Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2026

Asako Yuzuki, Masło (Batā)

Uwaga, nie sięgać po książkę na głodniaka!

Kiedy pożyczyłam Masło od koleżanki, aż jęknęłam – co za objętość – ponad 500 stron! Kiedy ja to przeczytam? Moje obawy okazały się jednak płonne. Książka czyta się lekko, jest wciągająca, ale – trochę jak z gotowaniem, którego w powieści jest dużo – smak finalnej potrawy różni się od tego, czego by cztelnik oczekiwał. Czy to źle? Moim zdaniem nie, dostałam bowiem coś, czego się totalnie nie spodziewałam, i było to zaskakująco smaczne danie.

Asako Yuzuki

Urodzona w Tokio w 1981 roku pisarka była mi nieznana, Masło to pierwsza jej książka, którą przeczytałam. Oprócz tego na rynku polskim ukazał się w tym roku (2026) Połów czyli jak wyhaczyć przyjaciółkę, w Japonii publikacji jest na ten moment (październik 2026) dokładnie dziesięć. Pisarka w swoim rodzinnym kraju została wyróżniona kilkoma znaczącymi nagrodami literackimi, w Wielkiej Brytanii – jedną, właśnie za Masło. To proza zaskakująca, obiecująca trochę co innego niż się finalne dostaje. Przede wszystkim to jednak wspaniały wgląd w kulturę Japonii – zarówno tą kulinarną, jak i społeczną.  

Kryminalny początek

Masło luźno opiera się na prawdziwej historii – Kaname Kijima mordowała swoich narzeczonych, często pozorując ich samobójstwo. Chociaż została skazana za 3 morderstwa, mężczyzn mogło być dużo więcej. W powieści morderczyni nazywa się Manako Kajii, a jej proces odwoławczy zbliża się wielkimi krokami. Kobieta zgadza się udzielać wywiadów reporterce Riko, głównej bohaterce powieści, i rodzi się z tego ciekawa relacja, w której to Manako zostaje do końca silniejszą stroną. Autorka przygląda się japońskiej kulturze, zastanawiając się nad rolą kobiety – często pani domu, dbającej o domowe ognisko, i mężczyzny, na odpowiedzialnym stanowisku, żywiciela rodziny. Wiele osób jest bardzo samotnych,  zdanych na łaskę innych, bez rodziny. Zaufanie niewłaściwej osobie może się okazać śmiertelnym błędem. Z drugiej strony z opowieści Manako wynika, że mężczyźni, z którymi wiązała, okazywali się skupieni głównie na sobie i swoich potrzebach i nie byli zainteresowaniem poznaniem swojej partnerki poza spełnianie swoich potrzeb.

Japońskie społeczeństwo

Samotności boi się również Rika, która poświęca się pracy. Kobieta nie ma rodziny, jej związek z kolegą z pracy nie daje jej poczucia spełnienia, a sprawa, którą opisuje, odsuwa ją od jej najbliższej przyjaciółki, Reiko. Chociaż kobieta wpada w zastawioną na nią pułapkę, co naraża jej dobrą reputację i wystawia na publiczne upokorzenie, odkrywa, co jest dla niej w życiu istotne, a co toksyczne i diametralnie zmienia swoje życie. Stawia na otwartość, na nowe relacje, otwarcie swojego domu na przyjaciół i zapewnienie im bezpiecznej przestrzeni. Na swoją własną obronę przed samotnością.

Kulinarny trzon

Książki nie wolno czytać na głodniaka – pominę ilość opisów masła, jego słodyczy i kremowości (ja sama spożyłam jedną kostkę podczas lektury), ale ilość opisywanych potraw i sposoby ich przygotowania przyprawiają czytelnika o permanentny ślinotok. W tym względzie Masło trochę przypomina Pachnidło – po tamtej lekturze człowiek był bardziej wyczulony na zapachy, tutaj – na smaki, na jakość spożywanych potraw, na ich różnorodność. Po lekturze Masła ma się ochotę o siebie zadbać, zjeść jakiś pożywny, pyszny posiłek, poczuć różne struktury na talerzu. Jeśli ktoś się wybiera do Japonii warto sięgnąć po książkę Yuzuki, bo w nienachalny sposób zaznajamia nas z lokalną kuchnią, pokazuje fenomen ulubionych słodyczy z lokalnych kawiarni, pewną jedzeniową fiksację Japończyków. Również spektrum przedstawianych knajpek jest szerokie – od barów z alkoholem i przekąskami, po drogie restauracje z najwyższej półki, od żywności instant, po pieczone w domu ciasta i indyki. Dania opisywane są drobiazgowo i każdy wyniesie z tego połączenia kryminału z książką kulinarną jakąś potrawę do spróbowania. Albo zje kostkę masła w trakcie lektury, jak ja 😊

Bardzo smaczny mariaż

Dla mnie powieść Yuzuki była świeża i ożywcza. Historia kryminalna rozmyła się gdzieś po drodze, straciła swój dominujący smak, a zmieniła się w naprawdę przyzwoitą literaturę obyczajową z mocnym skupieniem na własnym zdrowiu fizycznym, ale też przede wszystkim psychicznym, na budowaniu swojego dobrobytu i bezpiecznej przystani. Na odkrywaniu siebie w odsłonie, którą się lubi, akceptuje i rozpieszcza. Normalnie nurt wellbeing, ale podany w zdrowy, przyjemny sposób. Do tego pełne zanurzenie w japońskiej kulturze (nawet z pokazaniem kultury otaku, a więc dorosłych mężczyzn zafascynowanych żeńskimi zespołami pop) i mamy przepis na naprawdę udaną lekturę.

Moja ocena: 8/10.


Asako Yuzuki, Masło
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
Tłumaczenie Anna Wołcyrz
Liczba stron: 520
ISBN: 978-83-08-08517-2

*****************************************************************************

A word of warning: don’t pick up this book on an empty stomach!

When I borrowed Butter from a friend, I let out a groan—it’s a hefty volume, over 500 pages! When would I ever find the time to read it? As it turned out, my concerns were unfounded. The book is an easy, engaging read—though, much like the cooking that features so prominently in the story, the final dish tastes quite different from what the reader might expect. Is that a bad thing? Not at all; I ended up with something I hadn’t anticipated in the slightest—a surprisingly delicious dish.

Asako Yuzuki

Born in Tokyo in 1981, this author was previously unknown to me; Butter is the first of her books I’ve read. Another of her works, Hooked: A Novel of Obsession, was released in Poland this year (2026), and as of October 2026, she has published exactly ten books in Japan. Yuzuki has received several significant literary awards in her home country, and one in the United Kingdom—specifically for Butter. Her prose is full of surprises, offering something a bit different from what the reader ultimately expected. Above all, however, it provides a wonderful insight into Japanese culture—both its culinary and social aspects.

