Rok książek zmieniających życie
Czasami rok czytelniczy przynosi
literackie zachwyty – jak było w ubiegłym roku. Książki wybitne, 10 na 10, o
których długo się myśli, które pożycza się rodzinie i przyjaciołom, które się
połyka i do których się wraca. Ten rok był zupełnie inny. Nie przyniósł
literackich zachwytów jako takich, ale przyniósł książki, które zmieniają coś w
organizacji życia albo otwierają pozamykane szufladki w głowie.
Zaczęło się od Schyłku
Andy Rottenberg. Ta książka pokazuje, jak ważni są ludzie dookoła i ciągła
aktywność. Dziennik kuratorki sztuki pokazuje bogate życie towarzyskie autorki,
co natchnęło mnie, introwertyczkę, do zadbania o moje relacje. Książka Glukozowa
rewolucja, przeczytana na zalecenie lekarza diabetologa, zmieniła moje
podejście do jedzenia. Potem przyszedł czas na otwieranie głowy i radzenie
sobie z pozamykanymi w niej szufladkami – na rewizytę w moim doświadczeniu
choroby (endometrioza), w czym pomogły mi wspomnienia Hilary Mantel. Dwukrotna
zdobywczyni Bookera doświadczyła znacznie bardziej zaawansowanej choroby i w
wieku dwudziestu siedmiu lat straciła macicę, jajniki i spory kawałek jelita.
Ja w jej wieku też przeszłam swoją pierwszą operację i mamy niestety bardzo
podobne blizny. Mantel opisywała swój lęk przed operacją, niepewność, czy
będzie jej dane się obudzić, i jak będzie potem wyglądało jej życie. Wizyta w
tej zamkniętej szufladce nie była przyjemna, bo mnie też cofnęła do mojego
wielkiego lęku przed operacją, przepłakanej nocy i obcej osoby trzymającej mnie
za rękę w szpitalu w operacyjny poranek. Okazuje się jednak, że nie jestem w
tych ciężkich doświadczeniach osamotniona, a czytanie o nich to sposób na
oswojenie tego doświadczenia, wyjęcia go z zapomnianej szufladki i jego
rewaluacji i pogodzenia się z nim. Można powiedzieć – dorastania. Za to doświadczenie
jestem wdzięczna.
Rok 2025 przyniósł mi najwięcej przeczytanych
książek w historii bloga, bo aż 62, i ponad dwadzieścia tysięcy przeczytanych
stron. Nadal większość moich lektur pochodzi z biblioteki, i nadal jestem pod
wielkim wrażeniem, jak znakomicie zaopatrzone są miejskie biblioteki oraz jak
niedługo trzeba czekać na upatrzoną pozycję. Ten rok był również wyjątkowy ze
względu na ilość książek, których się pozbyłam – w większości oddałam na rzecz
Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci, z którym jestem od lat związana jako wolontariusz.
Po pierwsze, uwolniłam trochę swoich zasobów, z których już nie korzystam i nie
będę korzystać. To znaczy, że zwolniłam trochę miejsca na inne pozycje, ale!
Zamierzam w tym roku ciągnąć ten pozytywny trend i liczę, że znów będę w stanie
wybrać około 100 książek, które poszukają nowego właściciela. To jest moja nowa
faza – oddawać rzeczy niepotrzebne, znajdować im nowych właścicieli przez
platformy sprzedażowe (OLX, Vinted), oddawać w dedykowanych akcjach czy
zbiórkach, ale starć się nie wyrzucać na śmietnik. Na razie idzie mi całkiem
dobrze, choć przy moich złogach jeszcze długa praca przede mną.
Chociaż ten rok był i jest dla
mnie dość ciężki, to kończę go w miarę spokojnie, z dużym poczuciem książkowego
sukcesu i ciekawości, co przyniesie kolejny rok. Dziesięć, dziewięć, osiem…
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
**********************************************************************************
A Year of Life-Changing Books
Sometimes a reading year brings
literary delights – as was the case last year. Outstanding books, 10 out of 10,
that you think about for a long time, lend to family and friends, devour and
return to. This year was completely different. It didn't bring literary
delights per se, but it brought books that changed the way you organize your
life or opened closed compartments in your mind.
It started with Anda Rottenberg's
Decline. This book shows the importance of people around you and
constant activity. The Diary of an Art Curator reveals the author's rich social
life, which inspired me, an introvert, to take care of my relationships. The
book Glucose Revolution, read on the recommendation of a diabetologist,
changed my approach to eating. Then came the time to open my mind and deal with
the closed compartments – a revisit to my experience of illness
(endometriosis), which was helped by Hilary Mantel's memoirs. The two-time
Booker Prize winner experienced a much more advanced illness and, at the age of
twenty-seven, lost her uterus, ovaries, and a large section of her intestine. I
also underwent my first surgery at her age, and unfortunately, we have very
similar scars. Mantel described her fear of surgery, the uncertainty of whether
she would ever wake up, and what her life would be like afterward. Visiting
this closed box wasn't pleasant, because it took me back to my own intense fear
of surgery, the night of crying, and the stranger holding my hand in the
hospital the morning of surgery. It turns out, however, that I'm not alone in
these difficult experiences, and reading about them is a way to come to terms
with this it, to take it out of the forgotten box, to reevaluate it, and to accept
it. You could say—to grow up. For this experience, I am grateful.
Foreign literature:
Polish literature:
Crime novels:Remaining cathegories:
2025 brought me the most books
read in the history of the blog, a staggering 62, and over twenty thousand
pages read. Most of my reading still comes from the library, and I'm still
amazed at how well-stocked the city libraries are and how short I have to wait
for a book. This year was also special because of the number of books I got rid
of – most of them were donated to the Wrocław Children's Hospice, where I've
been a volunteer for years. Firstly, I freed up some of my books that I no
longer use and won't reread. That means I've freed up some space for other
books, but still! I intend to continue this positive trend this year and hope
to be able to choose about 100 books that will find new owners. This is my new
phase – giving away unwanted items, finding them new owners through online
marketplaces (OLX, Vinted), donating them in dedicated campaigns or
collections, but trying not to throw them in the trash. So far, I'm doing quite
well, although I still have a long way to go with my collection. Although this
year has been, and continues to be, quite a difficult one for me, I'm ending it
relatively calmly, with a great sense of bookish success and curiosity about
what the next year will bring. Ten, nine, eight... Happy New Year!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz