piątek, 3 stycznia 2020

Leela Corman, Unterzakhn

Po tegorocznej edycji Buy a book Wrocławskiego hospicjum dla dzieci (6-7 września 2019) moja biblioteka rozrosła się o 45 pozycji, ale również tempo czytania dramatycznie wzrosło. Ubiegłe dwa tygodnie przyniosły lekturę pięciu bardzo nierównych książek, rozbudziły mój apetyt na czytanie i spełniły kilka bibliofilskich marzeń. Tak właśnie w moje ręce trafiła książka Unterzakhn Leelai Corman. Wyjątkowe jest to, że jest to powieść graficzna, niepierwsza, jaką przeczytałam, ale wielkiego doświadczenia i rozeznania na tym polu nie mam.

Różne jak dwie krople czystej wody

Unterzakhn to historia dwóch sióstr, Fanyi i Esther Feinberg, które wybierają zupełnie różne ścieżki. Fanya dostaje szansę na nieformalną edukację i pomaga w gabinecie Broni, kobiecie, która pomaga innym kobietom podczas porodów, potrafi wywoływać poronienie niezagrażające życiu matki, zna się na ziołach i naturalnych metodach antykoncepcji. Esther z kolei pociąga świat błyskotek, trafia do burdelu Pani Lucille jako pomocnica, uczy się tańca i w wieku 13 lat zostaje zgwałcona przez jednego z klientów. Zaczyna więc pracować jako prostytutka, zostaje zauważona podczas jednego z wodewilów przez wpływowego krytyka i mecenasa sztuki i zostaje jego nałożnicą. W tle toczy się wielka historia - zakochany w Fanyi Sal zaciąga się do wojska i podczas walk traci nogę. Ojciec sióstr, Izaak, stracił swoją rodzinę w pogromach kozackich w Rosji w 1895 roku i rok później przypłynął do Nowego Jorku statkiem. Mimo całej swojej wiedzy Fanya zachodzi w ciążę z Salem, decyduje się zatrzymać dziecko i umiera przy porodzie, a maleństwem opiekuje się jej "występna" siostra.

Prosta historia, głęboki przekaz

Corman udaje się oddać realia epoki, ciężkie życie imigrantów na początku XIX wieku i w latach 20-tych, rozkwit secesji, bliską i trudną relację sióstr. Dotyka również trudnej sytuacji kobiet, braku wpływu na możliwość decydowania o ilości dzieci, drastycznych środkach podejmowanych, by ograniczyć liczbę niechcianego potomstwa. Fanya uparcie odrzuca zaloty i oświadczyny Sala, który decyduje się w końcu ożenić z Theresą, dziewczyną z sąsiedztwa, której nie kocha, bo uważa, że małżeństwo to instrument opresji kobiet i nie przyniesie jej nic dobrego. W ten sposób również sama wyrządza sobie krzywdę, jak również rodzinie Sala i jemu samemu. Sal jest przekonany, że Fanya jest miłością jego życia, więc porzuca rodzinę i włóczy się po ulicach wielkiego miasta, szukając swojej ukochanej. Odnajduje ją jednak zbyt późno...

Strona graficzna

Czarno-białe ilustracje, prosta, ekspresywna kreska, ręcznie pisany tekst z dużą ilością dobrze znanych nam słów ("pirogn", "idiotke"), zapożyczeń z różnych języków, niepoprawnego, przekręconego angielskiego sprawa, że książka jest bardzo dynamiczna i czyta się ją (i ogląda) z wielką przyjemnością. Kobieca perspektywa i kobiece dramaty, a jednocześnie głębokie, skomplikowane relacje bohaterów sprawiają, że książka jest wiarygodna i naprawdę poruszająca. Z przyjemnością do niej wrócę!

Moja ocena: 7/10


Leela Corman, Unterzakhn
Publishing House: Schocken Books
New York, 2012
ISBN 978-0-8052-4259-1

______________________________________________________________________________

After this year's Buy a book edition of the Wrocław's hospice for children (September 6-7, 2019), my library grew by 45 items, but also the reading rate increased dramatically. The past two weeks have brought five very uneven books, aroused my appetite for reading and fulfilled several bibliophile dreams. That's how the book Unterzakhn by Leela Corman came into my hands. It is unique that it is a graphic novel, not the first one I've read, but I do not have much experience and insight in this field.

Different as two drops of pure water

Unterzakhn is the story of two sisters, Fanya and Esther Feinberg, who choose completely different paths. Fanya gets a chance for informal education and helps in the office of Bronia, a woman who helps other women during childbirth, can cause a miscarriage that does not threaten the life of the mother, knows herbs and natural methods of contraception. Esther, in turn, is attracted to the world of trinkets, goes to the brothel of Mrs. Lucille as a helper, learns to dance and at the age of 13 is raped by one of the clients. So she starts working as a prostitute, she is noticed during one of the vaudevilles by an influential art critic and patron and becomes his concubine. In the background the wold's history is going on - Sal, in love with Fanya, enlists in the army and loses his leg during the war. The father of the sisters, Isaac, lost his family in the Cossack pogroms in Russia in 1895 and a year later came to New York by ship. Despite all her knowledge, Fanya becomes pregnant with Salem, decides to keep the baby and dies at childbirth, and her baby is looked after by her "mischievous" sister.

Simple story, deep message

Corman manages to reflect the realities of the era, the hard lives of immigrants in the early nineteenth century and in the 1920s, the flourishing of secession, close and difficult relationships between the sisters. It also depicts the difficult situation of women, the lack of influence on the ability to decide on the number of children, drastic measures taken to limit the number of unwanted offspring. Fanya stubbornly rejects Sal's courting and proposal, so he finally decides to marry Theresa, a girl from the neighborhood he doesn't love. Fanya perceives marriage as an instrument of female oppression that will not bring her any good. In this way she also harms herself, as well as the Sal's family and himself. Sal is convinced that Fanya is the love of his life, so he abandons his family and wanders the streets of the big city, looking for his beloved. However, he finds her too late ...

On the graphic side of the novel

Black and white illustrations, a simple, expressive line, handwritten text with a lot of well-known words ("pirogn", "idiot"), borrowings from various languages, incorrect, distorted English, the book is very dynamic and makes a great read. The female perspective and female dramas, as well as the deep, complicated relationships of the characters make the book credible and really moving. I will be happy to come back to it!


