Pokazywanie postów oznaczonych etykietą German literature. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą German literature. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2026

Patrick Süskind, Historia pana Sommera (Die Geschichte von Herrn Sommer)

Czytelnik wzięty z zaskoczenia

Niewielkich rozmiarów książka Patricka Süskinda z pięknymi ilustracjami Jeana-Jacquesa Sempé zaskakuje. Chociaż historia wydaje się lekka i pogodna, a także potencjalnie bardzo zwyczajna, kryje w sobie niezwykły ciężar.

Dziecięcy narrator

Historia pana Sommera to napisane z perspektywy dorosłego wspomnienia dziecka. Bezimienny narrator opowiada o swoim dzieciństwie – szkole, pierwszej miłości, Karolinie Kückelmann, nauki gry na pianinie u panny Funkel i strasznej historii smarka na klawiszu fis, pierwszym zawodzie miłosnym, aż wreszcie fascynującym człowieku, o którym lokalna społeczność wiedziała stosunkowo niewiele, czyli panu Sommerze. Nie znano jego imienia, można było tylko obserwować, jak mężczyzna bezustannie wędruje po najbliższej okolicy, jakby ktoś go ścigał. Narrator trzykrotnie ma okazję na bezpośrednią styczność z tajemniczym wędrowcem – najpierw podczas poważnego gradobicia, kiedy pan Sommer odmawia schronienia się w samochodzie, potem, kiedy zrozpaczony chłopiec pragnie popełnić samobójstwo skacząc z drzewa, wreszcie – będąc samotnym świadkiem udanego odebrania sobie życia przez pana Sommera. Lekka opowieść nabiera więc znacznie innego ciężaru gatunkowego.

Bildungsroman

Zdecydowanie krótka nowela Süskinda jest opowieścią przejścia, traktującą o dojrzewaniu. Narracja poprowadzona jest w lekko chaotyczny sposób, odzwierciedlając przerywaną logikę dziecka, które co rusz skupia się na innym zajmującym je temacie. W tym aspekcie powieść niemieckiego autora jest naprawdę znakomita, a złudzenie dziecięcego narratora naprawdę udane. Süskind zestawia też dziecięce przerysowane i przewrażliwione podejście z autentycznym cierpieniem dorosłego. Kiedy urażony w swojej dumie narrator wspina się na drzewo pragnąć popełnić samobójstwo, głownie by innym było przykro i docenili jego osobę, chłopiec ma możliwość zaobserwować prawdziwe cierpienie pana Sommera – nieudawane, wyrażone w momencie, kiedy mężczyzna jest przekonany, że nikt go nie widzi. Paradoksalnie, to spotkanie ratuje chłopcu życie i jest początkiem jego dojrzewania.

Dramatyczne i ciche rozwiązanie akcji

Rozwiązaniem akcji jest samobójstwo pana Sommera, a scena sama w sobie jest pełna kontrastów. Przede wszystkim narrator znów jest jej przypadkowym zupełnie świadkiem. Kiedy pędzi na rowerze do domu, by nie spóźnić się na kolację, spada mu łańcuch, więc musi się zatrzymać i naprawić usterkę. Wtedy też widzi, jak pan Sommer spokojnie wchodzi do jeziora, zostawiwszy wcześniej swoją nieodłączną laskę i plecak przy brzegu. Mężczyzna długo i spokojnie idzie po płyciźnie, by w końcu – bez żadnych przerysowanych gestów – zniknąć na głębinie. Najbardziej dramatyczne wydarzenie całej powieści rozgrywa się w całkowitej ciszy. Po drugie – chłopiec nikomu o nim nie mówi, pozostaje to jego tajemnicą przez wiele lat. Zgodnie z prośbą pana Sommera niemo zgadza się „dać mu święty spokój” i pozwala odejść. Wtedy też bezpośrednio styka się ze śmiercią, doświadcza jej. Dodatkowym wątkiem interpretacyjnym jest to, że pan Sommer znika w naturze, która przynosi mu ukojenie; mężczyzna sam zdecydował, w jaki sposób zakończy swoje życie.

Dużo treści na niewielu stronach

Süskind nie doprecyzowuje, co było traumą pana Sommera, co nie pozwalało mu spać po nocach i kazało wciąż chodzić po okolicy. Chociaż akcja dzieje się krótko po II wojnie światowej, a duchowe rany mężczyzny wydają się nieuleczalne, nie wiemy, czy był ofiarą obozów koncentracyjnych (na co mogłaby wskazywać żarłoczność i skrytość, z jaką zjada kromkę chleba z masłem), czy też oprawcą. Może dręczą go zupełnie inne demony?  Dzięki temu nowela pisarza pozostaje otwarta na czytelnicze interpretacje, a bezimienność narratora pozwala mu przemawiać wieloma głosami, w zależności od odczytania, nadając opowieści większy uniwersalizm. Pięknym dopełnieniem noweli są ilustracje Sémpego, które nadają książce lekkości i baśniowości, ale też początkowo każą czytelnikowi skupić się na dziecięcym wymiarze utworu, a dopiero potem pozwalają dostrzec jego gatunkowy ciężar. Myślę, że to bardzo wyważona i przemyślana pozycja, zaskakująca i zmuszająca do myślenia.

Moja ocena: 8/10.


Patrick Süskind, Historia pana Sommera
Ilustracje: Jean-Jacques Sémpe
Wydawnictwo: Świat Książki, Warszawa 2006
Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
Liczba stron: 110
ISBN: 978-83-247-0369-2

**********************************************************************************

A Reader Taken by Surprise

Patrick Süskind's small book, with beautiful illustrations by Jean-Jacques Sempé, is a surprise. Although the story seems light and cheerful, and potentially very ordinary, it conceals an extraordinary weight.

A Child Narrator

The Story of Mister Sommer is a child's memoir written from an adult's perspective. The unnamed narrator recounts his childhood – school, his first love Karolina Kückelmann, piano lessons with Miss Funkel and the terrible story of a snot on the F-sharp key, his first disappointment in love, and finally, a fascinating man about whom the local community knew relatively little: Mr. Sommer. His first name was unknown; one could only observe him constantly wandering the neighbourhood as if someone was chasing him. The narrator has three opportunities to directly encounter the mysterious wanderer – first during a severe hailstorm, when Mr. Sommer refuses to take shelter in his car; then when the distraught boy attempts suicide considering jumping from a tree; and finally, as a solitary witness to Mr. Sommer's successful suicide. This lighthearted tale thus takes on a significantly different weight.

