Pokazywanie postów oznaczonych etykietą illness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą illness. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2026

Kazuo Ishiguro, Klara i słońce (Klara and the Sun)

Czy androidy wierzą w boga?

Powieść Kazuo Ishiguro z 2017 roku przypomina Nie opuszczaj mnie. Autor po raz kolejny sięga do tematów science-fiction, pokazując je niepokojąco blisko naszej rzeczywistości i w całkiem prawdopodobnym scenariuszu. Klara i słońce bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Empatyczne androidy wspierają ludzi

Tytułowa Klara jest robotem, Sztuczną Przyjaciółką drugiej generacji, która z wystawy sklepowej obserwuje toczące się na ulicy życie. Ona i jej podobni zostali zaprojektowani jako wsparcie dla dzieci w czasie ich dorastania, z umiejętnością obserwacji, wyciągania wniosków i rozbudowanej analizy sytuacji. Klara dość długo musi czekać na swoją właścicielkę - zostaje nią Josie z rozbitej rodziny, gdzie dwoje rodziców pracuje w administracji na dość wysokich stanowiskach. Dziewczynka została poddana modyfikacji genetycznej, zwanej korekcją, która dzieciom z dobrze usytuowanych rodzin ma zapewnić sukces na studiach i lepsze życie. Starsza siostra Josie, Sal, zmarła w wyniku tego zabiegu. Stan dziewczynki się pogarsza i rodzina obawia się powtórki scenariusza. Zwłaszcza matka ma wyrzuty sumienia, ponieważ to ona podjęła decyzję o zabiegu.

Świat z przyszłości

W ten sposób zaczynamy poznawać świat z przyszłości. Roboty pomagają dzieciom w nauce i zapewniają im towarzystwo, by nie czuły się samotne. Rodzice czują się zmuszeni, by poddawać swoje pociechy ryzykowny procedurom, bez których z kolei droga na większość uniwersytetów jest zamknięta. Matka Josie, w obawie przed utratą drugiej córki, prosi Klarę, by jak najlepiej "nauczyła się" Josie, by ewentualnie, w przypadku jej śmierci, mogła ją zastąpić. Powstaje nawet specjalna powłoka o dokładnym wyglądzie córki, dla której wymówką jest pozowanie do portretu. Z jednej strony pokazuje to pewną niedojrzałość dorosłych i brak gotowości do ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, z drugiej - ich totalne zagubienie w świecie technologii i wartości oraz zagrożeń z niej płynących.

Odwrócenie ról

Ofiarą w walce o zdrowie Josie będzie Klara, oddana przyjaciółka całkowicie poświęcona misji ratowania swojego człowieka. Klara, rozumiejąca świat poprzez swoją mechanikę i zasady działania, uznaje, że to samo, co jest dobre dla niej, będzie dobre dla człowieka. Co ciekawe, robot uznaje życiodajne słońce (Klara ma baterie słoneczne) za Boga i składając do niego modły podczas zachodu słońca uważa, że wyprasza zdrowie dla swojej ludzkiej przyjaciółki. Ludzie wierzą ślepo w naukę i niesione przez nią możliwości, szafując własnym życiem i zdrowiem. Roboty przejmują ludzką empatię i okazują więcej ciepłych emocji i zaangażowania niż ludzie, ale też szukają w swoim życiu absolutu, którego ludzie zdają się nie potrzebować. To niepokojące odwrócenie ról.

Klara i słońce wpisuje się w literacką tradycję

Powieść Ishiguro jest naprawdę bardzo dobra, długo trzyma w napięciu, co stronę cierpliwie pokazując coraz bardziej przerażający obraz nowej rzeczywistości. Oprócz wcześniejszej książki Klara i słońce nasuwa mi na myśl Wiedźmina - tam też pogromca potworów uważał je czasem za bardziej ludzkie od zleceniodawców. To na naszym podwórku, na światowym oczywiście Philip K. Dick i jego powieść Czy androidy śnią o elektrycznych owcach. Ishiguro wpisuje się w bogatą tradycję literacką, opowiadając historię, która łapie za serce, porusza i skłania do myślenia. Fascynująca książka.

Moja ocena: 9/10.


Kazuo Ishiguro, Klara i słońce
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Liczba stron:320
ISBN: 978-83-8251-365-1

**********************************************************************************

Do Androids Believe in God?

Kazuo Ishiguro's 2017 novel is reminiscent of Never Let Me Go. The author once again draws on science fiction themes, presenting them disturbingly close to our reality and in a quite plausible scenario. Klara and the Sun was a great read.

Empathetic Androids Support People

The titular Klara is a robot, a second-generation Artificial Friend who observes life on the street from a shop window. She and others like her were designed to support children as they grow up, with the ability to observe, draw conclusions, and analyze situations in detail. Klara has to wait quite a while for her owner – Josie. The girl comes from a broken home, where both parents, divorced, work in relatively high-ranking government positions. The girl has undergone genetic modification, known as correction, which is intended to ensure success in college and a better life for children from well-off families. Josie's older sister, Sal, died as a result of this procedure. The girl's condition worsens, and the family fears a repeat of the same scenario. The mother in particular feels guilty, as she was the one who made the decision for her daughter to undergo the procedure.

