Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2026

Jenny Erpenbeck, Opowieść o starym dziecku (Geschichte vom alten Kind)

Debiutancka nowela o znacznym stopniu trudności

Wszyscy zachwycają się twórczością Jenny Erpenbeck, wiele osób wymienia ją jako kolejną Noblistkę. Sięgnęłam po jej książkę bez szczególnej wiedzy, a odłożyłam bez szczególnego zachwytu. Może dlatego, że to debiut, a może książka okazała się dla mnie po prostu za trudna.

Jenny Erpenbeck

Erpenbeck urodziła się w 1967 roku w Berlinie Wschodnim. Po ukończeniu studiów pracowała głównie jako reżyser operowy, pisze od lat 90-tych. W 2024 rok jej powieść Kairos, przetłumaczona na język angielski z niemieckiego, wygrała International Booker Prize. Do tej pory (sierpień 2026) ukazały się cztery powieści, trzy tomiki nowel, dwa zbiory esejów i cztery sztuki. Debiutancką nowelę Opowieść o starym dziecku wydało Wydawnictwo Znak w serii litera nova  w tym roku w tłumaczeniu Elizy Borg, zresztą bardzo pięknie.

Bohaterka outsiderka

Któregoś dnia w przytułku dla dzieci zjawia się samotna dziewczynka trzymająca w dłoniach metalowe wiaderko. Jest gruba i niezgrabna, o okrągłej twarzy, nie wiadomo nic o jej rodzicach czy przeszłości. Bezimienna bohaterka ma problem z dopasowaniem się do grupy, więc stara się być jak najbardziej niewidoczna i pozostawać na samym dnie drabiny klasowej, bo tylko tam czuje się bezpiecznie. Jej małomówność i wycofanie zaczynają z czasem być brane przez dzieci za lojalność i oddanie, więc niektóre klasowe łobuzy polegają na jej dyskrecji. Dziewczynka jednak wkrótce zaczyna chorować, co wynosi ją poza margines klasy, a potem szkoły, i przenosi do publicznego szpitala, gdzie zagadka jej tożsamości zostaje rozwiązana.

Możliwe wątki interpretacyjne

Wielu krytyków dostrzega w tej powieści portret wyjątkowo trudnego dojrzewania i związanej z nim samotności i poczucia dyskomfortu we własnym ciele. Bohaterka ucieka od dorosłości pod wpływem nieznanej czytelnikowi traumy, nie chce się zmierzyć ze swoim życiem i ciałem. Dla innych jest to przypowieść o pamięci i życiu w NRD z amnezją i podporządkowaniem się władzy. Sierociniec wraz ze swoimi zasadami byłby opresyjnym społeczeństwem, gdzie najlepiej jest pozostawać niewidocznym, by nie ściągnąć na siebie niechcianej uwagi. Z pewnością bowiem nowela kryje w sobie coś więcej niż tylko historię o samotnej dziewczynce. Jednak żadne z tych odczytań nie było dla mnie logicznym wnioskiem z lektury. Dla mnie nowela okazała się zbyt gęsta (mało dialogów, dużo precyzyjnych acz krótkich opisów), z zaskakującym, ale nielogicznym zakończeniem, i pozostawiła mnie w zdziwieniu i niezrozumieniu. Ponadto, lada moment zapomnę o tej lekturze. Może warto sięgnąć po inny utwór tak powszechnie chwalonej pisarki?

Moja ocena: 4/10.

Jenny Erpenbeck, Opowieść o starym dziecku
Wydawnictwo Znak, Kraków 2026
Tłumaczenie: Eliza Borg
Liczba stron: 112
ISBN: 978-83-8367-785-9

********************************************************************************

A Debut Novel of Considerable Difficulty

Everyone raves about Jenny Erpenbeck's work, many expect her to become the next Literary Nobel Prize winner. I picked up her book without any particular knowledge and put it down without much enthusiasm. Perhaps because it was a debut, or perhaps the book simply proved too difficult for me.

Jenny Erpenbeck

Erpenbeck was born in East Berlin in 1967. After graduating, she worked primarily as an opera director and has been writing since the 1990s. In 2024, her novel Kairos, translated into English from German, won the International Booker Prize. To date (August 2026), four novels, three collections of short stories, two collections of essays, and four plays have been published. Her debut novella, The Old Child, was published by Znak Publishing House in the litera nova series this year, translated by Eliza Borg, and very prettily I must say.

Outsider Heroine

One day, a lonely girl arrives at the children's shelter, clutching a metal bucket. She is fat and awkward, with a round face, and nothing is known about her parents or past. The nameless heroine struggles to fit in, so she tries to be as invisible as possible and remain at the bottom of the class ladder, because that's where she feels safe. Over time, her taciturnity and withdrawn nature begin to be mistaken by the children for loyalty and devotion, so some class bullies rely on her discretion. However, the girl soon becomes ill, which pushes her beyond the margins of the class, and then the school, and she is transferred to a public hospital, where the mystery of her identity is solved.

Possible Interpretive Themes

Many critics see this novel as a portrait of exceptionally difficult adolescence and the loneliness and discomfort associated with it. The protagonist flees adulthood under the influence of an unknown trauma, refusing to confront her life and body. For others, it is a parable about memory and life in the GDR, with its amnesia and submission to authority. The orphanage, with its rules, would be an oppressive society where it's best to remain invisible to avoid attracting unwanted attention. The novella certainly contains more than just the story of a lonely girl. However, neither of these readings was a logical conclusion for me. The novella proved too dense (little dialogue, plenty of precise yet brief descriptions), with a surprising but illogical ending, and left me puzzled and confused. Furthermore, I'll soon forget about this book. Perhaps it's worth trying another work by such a widely praised writer?

My rating: 4/10.


Author: Jenny Erpenbeck
Title: The Old Child
Publishing House: Znak, Kraków 2026
Translation: Eliza Borg
Number of pages: 112
ISBN: 978-83-8367-785-9

niedziela, 7 czerwca 2026

Patrick Süskind, Historia pana Sommera (Die Geschichte von Herrn Sommer)

Czytelnik wzięty z zaskoczenia

Niewielkich rozmiarów książka Patricka Süskinda z pięknymi ilustracjami Jeana-Jacquesa Sempé zaskakuje. Chociaż historia wydaje się lekka i pogodna, a także potencjalnie bardzo zwyczajna, kryje w sobie niezwykły ciężar.

Dziecięcy narrator

Historia pana Sommera to napisane z perspektywy dorosłego wspomnienia dziecka. Bezimienny narrator opowiada o swoim dzieciństwie – szkole, pierwszej miłości, Karolinie Kückelmann, nauki gry na pianinie u panny Funkel i strasznej historii smarka na klawiszu fis, pierwszym zawodzie miłosnym, aż wreszcie fascynującym człowieku, o którym lokalna społeczność wiedziała stosunkowo niewiele, czyli panu Sommerze. Nie znano jego imienia, można było tylko obserwować, jak mężczyzna bezustannie wędruje po najbliższej okolicy, jakby ktoś go ścigał. Narrator trzykrotnie ma okazję na bezpośrednią styczność z tajemniczym wędrowcem – najpierw podczas poważnego gradobicia, kiedy pan Sommer odmawia schronienia się w samochodzie, potem, kiedy zrozpaczony chłopiec pragnie popełnić samobójstwo skacząc z drzewa, wreszcie – będąc samotnym świadkiem udanego odebrania sobie życia przez pana Sommera. Lekka opowieść nabiera więc znacznie innego ciężaru gatunkowego.

Bildungsroman

Zdecydowanie krótka nowela Süskinda jest opowieścią przejścia, traktującą o dojrzewaniu. Narracja poprowadzona jest w lekko chaotyczny sposób, odzwierciedlając przerywaną logikę dziecka, które co rusz skupia się na innym zajmującym je temacie. W tym aspekcie powieść niemieckiego autora jest naprawdę znakomita, a złudzenie dziecięcego narratora naprawdę udane. Süskind zestawia też dziecięce przerysowane i przewrażliwione podejście z autentycznym cierpieniem dorosłego. Kiedy urażony w swojej dumie narrator wspina się na drzewo pragnąć popełnić samobójstwo, głownie by innym było przykro i docenili jego osobę, chłopiec ma możliwość zaobserwować prawdziwe cierpienie pana Sommera – nieudawane, wyrażone w momencie, kiedy mężczyzna jest przekonany, że nikt go nie widzi. Paradoksalnie, to spotkanie ratuje chłopcu życie i jest początkiem jego dojrzewania.

Dramatyczne i ciche rozwiązanie akcji

Rozwiązaniem akcji jest samobójstwo pana Sommera, a scena sama w sobie jest pełna kontrastów. Przede wszystkim narrator znów jest jej przypadkowym zupełnie świadkiem. Kiedy pędzi na rowerze do domu, by nie spóźnić się na kolację, spada mu łańcuch, więc musi się zatrzymać i naprawić usterkę. Wtedy też widzi, jak pan Sommer spokojnie wchodzi do jeziora, zostawiwszy wcześniej swoją nieodłączną laskę i plecak przy brzegu. Mężczyzna długo i spokojnie idzie po płyciźnie, by w końcu – bez żadnych przerysowanych gestów – zniknąć na głębinie. Najbardziej dramatyczne wydarzenie całej powieści rozgrywa się w całkowitej ciszy. Po drugie – chłopiec nikomu o nim nie mówi, pozostaje to jego tajemnicą przez wiele lat. Zgodnie z prośbą pana Sommera niemo zgadza się „dać mu święty spokój” i pozwala odejść. Wtedy też bezpośrednio styka się ze śmiercią, doświadcza jej. Dodatkowym wątkiem interpretacyjnym jest to, że pan Sommer znika w naturze, która przynosi mu ukojenie; mężczyzna sam zdecydował, w jaki sposób zakończy swoje życie.

Dużo treści na niewielu stronach

Süskind nie doprecyzowuje, co było traumą pana Sommera, co nie pozwalało mu spać po nocach i kazało wciąż chodzić po okolicy. Chociaż akcja dzieje się krótko po II wojnie światowej, a duchowe rany mężczyzny wydają się nieuleczalne, nie wiemy, czy był ofiarą obozów koncentracyjnych (na co mogłaby wskazywać żarłoczność i skrytość, z jaką zjada kromkę chleba z masłem), czy też oprawcą. Może dręczą go zupełnie inne demony?  Dzięki temu nowela pisarza pozostaje otwarta na czytelnicze interpretacje, a bezimienność narratora pozwala mu przemawiać wieloma głosami, w zależności od odczytania, nadając opowieści większy uniwersalizm. Pięknym dopełnieniem noweli są ilustracje Sémpego, które nadają książce lekkości i baśniowości, ale też początkowo każą czytelnikowi skupić się na dziecięcym wymiarze utworu, a dopiero potem pozwalają dostrzec jego gatunkowy ciężar. Myślę, że to bardzo wyważona i przemyślana pozycja, zaskakująca i zmuszająca do myślenia.

Moja ocena: 8/10.


Patrick Süskind, Historia pana Sommera
Ilustracje: Jean-Jacques Sémpe
Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2006
Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
Liczba stron: 110
ISBN: 978-83-247-0369-2

**********************************************************************************

A Reader Taken by Surprise

Patrick Süskind's small book, with beautiful illustrations by Jean-Jacques Sempé, is a surprise. Although the story seems light and cheerful, and potentially very ordinary, it conceals an extraordinary weight.

A Child Narrator

The Story of Mister Sommer is a child's memoir written from an adult's perspective. The unnamed narrator recounts his childhood – school, his first love Karolina Kückelmann, piano lessons with Miss Funkel and the terrible story of a snot on the F-sharp key, his first disappointment in love, and finally, a fascinating man about whom the local community knew relatively little: Mr. Sommer. His first name was unknown; one could only observe him constantly wandering the neighbourhood as if someone was chasing him. The narrator has three opportunities to directly encounter the mysterious wanderer – first during a severe hailstorm, when Mr. Sommer refuses to take shelter in his car; then when the distraught boy attempts suicide considering jumping from a tree; and finally, as a solitary witness to Mr. Sommer's successful suicide. This lighthearted tale thus takes on a significantly different weight.

Bildungsroman

Süskind's decidedly short novella is a transitional tale, dealing with adolescence. The narrative is told in a slightly chaotic manner, reflecting the intermittent logic of a child who constantly shifts focus to a different topic. In this respect, the German author's novel is truly excellent, and the illusion of a child narrator is truly successful. Süskind also juxtaposes a child's exaggerated and oversensitive approach with the authentic suffering of an adult. When the narrator, wounded in his pride, climbs a tree, wanting to commit suicide, primarily to make others feel sorry for him and appreciate him, the boy has the opportunity to observe Mr. Sommer's true suffering – unfeigned, expressed at a moment when the man is convinced no one is watching. Paradoxically, this encounter saves the boy's life and marks the beginning of his maturation.

