sobota, 5 lipca 2025

Emilie Pine, O tym się nie mówi (Notes to Self)

Wychodzenie ze strefy cienia

Niewielkich rozmiarów książka skusiła mnie stonowaną okładką, niewielkimi rozmiarami i obietnicą poruszających tematów. Już pierwszy esej, O niewstrzemięźliwości, przykuwa uwagę - mówi o ojcu alkoholiku, który właśnie prawdopodobnie umiera w szpitalu w Grecji. Tym pierwszym tekstem Emilie Pine zaprasza nas do swojego intymnego świata i tym samym ostrzega, że lekko nie będzie.

Zbiór sześciu trudnych tematycznie esejów

Urodzona w 1978 roku Pine to pisarka i wykładowca uniwersytecki na Trinity College w Dublinie. O tym się nie mówi, z angielskim tytułem Notes to Self, a więc Notatki do samej siebie, to zbiór sześciu esejów, z których każdy traktuje o innym temacie tabu. Jednocześnie są to tematy bliskie każdej kobiecie, traktujące o kobiecym ciele, problemach z płodnością, menstruacji, przekwitaniu, wykorzystaniu seksualnym, poczuciu samotności i surowości dla samej siebie. Książka jest więc naładowana trudnymi treściami, które stanowią w dużej mierze również część mojego doświadczenia, część doświadczenia wielu kobiet. To pozycja kameralna, ale ważna, jak często się dzieje z publikacjami Wydawnictwa Cyranka.

I tak to właśnie wygląda, kiedy kobieta przelewa swoją krew na papier

W zasadzie większość tekstów poświęcona jest trudnej kobiecości - począwszy od jednoczącego nas doświadczenia menstruacji, licznych wpadek w tamponami i podpaskami, pojawiającej się uparcie krwi, która powinna zostać ukryta. W eseju o znaczącym tytule O krwawieniu i innych zbrodniach czuć narastające wkurwienie autorki na ten wymagający element kobiecości, dla wielu z nas bolesny i trudny, a tak starannie wycofywany i chowany przez dyskurs społeczny. W drugim w tomiku tekście, O latach starań, Pine opowiada o próbach zajścia w ciążę, zakończonych poronieniem, płynącym z tego rozczarowaniem z zawodu, które sprawiło jej własne ciało, poczucia gorszości, pustki. Autorka opisuje, jak jeden z najpiękniejszych elementów życia zamienia się w matematyczne wyliczenie odpowiedniego momentu na prokreację. Na presję własnych pragnień i oczekiwań. Znajduje się też miejsce na dramatyczną relację ciąży młodszej siostry autorki, która rodzi martwą córeczkę.

Miejsce kobiet

Pine poświęca też dużo uwagi wyglądowi - kobieta ma przede wszystkim ładnie wyglądać i być miła i lubiana, empatyczna, ciepła. Inne wymogi stawia się kobietom sięgającym po władzę, a inne mężczyznom, i inne rzeczy uchodzą za dopuszczalne. "Podejście, że kobiety mają być widziane, ale nie słyszane, jest więcej niż nieznośne. Jest to sposób na danie kobietom do zrozumienia, żeby wróciły na swoje miejsce, z powrotem do milczenia", pisze autorka w eseju O tym, czego nie ma na egzaminie (s. 172). To właśnie potrzeba bycia zauważaną, lubianą, wielokrotnie zaprowadziła nastoletnią bohaterkę wspomnień na manowce, w niebezpieczne sytuacje, ale też do karania samej siebie, głodówek, krytycznego spojrzenia.

Wyzwolenie

Im dłużej czytam tę książkę, tym bardziej jestem wdzięczna autorce za nazwanie rzeczy, które wiele z nas trzyma zakopane w najgłębszych szufladkach w głowie. Ta książka przynosi swoistego rodzaju wyzwolenie, otwartość w mówieniu o tematach trudnych, próbę pogodzenia się z nimi i znormalizowania ich w normalnym dyskursie. Ta publikacja musiała wymagać od Autorki wiele odwagi, by pokazać swoim czytelnikom swoje słabości, rozterki, głębię swoich uczuć, a wśród nich rozpacz i zwątpienie, poczucie bycia gorszym. Myślę, że może to być druga w tym roku po Schyłku Andy Rottenberg książka, która w jakiś sposób zmieni moje życie i podejście do kilku tematów, a to naprawdę bardzo dużo. Wielu kobietom pomoże otworzyć oczy i głowy i nauczyć się nie tylko nazywać swoje emocje, ale również mówić o nich otwarcie. Bardzo potrzebna publikacja, i nawet jeśli nie każdy czytelnik - szczęśliwie - odnajdzie w niej swoje doświadczenia, to jednak o tym się mówi! W końcu!

Moja ocena: 9/10.


Emilie Pine, O tym się nie mówi
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2020
Tłumaczenie: Joanna Figiel
Liczba stron: 192
ISBN: 978-83-952847-4-8

***********************************************************************************

Leaving the Zone of Shadow

The small book tempted me with its subdued cover, small size and the promise of moving topics. The first chapter, Grief and Responsibility - Caring for a Dying Parent, grabs attention - it talks about an alcoholic father who is probably passing away in a hospital in Greece. With this first text, Emilie Pine invites us into her intimate world and thus warns us that it will not be easy.

A collection of thematically difficult essays

Born in 1978, Pine is a writer and Associate Professor at Trinity College in Dublin. Her debut Notes to Self is a collection of six essays, each of which deals with a different taboo topic. At the same time, these are topics close to every woman, dealing with the female body, fertility problems, menstruation, menopause, sexual abuse, a sense of loneliness and being hard on oneself. The book is therefore loaded with difficult content, which is also largely part of my experience, part of the experience of many women. It is an intimate but important book, as is often the case with publications by Wydawnictwo Cyranka.

