Pokazywanie postów oznaczonych etykietą revenge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą revenge. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 sierpnia 2026

Percival Everett, Drzewa (The Trees)

Literatura może być dziejową zemstą

Głośno jest o pisarzu Percivalu Everett’cie ze względu na jego powieść James, która zdobyła Nagrodę Pulitzera w 2025. Ja jednak sięgnęłam po Drzewa, wydane w tym roku (2026) przez wydawnictwo Marginesy (i nieszczególnie ładnie, dodam). Zapowiedź śledztwa i mordów na tyle okładki zachęciła mnie, latem lubię przeczytać coś na kształt kryminału, szukając nieco lżejszej może lektury. Ależ mnie czekała niespodzianka!

Percival Everett

Urodzony w 1956 roku Everett to amerykański pisarz, wykładowca akademicki (Uniwersytet Południowej Kalifornii), zrobił licencjat z filozofii i magistra z literatury na Brown University, więc wydaje się, że do pisania jest przygotowany idealnie. Wikipedia podaje obszerną listę utworów jego autorstwa – dwadzieścia pięć (!) powieści, siedem tomików poezji czy książkę dla dzieci (na sierpień 2026). Everett znany jest z żonglowania gatunkami literackimi i ironicznego poczucia humoru. W Drzewach dostajemy jedno i drugie.

Schemat morderstwa

Zaczyna się niewinnie – w niewielkim miasteczku Money w stanie Missisipi dochodzi do morderstwa – ginie biały mężczyzna, a jego potencjalny, czarnoskóry morderca siedzi obok, trzymając odcięte jądra swojej ofiary w ręce. Wszystko byłoby jasne, gdyby napastnik sam nie był martwy, i nie wyglądał, jakby był martwy znacznie dłużej niż jego ofiara. Co gorsza, ciało czarnoskórego mężczyzny znika z kostnicy, by znaleźć się w miejscu kolejnego mordu i również trzymać jądra swojej kolejnej białej ofiary w ręce. Schemat wychodzi poza stan i powtarza się w każdym miejscu według tego samego wzorca. Początkowo wydaje się, że pierwsze morderstwa łączy sprawa Emmetta Tilla, 14-latka zlinczowanego w Money, Missisipi, w 1955 roku po fałszywym oskarżeniu przez Carolyn Bryant. Kobieta pomówiła chłopca o nieprzyzwoite komentarze, przez co jej krewni brutalnie go zamordowali. Obecne białe ofiary są powiązane ze sprawą. Okazuje się jednak, że wkrótce morderstwa obejmują cały kraj i wydają się być zemstą za lincze dokonywane na czarnoskórych mieszkańcach Stanów Zjednoczonych przez ostatnie 100 lat. Kluczową postacią okazuje się ponad stuletnia Mama Z, która pieczołowicie dokumentuje je wszystkie, zbierając ponad 7000 udokumentowanych spraw.

Ocalić od zapomnienia i pomścić

Tak trafiamy na pierwszą znaczącą scenę w książce – Damon Thruff, pracownik naukowy, który trafia do prywatnego archiwum Mamy Z, zapisuje nazwiska ofiar linczów jedno po drugim. Zapytany, czemu to robi, odpowiada: „- Kiedy zapisuję imiona i nazwiska, oni stają się rzeczywistością, a nie tylko statystyką. Kiedy zapisuję imiona i nazwiska, oni znów są prawdziwi. To niemal tak, jakby dostali tu jeszcze kilka sekund.” (s. 232). To próba ocalenia ich od zapomnienia, zachowania ich egzystencji na dłużej. Zresztą nieco dalej najlepsza przyjaciółka Thruffa, Gertuda, mówi:

- Wszyscy mówią o ludobójstwach na całym świecie, ale kiedy ludzie są zabijani powoli przez sto lat, nikt tego nie zauważa. Tam, gdzie nie ma masowych grobów, nikt nie widzi ludobójstwa. Amerykańskie oburzenie jest zawsze na pokaz. Ma datę ważności. (s. 350)

Dlatego, kiedy miejsca kolejnych mordów zaczynają przypominać listę zamordowanych w samosądach, książka zatacza ironiczną woltę. Każde nowe nazwisko pociąga za sobą nowe morderstwo w nowym miejscu, a armia martwych ofiar dawnych przestępstw rasowych niepowstrzymanie mści się na swoich oprawcach. Drzewa są słodką zemstą Everetta za lata prześladowań czarnoskórych (i nie tylko).

