sobota, 26 września 2026

Jiyoung Kang, Mordercza pani Shim (Sim-Yeosaneun Killeo)

Sympatyczny bohater to za mało

Skusiła mnie okładka, prosta, kolorowa, z prawie dziecięcym rysunkiem kobiety z nożem. Dodatkowo na jesieni człowiek chętnie sięga po kryminały – można uruchomić nieco głowę, poszukać mordercy, poznać mroczne historie. Jednak tutaj miałam wrażenie dziwnej mieszanki, lekko dla mnie niestrawnej, momentami niedoprawionej, a w innych chwilach zbyt wyrazistej w smaku.

Bycie masarzem jako stęp do kariery mordercy

Twórczość Jiyoung Kang pozostaje w Polsce nieznana, a w poszukiwaniu pisarki można trafić choćby na południowokoreańską piosenkarkę i aktorkę o takim samym imieniu. Tymczasem pani Kang ma na swoim koncie kilka zbiorów opowiadań i kryminałów, ale dopiero Mordercza pani Shim przebiła się na polski rynek. Być może nie ma się co dziwić temu literackiemu fenomenowi – bohaterką jest 50-letnia wdowa, która przez wiele lat pracowała w masarni i porcjowała mięso. Po śmierci męża i utracie pracy odpowiada na przypadkowe ogłoszenie w gazecie i trafia na rozmowę o pracę, gdzie okazuje się, że jej umiejętności trzymania noża przydadzą się w znacznie szerszym zakresie, niż sądziła. Wdowa zostaje płatnym mordercą. Tak więc niepozorna, drobna, zaniedbana kobieta wkrótce wyrasta na jedną z najlepszych pracownic agencji Smile. Tak rozpoczyna się wielowątkowa, wieloosobowa akcja, w której trochę trudno się połapać.

Lista zarzutów

Tutaj zaczyna się moja, równie długa co lista bohaterów, lista zarzutów wobec książki. Jeśli kryminałowi się nie wierzy, nie jest on wiarygodny, to jest źle, bo nie ma sensu go czytać. Tak niestety jest tutaj od samego niemal początku. Pani Shim dostaje otwartą propozycję zostania mordercą, nikt nie prześwietla jej przeszłości, nie sprawdza jej umiejętności i siły. Tylko jej pierwsze morderstwo zostaje pokazane, i dzieje się to jak po maśle – jej ofiara się nie broni, pani Shim za pierwszym razem trafia bezbłędnie, nie ma nawet szczególnie dużych wyrzutów sumienia. Niczym w serialu Dexter, ona morduje tylko tych podłych ludzi, gwałcicieli, oszustów, stręczycieli, itd. Bardzo wygodne założenie. Nikt nie zastanawia się, jak drobna, styrana życiem 50-latka z tabletkami na nadciśnienie radzi sobie w swoim niełatwym zawodzie. Drugim grubym naruszeniem sensowności fabuły było wprowadzenie pani Lee, żony policjanta. Jej naiwny mąż po jednym przypadkowym podsłuchu i w zasadzie jednym dniu przepracowanym przez małżonkę w agencji Smile pali całą akcję, ufając swojej nieszczególnie inteligentnej żonie. Zero wiarygodności.

Nadmiar bohaterów i wątków

W samej fabule narratorów jest czternastu (Eunok Shim, Taesang Park, Shinja O, Seongran Lee, Oksun Lee, Sunyeong Lee, Junki Choi, Jina Kim, Hancheol Na, Sangho Kim, Misuk Hong, Hyeonseok Park, Jinseop Kim, Yeongshik Baek), więc w takiej ilości bohaterów, z których każdy opowiada nam swoją historię i domaga czytelniczego zainteresowania, można się pogubić. Koreańskie imiona i nazwiska nie pomagają. Przy takiej ilości głosów wszystkie one zlewają się w jeden – bohaterów w zasadzie nie da się odróżnić po samej narracji, więc ich pierwszoosobowa wypowiedź nic nie zmienia. Łatwo też jest się pogubić w fabule. Po drugie, nie mam też wrażenia, że lepiej poznałam kulturę Korei Południowej. Pojawia się sporo nieznanych terminów, ale słowniczek jest na samym końcu książki, choć w publikacji sporadycznie pojawiają się przypisy. To utrudnia odbiór powieści, a słowniczek, przyjmowany w jednej dawce, jest niestrawny i nie zostaje w głowie. Z mojej perspektywy skomplikowana i zagmatwana fabuła nie rekompensuje braku wiarygodności książki, nie daje wglądu w koreańską kulturę, słowem – naprawdę niewiele wnosi. Szkoda czasu.

