 |
| Geghard |
28.02, sobota
Trafiły nam się tanie bilety do
Armenii z Berlina linią Wizzair. Połączenie teoretycznie przyjemne, bo 19:30 w
piątek wylot z Pragi, ale dolot do Armenii koło godziny 2:30, bo różnica czasu
wynosi +3 godziny. Do hotelu dotarliśmy sporo po 4 rano, bo odprawa
paszportowa, wyjęcie gotówki z bankomatu i wynajęcie auta trwały stosunkowo
długo.
Rano udało mi się ruszyć krótko
po 9, miałam przed sobą dobre 40 minut spaceru do centrum z naszego oddalonego
hotelu. Erywań mnie nie zachwycił, ale coraz to lepsze widoki wywoływały
uśmiech na mojej twarzy. Miasto jest tak brzydkie, że aż trudno w to uwierzyć i
co krok zaskakuje jakieś nowe obrzydlistwo. Bez zieleni ukrywającej wszelkie
miejskie mankamenty i z późnozimową szarością, która bezlitośnie odsłania
wszelkie niedoskonałości, stolica Armenii robi fatalne wrażenie.
 |
| Katedra św. Grzegorza, Erywań |
Szłam z
dzielnicy Sari Tagh przez City Market i
katedrę Grzegorza Oświeciela na
Targowisko Vernissage. Market jak to market, choć pięknie wystawione warzywa i
zwłaszcza suszone owoce przyciągały oko. Katedra robiła wrażenie dość surowej.
Została postawiona w 2001 roku na 1700-lecie chrześcijaństwa w Armenii, może
pomieścić 1700 wiernych, a sam obiekt ma ponad 3500 metrów kwadratowych. W
środku jest chłodny i oszczędny.
Targowisko Vernissage to
długie stoiska w kilku rzędach, głównie ze starociami, biżuterią i pamiątkami,
wszystko oczywiście droższe, niż być powinno, ale klimacik ma. Można znaleźć
sporo pięknie wykonanego rękodzieła i kupić unikatowe pamiątki.
 |
| Garni |
Dalej ruszamy do Garni,
gdzie w dość spektakularnej scenerii znajduje się bazaltowa świątynia z I w. n.
e. poświęcona Bogu Słońca Mitrze. Z miejsca, gdzie znajduje się obiekt w
kompleksie zabudowań późniejszej twierdzy Garni rozpościera się rozległy widok
na wąwóz nad rzeką Azat. Mieliśmy szczęście, bo mimo śniegu słońce przygrzewało,
a roztapiające się czapy śniegu spadały nam i lokalnym kotom na głowy. Oprócz
świątyni w tym miejscu znajdują się również ruiny łaźni i pałacu z III w.,
ślady po okrągłym kościele z VII wieku oraz fragmenty pałacu Katholikosa z IX
w. Co ciekawe, świątynia została zniszczona w 1679 roku przez trzęsienie ziemi,
ale zrekonstruowano ją w latach 1969-75. Budowla wspiera się na 24 kolumnach z
jońskimi kapitalikami i attycką podstawą. Wstęp kosztuje 1500 AD, parking tuż
przy samym wejściu 200ADN.
 |
| Geghard |
Kolejny na naszej liście jest
monastyr
Geghard, wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO w 2000
roku. Chociaż główny budynek pochodzi z 1215 roku, to w tym miejscu pierwsze
założenia klasztorne pojawiły się już w IV w. za sprawą Grzegorza Oświeciciela.
W środku znajduje się święte źródło, powód dla którego założenie klasztorne
powstało właśnie w tym miejscu. Nazwa miejsca oznacza klasztor włóczni, od
relikwii, która została tam przywieziona. Jednym z najbardziej imponujących miejsc
jest gavit – prostokątna lub kwadratowa sala, której dach opierał się na
kolumnach, która pełniła funkcję wejścia, miejsca pochówku dostojników i
miejsca spotkań przed nabożeństwem. Obecnie stoja w nim ławy dla wiernych, a
przy ścianach znajdują się wotywne świeczniki na świece. Cały kompleks jest
malowniczo położony i otoczony murem. Za murami znajduje się kilka kościołów,
częściowo wykutych w skale. Wstęp jest bezpłatny, a parking kosztuje 200AMD. Ze
wszystkich klasztorów, które widziałam w Armenii, ten podobał mi się
najbardziej. Ma wspaniale zdobiony, mroczny środek i szereg połączonych ze sobą
ciemnych pomieszczeń. Zachwycają wyryte na ścianach krzyże i czaczkary –
ormiańskie kamienne stele lub płyty wotywne, bogato zdobione.