And this is exactly what it looks like when a woman spills her blood on paper

In principle, most of the texts are devoted to difficult femininity - starting with the experience of menstruation that unites us, numerous mishaps with tampons and pads, blood that should be hidden but stubbornly appearing. In the essay with the significant title Emotional Honesty - Confronting and Embracing Vulnerability, you can feel the author's growing anger at this demanding element of femininity, painful and difficult for many of us, and so carefully withdrawn and hidden by social discourse. In the second text in the volume, Invisible Barriers - The Realities of Women’s Bodies, Pine talks about her attempts to get pregnant, which ended in a miscarriage, the resulting disappointment with the profession that her own body caused her, a sense of inferiority, emptiness. The author describes how one of the most beautiful elements of life turns into a mathematical calculation of the right moment for procreation. The pressure of one's own desires and expectations. There is also a place for a dramatic account of the pregnancy of the author's younger sister, who gives birth to a stillborn daughter.

The Place of Women

Pine also devotes a lot of attention to appearance - a woman must, above all, look pretty and be nice and liked, empathetic, warm. Different requirements are placed on women reaching for power, and different ones on men, and different things are considered acceptable. "The approach that women are to be seen but not heard is more than unbearable. It is a way of making women understand that they should return to their place, back to silence," the author writes in the essay Academic Life - The Hyper-Competitive World of Academia (p. 172). It is precisely the need to be noticed, liked, that has repeatedly led the teenage heroine of the memoir astray, into dangerous situations, but also to punishing herself, starving herself, critical looking.

Liberation

The longer I read this book, the more grateful I am to the author for naming things that many of us keep buried in the deepest drawers in our heads. This book brings a kind of liberation, openness in talking about difficult topics, an attempt to come to terms with them and normalize them in open discourse. This publication must have required a lot of courage from the Author to show her weaknesses to broad audience, dilemmas, the depth of her feelings, and among them despair and doubt, the feeling of being worse. I think that this may be the second book this year after Anda Rottenberg's Decline that will in some way change my life and approach to several topics, and that is really a lot. It will help many women open their eyes and heads and learn not only to name their emotions, but also to talk about them openly. A very needed publication, and even if not every reader - fortunately - will find their experiences in it, it is still a note to oneself! Very good!

My rating: 9/10.


Author: Emilie Pine
Title: Notes to Self
Publishing House: Cyranka, Warsaw 2020
Translation: Joanna Figiel
Number of pages: 192
ISBN: 978-83-952847-4-8

czwartek, 12 czerwca 2025

Kenji Miyazawa, Wieczór festiwalu i inne baśnie

Japońskie baśnie

Lubię sięgać na półkę nowości w lokalnych bibliotekach. I dać się zaskoczyć. Często bowiem sięgam po rzeczy, których nie znam. Tak też było ze zbiorem Kenji Miyazawy Wieczór festiwalu i inne baśnie. Skuszona niewielkim formatem i objętością spędziłam nad książką jeden wieczór. Wrażenia mieszane z przewagą słabych.

Dziewięć baśni

Na tomik składa się dziewięć baśni. Pierwsza z nich, Park Kenju, opowiada o chłopcu, który postanawia zasadzić cedrowy las. Choć początkowo lokalni mieszkańcy wioski wyśmiewają chłopca, park staje się miejscem zabaw dzieci, a piękne cedry przynoszą ochłodę w upalne dni. Długo po śmierci chłopca pamięć o nim trwa dzięki zasadzonym przez niego drzewom. W baśni Wieczór festiwalu chłopiec Ryōji ratuje z opresji człowieka gór, który nie ma jak zapłacić za zjedzone podczas fety kluski. W zamian za to istota przynosi mu sto naręczy gałęzi i osiem koszy kasztanów, co jest bardzo hojnym darem. Grupa Kairo relacjonuje historię zespole rzekotek, które pomagają lokalnej społeczności w drobnych pracach. Zwabia je i upija wheskey Ropuch, a ponieważ każda żabka wypiła ponad 300 kieliszków, ich dług wobec Ropucha jest ogromny. Brygada oddaje się więc w usługi przebiegłemu właścicielowi baru, który każe im pracować ponad miarę. Dopiero, kiedy zmienia się władca kraju, a wraz z nim wchodzi nowe prawo i Ropuch musi teraz wykonywać niewolniczą pracę, którą narzucał rzekotkom, rozumie on swoje okrucieństwo. Mysz Tse opowiada o niewdzięcznej myszy, która uważa, że wszystko się jej należy i jest bardzo opryskliwa i roszczeniowa wobec wszystkich, których poznaje na swojej drodze. Tak traci przyjaciół i sprzymierzeńców, przez co wpada w tarapaty. Otzbel i słoń mówi o właścicielu młocarni, który zwabia do siebie do pracy białego słonia i wkrótce zaczyna go wykorzystywać ponad miarę. Słoń musi wezwać swoich towarzyszy z dżungli na ratunek, a nieuczciwy włodarz ginie. Baśń O trójce uczniów niedźwiedzia jaskiniowego to historia o ślimaku, pająku i jenocie, które ukończyły nauki u niedźwiedzia i zaczęły życie na własny rachunek. Jednak ponieważ ponosi ich chciwość, każde z nich kończy źle. Siódma z kolei historia, O lisie i zielonym bóstwie, to relacja o zazdrosnym o kwitnącą wiśnię bogu, któremu nie podoba się lisek-kłamczuszek odwiedzający zbyt często ukochane drzewo i opowiadający mu kłamstwa. Bóstwo zabija lisa-samochwałę, by odkryć, że za przechwałkami rywala nic nie stało. Dopiero przedostatnia bajka, Słupy telegraficzne w księżycową noc bardzo mi się spodobała. Opowiada ona o nocnych wędrówkach słupów telegraficznych, które maszerują wzdłuż linii kolejowych i w ten sposób przemierzają świat, zapobiegając nudzie. Ta baśń ma wyczuwalny rytm kroków, śpiewane do taktu piosenki, a kanclerz elektryczności, dowodzący armią słupów, wprowadza napotkanego na nocnym spacerze chłopca w szczegóły nocnych wydarzeń. Ostatnia historia, Czwartego dnia Miesiąca Narcyzów, pokazuje zimowy powrót dziecka do domu i atak Śnieżnej Wiedźmy, której pomagają Śnieżni Chłopcy. Okrutna czarownica nakazuje przysypać dziecko śniegiem, ale kiedy odchodzi, jeden z Chłopców wraz z towarzyszącymi mu wilkami dba o nie i upewnia się, że odnajdzie je ojciec, a dziecko trafi bezpiecznie do domu.

W trosce o dobro ogółu

W sumie z całego tomiku dwie ostatnie historie podobały mi się najbardziej, reszta przejdzie u mnie bez echa i za chwilę nie będę o nich pamiętać. Miyazawa pisze w spokojny, kojący sposób, a jego bajki są poetyckie, lekko oniryczne, tchnące dobrem, sprawiedliwością, skupione na społeczności i jej dobru. Przekaz jest iście japoński – trzeba dbać o lokalną społeczność, nie wykorzystywać jednostki nadmiernie w swoim własnym interesie, a dbać o interes ogółu. Wszystkie istoty powinny sobie wzajemnie pomagać, okazywać życzliwość i wsparcie, gdyż pycha, samolubstwo, nieżyczliwość czy zgoła wykorzystywanie innych przyniosą surową karę. Co ciekawe, mimo, iż baśnie japońskiego twórcy mają już niemal sto lat, nie są skostniałe ani archaiczne. Może to kwestia świeżego tłumaczenia, a z pewnością również talentu autora – opowiadane historie nie straciły na swojej aktualności ani uroku. Jednak pozostaje to pewnego rodzaju miła zabaweczka, bajeczka, która uleci mi z głowy bardzo szybko, nie zostawiając trwalszego śladu.


Moja ocena: 6/10.



Kenji Miyazawa, Wieczór festiwalu i inne baśnie
Wydawnictwo Kirin, Bydgoszcz 2024
Tłumaczenie: Michał Chodkowski, Lena Czesak, Wojciech Gęszczak, Sara Pieńkowska, Justyna Polak, Magdalena Rokita, Joanna Weldu
Liczba stron: 198
IBN: 978-83-66627-58-1

********************************************************************************

Japanese Fairy Tales

I like reaching for the new releases in local libraries. And being surprised. I often reach for things I don't know. This was also the case with Kenji Miyazawa's collection Festival Night and Other Fairy Tales. Tempted by the small format and volume, I spent one evening reading the book. I have mixed impressions, with a predominance of weak ones.

Nine Fairy Tales

The volume consists of nine fairy tales. The first one, Kenju’s Wood, tells the story of a boy who decides to plant a cedar forest. Although the local villagers initially ridicule the boy, the park becomes a place for children to play, and the beautiful cedars bring refreshment on hot days. Long after the boy's death, his memory lives on thanks to the trees he planted. In the fairy tale Night of the Festival, the boy Ryōji saves a mountain man from oppression. The creature  had no way to pay for the dumplings he ate during the feta. In return, the man brings the boy and his family a hundred bundles of branches and eight baskets of chestnuts, which is a very generous gift. The Thirty Frogs relates the story of a group of tree frogs who help the local community with small tasks. They are lured and get drunk on Toad's whiskey, and since each frog has drunk over 300 glasses, their debt to Toad is enormous. So the gang puts themselves in the service of a cunning bar owner who makes them work above their capacities. It is only when the ruler of the country changes, and with it a new law comes into effect, and Toad now has to do the slave labor he imposed on the tree frogs, that he understands his cruelty. The Ungrateful Rat tells the story of an ungrateful rodent who thinks that everything is his and is very rude and demanding to everyone he meets on her way. This is how he loses his friends and allies, and gets into trouble. Ozbel and the Elephant (in other translations also as Obbel and the Elephant) is about a threshing machine owner who lures a white elephant to work with him and soon begins to abuse him excessively. The elephant has to call his companions from the jungle to rescue him, and the dishonest merchant is killed. The tale The Spider, the Slug, and the Raccoon is about three disciples of a Forest Bear who complete their apprenticeship and start living on their own. However, because they are carried away by greed, each of them ends badly. The seventh tale, The Earthgod and the Fox, is about a god who is jealous of a blossoming cherry tree and who does not like a liar fox who visits his beloved tree too often and tells lies. The god kills the braggart fox, only to discover that nothing was behind his rival's boasting. It was only the penultimate tale, Telegraph Poles on a Moonlit Night (translated also as March by Moonlight), that I really liked. It tells the story of the nightly journeys of telegraph poles, which march along railway lines and thus traverse the world, preventing boredom. This fairy tale has a noticeable rhythm of footsteps, songs sung to the beat, and the Chancellor of Electricity, commanding an army of poles, introduces a boy he meets on a night walk to the details of the night's events. The last story, The Fourth of the Narcissus Month, shows a child's winter return home and an attack by the Snow Witch, who is helped by the Snow Boys. The cruel witch orders the child to be covered in snow, but when she leaves, one of the Boys, accompanied by his wolves, takes care of it and makes sure that his father finds it and that the child gets home safely.

In the interest of the common good

Overall, I liked the last two stories the most from the entire volume, the rest will pass without an echo in my mind and I will not remember them in a moment. Miyazawa writes in a calm, soothing way, and his fairy tales are poetic, slightly dreamlike, breathing goodness, justice, focused on the community and its good. The message is truly Japanese - you have to take care of the local community, not exploit an individual excessively in your own interest, but take care of the interest of the whole. All beings should help each other, show kindness and support, because pride, selfishness, unkindness or simply exploiting others will bring severe punishment. Interestingly, although the fairy tales of the Japanese creator are almost a hundred years old, they are not ossified or archaic. Maybe it's a matter of a fresh translation, and certainly also the author's talent - the stories told have not lost their relevance or charm. However, it remains a kind of nice toy, a fairy tale that will fly out of my head very quickly, leaving no lasting mark.



My rating: 6/10.


Author: Kenji Miyazawa
Title: Night of the Festival and Other Fairy Tales
Publishing House: Kirin, Bydgoszcz 2024
Translation: Michał Chodkowski, Lena Czesak, Wojciech Gęszczak, Sara Pieńkowska, Justyna Polak, Magdalena Rokita, Joanna Weldu
Number of pages: 198
IBN: 978-83-66627-58-1

niedziela, 8 czerwca 2025

Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Pod dyskretną opieką Wielkich Mocy

Niespełniona obietnica

Wydana w 2024 roku przez Wydawnictwo Znak korespondencja dwójki Noblistów – Wisławy Szymborskiej, która ową korespondencję zainicjowała dwa razy, oraz Czesława Miłosza, to ładna literacka zabawka na jeden wieczór. Chociaż bardzo się na tę książkę cieszyłam jako na pewną ciekawostkę, to przyniosła mi ona spore rozczarowanie.

Historia pewnej przyjaźni

Trwająca w latach 1990-2004, a więc do końca życia Czesława Miłosza, korespondencja dwójki polskich poetów obejmuje w sumie 82 wymienione przesyłki, zawierające zarówno kartki pocztowe (w większości), jak i listy i dedykowane sobie wzajemnie książki. 55 przesyłek wysłała Szymborska, 27 Miłosz, który zresztą zdecydował się odpowiedzieć swojej koleżance po piórze dopiero po 3 wyklejance jej autorstwa. Listów wymienili między sobą naprawdę niewiele, choć wydawca zaznacza, że korespondencja nie jest kompletna. W tomiku jest ich zaledwie pięć, w tym jeden naprawdę – jak na Szymborską – długi. Od niego zresztą zbiór bierze swój tytuł. Chociaż książka wydana jest bardzo starannie, zeskanowane materiały poprzedza wstęp Piotra Wichy, a zamyka posłowie i nota edytorska Emila Pasierskiego, to kończąc czytać tomik zastanawiałam się, co dała mi ta lekka i barwna lektura?

Odcinanie kuponów

Nie mam wrażenia, żebym dowiedziała się czegokolwiek przełomowego. Na pewno dostrzegam ogromny podziw i pewną nieśmiałość Szymborskiej wobec Miłosza, i pewien pełen ciepła upór w podtrzymywaniu tej korespondencji. Wydaje się, że Szymborska przełamała lody i w pewnym momencie Miłosz nawet wyszukiwał dla niej co absurdalniejsze kartki w Stanach Zjednoczonych, wysyłając z literackim pozdrowieniem. Oboje na pewno darzyli się dużym szacunkiem i sympatią, ale to poetka wydawała się być bardziej zaangażowaną w tę ciekawą literacką relację. Dla mnie jest to bardziej zbiór ciekawostek, pokazujący znany już z innych tomików talent Szymborskiej do pełnych absurdu i poczucia humoru wyklejanek, który jednak nie wpuszcza czytelnika dużo dalej, w głąb tej znajomości. Mam niestety przykre wrażenie, że to trochę odcinanie kuponów od sławy nobliwych poetów, na zasadzie wszystko z metką Szymborska i Miłosz dobrze się sprzeda. Książka, pięknie wydana, tania nie jest (cena okładowa 64.99PLN). Wiele osób pewnie ją zakupi, wierząc w jej wartość i kryjącą się w niej obietnicę, która przy bliższym wglądzie okazuje się niespełniona.

Moja ocena: 6/10


Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Pod dyskretną opieką Wielkich Mocy
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024
Liczba stron: 264
ISBN: 978-83-8367-156-7

********************************************************************************

Unfulfilled Promise

Published in 2024 by Wydawnictwo Znak, the correspondence of two Nobel Prize winners – Wisława Szymborska, who initiated this correspondence twice, and Czesław Miłosz, is a nice literary gem for one evening. Although I was very excited about this book as a curiosity, it proved to be a disappointment for me.

The Story of a Friendship

The correspondence of the two Polish poets, which lasted from 1990 to 2004, i.e. until the end of Czesław Miłosz's life, includes a total of 82 exchanged parcels, containing both postcards (mostly) as well as letters and books dedicated to each other. Szymborska sent 55 parcels, Miłosz 27, and he decided to reply to his colleague after the third collage she authored. They exchanged very few letters, although the publisher notes that the correspondence might not be complete. There are only five of them in the volume, including one that is really long – as for Szymborska. The collection takes its title from it. Although the book is very carefully edited, the scanned materials are preceded by an introduction by Piotr Wicha (renowned Polish author, recently deceased), and closed by an afterword and editorial note by Emil Pasierski, when I finished reading the volume I wondered what this light and colourful reading had given me?

Collecting Dividends

I don't have an impression that I learned anything groundbreaking. I certainly notice Szymborska's great admiration and a certain shyness towards Miłosz, and a certain warm persistence in maintaining this correspondence. It seems that Szymborska broke the ice and at one point Miłosz even searched for the more absurd cards for her in the United States, sending them with literary greetings. They both certainly had great respect and sympathy for each other, but it was Szymborska who seemed to be more involved in this interesting literary relationship. For me, it is more of a collection of curiosities, showing Szymborska's talent for absurd and humorous collages, already known from other volumes, but it does not let the reader much deeper into this acquaintance. Unfortunately, I have the unpleasant impression that this is a bit of cashing in on the fame of the Nobel-winning poets, on the principle that anything with the Szymborska and Miłosz label will sell well. The book, beautifully published, is not cheap (cover price PLN 64.99). Many people will probably buy it, believing in its value and the promise hidden in it, which, on closer inspection, turns out to be unfulfilled.

My rating: 6/10


Authors: Wisława Szymborska, Czesław Miłosz
Title: Under the Discreet Care of Greater Forces (book not translated to English as of June’25)
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024
Number of pages: 264
ISBN: 978-83-8367-156-7

sobota, 7 czerwca 2025

Pyun Hye-Young, Dół

Koreański majstersztyk

Znowu półka nowości w lokalnej bibliotece. Książka wydana w tym roku przez wydawnictwo Kwiaty Orientu. Znów niedługa, bo niecałe 200 stron. Tym razem udało się trafić na prawdziwą perełkę.

Wiele treści w niewielkiej objętości

Urodzona w 1972 roku południowo-koreańska pisarka uchodzi w swoim kraju za pewien fenomen. Jej twórczość obsypana jest wieloma nagrodami i cieszy się dużym uznaniem krytyków. W Polsce wyszły trzy powieści autorki – Dół, po raz pierwszy wydany w 2017 roku, Prawo linii (Kwiaty orientu, 2022) oraz Popiół i czerwień (Kwiaty orientu, 2016). Dół opowiada historię Ogiego, który budzi się w szpitalu kilka miesięcy po ciężkim wypadku samochodowym, w którym zginęła jego żona. Mężczyzna ma mocno pokiereszowaną twarz, jest sparaliżowany od pasa w dół i może ruszać tylko jedną ręką, nie w pełnym zakresie. Mówienie sprawia mu dużą trudność. Chociaż lekarze dają mu nadzieję na stopniowy powrót do zdrowia, stan Ogiego nie poprawia się po wyjściu do domu. Jest to związane z sytuacją rodzinną. Dawny wykładowca akademicki nie ma rodziców, jego żona zginęła w wypadku i nie ma dzieci. Opiekuje się nim niedawno owdowiała, ogarnięta rozpaczą po utracie córki teściowa. Początkowo mieszka z nim wynajęta opiekunka, która jednak nie przykłada się do pracy i zaczyna podkradać rzeczy pracodawcy. Gdy zjawia się jej syn i zaczyna pomieszkiwać w domu Ogiego, wypijać jego whisky i krzyczeć na niego, teściowa wyrzuca opiekunkę z pracy i sama przeprowadza się do zięcia. Wtedy też stan chorego zaczyna się pogarszać – zaniedbana zostaje regularna rehabilitacja, mężczyzna nie dostaje regularnie posiłków, często zostaje sam w domu z przepełnionym pojemnikiem na mocz. Teściowa dba o upokorzenie Ogiego, jakby brała odwet za śmierć i raczej nieszczęśliwe życie córki, i poświęca się z pasją pracom w ogrodzie, tak jak to robiło jej dziecko. To się nie może dobrze skończyć.

Uwięziony we własnym ciele

Powieść zrobiła na mnie duże wrażenie. Stan Ogiego oddany jest sprawnie, robi klaustrofobiczne wrażenie uwięzienia we własnym ciele, a potem również we własnym domu. Zmienia się również optyka przedstawienia postaci – początkowo widzmy kalekę, któremu współczujemy i życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Ta gehenna nie może się przecież długo ciągnąć. Jednak z czasem poznajemy Ogiego coraz lepiej, dowiadujemy się, że zdradzał żonę, że nie okazywał jej dostatecznie dużo uwagi. Poprzez skrupulatne notatki żony wszystkie te fakty poznaje również jej matka, która ma więc nieco inny stosunek do swojego zięcia.

Brutalna fizyczność

Hye-Young potrafi naprawdę znakomicie opisać pogarszający się stan fizyczny bohatera, ciało, które nie ma już własnej woli. Ponieważ Ogi ma trudności w mówieniu, a jedyna sprawna ręka jest słaba, więc nawet pisanie idzie mu jak po grudzie, mężczyzna nie za bardzo może komunikować się z otoczeniem i zostaje mu świat wewnętrzny. Fizyczność, konieczność polegania na kimś innym jeśli chodzi o potrzeby jego ciała, oczyszczanie go z kropli moczu i kału, wymiana cewnika – Ogiemu prawie nic nie zostało z fizyczności. Nawet twarz była tak pokiereszowana w wypadku, że nie przypomina już on samego siebie. Teraz jest skazany na lekko spoconą, starszawą opiekunkę, która opiera się o jego ciało i je myje i masuje, i zaskoczeniem stwierdza, że wywołuje w nim ono lekki dreszcz podniecenia, choć kiedyś odwróciłby się od niego z obrzydzeniem. Ponieważ Ogi traci dostęp do rehabilitacji wraz ze zwolnieniem opiekunki, pojawia się zanik mięśni i odleżyny, a potem gorączka i wyniszczenie organizmu na skutek nieprzyjmowania jedzenia. To poruszający obraz, zwłaszcza że czytelnik ma – tak jak główny bohater – poczucie beznadziei. Pomoc nie ma skąd nadejść.