A criminal beginning

Butter is loosely based on a true story: Kaname Kijima murdered her fiancés, often making their deaths appear as suicides. Although she was convicted of three murders, the actual number of victims could well be much higher. In the novel, the murderess is named Manako Kajii, and her appeal trial is fast approaching. She agrees to be interviewed by Riko—a reporter and the novel’s protagonist—giving rise to a compelling dynamic in which Manako remains the dominant figure throughout. The author examines Japanese culture, reflecting on the roles of men and women: the woman as a homemaker tending to the domestic sphere, and the man as a breadwinner holding a position of responsibility. Many individuals find themselves profoundly lonely, lacking family and dependent on the goodwill of others; placing one’s trust in the wrong person can prove to be a fatal mistake. Furthermore, Manako’s account suggests that the men she became involved with were primarily focused on themselves and their own needs, showing little interest in truly knowing their partners beyond satisfying of their own needs.

Japanese Society

Rika, too, fears loneliness, burying herself in her work. She has no family, her relationship with a work colleague fails to bring her fulfilment, and the case she is covering creates a rift between her and her closest friend, Reiko. Although Rika falls into a trap—one that jeopardizes her reputation and exposes her to public humiliation—she ultimately discovers what is truly meaningful in her life and what is toxic, leading her to make a radical change. She chooses openness and new connections, welcoming friends into her home to create a safe space—a personal defence against the spectre of loneliness.

The Culinary Core

You shouldn’t read this book on an empty stomach—to say nothing of the countless descriptions of butter—its sweetness and creaminess (I, for one, consumed an entire block while reading)—the sheer number of dishes described and the ways they are prepared will leave the reader constantly salivating. In this sense, Butter is a bit like Perfume: just as that book made one more attuned to scents, this one heightens your awareness of flavours, the quality of the food you eat, and its sheer variety. After finishing Butter, you feel an urge to take better care of yourself, to enjoy a nutritious, delicious meal, and to experience a range of textures on your plate. If you’re planning a trip to Japan, Yuzuki’s book is well worth picking up; it offers an unobtrusive introduction to local cuisine, explores the phenomenon of beloved treats from neighbourhood cafés, and sheds light on the Japanese obsession with food. The range of eateries featured is also impressive—from casual bars serving drinks and snacks to high-end, exclusive restaurants, and from instant food to homemade cakes and roast turkey. The dishes are described in meticulous detail, and anyone reading this blend of crime novel and cookbook is bound to find something they’ll want to try for themselves. Or, like me, you might just end up eating a whole block of butter while you read! 😊

A Truly Delectable Merge of Literary Genres

For me, Yuzuki’s novel was fresh and invigorating. The crime-fiction element faded away somewhere along the line, losing its dominant flavour and transforming into a truly decent piece of contemporary fiction—one that focuses heavily on physical and, above all, mental well-being, as well as on building a sense of personal prosperity and a safe haven. It’s about discovering a version of oneself that one actually likes, accepts, and pampers. It’s essentially the "well-being" genre, but presented in a healthy, pleasant way. Add to that a deep immersion in Japanese culture—including a look at the otaku subculture, meaning adult men fascinated by female pop groups—and you have the recipe for a truly successful read.

My rating: 8/10.

Author: Asako Yuzuki
Title: Butter
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
Translation: Anna Wołcyrz
Number of pages: 520
ISBN: 978-83-08-08517-2

sobota, 26 września 2026

Jiyoung Kang, Mordercza pani Shim (Sim-Yeosaneun Killeo)

Sympatyczny bohater to za mało

Skusiła mnie okładka, prosta, kolorowa, z prawie dziecięcym rysunkiem kobiety z nożem. Dodatkowo na jesieni człowiek chętnie sięga po kryminały – można uruchomić nieco głowę, poszukać mordercy, poznać mroczne historie. Jednak tutaj miałam wrażenie dziwnej mieszanki, lekko dla mnie niestrawnej, momentami niedoprawionej, a w innych chwilach zbyt wyrazistej w smaku.

Bycie masarzem jako stęp do kariery mordercy

Twórczość Jiyoung Kang pozostaje w Polsce nieznana, a w poszukiwaniu pisarki można trafić choćby na południowokoreańską piosenkarkę i aktorkę o takim samym imieniu. Tymczasem pani Kang ma na swoim koncie kilka zbiorów opowiadań i kryminałów, ale dopiero Mordercza pani Shim przebiła się na polski rynek. Być może nie ma się co dziwić temu literackiemu fenomenowi – bohaterką jest 50-letnia wdowa, która przez wiele lat pracowała w masarni i porcjowała mięso. Po śmierci męża i utracie pracy odpowiada na przypadkowe ogłoszenie w gazecie i trafia na rozmowę o pracę, gdzie okazuje się, że jej umiejętności trzymania noża przydadzą się w znacznie szerszym zakresie, niż sądziła. Wdowa zostaje płatnym mordercą. Tak więc niepozorna, drobna, zaniedbana kobieta wkrótce wyrasta na jedną z najlepszych pracownic agencji Smile. Tak rozpoczyna się wielowątkowa, wieloosobowa akcja, w której trochę trudno się połapać.

Lista zarzutów

Tutaj zaczyna się moja, równie długa co lista bohaterów, lista zarzutów wobec książki. Jeśli kryminałowi się nie wierzy, nie jest on wiarygodny, to jest źle, bo nie ma sensu go czytać. Tak niestety jest tutaj od samego niemal początku. Pani Shim dostaje otwartą propozycję zostania mordercą, nikt nie prześwietla jej przeszłości, nie sprawdza jej umiejętności i siły. Tylko jej pierwsze morderstwo zostaje pokazane, i dzieje się to jak po maśle – jej ofiara się nie broni, pani Shim za pierwszym razem trafia bezbłędnie, nie ma nawet szczególnie dużych wyrzutów sumienia. Niczym w serialu Dexter, ona morduje tylko tych podłych ludzi, gwałcicieli, oszustów, stręczycieli, itd. Bardzo wygodne założenie. Nikt nie zastanawia się, jak drobna, styrana życiem 50-latka z tabletkami na nadciśnienie radzi sobie w swoim niełatwym zawodzie. Drugim grubym naruszeniem sensowności fabuły było wprowadzenie pani Lee, żony policjanta. Jej naiwny mąż po jednym przypadkowym podsłuchu i w zasadzie jednym dniu przepracowanym przez małżonkę w agencji Smile pali całą akcję, ufając swojej nieszczególnie inteligentnej żonie. Zero wiarygodności.

Nadmiar bohaterów i wątków

W samej fabule narratorów jest czternastu (Eunok Shim, Taesang Park, Shinja O, Seongran Lee, Oksun Lee, Sunyeong Lee, Junki Choi, Jina Kim, Hancheol Na, Sangho Kim, Misuk Hong, Hyeonseok Park, Jinseop Kim, Yeongshik Baek), więc w takiej ilości bohaterów, z których każdy opowiada nam swoją historię i domaga czytelniczego zainteresowania, można się pogubić. Koreańskie imiona i nazwiska nie pomagają. Przy takiej ilości głosów wszystkie one zlewają się w jeden – bohaterów w zasadzie nie da się odróżnić po samej narracji, więc ich pierwszoosobowa wypowiedź nic nie zmienia. Łatwo też jest się pogubić w fabule. Po drugie, nie mam też wrażenia, że lepiej poznałam kulturę Korei Południowej. Pojawia się sporo nieznanych terminów, ale słowniczek jest na samym końcu książki, choć w publikacji sporadycznie pojawiają się przypisy. To utrudnia odbiór powieści, a słowniczek, przyjmowany w jednej dawce, jest niestrawny i nie zostaje w głowie. Z mojej perspektywy skomplikowana i zagmatwana fabuła nie rekompensuje braku wiarygodności książki, nie daje wglądu w koreańską kulturę, słowem – naprawdę niewiele wnosi. Szkoda czasu.

