Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocław. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 października 2025

Tomasz Bonek, Repatrland ’45 Drogi Polaków na Ziemie odzyskane

Historie prywatne w historii ogólnej

Sama w sumie nie wiem, co mnie skusiło do sięgnięcia po książkę pisarza i dziennikarza Tomasza Bonka, urodzonego w 1977 roku w Brzegu Dolnym. W sumie wielu Dolnoślązaków ma wspólną historię – nasze rodziny zjechały w te okolice pod koniec lub niedługo po zakończeniu II wojny światowej. Założyłam więc, że Repatrland ’45 Drogi Polaków na Ziemie Odzyskane będzie książką historyczną, pokazującą ścieżki migracji ludności na historycznym tle. Jednak dostałam coś zupełnie innego.

Wrocław

Wydany w 2025 roku przez wydawnictwo Znak Repatrland ’45 to zbiór wspomnień i relacji różnych osób. Bonek zaczyna od swojej rodziny i jej losów, zahaczając potem o przyjaciół i znajomych. Chociaż te historie zostały opisane na szerszym tle, to jednak było go dla mnie za mało i nieszczególnie potrafiłam się nimi zainteresować. Najciekawszy był rozdział poświęcony Bolesławowi Drobnerowi, pierwszemu polskiemu prezydentowi powojennego Wrocławia, i jego 36 dniom prezydentury, oraz historycznym śladom w tkance miasta – tablicom pamiątkowym czy wmurowanym w chodnik Stolpersteine – kamieniom czy tabliczkom upamiętniającym przedwojennych mieszkańców. To właśnie wzmianki o moim mieście tuż po wojnie były dla mnie najciekawsze – choćby, że z gruzów zwożonych z placu Grunwaldzkiego powstały górki Słowiańska i Andersa, że Akademiki przy ulicy Ślężnej stoją na dawnych niemieckich cmentarzach, że dawne lotnisko znajdowało się przy ulicy Szybowcowej, w budynku kontroli lotów funkcjonują dzisiaj przedszkole, komisariat policji i prywatne mieszkania, a w dawnym hangarze znajduje się Biedronka.

Brzeg Dolny

Bonek wiele miejsca poświęca swojemu rodzinnemu miastu – Brzegowi Dolnemu, gdzie w trakcie wojny działały obozy koncentracyjne Dyhernfurt I i Dyhenfurt II, stanowiące podobozy Gross-Rosen, produkujące tabun i sarin. Środkami tymi wypełniano bomby i pocski artyleryjskie. Niemcy nazywali go ironicznie Elfenhain, Gajem Elfów, ponieważ ukryty był w lesie, by dochować tajemnicy produkcji. Po wojnie zakład Anorgana, należący kiedyś do IG Farben, został przekształcony w Zakłady Przemysłu Organicznego ROKITA, jednego z największych pracodawców w regionie. Z bardziej szczegółową historią zakładu, będącego już w całości z powrotem w rękach niemieckich, można się zapoznać na Wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/PCC_Rokita. Bonek dodtyka tutaj swojego konika, a więc tematu obozów koncentracyjnych na Dolnym Śląsku. O Gross-Rosen Bonek napisał trylogię: Chemia śmierci, Demony śmierci oraz Komando śmierci, która była bestsellerem Empiku w kategorii książek historycznych. Na tym odcinku Repatrland ’45 nabrał jakby innych rumieńców.

Pomiędzy gatunkami

To właśnie mam do zarzucenia książce – jest nierówna. W większości napisana poprawnie, chyba, że autor zapoznaje się z materiałami niebezpośrednio – wtedy w książce przemawia zupełnie inny głos (choćby losy rodziny Sawickich, s. 267-268). W warstwie ogólnohistorycznej – pozycja jest bardzo ciekawa i przynosi wiele wartościowych informacji. W warstwie osobistej, intymnej – nie staje na równi choćby z uhonorowaną Nagrodą Nike W ogrodzie pamięci Joanny Olczak-Roniker czy Miedzianką Springera. Temat Ziem Odzyskanych, cieszący się ogromną popularnością, tak sensacyjnie dobrze wykorzystywany również przez Sławka Gortycha w jego kryminałach, tu nie został do końca wykorzystany. Dla mnie Repatrland ’45 będzie przyczynkiem do sięgania po bardziej historycznie rozbudowane powieści, powodem do zainteresowania się historią regionu, ale również – o co apeluje Autor – do podpytywania własnej rodziny o nasze przedwojenne losy i jak się tutaj znaleźliśmy. To chyba należy uznać za sukces.