My rating: 7/10


Author: Leela Corman
Title: Unterzakhn
Publishing House: Schocken Books

New York, 2012
ISBN 978-0-8052-4259-1

czwartek, 2 stycznia 2020

Jørn Lier Horst, Psy gończe (Jakthundene)

Faza na kryminały Jørna Liera Horsta twa u mnie w najlepsze. Norweski pisarz i tym razem nie rozczarowuje, ale i nie zachwyca.

Komisarz Wisting dba o nieposzlakowany wizerunek swojej przeszłości

Książki Horsta są zawsze lekko retrospektywne. Tym razem przebiegły przestępca Rudolf Haglund wraca zza krat, by odsunąć komisarza z jego funkcji za niedopełnienie obowiązków służbowych. W tle toczy się śledztwo dotyczące porwania nastoletniej Linnei Kaupang. Ale po kolei. 17 lat wcześniej opinia publiczną wstrząsnęło porwanie Cecilii Linde. Nastoletnia córka bogatego przedsiębiorcy zaginęła podczas joggingu. Nazbyt pochopnie ujawnione szczegóły śledztwa popchnęły porywacza w stronę zbrodni i ciało Cecilie zostało wkrótce odnalezione. O zbrodnię oskarżono Rudolfa Haglunda - jego auto widziano w okolicy w czasie popełnienia zbrodni, a niedopałek znaleziony na miejscu porwania ze śladami jego DNA rozwiał wszelkie wątpliwości.

Wiele lat później okazało się, że obciążający dowód został podłożony przez zdeterminowanego policjanta i pochodził z czasu przesłuchiwania podejrzanego. Za nieprawidłowości oskarżony i zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych po 31 latach pracy zostaje Wisting.

Niemal jednocześnie z odgrzebaniem starej sprawy znika Linnea Kaupang. Wisting nie może brać udziału w śledztwie, wszczyna jednak swoje prywatne dochodzenie, które oczywiście zakończone jest sukcesem.

Mocne strony Horsta

Proza Horsta jest umocowania w jego wieloletnim doświadczeniu jako szefa wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold. W jego powieściach nie ma pochopnych wniosków, za to dużo szczegółów dotyczących prowadzenia śledztwa, strony technicznej, procedur, metod działania policji. To fantastycznie pokazuje ogrom pracy dokumentacyjnej i śledczej, którą muszą przeprowadzić policjanci, by wpaść na właściwe ślady i połączyć ukryte zależności.

Na pewno drugą mocną stroną są ciekawie i wiarygodnie zarysowane postaci. Wistinga łączy bardzo mocną relacja z córką Liną, dziennikarką śledczą pracującą dla gazety VG. To Lina ze swoim świeżym umysłem uwalnia ojca od krępujących jego osąd przekonań i uprzedzeń i pozwala mu spojrzeć na całą sprawę świeżym okiem. Line jest odważna na granicy brawury i nie cofnie się przed niczym, by zdobyć dobry materiał. Wisting szanuje ją i ceni, a jednocześnie cały czas pozostaje kochającym ojcem.

Mocno podkreślony jest również fakt, ile kosztuje komisarza jego praca. To rodzaj powołania, przez który rozpada się jego związek z Suzanne, trudno też mówić o jakimkolwiek życiu osobistym czy hobby poza pracą. Nie ma na to czasu ani energii.

Rozczarowanie

Mimo niewątpliwie mocnych stron książki Psy gończe delikatnie mnie rozczarowały. Po pierwsze - na pewno ze względu na ilość nagród, którymi zostały obsypane - Nagroda Martina Becka z 2014 roku od Szwedzkiej Akademii Kryminału, Nagroda Szklanego Klucza z 2013 roku za najlepszy skandynawski kryminał, czy wreszcie Nagroda Rivertona z 2012 roku za najlepszy norweski kryminał. Spodziewałam się fajerwerków. Przede wszystkim główny bohater wydał mi się zbyt kryształowy i idealny. Choć nie brakuje mu autorefleksji i sporej dawki krytycznego spojrzenia, to nawet rzucający na niego oskarżenia Rudolf szanuje go i pragnie mu pomóc. Nadal nie wiem, dlaczego. Dwa - Wisting wraz z córką Liną, a potem drobną pomocą przyjaciół z policji sam rozwiązuje dwa śledztwa i odnajduje uprowadzoną dziewczyną. Stawia to norweski wydział śledczy w dość niekorzystnym, a przede wszystkim niewiarygodnym świetle. Co prawda wraz ze zniknięciem Wistinga znika mentor i niewątpliwy autorytet, a skupiony przede wszystkim na sobie swojej karierze zastępca, Audun Vetti, kompletnie nie daje sobie rady z prowadzeniem śledztwa, ale to chyba nie oznacza, że doświadczeni koledzy Wistinga nagle zapadli się pod ziemię.

Książka ma charakterystyczny ponury klimat, jest również gotowym scenariuszem filmowym. Horst rysuje swoje sceny niczym ujęcia filmowe, potrafi zaskoczyć swojego czytelnika, zbudować nastrój, uderzyć siłą swojego obrazu. To nadal kawał dobrej kryminalnej prozy, nawet jeśli miejscami szwy fabuły lekko się rozłażą.

Moja ocena: 6/10

Jørn Lier Horst, Psy gończe
Wydawnictwo Smak słowa
Sopot 2015
Tłumaczenie: Milena Skoczko
ISBN: 978-82-64846-15-1

____________________________________________________________________


My fascination with the detective stories by Jørn Lier Horst keeps on going. The Norwegian writer does not disappoint this time, but also he does not impress.

Commissioner Wisting takes care of the good repute of his past

Horst's books are always slightly retrospective. This time, the cunning criminal Rudolf Haglund returns from behind bars to remove the commissioner from his function for not fulfilling his official duties. In the background there is an investigation of the kidnapping of a teenage girl Linnea Kaupang. But first things first. 17 years earlier, the public has been shocked by the kidnapping of Cecilia Linde. The teenage daughter of a wealthy entrepreneur went missing while jogging. Too hasty disclosure of the details of the investigation pushed the hijacker towards murder and Cecilia's body has soon been found. Rudolf Haglund was accused of the crime - his car has been seen in the area at the exact time of the kidnapping, and the cigarette butt found at the place of abduction with traces of his DNA dispelled all doubts.
Many years later, it turned out that the incriminating evidence was laid by a determined policeman and came from the time of the interrogation of the suspect. Wisting is therefore accused of irregularities and suspended in performing official duties after 31 years of work.
Almost simultaneously with the digging out of the old case, Linnea Kaupang disappears. Wisting cannot participate in the investigation, but he initiates his private one, which of course is successful.