Dramatic and Silent Resolution

The resolution of the plot is Mr. Sommer's suicide, and the scene itself is full of contrasts. Above all, the narrator is once again a completely accidental witness. As he races home on his bike to be on time for dinner, his chain falls off, forcing him to stop and repair the damage. Then he sees Mr. Sommer calmly enter the lake, having previously left his ever-present walking stick and backpack at the shore. The man walks for a long time in the shallows, finally disappearing – without any exaggerated gestures – into the depths. The most dramatic event of the entire novel unfolds in complete silence. Secondly, the boy tells no one about it; it remains his secret for many years. At Mr. Sommer's indirect request, he mutely agrees to "leave him in peace" and lets him go. In this way the narrator directly encounters death, sees it as it happens. An additional interpretive thread is that Mr. Sommer disappears into nature, which brings him solace, as the man himself decided how he would end his life.

A lot of content in a few pages

Süskind doesn't specify what traumatized Mr. Sommer, what kept him awake at night and forced him to constantly wander the countryside. Although the story takes place shortly after World War II, and the man's spiritual wounds seem incurable, we don't know whether he was a victim of concentration camps (as his voracious appetite and the secretiveness with which he eats a slice of bread with butter might suggest) or a torturer. Perhaps he is tormented by entirely different demons? This leaves the writer's novella open to interpretation, and the narrator's namelessness allows him to speak with multiple voices, depending on the reading, lending the story a greater universality. Sémpe's illustrations beautifully complement the novella, lending the book a light and fairytale feel, but also initially compelling the reader to focus on the childlike nature of the work before allowing them to appreciate its genre-specific weight. I think this is a very balanced and well-thought-out work, surprising and thought-provoking.

My rating: 8/10.

Author: Patrick Süskind
Title: The Story of Mister Sommer
Illustrations: Jean-Jacques Sémpe
Publisher: Świat Książki, Warsaw 2006
Translation: Małgorzata Łukasiewicz
Number of pages: 110
ISBN: 978-83-247-0369-2

niedziela, 23 lipca 2023

Tomasz Mann, Buddenbrokowie Dzieje upadku rodziny (Buddenbrooks. Verfall einer Familie)

Najlepsza saga rodzinna na świecie?

Ten rok jest rokiem długich książek, rokiem cieszenia się monumentalnymi, rozbudowanymi powieściami. Buddenbrookowie Dzieje upadku rodziny wpisuje się w ten trend znakomicie. Licząca sobie ponad 700 stron kronika rodzinna z Lubeki była tak znakomitą lekturą, że starałam się ją czytać powoli, bo nie chciałam, by skończyła się za szybko.

Najlepsza saga rodzinna w historii literatury

Niemieckiego pisarza Tomasza Manna nie trzeba nikomu przedstawiać. Uhonorowany w 1929 roku Nagrodą Nobla za Buddenbrooków, miał już na swoim koncie Czarodziejską górę (1924) oraz Śmierć w Wenecji (1912). Co warte podkreślenia, Mann miał zaledwie 26 lat, kiedy opublikował monumentalną kronikę rodzinną, która zresztą okazała się ogromnym sukcesem, bo już w 2 lata później w odpowiedzi na zapotrzebowanie na rynku wyszło drugie wydanie. Zresztą o twórczości Tomasza Manna wspomina wielokrotnie w swoim cyklu Moja walka Karl Ove Knausgård, a chociaż nie jestem w stanie znaleźć cytatu, wydaje mi się, że to on nazwał sagę niemieckiego pisarza najlepszą na świecie.

Dzieje upadku rodziny

Nagrodzona Noblem książka opowiada historię rodziny Buddenbroków od 1835 roku i nestora rodu, konsula Jana Buddenbrooka, który ze swoją żoną, konsulową, wychowuje czwórkę dzieci – córkę Antoninę, synów Tomasza i Chrystiana oraz najmłodszą córkę Klarę. Dalsza, mniej zamożna rodzina, może z zazdrością spoglądać na sukcesy rodu – Tomasz przejmuje firmę po ojcu, doprowadza do jej rozkwitu podejmując odważne, szybkie decyzje. Małżeństwo z Gretą Arnoldsen ugruntowuje jego pozycję społeczną i przynosi syna, Jana, zwanego przez wszystkich pieszczotliwie Hanno. Tonia miała w życiu mniej szczęścia. Podczas wyjazdu nad morze do Travemünde, poznała Mortena Szwarzkopfa, syna kapitana morskiego i studenta medycyny, w którym się z wzajemnością zadurzyła. Jednak to małżeństwo nie było możliwe, a rodzina doprowadziła do jej zamążpójścia z panem Benedyktem Grünlichem, obiecującym kupcem z Hamburga. Jak się wkrótce okazało, przebiegły małżonek potrzebował tylko posagu panny Buddenbrook, który nie uchronił go jednak przed bankructwem. Konsul, kiedy dowiedział się o losach rodziny Grünlichów, odmówił pomocy finansowej i odebrał swoją córkę wraz z malutką wnuczką Eryką, a później pomógł w załatwieniu formalności rozwodowych. Drugie małżeństwo Toni zakończyło się równie niepomyślnie, tym razem jednak drugi małżonek oddał należny jej posag. Chrystian nie przynosi rodzinie żadnych zaszczytów, przepuszcza swoją część majątku, a po powrocie z Ameryki Południowej nie może znaleźć sobie miejsca. Jest bawidamkiem korzystającym z usług prostytutek, narzekającym wiecznie na kłopoty ze zdrowiem i pozbawionym jakiegokolwiek wyczucia czy taktu. Cicha i w zasadzie niewidoczna Klara wychodzi za mąż za pastora Tiburtiusa i młodo umiera.

Wydawałoby się, że w tak dużej i przedsiębiorczej rodzinie nic nie może pójść źle. A jednak Tomasz zatraca swoją przedsiębiorczość, inwestuje w niewłaściwe interesy i zaczyna tracić rodzinny majątek. Inwestuje ogromne środki w nową siedzibę rodu, ale jego jedyny syn nie ma smykałki do interesów, natomiast tak ja matka interesuje się muzyką. Słabego zdrowia, z wiecznie psującymi się zębami, młody chłopak czuje się zagubiony i inny od otaczających go rówieśników. Boi się także swojego ojca, którego oczekiwań nie będzie w stanie spełnić.

Portret niemieckiego mieszczaństwa z XIX wieku

Mann stworzył fascynujący portret społeczeństwa niemieckiego z XIX wieku, jego aspiracji i dążeń. Jednocześnie, chociaż to bardzo burzliwy czas w historii Niemiec (Wiosna Ludów 1848, wojna prusko-austriacka, powstanie Związku Północnoniemieckiego 1867 i w końcu zjednoczenie Niemiec 1871), wydarzenia te bledną w porównaniu z ogłoszeniami w gazecie dotyczącymi ślubów, zaręczyn i zgonów w lokalnych społecznościach. Pragnienia jednostki z kolei bledną przy potrzebach firmy – stąd też parcie na korzystne małżeństwo Toni, a nie małżeństwo z uczucia (swoją drogą, przy początkującym lekarzu mogłoby jej być bardzo dobrze) oraz naciski Tomasza na Hanno, by przykładał się do nauki wbrew jego zainteresowaniom.

Mann jest mistrzem opisu – od proszonych obiadów u konsula Jana, poprzez wystrój domu senatora Tomasza, po szkolne lata Hanno pisarz pokazuje całą gamę szczegółów, dzięki czemu wyobraźnia czytelnika ma nad czym pracować. Ta szczegółowość zachwyca, pozwala zapoznać się z realiami opisywanej epoki i pozazdrościć rodzinie znakomitej kuchni.

Zróżnicowane charaktery

Jednak nie tylko obraz całego społeczeństwa dał się pisarzowi znakomicie. Zachwycają również poszczególni bohaterowie, nakreśleni ze szczegółami, zmieniający się wraz z nabywanym doświadczeniem, i to niekoniecznie na korzyść. Mann znakomicie kreśli ich śmiesznostki, powiedzonka, charaktery czy problemy. Tworzy ludzi z krwi i kości, ze zmartwieniami, sukcesami i porażkami, niepokojami. Największą uwagę przykłada do Tomasza i Toni, pokazując przy okazji role, jakie mogli pełnić mężczyźni, a jakie kobiety. Mężczyzna mógł stać na czele rodzinnego interesu, pełnić ważną funkcję publiczną, prowadzić szeroko zakrojone inwestycje. Kobieta mogła liczyć na to, że dobrze wyjdzie za mąż i małżonek zapewni jej godne życie i rozrywki na odpowiednim poziomie. Dobra żona miała też zapewnić mężowi liczne potomstwo, dbać o dobre prowadzenie domu, ewentualnie uczestniczyć w różnego rodzaju dobroczynnych kółkach czy religijnych spotkaniach.

Poznajcie Buddenbrooków

Dla mnie ta książka to była prawdziwa literacka uczta. Celowo czytałam ją dłużej, bo te nieco ponad 700 stron niemal od początku wydawało mi się za krótkie. Zważywszy, że autor dopiero zaczynał swoją literacką karierę, a wydał dzieło tak dojrzałe, jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i powodem do podziwu. Mimo, że epoka, którą niemiecki pisarz opisuje, przeminęła, jego bohaterowie ze swoim wadami i zaletami nie zestarzeli się, nadal są przekonujący, zabawni, smutni, zaskakujący. Warto poznać rodzinę Buddenbrooków, chociaż od początku wiadomo, że jest skazana na upadek.

Moja ocena: 9/10.





Tomasz Mann
, Buddenbrookowie Dzieje upadku rodziny
Wydawnictwo TMM Polska, Warszawa 2007
Tłumaczenie: Ewa Librowiczowa
Liczba stron: 736
ISBN: 978-83-60717-62-2

********************************************************************************

Best family saga in the world?

This year is the year of long books, the year of enjoying monumental, elaborate novels. The Buddenbrooks The Decline of a Family fits this trend perfectly. The 700+ page family chronicle from Lübeck was such a great read that I tried to read it slowly because I didn't want it to end too soon.

The best family saga in the history of literature

The German writer Thomas Mann needs no introduction. Honored in 1929 with the Nobel Prize for Buddenbrooks, he already had The Magic Mountain (1924) and Death in Venice (1912) to his credit. It is worth emphasizing that Mann was only 26 years old when he published the monumental family chronicle, which turned out to be a huge success, because only two years later, in response to market demand, the second edition was published. Anyway, Thomas Mann's work is mentioned many times in the series My Struggle by Karl Ove Knausgård, and although I am unable to find the quote, it seems to me that it was he who called the German writer's saga the best in the world.

The history of a decline of the family

The Nobel Prize-winning book tells the story of the Buddenbrok family since 1835 and the doyen of the family, Consul Jan Buddenbrook, who raises four children with his wife - daughter Antonina, sons Thomas and Christian, and the youngest daughter Klara. The distant, less wealthy family may look with envy at the successes of the family - Thomas takes over the company from his father, makes it flourish by making bold, quick decisions. Marriage with Greta Arnoldsen consolidates his social position and brings a son, Jan, affectionately called Hanno by all. Tonia was less fortunate in her life. During a trip to the seaside to Travemünde, she met Morten Szwarzkopf, the son of a sea captain and medical student, with whom she fell in love with. However, this marriage was not possible, and the family led her to marry Mr. Bendix Grünlich, a promising merchant from Hamburg. As it soon turned out, the cunning husband needed only Miss Buddenbrook's dowry, which, however, did not save him from bankruptcy. When the consul learned about the fate of the Grünlich family, he refused financial assistance and took his daughter with his little granddaughter Erika, and later helped with the divorce formalities. Toni's second marriage was equally unsuccessful, but this time the second husband gave her the dowry she was owed. Christian does not bring any honors to the family, he spends his share of wealth, and after returning from South America he cannot find a place for himself. He is a play-lady who uses the services of prostitutes, always complaining about health problems and devoid of any sense or tact. Quiet and virtually invisible, Klara marries Pastor Tiburtius and dies young with no children.

It would seem that in such a large and enterprising family, nothing can go wrong. And yet, Thomas loses his entrepreneurship, invests in the wrong business and begins to lose the family fortune. He invests huge funds in the new seat of the family, but his only son does not have a knack for business, but shares hs mother’s passion for music. In poor health, with constantly decaying teeth, the young boy feels lost and estranged from his peers. He is also afraid of his father, whose expectations he will not be able to meet.

Portrait of the German bourgeoisie of the 19th century

Mann created a fascinating portrait of German society in the 19th century, its aspirations and hopes. At the same time, although this is a very turbulent time in German history (Spring of Nations 1848, the Austro-Prussian War, the founding of the North German Confederation 1867 and finally the unification of Germany 1871), these events pale in comparison to newspaper announcements about weddings, engagements and deaths in local communities. The desires of the individual, in turn, pale in comparison to the needs of the company - hence the pressure for Toni's favorable marriage, and not a marriage of love (by the way, with a novice doctor, she could be very well off) and Thomas's pressure on Hanno to devote himself to science against his interests.

Mann is a master of description - from dinners at Consul Jan's, through the decor of Senator Thomas's house, to Hanno's school years, the writer shows a whole range of details, thanks to which the reader's imagination has something to work with. This detail delights, allows you to get acquainted with the realities of the described era and envy the family of excellent cuisine they ate.

