Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo WAB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo WAB. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2026

Zyta Rudzka, Tylko durnie żyją do końca

Tylko durnie czytają do końca?

Jak ja się umęczyłam nad tą książką! Chociaż Ten się śmieje kto ma zęby podobało mi się bardzo, może dlatego, że słyszałam fragment podczas Europejskiej Nocy Literatury 2023 w znakomitym wykonaniu Poli Błasik, i tak też słyszałam książkę w głowie, kiedy ją czytałam. Tylko durnie żyją do końca zabrała mi tydzień, i mimo zachwytu po kilku pierwszych zdaniach ślimaczyła mi się potem okrutnie.

Kontrowersyjna bohaterka

Bohaterka i narratorka, Lida, jest nauczycielką wychowania fizycznego w szkole na wsi. Ma tam też dom, w którym żyje z dwoma mężczyznami, Rochem i Ziutem, kilka psów i świniaka Elvisa. Co jakiś czas odwiedza ją ojciec, uznany adwokat i prawnik, ewidentnie rozczarowany, że córka wybrała proste życie na wsi niż karierę w mieście. Natomiast Lida wydaje się z tego stanu zadowolona – zdanie otwierające powieść mówi samo za siebie: „Mam dobre życie, szczodre jak świński cyc” (s. 7). Jest piękna, zadbana, atrakcyjna, w młodości uprawiała gimnastykę artystyczną, ale zbyt duży biust uniemożliwił jej zrobienie kariery w tej dyscyplinie. Dalej namiętnie pływa, w lokalnej rzece, i uczy pływania tych, którzy tego pragną. Produkuje swój własny bimber z zasadzonego sadu pigwowego (i się w tym wymiarze wraz ze swoimi partnerami nie oszczędza). Także obraz Lidy mam w głowie trochę nieciekawy.

Łatwiejszy wybór

Sama Autorka mówi na tylnej obwolucie: „W hedonizmie mojej bohaterki rozpoznaje mądrość i odwagę nie na pokaz”. Tylko ja nie mam poczucia, że Lida jest odważna, mam natomiast wrażenie, że bardziej ucieka od „dorosłego” życia, konfrontacji z nim, wybierając egzystencję, która nie wymaga wysiłku. Która dzieje się gdzieś na boku, w nędznych warunkach (z opisów rozumiem, że dom jest zaniedbany, a materace śmierdzą wilgocią), nawet partnera nie trzeba wybierać. Może to wolność, ale nieszczególnie widzę wartość w takim życiu. Lidę wyrywają z marazmu tylko wydarzenia dramatyczne – samobójstwa uczennic, za które wini księdza z parafii. Dla niej mężczyzna jest zbyt surowy i nie daje rozgrzeszenia błądzącym, w konfesjonale osądza ich, zamiast wybaczać. Dlatego Lida daje mu nauczkę i podtapia go w rzece, w której lubi pływać.

Za dużo uproszczeń

Dla mnie sytuacja z księdzem i antyklerykalizm tej książki, taki prosty i naturalny, to chyba było za dużo. Dlaczego właśnie ksiądz, dlaczego brak rozgrzeszenia przy spowiedzi miałyby popychać ludzi do samobójstwa. Dla mnie było to niewiarygodne i irytujące zagranie fabularne. Mimo więc charakterystycznego, skrzącego się języka, krótkich zdań jak seria z karabinu maszynowego, charakterystycznego dla Rudzkiej niechodzenia na kompromisy językowe, ta książka mi nie podeszła. Miałam wrażenie, że czytam o patologii, o alkoholikach mieszkających w melinie, z wrażliwością na świat i naturę marnujących swoje życie. Nie dla mnie.

Moja ocena: 5/10.


Zyta Rudzka, Tylko durnie żyją do końca
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2025
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-8425-298-7

*********************************************************************************

Only Fools Read to the End?

How I tormented myself with this book! Although I really enjoyed He Who Has Teeth, Laughs, perhaps because I heard an excerpt during the 2023 European Literature Night, performed brilliantly by Pola Błasik, and that's how I heard the book in my head as I read it. Only Fools Live to the End took me a week to finish, and despite being captivated by the first few sentences, it dragged on terribly.

A Controversial Heroine

The protagonist and narrator, Lida, is a physical education teacher at a rural school. She also has a house there, where she lives with two men, Roch and Ziut, several dogs, and a pig named Elvis. Her father, a renowned lawyer, visits her from time to time, clearly disappointed that his daughter chose a simple life in the countryside over a career in the city. Lida, on the other hand, seems content with this state of affairs – the opening sentence of the novel speaks for itself: "I have a good life, as generous as a pig's breast" (p. 7). She is beautiful, attractive and takes good care of herself. In her youth, she practiced rhythmic gymnastics, but her excessively large breasts prevented her from pursuing a career in the discipline. She still swims passionately in the local river and teaches swimming to those who desire it. She produces her own moonshine from a planted quince orchard (and she and her partners don't skimp on this aspect). So the image of Lida in my mind is a bit pathological.

Easier Choice

The author herself says on the back cover: "In my heroine's hedonism, I recognize wisdom and courage not for show." Only I don't feel that Lida is brave; instead, I have the impression that she's more escaping "adult" life and its confrontation, choosing an existence that requires no effort. Which takes place somewhere off-limits, in miserable conditions (from the descriptions, I understand the house is neglected and the mattresses reek of damp), without even having to choose a partner. Perhaps it's freedom, but I don't particularly see the value in such a life. Lida is only roused from her stagnation by dramatic events – the suicides of schoolgirls, for which she blames the parish priest. She finds the man too harsh as he doesn't grant absolution to those who err, judging them in the confessional instead of blessing them with forgiveness. So Lida teaches him a lesson by keeing him underwater in the river where he likes to swim, until he starts to choke.