Horst's strengths

Certainly, one strong point of Horst's prose are interesting and credibly outlined characters. Wisting has a very strong relationship with his daughter Lina, an investigative journalist working for the VG newspaper. It is Lina who, with her fresh mind, frees her father from his convictions and prejudices and allows him to look at the whole matter with a fresh eye. She is brave on the border of bravado and will not stop at nothing to get a good material for her journalism. Wisting respects and values ​​her, but at the same time he remains a loving father.

Horst's prose is grounded in his many years of experience as the head of the Vestfold Police District Investigation Department. There are no hasty conclusions in his novels, but many details about the investigation, technical side, procedures and methods of police operation. This fantastically shows the enormity of documentary and investigative work that police must carry out to get to the right footsteps and find out the hidden links.

The fact how much does the work cost the commissioner is also strongly emphasized. This is the kind of a vocation that breaks down his relationship with his girlfriend Suzanne, and it's hard to talk about any personal life or hobby outside of work. There is neither time nor energy for that.

Disappointment

Despite the undoubted strengths of the book, The Hinting Dogs have gently disappointed me. First of all - certainly due to the number of awards they have been showered with - the Martin Beck Award of 2014 from the Swedish Crime Academy, the Glass Key Award of 2013 for the best Scandinavian detective story, and finally the Riverton Award of 2012 for the best Norwegian detective story. I expected something extraordinary. First of all, the main character seemed too crystal and perfect to me. Although he often reflects on his own actions and possesses a critical look, even the accusing Rudolf respects him and wants to help him. I still don't know why. Two - Wisting along with his daughter Lina, and then with a little help from friends from the police, solves two investigations and finds the abducted girl. This puts the Norwegian investigation department in a rather unfavorable and, above all, unbelievable light. Admittedly, with the disappearance of Wisting, the mentor and undoubted authority disappears, and the deputy focused primarily on his career, Audun Vetti, completely fails to conduct the investigation, but this probably does not mean that the experienced colleagues of Wisting suddenly disappear into nowhere.
The book has a characteristic gloomy atmosphere, it is also a ready-made film script. Horst draws his scenes like film shots, he can surprise his reader, build a mood, strike the reader with the power of his image. It is still a piece of good criminal prose, even if the stitching of the plot shows some misgivings.

My rating: 6/10

Author: Jørn Lier Horst
Title: The Hunting Dogs

Publishing House: Smak słowa
Sopot 2015
Translation: Milena Skoczko
ISBN: 978-82-64846-15-1

Roald Dahl, Charlie i fabryka czekolady (Charlie and the Chocolate Factory)

Legendarna i dwukrotnie filmowana książka Roalda Dahla z 1964 roku nadal porusza wyobraźnię - tak młodszych, jak i starszych czytelników.

Największa fabryka czekolady na świecie i jej goście

Fabuła jest prosta. W niewielkim miasteczku stoi ogromna fabryka czekolady Williego Wonki, największa na całym świecie. Na początku swojego istnienia była obsługiwana przez ludzi, ale ponieważ nielojalni pracownicy sprzedawali sekrety swojego pracodawcy, genialny wynalazca Wonka zamknął swoje podwoje przed ludźmi. Krótko zamknięta fabryka wkrótce uruchomiła się ponownie, ale nie wiadomo było, kto w niej pracuje. Po wielu latach świat zelektryzowała wiadomość, że fabrykę będzie mogło odwiedzić tych pięcioro szczęśliwców, którzy w produktach Wonki znajdą szczęśliwe kupony - zaproszenia.

Rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo. Każdy liczył na szczęśliwy los, i rzeczywiście wkrótce zaczęli się pojawiać szczęśliwcy. Pierwszym z nich był Augustus Gloop - otyły chłopiec, który w zasadzie żywił się tylko i wyłącznie czekoladą. Druga była Veruca Salt, choć w jej przypadku trudno mówić o szczęściu,  a bardziej o statystyce. Ojciec Veruki miał fabrykę orzeszków, kupł ogromny ładunek czekolady i polecił pracownicom ze swojej fabryki zająć się jej rozpakowywaniem. W czwartym dniu tej morderczej pracy jedna z kobiet rozpakowała upragnione zaproszenie. Trzecia osoba, która znalazła kupon, to wiecznie żująca gumę dziewczynka,Violet Beauregarde, która usiłuje pobić rekord świata w żuciu jednego kawałka (który czasami przechowuje przyklejony za uchem). Czwarty był Mike Teavee - chłopiec, który większość swojego czasu spędzał przed telewizorem (na co wskazuje zresztą fonetyczny odczyt nazwiska). Ostatnim był Charlie Bucket - pochodzący z bardzo ubogiej, ale dość kompletnej rodziny. Mieszka w strasznych warunkach z czwórką  dziadków, mamą i tatą. Jego ojciec, utrzymujący całą czeredkę, pracuje w fabryce pasty do zębów i zajmuje się zakręcaniem jej tubek, co kokosów nie przynosi. Chłopiec za znalezionego na ulicy dolara kupuje dwie tabliczki czekolady, i w drugiej znajduje złoty kupon. 

Czterech dzieciów głównych i jeden anioł

Postaci dziecięce stanowią żywe przedstawienie rozmaitych grzechów - dzieci są krnąbrne, rozpuszczone, nieposłuszne, przemądrzałe i roszczeniowe, za wyjątkiem anielskiego Charliego. Każde z nich, oprócz chłopca, spotyka więc zasłużona kara, a Charlie otrzymuje całą fabrykę, która zapewni dostatnie życie rodzinie. Nieprzypadkowe są również ich imiona - Veruca to kurzajka, Mike TV, Violet przybiera kolor jagodowy po zjedzeniu gumy w smaku trzydaniowego obiadu. Charlie nosi bardzo powszechne nazwisko (Wiadro), by podkreślić pochodzenie z klasy robotniczej.

