Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisława Szymborska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisława Szymborska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2025

Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Pod dyskretną opieką Wielkich Mocy

Niespełniona obietnica

Wydana w 2024 roku przez Wydawnictwo Znak korespondencja dwójki Noblistów – Wisławy Szymborskiej, która ową korespondencję zainicjowała dwa razy, oraz Czesława Miłosza, to ładna literacka zabawka na jeden wieczór. Chociaż bardzo się na tę książkę cieszyłam jako na pewną ciekawostkę, to przyniosła mi ona spore rozczarowanie.

Historia pewnej przyjaźni

Trwająca w latach 1990-2004, a więc do końca życia Czesława Miłosza, korespondencja dwójki polskich poetów obejmuje w sumie 82 wymienione przesyłki, zawierające zarówno kartki pocztowe (w większości), jak i listy i dedykowane sobie wzajemnie książki. 55 przesyłek wysłała Szymborska, 27 Miłosz, który zresztą zdecydował się odpowiedzieć swojej koleżance po piórze dopiero po 3 wyklejance jej autorstwa. Listów wymienili między sobą naprawdę niewiele, choć wydawca zaznacza, że korespondencja nie jest kompletna. W tomiku jest ich zaledwie pięć, w tym jeden naprawdę – jak na Szymborską – długi. Od niego zresztą zbiór bierze swój tytuł. Chociaż książka wydana jest bardzo starannie, zeskanowane materiały poprzedza wstęp Piotra Wichy, a zamyka posłowie i nota edytorska Emila Pasierskiego, to kończąc czytać tomik zastanawiałam się, co dała mi ta lekka i barwna lektura?

Odcinanie kuponów

Nie mam wrażenia, żebym dowiedziała się czegokolwiek przełomowego. Na pewno dostrzegam ogromny podziw i pewną nieśmiałość Szymborskiej wobec Miłosza, i pewien pełen ciepła upór w podtrzymywaniu tej korespondencji. Wydaje się, że Szymborska przełamała lody i w pewnym momencie Miłosz nawet wyszukiwał dla niej co absurdalniejsze kartki w Stanach Zjednoczonych, wysyłając z literackim pozdrowieniem. Oboje na pewno darzyli się dużym szacunkiem i sympatią, ale to poetka wydawała się być bardziej zaangażowaną w tę ciekawą literacką relację. Dla mnie jest to bardziej zbiór ciekawostek, pokazujący znany już z innych tomików talent Szymborskiej do pełnych absurdu i poczucia humoru wyklejanek, który jednak nie wpuszcza czytelnika dużo dalej, w głąb tej znajomości. Mam niestety przykre wrażenie, że to trochę odcinanie kuponów od sławy nobliwych poetów, na zasadzie wszystko z metką Szymborska i Miłosz dobrze się sprzeda. Książka, pięknie wydana, tania nie jest (cena okładowa 64.99PLN). Wiele osób pewnie ją zakupi, wierząc w jej wartość i kryjącą się w niej obietnicę, która przy bliższym wglądzie okazuje się niespełniona.

Moja ocena: 6/10


Wisława Szymborska, Czesław Miłosz, Pod dyskretną opieką Wielkich Mocy
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024
Liczba stron: 264
ISBN: 978-83-8367-156-7

********************************************************************************

Unfulfilled Promise

Published in 2024 by Wydawnictwo Znak, the correspondence of two Nobel Prize winners – Wisława Szymborska, who initiated this correspondence twice, and Czesław Miłosz, is a nice literary gem for one evening. Although I was very excited about this book as a curiosity, it proved to be a disappointment for me.

The Story of a Friendship

The correspondence of the two Polish poets, which lasted from 1990 to 2004, i.e. until the end of Czesław Miłosz's life, includes a total of 82 exchanged parcels, containing both postcards (mostly) as well as letters and books dedicated to each other. Szymborska sent 55 parcels, Miłosz 27, and he decided to reply to his colleague after the third collage she authored. They exchanged very few letters, although the publisher notes that the correspondence might not be complete. There are only five of them in the volume, including one that is really long – as for Szymborska. The collection takes its title from it. Although the book is very carefully edited, the scanned materials are preceded by an introduction by Piotr Wicha (renowned Polish author, recently deceased), and closed by an afterword and editorial note by Emil Pasierski, when I finished reading the volume I wondered what this light and colourful reading had given me?

