czwartek, 24 sierpnia 2023

Beata i Eugeniusz Dębscy, Siódmy koci żywot

Komisarz kot

Drugi wrocławski kryminał, który spłynął z rozkładówki wroclaw.pl. Drugi więc raz się zastanawiam, czy warto iść tym tropem, a nie trzymać się moich sprawdzonych ulubieńców… Uczucia mam tym razem mieszane, przynajmniej nie jednoznacznie negatywne, ale nie wiem, czy było warto. Tyle jest innych pięknych książek na świecie. Siódmy koci żywot broni się trochę swoim humorem, choć mnie sucharowe żarty zaczęły w pewnym momencie nużyć. Sama fabuła? Nieszczególnie wciągająca.

Morderstwo we Wrocławiu

W swoim mieszkaniu od precyzyjnego ciosu nożem (zwanego cięciem Melizdara) ginie Serb Jovan Dragosavljević, a jedynym świadkiem tego morderstwa jest jego kotka, Sheila, czule zwana Szelką. Komisarz Magdalena Borkońska wraz ze swoim zespołem, Maciejem Malickim, Aśką Samolej i innymi, rozpoczyna dochodzenie, jednocześnie przejmując opiekę nad osieroconym zwierzęciem. Wypytuje ciekawskich sąsiadów, żuli stojących na podwórku, byłą żonę zamordowanego, Milę Brakocević. Kot aktywnie pomaga w śledztwie, naprowadzając swoją nową właścicielkę najpierw na tablet, a potem numer telefonu ukryty pod obróżką. Śledztwo prowadzi na trop handlu ludźmi i przemytu, a dzielnej policjantce wkrótce zaczynają deptać po piętach morderczy bracia bliźniacy. Akcja dzieje się wrocławskim Grabiszynie, w okolicach Kruczej i Inżynierskiej, więc lokalnym czytelnikom łatwo jest ją umiejscowić.

Nieudolni policjanci

Lokalna policja przedstawiona jest w nienajlepszym świetle. Jeden z policjantów wstydzi się rozmawiać po angielsku, więc inni wychodzą z pokoju, gdy on musi wykonać telefon. Finałowa akcja to szczyt żenady – Borkońska myli prawdziwy pistolet z atrapą, gdy wystawia się na wabia, musi ją ratować koleżanka ukrywająca się bez jej wiedzy w szafie. Na pewne tropy – jak sprawdzenie zapisów monitoringu z MPK - naprowadza ich kot. No nie wygląda to profesjonalnie. Dziwi też fakt, że policjantka, na którą był zamach, w wyniku którego straciła mieszkanie, może mieszkać u koleżanki bez żadnej dodatkowej ochrony. Sądziłam, że na takie wypadki są procedury, a nie tryb wesoły dyzio.

Więcej humoru niż grozy

Książka czyta się szybko i przyjemnie, ale nie ma w sobie tego dreszczyku grozy, który często pojawia się u Horsta, a który tak lubię. Tutaj w ogóle nie ma perspektywy ofiary, wgląd w jej świat mamy równie ograniczony, co policja. Mamy za to dobry wgląd w świat kota, jego postrzeganie ludzkiego świata, chęć zemsty za morderstwo. Również komisarz Borkońska przedstawiona jest dość szczegółowo – ambitna, samotna, inteligentna policjantka z dużą wrażliwością emocjonalną, zbliżająca się do czterdziestki. Oczywiście wieczorami sobie popija, więc wpisuje się w stereotyp samotnego komisarza-alkoholika niemal idealnie, tylko płeć się nie zgadza. Jej koledzy i koleżanki zarysowani są bardzo pobieżnie.

Nie wiem, czy ktoś wprowadził kiedyś takie rozróżnienie, ale dla mnie kryminały to książki, które dobrze będzie się czytało w późny listopadowy deszczowy wieczór. Włos ma stawać lekko dęba, a komisarz mozolnie posuwać się w swoim śledztwie. Fajerwerki i wybuchy są niewskazane, za to portrety mordercy i ofiary – jak najbardziej. Przy takich oczekiwaniach książka Dębskich idealnie nadaje się na plażę albo ciepły letni wieczór przy kieliszeczku Prosecco. Ot, lekka, nieszczególnie pogłębiona, humorystycznie napisana kryminalna historyjka. Ja nie tego szukam w tym gatunku, ale może inni oprócz dreszczyku emocji czy strachu oczekują po prostu lekkiej, sprawnym piórem napisanej rozrywki.

Moja ocena: 5/10


Beata i Eugeniusz Dębscy, Siódmy koci żywot
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2023
Liczba stron: 350
ISBN: 978-83-268-4173-6

*************************************************************************

Commissioner cat

The second crime story based in Wrocław, which came from the centerfold of wroclaw.pl. So for the second time I'm wondering if it's worth following this lead and not sticking to my proven favorites ... This time I have mixed feelings, at least not unambiguously negative, but I don't know if it was worth the time. There are so many other beautiful books in the world. The seventh cat's life defends itself with its humor, although I got tired of dry jokes at some point. The plot itself? Not particularly addictive.

Murder in Wrocław

In his apartment, Serbian citizen Jovan Dragosavljević dies from a precise knife blow (called Melizdar's cut), and the only witness to this murder is his cat, Sheila, affectionately known as Szelka. Commissioner Magdalena Borkońska together with her team, Maciej Malicki, Aśka Samolej and others, starts an investigation, while taking care of the orphaned animal. The police asks the curious neighbors, the bums standing in the yard, the ex-wife of the murdered man, Mila Brakocević. The cat actively helps in the investigation, guiding its new owner first to the tablet, and then to the phone number hidden under the collar. The investigation leads to the trail of human trafficking and smuggling, and the brave policewoman is soon on the heels of murderous twin brothers. The action takes place in Wrocław's Grabiszyn, near Krucza and Inżynierska, so it is easy for local readers to locate it.

Inept cops

The local police are portrayed in a bad light. One of the policemen is ashamed to speak English, so the others leave the room when he has to make a phone call. The final action is the pinnacle of embarrassment - Borkońska confuses a real gun with a dummy, when she exposes herself to the potential murderers, she has to be rescued by a friend hiding in the wardrobe without her knowledge. The cops are also guided by a cat on certain leads - such as checking the monitoring records from MPK (Municipal Transportation Company). Well, it doesn't look professional. It is also surprising that the policewoman on whom there was an assasination attempt, as a result of which she lost her apartment, can live in her friend’s apartment without any additional protection. I thought that there were procedures for such cases, not a reckless mode.