Moja ocena: 5/10.


Jiyoung Kang, Mordercza pani Shim
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
Tłumaczenie: Klaudia Szary
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-08-08668-1

**********************************************************************************

A likable protagonist isn't enough

I was drawn in by the cover—simple and colorful, featuring an almost childlike drawing of a woman holding a knife. Autumn is also a time when one naturally gravitates toward crime novels—a chance to engage the mind, hunt for a killer, and delve into dark tales. However, I found the result to be a strange concoction: somewhat hard to digest, at times under-seasoned, and at others, overpowering in flavor.

From butcher to hitwoman

Jiyoung Kang’s work remains largely unknown in Poland; a search for the author might even lead you to a South Korean singer and actress of the same name. In reality, Ms. Kang has published several collections of short stories and crime novels, but it is Mrs. Shim is a Killer that has finally broken through to the Polish market. Perhaps this literary phenomenon is hardly surprising: the protagonist is a fifty-year-old widow who spent years working in a butcher shop, portioning meat. After her husband’s death and the loss of her job, she answers a random newspaper ad and lands an interview where she discovers that her knife-handling skills will prove useful in ways far beyond what she imagined. The widow becomes a contract killer. Thus, this unassuming, petite, and unkempt woman soon rises to become one of the top operatives at the Smile agency. So begins a complex, multi-threaded plot involving a large cast of characters—one that can be a bit difficult to keep track of.

List of Grievances

Here begins my list of grievances against the book—a list as long as the roster of characters. If a crime novel fails to convince the reader—if it lacks credibility—then it is a failure, as there is no point in reading it. Unfortunately, that is the case here almost from the very start. Ms. Shim receives an open offer to become a killer; no one vets her past or checks her skills and physical strength. Only her first murder is depicted, and it goes off without a hitch: the victim puts up no fight, Ms. Shim strikes perfectly on her first attempt, and she feels no significant pangs of conscience. Much like in the TV series Dexter, she kills only the scum of the earth—rapists, fraudsters, pimps, and the like. A very convenient premise. No one stops to wonder how a petite, weary 50-year-old woman on high blood pressure medication manages in such a demanding line of work. A second major blow to the plot's plausibility is the introduction of Ms. Lee, a police officer's wife. Her naive husband—after a single information from his wife and essentially just one day of her working at the Smile agency—blows the entire operation by trusting his not-particularly-bright spouse. Zero credibility.

An Overload of Characters and Plotlines

The story features fourteen narrators (Eunok Shim, Taesang Park, Shinja O, Seongran Lee, Oksun Lee, Sunyeong Lee, Junki Choi, Jina Kim, Hancheol Na, Sangho Kim, Misuk Hong, Hyeonseok Park, Jinseop Kim, Yeongshik Baek); with so many characters—each telling their own story and begging for the reader's attention—it is easy to lose one's way. The Korean names don't help matters. With so many voices, they all blur into one; the characters are essentially indistinguishable based on their narration alone, rendering the first-person perspective pointless. It is also easy to get lost in the plot. Secondly, I didn't feel I gained any real insight into South Korean culture. While numerous unfamiliar terms appear, the glossary is located at the very end of the book—even though footnotes do appear sporadically throughout the text. This hinders the reading experience; a glossary consumed in a single chunk is indigestible and fails to stick in one's memory. From my perspective, the convoluted plot does not compensate for the book's lack of credibility or provide cultural insight; in short, it offers very little of value. A waste of time.

My rating: 5/10.


Author: Jiyoung Kang
Title: Mrs. Shim is a Killer
Publishing House: Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025
Translation: Klaudia Szary
Page count: 360
ISBN: 978-83-08-08668-1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz