Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melancholia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melancholia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 września 2023

Orhan Pamuk, Stambuł Wspomnienia i miasto (İstanbul: Hatıralar ve Şehir)

Portret miasta, które już nie istnieje

Sięgnęłam po powieść Orhana Pamuka Stambuł, ponieważ wybieram się do Miasta Miast. Książka obiecywała wiele, zwłaszcza patrząc na podtytuł – wspomnienia i miasto. Tymczasem wspomnienia tak górują nad opisem miasta, że w zasadzie nie da się go zobaczyć. Oglądałam miasto z przeszłości, przesycone nostalgią i melancholią autora, a nie współczesne megapolis tętniące życiem.

Turecki Noblista Orhan Pamuk

Orhana Pamuka w zasadzie nikomu nie trzeba przedstawiać. Urodzony w 1952 roku turecki pisarz jest autorem kilkunastu książek, takich jak Śnieg, Nazywam się czerwień, Biały zamek czy Rudowłosa, a w 2006 roku został wyróżniony Literacką Nagrodą Nobla. W Polsce wydaje go przepięknie Wydawnictwo Literackie w drugiej już edycji. Wstyd się przyznać, ale recenzowana powieść  to pierwsza i na razie jedyna książka noblisty, po którą sięgnęłam.


Zawiedzione oczekiwania

Na wstępie muszę zaznaczyć, że miałam wobec tej książki zupełnie inne oczekiwania. Szukałam obrazu miasta, które mogłabym zobaczyć dzisiaj, wykazu istniejących miejsc, do których mogłabym się dać, portretu miasta, które mogłabym zwiedzić. Natomiast poznałam miasto, którego już nie ma, które zostało pogrzebane pod betonem, stalą i szkłem współczesnej metropolii. Stambuł Wspomnienia i miasto to paradoksalnie nie portret tytułowego polis, ale autobiografia autora przesycona wspomnieniami i obrami z dzieciństwa. To droga Pamuka do zostania pisarzem, na którą miasto wywarło ogromny, decydujący być może wpływ.

Hüzün

Widzę w tej skądinąd nudnej i dłużącej się powieści dwie wartości – po pierwsze, materiał fotograficzny zgromadzony i udostępniony przez autora, włączając w to zdjęcia z jego dzieciństwa i młodości, ale przede wszystkim obrazy miasta z przeszłości. Nieprzypadkowo wszystkie fotografie są czarno-białe i niepodpisane lokalizacyjnie. To koresponduje z pojęciem hüzün, kluczowego da zrozumienia powieści koncepcji melancholii, która dotyka całego miasta i jest związana z historią miasta i upadkiem Imperium Osmańskiego. Po drugie, Pamuk pokazuje portret miasta w kulturze i sztuce, w dziełach lokalnych pasjonatów (powieść Spokój Tanpınara, Encyklopedia stambulska Reşata Ekrema Koçu, album Stambuł utracony Hoca Ali Rızy) i zagranicznych gości (ryciny Antoine-Ignace Mellinga czy powieść Constantinople Théophila Gautier).

Powieść Noblisty to intelektualny portret miasta, przecedzony jeszcze przez osobistą historię i podejście autora. To intrygujący opis tego, jak miejsce, w którym się wychowujemy, wpływa na nas i nas kształtuje, i na ile jego dzieje mogą wpłynąć na losy wrażliwej jednostki. Myślę jednak, że Stambułu przedstawionego w książce nie znajdziemy w obecnym mieście, może tylko jego pozacierane ślady. Nie tego szukałam, a jednocześnie nie mogę mieć do autora pretensji. Tył okładki przestrzega: „To, co teraz czytacie, jest moją własną historią” – i dokładnie to dostajemy.



Moja ocena: 5/10.