Oversimplification

For me, the situation with the priest and the anti-clericalism of the book, so simple and natural, were perhaps too much. Why should a priest or the lack of absolution in confession push people to suicide as the sole reason? For me, it was an unbelievable and irritating plot device. So despite the distinctive, sparkling language, the short sentences like machine-gun bursts, and Rudzka's characteristic refusal to compromise on language, this book didn't appeal to me. I felt like I was reading about pathology, about alcoholics living in a den, wasting their lives with sensitivity to the world and nature. Not for me.

My rating: 5/10.


Author: Zyta Rudzka
Title: Only Fools Live to the End (book not translated to English as of June 2026)
Publishing House: WAB, Warsaw 2025
Number of pages: 208
ISBN: 978-83-8425-298-7

niedziela, 24 maja 2026

Colette, Klaudyna w Paryżu (Claudine à Paris)

Życie kobiety we Francji na początku XX wieku

Męcząc się potwornie z lekturą Modlitwy za Owena Johna Irvinga zerknęłam na swoją półkę i dostrzegłam książkę francuskiej pisarki Sidonie-Gabrielle Colette, a mianowicie drugi z cyklu o Klaudynie tomik Klaudyna w Paryżu. Sięgnęłam po niego, żeby odpocząć trochę, a zostałam urzeczona.

Colette

Przede wszystkim niewiele wiedziałam o żyjącej w latach 1873-1954 francuskiej pisarce, której życie nadawało się na film (który zresztą powstał). Wychowana na burgundzkiej wsi Saint-Sauveur-en-Pulsaye, wraz z zamążpójściem przeprowadziła się do Paryża. Długo publikowała pod nazwiskiem męża, Henry’ego Gauthier-Villars, a dokładniej jako Willy Colette. Trzykrotnie zamężna, była w romantycznych relacjach z kobietami, ale również pasierbem swojego męża. Oprócz sześciotomowej serii o Klaudynie opublikowała ponad czterdzieści powieści, w tym Gigi i Chéri.

Życie we Francji na początku XX wieku

Niewiele ponaddwustustronicowa Klaudyna w Paryżu zaskoczyła mnie swoją świeżością i przystępnością. 17-letnia Klaudyna zgadza się na propozycję ojca, badacza mięczaków (malakologa), a zwłaszcza ślimaków, na przeprowadzkę do Paryża. Przeprowadzka do dużego miasta ma mu zapewnić dostęp do bibliotek i towarzystw badawczych. Jego córka początkowo dużo choruje, być może częściowo z tęsknoty za porzuconą ukochaną wsią i dzieciństwem, jednak wraz końcem zimy wychodzi z kryzysu. Zaczyna bywać na salonach, początkowo u siostry swojego ojca, gdzie poznaje kuzyna, Marcela, oraz jego ojca, czterdziestoletniego Renauda. O ile kobiecy kuzyn mocno ją bawi i intryguje, zwłaszcza jego homoerotyczna relacja z nieco starszym kolegą ze szkoły, Charliem, o tyle w jego ojcu dostrzega dojrzałość, wrażliwość, wreszcie fascynację i uczucie. Chociaż dziewczyna zdecydowana jest zostać jego kochanką, by nie być oskarżaną o polowanie na majątek, to mężczyzna oświadcza się i zostaje przyjęty. Te perypetie wypełniają rok życia Klaudyny i drugi tom cyklu.

Otwarcie o seksualności

Gdzie więc w tej sztampowej dość opowieści miejsce na świeżość i odkrywczość? Po pierwsze, we wrażliwości na naturę. Przeniesiona do miasta dziewczyna tęskni za swobodą otwartych przestrzeni, za możliwością obcowania z przyrodą, bezpiecznego wędrowania samotnie, obserwowania zmian zachodzących w okolicy w zależności od pory roku. Duszny, brudny, ciasny Paryż ze śmierdzącymi ulicami i zaczepkami mężczyzn na chodniku nie jest bezpiecznym rajem z dzieciństwa. Po drugie otwarte rozmowy o seksualności na bardzo wielu poziomach – po pierwsze Klaudyna opowiada Marcelowi o rzeczach, które działy się w damskim internacie, o co Marcel wypytuje z rosnącą ciekawością, rewanżując się zresztą historiami z męskiego odpowiednika. Klaudyna w Paryżu to zdecydowanie powieść inicjacyjna, gdzie fascynacja seksem epatuje z każdej strony, a sama bohaterka jest świadoma, jak wygląda seks. Zaskakuje tylko łatwość, z którą dziewczyna godzi się, by zostać kochanką Renauda, odrzucając swoją niewinność i pozycję społeczną, by spełnić swoje ciągoty. Colette z ogromną łatwością opisuje różnego typu relacje damsko męskie, nie kryjąc zarówno, że Renaud jest kobieciarzem, jak i otwarcie opisując Łusię, przyjaciółke z dzieciństwa, która została utrzymanką 60-letniego zamożnego paryżanina. Nie dziwię się więc, że na początku XX wieku te powieści były czytane z wypiekami na twarzy.

Moja ocena: 7/10.

Colette, Klaudyna w Paryżu
Wydawnictwo: WAB, Warszawa 2011
Tłumaczenie: Krystyna Dolatowska
Liczba stron: 236
ISBN: 978-83-7414-948-8

**********************************************************************************

Life of a Woman in France at the Beginning of 20th Century

While struggling to read John Irving's A Prayer for Owen, I glanced at my shelf and spotted a book by the French writer Sidonie-Gabrielle Colette, the second in the Claudine series, Claudine in Paris. I picked it up to relax a bit, and I was captivated.

Colette

First of all, I knew little about the French writer, who lived from 1873 to 1954, whose life was worthy of a film (which, in fact, was made). Raised in the Burgundian village of Saint-Sauveur-en-Pulsaye, she moved to Paris upon her marriage. For a long time, she published under the name of her husband, Henry Gauthier-Villars, or more precisely, as Willy Colette. Married three times, she had romantic relationships with women, including her husband's stepson. In addition to the six-volume Claudine series, she published over forty novels, including Gigi and Chéri.

Life in France at the Early 20th Century

The barely two-hundred-page Claudine in Paris surprised me with its freshness and accessibility. Seventeen-year-old Claudine agrees to her father's proposal, a researcher of mollusks (malacologist), especially snails, to move to Paris. The move to the big city is intended to provide him with access to libraries and research societies. His daughter initially suffers from frequent illnesses, perhaps partly out of longing for her beloved countryside and childhood, but by the end of winter, she emerges from this crisis. She begins frequenting society, initially with her father's sister, where she meets her cousin, Marcel, and his father, the forty-year-old Renaud. While she is greatly amused and intrigued by her lady-like cousin, especially his homoerotic relationship with a slightly older schoolmate, Charlie, she sees maturity, sensitivity, and ultimately fascination and affection in his father. Although she is determined to become his mistress so as not to be accused of fortune-hunting, he proposes and is accepted. These adventures fill a year of Claudine’s life and the second volume of the series.

Openly on Sexuality

So where is there room for freshness and discovery in this rather cliched story? First, in her sensitivity to nature. Relocated to the city, the girl longs for the freedom of open spaces, the opportunity to commune with nature, to wander safely alone, and to observe the changes taking place in the area depending on the season. Stuffy, dirty, cramped Paris, with its stinking streets and men accosting her on the sidewalk, is not the safe paradise of her childhood. Secondly, open conversations about sexuality on many levels – firstly, Claudine tells Marcel about the events that happened at the girls' boarding school, which Marcel inquires about with growing curiosity, reciprocating with stories from his male school. Claudine in Paris is definitely an initiation novel, where a fascination with sex is evident on every page, and the heroine herself is aware of what sex looks like. What's surprising is the ease with which she decides to become Renaud's mistress, rejecting her innocence and social standing to fulfil her desires. Colette describes various types of relationships with great ease, not hiding both Renaud's womanizing nature and openly describing Łusia, a childhood friend who became the mistress of a 60-year-old wealthy Parisian. It's no wonder, then, that these novels were read with great enthusiasm in the early 20th century.

My rating: 7/10.

Author: Colette
Title: Claudine in Paris
Publisher: WAB, Warsaw 2011
Translation: Krystyna Dolatowska
Pages: 236
ISBN: 978-83-7414-948-8

sobota, 14 lutego 2026

Sławek Gortych, Schronisko, które zostało zapomniane

Przywracanie pamięci lokalnej

Bardzo dziwne, bo czwarty tom serii o Karkonoszach przeleżał u mnie ładnych kilka miesięcy. Po prostu nie miałam ochoty na kryminał. Teraz jednak tak mnie zmęczyła przygoda z Tove Jansson, że potrzebowałam czegoś lżejszego, a jednocześnie odpowiadającego ponurej pogodzie za oknem. Nadszedł więc czas na Gortycha, i Gortych nie zawodzi.

Hotel Sanssouci

Fabuła rozłożona jest na trzy wątki dziejące się w różnym czasie. Z jednej strony mamy szokującą konferencję referentów do spraw żydowskich Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy w hotelu Sanssouci w Krummhübel (Karpaczu) w kwietniu 1944 roku, gdzie poruszany był temat „fizycznej likwidacji żydostwa wschodniego, która pozbawi je rezerw biologicznych”. Autor sprawnie miesza postaci fikcyjne z historycznymi, przywracając to wydarzenie powszechnej pamięci i tłumacząc mechanizmy działania nazistowskiej propagandy oraz powojenną bezkarność zbrodniarzy. Drugi wątek rozgrywa się znacznie później, bo 1992 roku, kiedy dawniej nowoczesny hotel, funkcjonujący jeszcze w powojennej Polsce jako FWP Urocza jest już ruiną. W hotelu imprezę kończy młodzież żegnająca wakacje, którą burza przepłoszyła z lasu, nieświadoma, że zaledwie dobę wcześniej w budynku rozegrała się tragedia, która swój początek miała w złowieszczym Kotle Łomniczki. Wszystkie wątki łączą się w 2008 roku, kiedy podczas renowacji hotelu w ścianie zostają znalezione zamurowane zwłoki. Akcja się zagęszcza, a łeb w łeb z policyjnymi śledczymi będzie szedł dobrze już czytelnikowi znany pisarz Tomasz Wilczur.

Schronisko nad Wodospadem Łomniczki

Tym razem zapomnianym schroniskiem jest to Nad Wodospadem Łomniczki, wybudowane 1901 roku, zwane Einkehrhaus am Lomnitzfall albo Lomnitzfallbaude, zmiecione przez lawinę w 1902 roku. Obiektu nigdy nie odbudowano z obawy na ponowną katastrofę lawinową. Drugim ważnym dla powieści obiektem jest Schronisko nad Łomniczką, wzniesione w 1890 roku przez Michaela Melza, zwane Melzergrundbaude. Budynek jest mniej znany turystom, bo nie oferuje noclegów, a przez brak prądu nie miał zbyt bogatej oferty kulinarnej.

Współczesny Karpacz

W każdej powieści Gortych oprócz historycznej wiedzy o naszej małej ojczyźnie przemyca też jakiś ważny da siebie temat – a to apele o zachowanie zdrowego rozsądku w górach i traktowanie ich poważnie, a to szacunek dla GOPRu. Tym razem zwraca uwagę na rabunkową gospodarkę miejską w Karpaczu – zaśmiecone wizualnie przestrzenie miejskie, zalew chińszczyzny na straganach i szpecących reklam, wiele monumentalnych inwestycji deweloperskich. Autor pod sensacyjną fabułą niezmiennie potrafi ukryć i historię regionu, i jakieś istotne przesłanie, a czytelnik musi to wchłonąć podczas tych kilku godzin bardzo intensywnej lektury. Cóż więc mogę powiedzieć – Gortych trzyma poziom! Pięciogwiazdkowy!

Moja ocena: 8/10.


Sławek Gortych, Schronisko, które zostało zapomniane
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2025
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-8387-872-0

**********************************************************************************

Restoring Local Memory

Very strange, because the fourth volume of the Giant Mountains (Karkonosze) series had been sitting on my shelf for a good few months. I simply wasn't in the mood for a crime novel. But now I was so tired of Tove Jansson's adventure that I needed something lighter, yet one that would also be appropriate for the gloomy weather outside. So it was time for Gortych, and Gortych does not disappoint.

Hotel Sanssouci

The plot is divided into three storylines taking place at different times. On the one hand, we have a shocking conference of Jewish affairs officials from the Third Reich Ministry of Foreign Affairs at the Hotel Sanssouci in Krummhübel (Karpacz) in April 1944, where the topic of "the physical liquidation of Eastern Jewry, which would deprive it of its biological reserves" was discussed. The author skillfully blends fictional characters with historical ones, restoring the event to the public memory and explaining the mechanisms of Nazi propaganda and the postwar impunity of the criminals. The second storyline unfolds much later, in 1992, when the formerly modern hotel, still operating in postwar Poland as the Urocza Employee Holiday Fund, is already in ruins. A group of youngsters, celebrating the end of summer vacation, finishes a party at the hotel as they have been chased away from the forest nearby by a heavy storm. Teenagers ase unaware that just the day before, a tragedy, initiated at the gloomy Lomniczka Glacier Cirque, had unfolded in the building. All the threads weave in 2008, when, during the hotel renovation, a body is found bricked up in a wall. The plot thickens, and the already familiar writer Tomasz Wilczur will go head-to-head with police investigators.

The Shelter on the Łomniczki Waterfall

This time, the forgotten shelter is the Lomniczki Waterfall Shelter (Nad Wodospadem Łomniczki), built in 1901, known as Einkehrhaus am Lomnitzfall or Lomnitzfallbaude, which was swept away by an avalanche in 1902. The structure was never rebuilt for fear of another avalanche disaster. The second important structure in the novel is the Shelter on the Łomniczki River, built in 1890 by Michael Melz, known as Melzergrundbaude. The building is less well-known to tourists because it offers no accommodations and, due to a lack of electricity, did not offer a wide range of culinary options.

Contemporary Karpacz

In each of Gortych's novels, besides historical knowledge of our small homeland, the Author also incorporates some important theme – appeals for common sense in the mountains and taking them seriously, and respect for the Mountain Rescue Service (GOPR). This time, he draws attention to the predatory urban economy in Karpacz – visually cluttered urban spaces, a flood of Chinese souvenirs at stalls and ugly advertisements, and numerous monumental development investments. The author consistently manages to conceal both the region's history and a significant message beneath the sensational plot, and the reader must absorb it during these few hours of intense reading. So what can I say – Gortych holds up! Five stars!

My rating: 8/10.


Sławek Gortych, The Shelter That Was Forgotten (title not translated to English as of Feb'26)
WAB Publishing House, Warsaw 2025
Number of pages: 448
ISBN: 978-83-8387-872-0

środa, 4 grudnia 2024

Hernan Diaz, Zaufanie (Trust)

Eksperyment formalny

O powieści argentyńsko-amerykańskiego pisarza Hernana Diaa usłyszałam w ramach zestawienia The Times stu najlepszych ksiązek XXI wieku (pozycja 50, 100 Best Books of the 21st Century - The New York Times). Ze zdziwieniem odkryłam, że mam książkę na półce – kupiłam na wyprzedaży bibliotecznej, nie wiedząc o książce nic kompletnie. Wreszcie więc udało mi się po nią sięgnąć. To bardzo ciekawa pozycja, zarówno ze względów formalnych, kunsztu literackiego, jak i wielowarstwowości historii. 

Powieść szkatułkowa

Powieść Trust (z angielskiego zaufanie, ale również fundusz powierniczy) została publikowana w 2022 roku, a w 2023 nagrodzona Nagrodą Pulitzera. To druga powieść urodzonego w 1977 roku pisarza, pierwsza – W oddali – była do tej nagrody nominowana. Zaskakuje dojrzałość prozy, czytelność literackich odwołań (Fitzgerald, Woolf), ale i skomplikowana budowa książki. Powieść składa się z czterech części, będących jednocześnie różnymi gatunkami literackimi. Pierwsza jest powieść Zobligowania Harolda Vannera. Fikcyjny pisarz przedstawia życie Benjamina i Helen Rask. W światku XX-wiecznej finansjery to czytelne odniesienie do multimilionera Andrew Bevela i jego zmarłej niedawno żony Mildred.  Potem mamy zapiski pt. Moje życie Andrew Bevela, rodzaj autobiografii. Następnie wspomnienia jego sekretarki Idy Partenzy, którą bogaty finansista zatrudnia, by pokazała życie jego i jego żony Mildred we właściwym świetle, a ostatnią część stanowią dzienniki samej Mildred Bevel. Chociaż każda z części opowiada te same wydarzenia, mamy różnych narratorów i różne przedstawienie tego samego tematu. W związku z czym wersje nie potwierdzają się, a czytelnik sam odkrywa ten swoistego rodzaju palimpsest. Sam też musi zadecydować, której wersji zaufać.

