Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2026

Tove Jansson, Listy (Brev från Tove Jansson)

Byłoby miło „spotkać się przy herbatce”, a jeszcze lepiej przy wódce

Styczeń z Tove Jansson niepostrzeżenie przeszedł w luty z Tove Jansson, a jeszcze dwie książki przede mną – Słoneczne miasto (dwie powieści w jednym tomie) i Kobieta, która pożyczała wspomnienia (zbiór opowiadań). Spora część ponurego, zimnego i ciemnego miesiąca została poświęcona na zapoznanie się z korespondencją fińskiej artystki, bo Listy to nie jest lektura na jeden wieczór.

Tak pięknie do mnie piszesz, chciałabym Cię przytulić

Listy do dość opasła książka, ze starannie przygotowanym wstępem i słowem od tłumaczki. Tom podzielony jest na rozdziały w zależności od tego, kto był adresatem korespondencji (z odpowiednim opisem tychże), i uporządkowany chronologicznie, czyli kiedy dana korespondencja się rozpoczęła. Mamy więc i wiadomości do rodziny od stęsknionej uczennicy ze Sztokholmu, potem listy do przyjaciół, jak choćby do Ewy Konikoff, która uciekła przed wojną do Stanów Zjednoczonych, listy do ukochanych obojga płci, do matki czy w końcu korespondencja z wydawcą. Każdy zbiór jest w trochę innym tonie, tak jak z każdym rozmawia się trochę inaczej, na inne tematy, w różnym stopniu zażyłości. Dla mnie pewne wyzwanie stanowiła jednostronność tej komunikacji – tom nie zawiera odpowiedzi, więc widać zawsze jedną stronę medalu i jedną osobę.

A ja już nie boję się tak filifionkowo katastrof

Tematyka tych listów jest różna – sprawy rodzinne i finansowe, temat II wojny światowej, który podzielił rodzinę (Faffan czyli Viktor Jansson, ojciec Tove, był zwolennikiem Hitlera, matka i córka miały odmienne poglądy i niepokoiły się powołaniem brata Tove, Per Olova, do wojska i jego niepewnym losem), utratę przyjaciół (część osób zginęła, część wyjechała), powojenną rzeczywistość, trudności z zaopatrzeniem, życie miłosne, obejmujące zarówno relacje z mężczyznami (Atos Wirtanen), jak i kobietami (Vivika Bandler, Tuulikki Pietilä), zażyłe, choć trudne relacje z matką, Signe Hammarsten Jansson, zwaną Ham. Świadectwo czasów, sytuacji historyczno-gospodarczej, ale i jednostkowej wrażliwości, wartości, preferencji.

Należy przyjmować dni jak prezenty

Chociaż wyniosłam z Listów silne poczucie przekroczenia jakiejś granicy prywatności, zaglądania w sfery całkowicie prywatne, to miałam okazję zobaczyć Tove jako osobę obdarzoną ogromnym poczuciem humoru i wrażliwości. O ilustrowanych przez siebie przygodach Alicji w krainie czarów pisała: „Bonnier chce, żeby były idylliczne, żeby pasowały do domu ludowego, ale ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jedynym odpowiednim ilustratorem tego patologicznego koszmaru byłby Hieronymus Bosch” (s. 426), o niektórych odwiedzanych przez siebie wystawach sztuki: „Iskra, która sprawiła, że wybrańcy chwycili za pędzel i wykonali te boskie dzieła, w niezrozumiały sposób nie przeniosła się na widza” (s. 27). Nawet w trudnych chwilach, których przecież nie brakowało, Jansson zachowuje pogodę ducha i spokój.

Mieszkańcy tego kraju są jak te rosomaki na swoich brzozach

Dla siebie wyniosę z tej książki piękne i nostalgiczne obrazy Finlandii – od tęsknoty Finów za domem zanim jeszcze z niego wyjadą, poprzez powolną wiosnę, aż po malarski opis późnej jesieni na Klovharun, ukochanej wyspie pisarki i jej partnerki Tuulikki:

Nigdy nie widziałam wyspy takiej, jaką jest teraz, kiedy nadchodzi jesień. Nie ma tu żadnych barw pożegnalnych, one się tylko wymazują, mieszanina zwięzłej szarości i brązu, wyspa kurczy się i jakby wciąga w deszcze, a może i wieczory są dramatyczne z tymi swoimi pustoszącymi zachodami i ławicami chmur. Ciemność na takiej wyspie jest taka, jakby stała na końcu świata, a wszystkie odgłosy potężniejszą i ma się wrażenie absolutnej samotności - natura przestaje być ramą twojego istnienia, wyrzuca cię na peryferie i wspaniale dominuje. Nagle jest tylko morze i wielkie dramatyczne jesienne sklepienia. Dziwne, im krajobraz robi się mniej przyjazny, tym mniej chce mi się stąd wyjeżdżać - miasto jako schronienie wydaje mi się groźne. (s. 430)

Z tym opisem Was zostawię, tak jak z decyzją, czy sięgać do Listów. U mnie poleżały ładnych parę lat, i gdyby nie noworoczny wyjazd do Finlandii, to pewnie czekałyby dalej. Nie żałuję lektury, ale też raczej do niej nie wrócę.

Moja ocena: 7/10.

Tove Jansson, Listy
Wybór i komentarze: Boel Westin i Helen Svensson
Tłumaczenie: Justyna Czechowska
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016
Liczba stron: 464
ISBN: 978-83-65282-50-7

**********************************************************************************

It would be nice to "meet over tea," or even better, over vodka

(The subtitles are inexact quotes from the Letters from Tove)

January with Tove Jansson imperceptibly turned into February with Tove Jansson, and I still have two books to read – Sun City (two novels in one volume, published in Poland by Marginesy Publishing House), and The Woman Who Borrowed Memories (a collection of short stories). A large part of the gloomy, cold, and dark month was devoted to reading the Finnish artist's correspondence, because Letters from Tove are not a one-night stand.

You write to me so beautifully, I'd like to hug you

Letters are a rather lengthy read, with a carefully prepared introduction and a word from the translator. The volume is divided into chapters depending on the recipient of the correspondence (with a foreword who was who), and arranged chronologically, meaning when each correspondence began. So we have messages to family from a homesick student in Stockholm, then letters to friends, such as Ewa Konikoff, who fled the war to the United States, letters to loved ones of both sexes, to her mother, and finally correspondence with the publisher. Each collection has a slightly different tone, just as each conversation is slightly different, on different topics, with varying degrees of intimacy. For me, the one-sided nature of this communication posed a challenge – the volume doesn't contain answers, so you always see one side of the coin, one speaker.

And I'm no longer so Fillyjonkily afraid of disasters

The topics of these letters are varied – family and financial matters, the topic of World War II, which divided the family (Faffan, as Viktor Jansson, Tove's father was nicknamed, was a supporter of Hitler; mother and daughter had different views and were worried about Tove's brother, Per Olov, being drafted into the army and his uncertain fate), the loss of friends (some died, others left), the post-war reality, supply difficulties, love life, including relationships with both men (Atos Wirtanen) and women (Vivika Bandler, Tuulikki Pietilä), and the close, though difficult, relationship with her mother, Signe Hammarsten Jansson, known as Ham. It's a testament to the times, the historical and economic situation, but also to individual sensitivities, values, and preferences.

Days should be accepted as gifts

Although my predominant impression from Letters is a strong sense of crossing some boundary of privacy, of peering into completely private spheres, I had the opportunity to see Tove as someone with a tremendous sense of humor and sensitivity. She wrote about the Alice’s Adventures in Wonderland she illustrated: "Bonnier wants them to be idyllic, to fit into a folk home, but I am increasingly convinced that the only suitable illustrator for this pathological nightmare would be Hieronymus Bosch" (p. 426). She wrote about some of the art exhibitions she visited: "The spark that made the chosen ones pick up the brush and create these divine works incomprehensibly didn't transfer to the viewer" (p. 27). Even in difficult moments, of which there were many, Jansson remains cheerful and calm.

The people of this country are like those wolverines on their birch trees

I will take away from this book beautiful and nostalgic images of Finland – from the Finns' longing for home before they even leave, through the slow pace of spring, to the picturesque description of late autumn on Klovharun, the beloved island of the writer and her partner Tuulikka:

You’ve never seen the island as it looks now, tipping over into autumn. There are no bright colours out here to signal departure, they are simply erased, a withered tangle of greys and browns, the island shrinks and is somehow absorbed into the rain and sea and the evenings are dramatic with their desolate sunsets and banks of cloud. The darkness on an island such as this is like standing at the end of the world and all the night sounds are intensified, giving an impression of utter solitude – nature no longer frames one’s existence, but hurls it to the periphery and imposes its sovereign domination. Suddenly it’s just the sea and vast, dramatic autumn skies. Oddly enough I feel less and less inclined to leave, the less benign my surroundings grow – the security of town is more menacing. (p. 430)

I'll leave you with this description, as with the decision whether to read Letters or not. I've had them for quite a few years, and if it weren't for my New Year's trip to Finland, they'd probably still be waiting. I don't regret reading them, but I probably won't return to them either.

