country is getting wealthier, you can see it, some people are left behind, such as Fred Hansen, raised by a single mother, living in a "worse" district of Oslo, and some are getting richer - new cars, new equipment appear. The great value of Christensen's book is the fact that it is a kind of monument to a certain era, its detailed description, and the ability it gives to the reader to travel back 60 years in time.

First Christensen, then Knausgård

Although I read the book with pleasure, and I laughed out loud during the chapter about the fishing trip, drinking alcohol and womiting into the tent ("Ola stuck two floats up his nose and started cleaning the tent", p. 250), nevertheless the novel didn't captivate me, as literature sometimes does. First of all, I'm not a boy, so maybe my understanding of youthful adventures will always be a bit... detached. Second, I'm probably too young for this novel - for me it's more of a historical record of a certain era than a reference to my own experiences or childhood memories. Tertio, I think Knausgård, treating Christensen's work with such respect, raised my expectations a bit. The younger writer's fascination with the older one is clearly visible, and I had the feeling that I had read something similar before. It's worth a reading, but not at all cost.

My rating: 7/10.


Author: Lars Saabye Christensen
Title: Beatles
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 732
ISBN: 978-83-08-06155-8