Donald Trump jako bohater literacki

Dodatkowo Autor użył sobie na prezydencie Stanów Zjednoczonych Donaldzie Trumpie. Przedstawia go jako rozpieszczonego i przestraszonego bachora, przyzwyczajonego do spełniania jego żądań, schowanego ze strachu pod swoim prezydenckim biurkiem (a do jego bujnej grzywy przykleja się schowana tam guma do żucia). Prezydent przyłapany jest na kłamstwie i obrażaniu swoich wyborców, a jego przemówienie jest naprawdę przykre do słuchania. Dawno nie widziałam, żeby ktoś wplótł postać obecnie sprawującego władzę polityka i tak się na niej wyżył. Zawsze też, niezależnie od preferowanej opcji politycznej, bezpośrednie nawiązania do polityki po którejkolwiek stronie mnie rażą i sprawiają, że książka szybciej się dezaktualizuje. Może jednak o swoich poglądach trzeba pisać wprost i bez ogródek.

Słodycz odwetu

Znam jeszcze jeden tylko równie słodki przykład zemsty literackiej, a mianowicie Mistrza i Małgorzatę, w którym Bułhakow puszcza subtelne oczko do czytelnika i wyśmiewa socjalistyczny system. Tak, jak sądzę, że Bułhakow świetnie się bawił, pisząc swoje ikoniczne dzieło, tak sądzę, że sporą dawkę mściwej satysfakcji miał również Percival Everett, pisząc Drzewa. Nawet dla mnie, białej Polki w jakimś przypadkowym mieście, słodycz tej zemsty kapie ze stron tej jakże dobrze napisanej książki. Powieść jest odważna, nie bierze zakładników, ma znakomitą budowę i zostawia czytelnika z zdumieniu i z pełnym niedowierzania uśmieszkiem na twarzy. Czy Apokalipsa naprawdę nadchodzi?

Moja ocena: 8/10.


Percival Everett, Drzewa
Wydawnictwo Marginesy, Warszwa 2026
Tłumaczenie: Tomasz Macios
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-68549-62-1

**********************************************************************************

Literature Can Be Historical Revenge

The writer Percival Everett has become quite a name for his novel James, which won the Pulitzer Prize in 2025. However, I picked up The Trees, published this year (2026) by Marginesy (and not particularly pretty, I might add). The announcement of an investigation and murders on the back cover enticed me; in the summer, I like to read something resembling a crime novel, perhaps looking for something a little lighter. What a surprise I was in for!

Percival Everett

Born in 1956, Everett is an American writer and academic (University of Southern California). He holds a BA in Philosophy and an MA in Literature from Brown University, so it seems he is ideally suited to writing. Wikipedia lists an extensive list of his works – twenty-five (!) novels, seven volumes of poetry, and a children's book (as of August 2026). Everett is known for his genre-bending and wry sense of humor. In The Trees, we get both.

Murder Pattern

It begins innocently enough – a murder occurs in the small town of Money, Mississippi. A white man is murdered, and his potential black killer sits nearby, holding his victim's severed testicles. Everything would be clear if the assailant wasn't already dead and appeared to have been dead much longer than his victim. Worse still, the black man's body disappears from the morgue, only to turn up at the site of another murder, also holding the testicles of his next white victim. The model extends beyond the state and repeats itself in every location, following the same pattern. Initially, the first murders appear to be connected to the case of Emmett Till, a 14-year-old lynched in Money, Mississippi, in 1955 after being falsely accused by Carolyn Bryant. The woman blamed the boy of making indecent comments, prompting her relatives to brutally murder him. The current white victims are linked to the case. It soon turns out, however, that the murders spread across the country and appear to be revenge for the lynchings committed against Black people in the United States over the past 100 years. The key figure seems  to be the over-100-year-old Mama Z, who meticulously documents all murders, collecting over 7,000 documented cases.

Save from Oblivion and Avenge

This is how we arrive at the first significant scene in the book – Damon Thruff, a researcher who stumbles upon Mama Z's private archive, records the names of lynching victims one by one. When asked why he does this, he replies: " When I write their names they become real, not just statistics. When I write the names they become real again. It’s almost like they get a few more seconds here " (p. 232). It's an attempt to save them from oblivion, to preserve their existence for a longer time. A little further on, Thruff's best friend, Gertuda, says:

Everybody talks about genocides around the world, but when the killing is slow and spread over a hundred years, no one notices. Where there are no mass graves, no one notices. American outrage is always for show. It has a shelf life. (p. 350)

Therefore, when the locations of subsequent murders begin to resemble a list of those murdered in lynchings, the book takes an ironic turn. Each new name brings with it a new murder in a new place, and the army of dead victims of past racial crimes relentlessly takes revenge on their tormentors. The Trees are Everett's sweet revenge for years of persecution of black people (and others).

Donald Trump as a Literary Hero

Furthermore, the author paid some special attention to the President of the United States, Donald Trump. He portrays him as a spoiled and frightened brat, accustomed to have his demands immediately fulfilled, hiding in fear under his presidential desk (with chewing gum stuck to his lush mane). The president is caught lying and insulting his constituents, and his speech is truly painful to listen to. It's been a long time since I've seen anyone embody a politician currently in power and take it out on them so vehemently. Regardless of one's political leanings, direct references to politics on either side always worry me and make the book outdated more quickly. Anyhow, maybe one should be direct and straightforward about one's views, it’s called the freedom of speech.

The Sweetness of Revenge

I know of only one other equally sweet example of literary revenge: The Master and Margarita, in which Bulgakov winks subtly at the reader and ridicules the socialist system. Just as I think Bulgakov had a great time writing his iconic work, I think Percival Everett also had a healthy dose of vengeful satisfaction in writing The Trees. Even for me, a white Pole in some random town, the sweetness of that revenge drips from the pages of this oh-so-well-written book. The novel is bold, takes no hostages, is superbly constructed, and leaves the reader astonished and with a disbelieving smile on their face. Is the Apocalypse truly coming?

My rating: 8/10.

Author: Percival Everett
Title: The Trees
Publishing House: Marginesy, Warsaw 2026
Translation: Tomasz Macios
Number of pages: 368
ISBN: 978-83-68549-62-1

niedziela, 12 kwietnia 2026

Maciej Siembieda, Gołoborze

Stare rany to zawsze dobry powód do nowej wojny

Powieść Macieja Siembiedy Małżonek dostał w grudniu w prezencie i nawet zaczął podczytywać. Potem odłożył gdzieś na bok, a ja jadąc w trasę odpaliłam sobie w serwisie YouTube darmowy fragment i przepadłam. Ponieważ książkę diabeł ogonem nakrył, musiałam wykupić sobie dostęp do platformy z audiobookami i przetestować, jak sprawdza się mi słuchanie tak długiego formatu (ponad 14 godzin w wykonaniu Mariusza Bonaszewskiego). Chociaż pod koniec tygodnia byłam już dość zmęczona, a historia w sumie mi się dłużyła, to książka trzymała w napięciu do samego końca.

Historia zanurzona w historii

Siembieda temat zakreślił bardzo ambitnie – historia toczy się od powstania styczniowego w 1863 roku do czasów transformacji ustrojowej i obejmuje 4 pokolenia dwóch zwaśnionych rodów – Kończaków i Cebrzynów. Akcja toczy się w okolicach Gór Świętokrzyskich, w fikcyjnej wsi Grabin (zanim doszłam do Post Scriptum Autora z uporem maniaka szukałam Grabina w okolicach Łysej Góry na Google Maps), gdzie dokonanie zemsty jest ważniejsze niż jakiekolwiek inne prawo, a wiejska gromada nie piśnie nikomu z zewnątrz ani słowa. Klimat jest mroczny niczym wnętrza oświetlanych lampą naftową wiejskich chat i duszny niczym w świniarni. Chociaż Siembieda zarzeka się, że nie lubuje się w makabrze i bebechach zbrodni, ilość kładącego się w książce trupa zdaje się temu przeczyć. Faktem jest, że co najmniej do połowy książka jest całkowicie nieodkładalna.

Realistyczne tło

Trzeba oddać Autorowi, że wydarzenia dokładnie umiejscawia w czasie i jego realiach. Mamy więc i okrutne podejście armii rosyjskiej do powstańców, i zapał po odzyskaniu państwowości, i okropieństwa drugiej wojny światowej, realia komuny, a potem rabunkowe podejście do transformacji. Zwłaszcza najnowsze czasy są przedstawione wyjątkowo realistycznie. Chociaż wiążący wszystko temat rodowej zemsty zaczął mnie z czasem nużyć, a nieudana historia miłości Stefana Cebrzyny i Jadwigi Kończakowej stanowiła punkt kulminacyjny w książce, po którym czytałam z mniejszymi wypiekami na twarzy, to jednak zwrotów akcji (zwłaszcza tego z zakończenia) mógłby Autorowi pozazdrościć niejeden scenarzysta. Zresztą książka aż się prosi o ekranizację z tuzami naszej sceny aktorskiej. Jednak, mimo wszystko – postaci najbardziej z krwi i kości były w pierwszej części – potworny zwyrodnialec Karaś, zabijający bez zmrużenia okiem, niewinna młoda Jadzia, jej ojciec Zbigniew, zwany Mścicielem, mordujący Niemców po lasach… W drugiej części historia straciła dla mnie trochę swojego impetu.

Sprawnie napisana rozrywka

Zdecydowanie nie jest to dla mnie wielka literatura, raczej sprawnie i znakomicie napisana rozrywka, która trzyma w napięciu, często buduje atmosferę grozy, czerpiąc obficie z lokalnych legend i historii. Mam jednak wrażenie, że motyw zemsty jest dość ograny, a dodatkowo – przestałam wierzyć w historię gdzieś w połowie. Może Autor za dobrze nakreślił miłość Stefana i Jadwigi, a nienawiść rodziców wydała mi się po prostu głupia. Warto po powieść sięgnąć, ale jestem odległa od pełnych zachwytu ocen.