Bogaty materiał graficzny

Mam jeszcze dwie uwagi, niejakie post scriptum. Bardzo nie podoba mi się trudny do wymówienia tytuł. Rozumiem, że Autor starał się unikać kontestowanej przez historyków frazy Ziemie odzyskane, ale Repatrland nie działa. Cieszyłam się, że książka ma bogatą szatę graficzną – Autorowi udało się pozyskać naprawdę dużo zdjęć do opisywanych historii, ale ich rozmieszczenie w tekście uważam za niestaranne. Są strony, gdzie zdjęcia znajdują się bezpośrednio koło siebie, albo zajmują większość powierzchni, a są strony całkowicie pokryte tekstem. Wolałabym, by ilustracje były rozmieszczone bardziej równomiernie, a nie wybijały tak z rytmu czytania. Ogromny plus dla Autora, że udało mu się je w takiej obfitości umieścić w książce – to znakomite i ciekawe dopełnienie opowiadanych historii.

Moja ocena: 6/10.


Tomasz BonekRepatrland ’45 Drogi Polaków na Ziemie Odzyskane
Wydawnictwo Znak HORYZONT, Kraków 2025
Liczba stron: 348
ISBN: 978-83-8367-818-4

**********************************************************************************

Private Stories in General History

I don't really know what tempted me to pick up a book by writer and journalist Tomasz Bonek, born in 1977 in Brzeg Dolny. Perhaps the fact that many people from Lower Silesia share a common history – our families arrived in this area at the end of, or shortly after, World War II. So I assumed that Repatrland '45: Poles' Paths to the Regained Territories would be a historical book, showing the migration corridors of people against a historical backdrop. However, I got something completely different.

Wrocław

Published in 2025 by Znak Publishing House, Repatrland '45 is a collection of memoirs and accounts from various people. Bonek begins with his family and their fate, then touches on friends and acquaintances. Although these stories are presented against a broader backdrop, there wasn't enough of it for me, and I wasn't particularly interested in them. The most interesting chapter was devoted to Bolesław Drobner, the first Polish mayor of post-war Wrocław, and his 36 days as mayor, as well as historical traces in the city's fabric – commemorative plaques called Stolpersteine ​​embedded in the pavement, that ​​mention the pre-war residents. It was the pictures of my city immediately after the war that were most interesting to me for example, that the Słowiańska and Andersa hills were created from rubble hauled from Grunwaldzki Square, that the student dormitories on Ślężna Street stand on former German cemeteries, that the former airport was located on Szybowcowa Street, that the air traffic control building now houses a kindergarten, a police station, and private apartments, and that a Biedronka supermarket is located in a former hangar.

Brzeg Dolny

Bonek devotes considerable attention to his hometown of Brzeg Dolny, where during the war the Dyhernfurt I and Dyhenfurt II concentration camps operated, serving as subcamps of Gross-Rosen, producing chemical substances tabun and sarin. These agents were used to fill bombs and artillery shells. The Germans ironically called the camp Elfenhain, the Elf Grove, because it was hidden in the forest to keep its production secret. After the war, the Anorgana plant, formerly owned by IG Farben, was transformed into the ROKITA Organic Industry Plant, one of the largest employers in the region. A more detailed history of the plant, now fully back in German hands, can be found on Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/PCC_Rokita. Bonek touches on his special interest here, the topic of concentration camps in Lower Silesia. He wrote a trilogy about Gross-Rosen: The Chemistry of Death, The Demons of Death, and The Death Commando, which were an Empik bestseller in the history book category. This chapter definitely gave more colour to the book.

Between Genres

This is my criticism of the book – it's uneven. It's mostly well-written, unless the author is familiar with the material indirectly, in which case a completely different voice speaks (for example, the fate of the Sawicki family, pp. 267-268). From a general historical perspective, the book is very interesting and offers a wealth of valuable information. On a personal, intimate level, it doesn't compare to, for example, Joanna Olczak-Roniker's Nike Award-winning In the Garden of Memory or Springer's Miedzianka. The theme of the Regained Territories, a hugely popular topic, also sensationally well exploited by Sławek Gortych in his crime novels, is not fully explored here. For me, Repatrland '45 will encourage me to read more historically complex novels, a reason to become interested in the history of the region, but also – as the author urges – to question my own family about our pre-war fate and how we ended up here. This should probably be considered a success.

Rich Graphic Material

I have two more comments, a sort of postscript. I really dislike the difficult-to-pronounce title. I understand that the author tried to avoid the phrase "Regained Territories," which is often disputed by historians, but "Repatrland" doesn't work. Secondly, I was pleased that the book had a rich graphic design – the author managed to obtain a lot of photos to accompany the stories described, but I found their arrangement in the text to be careless. There are pages where the photos are directly next to each other or take up most of the space, while others are completely covered with text. I would have preferred the illustrations to be more evenly distributed rather than disrupting the reading rhythm. A huge plus for the author is that he managed to include them in such abundance in the book – they are an excellent and engaging complement to the stories told.

My rating: 6/10.


Author: Tomasz Bonek
Title: Repatrland '45: Poles' Paths to the Regained Territories
Publishing House: Znak HORYZONT, Kraków 2025
Number of pages: 348
ISBN: 978-83-8367-818-4

 

 

niedziela, 17 września 2023

Leszek Szurkowski, Barbara Banaś, Secesja, Jugendstil, Art Nouveau Wrocław

Perełka o wrocławskiej secesji

W 2009 roku wydawnictwo CoLibros wydało album Barbary Banaś i Leszka Szurkowskiego Secesja Jugenstihl Art Nouveau Wrocław. Ta zachwycająca rzetelnością informacji i opracowaniem graficznym monografia poświęcona jest secesji na terenie Wrocławia.

Historia Secesji we Wrocławiu

Barbara Banaś jest doktorem historii sztuki i zastępcą dyrektora Muzeum Narodowego we Wrocławiu, natomiast Leszek Szurkowski to fotograf. Razem stworzyli niezwykle przemyślaną i piękną książkę, która powinna być pozycją obowiązkową w domu każdej osoby zainteresowanej Wrocławiem. Album rozpoczyna się arcyciekawym wstępem o historii stolicy Dolnego Śląska, rozpoczynającym się od roku 1807, a więc zajęcia miasta przez wojska napoleońskie i związaną z tym decyzją o rozbiorze murów miejskich. Spowodowało to otwarcie miasta, prace nad planem budowlanym (finalnie opracowanym dopiero w 1856 roku) i gwałtowny wzrost liczby mieszkańców. Miasto, które w latach 70-tych XIX wieku liczyło 200 tysięcy mieszkańców, już z początkiem XX wieku miało ich ponad 400 tysięcy. Można więc mówić o swoistym boomie budowlanym – kamienice wyrastały jak po deszczu. Szczęśliwie dla Wrocławia w Europie Zachodniej panowała wtedy secesyjna moda, i wiele budynków z tego okresu reprezentuje ten niezwykle dekoracyjny styl.

Struktura książki

Po 40-stronicowym, bogato ilustrowanym wstępie, autorzy przedstawiają poszczególne dzielnice wraz z mapkami z zaznaczoną lokalizacją opisywanych budynków. Zwiedzamy więc Rynek i okolice, wrocławskie Promenady, dzielnicę żydowską, Ołbin i Przedmieście Piaskowe, spacerujemy wzdłuż ulic Piastowskiej i Reja, a potem w trójkącie Norwida, Curie-Skłodowskiej i wybrzeża Wyspiańskiego, by przez Przedmieście Oławskie i okolice Dawnego Pola Stawowego (dzisiejsze rejony Dworca Głównego) dotrzeć aż na peryferia – na Borek, Krzyki i Leśnicę.  

Książka zawiera również indeks ilustracji, wykaz działających w tamtych czasach architektów i firm budowlanych, oraz dawne i obecne nazwy ulic. No perełka. Szkoda, że książka jest tak duża i niewygodnie się  z nią spaceruje, by móc obejrzeć przedstawione w niej zabytki na żywo. Tutaj szczególną wartością są fotografie Szurkowskiego, pokazujące zbliżenia architektonicznych detali, które z poziomu ulicy zazwyczaj nie są dostępne. Naprawdę rzadko się zdarza, by materiał graficzny był przygotowany z taką pieczołowitością i smakiem. Choć książka nie jest długa, kontemplowanie pięknych zdjęć (których jest prawie 800), chłonięcie zawartego w niej materiału zabiera sporo czasu i daje ogrom przyjemności.




Album nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie na rynek polski – trójjęzyczny tytuł nie jest przypadkiem, wszystkie treści są w trzech językach – polskim, angielskim i niemieckim. Staranność opracowania, wyjaśnienie detali, uwaga autorów przy wyjaśnianiu zastosowanej ikonografii sprawia, że album objaśnia obserwowaną z zachwytem rzeczywistość, odpowiada na zadawane sobie w głowie pytania, pokazuje detale, których się wcześniej nie widziało. Dla mnie absolutny must have!

Moja ocena: 10/10.


Leszek Szurkowski, Barbara Banaś, Secesja, Jugendstil, Art Nouveau Wrocław
Wydawnicto Co-Libros, Wrocław 2009
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-927442-0-7

*************************************************************************

A delightful monograph on Wroclaw’s Art Nouveau style

In 2009, the CoLibros Publishing House released the album Secesja Jugenstihl Art Nouveau Wrocław by Barbara Banaś and Leszek Szurkowski. This monograph, which delights with the reliability of information and graphic design, is devoted to Art Nouveau in Wrocław.


History of Art Nouveau in Wrocław

Barbara Banaś holds a PhD in art history and is a deputy director of the National Museum in Wrocław, while Leszek Szurkowski is a photographer. Together, they created an extremely well-thought-out and beautiful book that should be a must-have in the home of every person interested in Wrocław. The album begins with an extremely interesting introduction about the history of the capital of Lower Silesia, starting from 1807, i.e. the seizure of the city by Napoleon's army and the related decision to dismantle the city walls. This resulted in the opening of the city, work on the construction plan (finally developed only in 1856) and a rapid increase in the number of inhabitants. The city, which had 200,000 inhabitants in the 1870s, already had over 400,000 at the beginning of the 20th century. So we can talk about a kind of construction boom - tenement houses sprang up like mushrooms. Fortunately for Wrocław, Western Europe was in the Art Nouveau fashion at the time, and many buildings from this period represent this highly decorative style.

The structure of the book

After a 40-page richly illustrated introduction, the authors present individual districts along with maps with marked locations of the described buildings. So we visit the Market Square and the surrounding area, the Promenades in Wrocław, the Jewish quarter, Ołbin and Przedmieście Piaskowe, we walk along Piastowska and Reja Streets, and then in the triangle of Norwida, Curie-Skłodowska and the Wyspiańskiego coast, through Przedmieście Oławskie and the vicinity of the Former Pola Stawowe (today's areas of the Main Railway Station) to reach the outskirts - Borek, Krzyki and Leśnica. 

The book also includes an index of illustrations, a list of architects and construction companies active at the time, and past and present street names. Well, an absolute gem. It is a pity that the book is so large and it is inconvenient to walk around with it to see the monuments presented in it live. Szurkowski's photographs are of particular value here, showing close-ups of architectural details that are usually not accessible from the street level. It is really rare that the graphic material is prepared with such care and taste. Although the book is not long, contemplating the beautiful photos (of which there are almost 800), absorbing the material takes a lot of time and gives a lot of pleasure.

The album is not intended only for the Polish market - the trilingual title is not a coincidence, all content is in three languages - Polish, English and German. Careful preparation, explanation of details, the authors' attention when explaining the iconography used make the album explain the reality observed with delight, answer the questions asked in the head, show details that have not been seen before. An absolute must-have for me!

My rating: 10/10.

 

Authors: Leszek Szurkowski, Barbara Banaś
Title: Secesja, Jugendstil, Art Nouveau Wrocław
Publishing House: Co-Libros, Wrocław 2009
Number of pages: 288
ISBN: 978-83-927442-0-7

niedziela, 19 lutego 2023

Magdalena Knedler, Klamki i dzwonki

Dlaczego nie we wszystkie romanse się wierzy

Po przeczytaniu powieści Nikt ci nie uwierzy Magdy Knedler co jakiś czas lubię sięgnąć do twórczości wrocławskiej pisarki, zwłaszcza, że książek jest naprawdę sporo. Doliczyłam się dwudziestu trzech powieści, ale pewnie o czymś zapomniałam. Do tej pory przeczytałam trzy, bo czytam średnio jedną rocznie - a to mniej, niż autorka obecnie wydaje. Tylko w 2022 ukazały się Narzeczona z powstania, Pani Labiryntu oraz Usta rzeźbiarki, więc chyba powinnam narzucić większe tempo. Klamki i dzwonki to czwarta powieść lokalnej artystki, i to widać. Chociaż książka nie zagrzeje miejsca ani w moim sercu, ani na półce, dostrzegam w niej dwie wartości.

Knedler pisze obecnie o wiele lepiej, niż w 2016 roku

Po pierwsze, dobrze, że pisarka zaczęła opierać swoje powieści na wydarzeniach historycznych czy biografiach. Dzięki temu w nowszych powieściach unika nudy i  sztampowości romansidła, w które to Klamki i dzwonki obfitują. Zakończenie jest przewidywalnej od pierwszej strony, bohaterów nie kupuję, a ich głosy zlewają mi się w jeden, potwornie przegadany. Eliza Ostaszewska, bibliotekarka i poetka, pracuje na pół etatu w bibliotece i dodatkowo utrzymuje się z korepetycji. Po śmierci rodziców ma ich mieszkanie do dyspozycji. Mimo kręcących się dookoła niej mężczyzn wciąż wspomina kolegę ze studiów, Alberta Dębskiego, oraz dwie łączące ich chwile – kawę rozlaną na tomik wierszy Baudelaire’a oraz wspólny taniec do piosenki Roxette na jakiejś domówce. Jak widać, to wystarczy, by 10 lat później nadal śnić o gościu. Oczywiście, para spotka się, kiedy dawna przyjaciółka Elizy, Helena Bukowska, która umiera na raka, poprosi ją o zostanie prawnym opiekunem jej jedynej córki, Agaty. Dziewczyny pokłóciły się, gdy ich wspólny kolega Rafał, podkochujący się w Elizie, przespał się z Heleną, a potem utonął w Odrze. Agata jest jego pogrobowym dzieckiem. W ten sposób Eliza zamieszka w domu Heleny, przejmie jej salon fryzjerski i zacznie się uczyć zawodu, a również spotka z Albertem, który jest obecnie prężnie działającym prawnikiem i jego kancelaria prawna Harpia zajmuje się sprawą pani Bukowskiej. Oczywiście zanim para się spotka będą myśleć i śnić o sobie intensywnie, a Eliza znajdzie w męskiej toalecie zegarek Alberta, który mu odda. I tak przez całą książkę.