Diverse characters

However, not only the image of the whole society worked excellent for the writer. The individual characters are also delightful, drawn in detail, changing with the experience gained, and not necessarily in favor. Mann perfectly draws their jokes, catchphrases, characters and problems. It creates people of flesh and blood, with worries, successes and failures, anxieties. He pays the most attention to Thomas and Tony, showing the roles that men and women could play. A man could head a family business, hold an important public office, and conduct large-scale investments. A woman could count on the fact that she would marry well and that her husband would provide her with a dignified life and entertainment at an appropriate level. A good wife was also supposed to provide her husband with numerous offspring, take care of the good running of the household, and possibly participate in various types of charity circles or religious meetings.

Meet the Buddenbrooks

For me, this book was a true literary feast. I deliberately prolongued its reading, because those slightly over 700 pages seemed too short to me. Considering that the author was just beginning his literary career and published such a mature work, it is a great surprise and a reason for admiration for me. Although the era that the German writer describes has passed, his heroes with their strengths and weaknesses have not grown old, they are still convincing, funny, sad and surprising. It is worth getting to know the Buddenbrook family, although it is known from the beginning that they are doomed to fall.

 

My rating: 9/10.

 

Author: Thomas Mann
Title: Buddenbrooks The Decline of a Family
Publishing House: TMM Polska, Warsaw 2007
Translation: Ewa Librowiczowa
Number of pages: 736
ISBN: 978-83-60717-62-2

niedziela, 20 listopada 2022

Jürgen Thorwald, Stulecie detektywów (Das Jahrhundert der Detektive)

Historia kryminalistyki niczym najlepszy kryminał

Jürgen Thorwald w swojej monumentalnej powieści Stulecie detektywów przedstawia historię współczesnej kryminalistyki. Miałam okazję przesłuchać wcześniej Stulecie chirurgów, i podobnie jak w tamtej książce, mój niezmienny szacunek budzi ogrom wykonanej pracy badawczej oraz lekkie pióro, które potrafi zbeletryzować najsuchsze naukowe informacje.

Mroczna przeszłość wybitnego badacza?

Sama postać pisarza wydaje mi się dość ciekawa, a to ze względu na jego mroczną młodość. Urodzony w Solingen w 1915 roku jako Heinz Bongartz, od 1933 roku pracował w nazistowskiej prasie propagandowej, gdzie publikował różnego rodzaju artykuły. Pseudonim Jürgen Thorwald przybrał po wojnie, by móc dalej publikować, a w 1947 roku przyjął ten przydomek jako swoje prawne imię i nazwisko. Jego pierwsza książka o Luftwaffe z 1939 roku ma przedmowę Hermanna Göringa. Jednak o nazistowskiej przeszłości autora w zasadzie trudno znaleźć więcej informacji.

Fascynująca historia kryminologii

Monografia Stulecie detektywów ukazała się w 1964 roku, a w 1966 była nominowana do Nagrody Edgara Allana Poe w kategorii najlepszej książki kryminalnej opartej na faktach. Best Fact Crime. Thorwald przegrał z powieścią Trumana Capote Z zimną krwią. Książka niemieckiego pisarza podzielona jest na 4 części – pierwsza dotyczy sposobów rozpoznawania przestępców i katalogowania danych oraz początków daktyloskopii. Pisarz opisuje wczesne sukcesy Bertillona z jego metodą pomiaru 11 części ciała, a potem niemal równoczesne odkrycia Williama Herschela, Henry’ego Fauldsa i Francisa Galton, aż po metodę katalogowania odcisków palców Edwarda Henry’ego.

Druga część opisuje rozwój antropomorfologii sądowej, badania zwłok w różnym stanie rozkładu i metody rozpoznawania przyczyny śmierci, jak i możliwości ustalenia tożsamości denata. Tutaj też początki były niewyobrażalnie trudne, począwszy od niemożliwości odróżnienia krwi ludzkiej od zwierzęcej do momentu wynalezienia testów precypitynowych Uhlenhutha, poprzez zagadnienia uduszenia, utopienia, spalenia i śladów możliwych do odkrycia na ówczesny stan wiedzy.

Część trzecia dotyczy toksykologii, z przytoczeniem fascynujących trucizn i możliwości ich wykrywania. Początkowo omawiany jest arszenik oraz wynalezienie aparatu Marsha do jego wykrywania. Potem na scenie pojawiają się alkaloidy roślinne, od atropiny, poprzez koniinę, nikotynę, które nauczył się wykrywać Jean Servais Stas. Sytuacja komplikuje się dramatycznie, gdy na scenie pojawia się coraz więcej nowych trucizn roślinnych (digitalina, akonityna, hioscyna), a potem syntetycznych. Pojawiają się leki, których można używać jako trucizny (choćby insulina), a naukowcy starają się wykryć, jak wskazywać właściwe trucizny i ilość zastosowanego środka.

W części czwartek autor zajmuje się tematem balistyki, począwszy od odkrycia, że da się ustalić, z jakiej broni wystrzelona została dana kula, po niemal kompletny wykaz światowej broni Charlesa Waite w Stanach Zjednoczonych, ultradokładnym mikroskopie Calvina Goddarda i stworzeniu dokładnych laboratoriów kryminalistycznych na całym świecie.

Fenomenalne jest to, że spis treści może służyć za streszczenie książki – wypisane tam nazwiska i przełomowe śledztwa pomogą dociekliwemu czytelnikowi dowiedzieć się jeszcze więcej z Wikipedii lub innych źródeł. W zasadzie nie trzeba robić żadnych notatek, w dwudziestostronicowym spisie treści znajdziemy wszystko.

Książka jest dość monumentalna, ale zwłaszcza dwa pierwsze rozdziały przykuwają uwagę i z pewnością nakreślają szeroką perspektywę historyczną i uświadamiają czytelnikowi ogrom problemów, z którymi musiały się mierzyć XIX i XX-wieczne służby porządkowe. Jednocześnie Thorwald potrafi z postaci historycznych uczynić żywych, sympatycznych bądź antypatycznych bohaterów, którym się kibicuje lub też nie. Dzięki czemu książkę czyta się trochę jak dobry kryminał.

Dla laików i dla specjalistów

Dla mnie to przede wszystkim rzeczowe i ciekawe kompendium wiedzy, napisane w porywający, a jednocześnie uporządkowany sposób. Dla osób zainteresowanych tematem może stanowić dobre historyczne wprowadzenie do dalszych lektur, dla zwykłych czytelników albo wstęp do pasji, albo swoisty podręcznik z ciekawie podaną dawką informacji. Ja przeczytałam te 700 stron z zapartym tchem w 5 dni i szczerze polecam.

Moja ocena: 8/10

 

Jürgen Thorwald, Stulecie detektywów
Wydawnictwo Znak, Kraków 2007
Tłumaczenie: Karol Bunch, Wanda Kragen
Liczba stron: 704
ISBN: 978-83-240-1118-6

*************************************************************************

The history of forensics is like the best crime story

Jürgen Thorwald in his monumental novel Century of the Detective presents the history of modern forensics. Earlier I had the opportunity to listen to audiobook The Century of the Surgeon, and as in that book, I feel the growing respect for the enormity of the research work done and a light pen that can fictionalize even the driest scientific information.