Collecting Dividends

I don't have an impression that I learned anything groundbreaking. I certainly notice Szymborska's great admiration and a certain shyness towards Miłosz, and a certain warm persistence in maintaining this correspondence. It seems that Szymborska broke the ice and at one point Miłosz even searched for the more absurd cards for her in the United States, sending them with literary greetings. They both certainly had great respect and sympathy for each other, but it was Szymborska who seemed to be more involved in this interesting literary relationship. For me, it is more of a collection of curiosities, showing Szymborska's talent for absurd and humorous collages, already known from other volumes, but it does not let the reader much deeper into this acquaintance. Unfortunately, I have the unpleasant impression that this is a bit of cashing in on the fame of the Nobel-winning poets, on the principle that anything with the Szymborska and Miłosz label will sell well. The book, beautifully published, is not cheap (cover price PLN 64.99). Many people will probably buy it, believing in its value and the promise hidden in it, which, on closer inspection, turns out to be unfulfilled.

My rating: 6/10


Authors: Wisława Szymborska, Czesław Miłosz
Title: Under the Discreet Care of Greater Forces (book not translated to English as of June’25)
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024
Number of pages: 264
ISBN: 978-83-8367-156-7

niedziela, 19 lutego 2023

Magdalena Knedler, Klamki i dzwonki

Dlaczego nie we wszystkie romanse się wierzy

Po przeczytaniu powieści Nikt ci nie uwierzy Magdy Knedler co jakiś czas lubię sięgnąć do twórczości wrocławskiej pisarki, zwłaszcza, że książek jest naprawdę sporo. Doliczyłam się dwudziestu trzech powieści, ale pewnie o czymś zapomniałam. Do tej pory przeczytałam trzy, bo czytam średnio jedną rocznie - a to mniej, niż autorka obecnie wydaje. Tylko w 2022 ukazały się Narzeczona z powstania, Pani Labiryntu oraz Usta rzeźbiarki, więc chyba powinnam narzucić większe tempo. Klamki i dzwonki to czwarta powieść lokalnej artystki, i to widać. Chociaż książka nie zagrzeje miejsca ani w moim sercu, ani na półce, dostrzegam w niej dwie wartości.

Knedler pisze obecnie o wiele lepiej, niż w 2016 roku

Po pierwsze, dobrze, że pisarka zaczęła opierać swoje powieści na wydarzeniach historycznych czy biografiach. Dzięki temu w nowszych powieściach unika nudy i  sztampowości romansidła, w które to Klamki i dzwonki obfitują. Zakończenie jest przewidywalnej od pierwszej strony, bohaterów nie kupuję, a ich głosy zlewają mi się w jeden, potwornie przegadany. Eliza Ostaszewska, bibliotekarka i poetka, pracuje na pół etatu w bibliotece i dodatkowo utrzymuje się z korepetycji. Po śmierci rodziców ma ich mieszkanie do dyspozycji. Mimo kręcących się dookoła niej mężczyzn wciąż wspomina kolegę ze studiów, Alberta Dębskiego, oraz dwie łączące ich chwile – kawę rozlaną na tomik wierszy Baudelaire’a oraz wspólny taniec do piosenki Roxette na jakiejś domówce. Jak widać, to wystarczy, by 10 lat później nadal śnić o gościu. Oczywiście, para spotka się, kiedy dawna przyjaciółka Elizy, Helena Bukowska, która umiera na raka, poprosi ją o zostanie prawnym opiekunem jej jedynej córki, Agaty. Dziewczyny pokłóciły się, gdy ich wspólny kolega Rafał, podkochujący się w Elizie, przespał się z Heleną, a potem utonął w Odrze. Agata jest jego pogrobowym dzieckiem. W ten sposób Eliza zamieszka w domu Heleny, przejmie jej salon fryzjerski i zacznie się uczyć zawodu, a również spotka z Albertem, który jest obecnie prężnie działającym prawnikiem i jego kancelaria prawna Harpia zajmuje się sprawą pani Bukowskiej. Oczywiście zanim para się spotka będą myśleć i śnić o sobie intensywnie, a Eliza znajdzie w męskiej toalecie zegarek Alberta, który mu odda. I tak przez całą książkę.