A World of the Future

This is how we begin to explore the world of the future. Robots help children learn and provide them with companionship so they don't feel lonely. Parents feel compelled to subject their children to risky procedures, without which, in turn, entry to most universities is closed. Josie's mother, fearing the loss of her second daughter, asks Klara to "learn" Josie as best she can so that, if she dies, she can replace her. A special shell is even created, precisely resembling her daughter, while the girl poses for a portrait. On the one hand, this demonstrates a certain immaturity of the adults and their lack of readiness to face the consequences of their own decisions, and on the other, their complete loss in the world of technology, values, and the dangers it brings.

Role Reversal

The victim in the fight for Josie's health will be Klara, a devoted friend completely dedicated to the mission of saving her human. Clara, understanding the world through her own mechanics and operating principles, recognizes that what is good for her will also be good for humans. Interestingly, the robot recognizes the life-giving sun (Clara has solar panels) as God, and by praying to it at sunset, she believes she is praying for the health of her human friend. People blindly believe in science and the possibilities it offers, squandering their own lives and health. Robots adopt human empathy and display more warm emotions and commitment than humans, but they also seek an absolute in their lives that humans seem to reject. This is a disturbing role reversal.

Clara and the Sun continues a literary tradition

Ishiguro's novel is truly excellent, sustaining suspense for a long time, patiently presenting an increasingly terrifying picture of the new reality with each page. Besides his earlier book, Klara and the Sun reminds me of The Witcher – in which the monster slayer sometimes considered them more human than their employers. It's in our own backyard, and in the world, of course, that’s Philip K. Dick and his novel Do Androids Dream of Electric Sheep are at the forefront. Ishiguro joins a rich literary tradition, telling a story that touches the heart, moves, and provokes thought. A fascinating book.

My rating: 9/10.


Author: Kazuo Ishiguro
Title: Klara and the Sun
Publishing House: Albatros, Warsaw 2021
Translation: Andrzej Szulc
Number of pages: 320
ISBN: 978-83-8251-365-1

niedziela, 3 sierpnia 2025

Hilary Mantel, Duchy zostają (Giving Up the Ghost)

Jeśli się ocknę jako warzywo, wrzućcie mnie do gulaszu

Po powieść Hilary Mantel sięgnęłam, bo stała na półce nowości w Miejskiej Bibliotece Publicznej, a autorka jest mi znana z powieści Wolf Hall. Poza tym ostatnio książki mniejszych rozmiarów po prostu mnie kuszą. Pamiętnik Duchy zostają to osobista historia autorki, od najwcześniejszych wspomnień z dziecństwa, przez trudną sytuację rodzinną, po podwójne małżeństwo i doświadczenie choroby. Początkowo ciężko mi się czytało te wspomnienia, jednak rozdział o endometriozie rozłożył mnie na łopatki.

Na tym polega życie dziecka. Nie masz żadnych praw

Idźmy jednak po kolei. Początkowe rozdziały, pokazujące ulotność i zmienność pamięci, były dość standardowe, i w sumie wspomnienia z dzieciństwa nie były dla mnie pasjnujące ani nowatorskie. Takie historie każdy z nas ma w zanadrzu. Sytuacja rodziny była za to wyjątkowa i trudna, gdyż matka przyszłej pisarki rozstała się z mężem i zamieszkała z kochankiem i swoimi dziećmi, co było lokalnym skandalem, a Mantel dosięgły szkolne plotki i docinki. „W tamtych czasach na angielskiej prowincji, aby uniknąć kłopotów, należało udawać, że niczym nie różnisz się od innych,” pisze autorka niec ironicznie (s. 116). Również to, jak młodo pisarka wyszła za mąż w związku z oczekiwaniami społecznymi pokazuje, jak inna była to epoka.

Bóle menstruacyjne? Miną, droga pani, miną zaraz po pierwszym dziecku

Mantel dużo pisze o swoim kiepskim samopoczuciu, potwornych migrenowych bólach głowy, które wywołują halucynacje, bólach nóg i brzucha. Przyczyną okazuje się być endometrioza, choroba polegająca na obecności błony śluzowej macicy poza jej jamą. Błona krwawi wraz z comiesięcznym cyklem powodując silną bolesność w zależności od jej rozmieszczenia. Mantel miała wyjątkowo złośliwą endometriozę, rozmieszczoną również w głowie czy jelitach, ale związaną również z ogromnym guzem, który urósł jej w brzuchu. Operacja okazała się konieczna, a pisarka w wieku dwudziestu siedmiu lat straciła macicę, a co za tym idzie – możliwość posiadania dzieci. To okazało się dla niej szczególnie bolesne, chociaż w momencie operacji nie pragnęła mieć jeszcze dzieci. Gdy ich zapragnęła, było już za późno: „Trzeba było zostać nastoletnią matką, myślałam, tą zakałą społeczenstwa. Możliwe, że kiedy miałam czternaście lat, byam płodna. I kiedy miałam siedemnaście. Za to później – muszę czytać swój ból wstecz, żeby wiedzieć, co się we mnie dzieje – później szanse już pewnie malały,” pisze gorzko (s. 169). Myślę, że wiele kobiet na całym świecie, walczących z bezpłodnością o różnych przyczynach (a czasami i bez żadnych), dochodzi do podobnych wniosków.