The dark past of an excellent researcher?

The character of the writer seems worryingly interesting to me because of his dark youth. Born in Solingen in 1915 as Heinz Bongartz, from 1933 he worked in the Nazi propaganda press, where he published various kinds of articles. He took the pseudonym Jürgen Thorwald after the war in order to be able to continue publishing, and in 1947 he adopted this nickname as his legal name. His first book on the Luftwaffe in 1939 has a foreword by Hermann Göring. However, it is difficult to find more information about the author's Nazi past.

A fascinating history of criminology

Century of the Detective monograph was published in 1964, and in 1966 it was nominated for the Edgar Allan Poe Award for Best Fact Crime Book. Thorwald lost to Truman Capote’s novel In Cold Blood. The German writer's book is divided into 4 parts - the first concerns the ways of identifying criminals and cataloging data, and the beginnings of dactyloscopy. The writer describes Bertillon's early successes with his method of measuring 11 parts of the body, followed by the nearly simultaneous discoveries of William Herschel, Henry Faulds, and Francis Galton, down to Edward Henry's fingerprint cataloging method.

The second part describes the development of forensic anthropomorphology, examination of corpses in various states of decomposition and methods of identifying the cause of death, as well as the possibility of establishing the identity of the deceased. Here, too, the beginnings were unimaginably difficult, ranging from the inability to distinguish human blood from animal blood to the invention of the Uhlenhuth precipitin tests, through the issues of suffocation, drowning, burning, and traces possible to discover at the state of knowledge at the time.

The third part deals with toxicology, with fascinating poisons and their detection possibilities. Arsenic and the invention of the Marsh detection apparatus are initially discussed. Then, plant alkaloids appear on the scene, from atropine, through conine, to nicotine, all of which which Jean Servais Stas has learned to detect. The situation becomes dramatically complicated when more and more new plant poisons (digitalin, aconitine, hyoscine) and then synthetic ones appear on the scene. Drugs that can be used as poisons (for example insulin) emerge, and scientists are trying to discover how to indicate the correct poisons and the amount of the agent used.

In the fourth and last part, the author deals with the subject of ballistics, ranging from discovering that it is possible to determine which weapon a bullet was fired from, to an almost complete list of Charles Waite's world weapons in the United States, Calvin Goddard's ultra-precise microscope and the creation of accurate forensic laboratories around the world .

It is phenomenal that the table of contents can be used as a summary of a book - the names listed there and groundbreaking investigations will help the inquisitive reader learn even more from Wikipedia or other sources. In fact, you don't need to take any notes, we'll find everything in the 20-page table of contents.

The book is quite monumental, but especially the first two chapters attract attention and certainly outline a broad historical perspective and make the reader aware of the enormity of problems that the nineteenth and twentieth-century law enforcement services had to face. At the same time, Thorwald has the talent of turning historical figures into living, likeable or unpleasant characters, creating readers’ emotional reaction towards them. Thanks to that the book reads a bit like a good detective story.

For laymen and specialists

For me, it is primarily a factual and interesting compendium of knowledge, written in a captivating and at the same time structured way. For those interested in the subject, it can be a good historical introduction to further reading, for ordinary readers it can be either an introduction to the passion, or a specific textbook with an interesting dose of information. I read these 700 pages with bated breath in 5 days and I sincerely recommend it.

My rating: 8/10


Author: Jürgen Thorwald
Title: Century of the Detective
Publishing House: Wydawnictwo Znak, Krakow 2007
Translation: Karol Bunch, Wanda Kragen
Number of pages: 704
ISBN: 978-83-240-1118-6

czwartek, 6 stycznia 2022

Patrick Süskind, Kontrabasista (Der Kontrabaß)

Skusiło mnie nazwisko autora uwielbianego przeze mnie Pachnidła i tak sięgnęłam po cieniutką książeczkę Kontrabasista. Okazało się, że w 1980 roku niemiecki pisarz popełnił jednoaktówkę, która w latach osiemdziesiątych cieszyła się wielkim powodzeniem na niemieckich scenach. W zasadzie oprócz oczywistej formy – monodram – utwór aż prosi się o wystawianie ze względu na muzyczny temat i licznie przywoływane utwory. Jednoczesny obiór tekstu i muzyki musi być jednocześnie najbardziej kompletnym.

Słów kilka o autorze

W zasadzie czytając krótki utwór Süskinda uświadomiłam sobie, że nie wiem nawet, czy pisarz żyje. Otóż tak. Mieszka w Niemczech i bardzo dba o swoją prywatność. Oprócz absolutnie bestsellerowego Pachnidła pisał scenariusze dla produkcji telewizyjnych, kilka opowiadań i esejów. Z ciekawostek, Pachnidło przez 9 lat utrzymywało się na liście bestsellerów magazynu Der Spiegel. Kontrabasista odniósł mniejszy sukces, choć w latach 1984-85 jednoaktowy monolog został wystawiony na niemieckich scenach około pięciuset razy.

Monolog kontrabasisty

Narrator zwraca się bezpośrednio do swojego rozmówcy, jakby odpowiadał na zadawane przez niego pytania, ale ani razu nie słychać głosu rozmówcy. Dzięki temu zabiegowi czytelnik czuje się, jakby muzyk zwracał się bezpośrednio do niego. Kontrabasista przechodzi od zachwytów nad instrumentem, jego historią i rolą w orkiestrze do nienawiści do niego. Potężne pudło jest nieporęczne, niezgrabne, górujące nad otoczeniem. Mężczyzna czuje, jakby wybór instrumentu sprowadzał na niego samego samotność i wyobcowanie. Jeśli podróżuje z kontrabasem, nikt inny go jego samochodu już się nie zmieści. W mieszkaniu, mimo maksymalnego wytłumienia ścian, sąsiedzi dzwonią z protestami, że gra za głośno. Więc instrument skazuje go na samotność.

Z muzyką w tle

Największą wartością książki jest liczba przytoczonych utworów muzycznych – jeśli czyta się ze słuchawkami na uszach, to odbiór jest pełny. Zawsze pasjonatów jakiejś dziedziny słucham z fascynacją, a tu narrator ma podobny entuzjazm. Sądzę jednak, że książka ucieszyłaby najbardziej jakiegoś muzyka dobrze rozeznanego w klasyce. Dla ignorantów takich jak ja to tylko lektura na jeden wieczór.