Moja ocena: 5/10.


Jiyoung Kang, Mordercza pani Shim
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
Tłumaczenie: Klaudia Szary
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-08-08668-1

**********************************************************************************

A likable protagonist isn't enough

I was drawn in by the cover—simple and colorful, featuring an almost childlike drawing of a woman holding a knife. Autumn is also a time when one naturally gravitates toward crime novels—a chance to engage the mind, hunt for a killer, and delve into dark tales. However, I found the result to be a strange concoction: somewhat hard to digest, at times under-seasoned, and at others, overpowering in flavor.

From butcher to hitwoman

Jiyoung Kang’s work remains largely unknown in Poland; a search for the author might even lead you to a South Korean singer and actress of the same name. In reality, Ms. Kang has published several collections of short stories and crime novels, but it is Mrs. Shim is a Killer that has finally broken through to the Polish market. Perhaps this literary phenomenon is hardly surprising: the protagonist is a fifty-year-old widow who spent years working in a butcher shop, portioning meat. After her husband’s death and the loss of her job, she answers a random newspaper ad and lands an interview where she discovers that her knife-handling skills will prove useful in ways far beyond what she imagined. The widow becomes a contract killer. Thus, this unassuming, petite, and unkempt woman soon rises to become one of the top operatives at the Smile agency. So begins a complex, multi-threaded plot involving a large cast of characters—one that can be a bit difficult to keep track of.

List of Grievances

Here begins my list of grievances against the book—a list as long as the roster of characters. If a crime novel fails to convince the reader—if it lacks credibility—then it is a failure, as there is no point in reading it. Unfortunately, that is the case here almost from the very start. Ms. Shim receives an open offer to become a killer; no one vets her past or checks her skills and physical strength. Only her first murder is depicted, and it goes off without a hitch: the victim puts up no fight, Ms. Shim strikes perfectly on her first attempt, and she feels no significant pangs of conscience. Much like in the TV series Dexter, she kills only the scum of the earth—rapists, fraudsters, pimps, and the like. A very convenient premise. No one stops to wonder how a petite, weary 50-year-old woman on high blood pressure medication manages in such a demanding line of work. A second major blow to the plot's plausibility is the introduction of Ms. Lee, a police officer's wife. Her naive husband—after a single information from his wife and essentially just one day of her working at the Smile agency—blows the entire operation by trusting his not-particularly-bright spouse. Zero credibility.

An Overload of Characters and Plotlines

The story features fourteen narrators (Eunok Shim, Taesang Park, Shinja O, Seongran Lee, Oksun Lee, Sunyeong Lee, Junki Choi, Jina Kim, Hancheol Na, Sangho Kim, Misuk Hong, Hyeonseok Park, Jinseop Kim, Yeongshik Baek); with so many characters—each telling their own story and begging for the reader's attention—it is easy to lose one's way. The Korean names don't help matters. With so many voices, they all blur into one; the characters are essentially indistinguishable based on their narration alone, rendering the first-person perspective pointless. It is also easy to get lost in the plot. Secondly, I didn't feel I gained any real insight into South Korean culture. While numerous unfamiliar terms appear, the glossary is located at the very end of the book—even though footnotes do appear sporadically throughout the text. This hinders the reading experience; a glossary consumed in a single chunk is indigestible and fails to stick in one's memory. From my perspective, the convoluted plot does not compensate for the book's lack of credibility or provide cultural insight; in short, it offers very little of value. A waste of time.

My rating: 5/10.


Author: Jiyoung Kang
Title: Mrs. Shim is a Killer
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
Translation: Klaudia Szary
Page count: 360
ISBN: 978-83-08-08668-1

sobota, 11 kwietnia 2026

Szczepan Twardoch, Powiedzmy, że Piontek

Metapowieść

Dokonałam smutnej konstatacji – mam na swoich półkach niemal 2100 książek. Skoro czytam 52 książki rocznie, przeczytanie tylko tego, co czeka u mnie w domu, to ponad 40 lat, więc do emerytury nie wyrobię się na pewno, a nie wiem, czy i życia wystarczy. A przecież nie czyta się tylko tego, co człowiek pracowicie zgromadził we własnym księgozbiorze, książki się pożycza, i od znajomych, i z biblioteki, więc ogrom do przeczytania może przytłaczać. W związku z czym postanowiłam, jakże późno, dać audiobookom n-tą szansę, i na razie idzie mi całkiem nieźle. Udaje mi się dorzucić książkę w tygodniu, w tle, podczas spacerów, gotowania czy sprzątania, i staram się, by była to pozycja, która już czeka w domu w długiej kolejce wstydu. Tak też przesłuchałam powieść Szczepana Twardocha Powiedzmy, że Piontek, czytaną przez Autora oraz przez Borysa Szyca. Chociaż początkowo wada wymowy Autora bardzo mnie irytowała, to szybko wciągnęłam się w historię i pierwszy bohater całkowicie mnie urzekł, śmiałam się w głos, jednak im dalej w las, tym gorzej.

Powiedzmy, że Erwin Piontek to górnik ze Śląska

Historia zaczynała się bardzo obiecująco. Emerytowany górnik Erwin Piontek wstaje rano do pracy. Ubiera się, szykuje sobie kawę, wypala porannego papierosa, schowanego w ogrodowym krasnalu i wsiada do auta tylko po to, by w lusterku zobaczyć oświetloną światłem stopu mocno zirytowaną małżonkę, która uświadamia mu, że przecież jest na emeryturze i nie musi jechać do pracy. Erwin zasmuca się. Jego życie straciło kierunek i sens, domowe obowiązki nie dają mu poczucia spełnienia, ale mężczyzna ma marzenie, które w końcu, podczas spotkania Górniczego Klubu Turystyki Żeglarskiej „Szkwał” wypowiada na głos. Chociaż Piontek całe życie był górnikiem i 25 lat spędził pod ziemią, z całego serca pragnie pływać po morzu. Chociaż wszyscy myślą, że Erwin żartuje, górnik postanawia wydać oszczędności życia na łódkę, którą wpływa na zalew Rybnicki, i krąży po nim wytrwale, pragnąc przepłynąć dystans równy opłynięciu kuli ziemskiej. 73-latek staje się lokalną sensacją, a Twardoch pięknie obśmiewa społeczność tiktokerów, influencerów i inne absurdy. Kiedy już czytelnik pięknie umościł się na kanapie i z wypiekami na twarzy obserwuje górnika spełniającego swoje morskie marzenia, nagle zostaje przeniesiony w zupełnie inny czas (początek XX wieku) i w zupełnie inne miejsce (Deutsch-Südwestafrika), gdzie poznaje innego Erwina Piontka, który wiedzie zupełnie inne życie (choć ma te same pasje i obsesje, czyli pragnienie żeglowania i bezbłędne określanie czasu). Nie jest to jednak jedyne wcielenie bohatera.