Orhan Pamuk, Stambuł Wspomnienia i miasto
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008
Tłumaczenie: Anna Polat
Liczba stron: 480
ISBN: 978-83-08-04174-1

***************************************************************************

A portrait of a city that no longer exists

I picked up Orhan Pamuk's novel Istanbul because I'm going to the City of Cities. The book promised a lot, especially considering the subtitle - Memories and the City. Meanwhile, the memories dominate the description of the city so much that it is basically impossible to see it. I saw a city from the past, filled with the author's nostalgia and melancholy, not a modern megapolis teeming with life.

Turkish Nobel Prize winner Orhan Pamuk

Orhan Pamuk basically needs no introduction. The Turkish writer, born in 1952, is the author of several books, such as Snow, My Name Is Red, The White Castle and The Red-Haired Woman, and in 2006 he was awarded the Nobel Prize in Literature. In Poland, his works are published by Wydawnictwo Literackie in its second edition. I'm ashamed to admit it, but the reviewed novel is the first and only book by the Nobel Prize winner that I have read.

Unfulfilled expectations

First of all, I must say that I had completely different expectations for this book. I was looking for an image of a city I could see today, a list of existing places I could visit, a portrait of an existing city. However, I got to know a city that no longer exists, buried under the concrete, steel and glass of the modern metropolis. Istanbul Memories and the City is, paradoxically, not a portrait of the titular polis, but the author's autobiography saturated with childhood memories and images. This is Pamuk's path to becoming a writer, on which the city had a huge, perhaps decisive, influence.

Huzün

I see two values in this otherwise boring and lengthy novel - firstly, the photographic material collected and made available by the author, including photos from his childhood and youth, but above all, images of the city from the past. It is no accident that all the photos are black and white and unlabeled. This corresponds to the concept of hüzün, a key element in understanding the novel's concept of melancholy, which affects the entire city and is related to its history and the fall of the Ottoman Empire. Secondly, Pamuk shows a portrait of the city in culture and art, in the works of local enthusiasts (the novel Tranquility by Tanpınar, Encyclopedia Istanbul by Reşat Ekrem Koçu, the album Istanbul Lost by Hoca Ali Rıza) and foreign guests (prints by Antoine-Ignace Melling or the novel Constantinople by Théophila Gautier).

The Nobel Prize winner's novel is an intellectual portrait of the city, enriched by the author's personal history and approach. This is an intriguing description of how the place where we grow up influences and shapes us, and to what extent its history can influence the fate of a sensitive individual. However, I think that the Istanbul presented in the book will not be found in the current city, maybe only its erased traces. This wasn't what I was looking for, but at the same time I can't blame the author. The back cover warns: "What you are reading now is my own story" - and that's exactly what we get.


My rating: 5/10.



Author: Orhan Pamuk
Title: Istanbul Memories and the City
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008
Translation: Anna Polat
Number of pages: 480
ISBN: 978-83-08-04174-1

sobota, 21 stycznia 2023

Joanna Bator, Wyspa Łza od nowa

Podróżycie

Jak wielu polskich czytelników lubię prozę Joanny Bator, i jak wielu, zaczynałam od Piaskowej Góry i Chmurdalii. Tym razem, nieco przypadkowo, bo na pchlim targu, wpadła mi w ręce Wyspa Łza od nowa (a ja oczywiście nie wiedziałam, że przed nią była Wyspa Łza), i równie przypadkowo sięgnęłam po nią w tym tygodniu. Niecałe 200 stron mieści cały kunszt Bator, choć najlepsze są nie fragmenty o Sri Lance, a o Wałbrzychu, zwłaszcza Apendiksy dotyczące jej rodziny.

Znikające kobiety

Wyspa Łza od nowa to dziewięć rozdziałów poświęconych wspomnieniom z Cejlonu, gdzie pisarka pojechała z misją odnalezienia śladów po zaginionej przed laty Amerykance, Sandry Valentine. Jej cel jest tylko wymówką do wyjazdu, do pozostawiania w wiecznej, nomadycznej podróży, choć po raz pierwszy chyba autorka czuje też potrzebę powrotu do domu i zapuszczenia korzeni. Faktycznie, jej relacja o Sri Lance ma mniej do zaoferowania, niż wspomnienia o życiu rodzinnym w Wałbrzychu. Egzotyczna wyspa tonie w strugach deszczu i błota, chowa się za chmarami komarów i innego robactwa, mami swoistego rodzaju magią i transformacjami, ale pozostaje obca.

„[…] jesteśmy w równym stopniu tym, co pamiętamy, jak i tym, co w nas spoczywa zapomniane.”

O podróżowaniu pisze Bator równie pięknie co Olga Tokarczuk w powieści Bieguni, i w czytelniku może się zrodzić tęsknota za kolejną wędrówką. Jednak w odróżnieniu od powieści Noblistki, w Wyspie Łza od nowa najbardziej przebija tęsknota za domem, za powrotem, i te relacje mają zupełnie inny, autentyczny ton. Bator wspomina dzieciństwo spędzone z dziadkami w starej kamienicy, nieznane i odkryte późno kuzynostwo, samobójstwo wuja, postać prababki w pięknym ogrodzie. Wyspa natomiast tchnie obcością, grozą, nieprzyjaznym nieznanym.

„Wrażliwy jak odarta ze skóry śliwka”

W zasadzie trudno w tej książce mówić o fabule, jest luźno zarysowany plan podróży wraz z przewijającymi się bohaterami, którym autorka nadaje własne imiona (Pinkboy, Oset, Kumaty Kumar). Czuć jednak, że w Sri Lance kobieta tylko ślizga się po powierzchni, pozostaje na zewnątrz, tęskniąc za domem. To, co uwodzi w prozie Bator, to piękne porównania i metafory: „Wrażliwy jak odarta ze skóry śliwka” (s. 25); „Trzymałam się tych nitek jak pijana wiatru” (s. 25); „[…] wojna psuje mężczyzn jak cukier zęby” (s. 36); „Uczennice wyglądają jak halucynogenne grzybki na białych nóżkach” (s. 196). Pojawia się ton zamyślenia i melancholii w luźno snutych wspomnieniach i poszukiwaniu siebie w podróży. Na pewno nie jest to najmocniejsza powieść pisarki, wygląda jak przygotowanie do kolejnych, zakotwiczonych w dzieciństwie wspomnieniach. Jednak powieść czyta się lekko i szybko, a momentami można dać się ponieść opisom.

Moja ocena: 6/10.

 

Joanna Bator, Wyspa Łza od nowa
Wydawnictwo Znak, Kraków 2020
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-240-6043-6

****************************************************************************

Travelife

Like many Polish readers, I like Joanna Bator's prose, and like many, I started with Piaskowa Góra and Chmurdalia. This time, somewhat accidentally, I reached for Wyspa Łza od Nowa (The Teardrop Island Anew, not translated to English as of Jan 2023). I bought it at a flea market, unaware that there is a preceding part, Wyspa Łza (The Teardrop Island). Less than 200 pages contain the entire artistry of Bator, although the best parts are not about Sri Lanka, but about Wałbrzych, especially the appendixes about her family.

Disappearing women

The Teardrop Island Anew consists of nine chapters devoted to memories from Ceylon, where the writer went on a mission to find traces of an American that went missing years ago, Sandra Valentine. This is only an excuse to set off, to leave it on an eternal, nomadic journey, although for the first time the author also feels the need to return home and put down roots. In fact, her account of Sri Lanka has less to offer than memories of family life in Wałbrzych. The exotic island is drowning in rain and mud, hiding behind clouds of mosquitoes and other vermin, bewitching with a kind of magic and transformations, but it remains alien.

"[...] we are equally what we remember and what lies within us forgotten."

Bator writes about traveling as beautifully as Olga Tokarczuk in the novel Flights (translated by Jennifer Croft), and the reader may long for another journey. However, unlike the novel by the Nobel Prize winner, in The Teardrop Island Anew, the longing for home, for the return shines through the book, and these emotions have a completely different, authentic tone. Bator recalls her childhood spent with her grandparents in an old tenement house, her initally unknown and late discovered cousins, her uncle's suicide, and her great-grandmother in a beautiful garden. The island, on the other hand, breathes strangeness, horror, the unfriendly unknown.

"Sensitive as a skinned plum"

In fact, it is difficult to talk about the plot in this book, there is a loosely outlined itinerary with a galery of random characters, whom the author gives her own names (Pinkboy, Thistle, Knowing Kumar). You can feel, however, that in Sri Lanka the woman only glides over the surface, stays outside, homesick. What seduces the reader in Bator's prose are beautiful comparisons and metaphors: "Sensitive as a skinned plum" (p. 25); “I held on to these threads like a drunken wind” (p. 25); "[...] war corrodes men like sugar teeth" (p. 36); “The schoolgirls look like hallucinogenic mushrooms on white legs” (p. 196). There is a tone of thoughtfulness and melancholy in loosely spun memories and searching for oneself on a journey. It is certainly not the author's strongest novel, it looks like a preparation for the next memories anchored in childhood. However, the novel is a light and quick read, and at times you can get carried away with the descriptions.

My rating: 6/10.

 

Author: Joanna Bator
Title: Wyspa Łza od nowa (The Teardrop Island Anew)
Publishing House: Znak, Krakow 2020
Number of pages: 208
ISBN: 978-83-240-6043-6

sobota, 13 listopada 2021

Jakub Małecki, Ślady (Traces)

Boże, gdybyś istniał, to byś nas w jednej chwili wymordował

Książki Małeckiego mają taką niezwykłą właściwość, że w zasadzie czytają się same, i to w błyskawicznym tempie. Zaczęłam od Dygotu, a po tygodniu kończyłam już Ślady. Bardzo zgrabnie napisane, choć może z nieco zbyt dużą dawką melancholii jak dla mnie.

Życie z przypowieścią nie ma nic wspólnego

Zbiór opowiadań początkowo nie zdradza powiązań między bohaterami. Zaczyna się od Tadeusza Markiewicza, który ginie od postrzału w głowę na wojnie. Narratorem jest śmierć, która go obserwuje. Następny jest Chwaścior, wioskowy wariat, i jego szalona partnerka Bogna. Jest Ludwik, którego żona Sabinka zgonęła przygnieciona walącą się kamienicą. Jest Eustachy, umierający na raka płuc jak jego ojciec. Potem Eugenia, po śmierci rodziny w wypadku drogowym zbierająca truchła potrąconych na drodze zwierząt i grzebiąca je w swoim ogródku. Następnie bezsenny Franek, który jako dziecko był świadkiem śmierci pięciu mężczyzn w gospodarstwie u Tałajów, którzy zatruli się metanolem. Jest Bartłomiej Kos, syn Eustachego i Jagwigi, który „załatwia sprawy” za pieniądze. Jest Andrzej, który zgwałcił z kolegami młodą dziewczynę, która się potem powiesiła, a wyrzuty sumienia nie dają mu żyć. Jest Oskar Czerski, który w wyniku pomyłkowego oblania kwasem traci pół twarzy. Chyba wystaczy, by udowodnić, że Małecki lubuje się w śmierci, ludzkich dramatach, melancholii i okrucieństwie. A jednocześnie, że pisze o tym poruszająco, empatycznie, poetycko.

