Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemijanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemijanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 listopada 2022

Karl Ove Knausgård, Moja walka Powieść Księga druga (Min kamp. Andre bok. Roman)

Życie straciło na intensywności

Drugi tom monumentalnej autobiografii Moja walka autorstwa Karla Ove Knausgårda jest mi zdecydowanie najbliższy. Warto zaznaczyć, że na razie przeczytałam tylko trzy, a więc jestem dokładnie w połowie (wolumenowo, ilościowo jeszcze przed połową). Mam prawie tyle lat, ile opisujący swoje życie autor i to sprawia, że zgadzam się w większością jego spostrzeżeń czy przemyśleń i skupiam swoją uwagę na rozliczeniowym, lekko pesymistycznym tonie książki.

Knausgård skupia się na czwartym dziesięcioleciu swojego życia, opisuje zdawkowo swoje pierwsze małżeństwo, a potem dokładnie drugie, z Lindą Boström. Mamy szansę zobaczyć zakochanie w najczystszej postaci (piękny opis), radosną lekkość bytu z tym związaną. Jesteśmy świadkami, jak na świecie pojawiają się kolejno dzieci pisarza, i emocje z tym związane. Później - mozół codzienności z trójką maluchów, zmęczenie, przykre sprzeczki z żoną. Ciekawym zabiegem jest również przeskok o prawie dwa lata, kiedy pojawia się drugie dziecko – kawałek życia po prostu zniknął. 

Jesteśmy tylko tym, co rośnie i umiera, ślepi, tak jak ślepe są morskie fale

Dla mnie dominujący jest rozliczeniowy ton powieści, pojawiający się zwłaszcza w drugiej części tomu. Narrator zbliża się do czterdziestki i zaczyna sobie uświadamiać, że pewne opcje są już dla niego zamknięte, a życie zaczyna nabierać ostatecznego kształtu, który trudniej będzie zmienić. Zwiększa się liczba zobowiązań, zmniejsza – ilość możliwości czy otwarych ścieżek.

Koło czterdziestki owo życie, dotąd tymczasowe, stawało się prawdziwym życiem, a to kładło kres marzeniom, wszelkim wyobrażeniom o tym, jak będzie wyglądało prawdziwe życie, do jakiego człowiek jest przeznaczony, jak będzie wyglądała ta wielkość, którą ma osiągnąć. W wieku czterdziestu lat człowiek zaczynał rozumieć, że prawdziwe życie jest tutaj, w tej małości i codzienności, gotowe i ukształtowane, i że na zawsze takie pozostanie, jeśli czegoś się nie zmieni. Jeśli nie zrobi się ostatniego zwrotu. (s. 488)

Pojawiają się pytania o sens, czy też może bezsens istnienia, pewne rozczarowanie, że to już bliżej niż dalej. Zupełnie inna życiowa perspektywa, z dłuższą drogą do początków istnienia (czemu za chwilę zaprzeczy tom trzeci swoją tematyką). Piękny jest zwłaszcza moment wpatrywania w rozgwieżdżone niebo, kiedy człowiek dostrzega kruchość i nieważność własnej egzystencji.

Ale gwiazdy migoczą nad naszymi głowami, słońce świeci, trawa rośnie, a ziemia... tak, ziemia pochłania życie i zaciera ślady, wyrzuca z siebie nowe istnienia kaskadą członków i oczu, liści i paznokci, źdźbeł i ogonów, policzków, futer, kory i trzewi, a potem znów to wszystko pochłania. A my nigdy naprawdę nie zrozumiemy – bo może nie chcemy zrozumieć – że to się dzieje poza nami, że nie mamy w tym żadnego udziału, jesteśmy tylko tym, co rośnie i umiera, ślepi, tak jak ślepe są morskie fale. (s. 567)

Borgesowska erudycja

Już dawno mi się nie zdarzyło, by czytając, na tylnej obwolucie zacząć wypisywać wzmiankowanych pisarzy. A tu inspiracji do dalszej lektury jest naprawdę dużo – Thomas Mann, Dostojewski, Lukrecjusz, Knut Hamsun, Stefan Zweig, Jack London, Hemingway, Majakowski, Sartre, Stendahl, Rilke, Fichte, Kleist, Hölderlin. Ostatni raz tak robiłam czytając książki Jorge Luisa Borgesa, gdzie nazwiska też przewijają się jak w kalejdoskopie. Tak jak w tomie pierwszym jest sporo odniesień do malarstwa. Naprawdę, lektura drugiego tomu to była wielka erudycyjna przyjemność.

Tak jak w tomie pierszym, sporo było również odniesień autotelicznych, presji pisania, tworzenia. Taki wewnętrzny przymus odczuwa Knausgård niemal cały czas, jak też niezadowolenie ze swojego pisarstwa. Frustruje go brak czasu na najważniejsze dla siebie zajęcie i poczucie literackiego zastoju.

Na ten moment powieść wydaje mi się bliska i jak rzadko utafiona z tematyką. Z przyjemnością sięgnę do niej jeszcze kiedyś, by zweryfikować swoje odczucia i wrażenia. Warto.

Moja ocena: 8/10


Karl Ove Knausgård, Moja walka Księga druga Powieść 
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 748
ISBN: 978-83-08-05536-6

*************************************************************

Life has lost its intensity

The second volume of the monumental autobiography My Struggle by Karl Ove Knausgård is definitely the closest to me. It is worth noting that so far I have only read three, so I am exactly in the middle (in terms of volume, in quantity well before). I am almost as old as the author describing his life and this means that I agree with most of his observations or reflections and focus my attention on the revisionary, slightly pessimistic tone of the book.

Knausgård focuses on the fourth decade of his life, describes casually his first marriage, and then in detail his second relationship with Linda Boström. We have a chance to see falling in love in its purest form (a beautiful description), the joyful lightness associated with it. We witness the birth of writer’s children and the emotions associated with them. Later - the toil of everyday life with three kids, fatigue, unpleasant arguments with his wife. There is also a gap of almost two years when the second child appears - a piece of life simply disappeared.

We are only that which grows and dies, blind as the waves in the sea are blind

For me, the dominant tone of the novel is a revisionary one, that appears especially in the second part of the volume. The narrator is approaching forty and begins to realize that some options are already closed to him, and life begins to take on a final shape that will be more difficult to change. The number of obligations increases, and the number of opportunities or open paths decreases.

At the age of forty the life you have lived so far, always pro tem, has for the first time become life itself, and this reappraisal swept away all dreams, destroyed all your notions that real life, the one that was meant to be, the great deeds you would perform, was somewhere else. When you were forty you realized it was all here, banal everyday life, fully formed, and it always would be unless you did something. Unless you took one last gamble. (p. 488)

There are questions about the sense, or perhaps the nonsense of existence, a certain disappointment that around fourty it is already closer to the other end. A completely different life perspective, with a longer path to the beginning of existence. Especially beautiful is the moment of staring at the starry sky, when the narrator notices the fragility and the invalidity of his own existence.

But the stars twinkle above our heads, the sun shines, the grass grows and the earth, yes, the earth, it swallows all life and eradicates all vestiges of it, spews out new life in a cascade of limbs and eyes, leaves and nails, hair and tails, cheeks and fur and guts, and swallows it up again. What we never really comprehend, or don't want to comprehend, is that this happens outside us, that we ourselves have no part in it, that we are only that which grows and dies, as blind as the waves in the sea are blind. (p. 567)

Borgesian erudition

It has been a while since I have been writing the names of mentioned writers on the back of the cover. And here is a lot of inspiration for further reading - Thomas Mann, Dostoyevsky, Lucretius, Knut Hamsun, Stefan Zweig, Jack London, Hemingway, Majakowski, Sartre, Stendahl, Rilke, Fichte, Kleist, Hölderlin. The last time I did this when I was reading the books by Jorge Luis Borges, where the names also scroll like in a kaleidoscope. As in the first volume, there are many references to painting. Really, reading the second volume was a great erudite pleasure.

As in the first volume, there were also a lot of autotelic references, pressure to write and create. Knausgård feels this inner compulsion almost all the time, as well as dissatisfaction with his writing. He is frustrated by the lack of time for his most important activity and the feeling of literary stagnation.

At the moment, the novel seems close to me and very appealing. I will be happy to return to it later in my life to verify my feelings and impressions. It's worth it.

 

My rating: 8/10

 

Author: Karl Ove Knausgård
Title: My Struggle Book Two: A Man in Love
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Krakow 2015
Translation: Iwona Zimnicka
Number of pages: 748
ISBN: 978-83-08-05536-6

sobota, 24 lipca 2021

Giuseppe Tomasi di Lapedusa, Lampart (Il Gattopardo)

Złote słomki szczęśliwych chwil

Wielki powrót do książki, którą czytałam jeszcze w liceum. Pamiętałam tylko, że niezwykle mi się ona podobała, ale nie pamiętałam dlaczego. Teraz już wiem! Wielka szkoda, że Lampedusa nie zostawił po sobie żadnych innych powieści, a jedynie opowiadania, listy i wstęp do XVI-wiecznej literatury francuskiej.