 |
| Norawank |
Po krótkiej przerwie obiadowej w
bardzo zimnym lokalu przy drodze niedaleko klasztoru, gdzie można było zobaczyć
jak powstaje lawasz, czyli cienki, sporych rozmiarów podpłomyk, ruszyliśmy do
ostatniego punktu na naszej trasie, a mianowicie klasztoru
Norawank.
Kompleks położony jest na zboczach kanionu Gnishik, a datowany już na IX wiek. Pierwszy
z kościołów, z imponującym, bogato zdobionym tympanonem, to Kościół Matki
Boskiej, ukończony w 1339 roku. Bogate rzeźbienie nad wejściem na pierwszym
poziomie przedstawia Matkę Boską siedzącą na tronie z malutkim Jezusem na rękach
i dwoma archaniołami po obu jej stronach – Gabrielem i Michałem. Przy drugim
poziomie rzeźba przedstawia popiersie Jezusa z apostołami Piotrem i Pawłem. Druga
budowla w kompleksie to kościół św. Jana Chrzciciela z IX lub X wieku, więc
nieco straszy. Z najstarszego kościoła pozostała ruina po trzęsieniu ziemi z
1840 roku. Przylegający do niego kościół pod tym samym wezwaniem powstawał w
latach 1221-27, a przyłączony do niego kościół świętego Grzegorza w 1275 roku,
gdzie pochowanych jest wielu członków rodu Orbelianów, która rozbudowywała
kompleks, w tym grób Elikuma, syna księcia Tarsaicha Orbeliana z 1300 roku (na
płycie nagrobnej wyrzeźbiona figura lwa spoczywającego na łapie). Z przodu
kompleksu znajduje się znany nam już z klasztoru Geghard gavit, nad którego
drzwiami znajdują się niezwykłe rzeźby – dwa tympanony przedzielone oknem. Na górnym
przedstawiony jest Bóg, który trzyma prawicę nad sceną ukrzyżowania, a lewej
ręce trzyma głowę, przypuszczalnie Jana Chrzciciela. Po prawej stronie
patrzącego znajduje się również gołąb, symbol Ducha Świętego. Dolna rzeźba
przedstawia Matkę Boską z prorokiem Izajaszem i Janem Chrzcicielem. Trafiliśmy
na miejscu na przesympatycznego przewodnika, który za drobną opłatą z wielkim
zaangażowaniem pokazał nam wszystkie ważne detale kompleksu, a na koniec
zapraszał do siebie do domu (jeśli dobrze zrozumieliśmy).
1.03, niedziela
Niedzielę ogłosiliśmy dniem
zabytków listy UNESCO - w Armenii są wpisane na nią trzy pozycje - widziany
przez nas wcześniej Monastyr Geghard wraz z Doliną Górnego Azatu, zespół
archeologiczny w Zvartnoc oraz katedra i kościoły w Eczmiadzynie, i wreszcie
zespoły klasztorne Hachpat i Sanahin w regionie Tumanian.
 |
| Ruiny katedry w Zwartnoc |
Zaczęliśmy więc od
Zwartnoc,
gdzie znajdują się ruiny trzypoziomowej katedry św. Grzegorza, której budowę
rozpoczęto w 643 roku, a zakończono w 652. W X w. świątynię zniszczyło
trzęsienie ziemi, a pył przysypał ruiny i z czasem pamięć o budowli zatarła
się. Prace archeologiczne zaczęły się dopiero na początku XX wieku i były
prowadzone do lat 90-tych. Rekonstrukcja wskazuję, że budowla miała trzy
piętra, około 49 metrów wysokości i 37.5 metra średnicy (zbudowana była na
planie okręgu). Do świątyni prowadziło 5 wejść, a kolejne piętra były coraz
węższe. Świątynia ma pięknie zdobione kolumny, a wyższe piętra były rzeźbione w
liście winorośli i krzewy granatu. Duże wrażenie robią zwieńczenie kolumn w
kształcie orłów. Katedra została wpisana na listę światowego dziedzictwa
kulturowego UNESCO w 2000 roku z otaczającym ją obszarem 14 hektarów.