Bildungsroman

Süskind's decidedly short novella is a transitional tale, dealing with adolescence. The narrative is told in a slightly chaotic manner, reflecting the intermittent logic of a child who constantly shifts focus to a different topic. In this respect, the German author's novel is truly excellent, and the illusion of a child narrator is truly successful. Süskind also juxtaposes a child's exaggerated and oversensitive approach with the authentic suffering of an adult. When the narrator, wounded in his pride, climbs a tree, wanting to commit suicide, primarily to make others feel sorry for him and appreciate him, the boy has the opportunity to observe Mr. Sommer's true suffering – unfeigned, expressed at a moment when the man is convinced no one is watching. Paradoxically, this encounter saves the boy's life and marks the beginning of his maturation.

Dramatic and Silent Resolution

The resolution of the plot is Mr. Sommer's suicide, and the scene itself is full of contrasts. Above all, the narrator is once again a completely accidental witness. As he races home on his bike to be on time for dinner, his chain falls off, forcing him to stop and repair the damage. Then he sees Mr. Sommer calmly enter the lake, having previously left his ever-present walking stick and backpack at the shore. The man walks for a long time in the shallows, finally disappearing – without any exaggerated gestures – into the depths. The most dramatic event of the entire novel unfolds in complete silence. Secondly, the boy tells no one about it; it remains his secret for many years. At Mr. Sommer's indirect request, he mutely agrees to "leave him in peace" and lets him go. In this way the narrator directly encounters death, sees it as it happens. An additional interpretive thread is that Mr. Sommer disappears into nature, which brings him solace, as the man himself decided how he would end his life.

A lot of content in a few pages

Süskind doesn't specify what traumatized Mr. Sommer, what kept him awake at night and forced him to constantly wander the countryside. Although the story takes place shortly after World War II, and the man's spiritual wounds seem incurable, we don't know whether he was a victim of concentration camps (as his voracious appetite and the secretiveness with which he eats a slice of bread with butter might suggest) or a torturer. Perhaps he is tormented by entirely different demons? This leaves the writer's novella open to interpretation, and the narrator's namelessness allows him to speak with multiple voices, depending on the reading, lending the story a greater universality. Sémpe's illustrations beautifully complement the novella, lending the book a light and fairytale feel, but also initially compelling the reader to focus on the childlike nature of the work before allowing them to appreciate its genre-specific weight. I think this is a very balanced and well-thought-out work, surprising and thought-provoking.

My rating: 8/10.

Author: Patrick Süskind
Title: The Story of Mister Sommer
Illustrations: Jean-Jacques Sémpe
Publisher: Świat Książki, Warsaw 2006
Translation: Małgorzata Łukasiewicz
Number of pages: 110
ISBN: 978-83-247-0369-2

poniedziałek, 15 lipca 2024

Fatma Aydemir, Dżiny (Dschins)

Powieść o rodzinie tureckich emigrantów w Niemczech

Nabrałam wyjątkowego szacunku do Wydawnictwa Cyranka po przeczytaniu Bratniej duszy Davida Diopa, książki, którą oceniłam na maksymalne 10 punktów w 2022 roku. Pomyślałam wtedy, że odważnie publikują nietuzinkowe książki. Natknęłam się na nich z powrotem na Targach Książki i Mediów VIVELO na Stadionie PGE Narodowy w Warszawie w maju tego roku, i Dżiny  Fatmy  Aydemir przykuły moją uwagę. Chociaż ich wtedy nie nabyłam (brak miejsca w bagażu), to udało mi się po nie sięgnąć niewiele później.

Opowiadanie na sześć głosów

Powieść Aydemir zaczyna się tak, jak nie powinna się zacząć żadna rodzinna historia. Hseyin, który w młodości wyemigrował do pracy w Niemczech, by zarobić na godne utrzymanie, na kilka tygodni przed emeryturą kupuje mieszkanie w Stambule, które wykańcza z wielką pieczołowitością dla swojej sporej rodziny – żony Emine, synów Hakana i Ümita oraz córek Sevdy i Peri. Jednak podczas doglądania wyników prac mężczyzna umiera na zawał, mając poczucie niedokończonych spraw i niemożności cieszenia się efektami swojej pracy. Po kolei narrację przejmują jego dzieci -  Ümit, Sevda, Peri i Hakan – by okazało się, jakie przepaści utworzyły się w rodzinie, jakie tematy nie zostały poprawnie przepracowane, jak bardzo obcy stali się sobie jej członkowie, jak głęboko mijają się w rozumieniu codziennych sytuacji. Ümit jest gejem, którego rodzina posyła na terapię, licząc na to, że jego „niezdrowe” skłonności da się okiełznać. Sevda, pozbawiona przywileju nauki, wydana naprędce za mąż za przemocowego męża, zostaje do niego odesłana po ucieczce z domu, gdy małżonek naraża dzieci na śmierć w pożarze (Sevda pracuje nocami w pralni, by podreperować przepijany przez męża budżet, ale on nie zamierza siedzieć w domu). Peri, wiecznie ograniczana przed nadtroskliwą matkę, przeżywa samobójczą śmierć swojego chłopaka, a Hakan nie radzi sobie ze swoim temperamentem, niespełnionymi hip-hopowymi oraz biznesowymi ambicjami. Żadne z dzieci nie czuje się w domu spełnione. Kluczem okazuje się matka, zmuszona do oddania pierworodnego dziecka, O, starszemu bratu swojego męża, który z żoną bezskutecznie starał się o potomstwo. To dramatyczne wydarzenie stanowi początek dziwaczenia Emine, jej obsunięcia się w religię i samotność.