Moja ocena: 7.5/10


Maciej Siembieda, Gołoborze
Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2025
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-83677880

**********************************************************************************

Old wounds are always a good reason for a new war

My husband received Maciej Siembieda's novel as a gift in December and even started reading it. Then he put it aside, and while driving, I listened to a free excerpt on YouTube and was hooked. Since the book has disappeared, I had to purchase access to an audiobook platform and test how listening to such a long format (over 14 hours read by Mariusz Bonaszewski) worked for me. Although I was quite tired by the end of the week, and the story seemed to drag on, the book kept me hooked until the very end.

History Immersed in History

Siembieda's approach is very ambitious – the story unfolds from the January Uprising of 1863 to the period of the political transformation, spanning four generations of two feuding families – the Kończaks and the Cebrzyns. The action takes place near the Świętokrzyskie Mountains, in the fictional village of Grabin (before I reached the Author's Post Scriptum, I stubbornly searched for Grabin near Łysa Góra on Google Maps), where revenge is more important than any other law, and the villagers won't breathe a word to anyone outside. The atmosphere is as dark as the interiors of kerosene-lamplit farmhouses and as stuffy as a pigsty. Although Siembieda swears he doesn't revel in the macabre and guts of crime, the sheer number of corpses in the book seems to contradict this. In fact, the book is utterly unputdownable until at least halfway through.

A Realistic Setting

To the author's credit, he precisely places the events in the time and its realities. Thus, we have the Russian army's cruel treatment of the partisans, the zeal after regaining independence, the horrors of World War II, the realities of communism, and then the predatory approach to transformation. The most recent period, in particular, is presented with exceptional realism. Although the overarching theme of family revenge began to tire me over time, and the failed love story between Stefan Cebrzyna and Jadwiga Kończak served as the book's climax, leaving me less than thrilled to read it after this event, the plot twists (especially the one at the end) would make many a screenwriter envious. Besides, the book is practically begging for a film adaptation starring some of our leading actors. Despite all this, the characters were the most flesh and blood in the first part – the monstrous degenerate Karaś, who kills without batting an eye, the innocent young Jadzia, her father Zbigniew, known as the Avenger, murdering Germans in the forests… In the second part, the story lost some of its momentum for me.

Well written entertainment

This is definitely not great literature for me, but rather a skilfully and brilliantly written entertainment that keeps you on your toes, often building an atmosphere of dread, drawing heavily on local legends and history. However, I feel like the revenge theme is rather cliched, and what's more, I stopped believing the story about halfway through. Perhaps the author portrayed Stefan and Jadwiga's love too well, and the parents' hatred seemed simply stupid to me. The novel is worth reading, but I'm far from giving it a 10 out of 10 review.

My rating: 7.5/10

Author: Maciej Siembieda
Title: Stone Run (not translated to English as of April 2026)
Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2025
Number of pages: 528
ISBN: 978-83-83677880

  

poniedziałek, 29 lipca 2024

Fiodor Dostojewski, Wieczny mąż (Вечный муж)

Niełatwa lektura

Zaczęłam ten rok od lektury krótkiej, ale zdecydowanie niełatwej – Wiecznego męża Fiodora Dostojewskiego. Jak wiadomo, rosyjski prozaik imał się tematów o stosownej ciężkości, i w tym względzie powieść nie zawodzi – mamy tu temat zdrady i zemsty, demony alkoholizmu, śmierć. Być może dlatego do recenzji zasiadam dopiero teraz, pełna determinacji.

Zarys fabuły

Aleksy Iwanowicz Wielczaninow, lat 38, hipochondryk, utknął w lipcu w Petersburgu, załatwiając swoje ziemiańskie sprawy. Nie daje mu spokoju mężczyzna, którego wciąż spotyka na ulicach miasta, który okazuje się być jego dawnym znajomym, Pawłem Pawłowiczem Trusockim. W końcu Trusocki składa w środku nocy wizytę Wielczaninowowi, który w ten sposób dowiaduje się o śmierci żony dawnego przyjaciela, Natalii Wasiliewny. Kobieta dziewięć lat wcześniej była jego kochanką, a on był nią tak zauroczony, że proponował jej zerwanie z mężem i wspólne życie, jednak ona odmówiła, a potem nakłoniła go do wyjazdu. Jednak wraz z przybyciem zdradzanego męża Wielczaninow dowiaduje się, że został ojcem, i poznaje swoją córkę, Lizę. Widząc stan dziecka, proponuje wywiezienie go do zaprzyjaźnionej rodziny Pogorelcewów, gdzie w pięknym majątku wychowuje się siódemka ich dzieci. Jednak dziewczynka tak bardzo przeżywa rozłąkę z ojcem, że zaczyna ciężko chorować i umiera, a Wielczaninow jest świadkiem śmierci dziewczynki. Trusocki nie uczestniczył w pogrzebie dziewczynki, ale wszystko wskazuje na to, że miał pełną świadomość, że nie była ona jego biologicznym dzieckiem. Musiała być to dla niego bolesna rana, bo cieszył się  narodzin maleństwa i nazywał je błogosławieństwem.

Wyrównanie rachunków

Panów łączy jeszcze jeden epizod – Trusocki prosi Wielczaninowa, żeby pojechał z nim do jego nowej narzeczonej, Nadieżdy Fiedosiejewnej, ale okazuje się, że dziewczyna nie odwzajemnia uczucia dojrzałego mężczyzny, którego w rodzinie nikt zdaje się nie lubić. Za to Wielczaninow zostaje bardzo przychylnie przyjęty, o co Trusocki ma pretensje. Po wyjeździe z majątku Wielczaninow zaniemógł, a jego towarzysz się nim opiekuje, a w nocy usiłuje go zabić, co wyrównuje rachunki między mężczyznami. Chociaż wydaje się, że sprawa między nimi jest załatwiona, podczas przypadkowego spotkania lata później Trusocki nie podaje ręki Wielczninowi, za Lisę właśnie.

Wiwisekcja upokorzenia

Dostojewski lubi robić wiwisekcję duszy – Wielczaninow wciąż zastanawia się, czy jego przyjaciel sprzed lat wie o zdradzie i jakie będą jej konsekwencje.  Trusocki zaś walczy z własnym tchórzostwem i wykorzystuje przypadek do zemsty. Relacje między mężczyznami nie są i nigdy nie będą równe, bo zdradzany mąż nie był w stanie pogodzić się z faktem, że ukochana i wyczekiwana córka tak naprawdę nie była jego. Z drugiej strony, Wielczaninow patrzy na jego upadek z pewną pogardą:

Jego zdaniem, przeznaczenie takich mężów polega na tym, aby być, jeśli można się tak wyrazić, „wiecznymi mężami” albo lepiej, być w życiu tylko mężami, i więcej niczym. „Taki człowiek rodzi się i rozwija jedynie po to, ażeby się ożenić, a ożeniwszy się – natychmiast musi stać się tylko dodatkiem do swojej żony […]” s. 37

Trusocki, który cenił Wielczanina jako mężczyznę pełnego ogłady i nie podejrzewał, że przyjaciel przyprawia mu rogi, słuchał go, podziwiał, zapamiętywał jego słowa. Dopiero dowody kolejnych zdrad żony i znaleziony list do kochanka otworzyły mu oczy i skalę jego upokorzenia.

Duszna perełka

Powieść Dostojewskiego wymaga czasu do przetrawienia i zrozumienia (jak widać). Nie jest to lektura łatwa i mimo swoich niewielkich rozmiarów (155 stron) potrzebuje czasu. Atmosfera powieści jest duszna, przytłaczająca, wiele wydarzeń dzieje się w nocy, a bohaterowie często są pod wpływem alkoholu. Co ciekawe, utwór tłumaczył Julian Tuwim, a copyright należy do Fundacji im. Juliana Tuwima i Ireny Tuwim. Jeśli chodzi o styl, książka nie jest szczególnie przystępna w odbiorze i dopiero niemal jej ponowna lektura pomogła mi zrozumieć ją trochę lepiej. Zdecydowanie warto, choć trzeba nastawić się na przygnębiające doznania i prawdziwy wgląd w udręczoną duszę zdradzanego „wiecznego męża”.

Moja ocena: 8/10.


Fiodor Dostojewski, Wieczny mąż
Wydawnictwo MG, Kraków 2018
Tłumczenie: Julian Tuwim
Liczba stron: 160
ISBN: 978-83-7779-504-0

**********************************************************************************

Not an easy read

I started this year with a short but definitely not an easy read – The Eternal Husband by Fyodor Dostoyevsky. As we know, the Russian prose writer tackled topics of appropriate gravity, and in this respect the novel does not disappoint – here we have the theme of betrayal and revenge, the demons of alcoholism, death of a child. Maybe that is why I am only sitting down to review it now, full of determination.

Plot outline

Aleksy Ivanovich Velchaninov, 38, a hypochondriac, is stuck in St. Petersburg in July, dealing with his legal affairs. He is haunted by a man he keeps meeting on the streets of the city, who turns out to be his old acquaintance, Pavel Pavlovich Trusotsky. Finally, Trusotsky pays a visit to Velchaninov in the middle of the night, and in this way the latter learns of the death of his friend's wife, Natalia Vasilievna. The woman had been his lover nine years earlier, and he was so infatuated with her that he even proposed that she break up with her husband and lives with him, but she refused, and then persuaded him to leave. However, with the arrival of the betrayed husband, Velczaninov also learns that he has become a father and meets his daughter, Liza. Seeing the child's condition, he suggests taking her to a friendly Pogorelcew family, where their seven children are raised on a beautiful estate. However, the girl takes the separation from her father so hard that she becomes seriously ill and dies, and Velczaninov witnesses her death. Trusocki did not attend the girl's funeral, but everything indicates that he was fully aware that she was not his biological child. It must have been a painful wound for him, because he was happy about the birth of the little one and called it a blessing.