Historia rodziny na tle zjedonczenia Włoch

Pisarz pokazuje historię rodziny di Salina w burzliwych czasach – podczas walk o zjednoczenie Włoch, a potem kilkadziesiąt lat później. Książę Fabrizio di Salina jest ostatnim wielkim przedstawicielem rodu di Salina i pewnej klasy społecznej. Większość książki dotyczy właśnie księcia i jego obserwacji i działań, choć przedstawiona jest również rodzina księcia – jego żona, siostrzeniec Tancredi, dzieci i kochanki.

Lampart zawiera również jedną z najpiękniejszych, najbardziej wzruszających scen śmierci w literaturze. Książkę warto przeczytać tylko i wyłącznie dla rozdziału VII, zatytułowanego po prostu „Śmierć księcia”. Pulsujące w nim życie pokazane jest jako wyciekająca woda, która początkowo powoli kapie, ale wraz ze zbliżającym się końcem zaczyna uchodzić falą.

Proustowskie opisy

Lampedusa swoim stylem przypomina mi nieco Prousta – ze swoim zachwytem dla detalu, opisami uczt, strojów, krajobrazów (spalona słońcem Sycylia), ogrodów przy pałacach, czy też wreszcie opisem galaretki rumowej, przy którym ślinka sama cieknie do ust. Czytanie jego prozy to uczta dla zmysłów i wyobraźni. Dodatkowo czytanie włoskiego pisarza upalnym latem daje nam najlepsze opisy palącego słońca, jakie czytałam:

„Tego poranka słońce, dalekie jeszcze zresztą od swego szczytowego żaru, w tym dniu trzynastym maja objawiło się jako prawdziwy władca Sycylii: słońce gwałtowne i bezwstydne, słońce działające jak narkotyk, słońce, które unicestwiało wolę poszczególnych ludzi i trzymało wszystko w służącym bezwładzie wykołysanym gorączkowymi snami, w gorączce zrodzonej z samowoli snów.” (s. 51)  

Zresztą Sycylia pokazana jest tak, że chce się pojechać i ją zwiedzić, a światło i kolory ukazane są po mistrzowsku. Podobne wrażenie zrobił na mnie Mag Johna Fowlesa, przy czym tam w zachwycający sposób pokazana była Grecja.

Biografizm powieści

Po zapoznaniu się z biografią Lampedusy na angielskojęzycznej Wikipedii, dostrzegam zbieżności pomiędzy sytuacją pisarza a losami głównego bohatera jego powieści. Lampedusa był synem księcia Lampedusy, diuka Palma di Montechiaro, barona Torretty i szlachcica Hiszpanii. Sam nie miał dzieci, w przeciwieństwie do swojego literackiego bohatera, ale jak i on był zafascynowany postacią swojego młodego kuzyna, Gioacchino Lanza Tomasi, którego adoptował. Książę di Salina uwielbia z kolei swojego siostrzeńca Tancreda, którego traktuje jak syna i pomaga mu zaaranżować małżeństwo z piękną Angelicą, córką dorobkiewicza Sedary. Lampedusa jest więc ostatnim księciem swojego rodu, i tak samo książę di Salina opisuje swoją sytuację, uważając, że Tancredi ma więcej cech jego rodu, niż jego własny syn. Pisarz opisał na własnym przykładzie wymieranie arystokracji i zajmowanie jej miejsca przez rzutkich dorobkiewiczów z niższych klas. Podobnie jak u księcia di Salina, małżeństwo Lampedusy nie było udane (jego matka nie polubiła żony syna, Alexandry von Wolff-Stomersee, i dopiero po śmierci księżnej Lampedusy małżeństwo ponownie zamieszkało razem). Również opisy walk i wstrząsający obraz cuchnącego trupa młodego żołnierza, znalezionego w ogrodzie, twórca czerpał z własnego doświadczenia, ponieważ brał udział w walkach podczas I wojny światowej. Powieść ma więc sporo wątków biograficznych, co może tłumaczyć jej autentyzm i wiarygodność.

Moja ocena: 10/10

Żadko zdarza mi się trafiać na powieści tak wybitne i tak doskonale zniuansowane. Warstwa fabularna i warstwa estetyczna są doskonale zbalansowane, a wzmiankowany rozdział przedstawiający śmierć księcia di Salina naprawdę mnie wzruszył. To taki rodzaj prozy, że po skończonym fragmencie trzeba odłożyć książkę, by móc ją w spokoju chwilę pokontemplować. Sporo jest wątków humorystycznych, ale napisanych swobodnie i z gracją. Cała książka jest odzwierciedleniem starannej edukacji Lampedusy i niezmiernie dziwi mnie, że dwóch włsokich wydawców ją odrzuciło, zanim trzeci zbił na niej majątek. Książka ukazała się w rok po śmierci autora i przez wielu uważana jest za jedną z najważniejszych włoskich powieści XX wieku. Szkoda, że w Polsce jest tak mało znana – to naprawdę wybitne dzieło.

 

Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Lampart

Wydawnictwo Książka i Wiedza

Warszawa 1988

Tłumaczenie: Zofia Ernstowa

Liczba stron: 366

ISBN: 978-83-05-11681-6

Gatunek: proza obyczajowa

___________________________________________________________

Golden straws of happiness

A great return to the book I read while still in high school. I just remembered that I liked it very much, but I couldn't remind myself why. Now I know! It is a pity that Lampedusa did not leave behind any other novels, only short stories, letters and an introduction to 16th-century French literature.

The history of the family with unification of Italy as background

The writer shows the history of the di Salina family during turbulent times - the struggles for the unification of Italy, and then several decades later. Don Fabrizio Corbera, Prince di Salina is the last great representative of the di Salina family and of a certain social class. Most of the book is about the prince and his observations and actions, although his family is also presented - his wife, nephew Tancredi, children and mistresses.

The Leopard also features one of the most beautiful, touching and powerful death scenes in literature. The book is worth reading only for chapter VII, entitled simply ‘The Death of the Prince’. The life pulsating in it is shown as leaking water, which initially drips slowly, but as it comes to an end it begins to escape in a wave.

Proustian descriptions

Lampedusa in its style reminds me a bit of Proust - with its admiration for detail, descriptions of feasts, costumes, landscapes (sun-burnt Sicily), gardens next to palaces, and finally the mouthwatering description of rum jelly. Reading his prose is a feast for the senses and imagination. Additionally, reading an Italian writer in the hot summer gives us the best descriptions of the scorching sun I have read:

"This morning the sun, still far from its peak heat, on this thirteenth day of May has revealed itself as the true ruler of Sicily: a fierce and shameless sun, a sun acting like a drug, a sun that annihilated the will of individual peoples and held everything in a servant inertia swayed by feverish dreams, in a fever born of the lawlessness of dreams. " (p. 51)

Anyway, Sicily is depicted in such a way that you immediately want to go and visit it, with the light and colors shown in a masterly manner. The Magus of John Fowles had made a similar impression on me, where Greece was presented in such a delightful way.

Biographic hints of the novel

After reading Lampedusa's biography on en.wikipedia.org[1], I see similarities between the writer's situation and the fate of the main character in his novel. Lampedusa was the son of Giulio Maria Tomasi, who held the titles of the Prince of Lampedusa, Duke of Palma di Montechiaro, Baron of Torretta and a Spanish Grandee. He himself had no children, unlike his literary hero, but he was fascinated by the figure of his young cousin, Gioacchino Lanza Tomasi, whom he finally adopted. Prince di Salina, in turn, adores his nephew Tancredi Falconeri, whom he treats like a son and helps him arrange a marriage with the beautiful Angelica, daughter of the parvenu Sedara. Lampedusa is therefore the last prince of his family, and so does Duke di Salina describe his situation, believing that Tancredi has more of his family characteristics than his own son. The writer described, using his own example, the extinction of the aristocracy and its taking of its place by upbeat upstarts from the lower classes. As with Prince di Salina, Lampedusa's marriage was not successful (his mother did not like her son's wife, Alexandra von Wolff-Stomersee, and only after her death did the marriage re-live together). Also descriptions of fights and the shocking image of the reeking corpse of a young soldier found in the garden, the creator drew from his own experience, as he had participated in battles of the World War I. The novel has a lot of biographical threads, which may explain its authenticity and credibility.

My rating: 10/10

I rarely come across novels that are so outstanding and so perfectly nuanced. The story and the aesthetic layers are perfectly balanced, and the mentioned chapter depicting the death of prince di Salina really touched me. This book demands a moment of contemplation and cannot be simply read for speed.  There are many humorous threads, but they are written freely and gracefully. The entire book is a reflection of Lampedusa's careful education, and it amazes me immensely that two Italian publishers rejected it before a third made a fortune on it. The book was published a year after the author's death and is considered by many to be one of the most important Italian novels of the 20th century. It is a pity that it is so little known in Poland - it is truly an outstanding work.

 

Author: Giuseppe Tomasi di Lampedusa

Title: The Leopard

Book and Knowledge Publishing House

Warsaw 1988

Translation: Sophia Ernstowa

Number of pages: 366

ISBN: 978-83-05-11681-6

Genre: prose of manners