 

Moja ocena: 4/10

 

Patrick Suskind, Kontrabasista

Wydawnictwo Kantor Wydawniczy SAWW

Poznań 1993

Tłumaczenie: Anna Gierlińska

Liczba stron: 84

ISBN: 978-83-85066-92-6

Gatunek: monodram

__________________________________________________________________________

The name of the author of The Perfume tempted me to reach for the thin book entitled The Double Bass. It turned out that in 1980 the German writer made a one-act play, which in the 1980s was very popular on German stages. In fact, in addition to its obvious form - a monodrama - the piece asks to be staged because of the musical theme and the numerous musical references. The simultaneous intake of text and music must be the most comprehensive one at the same time.

A few words about the author

In fact, reading the short piece by Süskind I realized that I don't even know if the writer is alive. Yes, he is. He lives in Germany and cares about his privacy very much. In addition to the absolutely best-selling The Perfume, he wrote screenplays for television productions, as well as several short stories and essays. Interestingly enough, The Perfume: The Story of a Murderer remained on the Der Spiegel bestseller list for 9 years. The Double Bass was less successful, although in 1984-85 the one-act monologue was staged about five hundred times on German stages.

Double bass player's monologue

The narrator addresses his interlocutor directly as if he was answering the questions he was asked, but the interlocutor's voice is never heard. Thanks to this, the reader feels as if the musician is addressing them directly. The double bass player goes from admiring the instrument, its history and role in the orchestra to hating it. The huge box is bulky, clunky, towering over its surroundings. A man feels as if the choice of the instrument brings about loneliness and alienation. If he travels with a double bass, no one else will fit his car. In the apartment, despite the maximum soundproofing of the walls, the neighbors are calling to protest that he plays too loud. So the instrument condemns him to loneliness.

With background music

The greatest value of the book is the number of the mentioned pieces of music - if you read with headphones on, then the reception is full. I always listen to enthusiasts of a certain field with fascination, and here the narrator has similar passion. However, I think that the book would please any musician who knows the classics well most. For ignorant people like me, this is just one uneventful evening of reading.


My rating: 4/10

 

Author: Patrick Süskind

Title: The Double Bass

Publishing House: Kantor Wydawniczy SAWW

Poznań 1993

Translation: Anna Gierlińska

Number of pages: 84

ISBN: 978-83-85066-92-6

Genre: monodrama

sobota, 1 maja 2021

Bernhard Schlink, Lektor (Der Vorleser)

W zasadzie sądziłam, że natrafię na śmiecioksiążkę. Lektor wpadł w moje ręce przypadkiem i skusiła mnie jego nieduża objętość i twarda oprawa. Wrażenia? Dużo lepsze, niż sądziłam.

Romans na całe życie

Książka niemieckiego pisarza Bernharda Schlinka opowiada – początkowo – historię romansu 15-letniego Michaela Berga z 36-letnią Hanną Schmitz. Młody chłopak wymiotuje na ulicy, a Hanna pomaga mu i odprowadza do domu. Po miesiącach chorowania chłopak wraca do niej, żeby jej podziękować, i widzi Hannę, gdy ta się przebiera. Przyłapany na podglądaniu, ucieka, ale po kilku dniach wraca. Przy tym trzecim spotkaniu dochodzi do zbliżenia. Romans staje się coraz bardziej intensywny, a kobieta prosi Michaela, żeby jej czytał. Potem niezapowiedzianie znika z miasta, a nastolatek nie zna przyczyny jej zachowania i traci z nią kontakt. Po kilku latach Michael jako student prawa uczestniczy w procesach zbrodniarzy wojennych. Jedną z sądzonych kobiet jest jego dawna kochanka, a ciążące na niej zarzuty są poważne. Nie otworzyła drzwi płonącego kościoła, na który spadły bomby, przez co prawie wszystkie znajdujące się w nim kobiety zginęły w dramatycznych okolicznościach. Pozostałe uczestniczki procesu szybko odkrywają, że Hanne nie jest zbyt lotna, i składają na jej karb większość odpowiedzialności. Kobieta przyznaje się do winy, by nikt się nie dowiedział, że nie umie czytać ani pisać. Wstyd za analfabetyzm jest dla niej wiekszy niż odpowiedzialność za zbrodnie ludobójstwa. Kobieta trafia do więzienia, które ma opuścić po 18 latach. Przez cały ten czas Michael nagrywa dla niej na kasetach kolejne książki, a ona uczy się czytać i zgłębia temat Holokaustu. W przededniu uwolnienia popełnia samobójstwo, a pozostawione przez siebie pieniądze pragnie przekazać dwóm ocalonym z płonącego kościoła kobietom. Jej gest zostaje odrzucony.

O Holokauście z niemieckiej perspektywy

Najbardziej mnie ciekawiło, jak Niemiec będzie pisał o Holokauście i procesach zbrodniarzy wojennych. Jak pisze się o zbrodniach tego kalibru, popełnionych przez własny naród?

Co moja generacja miała tak naprawdę począć z informacjami na temat okrucieństw popełnianych w czasie eksterminacji Żydów? Nie mogliśmy mniemać, że zdołamy pojąć to, co nie do pojęcia, nie wolno nam było porównywać tego, co jest nie do porównania, nie wolno nam było o to pytać, bo pytający czyni te okrucieństwa, także kiedy ich nie kwestionuje, przedmiotem komunikacji, zamiast traktować je jako coś, w obliczu czego można tylko z przerażenia, wstydu i poczucia winy zamilknąć. Czy powinniśmy byli zamilknąć, zdjęci przerażeniem, wstydem i poczuciem winy? Na zawsze?           s. 81

Schlink opisuje powojenną rzeczywistość – pojawiające się raporty, zapisy, ale zwraca uwagę, że było ich mało i tak teraz powszechnie widywana na okładkach książek brama Auschwitz nie zamieniła się jeszcze w element kultury popularnej. Wiele symboli obozowego życia nie trafiło jeszcze do powszechnej wyobraźni, „bo uważano, że nie pasuje to do wstrząsu, którym było poczucie winy wobec świata obozów” (114). Powojenne Niemcy musiały przetrawić horror, który zafundowały Europie i potrzeba było czasu.

Dorosły Michael styka się z różnymi podejściami pokolenia wojennego do tematu Holokaustu. W drodze do okozu koncentracyjnego Struthof w Alzacji łapie stopa, a gdy kierowca dowiaduje się, dokąd młody mężczyzna jedzie, zaczyna tłumaczyć Holokaust dobrze wykonywaną pracą. „Kat nie wykonuje rozkazów. On wykonuje swoją pracę. Nie żywi nienawiści do tych, których ma stracić, nie mści się na nich, nie zabija ich, bo stanęli mu na drodze albo mu zagrażają, czy go atakują. Są mu całkowicie obojętni. Tak obojętni, że równie dobrze mógłby ich zabić jak nie zabić” (s.116). Dla tego człowieka masowe mordowanie ludzi było po prostu pracą jak każda inna, wykonywaną z nieludzką obojętnością.