To, co urzeka w powieści Dahla, to jego nieograniczona wyobraźnia, niesamowite opisy fabryki i produkowanych w niej słodyczy (odradzam czytanie na czczo), które łączą wiele zmysłów. W fabryce unoszą się niesamowite zapachy, czekolada ma różne kolory i smaki, a pracujące w niej Umpa Lumpy śpiewają coraz to nowe piosenki. Książka jest zatem naprawdę wspaniałą pożywką dla wyobraźni. Jednocześnie Dahl wznosi się na nowe poziomy absurdu i gry słownej - do jajka sadzonego potrzeba tylko dobrego miejsca do siedzenia, etc. Przypomina w tym Lewisa Carolla, a świat fabryki przypominał mi nieco Podróże Guliwera Jonathana Swifta (może stąd to odniesienie do jajek).

Nie taka czekolada słodka, jak się wydaje

Miałam jednak wrażenie, że książka się mocno zestarzała. Chociaż swego czasu na pewno była mocno nowatorska, bo pokazywała dorosłych w złym świetle, rodziców, którzy rozpuszczali własne dzieci, mylili się, mieli wady. Jednak sposób, w który Willi Wonka odnosi się do niektórych dzieci (zwłaszcza do Mike'a Teavee), jest przykry i nieadekwatny. Dzieci okazują ciekawość, a na zakazy, nie poparte zazwyczaj odpowiednim wyjaśnieniem, reagują z dużym dystansem i brakiem poszanowania. Testują granice dozwolonego. Mało wiarygodne wydawało mi się również mało aktywne podejście opiekunów do wypadków swoich dzieci - kiedy Augustus Gloop wpada do czekoladowej rzeki, jego ojciec nie chce zdjąć kosztownej marynarki, by skoczyć i go ratować.

Podsumowując - przyjemna, choć momentami niepokojąca rozrywka pobudzająca wyobraźnię.


Moja ocena: 6/10


Roald Dahl, Charlie i fabryka czekolady (audiobook)
SIW Znak, 2015
Tłumaczenie: Magdalena Heydel
Czyta: Wojciech Żołądkowicz
ISBN: 978-83-943288-1-8

_____________________________________________________________________________

The legendary and twice filmed book by Roald Dahl from 1964 still moves the imagination of both younger and older readers.

The largest chocolate factory in the world and its guests

The story is simple. In a small town stands a huge chocolate factory of Willie Wonka, the largest in the whole world. At the beginning of its existence it was served by people, but because disloyal employees sold the secrets of their employer, the genius inventor Wonka closed his doors to people. The short-closed factory soon restarted, but it was not known who worked in it. After many years, the world has been electrified by the news that the five lucky people who could find lucky coupons - invitations - could visit the factory.

The real madness began. Everyone was hoping for a lucky fate, and the lucky ones soon began to appear. The first of them was Augustus Gloop - an obese boy who basically ate only chocolate. The second was Veruca Salt, although in her case it is difficult to talk about happiness, and more about statistics. Veruka's father owned a peanut factory, bought a huge load of chocolate and instructed employees from his factory to unpack it. On the fourth day of this murderous work, one of the women unwrapped the longed-for invitation. The third person who found the coupon is the eternally chewing girl, Violet Beauregarde, who tries to break the world record in chewing one piece (which she sometimes stores stuck behind the ear). The fourth was Mike Teavee - a boy who spent most of his time in front of the television (as evidenced by the phonetic reading of the name). The last was Charlie Bucket - from a very poor but quite complete family. He lives in terrible conditions with his four grandparents, mother and father. His father, who holds all four, works in a toothpaste factory and deals with screwing up tubes, which does not bring coconuts. The boy buys two chocolate bars for the dollar he finds on the street, and finds a gold coupon in the other.

4 deadly children and one angel

Children's characters are a vivid representation of various sins - children are wayward, dissolved, disobedient, tricky and claimful, with the exception of the angelic Charlie. Each of them, apart of the boy, meets a well-deserved punishment, and Charlie receives the entire factory that will ensure a prosperous life for his family. Also children's names are not accidental - Veruca is a wart, Mike TV, Violet turns blue after eating gum in the taste of a three-course dinner. Charlie bears a very common surname (Bucket) to emphasize his working-class descent.

What mesmerizes the reader of Dahl's novel is the unlimited imagination, amazing descriptions of the factory and the sweets it produces (I advise against reading on an empty stomach), which connects many senses. The factory is filled with amazing aromas, chocolate has different colors and flavors, and Umpa Lumpas working in it sing new songs all the time. The book is therefore really a great medium for the imagination. At the same time, Dahl rises to new levels of absurdity and word play. It resembles Lewis Caroll, and the world of the factory reminded me a bit of Gulliver's Travels by Jonathan Swift.

The chocolate not as sweet as it seems

However, I had the impression that the book has grown old. Although at one time it certainly was very innovative, because it showed adults in a bad light, parents who spoiled their own children, were wrong, had flaws. However, the way in which Willi Wonka treats some children (especially Mike Teavee) is annoying and inadequate. Children show curiosity, and react to restrictions, usually not supported by an appropriate explanation, with great detachment and disrespect. They test the limits of what's allowed. The caretaker's approach to the accidents of their children also seemed unreliable to me - when Augustus Gloop falls into the chocolate river, his father does not want to take off the expensive suit to jump and save him.

In summary - pleasant, though sometimes disturbing entertainment that stimulates the imagination.



My rating: 6/10


Author: Roald Dahl
Title: Charlie and the Chocolate Factory (audiobook)
Publishing House: SIW Znak, 2015
Translation: Magdalena Heydel
Read by: Wojciech Żołądkowicz
ISBN: 978-83-943288-1-8


María Hesse, Frida Kahlo Biografia (Frida Kahlo. Una biografía)


Są książki do czytania i są książki do oglądania. Frida Khalo Marii Hesse należy do tej drugiej kategorii. To z pietyzmem wydana biografia słynnej artystki, przedstawiająca dokładnie tyle szczegółów z życia artystki, ile warto znać.