Moje miasto Wrocław

Drugi plus tej powieści to Wrocław – przyjemnie jest czytać o znanych sobie ulicach czy miejscach, chociażby były to kliniki na Hirszfelda, dom klientki Alberta w Wysokiej czy Wrocławskie Żerniki, na których mieszkają Bukowskie. Najbardziej jednak rozbroiły mnie fragmenty o nieistniejącej już księgarni muzycznej Bemolika, która dla wielu wrocławian koło 40-stki była miejscem ważnym. Rozpoznawanie topografii swojego miasta w książce to nie lada przyjemność.

Nawet tytuł z wiersza Szymborskiej nie pomoże tej powieści

Na tym plusy się kończą i nawet literackie nawiązania – tytuł jest fragmentem wiersza Wisławy Szymborskiej Miłość od pierwszego wejrzenia, od którego pochodzi również sporo tytułów rozdziałów – nie ratują tej książki. Warto sięgać po nowszą literaturę Knedler, w których autorka pozbywa się maniery Elizy Ostaszewskiej, a rzetelnie i ciekawie przybliża niedaleką historię. Klamki i dzwonki dla mnie zdecydowanie na nie.

Moja ocena: 3/10.


Magdalena Knedler, Klamki i dzwonki
Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2016
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-8083-184-1

*******************************************************************************

Why not all romances are believable

After reading the novel Nikt ci nie uwierzy (No One Will Believe You, not translated to English as of Feb’23) by Magda Knedler, every now and then I like to reach for the works of the Wrocław’s writer, especially since there are a lot of them. I counted twenty-three novels, but I might have forgotten some. So far, I've read three, as I read an average of one a year - and that's less than the author currently publishes. Only in 2022, Narzeczona z powstania (The Bride of the Uprising), Pani Labityntu (The Lady of the Labyrinth) and Usta rzeźbiarki (The Sculptor's Mouth, all untranslated) were released, so I should probably impose a faster pace. Klamki i dzwonki (Doorknobs and Doorbells, untranslated to English as of Feb’23), published in 2016, is the fourth novel by a local artist, and it shows. Although the book will not take a place in my heart or on the shelf, I see two values in it.

Knedler writes much better now than she did in 2016

First of all, it's good that the writer started to base her novels on historical events or biographies. Thanks to this, in the newer novels, she avoids the boredom and cliché of romance novels, which is in abundance in Doorknobs and Doorbells. The ending is predictable from the first page, I don't buy the characters, and their voices merge into one, terribly overtly spoken. Eliza Ostaszewska, a librarian and a poet, works part-time in the library and additionally supports herself by tutoring. After the death of her parents, she has their apartment at her disposal. Despite the men hanging around her, she still remembers her friend from college, Albert Dębski, and two moments connecting them - coffee spilled on a book of Baudelaire's poems and dancing together to a Roxette song at some house party. As you can see, this is enough to still dream about the guy 10 years later. Of course, the couple will meet when Eliza's old friend Helena Bukowska, who is dying of cancer, asks her to become the legal guardian of her only daughter, Agata. The girls quarreled when their common friend Rafał, who had a crush on Eliza, slept with Helena and then drowned in the Odra River. Agata is his posthumous child. On her friend’s request, Eliza will live in Helena's house, take over her hair salon and start learning the profession, and as a side effect meet Albert, who is now a thriving lawyer and his law firm Harpia is dealing with Mrs. Bukowska's case. Of course, before the couple meets, they will think and dream about each other intensely, and Eliza will find Albert's watch in the men's bathroom, which she will give back to him. And so on throughout the book.

My city Wrocław

The second plus of this novel is Wrocław - it's nice to read about familiar streets and places, even if they were the hospital on Hirszfelda Street, Albert's client's house in Wysoka or Wrocławskie Żerniki, where the Bukowski family lives. However, I was most disarmed by the fragments about the now non-existent Bemolika music bookstore, which was an important place for many Wrocław residents, who are now in their 40s. Recognizing the topography of your city in a book is a real pleasure.