Powiedzmy, że czytelnik nadąża

Wraz z upływem fabuły Erwin Piontek dostaje coraz większą autonomię, co jest ciekawym zabiegiem. Przechodzimy od wszystkowiedzącego narratora, który referuje jego życie oraz wydarzenia przed nim i po nim, do Piontka, który całkowicie przejmuje kontrolę nad opowiadaną historią i mści się na Autorze za niepomyślny dla niego rozwój fabuły. Z kolei jego destrukcyjne zapędy mszczą się na nim i prowadzą do utraty głosu. Twardoch napisał więc metapowieść zarówno o trudach pisania, kreowania świata ze słów, ale też samoświadomości Autora i jego widoczności w tekście. Twardoch już nawet nie puszcza oczka do czytelnika, tylko patrzy mu prosto w oczy i bawi się formą. Pytanie tylko, czy oprócz niego ktoś jeszcze dobrze się bawi. Powiedzmy, że nie.

Powiedzmy, że uwierzę narratorowi

Ta powieść zakłada dużo cierpliwości i dobrej woli ze strony czytelnika. Decydując się na formę powieści czytelnik chce słuchać spójnej i wiarygodnej historii, i pierwsza część książki mnie porwała i zachwyciła, ale też wzruszyła. Starszy człowiek, pełen swoich nawyków i dziwactw, pięknie nakreślony, mówiący po śląsku, spełniający swoje marzenia z poczuciem, że nie zostało mu dużo czasu. Potem zwrot fabularny i budowanie postaci Erwina Piontka od nowa – w ogóle mnie to nie zainteresowało ani nie porwało. Przestałam wierzyć książkowej narracji. Po co słuchać o czymś, czemu nie daje się wiary? Ostatni Erwin Piontek, samodzielnie opowiadający swoją historię, nie obchodził mnie już kompletnie, choć jego przemiana w Naczelnika Państwa, którego miał początkowo udawać, jest udana i przerażająca. Kończyłam jednak książkę na siłę, rozczarowana, zdezorientowana i nie doceniająca zabiegu formalnego. Nie wiem, czy pretensji nie mogę mieć tylko do siebie – począwszy od tytułu Autor uprzedza nas, że świat przedstawiony to tylko założenie. „powiedzmy, że” przewija się przez całą książkę konsekwentnie, więc powiedzmy, że czytelnik się na to zgadza od samego początku. Ale czy świadomie?  

Klub Fanów Erwina Piontka Pierwszego

Jeszcze na polonistyce ta książka bardzo by mnie ucieszyła i założę się, że powstanie na jej temat niejedna praca magisterska. Jednak teraz, kiedy nie czytam już z profesjonalnego przymusu, a bardziej dla przyjemności, ta lektura mnie zmęczyła i zirytowała. No i Erwin raczej nie opłynął świata, a to największe rozczarowanie. Wypuścić Erwina Piontka na morze! Zresztą to byłby fantastyczny plot twist, gdyby Erwin Piontek w wydaniu górniczo-żeglarskim zaczął żyć własnym życiem, fan-pejdże powstałyby naprawdę i Erwin zacząłby żyć własnym życiem, niezależnym od Autora. A może od początku o to właśnie chodziło?

Moja ocena: 6/10.


Szczepan Twardoch, Powiedzmy, że Piontek
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-08-08438-0

*******************************************************************************

Metanovel

I've made a sad realization – I have almost 2,100 books on my shelves. Since I read 52 books a year, reading only what's waiting for me at home would take over 40 years, so I definitely won't make it to the end of my life, let alone the retirement. But you don't just read what you've painstakingly amassed in your own collection; you borrow books, both from friends and from the library, so the sheer volume of reading can be overwhelming. Therefore, I decided, ever so late, to give audiobooks an umpteenth chance, and so far, I'm doing quite well. I manage to add a book a week, in the background, while walking, cooking, or cleaning, and I try to make sure it's a book that's already waiting in the long queue of shame at home. That's how I listened to Szczepan Twardoch's novel Let's Say Piontek, read by the Author himself and actor Borys Szyc. Although the Author's speech impediment initially irritated me, I quickly became engrossed in the story, and the first character completely captivated me. I laughed out loud, but the further I went, the worse it got.

Let's Say Erwin Piontek is a miner from Silesia

The story began very promisingly. Retired miner Erwin Piontek gets up for work in the morning. He dresses, prepares coffee, smokes his morning cigarette, hidden in a garden gnome, and gets into his car, only to see his wife, illuminated by the brake light, looking very irritated in the rearview mirror. She reminds him that he's retired and doesn't have to go to work. Erwin becomes saddened. His life has lost direction and meaning, his domestic duties leave him feeling unfulfilled, but he has a dream, which he finally voices aloud during a meeting of the "Squall" Mining Tourism Sailing Club (in English the club’s name sounds even more ironic). Although Piontek has been a miner his entire life and spent 25 years underground, he wholeheartedly longs to sail the sea. Although everyone thinks Erwin is joking, the miner decides to spend his life savings on a boat, which he takes to the Rybnik Reservoir and persistently navigates, aiming to sail a distance equivalent to circumnavigating the globe. The 73-year-old becomes a local sensation, and Twardoch brilliantly pokes fun at the community of TikTokers, influencers, and other absurdities. Once the reader has comfortably settled into the couch and is watching the miner fulfil his seafaring dreams, they are suddenly transported to a completely different time (the early 20th century) and a completely different place (German South West Africa), where they meet a different Erwin Piontek, who leads a completely different life (though he shares the same passions and obsessions, namely a desire for sailing and impeccable timekeeping). However, this isn't the only incarnation of the protagonist.

Let's say the reader keeps up

As the story progresses, Erwin Piontek gains more and more autonomy, which is an interesting literary breach. We move from an omniscient 3rd person narrator who recounts his life and the events before and after, to Piontek, who completely takes control of the story and takes revenge on the Author for the unfavourable developments of the plot. In turn, his destructive tendencies backfire on him and lead to the loss of his voice. Twardoch has written a metanovel about the difficulties of writing, creating a world from words, but also the author's self-awareness and his visibility in the text. Twardoch no longer even winks at the reader; he looks them straight in the eye and plays with form. The only question is whether anyone else is having fun. Let's say not really.

Let's say I believe the narrator

This novel assumes a great deal of patience and goodwill on the reader's part. Choosing the novel format, the reader wants to hear a coherent and believable story, and the first part of the book captivated and delighted me, but also moved me. An elderly man, full of his habits and quirks, beautifully described, speaking Silesian, fulfilling his dreams with the sense that he doesn't have much time left. Then the plot twist and the re-creation of Erwin Piontek's character—it didn't interest me or captivate me at all. I stopped believing in the book's narrative. Why listen to something you can't believe? The final Erwin Piontek, who tells his own story, no longer interested me at all, although his transformation into the Chief of State he was initially supposed to fake is both successful and utterly terrifying. However, I finished the book reluctantly, disappointed, disoriented, and underestimating the formal device. I don't know if I can blame only myself – starting with the title, the author warns us that the world presented is merely an assumption. "Let's say that" recurs consistently throughout the book, so let's say the reader agrees to this from the very beginning. But was it conscious?

Erwin Piontek the First Fan Club

Back in Polish Literature Studies, this book would have delighted me greatly, and I bet more than one master's thesis will be written about it. However, now that I no longer read out of professional obligation but more for pleasure, this reading has exhausted and irritated me. And Erwin probably didn't sail around the world, which is a bigger disappointment. Let Erwin Piontek out to sea! Besides, it would be a fantastic plot twist if Erwin Piontek, in his mining and sailing edition, started a life outside of the book, fan-pages were actually created, and he had a life of his own, independent of the author. Or maybe that was the intention from the beginning? 

My rating: 6/10.


Author: Szczepan Twardoch
Title: Let's Say Piontek
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Number of pages: 256
ISBN: 978-83-08-08438-0

niedziela, 28 grudnia 2025

Karl Ove Knausgård, Wilki z lasu wieczności (Ulvene fra evighetens skog)

Wszyscy jesteśmy dziećmi śmierci

Po przeczytaniu Gwiazdy porannej wiedziałam, że muszę sięgnąć po ciąg dalszy. Bohaterowie, do których się przywiązałam, i ich niedokończone, porzucone losy wciąż do mnie wracały. Dlatego w grudniu sięgnęłam po Wilki z lasu wieczności, co okazało się dość karkołomnym pomysłem. Nawet zakładając normalne tempo czytania, a więc około 50 stron dziennie, to lektura na niemal trzy tygodnie, a grudzień jest dla mnie wyjątkowo trudnym miesiącem, wypełnionym pracą i dodatkowymi aktywnościami. Dopiero przerwa świąteczna pozwoliła mi spokojnie doczytać opasły tom, z pewną stratą dla fabuły.

Nowi bohaterowie

Ku mojemu zaskoczeniu, Wilki z lasu wieczności przynoszą kolejną plejadę bohaterów – na wstępie pojawia się Helge, młody chłopiec, który w 1977 roku widział w jeziorze światła reflektorów samochodowych, ale nie wezwał pomocy, bo był przekonany, że nikt mu nie uwierzy. Mężczyzna, który wtedy zginął, Syvert Løyning, był ojcem 10-letniego Syverta Juniora i kilkuletniego Joara. Jego starszy syn trafia na korespondencję ojca w języku rosyjskim i tak dowiaduje się, że miał on ognisty romans w Rosji, a kochanka ojca, Asja, prawdopodobnie urodziła mu dziecko. Syvert po odbyciu służby w wojsku jest bezrobotny, a w związku z chorobą nowotworową matki podejmuje pracę w jednym miejscu, które ją w tym czasie oferuje – w zakładzie pogrzebowym. Drugą kluczową postacią jest Alewtina Kotowa, Ala, wykładowca akademicki i mama dwudziestokilkuletniego Sewastiana. Kobieta wraz z synem udaje się do ojca na północ, by zorganizować mu osiemdziesiąte urodziny. Tom zawiera też filozoficzny esej przyjaciółki Alewtiny, Wasylisy Baranowej, zatytułowany Wilki z lasu Wieczności. Ponownie Syverta i Alewtinę spotykamy wiele lat później podczas ich pierwszego spotkania w Moskwie. Syvert był świadkiem brutalnego napadu na sklep jubilerski i udzielał ofiarom pomocy, jego krótki pobyt w kraju siostry jest więc wyjątkowo burzliwy.

Sens życia

Tematy łączące z pierwszym tomem są dwa – pojawienie się gwiazdy na niebie i tematyka śmierci i sensu życia. Tak jak w pierwszym tomie Egil analizował śmierć z perspektywy Apokalipsy św. Jana, tak tutaj zarówno Walentina w swoim eseju, jak i Alewtina po kierunku studiów patrzą na życie i śmierć z perspektywy biochemii, rosyjskiego mistycyzmu i eksperymentów naukowych. Sporo miejsca poświęca Knausgård na filozofię Nikołaja Fiodorowicza Fiodorowa, rosyjskiego filozofa, prekursora filozofii transhumanizmu. Fiodorow głosił, że w przyszłości śmierć można będzie zatrzymać, a poprzednie pokolenia wskrzesić, a przeludnienia Ziemi uniknąć, zasiedlając inne planety. To przywróci sprawiedliwość dziejową (starsze pokolenie daje młodszemu życie nie dostając nic w zamian), a reprodukcja nie będzie już więcej potrzebna. Norweski pisarz przytacza też prace Siergieja Briuchonienki, który eksperymentował na psach, usuwając im organy i badając je poza organizmami zwierząt, jak również utrzymywał przy życiu odciętą psią głowę przez kilka godzin. Stworzył jeden z pierwszych modeli płucoserca. Tekst Walentiny odpowiada trudnością esejowi Egila.

Fragment większej całości?

Książka jest tak poprowadzona, że nie da się nie sięgnąć po kolejny, trzeci i ostatni tom. Czy bohaterowie obu części będą jakoś połączeni? Zobaczymy. Wilki z lasu wieczności czytało się nieco gorzej od Gwiazdy Porannej – tam było więcej bohaterów, więc poznawaliśmy więcej osób. Tutaj jest ich główna dwójka – Sylvert i Alewtina, a do tego postaci poboczne, jak Walentina czy Oksanka, przyjaciółka Aluszy. Gwiazda przychodzi trochę później i nie jest tak niepokojąca jak w pierwszym tomie trylogii, więc druga część ma trochę inny wydźwięk. Tak jak w pierwszym tomie, dużą rolę pełni muzyka (Van Halen, AC/DC, Master of Puppets, Balls to the Wall, Dire Straits Telegraph Road, Sham 69, The Clash, The Police, The Specials, Status Quo, Slade, Mud, Gary Glitter, Rory Gallagher, Thin Lizzy, Queen, Rainbow, ale też Mozart i Beethoven), czytelnik może się w tle zanurzyć w utwory, których słuchają bohaterowie, i cenię Knausgårda za pewną pedantyczność w tym względzie. Zasiadam zatem do ostatniego tomu.

Moja ocena: 7/10.


Karl Ove Knausgård, Wilki z lasu wieczności
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 928
ISBN: 978-83-08-08417-5

********************************************************************************

We Are All Children of Death

After reading The Morning Star, I knew I had to read the sequel. The characters I had grown attached to and their unfinished, abandoned fates kept coming back to me. So in December, I picked up The Wolves of Eternity, which turned out to be quite a risky idea. Even assuming a normal reading pace of about 50 pages a day, that would take almost three weeks, and December is an exceptionally difficult month for me, filled with work and extracurricular activities. Only the Christmas break allowed me to finish the hefty volume, albeit to some extent to the detriment of the plot.

