Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura australijska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura australijska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 czerwca 2024

Peter Carey, Oskar i Lucynda (Oscar and Lucinda)

Booker z 1988 roku

Oskar i Lucynda to opublikowana w 1988 roku powieść australijskiego pisarza Petera Carey’a, która wygrała Nagrodę Bookera. Autor, obok J. M. Coetzee, Margaret Atwood, Hillary Mantel i J.G. Farrella, otrzymał ją dwukrotnie, drugi raz w 2001 roku za Historię Neda Kelly’ego. Wcześniej sporo słyszałam o książce, więc kiedy wreszcie wpadła w moje ręce, nie zastanawiałam się długo.

Sen o kościele ze szkła

Fabuła jest jednocześnie zwykła i niezwykła, mocno osadzona w realiach XIX wieku, a z drugiej strony baśniowa. Oskar Hopkins, anglikański pastor pochodzący z Devon w Wielkiej Brytanii, poznaje na statku do Australii Lucyndę Lepastrier, młodą dziedziczkę wielkiej fortuny. Młodych ludzi łączą dwie rzeczy – pewne wyobcowanie, niedopasowanie do społeczeństwa, oraz miłość do hazardu. Lucynda inwestuje część swojej fortuny w hutę szkła i zakłada się z Oskarem o dowiezienie szklanego kościoła z Sydney do Bellingen, gdzie stacjonuje znajomy pastor. To projekt na miarę szklanych domów Żeromskiego – zachwycający swym pięknem i idealizmem, ale całkowicie niepraktyczny.

Dychotomie

Akcja rozgrywa się częściowo w starym świecie – Wielkiej Brytanii, a częściowo w nowym – w Australii, mniej więcej w latach 60-tych XIX wieku. To pierwsza dychotomia. Głównym wątkiem jest uczucie rodzące się między dwójką ekscentryków, pełne subtelności, nigdy nieskonsumowane, choć gorszące purytańskich sąsiadów. Jednak w tle możemy obserwować rodzącą się industrializację i fascynację nauką, nadal silną rolę religii i jej wpływu na społeczeństwo, niemal walkę między tymi dwoma ideami.

Malowanie obrazem

Carey potrafi budować niesamowite obrazy – choćby widok szklanej świątyni płynącej po rzece naprawdę pobudza wyobraźnię i jest jakby kwintesencją tej książki. Ale mamy przecież obraz młodego Oskara uciekającego od ojca do sąsiada i przeskakującego przez płot, Lucyndę szwendającą się po hazardowych spelunkach Sydney w poszukiwaniu ukochanej rozrywki, czy choćby obraz statku, z którego trzewi rozlega się wezwanie do karcianej rozgrywki. Te wizje zostają w głowie, chociaż bohaterowie są czasami w swoim zapamiętaniu śmieszni czy niewiarygodni.

Wymagająca lektura

Pozostaję nieprzekonanym czytelnikiem, chociaż książka stanowi już absolutny klasyk. Sądzę, że będę chciała kiedyś do niej wrócić, zobaczyć, co zapamiętałam z tej długiej, czasami nużącej i dość wymagającej lektury. Z pewnością obejrzę też ekranizację w reżyserii Gillian Armstrong, by zobaczyć Ralpha Fiennesa jako Oskara i Cate Blanchett jako Lucyndę. To może być prawdziwa filmowa uczta.

Moja ocena: 6/10.


Peter Carey, Oskar i Lucynda
Wydawnictwo: Prószyński i Spółka, Warszawa 2000
Tłumaczenie: Wacław Sadkowski
Liczba stron: 646
ISBN: 978-83-7255-534-6

********************************************************************************

Booker of 1988

Oscar and Lucinda is a novel by Australian writer Peter Carey, published in 1988 and rewarded same year with the Booker Prize. The author, alongside J. M. Coetzee, Margaret Atwood, Hillary Mantel and J.G. Farrell, has received it twice, the second time in 2001 for True History of the Kelly  Gang. I had heard a lot about the book before, so when I finally got my hands on it, I didn't think twice.

Dream about a church made of glass

The plot is both ordinary and extraordinary, firmly rooted in the 19th century, and on the other hand, fairy-tale-like. Oskar Hopkins, an Anglican minister from Devon, Great Britain, meets Lucinda Lepastrier, a young heiress to a great fortune, on a ship to Australia. Young people have two things in common - a certain alienation, maladjustment to society, and a love for gambling. Lucinda invests part of her fortune in a glasswork factory and makes a bet with Oskar to deliver a glass church from Sydney to Bellingen, where a pastor she knows is stationed. This is a design comparable to Żeromski's glass houses - stunning in its beauty and idealism, but completely impractical.

Dichotomies

The action takes place partly in the old world - Great Britain, and partly in the new world - Australia, approximately in the 1860s. This is the first dichotomy. The main plot is the feeling emerging between two eccentrics, full of subtlety, never consummated, although scandalizing their puritan neighbors. However, in the background we can observe the emerging industrialization and fascination with science, and the still strong role of religion and its influence on society, almost a clash between these two ideas.

Painting with a picture

Carey is able to create amazing images - for example, the sight of a glass temple floating on a river really stimulates the imagination and is the quintessence of this book. But we have the image of young Oskar running away from his father to the neighbor and jumping over the fence, Lucynda wandering around Sydney's gambling dens in search of her favorite entertainment, or even the image of a ship from the bowels of which a call to a card game is heard. These visions stay in the mind, even though the characters are sometimes funny or unbelievable.

A challenging read

I remain an unconvinced reader, even though the book is already an absolute classic. I think I will want to come back to it someday, see what I remember from this long, sometimes tedious and quite demanding reading. I will definitely watch the film adaptation directed by Gillian Armstrong to see Ralph Fiennes as Oscar and Cate Blanchett as Lucinda. This could be a real movie treat.

My rating: 6/10.


Author: Peter Carey
Title: Oscar and Lucinda
Publishing House: Prószyński i Spółka, Warszawa 2000
Translation: Wacław Sadkowski
Number of pages: 646
ISBN: 978-83-7255-534-6

niedziela, 2 maja 2021

Richard Flanagan, Ścieżki Północy (The Narrow Road to the Deep North)

Nie pierwszy już raz bardzo się rozczarowałam laureatem Nagrody Bookera. Wydane w 2013 roku, a nagrodzone w 2014 Ścieżki północy są szumnie zapowiadane jako „zniewalająco piękna powieść”. Tylna okładka cytuje A.C. Graylinga, przewodniczącego jury Nagrody Bookera: „Zazwyczaj Nagrodę Bookera otrzymują bardzo dobre książki, ale w tym roku nagrodziliśmy arcydzieło.” Poprzeczka zawieszona była bardzo wysoko, a upadek z takiej wysokości zawsze boli bardziej.

Nieznany kawałek historii

Dorrigo Evans jest chirurgiem wojskowym z Australii, który podczas II wojny światowej trafia do japońskiej niewoli i opiekuje się jeńcami wojennymi zmuszonymi do budowy kolei (zwanej później Koleją Śmierci) w Birmie. Tuż przed wyruszeniem na front mężczyzna wdaje się w gorący romans z żoną swojego wuja, Amy. Przeżywszy gehennę niewoli, młody żołnierz wraca, żeni się ze swoją narzeczoną, Ellą, której nie kocha, ale wiedzie z nią przykładny żywot. Sytuację zmienia dopiero poważny pożar, podczas którego Dorrigo ratuje swoją żonę i dzieci od strasznej śmierci.

Naprzód, panowie. Do walki z wiatrakami

Najważniejsze wydarzenie w powieści, oś całego życia Dorrigo, to jego pobyt w obozie jenieckim w Birmie i jego zachowanie wobec żołnierzy, którymi jako lekarz musiał się opiekować. Oczekiwania innych obudziły w młodym mężczyźnie prawdziwego bohatera, bał się ich zawieść i ciągle walczył o poprawę ich losu i bytu. Dokonywał najnieprawdopodobniejszych operacji przy użyciu nici z wieprzowych jelit, kroplówki z igłą z bambusa, narzędzi z kawałka blachy. Wraz z innymi żołnierzami dbał o to, by zapewnić zmarłym godny pochówek, „Bo jeśli żywi opuszczą swoich zmarłych, przestanie się liczyć także ich własne życie” (s. 222). W czasach próby okazał się prawdziwym bohaterem, dbającym o morale i jedność zespołu.

Japońskie zbrodnie wojenne

Flanagan stara się opisać potworność japońskich zbrodni wojennych, ale i stojącą za nimi logikę. Japończycy przestrzegali kodeksu honorowego bushido, który mówił, że jeśli ktoś nie poległ w walce i oddał się w niewolę wroga, nie zasługuje na szacunek i nie wolno mu go okazywać. Dlatego jeńcy byli bici, głodzeni, zmuszani do nadludzkiej pracy. Jednocześnie cesarz wymagał, by kolej wykończyć w rekordowo krótkim czasie, nie dostarczając swoim jeńcom wojennym żadnego ciężkiego (ani lekkiego) sprzętu. David Boyle w swoim albumie II wojna światowa w fotografiach pisze: „Japońscy inżynierowie obliczyli, że bez ciężkiego sprzętu budowlanego prace zajęłyby blisko pięć lat, ale dowódcy wojskowi nie tolerowali „defetyzmu” i żądali ukończenia szlaku do końca 1943 roku. Do niewolniczej pracy przy budowie kolei zmuszano co drugiego jeńca przebywającego w tym rejonie. Byli to Brytyjczycy, Australijczycy, Holendrzy oraz Amerykanie” (s. 405)[1]. „Kolej Birma-Tajlandia została ukończona 25 października 1943 roku, a ceną było życie 50 tysięcy alianckich jeńców i ćwierć miliona robotników z Birmy, Jawy, Malajów, Chin i Indii”, podsumowuje Boyle (s. 406)[2]. Flanagan pisze o tym jako o „straszliwej mocy ogarniającej jednostki, grupy i całe narody, wypaczającaej je i wykrzywiającej wbrew ich naturze, wbrew ich przekonaniom, i z beztroskim fatalizmem niszczącej wszystko, co stoi na jej drodze” (s. 312).

Drugim obliczem japońskich zbrodni wojennych były eksperymenty medyczne na jeńcach. Lekarz służacy cesarstwu podczas wojny wspomina, jak dokonywał wiwisekcji na młodym, żywym Amerykaninie, zakończonej wyjęciem bijącego jeszcze serca z jego klatki piersiowej. Takich eksperymentów przeprowadzano setki. Dobrze, że Flanagan przypomina ten dramatyczny aspekt historii, ocala go od zapomnienia i czyni potwornym w oczach czytelnika.

Pisanie na pokaz

Mam wobec książki jeden poważny zarzut. Mam wrażenie, że Flanagan często pisze efekciarsko, starając się wstrząsnąć czytelnikiem za wszelką cenę. Niektóre fragmenty książki napisane są po to, by wzbudzać szok i obrzydzenie. Podam dwa przykłady. W okupowanej Japonii ukrywający się strażnik obozu jenieckiego, Tenji Nakamara, nie ma jak zachować czystości. Mężczyzna drapie się między nogami: „Po chwili wyciagnął spomiędzy nóg świerzbowatą kulkę, złożoną z naskórka, włosów oraz wszy, i odrzucił ja na ziemię” (s. 330). Podobnie werystyczne, ohydne są opisy wieszania zbrodniarzy wojennych: „(...) jeden po drugim szarpali się pod zapadnią, wszyscy kopali nogami na prawo i lewo i srali pod siebie, a z ich nabrzmiewających nagle członków tak samo wytryskiwały szczyny i sperma” (s.342). Dla mnie książka jest na tyle mocna, że dodatkowe epatowanie ohydą paradoksalnie odbiera jej autentyczność i sprawia, że czytelnik czuje, że autor przekroczył pewną delikatną granicę prawdy.

W każdej otchłani jest miejsce na miłość

Jest jednak w tej książce również element głęboko wzruszający i prawdziwy. Po zakończeniu wojny Dorrigo jedzie do wdowy po Jacku Rainbow, by przekazać jej jego medale i opowiedziec o jego śmierci. Farma, na której mieszka kobieta, jest daleko i wygląda na mocno zaniedbaną, w domu jest zimno, a na boazerii skrapla się z chłodu woda. A jednak wdowa mówi o swoim mężu i łączącej ich miłości w sposób prosty, ale bardzo prawdziwy: „(...) miłość stwarzają ludzie. Nikt jej nie dostaje tak po prostu. My sami ją stwarzamy” (s. 391). Przyjaciółka powiedziała jej kiedyś, że każdy pokój ma swoją nutę, dzwięk, który najlepiej w nim rezonuje i powraca, a miłość jest właśnie tą nutą, „która do nas powraca” (s. 392). „Było to tak, jak gdyby rzucił pan śliwkę, a ona wróciłaby do pana całym sadem. [...] To takie dwie kompletnie różne rzeczy, nuta i pokój, a jakoś się znalazły. [...] I ja byłam tym pokojem, a on tą nutą, i teraz Jacka nie ma. I wszędzie panuje cisza” (s. 392). W tym prostym porównaniu wdowy tkwi cała rozpacz po stracie męża, ale również jej pojmowanie związku, który po prostu działał, małżeństwo dogadywało się, doczekało się zresztą piątki dzieci. Ten fragment książki był dla mnie najpiękniejszy.

Mam mieszane uczucia do książki Flanagana. Z jednej strony, przybliżył mi zupełnie nieznany aspekt drugiej wojny światowej, a mianowicie udział w niej Australijczyków i budowę kolei śmierci w Birmie. Japońskie zbrodnie wojenne opisane są w szokujący i prawdziwy sposób, choć Flanagan lubuje się w oblewaniu wszystkiego kałem i krwią (w tej kolejności). Z drugiej strony, powieść często wydawała mi się napisana nieudolnie, efekciarsko, co odbierało jej autentyczność i dawało poczucie fałszu. Mnie ten Booker nie wbił w fotel, a często irytował sztucznością i potnięciami. Pozycja ciekawa, ale na pewno nie najlepsza.


Moja ocena: 6/10.


Richard Flanagan, Ścieżki północy­­­

Wydawnictwo Literackie

Kraków 2015

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

Liczba stron: 476

ISBN: 978-83-08-06039-1

___________________________________________________________________________

It was not the first time that I was very disappointed with the winner of the Booker Prize. Released in 2013 and awarded in 2014, The Narrow Road to the Deep North is boldly announced as "a captivatingly beautiful novel." The back cover quotes A.C. Grayling, chairman of the Booker Prize jury: ‘Usually the Booker Prize goes to very good books, but this year we've awarded a masterpiece.’ The expectations were high, and falling from such height always hurts more.

Unknown piece of history

Dorrigo Evans is an Australian military surgeon who is imprisoned in Japanese captivity during World War II and looks after prisoners of war forced to build a railway (later called the Death Railway) in Burma. Shortly before heading to the front lines, the man has an intense affair with his uncle's wife, Amy. Having survived the ordeal of captivity, the young soldier returns, marries his fiancée, Ella, whom he does not love, but lives an exemplary life with her. The situation changes only after a serious fire, during which Dorrigo saves his wife and three children from a terrible death.

Forward, gentlemen. Tilting at windmills

The most important event in the novel, the axis of Dorrigo's entire life, is his stay in a prisoner-of-war camp in Burma and his behavior towards the soldiers he had to look after as a doctor. The expectations of others awoke a true hero in the young man, he was afraid to disappoint them and he constantly fought to improve their fate and existence. He performed the most unlikely operations with pig gut thread, a bamboo needle drip, and tools made of a piece of metal. Together with other soldiers, he made sure that the dead were given a dignified burial, ‘Because if the living leave their dead, their own lives will also cease to count’ (p. 222). In times of trial, he proved to be a true hero, caring for the team morale and unity.

Japanese war crimes

Flanagan tries to describe the horror of Japanese war crimes, but also the logic behind them. The Japanese followed the bushido code of honor, which said that if someone did not fall in battle and became enslaved by the enemy, he did not deserve any respect and must not be shown any. That is why the prisoners were beaten, starved and forced to do superhuman work. At the same time, the emperor demanded that the railway be finished in a very short time, without supplying his prisoners of war with any heavy (or light) equipment. David Boyle in his album World War II in Photographs writes: “Japanese engineers calculated that without heavy construction equipment the work would take nearly five years, but military commanders did not tolerate ‘defeatism’ and demanded the completion of the route by the end of 1943. Every second prisoner in this area was forced to work as a slave in the construction of the railway. They were the British, Australians, Dutch and Americans” (p. 405)[3]. “The Burma-Thailand railroad was completed on October 25, 1943, costing the lives of 50,000 Allied prisoners and a quarter of a million laborers from Burma, Java, Malaya, China and India," concludes Boyle (p. 406)[4]. Flanagan writes about it as "a terrible power engulfing individuals, groups and entire nations, distorting and twisting them against their nature, against their beliefs, and with carefree fatalism destroying everything that stands in its way" (p. 312).

The medical experiments on prisoners of war were the other side of Japanese war crimes. A doctor serving the empire during the war recollects how he carried out vivisection on a young, living American, ending with the removal of a still beating heart from his chest. Hundreds of such experiments have been carried out. It's good that Flanagan brings this dramatic aspect of the story back to life, saving it from oblivion and making it monstrous in the eyes of the reader.

Showing off in prose

I have one serious complaint against the book. I have the impression that Flanagan often writes effectually, trying to shock the reader at all costs. Some parts of the book are written with a clear aim to be shocking and disgusting. I will give two examples. In occupied Japan, a hiding camp warden Tenji Nakamra has difficulties with hygiene in the post-war Tokyo. The man scratches himself between his legs: "After a while he pulled a scabies ball made of epidermis, hair and lice from between his legs, and threw it to the ground" (p. 330). Similarly brutal and hideous are the descriptions of hanging the war criminals: "(...) one after another they struggled under the trapdoor, everyone kicked their feet to the right and left and shit under themselves, and their suddenly swelling members gushed piss and sperm mixed together" (p. 342). For me, the book is so powerful in its images that the additional exposure to the disgust paradoxically takes away its authenticity and makes the reader feel that the author has crossed a certain delicate line of truth.

There is a place for love in every abyss

However, there is also an element in this book that is deeply touching and real. After the war is over, Dorrigo goes to see Jack Rainbow's widow to give her his medals and tell her about his death. The farm where the woman lives is far away and looks very neglected, the house is cold, and water is condensing on the paneling. And yet the widow speaks of her husband and the love that united them in a simple but very true way: “(...) love is created by people. Nobody just gets it. We create it ourselves”(p. 391). A friend once told her that each room has its own note, the sound that resonates and returns best in it, and that love is the note that "returns to us" (p. 392). “It was as if you had thrown a plum and it would have returned to you with the whole orchard. [...] These are two completely different things, a note and a room, and somehow they found their way. [...] And I was this room, and he was this note, and now Jack is gone. And there is silence everywhere” (p. 392). This simple comparison made by the widow contains all the despair over the loss of her husband, but also her understanding of the relationship, which simply worked, the marriage got along, had five children. This part of the book was the most beautiful for me.

I have mixed feelings about Flanagan's book. On the one hand, he introduced me to a completely unknown aspect of the II World War, namely the participation of Australians in it and the construction of the death railway in Burma. Japanese war crimes are described in shocking and truthful terms, though Flanagan enjoys spilling feces and blood on everything (in that order). On the other hand, the novel often seemed to me to be inept, gimmicky, which stripped it of its authenticity and gave it a sense of falsity. This Booker did not take my breath away, and often irritated me with its artificiality. Interesting item, but definitely not the best there is.

 

My rating: 6/10.

 

Author: Richard Flanagan

Title: The Narrow Road to the Deep North

Publishing House: Wydawnictwo Literackie

Krakow 2015

Translation: Maciej Świerkocki

Number of pages: 476

ISBN: 978-83-08-06039-1



[1] David Boyle, II wojna światowa w fotografiach, Firma Księgarska Jacek i Krzysztof Olesiejuk, Warszawa 2006, s. 405.

[2] Idem, s. 406.

[3] Boyle, David. World War II in Photographs. Warszawa: Firma Księgarska Jacek i Krzysztof Olesiejuk, 2006.

[4] Ibidem.


niedziela, 3 stycznia 2021

Richard Flanagan, Pierwsza osoba (First person)

Wydana w 2019 roku książka Richarda Flanagana Pierwsza osoba to siódma powieść w dorobku artysty, ale pierwsza, którą przeczytałam. Australijski pisarz znany jest przede wszystkim ze Ścieżek północy oraz Księgi ryb Williama Goulda. Jednak to właśnie przepięknie wydana przez Wydawnictwo Literackie przedostatnia jak na razie powieść pisarza pierwsza wpadła mi w ręce i od niej zaczynam moją przygodę z twórczością laureata Nagrody Bookera.

Blaski i cienie bycia pisarzem-widmem

Pierwsza osoba postała na bazie doświadczeń samego pisarza. W 1991 roku współtworzył autobiografię jednego z największych oszustów w historii Australii, Johanna Friedricha Hohenbergera, zatytułowaną Codename lago. Hohenberger, obywatel NRD, uciekł ze swojego kraju, gdy wyszło na jaw, że zdefraudował 200 tysięcy marek z firmy budowlanej, w której pracował. Mężczyzna zniknął podczas wycieczki w góry i udało mu się sfingować swoją śmierć. Schronienie znalazł w Australii, gdzie rozpoczął drugą karierę pod nazwiskiem John Friedrich. Pod koniec swojej kariery pracował w NSCA, Narodowej Radzie Bezpieczeństwa Australii, gdzie pozaciągał pożyczki od wielu banków za zawrotą kwotę prawie 300 tysięcy dolarów. Zginął śmiercią samobójczą w 1991 roku.

Po przeczytaniu książki widać, jak wiele wątków biograficznych użył Flanagan do napisania swojej powieści. Kief Kielman, początkujący młody pisarz, autor kilku opowiadań i książki o tasmańskim modernizmie dostaje intratną propozycję spisania autobiografii z Siegfriedem Heidlem, oszustem czekającym na swój proces za kradzież 700 milionów dolarów z różnych banków. Oferta jest nie do odrzucenia – początkujący artysta ma dostać 10 tysięcy dolarów za wykonanie swojej pracy w rekordowym tempie 6 tygodni. Ponieważ Kielman żyje ze swoją żoną Suzy oraz ich córeczką w niewielkim mieszkaniu, gdzie ciągle coś się psuje i wciąż brakuje im pieniędzy,a w dodatku Suzy jest w bliźniaczej ciąży, szybko podejmuje decyzję o podjęciu współpracy. Tu zaczynają się schody.

Dlaczego przestępca takiej klasy zatrudnia początkowego pisarza do przedstawienia swojego życia? A potem nie chce z nim współpracować i zostawia go na lodzie z goniącymi terminami? Na ile wiarygodna jest opowieść doświadczonego oszusta? Wychodzi na to, że wcale. Z czasem wszyscy zaczną miec tego świadomość. Przyjaciel Kiefa, Ray, mówi: „On jest jak pieprzone lustro w wesołym miasteczku [...]. Jak będziesz dość długo patrzył na Heidla, zobaczysz w nim tylko siebie” (s. 161). Ciężarna żona Kiefa, Suzy, dochodzi do wniosku, że literacka przygoda jej męża nigdy się nie skończy. Sam zaś pisarz zaczyna rozumieć rolę, jaką ma do odegrania. „Pamiętałem uśmiech, jakieś oskarżenia, kolejne plotki, ale nic, co mogłoby wzbudzić we mnie oburzenie albo poczucie, że Heidl stał moralnie niżej ode mnie. Czy w końcu nie byłem pisarzem? Niżej moralnie ode mnie nie stał nikt,” rozważa Kief (s. 102). Parę stron dalej jest już bardziej dosadny: „Więc jak mówiłem, autor piszący za kogoś plasuje się gdzieś pomiędzy kurtyzaną a sprzątaczką. Ma dostęp do wielu rzeczy, ale ujawnia tylko to, co wypada” (s. 115). Finał jest taki, jaki był w rzeczywistości – autor musi zmyślić biografię przestępcy. Element biograficzny zanika, a książka przechyla się w stronę powieści.