Dla więźniarek w procesie prawda nie jest istotna – liczy się tylko jak najkrótszy wyrok i możliwość jak najszybszego powrotu do wygodnego życia. Hanne staje się kozłem ofiarnym, który przerażony, że jego tajemnica może się wydać, bierze na siebie wszystkie winy. Obrońcy oskarżonych cynicznie wykorzystują jej słabość, wykonując swoją pracę. Pewnie też obojętnie.

Michael pokazuje swoje pokolenie, młodych gniewnych, którzy początkowo mieli tendencję do oskarżania swoich najbliższych, ferowania pochopnych wyroków, młodzieńczej łatwości dzielenia świata na czarne i białe. Wraz z postępem procesu Michael pogrąża się w tej samej obojętności, ogrom zbrodni go przytłacza, nie potrafi sobie tego w ogóle wyobrazić. Szuka odpowiedzi w obozie koncentracyjnym, ale to również tylko martwe miejsce, niezasiedlone wyobrażeniami o ludzkim cierpieniu.

Sądzę, że w pewnien sposób Hanne jest wykreowana tak, by odkupić swoje winy. Jej przemiana w więzieniu, refleksyjne podejście do tematu, wreszcie honorowe samobójstwo i wola przekazania pieniędzy poszkodowanym więźniarkom ma ją w jakiś sposób oczyścić. Jej gest zostaje odrzucony przez skrzywdzone kobiety, a więc jej winy nie są odpuszczone. Nie ma oczyszczenia. Przemiana kobiety nastąpiła za późno.

Książka jest dość mocno skondensowana, bo na zaledwie 166 stronach jest spory ładunek do przemyślenia. Krótkie rozdziały sprawiają, że tę pozycję czyta się bardzo szybko i dobrze. Jestem pozytywnie zaskoczona, choć wiele wątków pozostaje jedynie zasygnalizowanych.

 


Moja ocena: 6/10.


 

Berhard Schlink, Lektor

Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA

Warszawa 2009

Tłumaczenie: Karolina Niedenthal

Liczba stron: 168

ISBN: 978-83-7495-645-1

 

Basically, I thought I was going to come across a garbage book. The Reader fell into my hands by accident and I was tempted by its small volume and hard cover. Impressions? Much better than I thought.

A romance for life

The book by the German writer and lawyer Bernhard Schlink tells - initially - the story of 15-year-old Michael Berg's romance with 36-year-old Hanna Schmitz. A young boy is vomiting in the street and Hanna helps him and walks him back home. After months of being ill, the boy returns to her to thank her and sees Hanna changing her clothes. Caught peeping, he runs away, but returns after a few days. On this third meeting the couple has sex. The romance becomes more intense, and the woman asks Michael to read to her. Then she disappears from the city unannounced, and the teenager does not know the reason for her behavior and loses contact with her.

After a few years, Michael, as a law student, participates in trials of war criminals. One of the tried women is his former lover, and the charges against her are serious. She did not open the door of the burning church, which was hit by bombs, causing almost all the women in it to die in dramatic circumstances. The rest of the accused women quickly learn that Hanna is not perhaps the smartest one and puts most of the responsibility down to her. The woman pleads guilty so that no one will find out that she can't read or write. The shame of illiteracy is greater to her than the responsibility for the crimes of genocide. The woman is sent to prison, which she is to leave after 18 years. All the time, Michael records more books for her on cassettes, and she learns to read and explores the subject of the Holocaust. On the eve of her release, she commits suicide. Her final wish was to give the money left by her to the two women who survived the fire in the church. Her gesture is rejected.

About the Holocaust from a German perspective

I was most interested in how a German writer would write about the Holocaust and the trials of war criminals. How is it to write about crimes of this caliber committed by one's own nation?


What was my generation really going to do with the information about the atrocities committed during the extermination of the Jews? We could not imagine that we would be able to comprehend what was incomprehensible, we were not allowed to compare what is incomparable, we were not allowed to ask about it, because the questioner makes these atrocities, even when he does not question them, a subject of communication, instead of treating them as something that can only be silenced out of fear, shame and guilt. Should we be silent, taken with horror, shame and guilt? Forever?                                                                                                                                                                 p. 81 

Schlink describes the post-war reality - emerging reports and records, but points out that there were few of them, and the Auschwitz gate, which is now commonly seen on book covers, has not yet turned into an element of popular culture. Many of the symbols of camp life had not yet reached the public's mind, ‘because it was felt that it did not fit the shock of the guilt towards the world of the camps’ (p. 114). Post-war Germany had to digest the horror that it gave to Europe and it took time.

Adult Michael is exposed to different approaches of the war generation to the subject of the Holocaust. On the way to the concentration camp Struthof in Alsace he catches a hitch and when the driver finds out where the young man is going, he starts explaining the Holocaust as a job well done. ‘The executioner is not obeying orders. He's doing his job. He does not hate those whom he is to lose, he does not take revenge on them, he does not kill them because they got in his way or they threaten him or attack him. They are completely indifferent to him. So indifferent that he might as well kill them as not kill them’ (p. 116). For this man, mass murdering people was just work like any other, performed with inhuman indifference.

For other wardens accused in the trial the truth is not important - all that matters is the shortest possible sentence and the possibility of returning to a comfortable life as soon as possible. Hanna becomes a scapegoat who, terrified that her secret might be revealed, takes the blame. The defendants of the accused women cynically exploit her weakness and they are also just doing their job. Probably also indifferently.

Michael shows his generation, young and full of anger, who initially had a tendency to accuse their loved ones, pass hasty sentences with the youthful ease of dividing the world into black and white. As the trial progresses, Michael is plunged into the same indifference, the enormity of the crime overwhelms him, he cannot even imagine it. He is looking for answers in a concentration camp, but it is also just a dead place, not inhabited by images of human suffering.

I think somehow Hanna is designed to redeem her guilt. Her transformation in prison, a reflective approach to the subject, and finally honorable suicide and the will to transfer money to the injured prisoners are to somehow purify her. Her gesture is rejected by the wronged women, so her guilt is not forgiven. There is no purification. The woman's transformation came too late.

The book is quite condensed, because there is a lot to think about on just 166 pages. The short chapters make it very quick and easy to read. I am positively surprised, although many threads remain only signaled.

 

My grade: 7/10.

 

Bernhard Schlink, The Reader

Publishing House: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA

Warsaw 2009

Translation: Karolina Niedenthal

Number of pages: 168

ISBN: 978-83-7495-645-1