My rating: 7/10.

Author: Tove Jansson
Title: Listy
Selection and commentary: Boel Westin and Helen Svensson
Translation: Justyna Czechowska
Publishing House: Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016
Number of pages: 464
ISBN: 978-83-65282-50-7

Existing English translation:
Author: Tove Jansson
Title: Letters from Tove
Selection and commentary: Boel Westin and Helen Svensson
Translation: Sarah Death
University of Minnesota, 2021

 

niedziela, 8 czerwca 2025

Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Pod dyskretną opieką Wielkich Mocy

Niespełniona obietnica

Wydana w 2024 roku przez Wydawnictwo Znak korespondencja dwójki Noblistów – Wisławy Szymborskiej, która ową korespondencję zainicjowała dwa razy, oraz Czesława Miłosza, to ładna literacka zabawka na jeden wieczór. Chociaż bardzo się na tę książkę cieszyłam jako na pewną ciekawostkę, to przyniosła mi ona spore rozczarowanie.

Historia pewnej przyjaźni

Trwająca w latach 1990-2004, a więc do końca życia Czesława Miłosza, korespondencja dwójki polskich poetów obejmuje w sumie 82 wymienione przesyłki, zawierające zarówno kartki pocztowe (w większości), jak i listy i dedykowane sobie wzajemnie książki. 55 przesyłek wysłała Szymborska, 27 Miłosz, który zresztą zdecydował się odpowiedzieć swojej koleżance po piórze dopiero po 3 wyklejance jej autorstwa. Listów wymienili między sobą naprawdę niewiele, choć wydawca zaznacza, że korespondencja nie jest kompletna. W tomiku jest ich zaledwie pięć, w tym jeden naprawdę – jak na Szymborską – długi. Od niego zresztą zbiór bierze swój tytuł. Chociaż książka wydana jest bardzo starannie, zeskanowane materiały poprzedza wstęp Piotra Wichy, a zamyka posłowie i nota edytorska Emila Pasierskiego, to kończąc czytać tomik zastanawiałam się, co dała mi ta lekka i barwna lektura?

Odcinanie kuponów

Nie mam wrażenia, żebym dowiedziała się czegokolwiek przełomowego. Na pewno dostrzegam ogromny podziw i pewną nieśmiałość Szymborskiej wobec Miłosza, i pewien pełen ciepła upór w podtrzymywaniu tej korespondencji. Wydaje się, że Szymborska przełamała lody i w pewnym momencie Miłosz nawet wyszukiwał dla niej co absurdalniejsze kartki w Stanach Zjednoczonych, wysyłając z literackim pozdrowieniem. Oboje na pewno darzyli się dużym szacunkiem i sympatią, ale to poetka wydawała się być bardziej zaangażowaną w tę ciekawą literacką relację. Dla mnie jest to bardziej zbiór ciekawostek, pokazujący znany już z innych tomików talent Szymborskiej do pełnych absurdu i poczucia humoru wyklejanek, który jednak nie wpuszcza czytelnika dużo dalej, w głąb tej znajomości. Mam niestety przykre wrażenie, że to trochę odcinanie kuponów od sławy nobliwych poetów, na zasadzie wszystko z metką Szymborska i Miłosz dobrze się sprzeda. Książka, pięknie wydana, tania nie jest (cena okładowa 64.99PLN). Wiele osób pewnie ją zakupi, wierząc w jej wartość i kryjącą się w niej obietnicę, która przy bliższym wglądzie okazuje się niespełniona.

Moja ocena: 6/10


Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Pod dyskretną opieką Wielkich Mocy
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024
Liczba stron: 264
ISBN: 978-83-8367-156-7

********************************************************************************

Unfulfilled Promise

Published in 2024 by Wydawnictwo Znak, the correspondence of two Nobel Prize winners – Wisława Szymborska, who initiated this correspondence twice, and Czesław Miłosz, is a nice literary gem for one evening. Although I was very excited about this book as a curiosity, it proved to be a disappointment for me.