 |
| Eczmiadzyn |
Następnie ruszyliśmy do Eczmiadzyna,
gdzie stoi wspaniała bazaltowa katedra. Pierwsza budowla powstała w IV wieku i
została znacząco przebudowana wiek później. W XVII wieku przeprowadzono szeroko
zakrojone prace renowacyjne. Nie udało nam się wejść do środka, bo trwało
właśnie nabożeństwo, ale zewnętrze i cały teren dookoła katedry wyglądały
imponująco.
 |
| Sanahin |
Potem pojechaliśmy zwiedzać
kościoły w Sanahinie i Hachpacie. Pierwszy jest malowniczo położony w ciekawej
skądinąd miejscowości
Sanahin, niedaleko której znajduje się nieczynna
kopalnia miedzi, a pracownicy mogli dojeżdżać do pracy kolejką linową, której
wagonik wciąż wiszą nad miastem. Urbex jak nic.
Klasztor powstał około X
w. za czasów panowania ormiańskiej dynastii Bagradytów, był ważnym ośrodkiem
kulturalnym i naukowym. W centrum kompleksu znajduje się kościół Matki Bożej z
lat 928-944, bazylika kopułowa na planie krzyża. Największą świątynią jest
kościół Odkupiciela z 966 roku. Na wschodniej fasadzie znajduje się
płaskorzeźba przedstawiająca królów Lorri Gurgena I i Symbata, synów fundatorki
kościoła, królowej Chosrowanusz, żony króla Aszota III z rodu Bagradytów.
To pierwsza w historii płaskorzeźba, ma
ogromne znaczenie dla sztuki ormiańskiej. W 1811 roku do świątyni dodano gavit
i jest to najwcześniejszy znany przykład takiej konstrukcji, wzorowanej zresztą
na ormiańskich domach chłopskich, gdzie 4 słupy podtrzymywały dach, który miał
otwór na środku, przez który mógł uciekać dym. W kompleksie znajduje się
również seminarium Akademii z końca X wieku i biblioteka z 1063 roku, dzwonnica
z lat 1211-1235 zwieńczona rotundą, również jeden z pierwszych takich obiektów
w Armenii, wzorzec dla kolejnych podobnych konstrukcji.
 |
| Hachpat |
Dosłownie 15 minut dalej leży
klasztor
w Hachpacie, drugi najciekawszy ze wszystkich przeze mnie zobaczonych. Chociaż
jest ciut młodszy od sąsiada, jako pierwszy został wpisany na listę światowego
dziedzictwa UNESCO (w 1996 roku). Zespół klasztorny otoczony jest
średniowiecznymi murami i składa się m.in. z czterech kościołów, dwóch
narteksów, biblioteki, grobowca, wieży dzwonniczej oraz licznych
płaskorzeźbionych płyt kamiennych zwanych chaczkarami. Podobnie jak w przypadku
Sanahina, fundatorką była królowa Chosrowanusz. W latach 976-991 powstał
największy kościół w kompleksie – Świętego Krzyża. Do świątyni dobudowano
ogromny gavit (21 x18 metrów, ma on większą powierzchnię niż cała świątynia).
Oprócz tego w kompleksie znajduje się jeszcze kościół św. Grzegorza z 1005 roku
oraz kościół Matki Bożej z lat 1208-1220. W 1257 roku dodano największy obiekt
w kompleksie, gavit Hamazaspa, od nazwiska przełożonego klasztoru, największy w
całej Armenii, ze znakomitą akustyką. Z roku 1245 pochodzi wieża dzwonnicza.
 |
| Achpat |
Zrobiliśmy jeszcze niepotrzebny
wypad do kościoła w
Achpacie, ale niestety był on zamknięty, a Google w
ogóle nie podawało godzin otwarcia. O 18:15 kościół był już zamknięty, więc nie
udało. Nam się zobaczyć zdobiących go pięknych fresków.
Powrót do Erywania koło 23, co
uważam za błąd, trzeba było zostać w okolicach Goszawanku i nocować. Klasztoru
tam położonego nie udało nam się już następnego dnia zobaczyć.