Zdeptane zaufanie

Tytuł może być interpretowany wieloznacznie. Po pierwsze, którą wersję historii czytelnik obdarzy zaufaniem? Która wyda mu się wiarygodna? Ja zmieniałam zdanie wraz z każdym narratorem, bo każda kolejna historia rzucała światło na poprzednią, aż do ostatniej. Czy Diaz pokazuje tutaj trochę mechanizm funkcjonowania i rozpowszechniania fałszywych wiadomości? Potęgę literatury do kreowania obrazów i wersji, ale jednoczesną niemożność och weryfikacji. To raz. Dwa, że Andrew Bevel niemal w każdej historii widniał jako wizjoner, który miał dobro kraju na uwadze, dbał o interesy narodu i dokładał swoją cegiełkę do wielkiej historii Ameryki. Dopiero jego małżonka Mildred demaskuje go w ostatniej części, zarzucając mu nieuczciwość. Pokładane więc w magnacie finansowym zaufanie zostaje brutalnie zniszczone.

Mistrzostwo formalne

Bardzo podobała mi się budowa książki i jej formalna  nietuzinkowość. Kolejność części jest oczywiście nieprzypadkowa. Zobligowania to chwytliwie napisana historia pewnego zamożnego małżeństwa, podkolorowana dramatyczną chorobą umysłową małżonki. Czytelnik, nie znając kontekstu, bierze tę historię za prawdę. Mnie bulwersowała bezduszność męża i jego podejścia do leczenia żony, ale kolejny rozdział wyprowadził mnie z błędu. Tu z kolei podobała mi się niekompletna natura notatek Bevela, ich roboczy charakter – nie uświadczyłam jeszcze takiego zabiegu w literaturze i bardzo mi się on podobał. Budowało to moje zaufanie jako czytelnika, bo wyglądało na notatki robione dla samego siebie, i dopiero kolejny rozdział budował moje wątpliwości w tym temacie, by w końcu ostatnia, czwarta część, przyniosła definitywne rozwiązanie. Bardzo ciekawy zabieg i przy okazji budowa szkatułkowa, dawno już przeze mnie niewidziana, a tu w brawurowym wykonaniu.

Dlaczego zatem nie 10 na 10?

Miałam trochę trudność w połapaniu się w książce, co było ciekawym zabiegiem, ale utrudniającym rozeznanie się w fabule. Być może to utrudniło mi zżycie się z bohaterami, a może szkatułkowa budowa książki sprawiła, że nie byli oni dla mnie wiarygodni. Nawet wspomnienia Idy Partenzy, toczące się w dwóch relacjach czasowych, w pewnym momencie przestały być dla mnie wiarygodne, a wyłaniający się spod literackiego portretu pracodawcy palimpsest mocno mnie zastanawiał. Nie pomogła nawet krótka część należąca do Mildred Bevel. Fragment dotyczący giełdy papierów wartościowych i Czarnego Piątku z 1929 roku był może odrobinę nużący i raczej nie zrozumiałam sterujących tym rynkiem prawideł. Formalnie więc jest to naprawdę bardzo ciekawy literacki eksperyment z ciekawym przesłaniem i niejednoznacznymi bohaterami. Ale miałam momenty, że powieść ciężko mi się czytało, a szkatułkowość powodowała irytację i poczucie, że coś mi umyka i nie rozumiem w pełni. Zwłaszcza trzecią część trochę męczyłam, chociaż wszystko wyjaśniło się w ostatnim rozdziale. Mam takie poczucie, że Diaz skupił się na eksperymencie formalnym, ale zostawił bohaterów krok w tyle. Może minimalnie przerost formy nad treścią. Niemniej jednak, zdecydowanie warto!

Moja ocena: 9/10

Hernan Diaz, Zaufanie

Wydawnictwo WAB, Warszawa 2023

Tłumaczenie:  Agnieszka Walulik

Liczba stron: 464

ISBN: 978-83-8319-176-8

**********************************************************************************

A formal experiment

I heard about the novel by Argentine-American writer Hernan Diaz as part of The Times list of the hundred best books of the 21st century (position 50, 100 Best Books of the 21st Century - The New York Times). I bought the book at the library sale and knew nothing about it, so when I found it on the list it landed on the pile of guilt. Then I finally managed to reach for it. It is a very interesting item, both for formal reasons, literary craftsmanship, and the multi-layered story.

A box novel

The novel Trust (the title has double meaning in English, in Polish this dualism is sadly lost) was published in 2022 and awarded the Pulitzer Prize in 2023. This is the second novel by the writer born in 1977, the first – In the Distance - was nominated for this award. The maturity of the prose, the clearness of the literary references (Fitzgerald, Woolf), as well as the complicated structure of the book are surprising. The novel consists of four parts, which are also different literary genres. The first is the novel Bonds by Harold Vanner. The fictional writer presents the life of Andrew Bevel. Then we have the notes entitled My Life, then the memoirs of Ida Partenza, who is hired by a wealthy financier to show the life of him and his wife Mildred in the correct light, and the last part consists of Mildred Bevel's diaries. Although each part tells the same events, we have different narrators and a different presentation of the same subject. As a result, the versions are not confirmed, and the reader discovers this kind of palimpsest.