Warto sięgać po cięższy kaliber

Chociaż temat jest ponury i ciężki, to uważam, że książka jest naprawdę dobra. Hye-Young porusza wiele tematów, od kalectwa i opieki nad osobami niesamodzielnymi, poprzez trudne relacje i rozpad małżeństwa, po zemstę, poczucie zdania na kogoś, okrucieństwo. To bardzo dobre studium trudnej, klaustrofobicznej sytuacji, wciągające i duszące. Mi się podobało. Ta książka znacznie różni się od innych, które czytałam w tym roku, i ta inność ją wyróżnia. Bardzo polecam.

Moja ocena: 9/10.


Pyun Hye-Young, Dół
Wydawnictwo Kwiaty Orientu, Warszawa 2025
Tłumaczenie: Marzena Stefańska-Adams
Liczba stron: 190
ISBN: 978-83-66658-45-5

**********************************************************************************

Korean masterpiece

Again, a new release in the local library. A book published this year by the Publishing House Kwiaty Orientu. Again, a short one, less than 200 pages. This time, I managed to find a real gem.

Difficult topic in few pages

The South Korean writer, born in 1972, is considered a phenomenon in her country. Her work has won many awards and is highly praised by critics. Three of the author's novels have been published in Poland – The Hole, first published in 2017, The Law of Lines (Publishing House Kwiaty Orientu, 2022) and City of Ash and Red (Publishing House Kwiaty Orientu, 2016). The Hole tells the story of Ogi, who wakes up in the hospital a few months after a serious car accident in which his wife had died. The man has a badly scarred face, is paralyzed from the waist down, and can only move one hand, not to the full extent. Speaking is very difficult for him. Although doctors give him hope for a gradual recovery, Ogi's condition does not improve after he goes home. This is related to his family situation. The former university lecturer has no parents, wife is now dead and he has no children. He is cared for by his mother-in-law, who has recently been widowed and is overcome with despair after losing her daughter. At first, a hired carer lives with him, but she does not put in the work and starts stealing her employer's belongings. When her son shows up and starts living at Ogi's house, drinking his whiskey and shouting at him, the mother-in-law throws the carer out of work and moves in with her son-in-law. This is when the patient's condition begins to deteriorate - regular rehabilitation is neglected, the man does not receive regular meals, he is often left alone at home with an overflowing urine container. The mother-in-law makes sure Ogi's humiliation is complete, as if she was taking revenge for her daughter's death and rather unhappy life, and devotes herself passionately to gardening, just like her child did. This cannot end well.

Trapped in His Own Body

The novel made a big impression on me. Ogi's condition is skillfully conveyed, creating a claustrophobic impression of being trapped in his own body, and then also in his own home. The perspective of the character's presentation also changes - at first we see a cripple, whom we sympathize with and wish him a speedy recovery. His ordeal cannot drag on for long. However, over time we get to know Ogi better and better, we learn that he cheated on his wife, that he did not show her enough attention. Through his wife's meticulous notes, her mother also learns all these facts, who therefore has a much more  negative attitude towards her son-in-law.

Brutal physicality

Hye-Young is really able to describe the protagonist's deteriorating physical condition, a body that no longer has a will of its own. Because Ogi has difficulty speaking, and his only functional hand is weak, even writing is a struggle, the man cannot really communicate with his surroundings and is left with his inner world. The physicality, the necessity of relying on someone else for his bodily needs, cleaning him of drops of urine and feces, replacing his catheter – Ogi has almost nothing left of his physicality. Even his face was so badly scarred in the accident that he no longer resembles himself. Now he is relegated to a slightly sweaty, elderly carer who leans against his body and washes and massages it, and he is surprised to find that it gives him a slight shiver of excitement, although once he would have turned away from it in disgust. Because Ogi loses access to rehabilitation when his carer is fired, muscle atrophy and bedsores appear, and then fever and wasting away as a result of not eating. It is a moving image, especially since the reader has – like the main character – a sense of hopelessness. Help is nowhere to be found.

It’s worth reaching out for heavier topics

Although the subject is grim and difficult, I think the book is really good. Hye-Young covers a wide range of topics, from disability and caring for dependents, through difficult relationships and the breakdown of a marriage, to revenge, a sense of dependence on someone, cruelty. This is a very good study of a difficult, claustrophobic situation, absorbing and suffocating. I liked it. This book is very different from the others I've read this year, and this difference sets it apart. I highly recommend it. 

My rating: 9/10.


Author: Pyun Hye-Young
Title: The Hole
Publishing House: Kwiaty Orientu, Warsaw 2025
Translation: Marzena Stefańska-Adams
Number of pages: 190
ISBN: 978-83-66658-45-5

niedziela, 1 czerwca 2025

Joanna Bator, Gorzko, gorzko

Kobieca saga rodzinna

Opasłych rozmiarów powieść Gorzko, gorzko Joanny Bator zaczynałam czytać dwukrotnie. Za pierwszym razem porzuciłam po kilkudziesięciu stronach. Przy drugim podejściu przetrwałam pierwsze rozdziały, w których nie mogłam się na początku połapać, kto jest kim. Początkowe rozczarowanie zastąpiła jednak wielka przyjemność i  radość, że książka jest taka długa. Naprawdę nie chciałam, by się skończyła.