Zbyt wiele potężnych wątków na za małej przestrzeni

Sami przyznacie, że to dość dużo nieszczęść jak na jedną rodzinę. Zwłaszcza, że tematem przewodnim jest emigracja, próba dopasowania się tureckiej mniejszości do niemieckiej społeczności, poczucia bezpieczeństwa, zapuszczania korzeni. Jednocześnie – zwłaszcza rodzicom – towarzyszy poczucie wyobcowania, niedopasowania, pewnej tymczasowości. Sukces odnosi właściwie tylko Sevda, prowadząca swój własny biznes i samotnie wychowująca dwójkę dzieci. To ona, pchana marzeniami o zostaniu bizneswoman, połowicznie niepiśmienna, spełni swoje marzenia. To ona uświadamia matce, że uciekanie od odpowiedzialności niczego nie daje, ale dla Emine będzie już za późno. Żyje się tylko raz i nie ma czasu na naprawienie raz popełnionych błędów. Nic dwa razy, chciałoby się powiedzieć. Sam ten temat by wystarczył, ale dramaty się piętrzą, dając dość nieprawdopodobne wrażenie przesytu tragedią. Jednocześnie pojawia się w czytelniku przeświadczenie, że książka staje się pewnego rodzaju politycznym manifestem, zwłaszcza, gdy dochodzi siódmy głos, stanowiący zwrot fabularny, ale pozbawiony własnej narracji, na którą chyba by zasługiwał. Dla mnie – przedobrzony potencjał. Za dużo naćkane do jednej powieści, a więc niewiarygodne. A szkoda.

Moja ocena: 6/10

Fatma Aydemir, Dżiny
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2023
Tłumaczenie: Zofia Sucharska
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-67121-32-3

*******************************************************************************

A story about Turkish emigrants in Germany

I gained huge respect for Cyranka Publishing House after reading David Diop's At Night All Blood is Black, a book that I rated the maximum 10 points in 2022. Then I thought that they boldly publish extraordinary books. I came across them back at the VIVELO Book and Media Fair at the PGE National Stadium in Warsaw in May this year, and Fatma Aydemir's Djinns (as of July 2024 novel not translated into English) caught my attention. Although I didn't buy it then (lack of space in my luggage), I managed to get it a little later.

A story for six voices

Aydemir's novel begins as no family story should begin. Hüseyin, who emigrated to work in Germany in his youth to earn a decent living, a few weeks before retirement, buys an apartment in Istanbul, which he finishes with great care for his large family - his wife Emine, sons Hakan and Ümit, and daughters Sevda and Peri. However, while checking the results of the work, the man dies of a sudden heart attack, leaving unfinished matters and unable to enjoy the results of his hard work. One by one, his children - Ümit, Sevda, Peri and Hakan - take over the narrative to reveal what gaps have formed in the family, what topics have not been properly worked through, how alien its members have become to each other, how deeply they differ in their understanding of everyday situations. Ümit is a young homosexual whose family sends him to therapy, hoping that his "unhealthy" tendencies can be tamed. Sevda, deprived of the privilege of education, hastily married to an abusive husband, is sent back to him after running away from home when her husband exposes the children to death in a fire (Sevda works at night in a laundry to repair home budget, as the husbans spends his money on drinking, but he does not intend to stay at home). Peri, forever limited by her over-caring mother, experiences the suicide of her boyfriend, and Hakan cannot cope with his temper and unfulfilled hip-hop and business ambitions. None of the children feels fulfilled at home. The key turns out to be the mother, who is forced to give her firstborn child, O, to her husband's older brother, who was not blesses with a kid of his own. This dramatic event marks the beginning of Emine's strangeness, her slide into religion and loneliness.

Too many powerful threads in too little space

You will admit that this is quite a lot of misfortune for one family. Especially since the main topic is emigration, trying to fit into the German community, feel safe, and put down roots. At the same time - especially for parents - there is a feeling of alienation, mismatch, and a certain temporariness. Only Sevda, who runs her own business and raises two children on her own, is actually successful. It is she, driven by dreams of becoming a businesswoman and at the same time partially illiterate, who will fulfill her dreams. It is she who makes her mother realize that running away from responsibility does not get you anything, but for Emine it will be too late. You only live once and there is no time to fix mistakes once made. No second chances in real life. This topic alone would be enough, but the dramas keep piling up, giving an unlikely impression of excess tragedy. At the same time, the reader feels that the book is becoming a kind of political manifesto, especially when the seventh voice comes in, constituting a plot twist, but deprived of its own narrative, which it probably deserves. For me – overstated potential. Too many topics for one novel, and too huge ones. What a pity.

My rating: 6/10


Author: Fatma Aydemir
Title: Djinns
Publishing House: Cyranka, Warsaw 2023
Translation: Zofia Sucharska
Number of pages: 320
ISBN: 978-83-67121-32-3

 

niedziela, 23 lipca 2023

Tomasz Mann, Buddenbrokowie Dzieje upadku rodziny (Buddenbrooks. Verfall einer Familie)

Najlepsza saga rodzinna na świecie?

Ten rok jest rokiem długich książek, rokiem cieszenia się monumentalnymi, rozbudowanymi powieściami. Buddenbrookowie Dzieje upadku rodziny wpisuje się w ten trend znakomicie. Licząca sobie ponad 700 stron kronika rodzinna z Lubeki była tak znakomitą lekturą, że starałam się ją czytać powoli, bo nie chciałam, by skończyła się za szybko.

Najlepsza saga rodzinna w historii literatury

Niemieckiego pisarza Tomasza Manna nie trzeba nikomu przedstawiać. Uhonorowany w 1929 roku Nagrodą Nobla za Buddenbrooków, miał już na swoim koncie Czarodziejską górę (1924) oraz Śmierć w Wenecji (1912). Co warte podkreślenia, Mann miał zaledwie 26 lat, kiedy opublikował monumentalną kronikę rodzinną, która zresztą okazała się ogromnym sukcesem, bo już w 2 lata później w odpowiedzi na zapotrzebowanie na rynku wyszło drugie wydanie. Zresztą o twórczości Tomasza Manna wspomina wielokrotnie w swoim cyklu Moja walka Karl Ove Knausgård, a chociaż nie jestem w stanie znaleźć cytatu, wydaje mi się, że to on nazwał sagę niemieckiego pisarza najlepszą na świecie.