More humor than horror

The book reads quickly and pleasantly, but it does not have that thrill of horror that often appears in Horst’s books, and which I like so much. Here there is no victim's perspective at all, we have as limited insight into his world as the police. We have a good insight into the cat's world instead, its perception of the human existence, the desire to take revenge for the murder. Commissioner Borkońska is also presented in quite detail - an ambitious, lonely, intelligent policewoman with high emotional sensitivity, approaching her forties. Of course, she drinks in the evenings, so she fits the stereotype of a lonely alcoholic commissioner almost perfectly, only the sex doesn't match. Her colleagues are outlined very briefly.

I don't know if anyone has ever made such a distinction, but for me, detective stories are books that will be good to read on a late November rainy evening. The hair is to stand on end slightly, and the commissioner is to laboriously advance in their investigation. Fireworks and explosions are inadvisable, but portraits of the murderer and the victim - absolutely. With such expectations, book by the Dębscy marriage is perfect for the beach or a warm summer evening with a glass of Prosecco. Just a light, not particularly deep, humorously written crime story. That's not what I'm looking for in this genre, but maybe others, apart from the thrill or fear, just expect light, well-written entertainment.


My rating: 5/10


Authors: Beata and Eugeniusz Dębscy
Title: The Seventh Life of a Cat
Publishing House: Agora, Warsaw 2023
Number of pages: 350
ISBN: 978-83-268-4173-6

niedziela, 20 sierpnia 2023

Jørn Lier Horst, Thomas Enger, Blizny (Arr)

Rany pozostawiają po sobie blizny

Najnowsza, czwarta część cyklu dwóch poczytnych norweskich autorów jest już dostępna. Choć sięgałam po Blizny z przyjemnością, to jednak jestem trochę rozczarowana. Tym razem czegoś zabrakło.

Dalsze losy Alexandra Blixa i Emmy Ramm

Alexander Blix siedzi w więzieniu, skazany za pomszczenie śmierci swojej córki, Iselin. Wiadomo, że jako byłemu policjantowi nie jest mu łatwo, a współwięźniowie nie ułatwiają mu życia. Odwiedzają go tylko Emma Ramm, dziennikarka śledcza, która zrobiła sobie tymczasową przerwę od pracy i pisze książkę, oraz jego dawny szef, Gard Fosse. Tu jest nieco dziwny element, bo przełożony angażuje Blixa w obserwację obecnego więźnia, który za chwilę wychodzi na wolność, Jarla Inge Ree. Śledczy ma wyciągnąć od niego informacje o Walterze Kroosie, mordercy, który właśnie zbiegł z niemieckiego więzienia i wszystko wskazuje na to, że udaje się do Norwegii. Jarl Inge Ree poznał go jako nastolatka i może cos o nim wiedzieć, zwłaszcza, że mężczyzna zna również jego obecną partnerkę, Samanthę Kasin. Z piękną kobietą wiąże się mroczna historia z czasów jej młodości – jako nastolatka została zgwałcona, a sprawca nie trafił do więzienia. Lokalna plotka obarczała winą ojca Waltera, który zapłacił za te podejrzenia najwyższą cenę. Jak było jednak w rzeczywistości?

Wygodne zbiegi okoliczności

Tym razem parę rzeczy wydawało mi się naciąganych. Więzień Jarl Inge Ree wdaje się w bójki, a nawet niewiele przed swoim wyjściem uderza strażniczkę, a jednak nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Osadzony policjant jest angażowany w śledztwo i ma dostęp do dokumentacji z innych toczących się postępowań, swobodny dostęp do telefonu… Oczywiście w rojącym się od policji Osen nikt nie zauważy zniknięcia kręcącej się po kempingu dziennikarki, i oczywiście Blix będzie wtedy na przepustce, by odwiedzić z byłą żoną grób swojej córki. To on musi uratować Emmę z rąk mordercy, za nic mając uczucia swojej żony i przygotowany przez nią posiłek, jak również wyznaczone godziny przepustki. Dzwoniąc z numeru żony wszyscy jego rozmówcy mają pozapisywane numery do Emmy Ramm, czy do jego szefa… Za dużo tu wygodnych zbiegów okoliczności. Nie wiem też, jakie znaczenie miało poważne skręcenie kostki przez Emmę, skoro nie miało niemal żadnego wpływu na jej chodzenie czy bieganie.

Nic nie robiąc, również można zrobić wiele złego

Obaj pisarze dotykają w tym tomie trudnego tematu gwałtu, piętna, które odciska on na ofierze, trwałości i żywości dramatycznych wspomnień. „Rany zostawiają po sobie blizny, których nie sposób się pozbyć. Moje są nadal żywo czerwone i głębokie”, mówi w pewnym momencie Samantha (s. 348). Być może, gdyby sprawca gwałtu poniósł zasłużoną karę, odczucia ofiary byłyby diametralnie inne, nie wspominając już o przypadkowych ofiarach tego przestępstwa. „Nic nie robiąc, również można zrobić wiele złego” – mówi w pewnym momencie Blix i ma całkowitą rację (s. 391).

Chociaż książka Blizny trzymała mnie w napięciu do samego końca, pojawiały się momenty grozy (samotna Emma na opuszczonym kempingu w środku nocy, słysząca skrzypienie desek na tarasie swojego domku), to jednak wydawała mi się napisana trochę niestarannie, wykorzystująca zbiegi okoliczności, które się wcześniej Blixowi nie zdarzały. Nie zniechęci mnie to do dalszych części, oczywiście, bo zakończenie jest iście serialowe i nie da się nie sprawdzić, co będzie dalej, ale do tej książki nie będę chciała wracać.

Moja ocena: 6/10.


Jørn Lier Horst, Thomas Enger, Blizny
Wydawnictwo Smak słowa, Sopot 2023
Tłumaczenie: Milena Skoczko-Nakielska
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-66420-93-9

*******************************************************************************

Wounds leave scars

The latest, fourth part of the series of two widely read Norwegian authors is now available. Although I reached for Scars with pleasure, I am a bit disappointed. This time something was missing.