Settling the score

The gentlemen are connected by another episode – Trusotsky asks Velchaninov to go with him to his new fiancée, Nadezhda Fedoseyevna, but it turns out that the girl does not reciprocate the feelings of the mature man, whom no one in the family seems to like. In return, Velchaninov is very well received, which Trusotsky is angry about. After leaving the estate, Velchaninov falls ill, and his companion takes care of him, and at night tries to kill him, which settles the score between the men. Although it seems that the matter between them is forgotten, during a chance meeting years later, Trusotsky does not shake Velchaninov's hand, because of Lisa.

Vivisection of humiliation

Dostoyevsky likes to perform vivisection of the soul – Velchaninov still wonders whether his friend from years ago knows about the betrayal and what the consequences will be. Trusotsky, on the other hand, struggles with his own cowardice and uses chance to take revenge. Relations between men are not and will never be equal, because the betrayed husband was unable to come to terms with the fact that his beloved and long-awaited daughter was not really his. On the other hand, Velchaninov looks at his downfall with some contempt:

In his opinion, the essence of such husbands consisted in being, so to speak, “eternal husbands” or, to put it more precisely, to be in life only husbands and nothing more. “Such a man is born and develops solely in order to get married, and having gotten married, to immediately turn into an appendage to his wife,” […] p. 37

Trusotsky, who valued Velchaninov as a man of refinement and did not suspect that his friend was cuckolding him, listened to him, admired him, and remembered his words. Only the evidence of his wife's subsequent betrayals and the found letter to his lover opened his eyes and the scale of his humiliation.

Tiny and stuffy masterpiece

Dostoyevsky's novel requires time to digest and understand (as you can see). It is not an easy read and despite its small size (155 pages) it requires time. The atmosphere of the novel is stifling, oppressive, many events take place at night, and the characters are often under the influence of alcohol. Interestingly, the work was translated by Julian Tuwim, and the copyright belongs to the Julian Tuwim and Irena Tuwim Foundation. In terms of style, the book is not particularly accessible and only after almost re-reading have I understood it a little better. It is definitely worth it, although you have to be prepared for depressing experiences and a true insight into the tormented soul of the betrayed "eternal husband".

My rating: 8/10.

Author: Fyodor Dostoyevsky
Title: The Eternal Husband
Publishing House: MG, Kraków 2018
Translation: Julian Tuwim
Number of pages: 160
ISBN: 978-83-7779-504-0

  

sobota, 29 stycznia 2022

Jonas T. Bengtsson, Życie Sus (Sus)

Powieść o nienawiści

Powieść Jonasa T. Bengtssona, mimo zwodniczej grubości książki, to lektura na maksymalnie dwa wieczory. Jednak krótkie rozdziały i szerokie marginesy nie sprawiają, by ta szybka lektura była jednocześnie lekka. Życie Sus bowiem nie jest usłane różami.

Niespełna 20-letnia Sus to córka Malene i Erika Ladegaard Madsen. Jej rodzice zgotowali swojemu dziecku prawdziwe piekło. Matka była narkomanką, która wciąż szukała kolejnych możliwości do naćpania się, a Sus i jej brata ściągała z domów opieki, kiedy potrzebowała na nich zasiłku. Ojciec był przemocowym alkoholikiem, który krzywdził swojego syna i nie raz podnosił rękę na matkę. Obecnie siedzi w więzieniu, bo przywiązał swoją żonę do łóżka, a potem wyszedł z domu i zapomniał o niej na cztery dni. Kobieta zmarła. Erik ma wyjść z więzienia za dobre sprawowanie, a córka szykuje się na jego powrót – robi pompki, stara się zdobyć broń, a potem doświadczenie w zabijaniu, by odpłacić ojcu za koszmary z dzieciństwa. To przedłużone oczekiwanie na ojca i możliwość dokonania zemsty staje się dla niej sensem życia. Wszystkie zadania, które dziewczyna sobie daje (kradzieże, bójki, zastraszanie, a nawet seks), stanowią tylko przygotowanie do kluczowego i oczekiwanego aktu. Ten jednak nie nadchodzi, a Sus staje przed koniecznością znalezienia sobie nowego celu w życiu. Czy jej się to uda?

Narracja Bengtssona jest brutalna i bezkompromisowa. Już na pierwszej stronie padają wulgaryzmy, a Sus patrzy na swoje ciało w bardzo przedmiotowy, użytkowy sposób. Ma spełnić zadanie, ma być sprawne i działać jak trzeba w sytuacjach stresowych, ale w tym spojrzeniu brakuje szacunku. Dziewczyna patrzy i określa świat tak, jak ją tego nauczono. W sferze intymnej używa określeń fiut, szparka, cycki, pieprzenie. Zawsze pozostaje zdystansowanym, niezaangażowanym obserwatorem, który oserwuje samego siebie z ciekawością – czy podołam? Jej świat jest organiczony i nawet zdobycie broni otwiera nowy level, ale w tej samej grze. Dziewczyna sama zamknęła się w pułapce swojej nienawiści.