Ludzi łączą jedynie opowieści

Powieść Flanagana jest autoteliczna – skupia się na powstawaniu literatury, na roli pisarza. To jednocześnie najdłuższa powieść o blokadzie pisarskiej jaką czytałam. Może właśnie z tego względu trochę mi się dłużyła, nie było tu zbyt wiele akcji. To autotematyczne skrzywienie sprawiło, że książka w pewien sposób wkracza na terytorium teorii literatury, niezależności ghostwritera od opisywanej osoby, prawdy i kreacji zawartej w biografii. Jak zauważa pisraz, „Ludzi łączą jedynie opowieści, nic innego nie mamy. Religia, nauka, pieniądze – wszystko to są tylko opowieści” (s. 213). Może dlatego Heidlowi zależy, by była to powieść najlepsza z możliwych, więc fakty nie grają dla niego roli. Jakby mówił młodemu artyście – rozwiń skrzydła i pisz co chcesz. Zgadza się to z jedną z maksym oszusta: „Życie nie tworzy sukcesu. [...] To sukces tworzy życie, którego potrzebuje do wytłumaczenia” (s. 41). Właśnie to wytłumaczenie w jego ‘biografii’ trzeba dopisać. W tym świetle tytuł jest przewrotny – to, co powinien mówić sam Heidl, w pierwszej osobie opowiada w zasadzie przypadkowa osoba.

Ta książka wywołała we mnie mieszane uczucia. Nie będę chciała do niej wracać, ale zachęciła mnie do szukania innych powieści Flanagana i poczytania innej jego prozy. Joanne Carol Oates w swoim przeglądzie twórczości pisarza opublikowanym w The New York Review napisała, że jego książki różnią się od siebie tak diametralnie, jakby były napisane przez różne osoby. To rzadka umiejętność, warto więc to sprawdzić.



Moja ocena: 5/10.


Richard Flanagan, Pierwsza osoba

Wydawnictwo Literackie

Kraków 2019

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki

Liczba stron: 452

ISBN: 978-83-08-06826-7

___________________________________________________________________________

The book by Richard Flanagan, First Person, published in Poland in 2019, is the seventh novel in the artist's oeuvre, but the first one I have read. The Australian writer is known primarily for the Paths of The Narrow Road to the Deep North and Gould’ Book of Fish: A Novel in Twelve Fish. However, it was this one but last novel by the writer, beautifully published by Wydawnictwo Literackie, that first fell into my hands, and this is where I begin my adventure with the work of the Booker Prize winner.

The pros and cons of being a ghost writer

First Person was based on the experience of the writer himself. In 1991, he co-wrote the autobiography of one of the greatest frauds in Australian history, Johann Friedrich Hohenberger, entitled Codename lago. Hohenberger, an East German citizen, fled his country after it was discovered that he had embezzled 200,000 marks from a construction company for which he worked. The man disappeared while hiking in the mountains and managed to fake his death. He found refuge in Australia, where he began his second career under the name of John Friedrich. Late in his career, he worked at the NSCA, Australia's National Security Council, where he took out loans from numerous banks for a staggering amount of nearly $ 300,000. He died by suicide in 1991.

After reading the book, you can see how many biographical threads Flanagan used to write his novel. Kief Kielman, an aspiring young writer, author of several short stories and a book on Tasmanian modernism, gets a lucrative offer to ghost-write a biography of Siegfried Heidl, a fraudster waiting to be tried for stealing $ 700 million from various banks. The offer is irresistible - a novice artist is to get 10,000 dollars for the performance of his work at a record pace of 6 weeks. Since Kielman lives with his wife Suzy and their daughter in a small apartment, where something is constantly breaking down and they continually lack money, and in addition Suzy is pregnant, he quickly decides to cooperate. This is where the difficulties begin.