2.03, poniedzialek
 |
| Plac Republiki |
Rano szybki wypad na Erywań -
dojazd metrem do centrum i przyspieszony spacer - od
Parku Khachkar z
licznymi kamiennymi rzeźbami - kamiennymi krzyżami z różnych rejonów i okresów,
ważnymi inskrypcjami w kamieniu, przez monumentalny
plac Republiki, przy
którym mieści się
m.in. Ministerstwo
Finansów i Muzeum Narodowe (w poniedziałki zamknięte), spacer koło pomnika
starego sprzedawcy kwiatów (
KARA-BALA) i dalej
Północną Aleją ze
sklepami największych i najbardziej luksusowych domów handlowych do
placu
Wolności i znajdującego się tam budynku Opery. Stamtąd rzut beretem na
Erywańskie
Esplanady, czyli monumentalne schody prowadzące do pomnika Xxx. Schody
zostały wybudowane na 50-lecie istnienia Związku Radzieckiego, ale budowla nie
została wtedy ukończona. W środku mieści się muzeum sztuki nowoczesnej Fundacji
Rodziny Cafesijan i ruchome schody wiodące niemal na sam szczyt. Zarówno w
środku budowli, jak i przed nią i na różnych jej poziomach znajdują się -
bardzo dobre moim zdaniem - rzeźby. W ogóle Erywań jest miastem różnego rodzaju
pomników, ale robi to w zdecydowanie lepszym stylu niż choćby Skopje, stolica
Macedonii. I chociaż miasto nie rzuca na kolana, to jednak sądzę, że latem i
wiosną, kiedy zazielenia się drzewa i przykryją trochę post-sowiecką
rzeczywistość, stolica Armenii może mieć swój urok.
 |
| Keczaris |
Udało nam się jeszcze wyskoczyć
do klasztoru Keczaris, około godzinę drogi od Erywania właśnie w stronę
jeziora Sewan i dalej Goszawanku. Kompleks położony jest w zimowym kurorcie Tsaghkadzor,
chociaż nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Głowny kościół, oczywiście
poświęcony św. Grzegorzowi, został wzniesiony w 1003 roku, część kościoła
uległa zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi w 1927 roku, ale została odbudowana
w 1997 i 2000 roku. W XII wieku dobudowano duży gavit i niedaleko położoną
katedrę (1214 r.). Jednak inne zabytki Armenii nieco przyćmiewają ten Kecharis,
chociaż sami miasto robi przyjemne wrażenie.
 |
| Sevanavank |
Około 30 minut dalej w stonę
jeziora, na cypelku Sewan, do którego trzeba się było nieźle (i szybko) wspinać,
mieści się klasztor Sevanavank. Kompleks składa się z kościoła Świętych
Apostołow ufundowanego w 874 roku przez królewnę Miriam, żonę księcia Vasaka,
córkę króla Ashota I. Drugi, nieco większy obiekt to kościół Matki Bożej z
niewielkimi kaplicami. W jedne z nich znajduje się piękny XIII-wieczny khaczkar
z wizerunkiem Boga Ojca i scenami biblijnymi. Ze względu na swoje położenie
kompleks oferuje spektakularne widoki na pobliskie jezioro.
Tyle udało nam się zobaczyć w
Armenii, więc całkiem sporo.
Drogi
Drogi w Armenii są w złym stanie,
zaskakują dziurami, często rozpływającym się asfaltem, oraz znaczną ilością działających
fotoradarów. Co prawda każdy z nich poprzedzony jest znakiem ostrzegającym, ale
są one umieszczone nie tylko po prawej stronie drogi i często w miejscach z dodatkowym
miejscowym ograniczeniem prędkości. Należy zwłaszcza uważać na trasie Erywań –
Sewan. Paliwo jest tańsze nić w Polsce, litr benzyny kosztował ok. 4.60PLN.
Jedzenie
Jedzenie Armenii jest smaczne i niedrogie. Warto
zwłaszcza spróbować lokalnych serów, znacznie bardziej słonych od naszych i o
nieco innej konsystencji. Popularnością cieszy się lawasz i różnego rodzaju
mięsa z grilla. Warto też popróbować pożywnych zup, jak choćby charczo. Jest
znacznie taniej niż w Polsce, herbata czy kawa kosztują ok. 2PLN, obiad bardzo
różnie – 15-50PLN, w zależności od zamówienia.