Łysa, nieforemna, głucha, a mimo to wciąż niepokonana

Oprócz doświadczenia szalenie wrednej choroby, jaką jest endometrioza, a potem skutków związanych z hormonalną terapią zastępczą – otyłością, Mantel sporo pisze o swojej bezdzietności i marzeniach, które pojawiły się, kiedy były już niewykonalne. To przypomina eseje Emilie Pine, której sytuacja była o tyle inna, że szanse jeszcze jakieś były. Bez macicy trudno urodzić dziecko. Mantel pisze o swojej żałobie po ciele, które nawet nie zaistniało, o swojej wymarzonej o dokładnie wyobrażonej nigdy nienarodzonej córce Catrionie. Bezdzietność w końcu zyskuje swój obraz w literaturze, obraz bolesny, chropowaty, na wskroś uczciwy. O ile inne rozdziały w książce Duchy zostają były dobrze napisane, ale nie wiekopomne, to Część piąta. Pokaż jak do tego doszłaś naprawdę rozkłada czytelnika na łopatki. To autentyczny kobiecy głos, analizujący swoje emocje po latach, popełnione błędy, utracone szanse. Ale to również głos świadczący o kobiecej sile i wytrwałości w użeraniu się z chorobami, w układaniu sobie peiorytetów. Z pewnością zostanie ze mną ten fragment – niech wybrzmi na zakończenie i przekona Was, ze po tą publikację warto sięgnąć: „Wróciłam do domu, do naszej ciemnej, osłoniętej enklawy w środku ogromnego miasta. Łysa, nieforemna, głucha, a mimo to wciąż niepokonana, usiadłam i napisałam drugą książkę” (s. 164).

Moja ocena: 8/10.


Hilary Mantel, Duchy zostają
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Liczba stron: 192
ISBN: 978-83-8369-026-5

***********************************************************************************

If I wake up a vegetable, put me in a stew

I picked up Hilary Mantel's novel because it was on the new release shelf at the Municipal Public Library, and I'm familiar with the author from her novel Wolf Hall. Besides, lately, smaller books have a luring charm for me. The memoir Giving Up the Ghost is the author's memoir, from her earliest childhood, through a difficult family situation, to a double marriage and the experience of illness. Initially, I found these memories difficult to read, but the chapter on endometriosis blew me away.

This is a child's life; you have no rights

Let's go step by step, though. The opening chapters, showing the fleeting nature and fickleness of memory, were fairly standard, and overall, I didn't find childhood memories compelling or groundbreaking. We all have stories like these. The family situation, however, was unique and difficult, as the future writer's mother separated from her husband and moved in with her lover and her children, which caused a local scandal, and Mantel was subjected to school gossip and ridicule. "In those days, in the English countryside, to avoid trouble, you had to pretend you were no different from everyone else," the author writes ironically (p. 116). The writer's marriage at a young age, due to social expectations, also demonstrates how different the era was.

Period pains? That'll clear up, my dear, after you have your first baby

Mantel writes extensively about her poor well-being, terrible migraine headaches that cause hallucinations, and leg and abdominal pain. The cause turns out to be endometriosis, a disease characterized by the presence of the uterine lining outside the uterus. The lining bleeds with each monthly cycle, causing severe pain depending on its location. Mantel had extremely malignant endometriosis, also affecting her head and intestines, but also linked to a huge tumor that had grown in her abdomen. Surgery proved necessary, and at the age of twenty-seven, the writer lost her uterus, and consequently, the ability to have children. This proved particularly painful for her, even though at the time of the surgery she didn't yet desire children. By the time she did desire them, it was too late: " I should have been a ‘schoolgirl mother’, I thought: that social scourge. At 14 I might have been fertile. At 17. But after that – I have to read my pain backwards, to know what was happening inside me – I guess my chances were decreasing," she writes bitterly (p. 169). I think many women around the world, struggling with infertility for various reasons (and sometimes without any), reach similar conclusions.

Bald, odd-shaped, deaf but not defeated

Besides experiencing the incredibly nasty form of endometriosis, and then the effects of hormone replacement therapy—obesity—Mantel writes extensively about her childlessness and the dreams that emerged when they were already unattainable. This is reminiscent of the essays of Emilie Pine, whose situation was different as there were still chances. Without a uterus, it's difficult to give birth to a child. Mantel writes about her mourning for a body that never even existed, about her dream daughter, Catriona, who was never born. Childlessness is finally gaining its own image in literature, a painful, rough, and thoroughly honest image. While other chapters in Giving Up the Ghost were well-written but not memorable, Part Five: Show How You Got There truly blows the reader away. It's an authentic female voice, analyzing her emotions years later, mistakes made, and lost opportunities. But it's also a voice that testifies to a woman's strength and perseverance in coping with illness and in arranging her priorities. This passage will certainly stay with me – let it resonate at the end and convince you that this publication is worth reading: "I returned home, to our dark, sheltered enclave in the middle of a vast city. Bald, odd-shaped, deaf but not defeated, I sat down and wrote another book" (p. 164).

My rating: 8/10.

Author: Hilary Mantel
Title: Giving Up the Ghost
Publishing House: Czarne, Wołowiec 2025
Translation: Martyna Tomczak
Number of pages: 192
ISBN: 978-83-8369-026-5

sobota, 26 kwietnia 2025

Paul Harding, Majsterka (Tinkers)

Ojciec i syn wobec upływającego czasu

Niewielkich rozmiarów powieść Majsterka Paula Hardinga dostałam na urodziny i musiała chwilę poczekać, zanim po nią sięgnęłam. Mimo swojej zimowej, zimnej w tonacji okładki książka z chłodną porą roku nie ma nic wspólnego. Wręcz przeciwnie – urzeka pewnym ciepłem, jak również kameralnością opowiedzianej historii.

Paul Harding

Urodzony w 1967 rok w okolicach Bostonu Paul Harding nie jest bardzo płodnym pisarzem. Do tej pory opublikował 3 powieści, z czego pierwsza – Majsterka – została wyróżniona nagrodą Pulitzera w 2010 roku. Niezły debiut. Amerykanin uczy obecnie kreatywnego pisania na uniwersytecie Emersona w Bostonie, a jego wielką pasją jest muzyka.

Różne portrety choroby

Majsterka jest powieścią niewielką, niewiele ponad 200-stronicową. Jej głównym bohaterem jest George Washington Crosby, leżący na łożu śmierci. Otacza go rodzina, kochająca żona i dzieci. Życie przemyka mężczyźnie przed oczami, a szczególnie wiele refleksji poświęca swojemu ojcu, Howardowi, który był obwoźnym sprzedawcą, cierpiącym na ciężkie napady epilepsji. Z kolei jego ojciec był pastorem, który coraz bardziej oddalał się od rzeczywistości podczas swoich kazań, jakby obsuwał się w pewien rodzaj szaleństwa albo demencji. W końcu w towarzystwie swojej żony wyjechał rozmawiać o swojej pracy i już z tej wyprawy nie powrócił.

Męski punkt widzenia

Majsterka jest utworem wielopoziomowym – opowiada o nieśmiałej miłości pomiędzy ojcami a synami, wzajemnej tęsknocie, szacunku, ale też zaniepokojeniu chorobą. Generalnie jest to powieść w dużej mierze poświęcona mężczyznom, ich punktowi widzenia, ich obowiązkom i relacjom. Kobiety pokazane są jako swoistego rodzaju zagrożenie – matka wywozi schorowanego pastora, ale wraca sama, pierwsza żona Howarda szykuje go na oddanie do szpitala dla osób psychicznie chorych, ukrywa chorobę ojca przed dziećmi. Bardzo dużo czasu i uwagi poświęca Harding epilepsji i podejściu do niej – dawnym sposobom reagowania i leczenia, ale też wpływowi choroby na pacjenta. Drugim ważnym tematem są zegary – George jest zegarmistrzem, naprawia stare i skomplikowane czasomierze, na czym zbija prawdziwy majątek. W jego własnoręcznie wybudowanym domu pełno jest nieustannie tykających zegarów. Tym samym w powieści dużo miejsca poświęca się nieuchronnemu, nieubłaganemu upływowi czasu, odmierzaniu go.

Lektura wymagająca ciszy i skupienia

Mimo swoich niewielkich rozmiarów Majsterka ma nakreślone wyraziste postacie bohaterów, a niespiesznie płynąca akcja potrafiła mnie momentami całkowicie pochłonąć. Jest w niej uważność dla bohaterów, dla ich emocji, cierpienia, ale też dla otaczającego świata. Jest ciche zrozumienie pomiędzy Howardem a żyjącym a lesie pustelnikiem Gilbertem, chociaż pada między nimi bardzo niewiele słów. Większość akcji to wspomnienia, które przebiegają przez głowę leżącego na łożu śmierci George’a, stąd być może spokojne tempo akcji i bardziej kontemplacyjny charakter fabuły. Na pewno jest to książka, do której w spokojniejszym momencie chciałabym wrócić i jeszcze raz do niej usiąść, bez pośpiechu, z należytym skupieniem.

Moja ocena: 7/10.


Paul Harding, Majsterka
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2015
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-280-1584-5

**********************************************************************************

Father and Son and the Passage of Time

I received Paul Harding's small novel Tinkers for my birthday and it had to wait a while before I reached for it. Despite its wintery, cold-toned cover, the book has nothing to do with the cold season. Quite the opposite - it captivates with a certain warmth, as well as the intimacy of the story told.

Paul Harding

Born in 1967 near Boston, Paul Harding is not a very prolific writer. He has published 3 novels to date, the first of which - Tinkers- was awarded with the Pulitzer Prize in 2010. Not a bad debut. The American currently teaches creative writing at Emerson University in Boston, and his great passion is music.