New Characters

To my surprise, The Wolves of Eternity introduces another galaxy of characters – at the outset we have Helge, a young boy who saw car headlights in a lake in 1977 but didn't call for help because he was convinced no one would believe him. The man who died that day, Syvert Løyning, was the father of 10-year-old Syvert Junior and his younger brother Joar. His older son stumbles upon his father's correspondence in Russian and learns that he had a fiery affair in Russia, and that his father's mistress, Asya, has likely given birth to his child. Syvert, unemployed after serving in the army, takes a job at the only place that offers it at the time – a funeral home. The second key character is Alevtina Kotova, an academic and mother of twenty-something Sevastian. She and her son travel north to her father to organize his eightieth birthday party. The volume also includes a philosophical essay by Alevtina's friend, Vasilisa Baranova, titled "The Wolves of Eternity." We meet Syvert and Alevtina again many years later, during their first meeting in Moscow. Syvert witnessed a brutal robbery of a jewelry store and provided aid to the victims, making his short stay in his sister's country exceptionally turbulent.

The Meaning of Life

Two themes connect this volume with the first: the appearance of a star in the sky and the theme of death and the meaning of life. Just as in the first volume, Egil analyzed death from the perspective of the Apocalypse of St. John, here both Valentina in her essay and Alevtina's studies, view life and death from the perspective of biochemistry, Russian mysticism, and scientific experiments. Knausgård devotes considerable attention to the philosophy of Nikolai Fyodorovich Fyodorov, a Russian philosopher and pioneer of the philosophy of transhumanism. Fyodorov proclaimed that in the future, death could be stopped, previous generations resurrected, and Earth's overpopulation avoided by colonizing other planets. This would restore historical justice (the older generation gives life to the younger without receiving anything in return), and reproduction would no longer be necessary. The Norwegian writer also cites the work of Sergei Bryukhonenko, who experimented on dogs, removing their organs and studying them outside the animal's bodies, and also kept a severed dog's head alive for several hours. He created one of the first models of a heart-lung machine. Valentina's text parallels Egil's essay in its difficulty.

A Piece of a Bigger Work of Art?

The book is structured in such a way that it's impossible not to reach for the next, third, and final volume. Will the characters in both parts be connected in any way? We'll see. The Wolves of Eternity was a slightly less readable book than The Morning Star – there were more characters, so we got to know more people. Here, there are the main two – Sylvert and Alewtina, plus side characters like Valentina and Oksanka, Alusha's friend. The star arrives a bit later and isn't as unsettling as in the first volume of the trilogy, so the second part has a slightly different tone. As in the first volume, music plays a significant role (Van Halen, AC/DC, Master of Puppets, Balls to the Wall, Dire Straits Telegraph Road, Sham 69, The Clash, The Police, The Specials, Status Quo, Slade, Mud, Gary Glitter, Rory Gallagher, Thin Lizzy, Queen, Rainbow, but also Mozart and Beethoven). The reader can immerse themselves in the music the characters listen to, and I appreciate Knausgård's meticulousness in this regard. So, I'm off to the final volume. 

My rating: 7/10.


Author: Karl Ove Knausgård
Title: The Wolves of Eternity
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 928
ISBN: 978-83-08-08417-5

niedziela, 19 października 2025

Karl Ove Knausgård, Gwiazda poranna (Morgenstjernen)

Zaczęło się

No pięknie! Odkryłam, że Karl Ove Knausgård napisał trylogię dopiero, kiedy zobaczyłam trzeci tom. Ale lepiej późno niż wcale, zwłaszcza, że nowa seria to coś innego niż słynna autobiografia Moja walka. Czy warto?

Bardzo długie przedstawienie bohaterów

Knausgård chyba nie umie pisać krótkich książek. Gwiazda poranna ma ponad 700 stron, ale czyta się ją przyjemnie i w miarę szybko. Powieść stoi na pograniczu gatunków – pomiędzy prozą obyczajową, thrillerem, kryminałem a fantastyką. Bohaterów jest aż dziewięcioro: Arne (1), wypoczywający w domku letniskowym ze swoją żoną Tove i trójką dzieci, nastoletnią córką Ingvild oraz bliźniakami Asle i Hemingiem. Mężczyzna jest wykładowcą akademickim, a podczas wakacji przejmuje opiekę nad dziećmi, podczas gdy jego żona ma nawrót psychozy. Rodzinę odwiedza Egil Stray (2), który na wyspie mieszka cały rok. Mężczyzna szuka samotności, namiętnie czyta Biblię i zastanawia się nad sensem życia i śmierci. Poznajemy również Kathrine (3), która jest pastorem. Podczas powrotu z konferencji dotyczącej tłumaczenia Pisma Świętego kobieta dochodzi do wniosku, że nie chce wracać do domu, do męża i dzieci, i woli spędzić noc w rodzinnym mieście w hotelu niż wracać na łono rodziny. Emil (4) to młody mężczyzna, który pracuje w przedszkolu, a podczas jego dyżuru jedno z dzieci spada z przewijaka na głowę. Jednak opiekun nikomu się nie przyznaje do wypadku i spędza wieczór w towarzystwie znajomych. Iselin (5) tuż po ukończeniu liceum zaczyna pracować na kasie w lokalnym sklepie, nie podejmując studiów mimo sporego talentu wokalnego. Dziewczyna nie lubi swojego grubego ciała i nie akceptuje swojego wyglądu. Solveig (6) jest pielęgniarką w szpitalu. Opiekuje się swoją cierpiącą na Alzheimera matką, a w odwiedziny przyjeżdża do niej dawno niewidziana córka Line. Podczas dodatkowego dyżuru pacjent, u którego stwierdzono śmierć mózgu, budzi się na stole operacyjnym podczas próby pobrania organów. Jostein (7) jest dziennikarzem, obecnie pracującym w dziale kultury, a dawniej jako dziennikarz śledczy. Mężczyzna nadużywa alkoholu i nie zauważa, jak jego syn Ole stacza się w depresję. Jego żona Turid (8) pracuje jako opiekunka osób upośledzonych umysłowo na nocnej zmianie. Kobieta jest uzależniona od oksazepamu i podczas jej dyżuru jeden z pacjentów jej ucieka. W końcu jest również Vibeke (9), młoda kurator sztuki niewiele po trzydziestce, która związała się ze znacznie starszym, uznanym architektem, Helgem Bråthenem, i razem mają córeczkę, Åsę. Vibeke przygotowuje przyjęcie niespodziankę na 60 urodziny partnera. Cała powieść toczy się w przeciągu dwóch dni i jest jakby długą ekspozycją bohaterów, przy czym niektórzy, tacy jak Egil czy Arne, pojawiają się częściej, a inni (Emil) znacznie rzadziej. Część bohaterów kojarzy się wzajemnie albo zna, a część jest sobie zupełnie obca.

