Pokazywanie postów oznaczonych etykietą childlessness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą childlessness. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2025

Hilary Mantel, Duchy zostają (Giving Up the Ghost)

Jeśli się ocknę jako warzywo, wrzućcie mnie do gulaszu

Po powieść Hilary Mantel sięgnęłam, bo stała na półce nowości w Miejskiej Bibliotece Publicznej, a autorka jest mi znana z powieści Wolf Hall. Poza tym ostatnio książki mniejszych rozmiarów po prostu mnie kuszą. Pamiętnik Duchy zostają to osobista historia autorki, od najwcześniejszych wspomnień z dziecństwa, przez trudną sytuację rodzinną, po podwójne małżeństwo i doświadczenie choroby. Początkowo ciężko mi się czytało te wspomnienia, jednak rozdział o endometriozie rozłożył mnie na łopatki.

Na tym polega życie dziecka. Nie masz żadnych praw

Idźmy jednak po kolei. Początkowe rozdziały, pokazujące ulotność i zmienność pamięci, były dość standardowe, i w sumie wspomnienia z dzieciństwa nie były dla mnie pasjnujące ani nowatorskie. Takie historie każdy z nas ma w zanadrzu. Sytuacja rodziny była za to wyjątkowa i trudna, gdyż matka przyszłej pisarki rozstała się z mężem i zamieszkała z kochankiem i swoimi dziećmi, co było lokalnym skandalem, a Mantel dosięgły szkolne plotki i docinki. „W tamtych czasach na angielskiej prowincji, aby uniknąć kłopotów, należało udawać, że niczym nie różnisz się od innych,” pisze autorka niec ironicznie (s. 116). Również to, jak młodo pisarka wyszła za mąż w związku z oczekiwaniami społecznymi pokazuje, jak inna była to epoka.

Bóle menstruacyjne? Miną, droga pani, miną zaraz po pierwszym dziecku

Mantel dużo pisze o swoim kiepskim samopoczuciu, potwornych migrenowych bólach głowy, które wywołują halucynacje, bólach nóg i brzucha. Przyczyną okazuje się być endometrioza, choroba polegająca na obecności błony śluzowej macicy poza jej jamą. Błona krwawi wraz z comiesięcznym cyklem powodując silną bolesność w zależności od jej rozmieszczenia. Mantel miała wyjątkowo złośliwą endometriozę, rozmieszczoną również w głowie czy jelitach, ale związaną również z ogromnym guzem, który urósł jej w brzuchu. Operacja okazała się konieczna, a pisarka w wieku dwudziestu siedmiu lat straciła macicę, a co za tym idzie – możliwość posiadania dzieci. To okazało się dla niej szczególnie bolesne, chociaż w momencie operacji nie pragnęła mieć jeszcze dzieci. Gdy ich zapragnęła, było już za późno: „Trzeba było zostać nastoletnią matką, myślałam, tą zakałą społeczenstwa. Możliwe, że kiedy miałam czternaście lat, byam płodna. I kiedy miałam siedemnaście. Za to później – muszę czytać swój ból wstecz, żeby wiedzieć, co się we mnie dzieje – później szanse już pewnie malały,” pisze gorzko (s. 169). Myślę, że wiele kobiet na całym świecie, walczących z bezpłodnością o różnych przyczynach (a czasami i bez żadnych), dochodzi do podobnych wniosków.

Łysa, nieforemna, głucha, a mimo to wciąż niepokonana

Oprócz doświadczenia szalenie wrednej choroby, jaką jest endometrioza, a potem skutków związanych z hormonalną terapią zastępczą – otyłością, Mantel sporo pisze o swojej bezdzietności i marzeniach, które pojawiły się, kiedy były już niewykonalne. To przypomina eseje Emilie Pine, której sytuacja była o tyle inna, że szanse jeszcze jakieś były. Bez macicy trudno urodzić dziecko. Mantel pisze o swojej żałobie po ciele, które nawet nie zaistniało, o swojej wymarzonej o dokładnie wyobrażonej nigdy nienarodzonej córce Catrionie. Bezdzietność w końcu zyskuje swój obraz w literaturze, obraz bolesny, chropowaty, na wskroś uczciwy. O ile inne rozdziały w książce Duchy zostają były dobrze napisane, ale nie wiekopomne, to Część piąta. Pokaż jak do tego doszłaś naprawdę rozkłada czytelnika na łopatki. To autentyczny kobiecy głos, analizujący swoje emocje po latach, popełnione błędy, utracone szanse. Ale to również głos świadczący o kobiecej sile i wytrwałości w użeraniu się z chorobami, w układaniu sobie peiorytetów. Z pewnością zostanie ze mną ten fragment – niech wybrzmi na zakończenie i przekona Was, ze po tą publikację warto sięgnąć: „Wróciłam do domu, do naszej ciemnej, osłoniętej enklawy w środku ogromnego miasta. Łysa, nieforemna, głucha, a mimo to wciąż niepokonana, usiadłam i napisałam drugą książkę” (s. 164).

Moja ocena: 8/10.


Hilary Mantel, Duchy zostają
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Liczba stron: 192
ISBN: 978-83-8369-026-5

***********************************************************************************

If I wake up a vegetable, put me in a stew

I picked up Hilary Mantel's novel because it was on the new release shelf at the Municipal Public Library, and I'm familiar with the author from her novel Wolf Hall. Besides, lately, smaller books have a luring charm for me. The memoir Giving Up the Ghost is the author's memoir, from her earliest childhood, through a difficult family situation, to a double marriage and the experience of illness. Initially, I found these memories difficult to read, but the chapter on endometriosis blew me away.

This is a child's life; you have no rights

Let's go step by step, though. The opening chapters, showing the fleeting nature and fickleness of memory, were fairly standard, and overall, I didn't find childhood memories compelling or groundbreaking. We all have stories like these. The family situation, however, was unique and difficult, as the future writer's mother separated from her husband and moved in with her lover and her children, which caused a local scandal, and Mantel was subjected to school gossip and ridicule. "In those days, in the English countryside, to avoid trouble, you had to pretend you were no different from everyone else," the author writes ironically (p. 116). The writer's marriage at a young age, due to social expectations, also demonstrates how different the era was.

Period pains? That'll clear up, my dear, after you have your first baby

Mantel writes extensively about her poor well-being, terrible migraine headaches that cause hallucinations, and leg and abdominal pain. The cause turns out to be endometriosis, a disease characterized by the presence of the uterine lining outside the uterus. The lining bleeds with each monthly cycle, causing severe pain depending on its location. Mantel had extremely malignant endometriosis, also affecting her head and intestines, but also linked to a huge tumor that had grown in her abdomen. Surgery proved necessary, and at the age of twenty-seven, the writer lost her uterus, and consequently, the ability to have children. This proved particularly painful for her, even though at the time of the surgery she didn't yet desire children. By the time she did desire them, it was too late: " I should have been a ‘schoolgirl mother’, I thought: that social scourge. At 14 I might have been fertile. At 17. But after that – I have to read my pain backwards, to know what was happening inside me – I guess my chances were decreasing," she writes bitterly (p. 169). I think many women around the world, struggling with infertility for various reasons (and sometimes without any), reach similar conclusions.

Bald, odd-shaped, deaf but not defeated

Besides experiencing the incredibly nasty form of endometriosis, and then the effects of hormone replacement therapy—obesity—Mantel writes extensively about her childlessness and the dreams that emerged when they were already unattainable. This is reminiscent of the essays of Emilie Pine, whose situation was different as there were still chances. Without a uterus, it's difficult to give birth to a child. Mantel writes about her mourning for a body that never even existed, about her dream daughter, Catriona, who was never born. Childlessness is finally gaining its own image in literature, a painful, rough, and thoroughly honest image. While other chapters in Giving Up the Ghost were well-written but not memorable, Part Five: Show How You Got There truly blows the reader away. It's an authentic female voice, analyzing her emotions years later, mistakes made, and lost opportunities. But it's also a voice that testifies to a woman's strength and perseverance in coping with illness and in arranging her priorities. This passage will certainly stay with me – let it resonate at the end and convince you that this publication is worth reading: "I returned home, to our dark, sheltered enclave in the middle of a vast city. Bald, odd-shaped, deaf but not defeated, I sat down and wrote another book" (p. 164).

My rating: 8/10.

Author: Hilary Mantel
Title: Giving Up the Ghost
Publishing House: Czarne, Wołowiec 2025
Translation: Martyna Tomczak
Number of pages: 192
ISBN: 978-83-8369-026-5

niedziela, 3 listopada 2024

Leena Lehtolainen, Na złym tropie (Väärän jäljillä)

Przegadany kryminał

Czyż może być przyjemniejszy plan na długi weekend niż koc, hektolitry herbaty z miodem i dobra książka w ręku? Może! Do tego zestawienia warto dodać ciastka na miodzie i musie jabłkowym i oto pełnia szczęścia. W tak sprzyjających okolicznościach przyrody kończyłam czytać książkę, którą zaczęłam jeszcze przed urlopem, a więc ponad miesiąc temu. Bardzo rzadko zdarza mi się odłożyć lekturę kryminału, ale spojrzenie z dystansu pozwoliło mi zrozumieć, co w tej książce przeszkadzało mi najbardziej i dlaczego uważam, że to jedna z najsłabszych pozycji Leeny Lehtolainen, fińskiej mistrzyni gatunku.

Kilkukrotna próba morderstwa wiedzie policję na manowce

Maria Kallio podstępem zostaje sprowadzona z powrotem w szeregi fińskiej policji, by stanąć na czele  trudnego śledztwa. Wszystko wskazuje na to, że dwukrotnie podjęto próbę zamachu na dziennikarkę sportową Juttę Särkikoski, przy czym trzecia próba wysyła kobietę do szpitala. To ona ujawniła aferę dopingową w fińskim sporcie i swoją publikacją pozyskała sobie wrogów na śmierć i życie. Jednak kiedy podczas spotkania dotyczącego osób niepełnosprawnych w sporcie nagle umiera Pentti Vainikainen, śledztwo nagle przyspiesza. Rozwiązanie będzie zaskakujące i… szybkie. Całe śledztwo zabrało Kallio około tygodnia.