Different portraits of illness

Tinkers is a small novel, just over 200 pages long. Its main character is George Washington Crosby, lying on his deathbed. He is surrounded by his family, his loving wife and children. Life flashes before the man's eyes, and he devotes a lot of reflection to his father, Howard, who was a traveling salesman suffering from severe epileptic seizures. Howard’s father, in turn, was a pastor who increasingly distanced himself from reality during his sermons, as if he was slipping into a kind of madness or dementia. Finally, he left in the company of his wife to talk about his work and never returned from that trip. Involuntarily, he has left his family. Howard has done so on purpose, when he realised his wife wants to place him  in a mental institution due to his illness. He has left his wife and kids and started a new life under a new surname.

Male point of view

Tinkers is a multi-level work - it tells the story of the shy love between fathers and sons, mutual longing, respect, but also concern about illness. In general, it is a novel largely devoted to men, their point of view, their duties and relationships. Women are shown as a kind of threat - the mother takes the sick pastor away, but returns alone, Howard's first wife prepares him to be admitted to a hospital for the mentally ill, and hides the father's illness from the children. Harding devotes a lot of time and attention to epilepsy and the approach to it – the old ways of reacting and treating it, but also the impact of the disease on the patient. The second important topic is clocks – George is a watchmaker, he repairs old and complicated timepieces, which is where he makes a real fortune. His home, which he built himself, is full of constantly ticking clocks. Thus, the novel devotes a lot of space to the inevitable, inexorable passage of time, to measuring it.

Reading that requires silence and concentration

Despite its small size, Tinkers has distinct characters outlined, and the unhurriedly flowing action was able to completely absorb me at times. There is attentiveness to the characters, to their emotions, suffering, but also to the world around them. There is a quiet understanding between Howard and the hermit Gilbert, who lives in the forest, although very few words are spoken between them. Most of the action is memories that run through the head of George lying on his deathbed, hence perhaps the calm pace of the action and the more contemplative nature of the plot. This is definitely a book that I would like to return to in a quieter moment and sit down to it again, without rushing, with proper concentration.

My rating: 7/10.



Author: Paul Harding
Title: Tinkers
Publishing House: WAB, Warsaw 2015
Translation: Maciej Nowak-Kreyer
Number of pages: 208
ISBN: 978-83-280-1584-5

sobota, 13 listopada 2021

Jakub Małecki, Ślady (Traces)

Boże, gdybyś istniał, to byś nas w jednej chwili wymordował

Książki Małeckiego mają taką niezwykłą właściwość, że w zasadzie czytają się same, i to w błyskawicznym tempie. Zaczęłam od Dygotu, a po tygodniu kończyłam już Ślady. Bardzo zgrabnie napisane, choć może z nieco zbyt dużą dawką melancholii jak dla mnie.

Życie z przypowieścią nie ma nic wspólnego

Zbiór opowiadań początkowo nie zdradza powiązań między bohaterami. Zaczyna się od Tadeusza Markiewicza, który ginie od postrzału w głowę na wojnie. Narratorem jest śmierć, która go obserwuje. Następny jest Chwaścior, wioskowy wariat, i jego szalona partnerka Bogna. Jest Ludwik, którego żona Sabinka zgonęła przygnieciona walącą się kamienicą. Jest Eustachy, umierający na raka płuc jak jego ojciec. Potem Eugenia, po śmierci rodziny w wypadku drogowym zbierająca truchła potrąconych na drodze zwierząt i grzebiąca je w swoim ogródku. Następnie bezsenny Franek, który jako dziecko był świadkiem śmierci pięciu mężczyzn w gospodarstwie u Tałajów, którzy zatruli się metanolem. Jest Bartłomiej Kos, syn Eustachego i Jagwigi, który „załatwia sprawy” za pieniądze. Jest Andrzej, który zgwałcił z kolegami młodą dziewczynę, która się potem powiesiła, a wyrzuty sumienia nie dają mu żyć. Jest Oskar Czerski, który w wyniku pomyłkowego oblania kwasem traci pół twarzy. Chyba wystaczy, by udowodnić, że Małecki lubuje się w śmierci, ludzkich dramatach, melancholii i okrucieństwie. A jednocześnie, że pisze o tym poruszająco, empatycznie, poetycko.

U starych ludzi śmierć powoli zastępuje życie

Warto wspomnieć o formie graficznej książki. Każdy rozdział zaczyna się mapą okolic, gdzie dzieje się akcja, a dociekliwy czytelnik ma trochę frajdy ze znajdowania opowiesci na mapie, łączenia punktów. Bohaterowie są ze sobą powiązani, wracają w opowiadanych przez siebie historiach, wspomnieniach, pokrewieństwach. Można narysować całą nić powiązań pomiędzy nimi, szukać śladów w poszczególnych opowiadaniach. Opowiadania są krótkie, choć przejmująco smutne, i jest w całej lekturze jakieś lubowanie się w okrucieństwie. To w zasadzie mój jedyny zarzut do książki Małeckiego – takie trochę pójście na łatwiznę, choć w pięknym stylu. Śmierć sama w sobie zawsze jest dramatem, niezależnie od okoliczności. Autor ma niesamowicie lekkie pióro i fantastyczny styl, ale wybrana tematyka pomaga wzbudzić dodatkowe emocje i złapać czytelnika za serce. Losy bohaterów, choć przejmujące, są trochę na jedno kopyto i może szkoda, że choć jedno z opowiadań nie łamie śmiercio-chorobowego schematu.