Cztery pokolenia

Gorzko, gorzko opowiada historię czterech pokoleń kobiet – prababki Berty Koch, Niemki, córki rzeźnika Hansa, która zaszła w ciążę z wędrownym Cyganem Młodym i urodziła córkę Barbarę. Dziewczynka w wojennej zawierusze trafia do polskiego bidula i zostaje adoptowana przez Marię i Jakuba Serce, i tak zostaje Polką, Barbarą Serce. Ze związku pracowitej wałbrzyszanki z Barnabą rodzi się Violetta Serce, dziewczyna o wielkich nadziejach i niespełnionych ambicjach, która swojej matce podrzuca swoją córeczkę, Kalinę, a sama ucieka ze  znienawidzonego stryszku w wielki świat. Pojawia się tylko, gdy Barbara musi na jakiś czas zniknąć, ale kiedy tylko babka ponownie się pojawia, ponownie porzuca swoje dziecko.

Berta Koch

Każda z tych kobiet jest inna i każda porusza inną strunę emocji, ale też każdą można zrozumieć. Młoda Berta, obmacywana przez swojego ojca Hansa Kocha i w jego planach wydawana za mąż za wspólnika rzeźnika, traktowana przez jedynego rodzica (matka zmarła w połogu) jako coś pomiędzy służącą a towarem pokazowym, traci głowę dla czarnookiego wędrownego sprzedawcy Młodego. Bator soczyście opisuje sceny łączącej ich namiętności, jak również postać obserwującego wszystko z daleka kaleki wojennego niespełna rozumu, Clausa de Schlaussa, czy wreszcie zdroworozsądkowej Magdy Tabach, służącej i znajdy, która jednak lepiej ułożyła sobie życie niż naiwna Berta. Młoda Polka, którą pomiatano od wczesnego dzieciństwa, która musiała znosić niechciane zaloty od licznych gości podczas swojej służby, bardzo trzeźwo patrzyła na związek najbliższej przyjaciółki z obwoźnym handlarzem i nie dała wiary obietnicy wspólnej przyszłości w Pradze. Pragnienie porzuconej Berty nie mogło się spełnić, a złamane serce popchnęło ją do zbrodni.

Barbara Serce

Jej córka Barbara częściowo powieliła los matki. Jej pierwszy ukochany, Mirek Maj, zginął w wypadku motocyklowym na jej oczach, oferując jej jednak wcześniej trzy miesiące trudnego do uwierzenia szczęścia. To historia i postać Barbary najbardziej zapadły mi w serce. Kolejny amant, popadając co i rusz w alkoholowe ciągi, podarował Barbarze lata gehenny i córkę Violettę, która szybko nauczyła się przed nim uciekać. Dopiero kiedy dziadek, pobiwszy babcię do nieprzytomności zaczął dobierać się do wnuczki, Barbara podjęła najbardziej radykalne z możliwych kroki. To co mnie w jej postaci porusza, to również jej obsesja zbieractwa, zapełniania domu przydasiami, obsesyjnego gromadzenia przedmiotów . Seniorka rodu Serce nie potrafiła obdarzyć miłością swojej córki, bo sama nie zaznała miłości w dzieciństwie, ale umiała pokochać wnuczkę i dobrze się nią zająć.

Violetta Serce

Violetta (przez V i dwa t) to dla mnie najbardziej antypatyczna postać w całej powieści, ale też najbardziej niewidoczna. Wiedziona pragnieniem życia jak w Dynastii, wiecznie niezadowolona z opcji, które jej podsuwało życie, przegapia szansę na szczęście w postaci Karla Murarza, ojca Kaliny, porzuca własne dziecko i goni miraże. Córka podsumowuje ją gorzko: „Robiła to, co wychodziło jej najlepiej, czekała na prawdziwe życie i wielką miłość” (s. 574).

Kalina Serce

Kalina, która niczym detektyw bada drzewo genealogiczne swojej rodziny, łączy luźne wątki i poznaje ludzi, o których jej najbliżsi nie chcieli albo nie potrafili mówić. Piękna jest jej relacja z babcią, która musiała jej wystarczyć za ojca i matkę, trudna i szorstka relacja z wiecznie nieobecną Violettą, ciekawe obecne spokojne życie w Sokołowsku, w domu dawnego uzdrowiciela Bazyla Ochęduszki. Bator wspaniale wplata wielką historię w codzienne losy kobiet, pokazując jednocześnie ich bezbronność wobec przetaczających się wielkich wydarzeń, jak i siłę w radzeniu sobie z różnorakimi przeciwnościami losu. To w dużej mierze powieść o niezłomności i dzielności słabszej płci.

Portret mężczyzn

Jak zatem przedstawiona jest płeć silniejsza? Cóż, często po prostu jako mięso (kto wie, ten wie). Mężczyźni są albo nieobecni (Młody, Karol Murarz), albo jako siła niszczycielska (Hans Koch, Barnaba). Ukochany Barbary Mirek wniósł może chwilę oddechu, ale sądzę, że na dłuższą metę mógłby się okazać podobny do Młodego, szukający dalszych przygód i młodszych roczników. Panowie nie są zatem przedstawieni w zbyt pozytywnym świetle, często są tłuści, odrażający w swojej fizyczności, śmierdzący (Hans Koch, Claus de Schlauss, Barnaba), a korowód kochanków Violetty zdaje się to potwierdzać. Gorzko, gorzko to kobiecy świat, gdzie mężczyźni zdają się być tylko przelotnymi gośćmi.