Even the title from Szymborska's poem won't help this novel

This is where the pluses end and even literary references - the title is a fragment of Wisława Szymborska's poem Love at First Sight, from which many chapter titles are also derived - do not save this book. It is worth reaching for the newer Knedler’s literature, in which the author gets rid of Eliza Ostaszewska's mannerisms, and reliably and interestingly presents the recent history. Doorknobs and Doorbells is a definite no for me.

My rating: 3/10.

Author: Magdalena Knedler
Title: Doorknobs and Doorbells
Publishing House: Novae Res, Gdynia 2016
Number of pages: 352
ISBN: 978-83-8083-184-1

czwartek, 31 grudnia 2020

Sylwia Chwedorczuk, Kowalska. Ta od Dąbrowskiej

Ucieszyłam się, kiedy książka Sylwii Chwedorczuk Kowalska. Ta od Dąbrowskiej, trafiła do mnie jako świąteczny prezent. Wcześniej czytałam o publikacji w Wysokich obcasach, więc spodziewałam się czegoś wybitnego. Bardzo szybko jednak cieszyć się przestałam, a zaczęłam walczyć z materią książki – manierą autorki i stosunkowo mało ciekawą główną bohaterką.

Biografia Anny Kowalskiej

Znowu czytam obok. Obok głównego tematu tej książki, a więc lesbijskiego związku Anny Kowalskiej i Marii Dąbrowskiej. Chociaż książka zaczyna się krótkim wstępem zapowiadającym burzliwy związek dwóch pisarek, jakoś nie czekałam na ten moment, ani nie był on dla mnie bulwersujący. Książka zaczyna się nudno – od nastoletnich lat wtedy jeszcze Anny Chrzanowskiej, urodzonej w 1903 roku we Lwowie. Chwedorczuk zagłębia się w relacje rodzinne, trudną sytuację materialną rodziny, poszukiwanie tożsamości u przodków przybyłych z Francji. Anna nie pasuje do francuskojęzycznej części familii – nie spełnia ich oczekiwań, od przyciężkiego physis do braku manier i wyrafinowania. A jednak mieszka z babką i ciotkami w centrum Lwowa. Jako 13-latka beznadziejnie zakochuje się w swojej nauczycielce, Marii Jarosiewicz, która jednak nie odwzajemnia tego uczucia (i czy do końca zdaje sobie z nego sprawę, trudno powiedzieć). Kiedy jednak dziewczynka zostaje przyłapana w dwuznacznej (na owe czasy) sytuacji ze swoją wykładowczynią (kobieta przykłada dłonie do rozgorączkowanej głowy dziewczynki, a ona zarzuca jej ręce na szyję, w tym momencie wchodzi pani dyrektor), wraz z końcem semestru zostaje wyrzucona ze szkoły. Zauroczenie Chrzanowskiej mija.

W tej części, dotyczącej lat młodzieńczych, uderzyły mnie dwie rzeczy – rozgrzebywanie dzienników Kowalskiej i wiwisekcja jej zapisków oraz podejście autorki do przedstawianych wydarzeń. Któż z nas nie pisał chmurnych i durnych pamiętników, których pewnie byśmy się teraz wstydzili. Przegląd niedojrzałych, rozemocjonowanych zapisków dostajemy tu w pełnej krasie. Kończ Waść, wstydu oszczędź. W podsumowaniu „romansu” Chwedorczuk pisze natomiast tak:

„Zamiast jednak wesprzeć zagubioną dziewczynkę, dorośli dali sobie prawo do przekroczenia granic intymności dziecka i bezpardonowo wkroczyli w świat jego uczuć, tłumacząc sposób, w jaki to zrobili, troską o jego dobro.” (s. 38)

Wesprzeć w miłości do nauczycielki? W 1916 roku? O czym my rozmawiamy?

Potem przychodzi czas studiów, gdzie Kowalska poznaje swojego przyszłego męża, wybitnego filologa klasycznego i swojego wykładowcę, profesora Jerzego Kowalskiego. Ślub ma miejsce w 1924 roku. Małżonkowe rozpoczynają wspólne podróże oraz wspólną twórczość literacką. Jednocześnie w Europie rozpoczyna się zawierucha wojenna, która znacząco wpłynie na życie bohaterów. W wyniku działań wojennych Polska traci Lwów, a co za tym idzie, Kowalscy tracą swoje mieszkanie. Pisarki poznały się w 1940 roku, kiedy Dąbrowska gościła we Lwowie ze swoim partnerem Stanisławem Stempowskim. Wtedy też Dąbrowska przeżywa zauroczenie Marią Blumenfeldową, i pisarki nawiązują korespondencję. Rok później Kowalska jest już zaangażowana uczuciowo.