Początkowo książka mi się nie podobała, a wulgaryzmy jakoś odstręczały. Potem wraz z wiedzą o przeszłości dziewczyny rozsła moja sympatia do niej. Zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło, a jednocześnie stanowiło gwałtowny zwrot akcji, który pokazał pewną pustkę i beznadzieję. Dawno już nie odkładałam książki taka zamyślona.

 

Moja ocena: 8/10.


Jonas T. Bengtsson, Życie Sus
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020
Tłuaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 214
ISBN: 978-83-66517-18-9

_________________________________________________________________________

A novel about hate

The novel by Jonas T. Bengtsson, despite the deceptive thickness of the book, is meant to be read for a maximum of two evenings. However, short chapters and wide margins do not make this quick reading light at the same time. For Sus's life is not all roses.

Nearly 20 years old Sus is the daughter of Malene and Erik Ladegaard Madsen. Her parents turned their child’s life into a hell. The mother was a drug addict who was still looking for more ways to get high, and Sus and her brother were dragged away from nursing homes when she needed social benefits. The father was a violent alcoholic who hurt his son and raised his hand on his mother more than once. He is currently in prison because he tied his wife to the bed, then left the house and forgot about her for four days. The woman died. Erik is due to be released from prison for good behavior, and his daughter is getting ready for his return - she does push-ups, works on getting a gun, and tries to get killing experience to pay back her father for her childhood nightmares. This prolonged waiting for her father and the possibility of taking revenge becomes the meaning of life for her. All the tasks that the girl gives herself (theft, fights, intimidation and even sex) are only preparation for the crucial and expected act. This one, however, does not come, and Sus is faced with the need to find a new purpose in life. Will she succeed?

Bengtsson's narrative is brutal and uncompromising. Vulgar language is present from page one, and Sus looks at her body in a very objective, utilitarian way. It has to do the job, it has to be efficient and act as it should be in stressful situations, but this view lacks respect. The girl looks and defines the world as she was taught to do. In the intimate sphere, she uses the terms dick, pussy, tits, fucking. She always remains a distant, uninvolved observer who will pester herself with curiosity - will I manage? Her world is limited and even obtaining a weapon opens a new level, but in the same game. The girl has trapped herself in her hatred.

At first, I didn't like the book, and the vulgarisms somehow repelled me. Then, along with the knowledge of the girl's past, I developed more sympathy for the heroine. The ending surprised me completely, and at the same time it was a violent twist that showed a void and hopelessness. It's been a long time since I put any book down so thoughtful. At the same time, this is the second really good book - after The Scar - from a series of works by Scandinavian writers of the Poznańskie Publishing House, which is worth reading.

 

My rating: 8/10.

 

Author: Jonas T. Bengtsson
Title: The Life of Sus
Publishing House: Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 214
ISBN: 978-83-66517-18-9

niedziela, 25 sierpnia 2019

Stephen King, Dolores Claiborne


Piekło małego miasteczka i jego tajemnic


Niedługa (256 stron) i sprawnie napisana powieść Dolores Claiborne raz, że trzymała mnie w napięciu i niektóre sceny są plastyczne i genialne, a dwa, dotyka niezwykle istotnego tematu molestowania w rodzinie. To mroczna książka, i mimo pozornej lekkości czytania - naprawdę ponura. Tytułowa Dolores to żona Joe'go St. George'a i matka trójki dzieci: najstarszej córki Seleny, dwa lata od niej młodszego Jima i najmłodszego Pete'a. Kobieta zostaje zatrzymana przez miejscową policję pod zarzutem zamordowania swojej wieloletniej pracodawczyni, Very Donovan. Ku zaskoczeniu przesłuchujących jej stróżów prawa kobieta przyznaje się do zamordowania swojego męża Joe'go, który pod jej nieobecność molestował jej córkę. Jako że Dolores pracowała niezwykle dużo i ciężko, by utrzymać swoją gromadkę, miał ku temu sporo okazji. Kobieta wykorzystuje zbliżające się całkowite zaćmienie słońca, by zwabić go na tyły domu i uciekając przed nim ściągnąć go do starej studni. Tu następuje legendarna scena, kiedy mąż woła żonę z dna swojej pułapki: "Dooo-looooo-reeessss, ty ssssuko!", a potem, jako że udało mu się wspiąć po ścianach studni i powoli zacząć z niej wychodzić, łapie swoją żonę za nogę i stara się ściągnąć ją w dół. Bardzo podobnie jak w Lśnieniu. 

Posłuchaj co ci powiem, gówniarzu


Opowiedziana w całości pierwszoosobowo historia Dolores to niezwykły zapis historii życia niezwykle pracowitej, ale również uważnej kobiety, która ma jasno określone priorytety i nie oszukuje sama siebie. Jej małżeństwo okazuje się fikcją, mąż pijakiem, ale jest w stanie zauważyć wszystkie zmiany zachodzące w swojej rodzinie na czas, i ocalić córkę. 