The further adventures of Alexander Blix and Emma Ramm

Alexander Blix is in prison, convicted of avenging the death of his daughter, Iselin. It is known that as a former policeman it is not easy for him, and his fellow prisoners do not make his life easier. He is visited only by Emma Ramm, an investigative journalist who has taken a temporary break from work and is writing a book, and his former boss, Gard Fosse. There's a bit of an odd element here, as Blix's supervisor engages him in keeping an eye on the current prisoner about to be released, Jarl Inge Ree. The investigator is to get information from him about Walter Kroos, a murderer who has just escaped from a German prison and it seems that he is going to Norway. Jarl Inge Ree met him as a teenager and may know something about him, especially since the man also knows his current partner, Samantha Kasin. The beautiful woman has a dark story from her youth - as a teenager she was raped and the perpetrator did not go to prison. Local gossip blamed Walter's father, who paid the ultimate price for these suspicions. But what was the truth?

Convenient coincidences

A few things seemed far-fetched this time. Prisoner Jarl Inge Ree gets into fights and even assaults a female guard before he leaves, yet suffers no consequences for it. The incarcerated police officer is involved in the investigation and has access to records from other pending investigations and fellow prisoners, free access to a telephone ... Of course, in police-infested Osen, no one will notice the disappearance of a journalist wandering around the campsite, and of course Blix will then be on leave to visit the grave of his daughter with his ex-wife. It's up to him to save Emma from the hands of a murderer, disregarding his wife's feelings and the meal prepared by her, as well as the appointed hours of the pass. When calling from his wife's number, all his callers have the numbers of Emma Ramm or his boss saved... Too many convenient coincidences here. Nor do I know what the significance of Emma's severely sprained ankle was, since it had almost no effect on her walking or even running.

Doing nothing can also do a lot of harm

In this volume, both writers touch on the difficult topic of rape, the stigma it leaves on the victim, the durability and vividness of dramatic memories. “Wounds leave scars that cannot be removed. Mine are still vivid red and deep,” says Samantha at one point (p. 348). Perhaps if the perpetrator of rape had suffered the punishment he deserved, the victim's feelings would be radically different, not to mention the accidental victims of this crime. “By doing nothing, you can also do a lot of harm,” says Blix at one point, and he is absolutely right (p. 391).


Although Scars kept me in suspense until the very end, there were moments of horror (lonely Emma in a deserted campsite in the middle of the night, hearing the creaking of boards on the terrace of her cottage), it seemed to me a bit carelessly written, exploiting coincidences that had never happened before. This will not discourage me from further parts, of course, because the ending is truly movie-like and it is impossible not to check what will happen next, but I will not want to return to this book. By the way, the next volume – Victim – is already published!

 

My rating: 6/10.

 

Authors: Jørn Lier Horst, Thomas Enger
Title: Scars
Publishing House: Smak słowa, Sopot 2023
Translation: Milena Skoczko-Nakielska
Number of pages: 400
ISBN: 978-83-66420-93-9

niedziela, 13 sierpnia 2023

Andrew Pettegree, Arthur der Weduwen, Biblioteki. Krucha historia (The Library: A Fragile History)

Niech żyją biblioteki!

Zacznę retorycznie – czy dla bibliofila może istnieć jakaś lepsza książka niż historia bibliotek? Dla maniakalnego, choć ograniczonego miejscem zbieracza książek i właściciela ponad dwutysięcznego księgozbioru to pozycja wręcz wymarzona. Zresztą – może nie trzeba kolekcjonować, wystarczy się interesować. Książka dwóch mieszkających w Szkocji autorów, Andrew Pettegree i Arthura der Weduwen, jest zaskakująco wciągająca. Do rzeczy, zatem.

Konstrukcja książki

Badacze pokazują historię bibliotek chronologicznie, od czasów starożytnych (poczynając od zbiorów tabliczek klinowych w Mezopotamii), aż po czasy współczesne (a więc projekt Google dotyczący digitalizacji wszystkich książek na świecie). Metaforycznie można powiedzieć, że prowadzą nas od Biblioteki Aleksandryjskiej do Alexy Amazona (skąd zresztą pochodzi jej nazwa). Ta historia jest niemalże odbiciem historii świata, choć oczywiście skupiona na książce i jej losach.

Wieloaspektowość badań i element polski

Autorzy podchodzą do tematu wieloaspektowo – skupiają się zarówno na aspekcie technicznym (przejście od glinianej tabliczki poprzez papirusowy zwój i pergaminowy kodeks do książki w obecnym, papierowym kształcie). Chociaż ich historia jest zachodnio-europo-centryczna (a rozwój bibliotek śledzony jest głównie na terenach obecnej Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Holandii i Belgii, a później Stanów Zjednoczonych), to badacze starają się chociaż zaznaczyć rynki azjatyckie, afrykańskie czy wschodnio-europejskie. Z historii Polskich bibliotek zobaczymy kolegium jezuickie z Braniewa, założone w 1565 roku i jego losy, a potem Bibliotekę Załuskich i jej burzliwe dzieje. Autorzy z troską pochylają się nad losem polskich bibliotek podczas II wojny światowej, działalności Sonderkommanda Petera Paulsona oraz głównego ideologa Hitlera, Alfreda Rosenberga, którzy dokonywali masowych zniszczeń i wywózek polskich i żydowskich książek, niszcząc 90% zbiorów bibliotek szkolnych i publicznych. Całościowo II wojna światowa zmiotła z powierzchni ziemi dwie trzecie polskiego księgozbioru.

Wielkie postaci w historii książek

W książce przedstawionych jest też wielu wybitnych bibliofili, zbieraczy, wielmożów czy społeczników, którzy dokładali kamienie milowe do rozwoju książek i bibliotek. Pojawiają się sylwetki renesansowego sekretarza papieskiego Poggio Braccioloniego, kolekcjonera Niccolò Niccoli z Florencji, wytwórcy manuskryptów na zamówienie Wespazjana da Bistricci, zagadnienia dziedzictwa kulturowego związanego ze zbiorami Hernando Kolumba, syna podróżnika i odkrywcy Krzysztofa, kardynałów Richelieu i Mazariniego, władców-bibliofili, twórcy biblioteki w Oksfordzie Sir Thomasa Bodley’a czy wreszcie działalność filantropijna potentata stali, Szkota Andrew Carnegie. To tylko przypadkowy wybór z całej plejady ważnych w historii książki osób, ale co ciekawe, badacze zadają sobie trud, by ich sylwetki nakreślić w ciekawy, zindywidualizowany sposób. Widać w nich żywych ludzi ze swoimi pasjami i obsesjami, a nie tylko martwe postaci historyczne.

Czar danych

Dodatkowo Pettegree i der Weduwen podają mnóstwo ciekawych, zaskakujących, fascynujących danych – od rozmiarów i kosztów pierwszych kolekcji książek (co oznaczała duża biblioteka w średniowieczu?), przez zbiory królewskie, po statystyki zniszczeń wojennych. „Rosja straciła sto milionów książek, Francja 20 milionów, a Polska- dwie trzecie swoich księgozbiorów. Nawet w Anglii sam rok 1943 przyniósł utratę 60 milionów książek (…)” – piszą (s. 396). Jednocześnie, wszystkie informacje podane są w atrakcyjny, przystępny, ciekawy sposób. Tę ponad 500-stronicową książkę naprawdę połyka się z zainteresowaniem.

Rola bibliotek

Ostatnią warstwą książki jest rozważanie roli bibliotek w tworzeniu społeczeństw, zmian w postrzeganiu jej funkcji na przestrzeni stuleci. Przyglądamy się bibliotekom jako narzędziom tworzenia prestiżu, narzędziom wychowywania i kształtowania społeczeństw. Wraz z autorami zastanawiamy się nad współczesną rolą bibliotek, których na świecie jest obecnie 2,6 miliona. Chociaż wielu wieszczyło upadek książki wraz z nowymi technologiami, a wraz z nim upadek bibliotek, wydaje się, że jedno i drugie ma się zaskakująco dobrze.

Chociaż się tego nie spodziewałam, w zasadzie połknęłam tę książkę w tydzień. Jest napisana w porywający, ciekawy sposób, rozszerza wiedzę w każdym możliwym kierunku, układa to, co się kiedyś przypadkowo wiedziało. Jedynym moim zarzutem może być fakt, że skupia się na Europie Zachodniej, a pozostałe części świata traktuje bardzo po macoszemu. Jednak, jak zauważyli sami autorzy: „W 1970 rok kraje rozwinięte, zamieszkane przez 29 procent całej ludności Ziemi, wyprodukowały 87 procent egzemplarzy i 93 procent wszystkich tytułów książkowych, które ukazały się na świecie” (s. 455). Do zapoznania się  z historią książki w Chinach czy choćby Polsce trzeba by było sięgnąć do odpowiednich monografii. Ja jestem wdzięczna za ogrom wiedzy przedstawionej w dziele Pettegree i der Weduwena. W moich oczach – pozycja obowiązkowa!

 

Moja ocena: 9/10.


Andrew Pettegree, Arthur der Weduwen, Biblioteki Krucha historia
Wydawnictwo Smak słowa, Sopot 2022
Tłumaczeie: Agnieszka Nowak-Młynikowska
Liczba stron: 556
ISBN: 978-83-66420-87-8

****************************************************************************

Long live the libraries!

Let me start rhetorically - can there be any better book for a bibliophile than the history of libraries? For a maniacal book collector, though limited by space, and the owner of a collection of over two thousand books, this is a dream publication. So, after having bragged a bit – being a collector is not a necessary element of showing interes tinto the history of books and libraries. This brick by two Scottish-based authors, Andrew Pettegree and Arthur der Weduwen, is surprisingly gripping. So to the point.

The structure of the book

Researchers show the history of libraries chronologically, from ancient times (starting with the collection of cuneiform tablets in Mesopotamia) to modern times (i.e. Google's project to digitize all the books in the world). Metaphorically, it can be said that they lead us from the Library of Alexandria to Amazon's Alexa (where its name comes from). This story is almost a reflection of the history of the world, although of course focused on the book and its fate.

Multifaceted research and the Polish element

The authors approach the subject from many angles - they focus on the technical aspect (transition from a clay tablet through a papyrus scroll and a parchment codex to a book in its current paper form). Although their history is Western-Euro-centric (and the development of libraries is traced mainly in the areas of present-day Great Britain, France, Italy, Germany, the Netherlands and Belgium, and later the United States), researchers try to at least mark Asian, African or Eastern European markets . From the history of Polish libraries, we will see the Jesuit college from Braniewo, founded in 1565 and its fate, and then the Załuski Library and its turbulent history. The authors are concerned with the fate of Polish libraries during World War II, the activities of the Sonderkommando of Peter Paulson and Hitler's main ideologue, Alfred Rosenberg, who carried out mass destruction and transports of Polish and Jewish books, destroying 90% of school and public library collections. As a whole, World War II wiped out two-thirds of the Polish books.

Great figures in the history of books

The book also presents many outstanding bibliophiles, collectors, nobles and social activists who added milestones to the development of books and libraries. The figures of the Renaissance papal secretary Poggio Braccioloni, the collector Niccolò Niccola from Florence, the manufacturer of commissioned manuscripts Vespasian da Bistricci, the issues of cultural heritage related to the collections of Hernando Columbus, the son of the traveler and explorer Christopher, cardinals Richelieu and Mazarini, rulers-bibliophiles, the creator of the Oxford library Sir Thomas Bodley's or, finally, the philanthropic activities of the steel tycoon, Scotsman Andrew Carnegie are all depicted in detail. This is just a random selection from a whole galaxy of people important in the history of the book, but interestingly, researchers take the trouble to outline their profiles in an interesting, individualized way. They show living people with their passions and obsessions, not just dead historical figures.

The spell of data

In addition, Pettegree and der Weduwen provide a lot of interesting, surprising, fascinating data - from the size and cost of the first book collections (what did a large library in the Middle Ages mean?), through royal collections, to war damage statistics. “Russia lost one hundred million books, France 20 million, and Poland two-thirds of its book collections. Even in England, 1943 alone saw the loss of 60 million books (…)” – they write (p. 396). At the same time, all information is presented in an attractive, accessible and interesting way. This over 500-page book is a real treat to read.

The role of libraries

The last layer of the book is a consideration of the role of libraries in creating societies, changes in the perception of its function over the centuries. We look at libraries as tools for creating prestige, tools for educating and shaping societies. Together with the authors, we reflect on the contemporary role of libraries, of which there are currently 2.6 million in the world. While many predicted the demise of the book with new technology, and with it the demise of libraries, both seem to be doing surprisingly well.

Although I didn't expect it, I basically devoured this book in a week. It is written in a thrilling, interesting way, it expands knowledge in every possible direction, it arranges what you once randomly knew. My only objection may be the fact that it focuses on Western Europe, and treats the rest of the world very little. However, as the authors themselves noted: "In 1970, developed countries, inhabited by 29 percent of the world's population, produced 87 percent of the copies and 93 percent of all book titles that appeared in the world" (p. 455). To get acquainted with the history of the book in China or even Poland, one would have to refer to the relevant monographs. Nevertheless, I am grateful for the wealth of knowledge presented in the work of Pettegree and der Weduwen. In my eyes - a must-have!

 

My rating: 9/10.


Authors: Andrew Pettegree, Arthur der Weduwen
Title: The Library: A Fragile History
Publishing House: Smak słowa, Sopot 2022
Translation: Agnieszka Nowak-Młynikowska
Number of pages: 556
ISBN: 978-83-66420-87-8

piątek, 11 sierpnia 2023

Vlastimil Vondruška, Śmierć we Wrocławiu (Smrt ve Vratislavi)

Średniowieczny Wrocław pełen prostytutek i prawiczków

Jeden z wakacyjnych numerów bezpłatnego magazynu Wrocław.pl zamieścił na rozkładówce kryminały poświęcone Wrocławiowi – ot, akurat lekka lektura na wakacje. Zachwycona, zamówiłam sobie większość książek w bibliotece i rozpoczęłam lekturę. Niestety, początek wrocławsko-kryminalnej przygody nie był udany.

Czeski historyk Vlastimil Vondrouška

Vlastimil Vondrouška to czeski historyk i absolwent Uniwersytetu Karola, a  poza tym jeden z najpoczytniejszych pisarzy u naszych sąsiadów. Specjalizuje się w powieściach detektywistyczno-historycznych. Śmierć we Wrocławiu to osiemnasty (!!!) tom z cyklu o Oldržichu z Chlumu, prokuratorze króla Przemysła Ottokara II. Cały cykl ma ponad 30 książek. Zapowiadało się więc całkiem nieźle, pomyślałam, że obejrzę sobie średniowieczny Wrocław, zapoznam z realiami miasta. A gdzie tam.

Wyemancypowana towarzyszka prokuratora królewskiego

Król Przemysł Ottokar II wysyła swojego prokuratora Oldržicha z Chlumu wraz z małżonką Ludwiką i giermkiem Otą na misję do Wrocławia. Śledczy ma odnaleźć zaginionego rycerza Milicza ze Szvabenic, wysłanego z tajnym celu na Dolny Śląsk. Prokurator wraz ze swoimi towarzyszami jedzie w przebraniu, by nikt go nie rozpoznał, nie do końca znając cel swojej misji. We Wrocławiu trwa akurat jarmark, miasto jest tłoczne i pełne przyjezdnych, a wkrótce dochodzi do morderstwa. Jednak miasto opisane jest słabo (w zasadzie mogłoby być każdą inną średniowieczną lokalizacją), a wiele elementów obyczajowych błaga o pomstę do nieba. Ludwika, młoda żona Oldržicha, zastanawia się nad rolą kobiety w małżeństwie, czy może aktywnie uczestniczyć w śledztwie, zaskakująco dużo i wulgarnie myśli o współżyciu z małżonkiem, a za mało (albo wcale) o Bogu. Rola i postrzeganie kobiety znacząco się w średniowieczu różniły od czasów współczesnych, ale u Vondrouška na próżno szukać tych różnic. Język powieści jest na wskroś współczesny, a Ludwika z pobłażaniem przygląda się podbojom giermka Oty, w zasadzie nie czując żadnego oburzenia.

Książka zasługująca na mema

Powiem szczerze, że dawno nie czytałam tak słabej książki i żałuję, że straciłam na nią trzy dni. Powieść Vondrouški aż się prosi o rozbudowanego mema, jakie czasami powstają o absurdach filmowych. Zatem spróbujmy. Powieść zawiera:

- wyemancypowaną XIII-wieczną żonę niemyślącą o Bogu, a jedynie o grzesznych uciechach cielesnych z małżonkiem;
- franciszkanina wymachującego mieczem, który nosi pod sutanną;
- XIII-wieczny system hotelowy wraz z funkcjonującym cechem prostytutek;
- funkcję prokuratora nieróżniącą się w zasadzie niczym od obecnych śledczych;
- prawiczków mordowanych przez zachłanną i lubieżną rudowłosą kobietę, która czyha na ich majątki;
- wozy i skrzynie pieniędzy, którymi płaci się za zamki;
- powszechną umiejętność czytania w kilku językach wśród rycerzy i żołdaków;
- przebieranki głównych bohaterów w celu udania się na misję, której nawet nie znają;
- cnotliwego prokuratora, który własnym ciałem świątobliwie rozgrzewa gorączkującą prostytutkę;
- ślub prostytutki z szanowanym obywatelem…

Czy mam kontynować? To zdecydowanie najgorsza powieść, którą czytałam w tym roku. Nie polecam.

Moja ocena: 3/10.


Vlastimil Vondrouška, Śmierć we Wrocławiu
Wydawnictwo: Stara szkoła, Wołów 2021
Tłumaczenie: Weronika Girys-Czagowiec
Liczba stron: 372
ISBN: 978-83-66013-58-2

*******************************************************************************

Medieval Wroclaw full of prostitutes and virgins

One of the summer issues of Wrocław.pl, a free magazine, has placed crime stories dedicated to Wrocław in its centerfold - just light reading for the summer holidays. Delighted, I ordered most of the books from the library and began reading. Unfortunately, the beginning of the Wrocław-criminal adventure was not successful.

Czech historian Vlastimil Vondrouška

Vlastimil Vondrouška is a Czech historian and a graduate of Charles University, and one of the most widely read writers for our neighbours. He specializes in detective and historical novels. Death in Vratislavia is the eighteenth (!!!) volume in the series about Oldržich of Chlum, the prosecutor of King Přemysl Otakar II. The entire series has over 30 books. So it was going to be quite good, I assumed. I thought that I would see medieval Wrocław, get acquainted with the realities of the city. Well, not at all.

The emancipated companion of the royal prosecutor

King Přemysl Otakar II sends his prosecutor Oldržich of Chlum together with his wife Ludwika and squire Ota on a mission to Wrocław. The investigator is to find the missing knight Milicz from Szvabenice, sent with a secret purpose to Lower Silesia. The prosecutor and his companions travel in disguise so that no one will recognize them, not fully knowing the purpose of their mission. There is a yeary fair going on in Wrocław, the city is crowded and full of visitors, and soon there is a murder. However, the city is poorly described (in principle, it could be any other medieval location), and many social and historical elements beg for vengeance to heaven. Ludwika, Oldržich's young wife, wonders about the role of a woman in marriage, whether she can actively participate in the investigation, she thinks surprisingly much and vulgarly about having sex with her husband, and not enough (or not at all) about God. The role and perception of women in the Middle Ages differed significantly from modern times, but in Vondrouška’s text those differences are non-existent. The language of the novel is thoroughly modern, and Ludwika looks at the conquests of the squire Ota with indulgence, basically feeling no indignation.

A book worthy of a meme

To be honest, I haven't read such a weak book in a long time and I regret that I wasted three days on it. Vondrouška's novel begs for an extensive meme that is sometimes created about film absurdities. So let's try. The novel includes:

- an emancipated thirteenth-century wife who did not think about God, but only about sinful carnal pleasures with her husband;
- a Franciscan brandishing a sword that he wears under his cassock;
- a 13th-century hotel system with a functioning guild of prostitutes;
- the function of the prosecutor, which is basically no different from the current investigators;
- male virgins murdered by a greedy and lecherous red-haired woman who stalks their fortunes;
- carts and chests of money to pay for castles;
- common ability to read in several languages among knights and soldiers;
- disguising the main characters to go on a mission they don't even know;
- a virtuous prosecutor who piously warms up a feverish naked prostitute with his own body, which is no suprise to anyone in the novel;
- the wedding of a prostitute with a respectable citizen...

Should I continue? This is by far the worst book I've read this year. I do not recommend.

My rating: 3/10.

 

Author: Vlastimil Vondrouška
Title: Death in Vratislavia
Publishing House: Wydawnictwo Stara szkoła, Wolow 2021
Translation: Weronika Girys-Czagowiec
Number of pages: 372
ISBN: 978-83-66013-58-2

Marcin Wicha, Nic drobniej nie będzie

Niespełnione obietnice

Estetyczna malutka książeczka Nic drobniej nie będzie autorstwa Marcina Wichy to zbiór felietonów z lat 2017-2021 publikowanych na łamach magazynu Pismo oraz kilka nowych tekstów. Rzuciłam się na tą książkę z wielkim zadowoleniem, bo bardzo podobały mi się pozostałe publikacje autora – Rzeczy, których nie wyrzuciłem oraz Jak przestałem kochać design. Ku mojemu zaskoczeniu, nie siadło.

Miejsce felietonu jest w prasie

Po pierwsze, piszę tę recenzję jakieś 5 książek później, i niewiele już niej pamiętam. Może taka specyfika felietonu, ale jednak trochę szkoda. Pamiętam dwie rzeczy, jedną dobrą i jedną złą. Początkowo rozdrażniło mnie upolitycznienie tej książki, narzekanie na partię rządzącą i ciśnienie na patriotyzm. Tak się obawiam, że każda książka, która mocno komentuje bieżącą rzeczywistość polityczną, szybko się starzeje i traci na swoim uniwersalizmie. Zwłaszcza, jeśli sama kreuje podziały my-oni. Jestem na to jakoś uczulona, więc może w tym przypadku twórczość pana Wichy powinna była zostać w czasopismach, gdzie była bieżącym komentarzem do bieżącej sytuacji. W formie książkowej, publikowana post factum i na fali popularności pisarza wydaje mi się pewnym naciągnięciem. Na szczęście później robi się nieco lepiej.

Ciekawe spostrzeżenia

Im dalej od polityki, tym spokojniej i bardziej refleksyjnie, a tematów pojawia się całe mrowie, od ekologii, poprzez literaturę, po sprawy rodzinne. Moją ulubioną częścią, bliską i autentyczną, jest ta ostatnia, zatytułowana Dzień żółwia, a w niej felieton Dzień dziecka. Wicha pisze tam w rozbrajający sposób o rodzicielstwie, trosce o dzieci, pragnieniu, by były bezpieczne i szczęśliwe. O chęci upewnienia ich, że zasługują na wszystko, co najlepsze, bez żadnych warunków: „Najlepsze rzeczy dostajemy na początku. Nie po to, żeby je potem spłacać, tylko dlatego, że nam się należą” (s. 182). To ważna lekcja, powiedzieć sobie, że jesteśmy wartościowymi ludźmi – i nie dać światu zniszczyć tego przekonania.

Wicha nie stracił swojej wielkiej wrażliwości na brzmienie słowa, o czym świadczy choćby tytuł. Sądzę jednak, że czasami swój talent zaprzęga do niewłaściwych tematów, ale cóż, takie jego prawo. Odkładam książkę i za tydzień nie będę już o niej pamiętać, a za kilka lat pozycja może się znacznie zdezaktualizować. Szkoda.


Moja ocena: 5/10




 

Marcin Wicha, Nic drobniej nie będzie
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-67016-36-0

*******************************************************************************

Unfulfilled promises

Aesthetic little book Nic drobniej nie będzie (in free translation: Do you have any change) by Marcin Wicha is a collection of columns from 2017-2021 published in the magazine Pismo and some new texts. I threw myself at this book with great satisfaction, because I really liked the author's other publications - Things I didn't throw out and How I stopped loving design. To my surprise, I didn’t really like it.

The column's place is in the press

First of all, I'm writing this review about 5 books later, and I don't remember much about it. Maybe it's just the specifics of the column, but it's a bit of a pity. I remember two things, one good and one bad. Initially, I was annoyed by the politicization of this book, the complaints about the ruling party and the pressure on patriotism. I am afraid that any book that strongly comments on current political reality grows outdated quickly and loses its universalism. Especially if it creates us vs. them divisions. I'm somehow allergic to it, so maybe in this case Mr. Wicha's work should have stayed in magazines, where it was a current commentary on the current situation. In book form, published post factum and on the wave of the writer's popularity, it seems to me to be a bit of a stretch. Fortunately, it gets a little better later on.

Interesting observations

The farther away from politics, the calmer and more reflective, and there is a whole spectrum of topics, from ecology, through literature, to family matters. My favorite part, close and authentic, is the last one, entitled Turtle Day, and in it the Children's Day column. Wicha writes there in a disarming way about parenthood, caring for children, wanting them to be safe and happy. On the need to make sure they deserve the best without any conditions: “We get the best things first. Not to pay them back later, but because we deserve them” (p. 182). It's an important lesson to tell ourselves that we are valuable people - and not let the world destroy that belief.

Wicha has not lost his great sensitivity to the sound of the word, as evidenced by the title. However, I think that sometimes he harnesses his talent to the wrong topics, but hey, that's his right. I put the book down and in a week I won't remember it anymore, and in a few years the position may be significantly outdated. Pity.



My rating: 5/10

 

Author: Marcin Wicha
Title: Nic drobniej nie będzie
Publishing House: Karakter, Krakow 2022
Number of pages: 208
ISBN: 978-83-67016-36-0

niedziela, 6 sierpnia 2023

Bartosz Józefiak, Wszyscy tak jeżdżą

Kultura zapierdalania

Odkąd na Onecie ukazał się fragment powieści Bartosza Józefiaka Wszyscy tak jeżdżą, bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Tegoroczny reportaż o stanie polskich dróg i mentalności polskich kierowców ukazał się bardzo na czasie, kiedy cały kraj przeżywał wypadek żółtej meganki w Krakowie. Książka może nieźle przerazić.

Bartosz Józefiak

Urodzony w 1987 roku Józefiak ma już na koncie współautorstwo książki o Łodzi (wraz z Wojciechem Góreckim), współpracuje również z magazynem Duży Format i stacją TVN. Część materiałów zamieszczonych w książce była już wcześniej publikowana, co widać – część informacji z poszczególnych rozdziałów się powtarza. Niemniej jednak materiał przygotowany przez Józefiaka jest wielowątkowy,  zróżnicowany i niesamowicie wciągający. Ja przeczytałam oczekiwaną pozycję w mniej niż 24 godziny, a przecież to nieco ponad 370 stron lektury.

Mentalność kierowcy

Po co się czyta reportaże? Żeby lepiej zrozumieć konkretny temat, przyjrzeć mu się wielowątkowo, rzetelnie. We Wszyscy tak jeżdżą Józefiak swoje zadanie domowe odrobił bardzo dobrze i w atrakcyjnym, lekko sensacyjnym opakowaniu podaje całkiem sporą dawkę statystyk i danych. Okazuje się, że za trzy czwarte wypadków na polskich drogach odpowiadają mężczyźni, najczęściej w wieku 25-40 lat. Niebagatelny wpływ na postrzeganie warunków na drogach i niedostosowanie się do znaków drogowych wynika z polskiej nieufności do władzy i autorytetu, zbyt dużej ilości znaków drogowych i powszechnego w społeczeństwie poczucia, że znaki nie odzwierciedlają stanu faktycznego i bezpiecznie można jechać szybciej albo znacznie szybciej. To właśnie nadmierna prędkość jest najczęstszą przyczyną wypadków. Do mnie najmocniej przemówił argument o przeżywalności pieszych przy różniej prędkości auta podczas zderzenia:

Pieszy ma około czterdziestu – pięćdziesięciu procent szans na przeżycie, jeśli zderzy się z samochodem jadącym pięćdziesiąt na godzinę. Dalej ta zależność gwałtownie rośnie, i to nieliniowo. Przy sześćdziesiątce pieszy ma już tylko około piętnastu procent na przeżycie. Przy zderzeniu z autem jadącym powyżej setki pieszy szans nie ma żadnych. S. 145

Jak zauważa autor, większość kierowców (a także posłów) nie ma takiej świadomości i żyje w przekonaniu, że skoro zawsze jeżdżą szybko i do tej pory nic się nie zdarzyło, to się nigdy nie wydarzy, i niesłusznie wierzą, że można jeździć szybko i bezpiecznie.

Skąd tyle aut?

Polska samochodami stoi – mamy jedne z najwyższych statystyk ilości aut na 1000 mieszkańców w Europie, co wynika z faktu, że „prawie czternaście milionów ludzi żyje w gminach, których samorząd nie zapewnia transportu publicznego” (s. 155). Linie kolejowe i autobusowe są zamykane ze względu na ich nierentowność i często wiele ludzi jest skazanych na własny środek lokomocji, a jego stan techniczny zależy od zasobności portfela nabywcy.

Statystyki pokazują, że w Polsce jeżdżą najstarsze samochody w Europie. Ponad czterdzieści procent osobówek na naszych drogach ma więcej niż dwadzieścia lat. Drugie tyle ma dziesięcio-dwudziestoletni staż na drogach. S. 226

W sumie sama mam 9-letnie auto. Jednak często auto to również symbol statusu i wolności, choćby ta wolność oznaczała potem stanie w korkach. Jak więc przekonać Polaków, zwłaszcza mieszkańców dużych miast z dobrym dostępem do komunikacji miejskiej, żeby z niej korzystali?

Jak odkorkować miasta?

Eksperci przyjmują, że w mieście odległość do najbliższego przystanku autobusowego powinna wynosić nie więcej niż czterysta metrów, a w przypadku tramwaju: osiemset metrów. S. 221

Z innego źródła słyszałam, że autobus lub tramwaj powinien jechać co 6-7 minut, żeby pasażer nie musiał czekać dłużej. Józefiak podaje przykład Jaworzna jako jednego z najbezpieczniejszych komunikacyjnie miast, które zwęża ulice, redukuje liczbę miejsc parkingowych, zapewnia dobry dostęp do komunikacji miejskiej, a jednocześnie jeździ się tam płynnie i z parkowaniem nie ma problemów. Komunikacja jest tania i nie trzeba martwić się, gdzie zostawić samochód. Optymalna prędkość w mieście zapewniająca płynną jazdę to… 42km/h!

Badania dawno pokazały, że im więcej dróg zbudujemy, tym większe powstaną korki.

              Pierwsi tę zależność w latach siedemdziesiątych zbadali Brytyjczycy: David Lewis i Martin Mogridge. Udowodnili, że to, jak budujemy miasto, wpływa na to, jak korzystają z niego mieszkańcy. Ludzie, którzy dotąd wybierali komunikację publiczną, widząc pustą nową drogę, przesiądą się za kółko. Deweloperzy wzdłuż trasy pobudują osiedla, część osób kupi samochody i zdecyduje się wyprowadzić dalej od centrum. I tak w ciągu pięciu – sześciu lat nowiutkie pasy miejskiej autostrady wypełnią się pojazdami. (…) Eksperci nazywają to zjawisko „ruchem wzbudzonym”. (…) Kalifornijskie badania w latach 1973-1990 pokazały, że każde dziesięć procent powiększonej przepustowości dróg daje po czterech latach wzrost ruchu o dziewięć procent. S. 218

Trzeba więc zmieniać ludzkie nawyki i zachęcać ludzi do przesiadki do komunikacji miejskiej, o ile to oczywiście możliwe. Faktycznie, w takim mieście jak Wrocław do centrum warto wybierać się komunikacją miejską.

Refleksyjnie

Józefiak pisze też o kierowcach zawodowych – kurierach i tirowcach, taksówkarzach, rozwozicielach jedzenia, chociaż im poświęca mniej uwagi niż agresywnej młodzieży czy uczestnikom wyścigów drogowych. Demitologizuje „babę za kółkiem”, oddając kobietom sprawiedliwość – jeżdżą ostrożniej, wolniej, a co za tym idzie – bezpieczniej. Autor sporo miejsca poświęca pieszym i raczej opowiada się za wzmocnieniem ich praw, ponieważ 90% wypadków powodują kierowcy.

Oprócz sporej dawki strawnie podanych informacji dziennikarz skłania również do zastanowienia, ale robi to dyskretnie. Czy ja przypadkiem nie jeżdżę za szybko, czy nie powoduję zagrożenia na drodze? Noga z gazu?

Moja ocena: 8/10


Bartosz Józefiak, Wszyscy tak jeżdżą
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023
Liczba stron: 392
ISBN: 978-83-8191-712-4

******************************************************************************

Culture (?) of Speeding

Ever since a fragment of Bartosz Józefiak's novel Everyone Drives Like That appeared on Onet, I really wanted to read this book. This year's reportage about the condition of Polish roads and the mentality of Polish drivers appeared very timely, when the whole country was discussing the accident of the yellow Renault Megane in Krakow. The book can be quite scary.

Bartosz Józefiak

Born in 1987, Józefiak has already co-authored a book about Łódź (together with Wojciech Górecki), he also collaborates with the Duży Format Magazine and the TVN station. Some of the material contained in the book has already been published before, which can be seen - some information from individual chapters is repeated. Nevertheless, the material prepared by Józefiak is multithreaded, varied and incredibly engaging. I read it in less than 24 hours, and it's over 370 pages of reading.

Driver mentality

Why do you read reportage? To better understand a specific topic, look at it in a multithreaded, reliable manner. In Everyone Drives Like That, Józefiak did his homework very well and in an attractive, slightly sensational package, he gives quite a large dose of statistics and data. It turns out that three quarters of accidents on Polish roads are caused by men, most often aged 25-40. A significant impact on the perception of road conditions and failure to comply with road signs results from the Polish distrust of power and authority, too many road signs and the common feeling in society that signs do not reflect the actual state of affairs and it is safe to drive faster or much faster than oficially allowed. Excessive speed is the most common cause of accidents. The argument about the survivability of pedestrians at different car speeds during a collision spoke the most to me:

A pedestrian has about a forty to fifty percent chance of surviving if collided with a car traveling fifty kilometers per hour. Further, this dependence grows rapidly, and non-linearly. At sixty, a pedestrian has only about fifteen percent chance of survival. Pedestrians don't stand a chance in a collision with a car traveling over a hundred kilometers per hour. p. 145

As the author notes, most drivers (and also MPs) do not have such awareness and live in the belief that since they always drive fast and nothing has happened so far, it will never happen, and they wrongly believe that you can drive fast and safely .

Why so many cars?

Poland stands by cars - we have one of the highest statistics of the number of cars per 1,000 inhabitants in Europe, which results from the fact that "almost fourteen million people live in municipalities whose local government does not provide public transport" (p. 155). Railway and bus lines are closed due to their unprofitability and often many people are doomed to their own means of transport, and its technical condition depends on the wealth of the buyer's wallet.

Statistics show that the oldest cars in Europe are driven in Poland. More than forty percent of passenger cars on our roads are over twenty years old. The same number have between ten to twenty years on the roads. p. 226

I have a 9 year old car myself. However, often the car is also a symbol of status and freedom, even if this freedom means standing in traffic jams. So how to convince Poles, especially residents of large cities with good access to public transport, to use it?

How to unjam the cities?

Experts assume that in the city the distance to the nearest bus stop should be no more than four hundred meters, and in the case of a tram: eight hundred meters. p. 221

From another source I heard that the bus or tram should go every 6-7 minutes so that the passenger does not have to wait longer. Józefiak gives the example of Jaworzno as one of the safest cities in terms of communication, with narrowed streets, reduced number of parking spaces, but at the same time providing good and cheap access to public transport. Driving there is smooth and there are no problems with parking. The optimal speed in the city for a smooth ride is ... 42km/h!

Research has long shown that the more roads we build, the bigger the traffic jams will be.

The first to study this relationship in the 1970s were the British: David Lewis and Martin Mogridge. They proved that the way we build a city influences how its inhabitants use it. People who have so far chosen public transport, seeing an empty new road, will move behind the wheel. Developers will build housing estates along the route, some people will buy cars and decide to move further away from the centre. And so, in five or six years, the new lanes of the city highway will be filled with vehicles. (...) California studies in the years 1973-1990 showed that every ten percent of increased road capacity gives a nine percent increase in traffic after four years. p. 218

It is therefore necessary to change people's habits and encourage them to switch to public transport, if possible. In fact, in a city like Wrocław, it is worth using public transport when getting to the city center.

Thoughtfulness

Józefiak also writes about professional drivers - couriers and truck drivers, taxi drivers, food delivery drivers, although he pays less attention to them than to aggressive youth or participants of the city-roads’ races. It demythologizes the "woman behind the wheel", giving women justice - they drive more carefully, slower, and thus - safer. The author devotes a lot of space to pedestrians and is rather in favor of strengthening their rights, because 90% of accidents are caused by drivers.

In addition to a large dose of digestible information, the journalist also makes you think, but he does it discreetly. Am I driving too fast or am I creating any danger the road? Foot off the gas?

My rating: 8/10

 

Author: Bartosz Józefiak
Title: Everyone Drives Like That
Publishing House: Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023
Number of pages: 392
ISBN: 978-83-8191-712-4