Po wojnie i mieszkaniu w Warszawie dla Kowalskich nadchodzą lata wrocławskie, a więc epizod mi najbliższy, jako że związany z moim rodzinnym miastem. Tu zaczęło się robić naprawdę ciekawie. Jerzy przeprowadza się do stolicy Dolnego Śląska z początkiem października 1945 roku, Anna miesiąc później. Kowalski jest zaangażowany w uruchomienie działalności Uniwersytetu Wrocławskiego. Padają takie nazwiska jak Władysław Floryan, Stanisław Rospond, Juliusz Krzyżanowski, Stanisław Mikulski czy Stanisław Kolbuszewski. Kowalscy mieszkają na ulicy Lindego 10 na Karłowicach.

Kowalska angażuje się w organizowanie literackich czwartków, a w latach 1947-1952 współredaguje „Zeszyty Wrocławskie”. Pod koniec lat 40-tych mają miejsce dwa ważne wydarzenia w życiu Kowalskiej – w 1946 roku rodzi córkę Marię, zwaną Tulą, a dwa lata później po ciężkiej chorobie umiera jej mąż Jerzy. Anna zostaje więc sama z malutkim dzieckiem, w dużym domu, w bardzo trudnej sytuacji materialnej. O swoim macierzyństwie pisze sucho i szczerze:  „Nie ma chyba na świecie rzeczy nudniejszej niż (własne) niemowlę. Co za bujda sakramencka z tym macierzyństwem. To dobre dla baranów. Dziewięćdziesiąt procent lęku i nudy, reszta szczęście.” (s. 240) W dodatku Maria Dąbrowska szaleje z zazdrości – pisarka bardzo źle przyjęła wiadomość o ciąży Kowalskiej i nie przepada za jej córką. Mimo to w 1954 roku Kowalskie przenoszą się do Warszawy, do nowego, większego mieszkania Dąbrowskiej i rzeczywistoć jeszcze bardziej się komplikuje. Żadna z pisarek nie czuje się dobrze w nowym układzie i wkrótce Dąbrowska kupuje dom w Komorowie, gdzie się przenosi. Umiera w 1965 roku. Sama Kowalska umiera niewiele później, po ciężkiej walce z nowotworem w marcu 1969 roku. Właśnie ostatnie jej przemyślenia i zapiski są najbardziej wstrząsające i zostają z czytelnikem na długo. „Cierpienie i śmierć. Zwykły ludzki los”, pisze bez zbędnego dramatyzmu, sucho i rzeczowo (s. 355). Dlatego cieszę się, że pierwsze 200 stron mnie nie zniechęciło i dotrwałam do końca.

Konieczność pisania

Zdecydowanie nie była to najlepsza książka z tych przeczytanych w tym roku. Potwierdza to moje upodobania – czytanie biografii mnie nudzi i męczy, a przedstawieni ludzie okazują się być... za nadto ludzcy, niedoskonali, irytujący. Szukam wielkości, a znajduję człowieczeństwo. To pewnie jest również wielką siłą tej książki. Znalazłam jednak przesłanie dla siebie, idealne na koniec tego roku, jak i jako ostrzeżenie i poradę na rok kolejny: „Jak się ciągle nie pisze, to się przestaje umieć pisać, nawet źle [...]”, zauważa w swoich notatkach Kowalska (s. 244). Więc postanowienie na 2021 – recenzować na bieżąco, a nie gorączkowo nagdaniać, jak w tym roku.

 

Moja ocena: 5/10.

 

Sylwia Chwedorczuk, Kowalska. Ta od Dąbrowskiej

Wydawnictwo Marginesy

Warszawa 2020

Liczba stron: 368

ISBN: 978-83-66500-14-3

 


I was glad when Sylwia Chwedorczuk’s book titled Kowalska. The one from Dąbrowska came to me as a Christmas gift. Earlier I’ve read about the publication in Wysokie obcasy (a weekly added to Gazeta Wyborcza newspaper), so I was expecting something outstanding. However, I stopped rejoicing very quickly, and started to fight the matter of the book - the manner of the author and the relatively uninteresting main character. 

