Odkrywanie klasyki na nowo
Po książce Kazuo Ishiguro Klara
i słońce nie mogłam sięgnąć po nic innego jak klasykę gatunku – Blade
Runnera Philipa K. Dicka. Chociaż film oglądałam kilka razy (zarówno w
reżyserii Ridley’a Scotta z 1982 roku, jak i nowy z 2017 roku w reżyserii
Dennisa Villeneuve), to mam wrażenie, że klasyki gatunku nie czytałam, albo
czytałam bardzo dawno. Warto więc było po nią sięgnąć, bo książka inaczej
rozkłada akcenty niż obie ekranizacje.
Postapokaliptyczne życie na ziemi
Powieść Dicka mam w pięknym
wydaniu Wydawnictwa Rebis z ilustracjami Wojciecha Siudmaka. Książka, licząca
sobie niecałe 300 stron ze wstępem, to dość szybka lektura w 22 rozdziałach.
Rick Deckard, żyjący w post-apokaliptycznym San Francisco, dostaje
niespodziewany przydział na odłowienie sześciu zbiegłych androidów nowej
generacji Nexus-6, gdyż jego bardziej doświadczony kolega zostaje poważnie
zraniony przez jednego ze zbiegów. Łowca ma przed sobą bardzo trudne zadanie –
wytropienie i zlikwidowanie aż sześciu sprytnych, łudząco podobnych do
człowieka robotów, które odróżnia się od ludzi testem na empatię. Androidy nie
mają w sobie współczucia, potrafią je tylko udawać, i taki test jest podstawą
do rozróżnienia człowieka od maszyny. Chociaż androidy, które poznajemy, chcą
wieść w miarę normalne życie (jedna z uciekinierek z Marsa śpiewa np. w
operze), to jednak by dostać się z powrotem na Ziemię dopuściły się zbrodni na
czerwonej planecie.
Mężczyzna w kryzysie
Deckarda obserwujemy w sytuacji
kryzysowej – mężczyzna marzy o prawdziwym zwierzęciu, którym mógłby się
opiekować zamiast swojej elektrycznej owcy. Żywy organizm świadczy o statusie,
choć produkowane po zagładzie elektryczne zwierzęta w zasadzie trudno rozróżnić
od oryginałów. Na Ziemi wyginęły niemal wszystkie ptaki i większość ssaków,
więc pojedyncze pozostałe egzemplarze są na wagę złota. Po wykonaniu połowy
swojej misji, którą łowca niemal przypłacił życiem, mężczyzna kupuje sobie
szalenie drogą, żywą, czarną kozę nubijską, która jest powodem jego dumy.
Niewidoczna granica
Niepokojącym aspektem książki
Dicka jest zacieranie się granic pomiędzy robotami a człowiekiem. Coraz nowsze
systemy operacyjne coraz lepiej
naśladują ludzi, a wgrywana im pamięć utrzymuje maszyny w przekonaniu,
że są żywymi organizmami. Androidy mają rosnącą potrzebę niezależności i
prowadzenia samodzielnego życia, niepoświęconego służbie człowiekowi. Deckhard
ma spore problemy z rozróżnieniem najnowszych generacji maszyn od ludzi, a
można się domyślać, że w przyszłości ten problem będzie się jeszcze pogłębiał. Jednak
w codziennym życiu łatwo to zauważyć – kiedy J.R. Isidore, jedyny mieszkaniec
bloku, do którego wprowadzają się zbiegowie, znajduje żywego pająka, androidy
zaczynają odrywać mu nogi, znęcając się nad stworzeniem bez szczególnej
refleksji. To empatia staję się czynnikiem odróżniającym człowieka od maszyny,
ale – paradoskalnie – ludzie w powieści Dicka są często odrętwiali, samotni,
wyizolowani, nie widzący sensu w swoim istnieniu. Muszą używać specjalnej
maszyny, by łączyć się w empatii z innymi ludźmi. Roboty z kolei nawiązują
między sobą relacje i budują małe społeczności, co zwiększa ich szanse
przeżycia.
Nowa religia
Ostatnim aspektem książki, na
który chciałabym zwrócić uwagę, jest łącząca ludzi religia – Merceryzm. Ludzie
mogą się połączyć przez specjalny aparat ze swoim cierpiącym guru, Wilburem
Mercerem, i dzielić emocjami, wysyłając potrzebującym dumę i radość, a
zabierając ich smutek i cierpienie. Wartością nadrzędną jest więc
współodczuwanie, wspólnota, której jednak na co dzień w książce nie widać. Co
ciekawe, Deckhard ma kilka razy wizje Mercera, który ostrzega go przed
niebezpieczeństwem, ale pozwala również dostrzec ropuchę na pustyni. Chociaż w
oglądanej przez wszystkich stacji telewizyjnej następuje próba obalenia
merceryzmu jako fikcji, łowca jest przekonany o jej wadze i autentyczności.
Absolutna klasyka
Zawsze z dużą ciekawością sięgam
do ważnych pozycji w kulturze – po pierwsze, żeby zobaczyć, czy je faktycznie
znam i na ile różnią się one od swoich późniejszych interpretacji. Powieść przesuwa
ciężar w stronę zagłady ekologicznej, wymierania gatunków i poczucia
odpowiedzialności za tę katastrofę. Podkreślony jest cynizm wielkich
korporacji, które produkują roboty wpierające ludzi podczas życia na innych
planetach, ich próby podważenia metodologii rozróżniania robotów i ludzi, ich
ostentacyjne bogactwo. Android Rachel Rosen, przy której testowaniu Deckhard
niemal poległ, jest cynicznie zaprojektowany na uwodzenie łowców i
uniemożliwianie im dalszej pracy. Misja robota jest jednak tylko połowicznie
udana i pozostaje pytanie, kto kogo wykorzystał.