Why does a criminal of such rank hire a starting writer to present his life? And then he doesn't really want to cooperate and leaves him out in the dark with all the upcoming deadlines? How credible is the story of an experienced fraud? It turns out it is not credible at all. Everyone will become aware of this with time. Kief's friend Ray says, ‘He's like a fucking mirror in an amusement park [...]. If you look at Heidl for a long time, you will only see yourself in him’ (p. 161). Kief's pregnant wife, Suzy, concludes that her husband's literary adventure will never end. The writer himself begins to understand the role he has to play. ‘I remembered a smile, some accusations, more rumors, but nothing that would make me indignant or feel that Heidl was morally lower than me. Wasn't I a writer after all? Nobody was morally below me’, contemplates Kief (p. 102). A few pages later he is more forthcoming: ‘So, as I said, an author writing for someone is somewhere between a courtesan and a cleaner. He has access to many things, but reveals only what is appropriate’ (p. 115). The finale resembles what has actually happened in reality - the author has to make up the criminal's biography. Therefore the biographical element fades away and the book tilts towards the novel.

People are only connected by stories

Flanagan's novel is autotelic - it focuses on the formation of literature, on the role of a writer. It is also the longest novel about a writer’s block that I have ever read. Maybe that's why it took me a little longer, there wasn't much of an action here. This self-thematic bias made the book somehow enter the territory of literary theory, the independence of the ghostwriter from the described person, the truth and creation contained in the biography. As the writer notes, ‘People are connected only by stories, we have nothing else. Religion, science, money - they are all just stories’ (p. 213). Maybe that's why Heidl wants it to be the most compelling and exciting one, so the facts don't really matter. As if he was telling the young artist - spread your wings and write what you want. This agrees with one of the trickster's maxims: ‘Life doesn't create success. [...] It is success that creates life and it needs to be explained’ (p. 41). It is precisely this explanation in his 'biography' that needs to be added. In this light the title becomes ironic, the first person that should tell a trustworthy and reliable version of Heidl’s life turns out to be fake.

This book had raised mixed feelings in me. I won't want to come back to it, but it has encouraged me to look for other Flanagan novels and read them. Joanne Carol Oates, in her review of the writer's work published in The New York Review, wrote that ‘each of Flanagan’s seven novels is distinct from the others, as if they are by different authors’. This is a rare skill, and worth checking out.

 

My rating: 5/10.

 

Author: Richard Flanagan

Title: First Person

Literary Publishing House

Krakow 2019

Translation: Maciej Świerkocki

Number of pages: 452

ISBN: 978-83-08-06826-7


sobota, 15 sierpnia 2020

Peter Carey, Historia pewnej mistyfikacji (My Life As a Fake)

Od czasu przeczytania kilku pozycji o minimalizmie, ale przede wszystkim przez moje niekontrolowane nabywanie książek, pozycje, które zdecydowanie mi się nie podobały (ocena 4/10 i niżej) nie zagrzeją u mnie długo miejsca. Tak też będzie z książką, po której sporo sobie obiecywałam, a która mnie bardzo rozczarowała. Mowa o Historii pewnej mistyfikacji Petera Carey’a. 

Zapowiadało się dobrze 



Spośród sześciu książek, które wzięłam na swoje niespełna dwutygodniowe wakacje, ta była na pierwszym miejscu do przeczytania. Nieszczególnie długa (300 stron), nawiązująca do 
Frankensteina Mary Shelley, z ciekawie zarysowaną fabułą – mogła być moim wakacyjnym hitem. Tymczasem historia jest stosunkowo zagmatwana i wielowątkowa, bohaterowie słabo nakreśleni, tło historii tylko utrudnia jej percepcję… Ale po kolei. Redaktorka The Modern Review, Sara Wode-Douglass, wyjeżdża wraz ze znajomym swojej matki, Johnem Slaterem, do Malezji, by poznać historię romansu Slatera ze swoją rodzicielką. Mężczyzna jest podstarzałym poetą, który porzuca nową znajomą w obcym kraju w dniu przyjazdu, i znika. Sara poznaje Christophera Chubba, dziwaka ubranego w łachmany, który jest w posiadaniu ciekawego rękopisu. Kobieta zapoznaje się z jedną stroną wydartą z notatnika i od razu wie, że musi zobaczyć resztę. Okazuje się jednak, by poznać cały rękopis, musi zapoznać się z całą historią życia Chubba, który twierdzi, że napisał ten rękopis sam, a postać autora, Boba McCorkle’a, stworzył. Kiedy inny redaktor, Max Weiss, ma wielkie problemy po opublikowaniu fragmentu utworu ze względu na jego obsceniczność (dzisiaj niczym już nieszokującą), wielkie jest zdziwienie Chubba, kiedy McCorkle pojawia się w sądzie. Dodatkowo, Chubb ma romans z piękną Noisette, która zachodzi w ciążę i rodzi córeczkę. Niezwłocznie postanawia oddać córkę do adopcji, nie konsultując tego z domniemanym ojcem. Chubb zabiera od niej dziecko, ale już tydzień później zostaje ono porwane przez McCorkle’a. Rozpoczyna się trwający wiele lat pościg za zbiegiem, a córeczka Noisette traktuje swojego porywacza jak ojca. Klimat zaczyna nieco przypominać Jądro ciemności Josepha Conrada. Finalnie Chubb odnajduje McCorkle’a i wbija mu zatruty nóż w udo, a potem wraca, by się nim opiekować aż do jego śmierci, licząc, że ta fałszywa troska pozwoli mu odzyskać utracone dziecko. Po drodze przewija się jeszcze nauczyciel-truciciel, walki gangów w dżungli, spławianie tratwą i  duszny klimat Azji. 