Leit motif


Już po tej mizernej próbce twórczości Kinga, z którą miałam okazję się zapoznać (Carrie, Miasteczko Salem, Sklepik z marzeniami, Dolores Claiborne) widzę pewne spójne, przewijające się przez jego twórczość motywy i wątki. Uważam, że bohaterki u Kinga są naprawdę dużo ciekawsze niż bohaterowie (Carrie i jej matka, cierpiąca na artretyzm Polly Chalmers ze Sklepiku z marzeniami, czy wreszcie dwie silne i broniące swoich rodzin kobiety z DC - tytułowa bohaterka i jej pracodawczyni, Vera Donovan). Postaci kobiece są dobrze, wnikliwe przedstawione, zazwyczaj każda mówi wyraźnym, unikatowym (choć czasami przegadanym) głosem. Nierzadko King wplata inne rodzaje narracji w swoje historie - np. wycinki prasowe (Carrie, DC).
King potrafi budować napięcie - scena ze studnią i wyskakującą z niej zachłanną ręką - absolutnie przerażająca! Lśnienia nie czytałam, ale widziałam film Kubricka, i podobieństwa nasuwały mi się samoistnie. Muszę też przyznać, że nie lubię oglądać horrorów, bo są dla mnie po prostu zbyt straszne, a czytanie ich uruchamia moją wyobraźnię do akceptowalnych poziomów, nie ponad. 

Jeszcze tu wrócę


Podsumowując: solidna porcja dobrze napisanej rozrywki. Nie sądzę żebym wróciła te tej samej książki, ale mam jeszcze z czego wybierać - na 2019 mistrz horroru jest autorem 63 powieści i kilkunastu zbiorów opowiadań. To samo w sobie jest przerażające!


Moja ocena: 7/10


Stephen King, Dolores Claiborne
Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz
Warszawa 2006
Tłumaczenie: Tomasz Mirkowicz
ISBN: 978-83-7359-384-8

_____________________________________________________________________

The hell of a small town and its secrets


The short (256 pages) and efficiently written novel Dolores Claiborne not only kept me in suspense with vivid and brilliant scenes, but also touched the extremely important topic of family harassment. This is a dark book, and despite being an apparent easy read -  it is really gloomy. The title Dolores is the wife of Joe St. George and a mother of three children: the eldest daughter Selena, two years younger Jim and the youngest Pete. The woman is detained by the local police on the charge of murdering her longtime employer Vera Donovan. To the surprise of the law enforcement officers that are questioning her, she confesses to the murder of her husband Joe, who in her absence had molested her daughter. As Dolores worked unusually hard to provide for her family, he had many opportunities to do so. The woman uses the approaching total sun eclipse to lure him to the back of the house and further to the old well. Here comes the legendary scene, when the husband calls his wife from the bottom of his trap: "Dooo-looooo-reeessss, you bitch!", And then, as he managed to climb the walls of the well and slowly start to leave it, he grabs his wife by her ankle and tries to pull her down. The resemblance to The Shining with "Honey, I'm home" is striking.

Listen to what I tell you, you piece of shit


The novel is narrated in the first person, as Dolores shares her extraordinary record her life story of an extremely hard-working but also attentive woman who has clearly defined priorities and does not deceive herself. Her marriage turns out to be fiction, her husband is a drunkard, but she is able to notice all the changes occurring in her family in time, and save her daughter.

Leit motif


Already after this meager sample of King's work, which I had the opportunity to familiarize myself with (Carrie, Salem's Lot, Needful Things, Dolores Claiborne), I can see some consistent motifs and threads running through his work. I think King's heroines are really much more interesting than heroes (Carrie and her mother, Polly Chalmers suffering from arthritis  from Needful Things, and finally two strong women defending their families from DC - the title heroine and her employer, Vera Donovan). Female characters are well presented, insightful, usually each speaks in a clear, unique (though sometimes over-talked) voice. It is not uncommon for King to incorporate other types of narrative into his stories - e.g. press clippings (Carrie, DC).

King can build tension - a scene with a well and a greedy hand popping out of it - absolutely terrifying! I didn't read The Shining, but I saw Kubrick's movie, and the similarities came to me spontaneously. I must admit that I don't like watching horror movies because they are just too scary for me, and reading them triggers my imagination to acceptable levels, not over.

I'll be back


To sum up: a solid portion of well-written entertainment. I don't think I would come back to the very book itself, but I still have a lot to choose from - for 2019 the master of horror is the author of 63 novels and several collections of stories. This is scary in itself!



My rating: 7/10


Author: Stephen King
Title: Dolores Claiborne
Publishing House: Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz 
Warsaw 2006
Translation: Tomasz Mirkowicz
ISBN: 978-83-7359-384-8