Chociaż książka została
opublikowana w 1968 roku, pozostaje dalej boleśnie aktualna. Napisana w
estetyce noir i przypominająca nieco kryminały Raymonda Chandlera (detektyw
ścigający bezwzględnych przestępców) w ogóle się nie zestarzała, choć niektóre
skoki myślowe Dicka i szybkie zmiany tematu czy optyki wymagają od czytelnika
czujności. Dla mnie pozycja absolutnie obowiązkowa i być może coraz bardziej
aktualna.
Moja ocena: 8/10.
Philip K. Dick, Blade Runner: Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?
Ilustracje: Wojciech Siudmak
Wydawnictwo Rebis, Poznań 2018
Tłumaczenie: Sławomir Kedzierski
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-7519-131-7
**********************************************************************************
Redescovering the classic
Afer Kazuo Ishiguro's book Klara
and the Sun, I couldn't find anything else but the classic of the genre –
Philip K. Dick's Do Androids Dream of Electric Sheep?. Although I've
seen the film Blade Runner several times (both Ridley Scott's 1982 film
and the new 2017 film directed by Dennis Villeneuve), I feel like I haven't
read this genre classic, or maybe I did a long time ago. It was worth picking
it up, as the book has a different focus than the two film adaptations.
Post-apocalypse Life on Earth
I read Dick's novel in a
beautiful edition from Rebis Publishing House, illustrated by Wojciech Siudmak.
The book, with just under 300 pages including the introduction, is a fairly
quick read with 22 chapters. Rick Deckard, living in post-apocalyptic San Francisco,
is unexpectedly assigned to capture six escaped, next-generation Nexus-6
androids after his more experienced colleague is seriously wounded by one of
the escapees. The hunter faces a daunting task: tracking down and eliminating
six clever, deceptively human-like robots, distinguished from humans by an
empathy test. Androids lack compassion; they can only fake it, and this test is
the basis for distinguishing humans from machines. Although the androids we
meet want to lead relatively normal lives (one of the Martian escapees sings
opera, for example), they have committed crimes on the red planet to return to
Earth.
Man in Crisis
We observe Deckard in a crisis
situation: he dreams of a real animal to care for instead of his electric
sheep. A living organism signifies status, although the electric animals
produced after the Holocaust are essentially indistinguishable from the real
thing. Almost all birds and most mammals have become extinct on Earth, so the
few remaining specimens are worth their weight in gold. After completing half
of his mission, which nearly cost the hunter his life, the man buys himself a
wildly expensive, live, black Nubian goat, a source of pride for him.
Invisible Difference
A disturbing aspect of Dick's
book is the blurring of the lines between robots and humans. Newer operating
systems increasingly mimic humans, and the memory they're loaded with keeps the
machines convinced they're living organisms. Androids have a growing need for
independence and to lead independent lives, not dedicated to serving humans.
Deckhard has significant difficulty distinguishing the latest generations of
machines from humans, and one can surmise that this problem will only worsen in
the future. However, this is easily noticeable in everyday life – when J.R.
Isidore, the sole resident of the apartment building the fugitives move into,
finds a live spider, the androids begin ripping off its legs, tormenting the
creature without much thought. Empathy becomes the factor that distinguishes
man from machine, but paradoxically, the people in Dick's novel are often numb,
lonely, isolated, and see no meaning in their existence. They must use a
special machine to connect empathetically with other humans. The robots, in
turn, establish relationships with each other and build small communities,
which increases their chances of survival.
New Religion
The final aspect of the book I'd
like to highlight is the religion that unites people – Mercerism. People can
connect through a special device with their suffering guru, Wilbur Mercer, and
share emotions, sending pride and joy to those in need and taking away their
sadness and suffering. Compassion and community are paramount, however, and
these are not generally visible in the book. Interestingly, Deckhard has
several visions of Mercer, who warns him of danger but also allows him to see a
toad in the desert. Although a widely watched television station attempts to
debunk Mercerism as fiction, the hunter remains convinced of its importance and
authenticity.
An Absolute Classic
I always delve into important
cultural works with great curiosity – firstly, to see if I actually know them
and how they differ from later interpretations. The novel shifts the focus
towards ecological destruction, species extinction, and the sense of responsibility
for this catastrophe. It highlights the cynicism of large corporations that
produce robots to support humans on other planets, their attempts to undermine
the methodology of distinguishing between robots and humans, and their
ostentatious wealth. Rachel Rosen's android, whose testing nearly failed, is
cynically designed to seduce the hunters and prevent them from continuing their
work. However, the robot's mission is only partially successful, and the
question remains who exploited whom.
Although the book was published
in 1968, it remains painfully relevant. Written in a noir aesthetic and
somewhat reminiscent of Raymond Chandler's crime novels (a detective pursuing
ruthless criminals), it hasn't aged at all, although some of Dick's thought-provoking
leaps and quick changes of subject or perspective require the reader to be
alert. For me, it's an absolute must-read and perhaps growing increasingly
relevant.
My rating: 8/10.
Author: Philip K. Dick
Title: Do Androids Dream of Electric Sheep?
Illustrations: Wojciech Siudmak
Rebis Publishing House, Poznań 2018
Translation: Sławomir Kedzierski
Number of pages: 272
ISBN: 978-83-7519-131-7