Trampled trust

The title can be interpreted ambiguously. First, which version of the story will the reader trust? Which one will seem credible to him? I changed my mind with each narrator, because each subsequent story shed light on the previous one, until the last one. Does Diaz show here a bit of the mechanism of functioning and spreading false news? The power of literature to create images and versions, but the simultaneous impossibility of verifying them. That's one thing. Two, Andrew Bevel was seen in almost every story as a visionary who had the good of the country in mind, cared about the interests of the nation and contributed to the great history of America. It is only his wife Mildred who exposes him in the last part, accusing him of dishonesty. The trust placed in the financial magnate is therefore brutally destroyed.

Formal mastery

I really liked the structure of the book and its formal unconventionality. The order of the parts is of course not accidental. The part Bonds is a catchy story of a wealthy couple, colored by the dramatic mental illness of the wife. The reader, not knowing the context, takes this story for truth. I was outraged by the husband's callousness and his approach to treating his wife, but the next chapter proved me wrong. Here, in turn, I liked the incomplete nature of Bevel's notes, their working character - I have not yet experienced such a device in literature and I liked it very much. It built my trust as a reader, because it looked like notes taken for oneself, and only the next chapter built my doubts on the subject, until finally the last, fourth part brought a definitive solution. A very interesting trick and a box structure, which I hadn't seen for a long time, and here in a brilliant execution.

So why not 10 out of 10?

I had a bit of difficulty getting my bearings in the book, which was an interesting trick, but made it difficult to get to know the plot. Maybe this made it harder for me to get attached to the characters, or maybe the box structure of the book made them unreliable for me. Even Ida Partenza's memories, taking place in two time periods, stopped being credible to me at some point, and the palimpsest emerging from under the literary portrait of the employer puzzled me a lot. Even a part belonging to Mildred Bevel didn't help. The fragment on the stock exchange and Black Friday in 1929 was perhaps a bit tedious and I rather did not understand the rules governing this market. Formally, therefore, it is a really interesting literary experiment with an interesting message and ambiguous characters. But I had moments when the novel was hard to read, and the box-like nature of the book made me irritated and felt that I was missing something and did not fully understand it. The third part in particular was a bit tiring for me, although everything was explained in the last chapter. I have the feeling that Diaz focused on the formal experiment, but left the characters a step behind. Maybe a slight triumph of form over content. Nevertheless, it is definitely worth it!


My rating: 9/10

Author: Hernan Diaz

Title: Trust

Publishing House: WAB, Warsaw 2023

Translation: Agnieszka Walulik

Number of pages: 464

ISBN: 978-83-8319-176-8


sobota, 14 września 2024

Richard Powers, Listowieść (The Overstory)

Epos o ekologii

Powieść Richarda Powersa, uznanego amerykańskiego pisarza, została w Polsce wydana w 2021 roku przez wydawnictwo WAB. Przyznam szczerze, że kiedy zobaczyłam okładkę i staranność wydania, po prostu nie mogłam się oprzeć. Zielona kropka na okładce z tekstem Zdobywca Nagrody Pulitzera (rok 2019) oczywiście pomogła mi rozwiać wszelkie wątpliwości. Tak więc jakieś dwa tygodnie temu zasiadłam wygodnie na kanapie i rozpoczęłam dość długą, po liczącą ponad 600 stron, lekturę. Znów, uczucia mam mieszane.

Starannie zaplanowana kompozycja

Książka Powersa podzielona jest na cztery części – Korzenie, Pień, Korona, Nasiona. W pierwszej części wyszczególnieni są bohaterowie  - Nicholas Hoel, członek rodu Hoelów, na których farmie rośnie wspaniały kasztan, Mimi Ma, córka chińskiego imigranta, czuje szczególny związek z morwą zasadzoną przez jej ojca, który w ten sposób chciał uhonorować swojego ojca i swoje kulturowe dziedzictwo, Adam Appich, jeden z czwórki rodzeństwa, na cześć którego ojciec zasadził na podwórku klon, Ray Brinkman i Dorothy Cazaly, którzy co roku sadzą w swoim ogrodzie jakąś roślinę, Douglas Pavlicek, któremu podczas wojny w Wietnamie ogromny figowiec ratuje życie po zestrzeleniu jego samolotu, Nelay Meehta, młody chłopiec  hinduskich korzeniach, podczas zabawy spada z dębu i łamie kręgosłup, ale jego ojciec zapewnia mu rozrywkę sprowadzając i składając w domu coraz to potężniejsze komputery, dzięki czemu chłopak w przyszłości będzie programował gry komputerowe; Patricia Westerford, młoda doktorantka, która prowadzi przełomowe badania o komunikacji drzew i szeregu wysyłanych przez nie sygnałów, która po początkowym uznaniu przez naukowy świat musi zmierzyć się z odrzuceniem jej osiągnięć i utratą naukowej pozycji; wreszcie – Olivia Vandergriff, studentka ekonomii, która życie spędza na zabawach, przygodnym seksie i miękkich narkotykach, zostaje porażona prądem w swoim mieszkaniu, gdzie nieprzytomną znajduje ją jej chłopak. W kolejnych częściach książki losy bohaterów zaczną się ze sobą przeplatać, a ich wspólną pasją będzie ratowanie środowiska naturalnego i zapobieganie rabunkowej wycince lasów.