Ta książka zabrała mi trzy piękne letnie dni – na szczęście tylko trzy. Wszystkiego było w niej za dużo – wątków sensacyjnych, bohaterów, zwrotów akcji, poetów australijskich i poezji brytyjskiej. Jednocześnie zaś wszystkiego było za mało, postaci nie były psychologicznie pogłębione, tło było naszkicowane niestarannie, brakowało możliwości do wczucia się w klimat Malezji. W przeciągu tych trzech dni zdołałam się naprawdę porządnie zirytować i znudzić. Wielka szkoda, bo Carey ma przecież na swoim koncie obsypane nagroda Oskara i Lucindę oraz Prawdziwa historia Neda Kelly’ego, obie nagrodzone Bookerem, a u mnie na półce czeka Parrot i Olivier w Ameryce. To jeszcze trochę poczeka. Dla mnie nauczka, by sięgać od razu po największe i najważniejsze dzieła danego pisarza, a dopiero potem po te mniej znane, nawet jeśli zabiorą nam tylko trzy dni. Zadziałała chyba magia nazwiska. 


Moja ocena: 3/10



Peter Carey, Historia pewnej mistyfikacji 

Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA 

Warszawa 2005 

Tłumaczenie: Maciej Sadowski  

Liczba stron: 300 

ISBN: 83-7319-547-5 

__________________________________________________________________________________ 

 

   

Since reading a few items about minimalism, but most of all because of my uncontrolled purchase of books, items that I definitely did not like (4/10 and lower) will not stay in my place for long. This will also be the case with this very book, which was promising but turned out to be an utter disappointment. I am talking about My Life as a Fake by Peter Carey.

It looked good

Out of the six books I took on my nearly two-week vacation, this one was the first to read. Not particularly long (300 pages), referring to Mary Shelley's Frankenstein, with an interesting plot - it could have been my summer hit. Meanwhile, the story is relatively confusing and multi-threaded, the characters are poorly drawn, the background of the story only makes its perception difficult ... But step by step. The editor of The Modern Review, Sara Wode-Douglass, travels with her mother's friend John Slater to Malaysia to learn about Slater's romance with his mother. The man is an elderly poet who leaves his new acquaintance in a foreign country upon arrival, and disappears. Sara meets Christopher Chubb, a freak wearing rags who has an interesting manuscript. She reads one page ripped from the notebook and knows immediately that she needs to see the rest. It turns out, however, that to know the entire manuscript, he must listen to the entire life story of Chubb, who claims that he wrote the manuscript himself and created its author, Bob McCorkle. While another editor, Max Weiss, has great problems after publishing an excerpt from the manuscript due to its obscenity (no longer shocking today), Chubb's surprise is great when supposedly non-existent McCorkle appears in court. Additionally, Chubb has an affair with the beautiful Noisette, who becomes pregnant and gives birth to a baby girl. She immediately decides to put her daughter up for adoption, without consulting the alleged father. Chubb takes the baby from her, but a week later the infant is kidnapped by McCorkle. The long-lasting chase for the fugitive begins, and Noisette's daughter treats her kidnapper like a father. The climate is beginning to resemble Joseph Conrad's The Heart of Darkness. Eventually, Chubb finds McCorkle and stabs him with the poisoned knife in his thigh, then returns to look after him until his death, hoping that this false concern will allow him to get his lost child back. Along the way, there is also a teacher-poisoner, gang fights in the jungle, rafting and the stuffy atmosphere of Asia.

  

This book took me three beautiful summer days - luckily only three. There was too much of everything - sensational threads, heroes, twists and turns, Australian poets and British poetry. At the same time, there was not enough of anything, the characters were not psychologically deep, the background was sketched carelessly, there was no possibility to feel the climate of Malaysia. In those three days I managed to get really annoyed and bored. It's a pity, because Carey is an author of Oscar and Lucinda and The True Story of Ned Kelly, both awarded with the Booker Prize, and I have Parrot and Olivier in America waiting on my shelf. After such a poor initial experience, it will have to wait for much longer. For me, the lesson is to reach for the greatest and most important works of a given writer immediately, and only then for the less known ones, even if they only take three days to read. The spell of a known name has worked at the beginning, but failed to last.



My rating: 3/10



Author: Peter Carey

Title: My Life As a Fake

Publishing House: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA

Warsaw 2005

Translation: Maciej Sadowski

Number of pages: 300

ISBN: 83-7319-547-5