U starych ludzi śmierć powoli zastępuje życie

Warto wspomnieć o formie graficznej książki. Każdy rozdział zaczyna się mapą okolic, gdzie dzieje się akcja, a dociekliwy czytelnik ma trochę frajdy ze znajdowania opowiesci na mapie, łączenia punktów. Bohaterowie są ze sobą powiązani, wracają w opowiadanych przez siebie historiach, wspomnieniach, pokrewieństwach. Można narysować całą nić powiązań pomiędzy nimi, szukać śladów w poszczególnych opowiadaniach. Opowiadania są krótkie, choć przejmująco smutne, i jest w całej lekturze jakieś lubowanie się w okrucieństwie. To w zasadzie mój jedyny zarzut do książki Małeckiego – takie trochę pójście na łatwiznę, choć w pięknym stylu. Śmierć sama w sobie zawsze jest dramatem, niezależnie od okoliczności. Autor ma niesamowicie lekkie pióro i fantastyczny styl, ale wybrana tematyka pomaga wzbudzić dodatkowe emocje i złapać czytelnika za serce. Losy bohaterów, choć przejmujące, są trochę na jedno kopyto i może szkoda, że choć jedno z opowiadań nie łamie śmiercio-chorobowego schematu.

Jak się z kimś tak długo żyło, to już się samemu ani nie umie, ani nie chce

Autor potrafi pisać lekko o rzeczach ciężkich, a jego książki czyta się w mgnieniu oka. Z pewnością, w przypływie jesiennej melancholii, sięgnę po kolejne utwory autora. Może któryś mnie przyjemnie zaskoczy!

 

Moja ocena: 6/10

Jakub Małecki, Ślady

Wydawnictwo Sine Qua Non

Kraków 2016

Liczba stron: 306

ISBN: 978-83-7924-701-1

Gatunek: opowiadania

 

God, if you existed, he would have murdered us in an instant

Małecki's books have such a remarkable feature that they are extremely quick to read. I started with The Shiver, and after a week I was finishing Traces. Very neatly written, but maybe with a bit too much melancholy for me.

Life has nothing to do with a parable

The collection of short stories initially does not reveal any connections between the characters, they seem unrelated. It begins with Tadeusz Markiewicz, who is shot in the head during the war. The narrator is death watching him. Next is Chwaścior, a village madman, and his crazy partner Bogna. There is Ludwik, whose wife Sabinka was crushed by a collapsing tenement house. There is Eustachy, dying of lung cancer just like his father. Then Eugenia, after the death of her family in a car accident, collecting the carcasses of animals hit by the passing vehicles and burying them in her garden. Then the sleepless Franek, who as a child witnessed the death of five men on the Tałaj’s farm who had poisoned themselves with methanol. There is Bartłomiej Kos, son of Eustachy and Jagwiga, who "gets things done" for money. There is Andrzej, who raped a young girl with his friends and she later hanged herself, and remorse does not let him live. There is Oskar Czerski, who loses half of his face as a result of being flushed with acid by mistake. I think it will be enough to prove that Małecki likes death, human drama, melancholy and cruelty. At the same time, he writes about it movingly, empathetically and poetically.

For old people, death is slowly replacing life

The graphic form of the book is worth mentioning. Each chapter begins with a map of the area where the action takes place, and the inquisitive reader has a bit of fun finding locations on the map, connecting points. The heroes are related to each other, they come back in the stories they tell, memories, they can be relatives of each other. One can draw a whole thread of connections between them, look for traces in individual stories. The stories are short, though hauntingly sad, and there is a fondness for cruelty throughout the reading. This is basically my only objection to Małecki's book - choosing an easy way, albeit in a beautiful style. Death itself is always a drama, no matter what the circumstances. The author has an incredibly light pen and a fantastic style, but the chosen topic helps to arouse additional emotions and grab the reader's heart. The fate of the characters, although poignant, is somehow repetetive and it may be a pity that at least one of the stories does not break the death-disease pattern.

If you lived with someone for so long, you neither know nor want to be alone

The author can write lightly about heavy things, and his books read in the blink of an eye. Certainly, in the fit of the autumn melancholy, I will reach for more of the author's works. Maybe one of them will surprise me pleasantly!

 

My rating: 6/10

 

Author: Jakub Małecki

Title: Traces

Publishing House: Sine Qua Non

Krakow 2016

Number of pages: 306

ISBN: 978-83-7924-701-1

Genre: short stories