Jak się z kimś tak długo żyło, to już się samemu ani nie umie, ani nie chce

Autor potrafi pisać lekko o rzeczach ciężkich, a jego książki czyta się w mgnieniu oka. Z pewnością, w przypływie jesiennej melancholii, sięgnę po kolejne utwory autora. Może któryś mnie przyjemnie zaskoczy!

 

Moja ocena: 6/10

Jakub Małecki, Ślady

Wydawnictwo Sine Qua Non

Kraków 2016

Liczba stron: 306

ISBN: 978-83-7924-701-1

Gatunek: opowiadania

 

God, if you existed, he would have murdered us in an instant

Małecki's books have such a remarkable feature that they are extremely quick to read. I started with The Shiver, and after a week I was finishing Traces. Very neatly written, but maybe with a bit too much melancholy for me.

Life has nothing to do with a parable

The collection of short stories initially does not reveal any connections between the characters, they seem unrelated. It begins with Tadeusz Markiewicz, who is shot in the head during the war. The narrator is death watching him. Next is Chwaścior, a village madman, and his crazy partner Bogna. There is Ludwik, whose wife Sabinka was crushed by a collapsing tenement house. There is Eustachy, dying of lung cancer just like his father. Then Eugenia, after the death of her family in a car accident, collecting the carcasses of animals hit by the passing vehicles and burying them in her garden. Then the sleepless Franek, who as a child witnessed the death of five men on the Tałaj’s farm who had poisoned themselves with methanol. There is Bartłomiej Kos, son of Eustachy and Jagwiga, who "gets things done" for money. There is Andrzej, who raped a young girl with his friends and she later hanged herself, and remorse does not let him live. There is Oskar Czerski, who loses half of his face as a result of being flushed with acid by mistake. I think it will be enough to prove that Małecki likes death, human drama, melancholy and cruelty. At the same time, he writes about it movingly, empathetically and poetically.

For old people, death is slowly replacing life

The graphic form of the book is worth mentioning. Each chapter begins with a map of the area where the action takes place, and the inquisitive reader has a bit of fun finding locations on the map, connecting points. The heroes are related to each other, they come back in the stories they tell, memories, they can be relatives of each other. One can draw a whole thread of connections between them, look for traces in individual stories. The stories are short, though hauntingly sad, and there is a fondness for cruelty throughout the reading. This is basically my only objection to Małecki's book - choosing an easy way, albeit in a beautiful style. Death itself is always a drama, no matter what the circumstances. The author has an incredibly light pen and a fantastic style, but the chosen topic helps to arouse additional emotions and grab the reader's heart. The fate of the characters, although poignant, is somehow repetetive and it may be a pity that at least one of the stories does not break the death-disease pattern.

If you lived with someone for so long, you neither know nor want to be alone

The author can write lightly about heavy things, and his books read in the blink of an eye. Certainly, in the fit of the autumn melancholy, I will reach for more of the author's works. Maybe one of them will surprise me pleasantly!

 

My rating: 6/10

 

Author: Jakub Małecki

Title: Traces

Publishing House: Sine Qua Non

Krakow 2016

Number of pages: 306

ISBN: 978-83-7924-701-1

Genre: short stories

czwartek, 2 stycznia 2020

Ignacy Karpowicz, Miłość


Moja pierwsza książka Karpowicza. Dużo słyszałam o Sońce, ale akurat padło na nowszą pozycję. Połknięta w dwa dni mimo swoich 280 stron. Swój obecny stan określiłabym jako ostrożne zauroczenie.