Moje miasto Wrocław

Drugi plus tej powieści to Wrocław – przyjemnie jest czytać o znanych sobie ulicach czy miejscach, chociażby były to kliniki na Hirszfelda, dom klientki Alberta w Wysokiej czy Wrocławskie Żerniki, na których mieszkają Bukowskie. Najbardziej jednak rozbroiły mnie fragmenty o nieistniejącej już księgarni muzycznej Bemolika, która dla wielu wrocławian koło 40-stki była miejscem ważnym. Rozpoznawanie topografii swojego miasta w książce to nie lada przyjemność.

Nawet tytuł z wiersza Szymborskiej nie pomoże tej powieści

Na tym plusy się kończą i nawet literackie nawiązania – tytuł jest fragmentem wiersza Wisławy Szymborskiej Miłość od pierwszego wejrzenia, od którego pochodzi również sporo tytułów rozdziałów – nie ratują tej książki. Warto sięgać po nowszą literaturę Knedler, w których autorka pozbywa się maniery Elizy Ostaszewskiej, a rzetelnie i ciekawie przybliża niedaleką historię. Klamki i dzwonki dla mnie zdecydowanie na nie.

Moja ocena: 3/10.


Magdalena Knedler, Klamki i dzwonki
Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2016
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-8083-184-1

*******************************************************************************

Why not all romances are believable

After reading the novel Nikt ci nie uwierzy (No One Will Believe You, not translated to English as of Feb’23) by Magda Knedler, every now and then I like to reach for the works of the Wrocław’s writer, especially since there are a lot of them. I counted twenty-three novels, but I might have forgotten some. So far, I've read three, as I read an average of one a year - and that's less than the author currently publishes. Only in 2022, Narzeczona z powstania (The Bride of the Uprising), Pani Labityntu (The Lady of the Labyrinth) and Usta rzeźbiarki (The Sculptor's Mouth, all untranslated) were released, so I should probably impose a faster pace. Klamki i dzwonki (Doorknobs and Doorbells, untranslated to English as of Feb’23), published in 2016, is the fourth novel by a local artist, and it shows. Although the book will not take a place in my heart or on the shelf, I see two values in it.

Knedler writes much better now than she did in 2016

First of all, it's good that the writer started to base her novels on historical events or biographies. Thanks to this, in the newer novels, she avoids the boredom and cliché of romance novels, which is in abundance in Doorknobs and Doorbells. The ending is predictable from the first page, I don't buy the characters, and their voices merge into one, terribly overtly spoken. Eliza Ostaszewska, a librarian and a poet, works part-time in the library and additionally supports herself by tutoring. After the death of her parents, she has their apartment at her disposal. Despite the men hanging around her, she still remembers her friend from college, Albert Dębski, and two moments connecting them - coffee spilled on a book of Baudelaire's poems and dancing together to a Roxette song at some house party. As you can see, this is enough to still dream about the guy 10 years later. Of course, the couple will meet when Eliza's old friend Helena Bukowska, who is dying of cancer, asks her to become the legal guardian of her only daughter, Agata. The girls quarreled when their common friend Rafał, who had a crush on Eliza, slept with Helena and then drowned in the Odra River. Agata is his posthumous child. On her friend’s request, Eliza will live in Helena's house, take over her hair salon and start learning the profession, and as a side effect meet Albert, who is now a thriving lawyer and his law firm Harpia is dealing with Mrs. Bukowska's case. Of course, before the couple meets, they will think and dream about each other intensely, and Eliza will find Albert's watch in the men's bathroom, which she will give back to him. And so on throughout the book.

My city Wrocław

The second plus of this novel is Wrocław - it's nice to read about familiar streets and places, even if they were the hospital on Hirszfelda Street, Albert's client's house in Wysoka or Wrocławskie Żerniki, where the Bukowski family lives. However, I was most disarmed by the fragments about the now non-existent Bemolika music bookstore, which was an important place for many Wrocław residents, who are now in their 40s. Recognizing the topography of your city in a book is a real pleasure.

Even the title from Szymborska's poem won't help this novel

This is where the pluses end and even literary references - the title is a fragment of Wisława Szymborska's poem Love at First Sight, from which many chapter titles are also derived - do not save this book. It is worth reaching for the newer Knedler’s literature, in which the author gets rid of Eliza Ostaszewska's mannerisms, and reliably and interestingly presents the recent history. Doorknobs and Doorbells is a definite no for me.

My rating: 3/10.

Author: Magdalena Knedler
Title: Doorknobs and Doorbells
Publishing House: Novae Res, Gdynia 2016
Number of pages: 352
ISBN: 978-83-8083-184-1