Cierpienie uwolnione


"Jeśli zamkniesz swoje cierpienie w sobie, ryzykujesz, że pożre Cię od środka" - takie motto od samej bohaterki przyświeca książce. Frida naprawdę miałaby na co narzekać: jej matka cierpiała na niedobór kwasu foliowego w ciąży, przez co Frida urodziła się z jedną nogą krótszą i musiała mieć operację kręgosłupa. Potem w wyniku wypadku komunikacyjnego młoda Frida prawie straciła życie, miała miednicę złamaną w trzech miejscach, jedenaście złamań w prawej nodze, a narządy płciowe przebite przez żelazny pręt, który spowodował też zapalenie otrzewnej. Artystka nie donosiła żadnej ze swoich ciąż, a pragnienie posiadania dziecka trawiło ją do końca życia. Jej mąż, Diego Rivera, wielokrotnie ją zdradzał i para się rozstawała.



Jednak potrafiła przekuć swoje potworne cierpienie w niepokojącą sztukę, uzewnętrznić, unaocznić je bez pomocy słów. Jej najważniejsze obrazy, podsumowane na końcu książki, pokazują ogrom jej bólu, ale również radości istnienia, i meksykańskiego przenikania się życia i śmierci. To pocieszające, że o tak trudnych i przygnębiających tematach można opowiadać tak lekko.

Podążając za Fridą autorka bardzo wiele treści oddaje za pomocą swoich ilustracji, które są proste, ale wysmakowane i czytelne. Warto po tą pozycję sięgnąć choćby po to, by obejrzeć życie wielkiej artystki w obrazach.

Moja ocena: 7/10

María Hesse, Frida Kahlo. Biografia
Wydawnictwo Sonia Draga, seria Młody Book
Katowice 2018
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
ISBN: 978-83-8057-265-2

_______________________________________________________________________________

There are books to read and there are books to admire. Frida Khalo by Maria Hesse belongs to the second category. This is a biography of the famous artist, revealing the exact amount of details about her life that one's supposed to know.

Suffering released

"If you keep your suffering inside you, you risk being devoured from the inside" - this is the motto of the book from the heroine herself. Frida really had a lot to complain about: her mother suffered from folic acid deficiency during pregnancy, which resulted in Frida being born with one leg shorter and a necessity of spinal surgery. Then, as a result of a traffic accident, young Frida almost lost her life, her pelvis was broken in three places, eleven fractures in her right leg, and genitals pierced by an iron rod, which also caused peritonitis. The artist suffered several miscarriages, and the desire to have a child consumed her for the rest of her life. Her husband, Diego Rivera, cheated on her many times and the couple parted.



However, she was able to transform her monstrous suffering into disturbing art, externalize it, visualize it without words. Her most important paintings, summarized at the end of the book, show the enormity of her pain, but also the joy of existence, and the Mexican penetration of life and death. It is comforting that such difficult and depressing subjects can be expressed.

Following Frida, the author gives a lot of content using her illustrations, which are simple but tasteful and legible. It is worth reaching for this position if only to watch the life of a great artist through her paintings.


My rating: 7/10


Author: María Hesse
Title: Frida Kahlo. A Biography
Publishing House: Sonia Draga, Młody Book Series
Katowice 2018
Translation: Tomasz Pindel
ISBN: 978-83-8057-265-2

Ignacy Karpowicz, Miłość


Moja pierwsza książka Karpowicza. Dużo słyszałam o Sońce, ale akurat padło na nowszą pozycję. Połknięta w dwa dni mimo swoich 280 stron. Swój obecny stan określiłabym jako ostrożne zauroczenie.

Piękno - Prawda - Dobro
Powieść podzielona jest na sześć rozdziałów, ale na trzy części: Piękno i rozdział drugi, Prawda i rozdział czwarty, Dobro i rozdział szósty. Historie tytułowe są rozrzucone od siebie tematycznie i czasowo, jak również stylistycznie. Pierwsza nawiązuje do prozy Jarosława Iwaszkiewicza, jak i do postaci samego autora i jego romansu z Jerzym Błeszyńskim. Narratorem jest żona pisarza Anna, w której głowie rodzą się pewne podejrzenia. W Prawdzie opisana jest historia Albertyny, studentki zakochanej w synu ministra, Mateuszu. Podczas imprezy u niego dziewczyna wraz z Mateuszem i jego najbliższym przyjacielem Bartkiem zażywają tabletki prawdy ttt i tak Mateusz dowiaduje się, że Albertyna jest w nim zakochana. Chłopak postanawia wyjechać z nią do Berlina, by tam spotkać się z czekającym na niego Bartkiem, ale Albertyna się na to nie zgadza. Partia rządząca, Prawo i Swoboda, po wykonaniu testu prostoty płciowej odkrywa, że Mateusz jest odwrotnikiem (czyli homoseksualistą). Ponieważ chłopak odmawia dobrowolnego poddania się zabiegowi korygującemu polegającemu na wypaleniu części kory mózgowej (by odwrócić homoseksualizm), aktywowana zostaje procedura naprawcza. Jednorazowo nieodwracalna. Tutaj z kolei nawiązania do Roku 1984 Orwella wraz z nowomową są bardzo czytelne. W rozdziale Dobro młody książę Jedwabny cieszy się przez rok towarzystwem swojego przyjaciela Słomianego, by niechcący wydać na niego wyrok banicji. Przyjaciel powraca jednak po wielu latach przeprowadzić swojego ciężko chorego na dżumę przyjaciela na drugą stronę i samemu wkrótce umrzeć. Tutaj nasuwa mi się podobieństwo do Dżumy Camusa. Rozdziały 2, 4 oraz 6 to prywatna historia narratora, od wypierania swojego homoseksualizmu i uznawania go za zdradę ciała, poprzez ciężką chorobę (zator płucny który prawie zabił bohatera), po poznanie Zbyszka i postawienie wszystkiego na jedną kartę.
Te trzy elementy spotykają się w tytule książki: "Gdybyśmy się nie spotkali, nigdy nie zrozumiałbym, że dobro, prawda i piękno biorą swój początek w miłości", pisze autor w podziękowaniu (s. 290).
Temat homoseksualizmu i akceptacji samego siebie
Mogę się tylko domyślać, jak trudne i osobiste było napisanie tej książki dla Karpowicza. Jest to bardzo intymna spowiedź, chroniąca jednak ukochaną osobę i sporą strefę prywatności. Książka jest napisana w bardzo delikatny sposób, nie jest ani agresywna ani nie szokuje brudnymi detalami. Za tą subtelność jestem Karpowiczowi wdzięczna.
Człowiek z własnej woli nigdy nie wybierze samotności. S. 122
Najpiękniejsze w czytaniu książek jest to, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie, inny zachwycający detal, innego ciekawego bohatera. Te wybory nie zawsze się powtarzają i stąd potem takie ciekawe dyskusje o literaturze.
Mnie w Miłości urzekło podejście do rodziny i widoczna bliskość. Po udarze o wypadku zostaje poinformowana matka:

Patrzyłem w dobrą, kochaną twarz i to wtedy pomyślałem, że nie musiałem podawać telefonu do niej. Powinienem był jej tego oszczędzić. Tak myślałem wtedy, teraz wiem, że nie możemy oszczędzić cierpienia naszym bliskim, jeśli sami cierpimy. Dlatego obejmujemy ich ramionami słowa "bliscy", bo oni cierpią z nami. (s. 106)

Z matką wiążą go szczególnie bliskie relacje:
Wzięła by na siebie upokorzenie i słabość, których doświadczałem, tak jak ja wziął bym na siebie upokorzenie i słabość, których ona mogłaby doznać. Nieślibyśmy swoje ciężary nawzajem, jak już nieraz wcześniej. (s. 116)
To również rodzina dodawała narratorowi sił po przebytym udarze:
Tej szansy nie dał mi Bóg. Nikt z moich bliskich w niego nie wierzył. Tę szansę ofiarowali moi bliscy, ich wielka miłość do mnie i troska. I ja sam też dałem sobie tę szansę. Postanowiłem, że również we własnych oczach zasługuję na coś więcej niż pogardę. Postanowiłem, że ja również zasługuję na szczęście. Bo to było, nie oszukuję się, postanowienie. (s. 124)
No, to o rodzinie już chyba starczy. Warto tylko zauważyć, że jak wszędzie relacje potrafiły być napięte, ludzie schowani za ścianą milczenia lub lękiem braku akceptacji. Jednak ciepło w relacjach między matką a synem i dojrzałość ich relacji są niemal namacalne.
Babcia jako kotwica
Jest też w rodzinie narratora postać szczególnie mocna i wyrazista, która daje mu siłę i odwagę. Taką właśnie osobą chciał zostać, gdy dorośnie:
Starzec na sali, tak dla mnie przejmujący, przypominał mi, że jako malec na pytanie i to, kim chcę zostać, gdy dorosnę, odpowiadałem: "babcią". Najpierw śmiano się z mojej odpowiedzi, później podśmiewano się ze mnie, aż wreszcie pouczano bez uśmiechu, że to niestosowne i niemożliwe. A ja naprawdę miałem ambicje zostania w przyszłości najlepszym człowiekiem na ziemi, a najlepsza bez cienia wątpliwości była babcia (...) s. 122
Tak żywe uczucia do Babci są zresztą wyjaśnione:
Wielbiłem babcię. (...) Ona jedna nigdy mnie nie karciła i nie oceniała. Nie dzieliła zachowań na chłopięce i dziewczęce, stosowne i niestosowne, mądre i głupie. Jedyny podział jaki uznawała, był podziałem na bezpieczne i niebezpieczne. Pozwalała mi na bycie po prostu mną, jej ukochanym wnukiem. (s. 122)
No to czas na podsumowanie. Książka jest napisana bardzo sprawnie i czytałam ją z zauroczeniem, bardzo zresztą szybko jak na mnie. Największe wrażenie zrobił na mnie opis rodziny i wiążącej ją bliskości, jak również poczucie zdrady ciała w momencie choroby, a wcześniej nieakceptowalnego powszechnie homoseksualizmu i godzenie się z samym sobą. Sądzę, że to drugie przeżywa w mniejszym lub większym stopniu każdy z nas, walcząc z chorobą, starością, innością i poczuciem niesprawiedliwości. Dostałam na pewno sporo do przemyślenia.

Moja ocena: 7/10.

Ignacy Karpowicz, Miłość
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2017
ISBN 9788308064108

________________________________________________________________________

My first book by Karpowicz. I've heard a lot about Sońka, but the newer position came first into my hands. I swallowed it in two days despite of its 280 pages. I would describe my current state as cautious infatuation.

Beauty - Truth - Goodness


The novel is divided into six chapters, but into three parts: Beauty and Chapter Two, Truth and Chapter Four, Goodness and Chapter Six. Cover stories are scattered from each other both thematically and in time, as well as stylistically. The first one refers to the prose of Jarosław Iwaszkiewicz, as well as to the author himself and his affair with Jerzy Błeszyński. The narrator is the writer's wife Anna, who starts to become suspicious. The Truth tells the story of Albertina, a student in love with the son of the minister, Mateusz. During the party with him, the girl along with Mateusz and his closest friend Bartek take truth pills 'ttt' and so Mateusz finds out that Albertina is in love with him. The boy decides to go with her to Berlin to meet Bartek, who is waiting for him, but Albertina does not agree. The ruling party, Law and Freedom, after having performed a test of sexual simplicity, discovers that Mateusz is a reversal (a homosexual). Because the boy refuses to voluntarily undergo a corrective surgery consisting of burning part of the cerebral cortex (to reverse homosexuality), the corrective procedure is activated. Done once and irreversible. Here, the reference to the 1984 Orwell's Newspeak with are very legible. In the chapter Goodness, the young Prince Silky enjoys the company of his friend Straw for a year to unwittingly banish him. A friend returns, however, after many years to move his seriously ill friend to the other side and soon die himself. Here one can find a resemblance to The Plague by Camus. Chapters 2, 4 and 6 contain the private story of the narrator, from denying his homosexuality and recognizing the betrayal of his body, through a serious illness (pulmonary embolism that almost killed the hero), to getting to know Zbyszek and stake everything on one card.

These three elements meet in the title of the book: "If we did not meet, I would never understand that good, truth and beauty originate in love," writes the author in thanks (p. 290).
The topic of homosexuality and self-acceptance


I can only guess how difficult and personal it was to write this book for Karpowicz. This is a very intimate confession, but it protects the loved one and a large privacy zone. The book is written in a very delicate way, it is neither aggressive nor shocking with dirty details. I am grateful for this subtlety.