Piękno - Prawda - Dobro
Powieść podzielona jest na sześć rozdziałów, ale na trzy części: Piękno i rozdział drugi, Prawda i rozdział czwarty, Dobro i rozdział szósty. Historie tytułowe są rozrzucone od siebie tematycznie i czasowo, jak również stylistycznie. Pierwsza nawiązuje do prozy Jarosława Iwaszkiewicza, jak i do postaci samego autora i jego romansu z Jerzym Błeszyńskim. Narratorem jest żona pisarza Anna, w której głowie rodzą się pewne podejrzenia. W Prawdzie opisana jest historia Albertyny, studentki zakochanej w synu ministra, Mateuszu. Podczas imprezy u niego dziewczyna wraz z Mateuszem i jego najbliższym przyjacielem Bartkiem zażywają tabletki prawdy ttt i tak Mateusz dowiaduje się, że Albertyna jest w nim zakochana. Chłopak postanawia wyjechać z nią do Berlina, by tam spotkać się z czekającym na niego Bartkiem, ale Albertyna się na to nie zgadza. Partia rządząca, Prawo i Swoboda, po wykonaniu testu prostoty płciowej odkrywa, że Mateusz jest odwrotnikiem (czyli homoseksualistą). Ponieważ chłopak odmawia dobrowolnego poddania się zabiegowi korygującemu polegającemu na wypaleniu części kory mózgowej (by odwrócić homoseksualizm), aktywowana zostaje procedura naprawcza. Jednorazowo nieodwracalna. Tutaj z kolei nawiązania do Roku 1984 Orwella wraz z nowomową są bardzo czytelne. W rozdziale Dobro młody książę Jedwabny cieszy się przez rok towarzystwem swojego przyjaciela Słomianego, by niechcący wydać na niego wyrok banicji. Przyjaciel powraca jednak po wielu latach przeprowadzić swojego ciężko chorego na dżumę przyjaciela na drugą stronę i samemu wkrótce umrzeć. Tutaj nasuwa mi się podobieństwo do Dżumy Camusa. Rozdziały 2, 4 oraz 6 to prywatna historia narratora, od wypierania swojego homoseksualizmu i uznawania go za zdradę ciała, poprzez ciężką chorobę (zator płucny który prawie zabił bohatera), po poznanie Zbyszka i postawienie wszystkiego na jedną kartę.
Te trzy elementy spotykają się w tytule książki: "Gdybyśmy się nie spotkali, nigdy nie zrozumiałbym, że dobro, prawda i piękno biorą swój początek w miłości", pisze autor w podziękowaniu (s. 290).
Temat homoseksualizmu i akceptacji samego siebie
Mogę się tylko domyślać, jak trudne i osobiste było napisanie tej książki dla Karpowicza. Jest to bardzo intymna spowiedź, chroniąca jednak ukochaną osobę i sporą strefę prywatności. Książka jest napisana w bardzo delikatny sposób, nie jest ani agresywna ani nie szokuje brudnymi detalami. Za tą subtelność jestem Karpowiczowi wdzięczna.
Człowiek z własnej woli nigdy nie wybierze samotności. S. 122
Najpiękniejsze w czytaniu książek jest to, że każdy znajdzie w nich coś dla siebie, inny zachwycający detal, innego ciekawego bohatera. Te wybory nie zawsze się powtarzają i stąd potem takie ciekawe dyskusje o literaturze.
Mnie w Miłości urzekło podejście do rodziny i widoczna bliskość. Po udarze o wypadku zostaje poinformowana matka:

Patrzyłem w dobrą, kochaną twarz i to wtedy pomyślałem, że nie musiałem podawać telefonu do niej. Powinienem był jej tego oszczędzić. Tak myślałem wtedy, teraz wiem, że nie możemy oszczędzić cierpienia naszym bliskim, jeśli sami cierpimy. Dlatego obejmujemy ich ramionami słowa "bliscy", bo oni cierpią z nami. (s. 106)

Z matką wiążą go szczególnie bliskie relacje:
Wzięła by na siebie upokorzenie i słabość, których doświadczałem, tak jak ja wziął bym na siebie upokorzenie i słabość, których ona mogłaby doznać. Nieślibyśmy swoje ciężary nawzajem, jak już nieraz wcześniej. (s. 116)
To również rodzina dodawała narratorowi sił po przebytym udarze:
Tej szansy nie dał mi Bóg. Nikt z moich bliskich w niego nie wierzył. Tę szansę ofiarowali moi bliscy, ich wielka miłość do mnie i troska. I ja sam też dałem sobie tę szansę. Postanowiłem, że również we własnych oczach zasługuję na coś więcej niż pogardę. Postanowiłem, że ja również zasługuję na szczęście. Bo to było, nie oszukuję się, postanowienie. (s. 124)
No, to o rodzinie już chyba starczy. Warto tylko zauważyć, że jak wszędzie relacje potrafiły być napięte, ludzie schowani za ścianą milczenia lub lękiem braku akceptacji. Jednak ciepło w relacjach między matką a synem i dojrzałość ich relacji są niemal namacalne.
Babcia jako kotwica
Jest też w rodzinie narratora postać szczególnie mocna i wyrazista, która daje mu siłę i odwagę. Taką właśnie osobą chciał zostać, gdy dorośnie:
Starzec na sali, tak dla mnie przejmujący, przypominał mi, że jako malec na pytanie i to, kim chcę zostać, gdy dorosnę, odpowiadałem: "babcią". Najpierw śmiano się z mojej odpowiedzi, później podśmiewano się ze mnie, aż wreszcie pouczano bez uśmiechu, że to niestosowne i niemożliwe. A ja naprawdę miałem ambicje zostania w przyszłości najlepszym człowiekiem na ziemi, a najlepsza bez cienia wątpliwości była babcia (...) s. 122
Tak żywe uczucia do Babci są zresztą wyjaśnione:
Wielbiłem babcię. (...) Ona jedna nigdy mnie nie karciła i nie oceniała. Nie dzieliła zachowań na chłopięce i dziewczęce, stosowne i niestosowne, mądre i głupie. Jedyny podział jaki uznawała, był podziałem na bezpieczne i niebezpieczne. Pozwalała mi na bycie po prostu mną, jej ukochanym wnukiem. (s. 122)
No to czas na podsumowanie. Książka jest napisana bardzo sprawnie i czytałam ją z zauroczeniem, bardzo zresztą szybko jak na mnie. Największe wrażenie zrobił na mnie opis rodziny i wiążącej ją bliskości, jak również poczucie zdrady ciała w momencie choroby, a wcześniej nieakceptowalnego powszechnie homoseksualizmu i godzenie się z samym sobą. Sądzę, że to drugie przeżywa w mniejszym lub większym stopniu każdy z nas, walcząc z chorobą, starością, innością i poczuciem niesprawiedliwości. Dostałam na pewno sporo do przemyślenia.