Gorzko, gorzko

Skąd tytuł? „Gorzko, gorzko, powtarzam trzydziestoletnia, gdy boję się strachem odziedziczonym po tej małej silnej kobiecie, że stracę to, po co ośmieliłam się wyciągnąć ręce,” mówi Kalina (s. 549). To zaklęcie ma zmylić czyhający zły los, który tylko czeka, by odebrać wszystko, co dobre. To zakręcie wypowiadała także jej Babka, „która już rozumiała, że naprawdę traci się tylko to, co jest wiele warte” (s. 556). Gorzko.

Moja ocena: 8/10.


Joanna Bator, Gorzko, gorzko
Wydawnictwo Znak, Kraków 2020
Liczba stron: 656
ISBN: 978-83-240-6103-7

********************************************************************************

A female family saga

I started reading the bulky novel Bitter, Bitter by Joanna Bator twice. The first time I gave up after a few dozen of pages. The second time I got through the first chapters, in which I couldn't figure out who was who at first. The initial disappointment was replaced by great pleasure and joy that the book was so long. I really didn't want it to end.

Four generations

Bitter, Bitter tells the story of four generations of women - great-grandmother Berta Koch, a German, daughter of the butcher Hans, who became pregnant with the wandering Gypsy Youngster and gave birth to a daughter, Barbara. In the turmoil of war, the girl ends up with a Polish orphanage and is adopted by Maria and Jakub Serce, and so she becomes a Pole, Barbara Serce. From the union of a hard-working woman, now living in Wałbrzych with Barnaba, Violetta Serce is born, a girl with great hopes and unfulfilled ambitions, who leaves her daughter, Kalina, with her mother, and escapes from the hated attic into the big world. She appears only when Barbara has to disappear for a while, but as soon as the grandmother reappears, she abandons her child again.

Berta Koch

Each of these women is different and each strikes a different emotional chord, but each can also be understood. Young Berta, groped by her father Hans Koch and in his plans married off to a butcher's fture business partner, treated by her only parent (her mother died in childbirth) as something between a servant and a showpiece, loses her head to the dark-eyed traveling salesman Youngster. Bator vividly describes scenes of their lovemaking, as well as the character of the war cripple Claus de Schlauss, who watches everything from afar and is not entirely sane, and finally the common-sense Magda Tabach, a servant and foundling, who has nevertheless managed to arrange her life better than the naive Berta. The young Polish woman, who had been pushed around since early childhood, who had to endure unwanted advances from numerous guests during her service, looked very soberly at her closest friend's relationship with a traveling salesman and did not believe the promise of a shared future in Prague. The abandoned Berta's desire could not be fulfilled, and her broken heart pushed her to crime.

Barbara Serce

Her daughter Barbara partially repeated her mother's fate. Her first love, Mirek Maj, died in a motorcycle accident before her eyes, but had previously offered her three months of hard-to-believe happiness. It was Barbara's story and character that touched my heart the most. Another lover, constantly falling into alcoholic binges, gave Barbara years of agony and a daughter, Violetta, who quickly learned to run away from him. Only when the grandfather, having beaten the grandmother unconscious, began to make improper contact with her granddaughter, did Barbara take the most radical steps possible. What moves me about her character is also her obsessive collecting, filling the house with extras, uncontrollably accumulating objects. The senioress of the Serce family was unable to give love to her daughter, because she herself had not experienced love in childhood, but she was able to love her granddaughter and take good care of her.

Violetta Serce

Violetta (with a V and double t) is for me the most unpleasant character in the entire novel, but also the most invisible. Driven by the desire to live like in The Dynasty TV series, eternally dissatisfied with the options that life presented her, she misses the chance for happiness in the form of Karl Murarz, Kalina's father, abandons her own child and chases mirages. Her daughter sums it up bitterly: "She did what she did best, she waited for real life and great love" (p. 574).

Kalina Serce

Kalina, who, like a detective, examines the family tree of her family, connects loose threads and meets people that her closest ones did not want to or could not talk about. Her relationship with her grandmother, who had to suffice as a father and mother, is beautiful, her difficult and rough relationship with the eternally absent Violetta, and her current peaceful life in Sokołowsko, in the house of the former healer Bazyl Ochęduszka, is interesting. Bator wonderfully weaves a great story into the everyday fates of women, showing at the same time their defenselessness in the face of great events, as well as their strength in dealing with various adversities of fate. This is largely a novel about the stubbornness and courage of the weaker sex.

Portrait of men

So how is the stronger sex presented? Well, often simply as meat (who knows, knows). Men are either absent (Youngster, Karol Murarz) or a destructive force (Hans Koch, Barnaba). Barbara's beloved Mirek may have brought a moment of respite, but I think that in the long run he could turn out to be similar to Youngster, seeking further adventures and younger generations of females. Men are therefore not presented in a very positive light, they are often fat, repulsive in their physicality, stinking (Hans Koch, Claus de Schlauss, Barnaba), and the procession of Violetta's lovers seems to confirm this. Bitter, bitter is a woman's world, where men seem to be only passing guests.

Bitter, bitter

Where does the title come from? "Bitter, bitter, I repeat as a thirty years old, because I am filled with fear inherited from that small, strong woman, that I will lose what I dared to reach out for," says Kalina (p. 549). This apotropaic spell is to confuse the lurking evil fate, ensure it there is no sweetness, nothing good, nothing to be taken away. This chant was also uttered by her Grandmother, "who already understood that you really only lose what is worth a lot" (p. 556). Bitter summary. 

My rating: 8/10.

 

Author: Joanna Bator
Title: Bitter, bitter
Publishing House: Wydawnictwo Znak, Kraków 2020
Number of pages: 656
ISBN: 978-83-240-6103-7