Powolna utrata kontroli

Łączą ich dwie rzeczy – każdy widzi wielką supernową, gwiazdę polarną, która ukazuje im się na niebie. Nikt nie wie, co ona oznacza, ale zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Zwierzęta pojawiają się masowo niczym w biblijnych plagach egipskich. Arne spotyka na swojej drodze mnóstwo krabów, Vibeke ma na tarasie najazd biedronek, Solveig dwukrotnie spotyka na drodze do szpitala majestatycznego jelenia. W jakiś sposób te spotkania niosą aurę niezwykłości i czasami również zagrożenia. W życiu każdego z bohaterów dzieją się również rzeczy niepokojące i każdy z nich traci kontrolę nad jakimś aspektem swojego życia. Arne ucieka przed chorobą swojej żony w alkohol, Egil nie chce zajmować się swoim synem Wiktorem, którego była żona musi mu podstępem podrzucić. Iseline widzi rzeczy, których nie widzą inni (pożar na poddaszu, obłąkanego syna gospodarzy, który dobija się do domu). Emil zataja wypadek dziecka, narażając je tym samym na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Matka Solveig łamie rękę podczas wizyty w toalecie. Jostein dowiaduje się, że znaleziono członków heavymetalowego zespołu, zamordowanych i obdartych ze skóry. Jakieś zło czai się w lesie… Z każdą stroną wzrastał mój niepokój.

To śmierć nas stworzyła

Bardzo dużo miejsca w powieści zabierają rozważania egzystencjalne. Sporo miejsca poświęcił Autor śmierci, o której esej pisze Egil. Ale zastanawia się nad nią również Katherine, która organizuje pogrzeb starszego samotnego mężczyzny, a potem kilkuletniej dziewczynki. Knausgård przywołuje prace Kierkegaarda czy choćby Apokalipsę Świętego Jana, cytat z której stanowi motto powieści.

Umiejętność zatrzymywania chwil

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na przepiękny początek książki – dobiega końca upalne lato w Norwegii, ojciec sprawdza, jak śpią jego dzieci. Ten obraz tchnie czułością, ale również niesamowitym spokojem. Zresztą to jest wielka siła prozy Knausgårda, malowanie subtelnych, pięknych obrazów, łapanie chwili. Jest taki moment, kiedy Wiktor nawiązuje bardzo intymną relację z ojcem, przyznając mu się do swojego strachu przed śmiercią. Sama w tym momencie poczułam się jak dziecko, przypominając sobie moment, kiedy uświadomiłam sobie, że śmierć istnieje i jak bardzo się wtedy bałam. Norweg naprawdę potrafi chwytać chwile. Można powiedzieć, że kupił mnie już sam początek tej książki i czytałam ją z ogromną ciekawością i rosnącym zainteresowaniem. Teraz muszę sięgnąć po kolejne tomy – Wilki z lasu wieczności i Trzecie królestwo. W końcu, jak głosi ostatnie zdanie książki – „Oznacza to, że się zaczęło” (s. 718). Ale co?

Moja ocena: 8/10.


Karl Ove Knausgård, Gwiazda poranna
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022
Liczba stron: 720
ISBN: 978-83-08-07640-8

******************************************************************************

It's Begun

Oh, great! I discovered that Karl Ove Knausgård wrote a trilogy only after seeing the third volume. But better late than never, especially since the new series is something different from his famous autobiography, My Struggle. Is it worth it?

A Very Long Introduction of the Characters

Knausgård doesn't seem to like writing short books. Morning Star is over 700 pages long, but it's an enjoyable and relatively quick read. The novel straddles the genres—between social fiction, thriller, crime novel, and fantasy. There are nine characters: Arne (1), vacationing at a summer cottage with his wife, Tove, and their three children - his teenage daughter, Ingvild; and the twins, Asle and Heming. He's a university lecturer and takes over the children during the holidays while his wife experiences a relapse of psychosis. The family is visited by Egil Stray (2), who lives on the island year-round. He seeks solitude, avidly reading the Bible, and pondering the meaning of life and death. Another character is Kathrine (3), a pastor. While returning from a Bible translation conference, she decides she doesn't want to return home to her husband and children, preferring to spend the night in a hotel in her hometown rather than return to the bosom of her family. Emil (4) is a young man who works at a preschool, and while he's on duty, one of the children falls from the changing table onto his head. However, the caregiver doesn't confess to anyone about the accident and spends the evening with friends. Iselin (5), right after graduating from high school, starts working as a cashier at a local store, not pursuing higher education despite her considerable singing talent. She dislikes her overweight body and refuses to accept her appearance. Solveig (6) is a nurse in a hospital. She cares for her mother, who suffers from Alzheimer's disease, and her long-lost daughter, Line, comes to visit. During an extra shift, a brain-dead patient wakes up on the operating table during an organ harvest. Jostein (7) is a journalist, currently working in the cultural department and formerly an investigative journalist. He abuses alcohol and fails to notice that his son Ole descents into depression. His wife, Turid (8), works night shifts as a caregiver for the mentally disabled. She is addicted to oxazepam, and during her shift, one of the patients escapes. Finally, there's Vibeke (9), a young art curator in her early thirties who has become involved with a much older, renowned architect, Helg Bråthen, and together they have a daughter, Åsa. Vibeke is planning a surprise party for her partner's 60th birthday. The entire novel unfolds over two days and serves as a long exposition of the characters, with some, such as Egil and Arne, appearing more frequently, while others (Emil) appear less frequently. Some of the characters are familiar with each other, while others are complete strangers.

A Slow Loss of Control

Two things connect them – each sees a huge supernova, the Morning Star, appearing in the sky. No one knows what it means, but strange things begin to happen. Animals appear en masse, as in the biblical plagues of Egypt. Arne encounters a multitude of crabs, Vibeke is invaded by ladybugs on the terrace, and Solveig encounters a majestic deer on the way to the hospital twice. Somehow, these encounters carry an aura of the extraordinary and, at times, of danger. Disturbing things also happen in each of the characters' lives, and each of them loses control over some aspect of their lives. Arne escapes his wife's illness by turning to alcohol, Egil refuses to care for his son, Victor, and his ex-wife has to simply send the kid over with no way out. Iseline sees things others don't see (a fire in the attic, the farmer's deranged son knocking on the door). Emil conceals the child's accident, thus exposing the kid to even greater danger. Solveig's mother breaks her arm while using the restroom. Jostein learns that members of a heavy metal band, missing fr a few weeks, have been found murdered and skinned. Some evil lurks in the forest… My anxiety grew with each page.

Death Made Us

Existential reflections occupy a significant portion of the novel. The Author devotes considerable space to death, which Egil writes an essay about. But Katherine also ponders about it, as she organizes the funeral of an elderly, lonely man, and later, a young girl. Knausgård cites Kierkegaard's works and even the Apocalypse of St. John, a quote from which serves as the novel's motto.

The Ability to Capture Moments

I'd also like to highlight the book's beautiful beginning – a hot summer in Norway is coming to an end, and a father checks on his children's sleep. This image exudes tenderness, but also incredible peace. Indeed, this is the great strength of Knausgård's prose: painting subtle, beautiful images, capturing the moment. There is a moment when Wiktor establishes a very intimate relationship with his father, confessing to him his fear of death. I felt like a child myself, remembering the moment I realized death existed and how terrified I was. The Norwegian truly has a knack for capturing images and emotions. I was captivated by the very beginning of this book, and I read it with immense curiosity and growing interest. Now I have to reach for the next volumes – The Wolves of Eternity and The Third Realm. After all, as the book's final sentence says – "It means that it has begun" (p. 718). But what?

My rating: 8/10.