Moja ocena: 7/10.

Ignacy Karpowicz, Miłość
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2017
ISBN 9788308064108

________________________________________________________________________

My first book by Karpowicz. I've heard a lot about Sońka, but the newer position came first into my hands. I swallowed it in two days despite of its 280 pages. I would describe my current state as cautious infatuation.

Beauty - Truth - Goodness


The novel is divided into six chapters, but into three parts: Beauty and Chapter Two, Truth and Chapter Four, Goodness and Chapter Six. Cover stories are scattered from each other both thematically and in time, as well as stylistically. The first one refers to the prose of Jarosław Iwaszkiewicz, as well as to the author himself and his affair with Jerzy Błeszyński. The narrator is the writer's wife Anna, who starts to become suspicious. The Truth tells the story of Albertina, a student in love with the son of the minister, Mateusz. During the party with him, the girl along with Mateusz and his closest friend Bartek take truth pills 'ttt' and so Mateusz finds out that Albertina is in love with him. The boy decides to go with her to Berlin to meet Bartek, who is waiting for him, but Albertina does not agree. The ruling party, Law and Freedom, after having performed a test of sexual simplicity, discovers that Mateusz is a reversal (a homosexual). Because the boy refuses to voluntarily undergo a corrective surgery consisting of burning part of the cerebral cortex (to reverse homosexuality), the corrective procedure is activated. Done once and irreversible. Here, the reference to the 1984 Orwell's Newspeak with are very legible. In the chapter Goodness, the young Prince Silky enjoys the company of his friend Straw for a year to unwittingly banish him. A friend returns, however, after many years to move his seriously ill friend to the other side and soon die himself. Here one can find a resemblance to The Plague by Camus. Chapters 2, 4 and 6 contain the private story of the narrator, from denying his homosexuality and recognizing the betrayal of his body, through a serious illness (pulmonary embolism that almost killed the hero), to getting to know Zbyszek and stake everything on one card.

These three elements meet in the title of the book: "If we did not meet, I would never understand that good, truth and beauty originate in love," writes the author in thanks (p. 290).
The topic of homosexuality and self-acceptance


I can only guess how difficult and personal it was to write this book for Karpowicz. This is a very intimate confession, but it protects the loved one and a large privacy zone. The book is written in a very delicate way, it is neither aggressive nor shocking with dirty details. I am grateful for this subtlety.

Man will never choose loneliness. (p. 122)

The most beautiful thing about reading books is that everyone will find something for themselves in them, a different delightful detail, a different interesting hero. These choices do not repeat themselves, and then form such interesting discussions about literature.
What caught mu attention on Love is the approach to the family and visible proximity. After the narrator's stroke his mother is informed about the accident:

I looked at the good, beloved face and it was then that I thought I didn't have to give her phone number. I should have spared her that. I thought so then, now I know that we cannot spare the suffering of our loved ones if we suffer ourselves. Therefore we embrace them with the words "close ones" because they suffer with us. (p. 106)
His relationship with his mother is particularly strong:


She would take on the humiliation and weakness that I experienced, just as I would take on the humiliation and weakness she might experience. We would carry each other's burdens, as it has been done many times before. (p. 116)
It is also the family that has given the narrator some strength after the stroke:
God didn't give me that chance. None of my relatives believed in him. This opportunity was offered by my loved ones, their great love and concern for me. And I gave myself this chance too. I decided that even in my own eyes I deserve something more than contempt. I decided that I also deserve happiness. Because it was, I do not fool myself, a resolution. (p. 124)
Well, I think that's enough about the family. It is worth noting that, as everywhere, relationships could be tense, people hidden behind a wall of silence or fear of lack of acceptance. However, the warmth in the relationship between mother and son and the maturity of their relationship are almost tangible.

Grandmother as an anchor
There is also a particularly strong and expressive figure in the narrator's family that gives him strength and courage. He wanted to be such a person when he grows up:
The old man in the room, so poignant for me, reminded me that as a child, when I was a boy and was asked who I wanted to become when I grew up, I answered: "grandmother". First, people laughed at my answer, then laughed at me, and finally I was instructed without a smile that it was inappropriate and impossible. And I really had the ambition to become the best person on earth in the future, and the best without a shadow of a doubt was my grandmother (...) p. 122

Such vivid feelings for Grandma are also explained:

I worshiped grandma. (...) She alone never scolded or judged me. She did not divide the behavior into the one of boys or girls, appropriate or inappropriate, wise or stupid. The only division she recognized was between safe and dangerous. She let me just be me, her beloved grandson. (p. 122)

Well, it's time to sum up. The book was written very well and I read it as if under a spell, very quickly as for me. The most impressive thing was the description of the family and the closeness that binds its members, as well as the feeling of betrayal of the body at the time of illness, and previously unacceptable homosexuality and reconciliation with oneself. I think the latter is more or less what we all experience: fighting disease, old age, otherness and a sense of injustice. I definitely got a lot to think about.
My rating: 7/10.

Author: Ignacy Karpowicz
Title: Love
Publishing House: Wydawnictwo Literackie
Krakow 2017
ISBN 9788308064108