Man will never choose loneliness. (p. 122)

The most beautiful thing about reading books is that everyone will find something for themselves in them, a different delightful detail, a different interesting hero. These choices do not repeat themselves, and then form such interesting discussions about literature.
What caught mu attention on Love is the approach to the family and visible proximity. After the narrator's stroke his mother is informed about the accident:

I looked at the good, beloved face and it was then that I thought I didn't have to give her phone number. I should have spared her that. I thought so then, now I know that we cannot spare the suffering of our loved ones if we suffer ourselves. Therefore we embrace them with the words "close ones" because they suffer with us. (p. 106)
His relationship with his mother is particularly strong:


She would take on the humiliation and weakness that I experienced, just as I would take on the humiliation and weakness she might experience. We would carry each other's burdens, as it has been done many times before. (p. 116)
It is also the family that has given the narrator some strength after the stroke:
God didn't give me that chance. None of my relatives believed in him. This opportunity was offered by my loved ones, their great love and concern for me. And I gave myself this chance too. I decided that even in my own eyes I deserve something more than contempt. I decided that I also deserve happiness. Because it was, I do not fool myself, a resolution. (p. 124)
Well, I think that's enough about the family. It is worth noting that, as everywhere, relationships could be tense, people hidden behind a wall of silence or fear of lack of acceptance. However, the warmth in the relationship between mother and son and the maturity of their relationship are almost tangible.

Grandmother as an anchor
There is also a particularly strong and expressive figure in the narrator's family that gives him strength and courage. He wanted to be such a person when he grows up:
The old man in the room, so poignant for me, reminded me that as a child, when I was a boy and was asked who I wanted to become when I grew up, I answered: "grandmother". First, people laughed at my answer, then laughed at me, and finally I was instructed without a smile that it was inappropriate and impossible. And I really had the ambition to become the best person on earth in the future, and the best without a shadow of a doubt was my grandmother (...) p. 122

Such vivid feelings for Grandma are also explained:

I worshiped grandma. (...) She alone never scolded or judged me. She did not divide the behavior into the one of boys or girls, appropriate or inappropriate, wise or stupid. The only division she recognized was between safe and dangerous. She let me just be me, her beloved grandson. (p. 122)

Well, it's time to sum up. The book was written very well and I read it as if under a spell, very quickly as for me. The most impressive thing was the description of the family and the closeness that binds its members, as well as the feeling of betrayal of the body at the time of illness, and previously unacceptable homosexuality and reconciliation with oneself. I think the latter is more or less what we all experience: fighting disease, old age, otherness and a sense of injustice. I definitely got a lot to think about.
My rating: 7/10.

Author: Ignacy Karpowicz
Title: Love
Publishing House: Wydawnictwo Literackie
Krakow 2017
ISBN 9788308064108

Anna Mularczyk-Meyer, Minimalizm po polsku czyli jak uczynić życie prostszym

Jedna z lepszych książek o minimalizmie, jakie czytałam, zakorzeniona w polskich realiach i napisana ze swadą. Do tego mądra i optymistyczna.

Śmiertelna koszula nie ma kieszeni

Autorka wychodzi od przykładu samej siebie i czasu, który bezpowrotnie straciła na - najpierw - kompulsywne kupowanie rzeczy, a potem dbanie o nie i w końcu pozbywanie się ich. Opisuje historię swoją i innych minimalistów, swoistą ewolucję w swoim postrzeganiu dóbr materialnych, ale również dóbr kultury, etc.

Miejsce na wszystko i wszystko na miejscu

Pomocne jest to, że Mularczyk-Meyer podaje sporo konkretnych rad i wskazówek. Jej poradnik jest bezwzględny, każe nam mocno zrewidować swój stan posiadania i podejście do przedmiotów, ale myślę, że może być naprawdę pomocny dla osób mocno zdeterminowanych. Kilka przykładów? Żelazna zasada odkładania rzeczy na swoje misce - zawsze. Przedmioty odkładane w przypadkowe miejsce mają moc przyciągania kolejnych i tak tworzy się bałagan. Gromadzenie przedmiotów to również gromadzenie zasobów, które mógłby użytkować ktoś inny. Bardzo podoba mi się również jej podejście do wyrzucania - autorka zdaje się mówić: "nie ma łatwo" i niechętnie patrzy na wyrzucanie przedmiotów na śmietnik. Pisze o odpowiedzialności za rzeczy, które posiadamy - i ma całkowitą rację. Zasoby, które jeszcze nadają się do użycia, powinny trafić we właściwe ręce, co znów wymaga zaangażowania czasu, ale uczy także przemyślanych zakupów.
"Wszystko ponad (...) wystarczające do szczęścia minimum jest zbędnym obciążeniem," pisze (s.79). Patrząc na nasz bagaż podczas wyjazdów z domu, trudno się z nią nie zgodzić. Mam wrażenie, że im mniej jestem obładowana, tym jestem szczęśliwsza. Dostrzegam też, jak mało tak naprawdę potrzebuję, by nie tylko odpocząć, ale również po prostu wygodnie funkcjonować.

Uwolnić książkę

Zapewne nie będzie zaskoczeniem, kiedy powiem, że największy problem mam z nadmiarem książek. Czasami mam wrażenie, że rozmnażają się one same, bez mojego aktywnego udziału (co jest oczywistą nieprawdą). Poświęcam na ich nabywanie nie tylko sporo pieniędzy, ale przede wszystkim czasu. Dlatego, jeśli uda mi się mój przyszłoroczny plan, największy dług wobec autorki będę miała, jeśli uda mi się pozbyć sporej części mojego księgozbioru. To marnowanie zasobów, bo z książek, z których już nie korzystam i nie zamierzam korzystać, mogliby cieszyć się inni. Zdecydowanie w książkowych porządkach pomaga mi blog, bo części przeczytanych i "obnotatkowanych" książek już nie ma - znalazły nowych właścicieli. "Książki żyją tylko wtedy, kiedy ktoś je czyta," pisze autorka (s. 86) i znów ma rację. 