Książka napisana pod tezę

Moje streszczenie oddaje dobrze moje postrzeganie książki – w pierwszej części podobały mi się osobiste, intymne relacje z przyrodą, wrażliwość na nią, podkreślanie związków pomiędzy bohaterami a naturą. Natomiast dalsze rozdziały mnie irytowały i wydawały się napisane pod konkretną tezę (skądinąd słuszną). Czy pokazywanie ekstremalnej formy walki o przyrodę, przykuwanie się do drzew by zapobiec ich wycince, obrażenia odnoszone przez protestantów, akcje dywersyjne, podpalenia jest naprawdę konieczne? Może inne formy protestów zawiodły, a świat obrócił obojętne oko na losy drzewostanów, a jednak mam wrażenie, że książka Petera Wohllebena Sekretne życie drzew dała więcej ruchowi pro-ekologicznemu niż Listowieść. Ona fascynowała opisami świata roślin, zachęcała czytelnika do uważnej obserwacji natury i lepszego jej poznania. Tutaj dalsze części wydawały mi się zbyt sztuczne i efekciarskie. Jednocześnie mam świadomość, że książka porusza jeden z najbardziej naglących współczesnych problemów i bezkompromisowo stara się zwrócić na niego uwagę. A jednak nie przekonuje mnie to.

Polityczna nagroda

Mimo wszystko starannie skomponowany utwór Powersa czytało mi się dobrze, choć ze wzrastającym zniecierpliwieniem. Pierwsza część Korzenie mnie wciągnęła i zachwyciła, kolejne niemiło zaskoczyły i wyłuskiwałam z nich przyrodnicze ciekawostki, dystansując się nieco od losów bohaterów i nie śledząc ich z nadmiernym napięciem. Mam wrażenie, że w Korzeniach drzewa i ludzie współpracowali, żyli w symbiozie, a w kolejnych częściach bohaterowie zajęli centralne miejsce i ten balans został zaburzony. Mam mieszane uczucia, czy warto, a samą nagrodę Pulitzera odbieram jako docenienie podjęcia ważnego tematu i ukłon w stronę sprawnego pióra autora, ale mocno podszyty polityczna agendą.

Moja ocena: 6/10.

Richard Powers, Listowieść
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2021
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Liczba stron: 620
ISBN: 978-83-280-7538-2

********************************************************************************

Ecological epic

The novel The Overstory by Richard Powers, a renowned American writer, was published in Poland in 2021 by WAB. I must admit that when I saw the cover and the care taken in the publication, I simply could not resist. The green dot on the cover with the text Pulitzer Prize Winner (2019) of course helped me dispel all doubts. So about two weeks ago I sat comfortably on the couch and began a rather long, over 600-page reading. Again, I have mixed feelings.

Carefully planned composition

Powers' book is divided into four parts - Roots, Trunk, Crown, Seeds. The first part details all main characters - Nicholas Hoel, a member of the Hoel family, on whose farm grows a magnificent chestnut tree; Mimi Ma, the daughter of a Chinese immigrant, feels a special connection to the mulberry tree planted by her father, who in this way wanted to honor his father and his cultural heritage; Adam Appich, one of four siblings, in whose honor his father planted a maple tree in the yard; Ray Brinkman and Dorothy Cazaly, who plant a plant in their garden every year; Douglas Pavlicek, whose life is saved by a huge fig tree during the Vietnam War after his plane is shot down; Nelay Meehta, a young boy of Indian origin, falls from an oak tree while playing and breaks his spine, but his father provides him with entertainment by bringing and assembling increasingly powerful computers at home, thanks to which the boy will program computer games in the future; Patricia Westerford, a young PhD student who conducts groundbreaking research on the communication of trees and the series of signals they send, who after initial recognition by the scientific world has to face the rejection of her achievements and the loss of her scientific position; finally – Olivia Vandergriff, an economics student who spends her life on fun, casual sex and soft drugs, is electrocuted in her apartment, where her boyfriend finds her unconscious. In the next parts of the book, the fates of the characters will begin to intertwine, and their common passion will be saving the natural environment and preventing predatory deforestation.

Book written to prove a known thesis

My summary reflects my perception of the book well – I liked the first part with the personal, intimate relationships with nature, the sensitivity to it, the emphasis on the connections between the characters and natural world. However, the later parts irritated me and seemed to be written for a specific thesis (which in itself is correct, by the way). Whether showing an extreme form of fighting for nature, chaining oneself to trees to prevent their cutting down, injuries sustained by protesters, sabotage, arson was really necessary remains a quiestion. Perhaps other forms of protest have failed, and the world has turned an indifferent eye on the fate of tree stands, and yet I have the impression that Peter Wohlleben's book The Secret Life of Trees has given more to the pro-ecological movement than The Overstory. German foreste’r work fascinated with its descriptions of the world of plants, encouraged the reader to carefully observe nature and get to know it better. Here, the later parts seemed too artificial and showy to me. At the same time, I am aware that the book addresses one of the most pressing contemporary problems and uncompromisingly tries to draw attention to it. And yet, I am not convinced.

Political appraisal

Despite everything, I read Powers' carefully composed work well, although with growing impatience. The first part Roots drew me in and delighted me, the next ones unpleasantly surprised me and I extracted nature curiosities from them, distancing myself a bit from the fate of the characters and not following them with excessive tension. It seems that in Roots trees and people cooperated, lived in symbiosis, and in the next parts the characters took the central place and the balance was disturbed. I have mixed feelings about whether it was worth it, and I see the Pulitzer Prize itself as appreciation for taking on an important topic and a nod to the author's skillful pen, but with a strong political agenda.