Dzieje upadku rodziny

Nagrodzona Noblem książka opowiada historię rodziny Buddenbroków od 1835 roku i nestora rodu, konsula Jana Buddenbrooka, który ze swoją żoną, konsulową, wychowuje czwórkę dzieci – córkę Antoninę, synów Tomasza i Chrystiana oraz najmłodszą córkę Klarę. Dalsza, mniej zamożna rodzina, może z zazdrością spoglądać na sukcesy rodu – Tomasz przejmuje firmę po ojcu, doprowadza do jej rozkwitu podejmując odważne, szybkie decyzje. Małżeństwo z Gretą Arnoldsen ugruntowuje jego pozycję społeczną i przynosi syna, Jana, zwanego przez wszystkich pieszczotliwie Hanno. Tonia miała w życiu mniej szczęścia. Podczas wyjazdu nad morze do Travemünde, poznała Mortena Szwarzkopfa, syna kapitana morskiego i studenta medycyny, w którym się z wzajemnością zadurzyła. Jednak to małżeństwo nie było możliwe, a rodzina doprowadziła do jej zamążpójścia z panem Benedyktem Grünlichem, obiecującym kupcem z Hamburga. Jak się wkrótce okazało, przebiegły małżonek potrzebował tylko posagu panny Buddenbrook, który nie uchronił go jednak przed bankructwem. Konsul, kiedy dowiedział się o losach rodziny Grünlichów, odmówił pomocy finansowej i odebrał swoją córkę wraz z malutką wnuczką Eryką, a później pomógł w załatwieniu formalności rozwodowych. Drugie małżeństwo Toni zakończyło się równie niepomyślnie, tym razem jednak drugi małżonek oddał należny jej posag. Chrystian nie przynosi rodzinie żadnych zaszczytów, przepuszcza swoją część majątku, a po powrocie z Ameryki Południowej nie może znaleźć sobie miejsca. Jest bawidamkiem korzystającym z usług prostytutek, narzekającym wiecznie na kłopoty ze zdrowiem i pozbawionym jakiegokolwiek wyczucia czy taktu. Cicha i w zasadzie niewidoczna Klara wychodzi za mąż za pastora Tiburtiusa i młodo umiera.

Wydawałoby się, że w tak dużej i przedsiębiorczej rodzinie nic nie może pójść źle. A jednak Tomasz zatraca swoją przedsiębiorczość, inwestuje w niewłaściwe interesy i zaczyna tracić rodzinny majątek. Inwestuje ogromne środki w nową siedzibę rodu, ale jego jedyny syn nie ma smykałki do interesów, natomiast tak ja matka interesuje się muzyką. Słabego zdrowia, z wiecznie psującymi się zębami, młody chłopak czuje się zagubiony i inny od otaczających go rówieśników. Boi się także swojego ojca, którego oczekiwań nie będzie w stanie spełnić.

Portret niemieckiego mieszczaństwa z XIX wieku

Mann stworzył fascynujący portret społeczeństwa niemieckiego z XIX wieku, jego aspiracji i dążeń. Jednocześnie, chociaż to bardzo burzliwy czas w historii Niemiec (Wiosna Ludów 1848, wojna prusko-austriacka, powstanie Związku Północnoniemieckiego 1867 i w końcu zjednoczenie Niemiec 1871), wydarzenia te bledną w porównaniu z ogłoszeniami w gazecie dotyczącymi ślubów, zaręczyn i zgonów w lokalnych społecznościach. Pragnienia jednostki z kolei bledną przy potrzebach firmy – stąd też parcie na korzystne małżeństwo Toni, a nie małżeństwo z uczucia (swoją drogą, przy początkującym lekarzu mogłoby jej być bardzo dobrze) oraz naciski Tomasza na Hanno, by przykładał się do nauki wbrew jego zainteresowaniom.

Mann jest mistrzem opisu – od proszonych obiadów u konsula Jana, poprzez wystrój domu senatora Tomasza, po szkolne lata Hanno pisarz pokazuje całą gamę szczegółów, dzięki czemu wyobraźnia czytelnika ma nad czym pracować. Ta szczegółowość zachwyca, pozwala zapoznać się z realiami opisywanej epoki i pozazdrościć rodzinie znakomitej kuchni.

Zróżnicowane charaktery

Jednak nie tylko obraz całego społeczeństwa dał się pisarzowi znakomicie. Zachwycają również poszczególni bohaterowie, nakreśleni ze szczegółami, zmieniający się wraz z nabywanym doświadczeniem, i to niekoniecznie na korzyść. Mann znakomicie kreśli ich śmiesznostki, powiedzonka, charaktery czy problemy. Tworzy ludzi z krwi i kości, ze zmartwieniami, sukcesami i porażkami, niepokojami. Największą uwagę przykłada do Tomasza i Toni, pokazując przy okazji role, jakie mogli pełnić mężczyźni, a jakie kobiety. Mężczyzna mógł stać na czele rodzinnego interesu, pełnić ważną funkcję publiczną, prowadzić szeroko zakrojone inwestycje. Kobieta mogła liczyć na to, że dobrze wyjdzie za mąż i małżonek zapewni jej godne życie i rozrywki na odpowiednim poziomie. Dobra żona miała też zapewnić mężowi liczne potomstwo, dbać o dobre prowadzenie domu, ewentualnie uczestniczyć w różnego rodzaju dobroczynnych kółkach czy religijnych spotkaniach.

Poznajcie Buddenbrooków

Dla mnie ta książka to była prawdziwa literacka uczta. Celowo czytałam ją dłużej, bo te nieco ponad 700 stron niemal od początku wydawało mi się za krótkie. Zważywszy, że autor dopiero zaczynał swoją literacką karierę, a wydał dzieło tak dojrzałe, jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i powodem do podziwu. Mimo, że epoka, którą niemiecki pisarz opisuje, przeminęła, jego bohaterowie ze swoim wadami i zaletami nie zestarzeli się, nadal są przekonujący, zabawni, smutni, zaskakujący. Warto poznać rodzinę Buddenbrooków, chociaż od początku wiadomo, że jest skazana na upadek.

Moja ocena: 9/10.





Tomasz Mann
, Buddenbrookowie Dzieje upadku rodziny
Wydawnictwo TMM Polska, Warszawa 2007
Tłumaczenie: Ewa Librowiczowa
Liczba stron: 736
ISBN: 978-83-60717-62-2

********************************************************************************

Best family saga in the world?

This year is the year of long books, the year of enjoying monumental, elaborate novels. The Buddenbrooks The Decline of a Family fits this trend perfectly. The 700+ page family chronicle from Lübeck was such a great read that I tried to read it slowly because I didn't want it to end too soon.

The best family saga in the history of literature

The German writer Thomas Mann needs no introduction. Honored in 1929 with the Nobel Prize for Buddenbrooks, he already had The Magic Mountain (1924) and Death in Venice (1912) to his credit. It is worth emphasizing that Mann was only 26 years old when he published the monumental family chronicle, which turned out to be a huge success, because only two years later, in response to market demand, the second edition was published. Anyway, Thomas Mann's work is mentioned many times in the series My Struggle by Karl Ove Knausgård, and although I am unable to find the quote, it seems to me that it was he who called the German writer's saga the best in the world.

The history of a decline of the family

The Nobel Prize-winning book tells the story of the Buddenbrok family since 1835 and the doyen of the family, Consul Jan Buddenbrook, who raises four children with his wife - daughter Antonina, sons Thomas and Christian, and the youngest daughter Klara. The distant, less wealthy family may look with envy at the successes of the family - Thomas takes over the company from his father, makes it flourish by making bold, quick decisions. Marriage with Greta Arnoldsen consolidates his social position and brings a son, Jan, affectionately called Hanno by all. Tonia was less fortunate in her life. During a trip to the seaside to Travemünde, she met Morten Szwarzkopf, the son of a sea captain and medical student, with whom she fell in love with. However, this marriage was not possible, and the family led her to marry Mr. Bendix Grünlich, a promising merchant from Hamburg. As it soon turned out, the cunning husband needed only Miss Buddenbrook's dowry, which, however, did not save him from bankruptcy. When the consul learned about the fate of the Grünlich family, he refused financial assistance and took his daughter with his little granddaughter Erika, and later helped with the divorce formalities. Toni's second marriage was equally unsuccessful, but this time the second husband gave her the dowry she was owed. Christian does not bring any honors to the family, he spends his share of wealth, and after returning from South America he cannot find a place for himself. He is a play-lady who uses the services of prostitutes, always complaining about health problems and devoid of any sense or tact. Quiet and virtually invisible, Klara marries Pastor Tiburtius and dies young with no children.

It would seem that in such a large and enterprising family, nothing can go wrong. And yet, Thomas loses his entrepreneurship, invests in the wrong business and begins to lose the family fortune. He invests huge funds in the new seat of the family, but his only son does not have a knack for business, but shares hs mother’s passion for music. In poor health, with constantly decaying teeth, the young boy feels lost and estranged from his peers. He is also afraid of his father, whose expectations he will not be able to meet.

Portrait of the German bourgeoisie of the 19th century

Mann created a fascinating portrait of German society in the 19th century, its aspirations and hopes. At the same time, although this is a very turbulent time in German history (Spring of Nations 1848, the Austro-Prussian War, the founding of the North German Confederation 1867 and finally the unification of Germany 1871), these events pale in comparison to newspaper announcements about weddings, engagements and deaths in local communities. The desires of the individual, in turn, pale in comparison to the needs of the company - hence the pressure for Toni's favorable marriage, and not a marriage of love (by the way, with a novice doctor, she could be very well off) and Thomas's pressure on Hanno to devote himself to science against his interests.

Mann is a master of description - from dinners at Consul Jan's, through the decor of Senator Thomas's house, to Hanno's school years, the writer shows a whole range of details, thanks to which the reader's imagination has something to work with. This detail delights, allows you to get acquainted with the realities of the described era and envy the family of excellent cuisine they ate.

Diverse characters

However, not only the image of the whole society worked excellent for the writer. The individual characters are also delightful, drawn in detail, changing with the experience gained, and not necessarily in favor. Mann perfectly draws their jokes, catchphrases, characters and problems. It creates people of flesh and blood, with worries, successes and failures, anxieties. He pays the most attention to Thomas and Tony, showing the roles that men and women could play. A man could head a family business, hold an important public office, and conduct large-scale investments. A woman could count on the fact that she would marry well and that her husband would provide her with a dignified life and entertainment at an appropriate level. A good wife was also supposed to provide her husband with numerous offspring, take care of the good running of the household, and possibly participate in various types of charity circles or religious meetings.

Meet the Buddenbrooks

For me, this book was a true literary feast. I deliberately prolongued its reading, because those slightly over 700 pages seemed too short to me. Considering that the author was just beginning his literary career and published such a mature work, it is a great surprise and a reason for admiration for me. Although the era that the German writer describes has passed, his heroes with their strengths and weaknesses have not grown old, they are still convincing, funny, sad and surprising. It is worth getting to know the Buddenbrook family, although it is known from the beginning that they are doomed to fall.

 

My rating: 9/10.

 

Author: Thomas Mann
Title: Buddenbrooks The Decline of a Family
Publishing House: TMM Polska, Warsaw 2007
Translation: Ewa Librowiczowa
Number of pages: 736
ISBN: 978-83-60717-62-2

niedziela, 20 listopada 2022

Jürgen Thorwald, Stulecie detektywów (Das Jahrhundert der Detektive)

Historia kryminalistyki niczym najlepszy kryminał

Jürgen Thorwald w swojej monumentalnej powieści Stulecie detektywów przedstawia historię współczesnej kryminalistyki. Miałam okazję przesłuchać wcześniej Stulecie chirurgów, i podobnie jak w tamtej książce, mój niezmienny szacunek budzi ogrom wykonanej pracy badawczej oraz lekkie pióro, które potrafi zbeletryzować najsuchsze naukowe informacje.

Mroczna przeszłość wybitnego badacza?

Sama postać pisarza wydaje mi się dość ciekawa, a to ze względu na jego mroczną młodość. Urodzony w Solingen w 1915 roku jako Heinz Bongartz, od 1933 roku pracował w nazistowskiej prasie propagandowej, gdzie publikował różnego rodzaju artykuły. Pseudonim Jürgen Thorwald przybrał po wojnie, by móc dalej publikować, a w 1947 roku przyjął ten przydomek jako swoje prawne imię i nazwisko. Jego pierwsza książka o Luftwaffe z 1939 roku ma przedmowę Hermanna Göringa. Jednak o nazistowskiej przeszłości autora w zasadzie trudno znaleźć więcej informacji.

Fascynująca historia kryminologii

Monografia Stulecie detektywów ukazała się w 1964 roku, a w 1966 była nominowana do Nagrody Edgara Allana Poe w kategorii najlepszej książki kryminalnej opartej na faktach. Best Fact Crime. Thorwald przegrał z powieścią Trumana Capote Z zimną krwią. Książka niemieckiego pisarza podzielona jest na 4 części – pierwsza dotyczy sposobów rozpoznawania przestępców i katalogowania danych oraz początków daktyloskopii. Pisarz opisuje wczesne sukcesy Bertillona z jego metodą pomiaru 11 części ciała, a potem niemal równoczesne odkrycia Williama Herschela, Henry’ego Fauldsa i Francisa Galton, aż po metodę katalogowania odcisków palców Edwarda Henry’ego.

Druga część opisuje rozwój antropomorfologii sądowej, badania zwłok w różnym stanie rozkładu i metody rozpoznawania przyczyny śmierci, jak i możliwości ustalenia tożsamości denata. Tutaj też początki były niewyobrażalnie trudne, począwszy od niemożliwości odróżnienia krwi ludzkiej od zwierzęcej do momentu wynalezienia testów precypitynowych Uhlenhutha, poprzez zagadnienia uduszenia, utopienia, spalenia i śladów możliwych do odkrycia na ówczesny stan wiedzy.

Część trzecia dotyczy toksykologii, z przytoczeniem fascynujących trucizn i możliwości ich wykrywania. Początkowo omawiany jest arszenik oraz wynalezienie aparatu Marsha do jego wykrywania. Potem na scenie pojawiają się alkaloidy roślinne, od atropiny, poprzez koniinę, nikotynę, które nauczył się wykrywać Jean Servais Stas. Sytuacja komplikuje się dramatycznie, gdy na scenie pojawia się coraz więcej nowych trucizn roślinnych (digitalina, akonityna, hioscyna), a potem syntetycznych. Pojawiają się leki, których można używać jako trucizny (choćby insulina), a naukowcy starają się wykryć, jak wskazywać właściwe trucizny i ilość zastosowanego środka.

W części czwartek autor zajmuje się tematem balistyki, począwszy od odkrycia, że da się ustalić, z jakiej broni wystrzelona została dana kula, po niemal kompletny wykaz światowej broni Charlesa Waite w Stanach Zjednoczonych, ultradokładnym mikroskopie Calvina Goddarda i stworzeniu dokładnych laboratoriów kryminalistycznych na całym świecie.

Fenomenalne jest to, że spis treści może służyć za streszczenie książki – wypisane tam nazwiska i przełomowe śledztwa pomogą dociekliwemu czytelnikowi dowiedzieć się jeszcze więcej z Wikipedii lub innych źródeł. W zasadzie nie trzeba robić żadnych notatek, w dwudziestostronicowym spisie treści znajdziemy wszystko.

Książka jest dość monumentalna, ale zwłaszcza dwa pierwsze rozdziały przykuwają uwagę i z pewnością nakreślają szeroką perspektywę historyczną i uświadamiają czytelnikowi ogrom problemów, z którymi musiały się mierzyć XIX i XX-wieczne służby porządkowe. Jednocześnie Thorwald potrafi z postaci historycznych uczynić żywych, sympatycznych bądź antypatycznych bohaterów, którym się kibicuje lub też nie. Dzięki czemu książkę czyta się trochę jak dobry kryminał.

Dla laików i dla specjalistów

Dla mnie to przede wszystkim rzeczowe i ciekawe kompendium wiedzy, napisane w porywający, a jednocześnie uporządkowany sposób. Dla osób zainteresowanych tematem może stanowić dobre historyczne wprowadzenie do dalszych lektur, dla zwykłych czytelników albo wstęp do pasji, albo swoisty podręcznik z ciekawie podaną dawką informacji. Ja przeczytałam te 700 stron z zapartym tchem w 5 dni i szczerze polecam.

Moja ocena: 8/10

 

Jürgen Thorwald, Stulecie detektywów
Wydawnictwo Znak, Kraków 2007
Tłumaczenie: Karol Bunch, Wanda Kragen
Liczba stron: 704
ISBN: 978-83-240-1118-6

*************************************************************************

The history of forensics is like the best crime story

Jürgen Thorwald in his monumental novel Century of the Detective presents the history of modern forensics. Earlier I had the opportunity to listen to audiobook The Century of the Surgeon, and as in that book, I feel the growing respect for the enormity of the research work done and a light pen that can fictionalize even the driest scientific information.

The dark past of an excellent researcher?

The character of the writer seems worryingly interesting to me because of his dark youth. Born in Solingen in 1915 as Heinz Bongartz, from 1933 he worked in the Nazi propaganda press, where he published various kinds of articles. He took the pseudonym Jürgen Thorwald after the war in order to be able to continue publishing, and in 1947 he adopted this nickname as his legal name. His first book on the Luftwaffe in 1939 has a foreword by Hermann Göring. However, it is difficult to find more information about the author's Nazi past.

A fascinating history of criminology

Century of the Detective monograph was published in 1964, and in 1966 it was nominated for the Edgar Allan Poe Award for Best Fact Crime Book. Thorwald lost to Truman Capote’s novel In Cold Blood. The German writer's book is divided into 4 parts - the first concerns the ways of identifying criminals and cataloging data, and the beginnings of dactyloscopy. The writer describes Bertillon's early successes with his method of measuring 11 parts of the body, followed by the nearly simultaneous discoveries of William Herschel, Henry Faulds, and Francis Galton, down to Edward Henry's fingerprint cataloging method.

The second part describes the development of forensic anthropomorphology, examination of corpses in various states of decomposition and methods of identifying the cause of death, as well as the possibility of establishing the identity of the deceased. Here, too, the beginnings were unimaginably difficult, ranging from the inability to distinguish human blood from animal blood to the invention of the Uhlenhuth precipitin tests, through the issues of suffocation, drowning, burning, and traces possible to discover at the state of knowledge at the time.

The third part deals with toxicology, with fascinating poisons and their detection possibilities. Arsenic and the invention of the Marsh detection apparatus are initially discussed. Then, plant alkaloids appear on the scene, from atropine, through conine, to nicotine, all of which which Jean Servais Stas has learned to detect. The situation becomes dramatically complicated when more and more new plant poisons (digitalin, aconitine, hyoscine) and then synthetic ones appear on the scene. Drugs that can be used as poisons (for example insulin) emerge, and scientists are trying to discover how to indicate the correct poisons and the amount of the agent used.

In the fourth and last part, the author deals with the subject of ballistics, ranging from discovering that it is possible to determine which weapon a bullet was fired from, to an almost complete list of Charles Waite's world weapons in the United States, Calvin Goddard's ultra-precise microscope and the creation of accurate forensic laboratories around the world .

It is phenomenal that the table of contents can be used as a summary of a book - the names listed there and groundbreaking investigations will help the inquisitive reader learn even more from Wikipedia or other sources. In fact, you don't need to take any notes, we'll find everything in the 20-page table of contents.

The book is quite monumental, but especially the first two chapters attract attention and certainly outline a broad historical perspective and make the reader aware of the enormity of problems that the nineteenth and twentieth-century law enforcement services had to face. At the same time, Thorwald has the talent of turning historical figures into living, likeable or unpleasant characters, creating readers’ emotional reaction towards them. Thanks to that the book reads a bit like a good detective story.

For laymen and specialists

For me, it is primarily a factual and interesting compendium of knowledge, written in a captivating and at the same time structured way. For those interested in the subject, it can be a good historical introduction to further reading, for ordinary readers it can be either an introduction to the passion, or a specific textbook with an interesting dose of information. I read these 700 pages with bated breath in 5 days and I sincerely recommend it.

My rating: 8/10


Author: Jürgen Thorwald
Title: Century of the Detective
Publishing House: Wydawnictwo Znak, Krakow 2007
Translation: Karol Bunch, Wanda Kragen
Number of pages: 704
ISBN: 978-83-240-1118-6

niedziela, 25 września 2022

Mariana Leky, Sen o okapi (Was man von hier aus sehen kann)

Realizm magiczny w niemieckim wydaniu

Sen o okapi niemieckiej autorki Mariany Leki to moja najbardziej oczekiwana książka tego roku. Od czasu, kiedy przerzuciłam się na czytanie książek z biblioteki (kwiecień) i zapisałam do kolejki po jedną z 10 najlepszych książek roku 2021 według magazynu Książki (maj), dopiero z końcem sierpnia zobaczyłam upragnioną pozycję czekającą na mnie na półce. Czy warto było tyle czekać?

Nikt nie jest sam, dopóki może powiedzieć „my”

Sen o okapi opowiada o niewielkiej społeczności, na którą składają się między innymi Selma, Optyk (Dietrich Hahnberg), przesądna Elsbeth, uzależniony od alkoholu Palm i jego dziesięcioletni syn Martin, Luiza, czy wreszcie młoda i pogrążona w depresji Maries. Co jakiś czas Selmie śni się tytułowe okapi, a taki sen zapowiada rychłą śmierć kogoś z ich rodzinnej miejscowości. Po odkryciu tej zależności na mieszkańców pada blady strach, a ponieważ każdy z nich jest przekonany, że tym razem to na nich kolej, na jaw co jakiś czas wychodzą pilnie strzeżone sekrety czy też długo ukrywane prawdy. Zwłaszcza osoby starsze czują nieodpartą potrzebę uporządkowania swojego życia. O ile niektórzy taką śmierć przyjmują z ulgą (listonosz), o tyle inne przypadki potrafią wpłynąć na życie całej społeczności.

Główną bohaterką powieści jest Luiza, której losy śledzimy przez prawie 20 lat. Jej rodzice nieoficjalnie się rozeszli, a ich losy przypominają nieco burleskę:

- Mój ojciec nie może się dodzwonić do mojej matki, ponieważ go zostawiła, bo on ją zostawił, ponieważ ona przez cały czas zastanawiała się, czy ma go zostawić – powiedziałam. – I serdecznie pozdrawia. (s. 195)

Luiza jest oczkiem w głowie swojej babki Selmy, jak i jej przyjaciela Optyka, a gdy w życiu młodej dziewczyny pojawia się intrygujący mnich buddyjski Frederik, cała społeczność stara się ją wesprzeć w jej uczuciu.

Dziękuję, że na koniec przynosisz mi tak wiele początków

Największą siłą tej powieści jest jej nasączony ironicznym ciepłem język. Autorka z lekkim przekąsem opowiada o ludzkich słabościach i przywarach, potrzebie odwrócenia nieodwracalnego, mrówczej walce z chaosem. Książka przesycona jest czułością i pobłażaniem dla głównych bohaterów i w nieodparty sposób nasuwa na myśl realizm magiczny w wydaniu Marqueza. Sen Selmy zapowiada śmierć, Luiza potrafi sprawić, że przedmioty spadają pod wpływem jej myśli, stary pies Alaska młodnieje tylko w obecności jej ojca. Ponieważ jest to realizm magiczny w niemieckim wydaniu, to brakuje mu południowoamerykańskiej intensywności i natężenia, ale jego niewielka dawka sprawia, że losy bohaterów pokrywają się mgiełką, a największy nawet dramat staje się łatwiejszy do przeżycia.

Zastanawiam się, czy długie oczekiwanie nie zaostrzyło trochę mojego apetytu na tę książkę, ale jednocześnie nie przyniosło pewnego rozczarowania. Spodziewałam się trochę więcej, dostałam swoistego rodzaju literaturę ku pokrzepieniu serc, choć nieunikającą arcytrudnych tematów (śmierć, śmierć dziecka, miłość na odległość). Na jesienną szarugę i słotę książka jak znalazł, pewnie na letnie wieczory na urlopie również. Czy jednak chciałabym do niej kiedykolwiek wrócić?


 


Moja ocena: 7/10.






Mariana Leky, Sen o okapi
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2021
Tłumaczenie: Agnieszka Walczy
Liczba stron: 352 
ISBN: 978-83-8135-083-9



***********************************************

Magic realism in the German edition

What You Can See from Here by the German author Mariana Leki is my most anticipated book this year. Since I switched to reading books from the library (April) and enrolled in the queue for one of the 10 best books of 2021 according to the Books magazine (May), it was only at the end of August that I saw the coveted item waiting for me on the shelf. Was it worth the wait?

Nobody is alone until they can say "we"

What You Can See from Here tells the story of a small community that includes Selma, the Optician (Dietrich Hahnberg), the superstitious Elsbeth, the alcohol addict Palm and his ten-year-old son Martin, Luiza, and the young and depressed Maries. Every now and then Selma dreams of an okapi, and such a dream portends the imminent death of someone from their hometown. After discovering this dependence, the inhabitants feel a surge of fear, and because each of them is convinced that this time it is their turn, from time to time closely guarded secrets or long-hidden truths come to light. Especially the elderly feel an irresistible need to put their lives in order. While some people accept such a death with relief (the postman), other cases can affect the life of the entire community.

The main character of the novel is Luiza, whose fate we follow for almost 20 years. Her parents have parted their ways unofficially, and their fate is somewhat reminiscent of a burlesque:

"My father can't call my mother because she left him because he left her because she was always wondering if she should leave him," I said. - And she greets you warmly. (p. 195)

Luiza is the apple of an eye for her grandmother Selma and her friend the Optician, and when the intriguing Buddhist monk Frederik appears in the life of a young girl, the whole community tries to support her in her affection.

Thank you for bringing me so many beginnings in the end

The greatest strength of this novel is its language soaked in ironic warmth. The author talks with a slight sneer about human weaknesses and vices, the need to reverse the irreversible, painstaking struggle with chaos. The book is saturated with tenderness and indulgence for the main characters and in an irresistible way brings to mind the magical realism in Marquez's writing. Selma's dream portends death, Luiza can make objects fall under the influence of her thoughts, old dog Alaska only grows younger in the presence of her father. Since it is magical realism in its German version, it lacks South American intensity and multitude, but its small dose causes the fate of the characters to blur, and even the greatest drama becomes easier to endure.

I wonder if the long wait has whetted my appetite for this book a bit, but at the same time it has not been a bit of a disappointment. I expected a little more, I was given a kind of literature to cheer up hearts, although it did not avoid extremely difficult topics (death, death of a child, long-distance love). He found the book as he found for the autumn weather and rain, and probably also for summer evenings on vacation. However, would I like to come back to it anytime?

 


My rating: 7/10.

 

Author: Mariana Leky
Title: What You Can See from Here
Publishing House: Otwarte, Kraków 2021
Translation: Agnieszka Walczy
Number of pages: 352
ISBN: 978-83-8135-083-9

czwartek, 6 stycznia 2022

Patrick Süskind, Kontrabasista (Der Kontrabaß)

Skusiło mnie nazwisko autora uwielbianego przeze mnie Pachnidła i tak sięgnęłam po cieniutką książeczkę Kontrabasista. Okazało się, że w 1980 roku niemiecki pisarz popełnił jednoaktówkę, która w latach osiemdziesiątych cieszyła się wielkim powodzeniem na niemieckich scenach. W zasadzie oprócz oczywistej formy – monodram – utwór aż prosi się o wystawianie ze względu na muzyczny temat i licznie przywoływane utwory. Jednoczesny obiór tekstu i muzyki musi być jednocześnie najbardziej kompletnym.

Słów kilka o autorze

W zasadzie czytając krótki utwór Süskinda uświadomiłam sobie, że nie wiem nawet, czy pisarz żyje. Otóż tak. Mieszka w Niemczech i bardzo dba o swoją prywatność. Oprócz absolutnie bestsellerowego Pachnidła pisał scenariusze dla produkcji telewizyjnych, kilka opowiadań i esejów. Z ciekawostek, Pachnidło przez 9 lat utrzymywało się na liście bestsellerów magazynu Der Spiegel. Kontrabasista odniósł mniejszy sukces, choć w latach 1984-85 jednoaktowy monolog został wystawiony na niemieckich scenach około pięciuset razy.

Monolog kontrabasisty

Narrator zwraca się bezpośrednio do swojego rozmówcy, jakby odpowiadał na zadawane przez niego pytania, ale ani razu nie słychać głosu rozmówcy. Dzięki temu zabiegowi czytelnik czuje się, jakby muzyk zwracał się bezpośrednio do niego. Kontrabasista przechodzi od zachwytów nad instrumentem, jego historią i rolą w orkiestrze do nienawiści do niego. Potężne pudło jest nieporęczne, niezgrabne, górujące nad otoczeniem. Mężczyzna czuje, jakby wybór instrumentu sprowadzał na niego samego samotność i wyobcowanie. Jeśli podróżuje z kontrabasem, nikt inny go jego samochodu już się nie zmieści. W mieszkaniu, mimo maksymalnego wytłumienia ścian, sąsiedzi dzwonią z protestami, że gra za głośno. Więc instrument skazuje go na samotność.

Z muzyką w tle

Największą wartością książki jest liczba przytoczonych utworów muzycznych – jeśli czyta się ze słuchawkami na uszach, to odbiór jest pełny. Zawsze pasjonatów jakiejś dziedziny słucham z fascynacją, a tu narrator ma podobny entuzjazm. Sądzę jednak, że książka ucieszyłaby najbardziej jakiegoś muzyka dobrze rozeznanego w klasyce. Dla ignorantów takich jak ja to tylko lektura na jeden wieczór.

 

Moja ocena: 4/10

 

Patrick Suskind, Kontrabasista

Wydawnictwo Kantor Wydawniczy SAWW

Poznań 1993

Tłumaczenie: Anna Gierlińska

Liczba stron: 84

ISBN: 978-83-85066-92-6

Gatunek: monodram

__________________________________________________________________________

The name of the author of The Perfume tempted me to reach for the thin book entitled The Double Bass. It turned out that in 1980 the German writer made a one-act play, which in the 1980s was very popular on German stages. In fact, in addition to its obvious form - a monodrama - the piece asks to be staged because of the musical theme and the numerous musical references. The simultaneous intake of text and music must be the most comprehensive one at the same time.

A few words about the author

In fact, reading the short piece by Süskind I realized that I don't even know if the writer is alive. Yes, he is. He lives in Germany and cares about his privacy very much. In addition to the absolutely best-selling The Perfume, he wrote screenplays for television productions, as well as several short stories and essays. Interestingly enough, The Perfume: The Story of a Murderer remained on the Der Spiegel bestseller list for 9 years. The Double Bass was less successful, although in 1984-85 the one-act monologue was staged about five hundred times on German stages.

Double bass player's monologue

The narrator addresses his interlocutor directly as if he was answering the questions he was asked, but the interlocutor's voice is never heard. Thanks to this, the reader feels as if the musician is addressing them directly. The double bass player goes from admiring the instrument, its history and role in the orchestra to hating it. The huge box is bulky, clunky, towering over its surroundings. A man feels as if the choice of the instrument brings about loneliness and alienation. If he travels with a double bass, no one else will fit his car. In the apartment, despite the maximum soundproofing of the walls, the neighbors are calling to protest that he plays too loud. So the instrument condemns him to loneliness.

With background music

The greatest value of the book is the number of the mentioned pieces of music - if you read with headphones on, then the reception is full. I always listen to enthusiasts of a certain field with fascination, and here the narrator has similar passion. However, I think that the book would please any musician who knows the classics well most. For ignorant people like me, this is just one uneventful evening of reading.


My rating: 4/10

 

Author: Patrick Süskind

Title: The Double Bass

Publishing House: Kantor Wydawniczy SAWW

Poznań 1993

Translation: Anna Gierlińska

Number of pages: 84

ISBN: 978-83-85066-92-6

Genre: monodrama