Anna Kowalska's biography

I'm reading next to the main topic again. Apart from the main subject of this book, i.e. the lesbian relationship of Anna Kowalska and Maria Dąbrowska. Although the book begins with a short introduction that foreshadows the turbulent relationship between the two writers, somehow I did not wait for this moment, nor was it outrageous for me. The book starts boring - from the teenage years of then Anna Chrzanowska, born in 1903 in Lviv. Chwedorczuk delves into family relations, the difficult financial situation of the family, and the search for identity among ancestors who came from France. Anna does not fit into the French-speaking part of the family - she falls short of their expectations, from heavy physis to lack of manners and refinement. And yet she lives with her grandmother and aunts in the center of Lviv. As a 13-year-old, she hopelessly falls in love with her teacher, Maria Jarosiewicz, who, however, does not reciprocate this feeling (and whether she is fully aware of it, it is difficult to say). However, when the girl is caught in an ambiguous (for those times) situation with her lecturer (the woman puts her hands to the girl's feverish head and she throws her arms around her neck, at this point the principal enters), at the end of the semester she is expelled from school. The love of Chrzanowska dies out.

In this part of the teenage years, I was struck by two things - digging up Kowalska's journals and vivisecting her writings, and the author's approach to the events presented. Who among us did not write gloomy and silly diaries, which we would probably be ashamed of now. We get an overview of immature, emotional notes here in all its glory. We could have been spared, as well as Kowalska. In the summary of the ‘romance’, Chwedorczuk writes as follows:

"But instead of supporting the lost girl, adults gave themselves the right to exceed the limits of the child's intimacy and ruthlessly entered the world of her feelings, explaining the way they did it with concern for her welfare." (p. 38)

Support in love for the teacher? In 1916? What are we talking about?

Then comes the time of studies, where Kowalska meets her future husband, an outstanding classical philologist and her lecturer, professor Jerzy Kowalski. The wedding takes place in 1924. The married couple begins joint journeys and joint literary work. At the same time, a turmoil of war begins in Europe, which will significantly affect the lives of the heroes. As a result of the hostilities, Poland loses Lviv, and thus the marriage loses their apartment. Anna met acclaimed writer Maria Dąbrowska in 1940, when the second visited Lviv with her partner Stanisław Stempowski. It was then that Dąbrowska was infatuated with Maria Blumenfeld, and the writers started their long-lasting correspondence. A year later, Kowalska is already emotionally involved.

After the war and living in Warsaw, the Wroclaw years are coming for the Kowalskis, so the episode is the closest to me, as it is related to my hometown. Here it started to get really interesting. Jerzy moves to the capital of Lower Silesia at the beginning of October 1945, Anna a month later. Kowalski is involved in launching the activities of the University of Wrocław. There are such names as Władysław Floryan, Stanisław Rospond, Juliusz Krzyżanowski, Stanisław Mikulski and Stanisław Kolbuszewski. The Kowalskis live at 10 Lindego Street in Karłowice. Kowalska is involved in organizing literary Thursdays, and in the years 1947-1952 she co-edits "Zeszyty Wrocławskie". At the end of the 1940s, two important events took place in Anna’s life - in 1946 she gave birth to a daughter Maria, affectionately called Tula, and two years later, after a serious illness, her husband Jerzy dies. So Anna is left alone with a small child, in a big house, in a very difficult financial situation. She writes dryly and honestly about her motherhood: ‘There is probably nothing more boring in the world than a (own) baby. What a sacramental nonsense with this motherhood. It's good for dummies. Ninety percent of fear and boredom, the rest is happiness’ (p. 240). In addition, Maria Dąbrowska is mad with jealousy - the writer took the news of Kowalska's pregnancy very badly and does not like Anna’s daughter very much. Despite this, in 1954, mother and daughter moved to Warsaw, to a new, larger apartment of Dąbrowska, and the reality became even more complicated. None of the writers felt comfortable in the new arrangement and soon Dąbrowska buys a house in Komorów, where she moves. She dies in 1965. Kowalska herself dies not much later, after a hard struggle with cancer in March 1969. It is her last thoughts and notes that are the most shocking and stay with the reader for a long time. “Suffering and death. Ordinary human fate’, she writes without unnecessary drama, dryly and to the point (p. 355). That's why I'm glad that the first 200 pages did not discourage me and I made it to the end.

The necessity of writing

It was by no means the best book read this year. This confirms my preferences - reading biographies bores me and tires me, and the people presented turn out to be... too human, imperfect, irritating. I am looking for greatness and I am finding humanity. This is probably also the great strength of this book. However, I found a message for myself, perfect for the end of this year, as well as a warning and advice for the next year: ‘If you don't write all the time, you stop being able to write, even badly [...]’, writes Kowalska in her notes (p. 244). So, the resolution for 2021 - review on a regular basis, not frantically urge it, as this year.

 

 

My grade: 5/10.

 

 

Author: Sylwia Chwedorczuk

Title: Kowalska. The one from Dąbrowska

Publishing House: Marginesy

Warsaw 2020

Number of pages: 368

ISBN: 978-83-66500-14-3