Nadmiar szczegółów

Skąd więc spora objętość książki, a więc równe 400 stron? Otóż z faktu, że Kallio relacjonuje swoje myśli bez wyboru, bez ładu i składu. Niemal każda scena zawiera nadmiar szczegółów, które nijak nie popychają śledztwa do przodu, a bardzo rozpraszają uwagę czytelnika. Ja zaczęłam pewne fragmenty przeskakiwać, bo uznałam je za kompletnie pozbawione fabularnej wartości. Dlatego też nie miałam cierpliwości do przeczytania książki jak się czyta kryminały – w zasadzie na raz. Szkoda, bo ta przypadkowość narracyjna odciąga uwagę od ważnych, zawartych w niej tematów – dopingu w sporcie, przemocy w rodzinie czy choćby bezdzietności.

Zastanawiające tłumaczenie

Druga rzecz, która mi przeszkadzała, to tłumaczenie. W Na złym tropie pojawia się kilka słów czy zwrotów, które – mówiąc łagodnie – zaskakują. Wyfiokowana bohaterka jest „wysztafirowana” (s. 294), ktoś, kto się podlizuje, „podmaśla się” (s. 300), a policja nie ma zna żadnych „knyfów” (s. 334), a więc wtyków w jednej z instytucji bankowych. Ciekawy wybór słów, odciągający od właściwej fabuły i zwracający uwagę na warstwę leksykalną.

Można zostawić na wieczne nigdy

Podsumowując – umęczyła mnie trochę lektura kryminału. Chociaż początkowo akcja była budowana ciekawie, rozczarowanie śledczej utratą wcześniejszej, biurowej pracy i spokojnego życia rodzinnego dawało ciekawy obraz jej życia i traumy, którą przeżyła jako policjantka, wszystko rozmyło się w słowotoku autorki. Mam słabość do Lehtolainen po jej wcześniejszych powieściach, ale tą można sobie odłożyć na później.

Moja ocena: 5/10

Leena Lehtolainen, Na złym tropie
Wydawnictwo Rebis, Warszawa 2012
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-7510-795-1

*******************************************************************************

A verbose crime novel

Can there be a nicer plan for a long weekend than a blanket, hectoliters of tea with honey and a good book in hand? Yes, there is! It's worth adding honey and applesauce cookies to this list and that's complete happiness. In such favorable circumstances, I was finishing reading a book that I had started before my vacation, so over a month ago, Derailed. It's very rare for me to put down a crime novel, but looking at it from a distance allowed me to understand what bothered me the most in this book and why I think it's one of the weakest works by Leena Lehtolainen, the Finnish master of the genre.

Several murder attempts lead police astray

Maria Kallio is tricked into returning to the ranks of the Finnish police to head a difficult investigation. Everything indicates that there were two assassination attempts on sports journalist Jutta Särkikoski, with the third attempt sending the woman to hospital. She was the one who exposed the doping scandal in Finnish sports and made enemies for life and death with her publication. However, when Pentti Vainikainen suddenly dies during a meeting on disabled people in sports, the investigation suddenly accelerates. The solution will be surprising and... fast. The entire investigation took Kallio about a week.

Unnecessary details

So where does the large volume of the book, i.e. exactly 400 pages, come from? Well, from the fact that Kallio reports her thoughts without choice, without rhyme or reason. Almost every scene contains an excess of details that do nothing to advance the investigation, and are very distracting to the reader. I started skipping certain parts because I considered them completely devoid of plot value. That is why I did not have the patience to read the book like one reads crime novels - basically in one go. It's a pity, because this randomness of the narrative distracts from the important topics included in it - doping in sports, domestic violence or even childlessness.

Puzzling translation

The second thing that bothered me was the translation. In the Polish translation of Derailed by Sebastian Musielak there are several words or phrases that - to put it mildly - are surprising. Translator went for words so rarely used in Polish language, that they sound weird or remain unknown to me. This interesting choice of words is distracting the reader from the actual plot and drawing attention to the lexical layer, unnecessarily.

A book that can be saved for later that never comes

To sum up - I was a bit tired of reading the crime novel. Although the plot was initially built in an interesting way, the investigator's disappointment with the loss of her previous office job and peaceful family existence gave an interesting picture of her life and the trauma she experienced as a policewoman, everything was blurred in the author's flow of words. I have a soft spot for Lehtolainen after her earlier novels, but this one can be saved for later.

My rating: 5/10

Author: Leena Lehtolainen
Title: Derailed
Publishing House: Wydawnictwo Rebis, Warsaw 2012
Translation: Sebastian Musielak
Number of pages: 400
ISBN: 978-83-7510-795-1