My rating: 6/10.

Author: Richard Powers
Title: The Overstory
Publishing House: WAB, Warsaw 2021
Translation: Michał Kłobukowski
Number of pages: 620
ISBN: 978-83-280-7538-2

   

środa, 24 lipca 2024

Han Kang, Biała elegia (흰 - Huin - White)

Biała plama po lekturze

Książka Han Kang Biała elegia to rozrywka na godzinę i w dodatku niekoniecznie na sam środek upalnego lata. Mimo niewielkie objętości – chyba nie warto.

Biały klucz

Powieść autorki Wegetarianki, bardzo estetycznie i starannie wydana przez Wydawnictwo WAB, to zaledwie 144 strony. Podzielona na trzy części, ma bardzo krótkie rozdziały, a tekst często zajmuje zaledwie niewielki kawałek strony. Materiału było tak mało, że trzeba go było uzupełnić zdjęciami. Podzielony jest on na trzy części – Ja, Ona, Wszystko co białe, oraz posłowie Od Autorki, które w sumie najwięcej do książki wnosi. Uogólniając, powieść powstała, by uhonorować starszą siostrę narratorki, wcześniaka, który urodził się daleko na prowincji, w środku zimy, a młoda matka nie miała jak wezwać pomocy. Dziecko zmarło, a jego młodsza siostra uważa, że żyje dzięki tej śmierci. Głównym tematem książki jest więc przemijanie, odchodzenie, zanikanie, a wszystko zatopione jest w bieli. Poszczególne podrozdziały poświęcone są białym przedmiotom czy zjawiskom – kaftanikowi, powijakom, mgle, szronowi, firankom, śniegowi, etc. Książka jest bardzo poetycka, ale w sztuczny, naciągany sposób, który mi nie pasuje.

Zaskoczenia

Zaskakuje może trochę tłumaczenie tytułu. W oryginale „biała” w polskim odpowiedniku stała się elegią, a więc lirycznym utworem o refleksyjnej treści. Chociaż utwór Kang jest utrzymany w smutnym tonie rozważania, zadumy, to staje się ona tematem przewodnim, w porównaniu do wiodącej w oryginale bieli. We wschodnich kulturach biel jest kolorem żałoby, którą narratorka przeżywa po śmierci swojej siostry, ale ten element trochę w polskiej wersji językowej umyka. Moje drugie zaskoczenie to obecność Warszawy – miasta pokazanego jako odbudowującego się po potwornych zniszczeniach II wojny światowej. Kang przyjechała na kilka miesięcy do naszej stolicy i została ona wpisana w Białą elegię.

Szkoda czasu

Nie podobała mi się ta książka. Po pierwsze, niewiele mi z niej zostanie – może pewne podobieństwo do świeżo przeczytanych Dżinów Fatmy Aydemir z utraconym pierworodnym dzieckiem, może Warszawa jako pewne zaskoczenie i ciekawostka, ale poza tym – nic. Nawet jedno zdanie, bo Kang czasami w Białej elegii bliżej do Coelho niż do znanej nam z Wegetarianki niepokojącej błyskotliwości. Szkoda czasu.

Moja ocena: 5/10.


Han Kang, Biała elegia
Wydawnictwo WAB, Warszawa 2022
Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller
Liczba stron: 144
ISBN: 978-83-280-9261-7

********************************************************************************

White spot after reading

Han Kang's The White Book is entertainment for an hour, and not necessarily in the middle of a hot summer. Despite the small volume, it's probably not worth it.

Whiteness as the key

The novel by the author of The Vegetarian, very aesthetically and carefully published by WAB Publishing House, is only 144 pages long. Divided into three parts, it has very short chapters, and the text often takes up only a small part of the page. There was so little material that it had to be supplemented with photos. It is divided into three parts - I, She, All Whiteness, and the afterword From the Author, which adds the most to the book. Generally speaking, the novel was written to honor the narrator's older sister, a prematurely born baby who was delivered far away in the province, in the middle of winter, and the young mother had no way to call for help. The child has died and his younger sister believes that he is alive because of his death. The main theme of the book is the passing of time, passing away, disappearing, and everything is immersed in white. Individual subchapters are devoted to white objects or phenomena - a jacket, swaddles, fog, frost, curtains, snow, etc. The book is very poetic, but in an artificial, far-fetched way that I didn't like.

Surprises

The translation of the title may be a bit surprising. In the original, the white book in its Polish equivalent became an elegy, i.e. a lyrical work with reflective content. Although Kang's prose is written in a sad, contemplative tone, it becomes the main theme, compared to the leading white in the original. In Eastern cultures, white is the color of mourning that the narrator experiences after the death of her sister, but this element is somewhat missed in the Polish version. My second surprise was the presence of Warsaw - a city shown as rebuilding after the terrible destruction of World War II. Kang came to our capital for a few months and it was included in the White Elegy.

Waste of time

I didn't like this book. First of all, I won't remember much from it - maybe a certain similarity to the recently read Djinns by Fatma Aydemir with her lost firstborn child, maybe Warsaw as a surprise and curiosity, but apart from that - nothing. Even one sentence, because Kang is sometimes closer to Coelho in White Elegy than to the disturbing brilliance known to us from The Vegetarian. Waste of time.

My rating: 5/10


Author: Han Kang
Title: The White Book
Publishing House: Wydawnictwo WAB, Warsaw 2022
Translation: Justyna Najbar-Miller
Number of pages: 144
ISBN: 978-83-280-9261-7