The Story of a Friendship

The correspondence of the two Polish poets, which lasted from 1990 to 2004, i.e. until the end of Czesław Miłosz's life, includes a total of 82 exchanged parcels, containing both postcards (mostly) as well as letters and books dedicated to each other. Szymborska sent 55 parcels, Miłosz 27, and he decided to reply to his colleague after the third collage she authored. They exchanged very few letters, although the publisher notes that the correspondence might not be complete. There are only five of them in the volume, including one that is really long – as for Szymborska. The collection takes its title from it. Although the book is very carefully edited, the scanned materials are preceded by an introduction by Piotr Wicha (renowned Polish author, recently deceased), and closed by an afterword and editorial note by Emil Pasierski, when I finished reading the volume I wondered what this light and colourful reading had given me?

Collecting Dividends

I don't have an impression that I learned anything groundbreaking. I certainly notice Szymborska's great admiration and a certain shyness towards Miłosz, and a certain warm persistence in maintaining this correspondence. It seems that Szymborska broke the ice and at one point Miłosz even searched for the more absurd cards for her in the United States, sending them with literary greetings. They both certainly had great respect and sympathy for each other, but it was Szymborska who seemed to be more involved in this interesting literary relationship. For me, it is more of a collection of curiosities, showing Szymborska's talent for absurd and humorous collages, already known from other volumes, but it does not let the reader much deeper into this acquaintance. Unfortunately, I have the unpleasant impression that this is a bit of cashing in on the fame of the Nobel-winning poets, on the principle that anything with the Szymborska and Miłosz label will sell well. The book, beautifully published, is not cheap (cover price PLN 64.99). Many people will probably buy it, believing in its value and the promise hidden in it, which, on closer inspection, turns out to be unfulfilled.

My rating: 6/10


Authors: Wisława Szymborska, Czesław Miłosz
Title: Under the Discreet Care of Greater Forces (book not translated to English as of June’25)
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024
Number of pages: 264
ISBN: 978-83-8367-156-7

środa, 28 grudnia 2022

Karl Ove Knausgård, Jesień (Om høsten)

Najpiękniejszy pomnik rodzicielstwa

Jesień była pierwszą książką Karla Ovego Knausgårda, którą przeczytałam. W sumie zwlekałam z recenzją licząc na to, że zdołam przeczytać całą tetralogię z porami roku (jak cykl Ali Smith), ale niestety mi się nie udało. Dlatego zasiadam do tej mocno spóźnionej recenzji z późniejszą wiedzą o Mojej walce, ale braku znajomości zakończenia cyklu.

Zaskakująca treść w pięknej formie

Powieść podzielona jest na trzy części – wrzesień, październik i listopad, a każdą z nich rozpoczyna jeden dłuższy list do córki. Po nich następują półtorastronicowe impresje/szkice/eseje na dowolny temat, i w każdej części jest ich równo 20, a te dwie formy literackie rozdzielają obrazy Vanessy Baird. Część z nich to delikatne, subtelne akwarele, część nieco brutalistyczne obrazy olejne, kreślone grubą krechą pędzla. Wielkie brawa należą się Wydawnictwu Literackiemu za piękne wydanie tej książki. Papier jest kremowy, grubszy, obrazy norweskiej artystki kolorowe, a wydanie zachwyca minimalistyczną elegancją.

Chcę Ci pokazać świat

Cykl rozpoczyna się tak samo jak u Smith tomem jesiennym, a otwarcie jest mocne i zaskakujące – to apostrofa do nienarodzonej jeszcze, ale bardzo oczekiwanej, córki. Ojciec stara się opowiedzieć swojemu przyszłemu dziecku jak najwięcej, jakby przygotować je maksymalnie na to, co je tu czeka. W swoich krótkich wprawkach opowiada o rodzinie, domu, o zwykłych, znanych nam zjawiskach, ale przede wszystkim o swojej interpretacji świata. Ten tomik to intymna rozmowa ojca z dzieckiem, pełna bliskości, troski i otwartości. Jednocześnie teksty przypominają pisarskie wprawki, nie ma w nich żadnego porządku, a książkę można czytać w dowolnej kolejności, jakby rządził nią przypadek.

Pomnik dla urody świata

Dzięki znajomości cyklu Moja walka mogę powiedzieć, że Knausgårda nie idzie na żadne kompromisy, pisze, o czym mu się żywnie podoba. Porusza zarówno tematy związane z ciałem – sikanie, wargi sromowe, wymioty, oczy, z kulturą – pojawia się Gombrowicz, Tołstoj czy Flaubert, omawiana jest twórczość Van Gogha, czy wreszcie przedmioty codziennego użytku (kalosze, łóżka, samochody, worki foliowe). Pisarz stawia patchworkowy pomnik urodzie życia, co zresztą przyznaje na samym początku: „Pokazując Ci świat, moja maleńka, przekonuję się, że warto żyć” (s. 15) – pisze w pierwszym liście.