"Stopniowe eliminowanie chaosu prowadzi do wyciszenia i zwolnienia tempa," podsumowuje autorka (s. 167). Do zwracana uwagi na chwilę obecną, bycie "tu i teraz", zadowolenie z obecnego stanu rzeczy związane z dyscypliną. Naprawdę, wiele moich wcześniejszych przemyśleń znalazłam w Minimalizmie po polsku i bardzo mnie to cieszy. Myślę, że ta książka umocni mnie w kierunku, w którym ostatnio nieśmiało zmierzam, ale pomoże również osobom, którym zamierzam ją pożyczyć.

Moja ocena: 9/10.


Anna Mularczyk-Meyer, Minimalizm po polsku czyli jak uczynić życie prostszym
Black Publishing
Wołowiec 2014
ISBN: 978-83-7536-835-2

________________________________________________________________________________

One of the best books on minimalism I've read so far, rooted in Polish reality and written with zest. Plus it is wise and optimistic.

The death shirt has no pockets

The author starts with her own example and the time she had irretrievably lost on first - compulsive buying of things, then taking care of them and finally getting rid of them. She describes her own story as well as of other minimalists', a kind of evolution in her perception of material goods, but also cultural goods, etc.

A place for everything and everything in place

It is helpful that Mularczyk-Meyer gives a lot of specific advice and tips. Her guidebook is ruthless, she tells us to strongly revise our possessions and approach to objects, but I think that it can be really helpful for strongly determined people. Some examples? The iron rule of putting things away where they belong - always. Objects set aside in random places have the power to attract other items and create mess. Collecting items is also collecting resources that someone else could use. I also really like her approach to disposal - the author seems to say "it's not easy" and is reluctant to throw items in the trash. She writes about responsibility for the things we have - and she is absolutely right. Resources that are still usable should be in the right hands, which again requires time commitment, but teaches thoughtful shopping.

"Anything above (...) a minimum sufficient for happiness is an unnecessary burden," she writes (p. 79). Looking at our luggage during trips from home, it is difficult to disagree with her. I have the impression that the less laden I am, the happier. I also see how little I really need to not only relax, but also to function comfortably.

Free the book

It will probably come as no surprise when I say that the biggest problem I have is with the excessive number of books I possess. Sometimes I get the impression that they reproduce themselves, without my active participation (which is obviously not true). I devote not only a lot of money to buying them, but above all time. Therefore, if I manage my plan next year, I will have the greatest debt to the author if I can get rid of a large part of my book collection. This is a waste of resources, because books that I no longer use and I do not intend to use could be enjoyed by others. My blog definitely helps me in the book ordering, because some of the books I've read and reviewed are already gone - they have found new owners. "Books live only when someone reads them," writes the author (p. 86) and is again right.

"Gradually eliminating chaos leads to calming down and slowing down the pace," summarizes the author (p. 167). It also direct us to the attention paid to the present moment, being "here and now", satisfaction with the current state of affairs related to discipline. I really found many of my earlier thoughts in Minimalism the Polish way and I'm very happy about that. I think this book will strengthen me in the direction I'm recently shyly going to, but it will also help people whom I intend to lend it to.


My rating: 9/10.


Author: Anna Mularczyk-Meyer,
Title: Minimalism the Polish way or how to make life simpler
Wydawnictwo: Black Publishing
Wołowiec 2014
ISBN: 978-83-7536-835-2

Michał Rusinek, Pypcie na języku

Dawno już nie śmiałam się przy lekturze książki w głos. Autentycznie, bez skrępowania, często w miejscach publicznych. Czyż książka - jak by nie było - językoznawcza potrzebuje lepszej rekomendacji?

Fenomenalnie lekkie felietony o językowych potknięciach

Ogromnym plusem jest forma tej książki - podzielone na 9 tematów felietony - pypcie z życia wzięte, pypcie kulturalne, historyczne i nostalgiczne, współczesne, wirtualne i komórkowe, kulinarne, zapożyczone, językoznawcze i obywatelskie - lekko i ze swadą traktują o polszczyźnie. Każdy zawiera jakąś językową ciekawostkę, potknięcie, frazę, która staje się podstawą do napisania krótkiego i zawsze zgrabnie skonstruowanego tekstu. Nie tylko poczucie humoru nigdy nie zawodzi autora, ale również bezbłędne wyczucie taktu i profesjonalizm, nawet przy omawianiu języka wyborów czy kampanii politycznych. Nie wspominając o wyczulonym polonistycznym uchu i oku.

Książka napisana jest w sposób przystępny, błyskotliwy, niesamowicie zabawny. Zakładam, że każdy znajdzie swój ulubiony językowy lapsus, moim pozostanie nazwa markowych perfum z felietonu Podróbka - "o ryzykownie - jak na nasz rynek - przekształconej nazwie: Vesrace" (s. 22). Takich smaczków jest tam naprawdę sporo, a czytelnik będzie odkładał książkę nie tylko z uśmiechem na twarzy, ale również jednocześnie odprężony po doskonałej rozrywce i zatroskany stanem polszczyzny.


Moja ocena: 8/10


Michał Rusinek, Pypcie na języku
Wydawnictwo Agora
Warszawa 2017
ISBN: 978-83-268-2552-1

_______________________________________________________________________________

It's been a while since I've laughed out loud while reading a book. Authentically, freely, often in public places. Does a linguistic book need a better recommendation?

Phenomenally light columns on language mistakes

A huge plus is the form of this book - columns divided into 9 topics of language slips- real life pips, cultural, historical and nostalgic pips, contemporary, virtual and mobile, culinary, borrowed, linguistic and civic pips - they treat Polish language with lightness and delicacy. Each contains a linguistic curiosity, a stumble, a phrase that becomes the basis for writing a short and always neatly constructed text. Not only the sense of humor never fails the author, but also the flawless sense of tact and professionalism, even when discussing the language of choices or political campaigns. Not to mention the presence of an ear and eye sensitive to the shape of Polish language.

The book is written in an accessible, brilliant way, extremely funny. I assume that everyone will find their favorite language lapsus, mine will remain the name of the branded perfume from The Fake column - with "dangerously - for our market - transformed name: Vesrace" (p. 22). There are plenty of such flavors there, and the reader will put down the book not only with a smile on his face, but also at the same time relaxed after excellent entertainment and concerned about the state of Polish.


My rating: 8/10


Author: Michał Rusinek
Title: Pips on the tongue
Publishing House: Agora
Warszawa 2017
ISBN: 978-83-268-2552-1