Author: Karl Ove Knausgård
Title: The Morning Star
Translation: Iwona Zimnicka
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2022
Number of pages: 720
ISBN: 978-83-08-07640-8

 

 

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Lisa Halliday, Asymetria (Asymmetry)

Debiut z Philipem Rothem w tle (i w łóżku)

Książkę Asymetria Lisy Halliday kupiłam w ubiegłym roku na wyprzedaży bibliotecznej, skuszona atrakcyjną okładką i zamieszczonymi na niej recenzjami. Wydany w Polsce w 2019 roku, a w 2018 roku w Stanach Zjednoczonych debiut młodej pisarki zaskakuje swoją dojrzałością, ale dopiero wgląd w biografię artystki pozwala w pełni go zrozumieć.

Autobiograficzny debiut

Urodzona w 1976 roku w Medfield, Masachusetts Lisa Halliday ukończyła Harvard i pracowała jako asystentka literacka w nowojorskiej agencji literackiej. Tam poznała Philipa Rotha, z którym miała romans, a jej debiut traktuje właśnie o tej relacji. Co ciekawe, na razie nie ukazały się żadne nowe utwory autorki, a poza Asymetrią i opublikowanym w 2005 roku opowiadaniem i relacją z życia na Harwardzie nie ukazało się nic więcej.

Budowa powieści

Asymetria składa się z trzech części. Część pierwsza, Głupota, najobszerniejsza i zdecydowanie najlepsza, to opis relacji młodej, 25-letniej asystentki Mary-Alice ze znacznie starszym, uznanym pisarzem Ezrą Blazerem. W części drugiej, Szaleństwe, Amar Jaafari zostaje zatrzymany na lotnisku w Wielkiej Brytanii, gdzie odmówiono mu wstępu na terytorium kraju. Czekając na samolot, młody doktorant wspomina swoje życie, podzielone pomiędzy Stany Zjednoczone a Irak. W ostatniej, najkrótszej części, Rozmowa z Ezrą Blazerem w audycji Desert Island Discs, poznajemy dalsze losy leciwego już pisarza, dalej niepoprawnego podrywacza i bawidamka.

Asymetrie

Dla mnie asymetrii w tej lekturze było sporo. Pierwsza tkwiła w relacji młodej dziewczyny i podstarzałego mężczyzny. On – doświadczony, wymieniany wśród kandydatów do Nagrody Nobla, zamożny, ale również schorowany i obolały. Ona – młoda, biedna, chyba trochę zagubiona, odważna, czekająca na telefon od niego. Zastany ład versus spontaniczność i możliwości młodości. Druga asymetria w drugiej części – zamożny świat zachodu wobec chaosu i niepewności wschodu. Syty, bezpieczny i rozleniwiony mieszkaniec USA czy Zjednoczonego Królestwa versus wiecznie czujny i niepewny swojego jutra mieszkaniec terenów pogrążonych w odwiecznym konflikcie. Trzecia część pozostaje dla mnie zagadką, ale może i kolejną asymetrią. Mary-Alice znika z horyzontu, zostaje sam Ezra, a ona jest tylko wzmianką w jego biografii. On dostał w końcu upragnionego Nobla, ma poczucie satysfakcji ze swojego życia, osiągnął wszystko, co dało się osiągnąć. O niej nic nie wiadomo.

Co wnosi Asymetria?

Z pewnością niekrótka powieść Lisy Halliday to ciekawy i stosunkowo dojrzały debiut, gładko napisany. Redakcyjne lata z pewnością nie poszły w las. Książka zostawiła jednak we mnie mieszane uczucia – zawsze zastanawiam się, co pisarz chciał swoim dziełem pokazać, na co – i dlaczego – zwrócić uwagę. Z pewnością powieść pretenduje do miana czegoś więcej niż tylko dobrej rozrywki, ale jednocześnie do bycia pozycją ważną czegoś zabrakło. Asymetria ociera się o romansowy banał, a części irackiej brakuje głębi – i mimo drastycznych scen w  szpitalu – pewnej dramaturgii. Ciekawe, czy autorka sięgnie jeszcze po pióro, a wtedy – czym nas zaskoczy. Przy jej debiucie pozostaję w zawieszeniu niezdecydowania.

Moja ocena: 6/10



Lisa Halliday
, Asymetria
Wydawnicwo Literackie, Kraków 2019
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-08-06877-9

**********************************************************************************

Debut with Philip Roth in the Background (and in Bed)

I bought the book Asymmetry by Lisa Halliday last year at a library sale, tempted by the attractive cover and reviews. Published in Poland in 2019 and in the United States in 2018, the debut of the young writer surprises with its maturity, but only an insight into the artist's biography allows one to fully understand it.

Autobiographical debut

Born in 1976 in Medfield, Massachusetts, Lisa Halliday graduated from Harvard and worked as a literary assistant at a New York literary agency. There, she met Philip Roth, with whom she had an affair, and her debut deals with this relationship. Interestingly, no new works by the author have been published so far, and apart from Asymmetry, a short story published in 2005 and an account of life at Harvard, nothing else has been published.

The structure of the novel

Asymmetry consists of three parts. Part one, Stupidity, the most extensive and definitely the best, is a description of the relationship between the young, 25-year-old assistant Mary-Alice and the much older, renowned writer Ezra Blazer. In part two, Madness, Amar Jaafari is stopped at an airport in Great Britain, where he is refused entry to the country. Waiting for the plane, the young doctoral student recalls his life, divided between the United States and Iraq. In the last, shortest part, Conversation with Ezra Blazer on Desert Island Discs, we learn about the fate of the elderly writer, still an incorrigible flirt and ladies' man.

Asymmetries

For me, there were many asymmetries in this reading. The first was in the relationship between the young girl and the aging man. He – experienced, mentioned among the candidates for the Nobel Prize, wealthy, but also sick and sore. She – young, poor, perhaps a bit lost, brave, waiting for a call from him. The existing order versus the spontaneity and possibilities of youth. The second asymmetry in the second part – the wealthy world of the West versus the chaos and uncertainty of the East. The well-fed, safe and lazy resident of the USA or the United Kingdom versus the ever-vigilant and uncertain of his tomorrow resident of areas immersed in eternal conflict. The third part remains a mystery to me, but perhaps another asymmetry. Mary-Alice disappears from the horizon, Ezra is left alone, and she is only a mention in his biography. He finally received the coveted Nobel Prize, he feels satisfied with his life, he has achieved everything that could be achieved. Nothing is known about her.

What does Asymmetry bring?

Certainly, Lisa Halliday's not-so-short novel is an interesting and relatively mature debut, smoothly written. The years of editing certainly did not go to waste. The book, however, left me with mixed feelings – I always wonder what the writer wanted to show with his work, what – and why – to draw attention to. The novel certainly aspires to be something more than just good entertainment, but at the same time something was missing to be an important book. Asymmetry borders on romantic banality, and the Iraqi part lacks depth – and despite the drastic scenes in the hospital – a certain drama. I wonder if the author will reach for the pen again, and then – what will she surprise us with. With her debut, I remain in a state of indecision.

My rating: 6/10

Author: Lisa Halliday
Title: Asymmetry
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019
Translation: Maciej Świerkocki
Number of pages: 384
ISBN: 978-83-08-06877-9