Filozoficzne zacięcie

Przyznam, że żadna z części Mojej walki nie miała w sobie takiej subtelności jak Jesień, takiego wyczulenia na piękno świata, być może również takiego zacięcia filozoficznego. Co prawda część czytelników zwraca uwagę, że przemyślenia Knausgårda są w dużej mierze oczywiste (samotność w cierpieniu, rozważania o rosochatej wierzbie), ale dla mnie zawsze podane były w zaskakującym kontekście albo w sposób, w który sama nigdy bym o czymś nie pomyślała. Na przykład rodzicielstwie pisze autor tak: „Rodzice dają dziecku życie, dziecko daje rodzicom nadzieję. To transakcja” (s. 89). Przyznam, że czytając Jesień, zastanawiałam się od razu, komu mogę ją pożyczyć ze względu na jej subtelne piękno. Może teraz, zimą, sama sięgnę po kolejną część, poobserwować, jak ojciec dalej tłumaczy dziecku świat.

 

Moja ocena: 7/10.  


Karl Ove Knausgård, Jesień
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Ilustracje: Vannesa Baird
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-08-06194-7

*********************************************************************

The most beautiful monument to parenthood

Autumn was the first Karl Ove Knausgård book I read. All in all, I delayed the review hoping that I would be able to read the entire tetralogy with the seasons (like the Ali Smith series), but unfortunately I did not succeed. That's why I'm sitting down to this long overdue review with later knowledge of My Struggle but no knowledge of the end of the cycle.

Surprising content in a beautiful form

The novel is divided into three parts - September, October and November, and each of them begins with one longer letter to his daughter. These are followed by page-and-a-half impressions/sketches/essays on any subject, and there are exactly 20 of them in each part, and these two literary forms are separated by Vanessa Baird's paintings. Some of them are delicate, subtle watercolors, some are slightly brutalistic oil paintings, drawn with a thick brush strokes. Great applause to Wydawnictwo Literackie for the beautiful edition of this book. The paper is creamy and thick, the paintings of the Norwegian artist are beautifully reprinted, and the edition impresses with its minimalistic elegance.

I want to show you the world

The cycle begins in the same way as in Smith's autumn volume, and the opening is strong and surprising - it is an apostrophe to the yet unborn, but very much awaited, daughter. The father tries to tell his future child as much as possible, as if to prepare the baby for what awaits it here. In his short essays he talks about family, home, about ordinary phenomena known to us, but above all about his interpretation of the world. This volume is an intimate conversation between father and child, full of tenderness, care and openness. At the same time, the texts resemble writing exercises, there is no order in them, and the book can be read in any order, as if it was ruled by chance.

A monument to the beauty of the world

Thanks to my knowledge of the My Struggle series, I can say that Knausgård does not make any compromises, he writes about what he likes. It touches on topics related to the body - pissing, labia, vomiting, eyes, to culture - Gombrowicz, Tolstoy and Flaubert appear, Van Gogh's work is discussed, and finally to everyday objects (wellingtons, beds, cars, plastic bags). The writer erects a patchwork monument to the beauty of life, which he admits at the very beginning: "By showing you the world, my little one, I am convincing myself that life is worth living" (p. 15) – he writes in his first letter.

Philosophical content

I admit that none of the parts of My Struggle had such subtlety as Autumn, such sensitivity to the beauty of the world, perhaps also such philosophical inclination. It is true that some readers point out that Knausgård's thoughts are largely obvious (loneliness in suffering, considerations about a forked willow), but for me they were always presented in a surprising context or in a way that I would never have thought of something myself. For example the author writes about parenthood: "Parents give life to a child, a child gives parents hope. It's a transaction” (p. 89). I must admit that while reading Autumn, I immediately wondered who I could lend it to because of its subtle beauty. Maybe now, in the winter, I will reach for the next part myself, watch how the father continues to explain the world to the child.

 

My rating: 7/10.

 

Author: Karl Ove Knausgård
Title: Autumn
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016
Translation: Milena Skoczko
Illustrations: Vannesa Baird
Number of pages: 240
ISBN: 978-83-08-06194-7